Wpisy oznaczone tagiem "Pan R" (1)  

anlette
 
Jeszcze nie jestem wystarczająco oswojona z rzeczywistością która notorycznie rozcieńcza mi marzenia w proporcji 3:1. Chcę się pogodzić ze sobą wewnętrznie a potem uścisnąć swoją dłoń w odbiciu lustra i uśmiechnąć się serdecznie w źrenice własnych oczu.
Jestem tutaj bo szukam siebie z nadzieją, że któregoś dnia obudzę się w ciepłym łóżku okryta grubym kocem, z mężczyzną mojego życia i odetchnę z ulgą mówiąc: jestem szczęśliwa i kocham swoje życie.
Rozumiecie? Kocham s w o j e  życie. Nie sąsiadki z naprzeciwka i koleżanki z ławki. Nawet nie życie piosenkarki która podciera tyłek pieniędzmi. Ja chcę kochać s w o j e życie, m o j e wspomnienia i m o j e  osiągnięcia.
Mam ukochanego, którego nazywam Panem R. i kocham go aż po granice własnych możliwości, powiedziałabym - że jestem kobietą przeklętą, kochającą do szpiku kości całym połamanym sercem. Tak, połamanym. Kilka lat temu napływ sytuacji środowiskowych, uczuciowych i socjalnych złamał mi serce na wskroś, rzucając w późniejszym czasie jego kawałkami po ścianach grubych kamienic. Od tego czasu jestem cała w ćwiartkach i szukam elementów mojego serca po wszystkich zakątkach świata. Mam pseudo-przyjaciółkę - Panią S. i byłą najlepszą przyjaciółkę - Panią A. Pierwsza niszczy mnie aż po kostki stóp, zaprowadza w ciemne drzwi autodestrukcji i spycha w przepaść obłędu. Druga trzyma się mnie kurczowo, mimo że daję jej znak, iż zgasłyśmy gdzieś po środku stołu i nie oświetlamy już tak jasno rodzinnych talerzy.
Cała otaczam się absurdem i paradoksem, pragnąc to zmienić czytam książki psychologiczne, oglądam filmy i czytam blogi life-stylowe. Ale czy pomaga? Póki co, nie bardzo.
 

 

Kategorie blogów