Wpisy oznaczone tagiem "Petal fresh" (4)  

hairlovelo
 
Dzisiejszym bohaterem będzie organiczny szampon Petal fresh, o którym już wiele razy już tu mówiłam tudzież wspominałam. A no bo jest o czym mówić...
IMAG5737.jpg
PRODUCENT
Skladniki Petal Fresh pochodzą wyłącznie z ekologicznych upraw. Organiczność naszych produktów została potwierdzona przez Stellar Certification Services. Produkt wolny od szkodliwych substancji: parabenów, siarczanów (SLS, SLES), GMO, ftalanów i sztucznych barwników, posiadający zrównoważone pH, nie testowany na zwierzętach.
Szamp. A&C dzięki oczyszczającym właściwościom przyniesie Twoim  włosom uczucie jedwabiście gładkich i miękkich, a skóra głowy pozostanie napięta i odżywiona.
Korzyści: Odżywia, nawilża włosy, odżywia i pobudza skórę głowy, pomaga zwalczać łupież .
idealny dla włosów po zabiegach keratynowych!

SKŁAD
Aqua (Water), Sodium Lauroyl Sarcosinate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoyl Isethionate, Ammonium Cocoyl Isethionate, Hydroxypropylcellulose, *Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, *Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, *Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, *Citrus Grandis (Grapefruit) Leaf Extract, *Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Fruit Extract, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Retinyl Palmitate (Vitamin A), Panthenol, Glycerin, Tussilago Farfara (Coltsfoot) Flower Extract, Achillea Millefolium (Yarrow), Equisetum Arvense (Horsetail), *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Althaea Officinalis (Marshmallow) Roqt, Chamomilla Recutita (Chamomile) Flower Extract, Melissa Officinalis (Lemon Balm) Leaf Extract, *Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Polysorbate 20, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance).
leaping-bunny-cruelty-free-and-vegan.jpg
OPAKOWANIE
Estetyczne, czytelne, niestety polskie etykiety się rolują pod wpływem wody; wygodny aplikator, dzięki pół przezroczystemu plastikowi widać ile produktu pozostało/355ml.

ZAPACH
przyjemny, świeży.

KOLOR
bezbarwny.

KONSYSTENCJA
idealna, dosyć gęsta, szampon dobrze się pieni i jest wydajny, zużyłam go po ok dwóch i pół miesiącach.

DZIAŁANIE
najważniejsze to to, że szampon nie plącze włosów i dobrze oczyszcza skórę głowy.
Jeśli chodzi o skórę głowy i włosy u nasady: myślę, że szampon nie wpływa na świeżość włosów, moje włosy mają różne nastroje i przy stosowaniu tego szamponu raz wytrzymywały całe dwa dni, a raz jeden... jednak zdaje sobie sprawę, że to nie wina szamponu. Jego największym plusem jest to, że włosy były odbite u nasady i ta objętość (co jest trochę zabawne) utrzymywała się do kolejnego mycia.
Natomiast nie plącze włosów, a także nie wysusza, za co wdzięczne były moje końcówki.
Kolejnym plusem jest, że mimo iż nie ma silnych detergentów składzie, przez co jest delikatniejszy od przeciętnych szamponów, to skóra głowy nie wymaga silniejszego oczyszczania po jakimś czasie.

PODSUMOWANIE
Powątpiewałabym, że ten szampon nawilża, ale na pewno nie wysusza i dobrze myje, co czyni go dobrym. To, że nie wpływa na przetłuszczanie się włosów ale za to dodaje objętości czyni go bardzo dobrym. To bez wątpienia najlepszy szampon jaki miałam od jakiegoś czasu.

DOSTĘPNOŚĆ
ja kopiłam go w Rossmannie za 20 zł, ale jest również w Hebe. Dobrze, że bywa w promocji i można go dostać trochę taniej.
 

hairlovelo
 
Ponieważ ostatnimi czasy miałam dość mało czasu więc tego typu podsumowania nie zdarzały się wcale. Jeśli chodzi o pielęgnacje włosów to cal mam jeden: zapuścić zdrowe włosy. Niestety za słowem "zdrowe" kryje się wile, a mianowicie: nie wypadające, nawilżone aż po końce i najlepiej jeszcze mało przetłuszczające się oraz odbite u nasady.

Moja pielęgnacja w ostatnim czasie była bez zmian:
*przed myciem: olejowałam skalp mieszanką olejków, na długość włosy spryskiwałam odżywką wzmacniającą  w mgiełce Green Pharmacy, a na to aplikowałam olej arachidowy; brzmi... dość dużo, ale w praktyce to były tylko 3 proste kroki, dzisiaj postanowiłam je ograniczyć do raz w tygodniu chociaż bardzo mi służyła taka pielęgnacja, natomiast w tygodniu postanowiłam zastąpić to kozieradką nakładaną na skórę głowy (od tego tygodnia). Jestem ciekawa jak to zioło zadziała u mnie.
*mycie: standardowo szampon, w tym przypadku najczęściej Petal fresh nawilżający, oraz odzywka, tutaj najczęściej Kallos Keratin. Po zmyciu tego wszystkiego aplikowałam tonik Babuszki Agafii wzmacniający na skórę głowy, a na końcówki olej kokosowy i silikonowe serum.

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie nie miałam problemów z wypadaniem, a jeśli chodzi o wzrost włosów to też nie stały one w miejscu. Rzadko zdarzało mi się obciążyć włosy u nasady za to gdy nosiłam włosy rozpuszczone często miałam wrażenie, że olej nie do końca się domył. Jednak w gruncie rzeczy na co dzień nosiłam włosy związane w warkocz więc nie wracałam na to uwagi, a dzięki temu moje włosy nie plątały się więc nie musiałam je katować grzebieniem, czy martwić się o każde haczenie o torbę/kurtkę itd.
Najbardziej nurtującą dla mnie sprawą jest to, że mimo tego, że włosy nie są suche nawet na końcówkach, to zdarzają się rozdwajać.


Natomiast jeśli chodzi o kosmetyki do włosów to cel tutaj również gra ważną rolę, a jest nim: nic-nie-kupowanie i zużywanie tego co już jest.
Przez przeszło dwa miesiące uległam i w koszyku wylądowały: wyżej już wspominany szampon Petal Fresh, szampon łopanowy Elfa Pharm oraz odzywka Green Pharmacy w mgiełce (i ten ostatni wybór był uzasadniony, gdyż planowałam używać jej pod olej, a że nie miałam żadnego typu produktu to trochę się rozgrzeszam xd).
Zużyłam za to szampon Schauma 7 ziół, maskę Ziaja z ceramidami, tonik Babuszki Agafii przeciw wypadaniu i to jak na razie wszystko. Jeśli chodzi o tempo zużywania to jest ono niestety znacznie wolniejsze od tępa kupowania. Jednak ostatnią rzeczą kupioną do włosów nabyłam 1,5 miesiąca temu! Czyli chyba idzie mi całkiem nie najgorzej.

Ostatnio najczęściej używane:
IMAG5579.jpg
Od lewej:
*mieszaka olejowa na skalp: najlepszy jak dotąd olej/zbiór olei, który używałam na skore głowy, nigdy wcześniej olej nie hamował wypadania a jedynie je wzmagał, tym razem było inaczej,
*mgiełka wzmacniająca GP: szkoda, że odżywka posiada silikony, ponieważ spodziewałam się czegoś lżejszego, jak dotąd stosowałam tylko pod olej, będę musiała spróbować ja solo,  
*olej arachidowy również nie wzmagał wypadania chociaż nakładałam go jedynie na długość włosów (zdarzało się jednak, że tak nałożony olej powodował lekki wysyp przy myciu), olej bardzo fajnie działa na moje włosy, mam wrażenie, że po częstym, regularnym stosowaniu lekko pogrubiły się i stały się bardziej "mięsiste", szkoda że zapach jest tak intensywny i zaczyna męczyć po pewnym czasie,
*szampon nawilżający PF to chyba najlepszy szampon od dłuższego czasu, jest delikatniejszy niż większość szamponów, a mimo wszystko pozostawia włosy odbite u nasady, zdecydowane TAK dla tego kosmetyku,
*maska Kallos Keratin, która również bardzo polubiłam mimu kilku zastrzeżeń, jeśli chodzi o stosunek cena/pojemność to najlepsza maska/odżywka w tej kategorii,
*olej kokosowy Vatika: ulubieniec na końcówki i tyle,
*Sessio olejek na końcówki z olejem arganowym: tak jak wyżej: ulubieniec w swej kategorii,
*tonik wzmacniający Babuszki Agafii: jest przyzwoity, może nawet dobry, ale nie umywa się do wersji przeciw wypadaniu.

Używacie/używaliście, któregoś z nich? Jakie macie zdanie? :)
  • awatar blog.carolicious: lubię maski z Kallosa, tylko banan średnio mi podpasował :)
  • awatar Julia Aleksandra: Super :) Chyba się skuszę na tą maskę Kallos..
  • awatar hairlovelo: @Julia Aleksandra: ja na pewno skuszę się na kolejne :) @blog.carolicious: u mnie Banan odpada chociażby ze względu na sam zapach :d @dodzik-blog: szampon b. polubiłam ale lepiej poczekać na promocję :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Dawno już nie dopieszczałam tak włosów, a to dlatego, że w ostatnim czasie robię to w mniejszym stopniu ale częściej olejując włosy przed myciem.
IMAG5505.jpg
Prawdopodobnie wczoraj nie zrobiłabym tego co zrobiłam jednak po użyciu henny stwierdziłam, że dobrze to zrobi moim włosom. Ale od początku. Oto wczorajszy i nie tylko arsenał:
IMAG5508.jpg
W sobotę poświeciłam 2-3 godziny na rzecz henny (2 w 1, sprzątanie i hennowanie) przygotowując ją tak jak każe producent, czyli 12 godzin przed nałożeniem rozrobiłam z sokiem z cytryny i wodą i pozostawiłam na noc (akurat przy tym odcieniu henna musi poleżakować, z pozostałymi już nie ma takiego problemu).
Kiedy już nadszedł czas poszłam zmyć henne ale tylko letnią wodą (włosy umyłam przed jej nałożeniem).
Efekty są dosyć zaskakujące:
-włsy aż do następnego mycia były "surowe" tzn. nie nakładałam na nie żadnych odżywek, olejków, nawet serum na końcówki, mimo tego nie były matowe, wyglądały naturalnie i w pierwszym dniu układały się idealnie. Bałam się, że będzie przyklap-nie było. Włosy były puszyste ale strasznie się plątały. Nie dało się ich rozczesać, chociaż może nie było to plątanie i kołtunienie. To trochę jakby tak włosy czepiały się siebie.
Drugiego dnia włosy już łatwiej się rozczesywały ale nadal trochę ciężko. Włosy nie przetłuszczały się tak jak normalnie, ale straciły już na fasonie (wyglądały jak tłuste włosy tylko bez łoju u nasady xd).
Po drugim dniu z ulgą mogłam już umyć włosy i postanowiłam zrobić coś więcej, ponieważ po tych dwóch dniach bez żadnego odżywienia, a jednak henna to zioła, które lekko przesuszają, potrzebowały tego.  

-Naolejowałam skalp tak jak zawsze moim miksem,
-następnie zwilżyłam włosy na długości wodą i nie szczędząc sobie nałożyłam maskę Biovax 3 oleje,
-po tym umyłam normalnie włosy szamponem nawilżającym Petal Fresh
-i nałożyłam maseczkę z ceramidami od Ziaji (myślałam, że już ją wykończę ale na danie jeszcze trochę zostało, a nie chciałam obciążyć włosów),
-na koniec tak jak zwykle odrobinę oleju koksowego na końcówki i silikonowego serum Bioelixire.

Efekt jak na zdjęciu. Włosy są wygładzone (aż nie pamiętam kiedy ostatnio tak były), a nawet trochę za bardzo ponieważ brak im objętości i po jakimś czasie zbijają się w strąki. Natomiast bardzo się błyszczą, dzięki hennie wydają się grubsze, są miękkie i o wiele łatwiej je rozczesać.

Podsumowując jestem zadowolona, ale często nie będę powtarzać tego zabiegu ponieważ bardziej mi zależy na objętości.

Jeśli chodzi o kolor włosów to zdjęcie, mam wrażenie że tego nie uchwyciło, to zmienił się bardziej niż się spodziewała, chociaż po pierwszym myciu też się trochę zmienił. Włosy zyskały rudawy-czerwony odcień, najwięcej jednak zależy od światła. Wszyscy mi jednak mówią, że naturalne lepsze więc jeśli kiedyś jeszcze sięgnę po hennę to bezbarwną. A wydaje mi się, że sięgnę ponieważ efekt bardzo mi się spodobał, przynajmniej jak na razie.

A wy od czasu do czasu robicie sobie włosowe spa? =)
  • awatar MissJ.: Piękne włosy :)
  • awatar eM-: ja staram się raz w tygodniu robić sobie takie SPA dla włosów ale henny nie próbowałam i chyba nie wypróbuje bo farbuję włosy. Olejowanie staram się robić- mam do tego olejek kokosowy. piękne masz włosy :)
  • awatar blog.carolicious: Ale arsenal !! :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Kolejny post pod tytułem "zakupowo". Można zauważyć, że ostatnio intensywność działalności bloga nie co spadła. Ale to nie tak, że już mi się znudziło. Nie dość, że trochę się u mnie pozmieniało to doszła nauka, na którą samą też mi nie wiele zostało czasu.  
Drugi powód to też fakt, że moja ostatnia pielęgnacja opiera się na systematyczności, a to znaczy mniej nowości. Zużywanie też mi idzie powolnie więc w sumie nie ma niczego pilnego. Jak na razie realizuje plan na marzec.

Zużywanie idzie mi wolno, tak jak już wspominałam, ale to nie znaczy, że wyzbyłam się potrzeby kupienia czegoś nowego.
IMAG5428.jpg
Przybyły:
*planowany, ziołowy eliksir wzmacniający Green Pharmacy, przeznaczony raczej na skórę głowy do zapobiegania wypadania włosów, ja natomiast poszukiwałam czegoś ziołowego w zastępie soku z aloesu na który obecnie olejuje włosy; zdecydowałam się na niego bo w przeciwieństwie do większości produktów tego typu (ziołowych) nie posiada alkoholu na początku, czy nawet przed ekstraktami, w składzie, a także (typowe dla pozostałych mgiełek) nie posiada silikonów; ponadto był w promocji więc nie było na co czekać.
*szklany pilnik ponieważ poprzedni źle skończył, teraz będę bardziej ostrożna;
*małe, finansowe szaleństwo, ale chyba właśnie czegoś takiego potrzebowałam, poza tym perfumów nigdy dość.
IMAG5429.jpg
Upatrzyłam sobie również nowy szampon łopianowy od Elfa Pharm, jednak nie mogłam go znaleźć, ale nie odpuszczę go sobie, jeszcze przyjdzie na niego czas. Za to wybór padł na szampon nizanej mi dotąd firmy. Wybór był dość szybki i spontaniczny, tylko zerknęłam na skład i powędrowałam do kasy.
IMAG5432.jpg
Szampon organiczny Petal Fresz to raczej nowość na pólkach Rossmanna, a może i nie ale wcześniej go nie spotkałam, a ni tam ani nigdzie indziej chociaż przyznam, że ostatnio nie rozglądałam się drogeriach więc możliwe, że się mylę.
IMAG5434.jpg
To już naprawdę koniec zakupów w tym miesiącu. mam wszytko czego mi potrzeba i to w małym zapasie.

No może... myślałam czyby nie pohennować sobie włosów, ale to jak już za jakiś czas. Przyznam, że bardzo kusi mnie ten pomysł.

A wy macie jakieś pokusy, które traktujecie jeszcze z rezerwą? ;)
  • awatar blog.carolicious: ciekawy ten szampon :) gdzie go kupilas?? :)
  • awatar eM-: kocham ten zapach perfum :)
  • awatar Gabrielaa: lepiej takie pokusy dobrze przemyśleć i się upewnić :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów