Wpisy oznaczone tagiem "Pizza" (554)  

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: napad.
to musiało się tak skończyć.
była pełnoprawna, duża pizza hawajska, cola i lody czekoladowe.
godz. 22:00 a ja leżę w łóżku nażarta jak świnia.
gruba świnia z pełnym brzuchem.
i niby mogłabym powiedzieć 'zdarza się' czy 'jutro też jest dzień', jednak to nie był mój jedyny grzech... wszystko co zjadłam, miało gluten, którego, z powodu celiakii, nie wolno mi przyjmować, nawet w mikroskopijnych dawkach. efekty mogą być różne- od bólu brzucha, wysypki czy gorączki, po skręt jelit czy nawet napad padaczkowy.
mimo to, zjadłam. dałam się namówić.
dziś mój brzuch jest wzdęty i pełny. czuję, że organizm po prostu nie wie jeszcze, co się wczoraj zadziało i jak sobie z tym wszystkim poradzić.
coraz bardziej oddalam się od celu.
będę zmuszona przeprowadzić kilkudniową głodówkę, by naprawić wyrządzone szkody.
przez najbliższe trzy dni ciepła woda (rano z octem jabłkowym)ok. 4L dziennie + standardowy trening. zważę się kontrolnie w niedzielę i zdecyduję czy już teraz zacząć głodówkę do przynajmniej środowego ważenia, czy póki co wrócić do 'standardowego' menu w postaci owsianki i serków, a dłuży post zrobić w innym terminie.
najgorsze są rozczarowania, w których rozczarowuję samą siebie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego jednym z symboli Edynburga jest terier,
a jakże, szkocki? Jak wypadło kolejne miasto na naszej pizzowej mapie?

51082898_631318187307185_8197458040950095872_n.jpg

Piesek Bobby

Policyjny pies o imieniu Bobby przez 14 lat pełnił straż przy grobie swego ukochanego właściciela. Na szczęście zarządca cmentarza oraz dawni koledzy jego zmarłego pana dbali o wiernego czworonoga, który, nawet jeśli ktoś go przygarnął, wracał na cmentarz.
O dobro Bobby'ego troszczyli się też goście
i właściciel pobliskiej restauracji. Zwierzak codziennie o 13:00 przybiegał do knajpki na lunch.
W pewnym momencie przerwa obiadowa Bobby'ego stała się atrakcją miasta. Tuż przed pierwszą pod cmentarną bramą zbierał się tłum ludzi, czekających na psiaka.

Mimo sympatii mieszkańców Bobby znalazł się
w niebezpieczeństwie. Z powodu dużej ilości bezpańskich psów i roznoszonych przez nich chorób, władze miasta wydały nakaz wykupienia przez właścicieli drogiej licencji. Psy bez niej miały być złapane i uśpione. Po kilku dniach policjanci zapukali restauracji, do której Bobby przychodził na obiady. Właściciel nie miał pieniędzy, ale postanowił psiaka ratować. Sprawa otarła się o sąd
i nabrała gigantycznego rozgłosu. Ostatecznie uznano, że cmentarz, na którym mieszka Bobby, stanowi grunt miejski, więc licencję opłacił burmistrz. Terier dostał obrożę z napisem "Bobby
z Greyfriars". Tak, tego cmentarza, na którym niby tak straszy.

Bobby odszedł w 1872. Właściciel jego ulubionej restauracji pochował go pod klombem przed wejściem do cmentarnego kościoła. Prawo zabraniało grzebania zwierząt na święconej ziemi, więc nie mógł on spocząć obok swojego pana. Dopiero w 1981 roku, odsłonięto prawdziwą tablicę nagrobną. Oprócz imienia, daty śmierci i wieku psa widnieje na niej napis "Jego lojalność i oddanie powinny być lekcją dla nas wszystkich".
Naturalnych rozmiarów pomnik Bobby'ego stoi na rogu ulicy George IV Bridge.
W Edynburgu kupimy mnóstwo pamiątek z podobizną sympatycznego teriera.
Pizza w Edynburgu

Jaka? Od prawdziwego Włocha, popijana włoskim piwem. Spacerując po mieście, trafiliśmy na plac, na którym znajdowały się niemal tylko pizzerie. Nasz wybór okazał się całkiem niezły. Moje ulubione danie
w Edynburgu smakowało dobrze, choć czułam delikatne różnice, jeśli chodzi o ciasto- było mniej słone. Ogólnie szkocka pizza dostaje okejkę i polecam.


51061441_1275421532611853_3382966797836746752_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Niby prosta rzecz- pójść do restauracji, a jednak problem.

82715583_516146265697744_2379577281174568960_n.jpg

Czemu problem? Bo próbowałam trzy razy i dopiero za trzecim się udało. Pierwszy raz przyszłam 30 min przed zamknięciem. Nie zdziwiło mnie specjalnie, że kuchnia była już nieczynna. Drugim razem przyszłam 3 godziny przed zamknięciem i kuchnia znowu była nieczynna. Za trzecim razem przyszłam 6 godzin przed zamknięciem i wreszcie się udało.

Restauracja nosi nazwę Zielone Tarasy za sprawą balkonu widokowego, na którym możemy zjeść posiłek. W zimie to raczej nie możliwe więc widok nie jest już tak atrakcyjny. Lokal urządzony jest schludnie
i poprawnie, niczym się nie wyróżnia. Może powinnam wybrać się tam latem, aby zachwycić się tarasem.

Bardziej zachwycające jest menu. Krem z batatów z chrustem z boczku był perfekcyjny. Nie ustępował mu ten pomidorowo- paprykowy. Ja zdecydowałam się na sezonowe danie- mini pizzę z gęsiną i żurawiną. Co to było za genialne połączenie smaków! Moja koleżanka zamówiła placki ziemniaczane z łososiem, gdzie nie oszczędzali na rybie, a całość była smaczna i sycąca.
To wszystko w niskich jak na Kraków cenach.

84332624_571235076804686_5888724441436782592_n.jpg

Obsługa raczej zadowalająca. Ani dobra, ani zła- poprawna.

Podsumowując, do Zielonych Tarasów warto wybrać się na przepyszny obiad, gdy będzie zielono i raczej wcześnie, bo im później, tym większe prawdopodobieństwo, że nie zjecie.

Ogólna ocena: 7/10.

Adres: Kraków Al. Słowackiego 64
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Przy pisaniu tej recenzji naszła mnie pewna myśl. Zauważyliście, że w Krakowie są głównie włoskie restauracje? Znajdziemy co najmniej jedną na każdej ulicy w centrum. Trattoria Degusti jest na Floriańskiej w sąsiedztwie kilku innych włoskich kuchni. Czemu warto wybrać akurat tę restaurację?

67188367_2380265152067348_363259494852984832_n.jpg

W sumie nie wiem. Trattoria Degusti nie wyróżnia się kuchnią w żaden sposób. Pizze, które tam jadłyśmy, były dobre, ale nie wybitne. Co prawda podobał mi się pomysł dodania karczochów do capriciosy, ale to nie sprawiło, że wzniosła się na nieznane mi wyżyny smaku. Sugerowałaby zatem obniżyć ceny.

Trattoria Degusti nadrabia natomiast wystrojem. Jest modnie, dużo przestrzeni, nieco loftowo, ale przytulnie. Wszystkie detale doskonale współgrają. Wnętrze nadaje się na Instagrama i Pinteresta. Obsługa, choć ładnie ubrana okazała się średnio rozgarnięta (obsługiwały nas chyba ze 3 osoby)
i niezbyt szybka.

67073727_337480950511342_6380644285846388736_n.jpg

Podsumowując Trattoria Degusti nadaje się na kolacje z przyjaciółką, z której nakręcicie ładne relacje na Instastory i zrobicie foty modnego wnętrza na Pinteresta. Przy okazji zjecie pizzę, której smak zapomnicie 5 min po wyjściu z restauracji.
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Co mogę powiedzieć na temat bośniackiej kuchni? Nie! Nie smakowało mi. Przeczytajcie niżej, dlaczego.Kuchnia w Bośni i Hercegowinie to głównie mięso, które staram się ograniczać, tłuste dania, które wybieram rzadko, cebula, której nie jadam
w ogóle i najlepsze na świecie soczyste pomidory.

42421077_483914825420395_1693150604290949120_n.jpg

1. Cevapi
Kiełbaski w bułce posypane cebulą. Tradycyjne bośniackie danie. Spróbowałam raz i nawet mi smakowało i potem miałam w planie jedzenie czegoś innego. Niestety cevapi było w każdej restauracji
i pod różnymi nazwami, więc zjadłam je jeszcze kilka razy.

39883656_942211805985688_6965095635825459200_n.jpg

2. Bośniacki lonac
Teoretycznie jest to bośniacki gulasz, lecz
w praktyce przypomina kapuśniak z odrobiną mięsa. Na zdjęciu wygląda lepiej niż smakował.
Tu kolejna ciekawostka dotycząca restauracji
w Bośni. To, że jakieś danie jest w menu nie znaczy, że jest możliwość zamówienia go. Najczęściej
w ofercie jest kilka pozycji z karty, ale nie wszystkie.

39748542_320646215171477_2149609124235575296_n.jpg

3. Jagnięcina
Ponoć najlepsza na Bałkanach, a najlepsza
z najlepszych w Bośni jest w Jablanicy. Jedliśmy. Było dobre, ale do wybitnego bym tego nie zaliczyła. Smakowała mi natomiast sałatka szopska z pomidorami, papryką i serem. Zwyczajowo w jej skład wchodzi również cebula, ale ja poprosiłam bez.
Ciekawostka nr 3: Wszystko jedno czy mówiliśmy do kelnera po angielsku, polsku czy słowacku- zawsze, na wszystko odpowiadał "ok, ok" a potem robił i tak po swojemu. Np. nie dzieląc rachunku miedzy nas, tak jak o to prosiliśmy.

39589377_309227442974447_3213098595012050944_n.jpg

4. Burek
Ciasto w rodzaju francuskiego nadziewane (a jakże) mięsem, mięsem i ziemniakami, szpinakiem lub serem. I to jest naprawdę dobre. Tylko strasznie tłuste...

5. Gulasz i bułeczki z kajmakiem
Żeby nie było, że wszystko takie beznadziejne to raz jedliśmy obiad mistrzów, który zasługuje na osobny wpis.

6. Bośniacka kawa
Piekielnie mocna, czarna, pita z cukrem, przegryzana słodkim lokum. Pyszna! Podawana w pięknych tygielkach i parzona w niecodzienny sposób. Do niewielkiej ilości wrzątku wsypuje się kawę, następnie podgrzewa na wolnym ogniu trzy razy
w wspomnianym tygielku. Dlatego pamiątka w postaci zestawu do parzenia kawy bośniackiej nie sprawdzi się u osób posiadających kuchenki indukcyjne.
Piliśmy ją w Sarajewie w kawiarni, której właścicielem był bardzo miły i niezwykle charyzmatyczny starszy pan oraz w Blagaju nad źródłem Buny.

39880739_282667185671109_5180384923013349376_n.jpg


Fotoram.io.jpg

7. Pizza
Bez tego obyć się nie mogło. Kolejna pizza do kolekcji. Ta została zjedzona w Blagaju i obfitowała w ogromną ilość składników w tym tradycyjne bośniackie sery. Spód był nieco twardy, ale to chyba charakterystyczna cecha ich pizzy, ponieważ kolega miał identyczną sytuacje. Ogólnie pizza dobra i
w przystępnej cenie. Tylko kelner dziwny jakiś... Tam chyba normalnych w ogóle nie zatrudniają do tej roboty.

39876190_926355594216395_4350645937765351424_n.jpg

Niestety kuchnia Bośni i Hercegowiny nie przypadła mi do gustu, a przynajmniej nie w każdej swojej odsłonie. Chyba jestem jedyną blogerką, która ma taką opinię, ponieważ przeczytałam mnóstwo wpisów innych blogerów, którzy zachwalali bośniackie potrawy.

39775413_521315804991490_6258991274217439232_n.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Hej

Niemal od miesiąca próbuje dodać tu wpis recenzujący restauracje Focha 42.
Niestety Pinger za każdym razem upiera się, że to spam. Drogi Pingerze, to nie spam, tylko recenzja! Ogarnijcie się!
Ponieważ nie mam innego wyjścia zostawiam Wam link do tejże recenzji na Blogspocie: gdzietuwyjsckrakow.blogspot.com/(…)obedna-pizza-w-f…
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacer. Powolne zwiedzanie. Te pojęcia nie funkcjonują w moim słowniku. Zawsze biegałam po mieście z wywieszonym językiem, aby zobaczyć więcej. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że to źle
i postanowiłam wprowadzić filozofię slow do moich podróży. Lwów idealnie nadawał się na pierwszy ogień.

33028597_1625038324210143_7943657832040103936_n.jpg

Lwów jest miastem ogromnej ilości pięknych uliczek
i zabytkowych kamienic. Centrum doskonale nadaje się do chodzenia “gdzie nas oczy poniosą”. Tak właśnie robiliśmy. Spacerowaliśmy Prospektem Swobody, lwowskim rynkiem ozdobionym klasycznym ratuszem oraz ślicznymi alejkami, podziwiając architekturę.

33308686_1625038814210094_4175108365225033728_n.jpg


33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg

Niejednokrotne natknęliśmy się na prawdziwą perełkę jak na przykład poniższa kaplica Boimów lub piękne cerkwie czy kościoły.

33120763_1625038967543412_7878124980519567360_n.jpg

Podczas naszej lwowskiej majówki żar dosłownie lał się z nieba. Taka pogoda nie sprzyja city breakowi. Dlatego niezwykle często zatrzymywaliśmy się
w różnego rodzaju knajpkach na piwo, wino, kawę lub drobny posiłek.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg


CORKS & CRUMBS

33037385_1625038434210132_5121998476166561792_n.jpg

Sporo czasu spędziliśmy w ogródku Corks & Crumbs. Byłam niezwykle zadowolona z orzeźwiającej frappe, którą tam piłam. Smak tej kawy już zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami. Ceny jak zawsze we Lwowie niskie, a kelnerka prawie mówiła po polsku. Uroku lokalowi dodawał fakt, że mieścił się na bardzo ładnej uliczce.
Ogólna ocena: 9/10.

33043217_1625038620876780_2449035024134045696_n.jpg


33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg


PIZZERIA FELICITA

33027641_1625038400876802_4498354308365942784_n.jpg

Wieczorem po długich spacerach zapragnęliśmy, aby tradycji stało się zadość i poszukiwaliśmy pizzerii. Nie było to proste zadanie, ponieważ około 22 większość lokali we Lwowie się zamyka (strasznie wcześnie). Załapaliśmy się jednak jeszcze na całkiem smaczną pizzę na cienkim cieście i delikatną cielęcinę w restauracji Felicita.

33021464_1625038630876779_7968682768227893248_n.jpg

Wszystko w bajecznie niskich cenach i z obsługą mówiącą po polsku. Uwielbiam jadać w tym mieście!
Ogólna ocena: 8/10.

33036789_1625038290876813_5163112772162027520_n.jpg

Podsumowując mój plan powolnego zwiedzania Lwowa został zrealizowany, a pomysł przeplatania zabytków i restauracji jest najlepszą formą turystyki, jaką kiedykolwiek praktykowałam.
 

 

Kategorie blogów