Wpisy oznaczone tagiem "Podróże" (1000)  

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

stylowki24
 
Jeśli niedługo wybierasz się do Francji, przeczytaj co ciekawego możesz tam zobaczyć!

www.dlanastolatek.pl/co-warto-zwiedzic-we-francji/

Desktop-003.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Marsylia była pierwszym francuskim miastem, które odwiedziłam. Miasto zrobiło na mnie dobre wrażenie głównie ze względu na przepiękny port i śliczne kamieniczki oraz atmosferę nadmorskiego kurortu, gdzie życie toczy się powoli.

105385934_721110605319021_8621171319471879842_n.jpg

Jednymi z najciekawszych i zdecydowanie wartych zobaczenia zabytków Marsylii są dwie ogromne świątynie. Pierwsza to górującą nad miastem Notre Dame de la Garde. Wejście na wzgórze na, którym się znajduje, jest męczące, ale dla panoramy roztaczającej się z góry warto, nawet w deszczu.

105569234_733955297380629_1508260554809532506_n.jpg


105604132_271463620633538_3759005878239744905_n.jpg


106064831_266252494479816_6385109331910981195_n.jpg


Również wnętrze bazyliki jest przepiękne, bogato zdobione i pełne marynistycznych motywów jak statki czy koła ratunkowe.

105275251_342498540066587_3612330647448535887_n.jpg


105328003_881658178994825_7179698516856517656_n.jpg


105526858_286621212392083_2339986856850564157_n.jpg


105859533_264738441526885_3359543863401132288_n.jpg


105943599_272405637437442_4505648166428430464_n.jpg


106164025_874781416374982_6284584546639393763_n.jpg


106355685_976757139413249_6360279092104467415_n.jpg

Drugą świątynią jest katedra la Major. Nie udało się nam do niej wejść, ale z zewnątrz prezentowała się wspaniale, zwłaszcza w fioletowych promieniach zachodzącego słońca. To był najpiękniejszy zachód, jaki w życiu widziałam.

105028535_492989978139533_3661300194881794254_n.jpg


105682817_270167604042620_7888264222001527062_n.jpg


105740277_2698289366944169_61238723924979941_n.jpg


105971784_292460351904314_8023685230134708457_n.jpg


105989705_558776194787182_8020695443543986873_n.jpg
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Klopsiki to tylko w Ikei? Nie. Otóż klopsiki do kulinarne dobro narodowe Szwecji. Podobnie jak ryby i słodkie bułeczki.

101552413_259383358719480_3854125393107746816_n.jpg

Naszą kulinarną przygodę w Sztokholmie zaczęliśmy od polecanej w przewodnikach i mega popularnej knajpie Chokladkoppen na Rynku. Miejscówka jest pełna ludzi, ale udało się na dorwać miejsce na tarasie, a obsługa uwija się jak mrówki, aby obsłużyć ogrom gości. Chokladkoppen nie jest tanie, ale pyszne. Zjedliśmy ogromne śniadanie składające się z kawy, finezyjnych kanapek i najlepszej na świecie cynamonki. Lokal jest LGBT friendly, czym niezwykle zyskał w moich oczach. Od czasu wizyty
w Izraelu, gdzie wybieraliśmy tylko restauracje z tęczową flagą, zwracam na to uwagę.

84212362_260743368328985_7578454095686533120_n.jpg


101540494_295354891487014_496796882853429248_n.jpg

Nasze drugie śniadanie nie było już tak finezyjne. Dobre, aczkolwiek zjedzone na szybko w jednej z kawowych sieciówek ponownie smakowało słodkimi bułkami.

101971235_582779076006698_2243903718175014912_n.jpg

Absolutnym hitem okazała się dość późna obiado-kolacja. Kocham w Sztokholmie to, że knajpy z jedzeniem są otwarte nawet w środku nocy. Na przystawkę zamówiliśmy wyśmienite ryby na różne sposoby. W zestawie był też kawior, a ja jestem wielką fanką. Największą robotę zrobiło jednak danie główne, czyli klopsiki. Sycące, idealnie przyprawione, soczyste. No po prostu niebo w gębie. Te
z Ikei już nigdy nie będą mi smakować.

102732789_902589030258338_7949628120049385472_n.jpg

Żeby nie było, że wszystko w Sztokholmie takie pyszne. Zupełnie nie potrafią w burgery. Były malutkie, cieniutka, nadmuchana bułka się rozpadała i oczywiście kosztowały fortunę.

101651915_611492709722227_8228831952413655040_n.jpg

Podsumowując, stałam się fanką Szwedzkich specjałów, ale na burgery to jednak najlepiej wybrać się do Danii.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Wygląda na to, że nie szybko będziemy mogli pojechać za granicę, dlatego postanowiliśmy intensywnie eksplorować Polskę.

99246357_1119510231745304_6574683916072910848_n.jpg

Najbliższe nam są województwa małopolskie i śląskie. Doskonałym pomysłem na weekendy wypad jest wycieczka nad jezioro Przeczycie do Boguchwałowic. Po przechadzce po opuszczonej infrastrukturze jeziora (która czasem może robić za plan zdjęciowy do dreszczowca ;) ) polecam wybrać się do pobliskiego lasu. Jest tam ładna spacerowa ścieżka.

98355692_296993344661314_6595216217684836352_n.jpg


99279151_240012243950182_3278969997329694720_n.jpg


100046109_242712350352620_6776663609389875200_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na urodziny oprócz biletów do Saloników i do Mediolanu dostałam również loty do Sztokholmu. Odkryłam kolejne miasto, w którym mogłabym zamieszkać.

98605330_675871156317949_5570234775144235008_n.jpg

Poznawanie miasta zaczęliśmy od spaceru. Podziwialiśmy prześliczne kamienice i pomniki, w tym pomniki świętego Jerzego.

98175875_269347980931690_1412594488588632064_n.jpg


98194422_267974501245348_6125901224240742400_n.jpg


98205725_421272628755906_7700783534599831552_n.jpg


98262517_1638041053017176_4918294576818552832_n.jpg


98203761_932543090507900_6527112488935227392_n.jpg

Powędrowaliśmy przez uroczy ryneczek otoczony kolorowymi kamieniczkami oraz pod zamek, który akurat nie zrobił na nas wrażenia przez swój geometryczny kształt.

98270933_528658157805094_9148451640955633664_n.jpg


97978565_659682301558806_286798318091108352_n.jpg

Sztokholm to miasto portowe, więc zachwycałam się wszechobecnymi łódkami przy kejach. To jeden z powodów, dla których mogłaby zostać tam na zawsze.

97788091_846822485728447_7356743451460763648_n.jpg


98291297_314004872921693_9048179904239108096_n.jpg


98318683_553220292052016_3291125459152011264_n.jpg

Wieczór trafiliśmy do urokliwego parku na festiwal kuchni koreańskiej.

98475585_262206328314351_636131643479818240_n.jpg


99060929_647719362450479_5865113764965122048_n.jpg

Zakochałam się w Sztokholmie i w jego różnorodności oraz otwartości. Na ulicach było widać mnóstwo przedstawicieli różnych kultur, a w wielu miejscach powiewały tęczowe flagi.
Sztokholm oferuje też wiele dobrych rozwiązań jak na przykład wszechobecne elektryczne hulajnogi, którymi poruszaliśmy się między wyspami, na których położone jest miasto. Hulajnóg jest masa i jeździ się nimi po ścieżkach rowerowych. To miasto nie zamyka swoich sklepów
w niedzielę ani restauracji o wczesnych godzinach. Ludzie są mili i przyjaźnie nastawieni.
Aktualnie Szwecja ma jedną z najlepszych strategii walki z koronawirusem, dzięki czemu ich gospoda nie leci na łeb na szyję, jak nasza.

98319673_266189881238127_8006183983115141120_n.jpg

Mam nadzieję, że uda mi się zwiedzić jeszcze inne zakątki Szwecji i wrócić do Sztokholmu.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jak już wspomniałam, nasza zeszłoroczna lwowska majówka okazała się deszczowa, więc naszą trasę zwiedzania przenieśliśmy do różnego rodzaju knajp.
W pierwszej części opisałam dość oczywiste, popularne i sprawdzone wybory. Teraz przyszła pora na nowości.

96080676_544732636464822_7996003179751800832_n.jpg

Absolutnym hitem okazała się sieciówka Cukor
z sympatycznym pingwinkiem w logo. To idealne miejsce na śniadanie. Wszystko, co tam jedliśmy, było wyborne i wyglądało niesamowicie fotogenicznie.

95707653_548525059420762_3871413426748129280_n.jpg


95846321_2606970292887172_3921345282012348416_n.jpg


96088295_871150320055166_1985253490460459008_n.jpg


96254003_163352001772848_1403474409003417600_n.jpg


96408323_253480329040560_3405269665356709888_n.jpg


96347409_266565877831386_8847061115641790464_n.jpg


96408323_253480329040560_3405269665356709888_n.jpg

Ciekawą propozycją była też knajpa U Kata, której głównym elementami wystroju są narzędzia tortur,
a specjalizuje się oczywiście w mięsie, aczkolwiek "stek" z kapusty też dał radę.

96535172_236267157640344_5300847983888171008_n.jpg


96147970_273179767389222_3984475601841946624_n.jpg

Widzicie tę klatkę? Jeśli dacie w łapę kelnerowi
i wskażecie osobę, to kat z siekierą porwie tę osobę, wsadzi do klatki, a później spuści całość do dołu poniżej i będzie się darł, pytając, czy kupujesz bilety na autobus miejski. Cała męka może trwać z jakieś 15 minut. Bezcenne!

96120359_320029408981330_3792115905123581952_n.jpg

Polecam również różnokolorowe burgery w Meat & Grill. Są świetne!

96388808_259818615392367_7788620932972544000_n.jpg

Zawiedliśmy się natomiast na bardzo przeciętnym deserze i kiepskiej obsłudze w Kufrze.

96045359_663168807806021_4581704814534066176_n.jpg


96526932_2847908188641782_5245801256366112768_n.jpg

Nie samym jedzeniem człowiek żyje. Wreszcie odkryłam magię rewelacyjnej Pijanej Wiśni oraz cudowny sklep z nalewkami, gdzie zakochałam się w gruszkówce.

95959257_777690552636987_5839002588598501376_n.jpg


96763555_280596722970187_7407635807441256448_n.jpg


95849843_264885427968854_5320690917479284736_n.jpg


96323994_540333706853118_3663368814407450624_n.jpg

Myślę, że Lwów jest jednym z najpyszniejszych miast w jakich byłam. I wszystko tam jest bajecznie tanie!

96012414_938714909899871_8423601426432786432_n.jpg


96410076_1683846631763436_7846132331772379136_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na Ukrainie byłam już trzy i jestem zachwycona. Dwa razy odwiedziłam Lwów. Raz było pięknie
i słonecznie, ale za drugim razem pogoda okazała się paskudna.

95062539_2585377121735965_740308506195787776_n.jpg

To był kolejny majowy weekend spędzony we Lwowie. Pierwszego dnia było pięknie i słonecznie. Udało się nam przespacerować pod Operę i wyjść na wieżę widokową w Ratuszu.

94973689_2493738704270514_5828728099113533440_n.jpg


94978924_252369115816036_5007446364032860160_n.jpg


95416865_234183367677927_1849336699167965184_n.jpg

Odwiedziliśmy też kilka ulubionych lokali. Oczywiście nie mogło zabraknąć najlepszej Puzatej Chaty oraz przepysznej restauracji Ukrayins’ke Podvi’ya, którą odkryliśmy w zeszłym roki, a gdzie dają najlepszy bogacz świata.

95093519_647270949337402_5981327226283491328_n.jpg


94969984_925479361206797_1383017045980872704_n.jpg


95410402_265881841212485_2636562298528858112_n.jpg

Wybraliśmy się też do kilku popularnych miejsc, których nie zdążyliśmy skosztować rok temu. Cukiernia w starej secesyjnej aptece zaskoczyła mnogością finezyjnie wyglądających pyszności. Niebo w gębie dla wszystkich, którzy lubią słodycze.

95216005_223844742230885_1612303269487443968_n.jpg


95260939_819434738580996_4251398902936240128_n.jpg


95426635_752675215496103_1287508286261690368_n.jpg


95491633_2725468874356976_2173265761152270336_n.jpg

Jednak to restauracja Baczewski okazała się prawdziwą petardą. Niskie ceny, ogromny wybór nalewek i przepyszne, eleganckie dania podane
w najbardziej wyszukany sposób, jaki tylko się dało. Polecam zwłaszcza delikatną kaczkę z owocami.

94883632_539497576939940_5848667978706452480_n.jpg


95495162_848214605656624_8400430494482694144_n.jpg

Niewypałem okazał się natomiast wysoko oceniany
w Internecie Atlas. Ponoć pierwsza restauracja we Lwowie posiadająca toaletę ;) Nic co u nich jedliśmy, nie wywarło na nas piorunującego wrażenia, było raczej przeciętne.

94888414_647717849413117_7022737232263905280_n.jpg


95124869_2324581987849967_8480088282258997248_n.jpg

To dopiero pierwsza część naszej zeszłorocznej gastro podróży po Lwowie. W następne dwa dni lało, więc zwiedziliśmy głównie knajpy.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kopenhaga kulinarną stolica Europy. Yyy serio?

56353979_269679890643854_705411969930231808_n.jpg

Nie mówię, że to, co jadłam w Kopenhadze, było niedobre. Wręcz przeciwnie zjadłam tam najlepszego burgera w życiu w knajpie stylizowanej na tramwaj. To było obłędnie dobre. Nawet wersja wege okazała się zachwycająca.

57812426_394992478004158_6311369663112544256_n.jpg

Nie zapominajmy jednak, że sztandarową "potrawą" w Danii są kanapki. Oszem ogromne, praktycznie z całego chleba,
z mnóstwem składników i ekstremalnie dobre, co nieco rekompensuje ich cenę- co najmniej 80 zł.

IMG_20190412_125617_488.jpg

Jednak ani burgery, ani kanapki (w sumie burger to tez kanapka) nie czynią z Kopenhagi kulinarnej stolicy Europy.

Co piliśmy? Oczywiście alkohol. Jak alkohol w Danii to ma się rozumieć piwo. W Kopenhadze byliśmy zaraz przed Wielkanocą, więc kupowaliśmy świąteczną edycję uroczych piwek z kurczaczkiem.

56190015_556440358183411_1241514812928688128_n.jpg

Skusiliśmy się też na Aperol nad kanałem. Drink ten był wtedy bardzo popularny w duńskich restauracjach.

IMG_20190417_181252_303.jpg

Oprócz alko była też poranna kawa. Czasem w hipsterskiej kawiarni na drodze naszych spacerów

56315712_2418981458333498_5698593175615045632_n.jpg


56310223_308969033103035_7881327716157358080_n.jpg


56412474_308374249855608_7696764476002926592_n.jpg


56429292_2150709561710081_4571306157544570880_n.jpg

lub w Dunkin Donuts. Cieszę się, że znalazłam tę sieciówkę w Kopenhadze, ponieważ uwielbiam donuty. Zwłaszcza jedzone w parku jednego z muzeów w sąsiedztwie pomnika sympatycznego diabełka.

56553659_1049071205283158_3908706455980605440_n.jpg


56917972_425117804966780_7395122862605991936_n.jpg


57451139_532657693928974_2130243043683467264_n.jpg


57534155_441936826614353_7311098733767163904_n.jpg

Podsumowując, będą w Kopenhadze trzeba koniecznie spróbować ich kanapek, a od siebie mogę polecić knajpę Tramwaj w centrum miasta.
 

kimib
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kontynuuje wspomnienia zeszłorocznego wiosennego wyjazdu do Kopenhagi.

IMG_20190411_151607_117.jpg

Okazała się, że stolica Danii obfituje w przepiękne parki usytuowane na wyspie w centrum miasta, w których spędziliśmy mnóstwo czasu.

56407479_1989187804710135_4679027656769929216_n.jpg


IMG_20190410_105559_315.jpg

Spacerując, trafiliśmy na kilka przepięknych pałacyków oraz młyn.

57798896_957839154409615_3379035296443138048_n - Kopia.jpg


56416914_1308018742670755_2035151999598592000_n - Kopia.jpg


57852323_310247926312875_3358349320901361664_n.jpg

Wybraliśmy się też pod pomnik Hansa Christiana Andersena, którego bajki uwielbiam, pomimo że są smutne. Anderesen
w swoich dziełach wyrażał cierpienie spowodowane zawodami miłosnymi. Był gejem, a w XIX wieku niełatwo żyło się homoseksualistom. Ciekawą atrakcją pomnika jest kod QR, po którego zeskanowaniu "zadzwoni" do nas Hans i opowie bajkę. Bawiliśmy się świetnie przy tym.

57313560_800596453656074_7566516612044423168_n.jpg

Dalej nogi poniosły nas pod malowniczy marmurowy kościółek.

57852454_1200923553418063_892644502194356224_n.jpg


IMG_20190411_110034_578.jpg

Następnie zwiedziliśmy fort Kastellet w kształcie pięcioramiennej gwiazdy.

56319186_2175644652766368_2881686871069425664_n.jpg


56325216_283731335888970_6735598327561191424_n.jpg


57467998_869646816711653_4748369341123133440_n.jpg


58384033_441314406619771_2236832136126529536_n.jpg

Wiosenne spacery tak się nam spodobały, że po opuszczeniu wyspy udaliśmy się jeszcze pod zamek królowej Danii. Nie jest zbyt majestatyczny, ale wyróżnia się wybiegiem dla koni usytuowanym z przodu.

57343530_604223853322825_5598623276315181056_n.jpg

Postanowiliśmy zahaczyć jeszcze o ogród botaniczny, gdzie wejście jest za darmo oraz zobaczyć bramę do popularnego duńskiego parku rozrywki- Tivoli.

IMG_20190418_152210_545.jpg


IMG_20190418_152210_544.jpg


57550563_2288749371148269_3003187656172503040_n.jpg

Na koniec dnia zostawiliśmy najlepszą atrakcję Kopenhagi- Christianie. Jest to osobna dzielnica, która ma własne prawo i nie podlega jurysdykcji duńskich władz. Powstała w latach 70- tych w wyniku zasiedlania byłych koszar wojskowych przez hipisów. W Christianii nie wolno zrobić zdjęć, więc mam tylko jedną fotkę wejścia do tego magicznego miejsca. Czego jeszcze nie wolno? Biegać, nosić broni, jeździć samochodem. Można natomiast całkowicie legalnie kupić i palić zioło. Mają tam nawet własną walutę. W środku dzielnicy jest kolorowo i panuje bardzo miła atmosfera. Spędziliśmy tam długie godziny, bawiliśmy się świetnie i zwiedzanie Christianii polecam każdemu.

57674176_592177384621726_9018716351279136768_n.jpg

Być w Kopenhadze i nie być w Christianii to jakby nie być nigdzie ;)
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Moja dusza podróżnika zaczyna mieć już powoli dość siedzenia w domu podczas kwarantanny i chce wyrwać się
w świat. Póki co nie może, więc postanowiłam podróżować do moich wspomnień i przy okazji pomóc Wam planować pokoronawirusowe wyprawy.

56595476_392654871465342_230073104464871424_n.jpg

Rok temu na wiosnę pierwszy raz zobaczyłam Kopenhagę. Dania jest niebotycznie drogim krajem dlatego, głównie spacerowaliśmy i podziwialiśmy piękno miasta z zewnątrz.

56786242_311940782831176_7020651381396602880_n.jpg


56459557_1929010390560374_2590884178874597376_n.jpg


57491852_280725936166516_8788279433019523072_n.jpg


57574588_315209059149333_6641042479351070720_n.jpg


58374734_340273386628694_4299963128944263168_n.jpg


58382569_415351032530741_1800406082384822272_n.jpg

Naszą uwagę zwróciła kopenhaska opera nad pięknym jeziorem, gdzie zrobiliśmy przystanek na piwko.

IMG_20190406_134404_554.jpg

Następnie zobaczyliśmy majestatyczny ratusz.


57267756_379658655955702_6447724669918248960_n.jpg


57511619_2442593765765452_6285719456995868672_n.jpg

Kopenhaga to oczywiście kanały i pocztówkowe kolorowe kamieniczki, które na żywo są jeszcze piękniejsze.

57303343_2115344525424407_8699169075059752960_n.jpg


IMG_20190406_231005_606.jpg

Spacerując dalej, wyszliśmy z centrum i dotarliśmy do najbardziej rozpoznawalnego miejsca w stolicy Danii- Małej Syrenki. Zatrzymaliśmy się nad rzeką na kolejne piwo. Złoty trunek to dobro narodowe Danii, ponieważ
z tego kraju pochodzi Carlsberg. To Carl Jacobsen, założyciel tego browaru ufundował posag Małej Syrenki. Zobaczył balet na podstawie baśni Andersena i chciał, aby do posagu pozowała aktorka ze spektaklu- Ellen Price, ale ta się nie zgodziła, gdy powiedziała się, że ma pozować nago. Posąg ma twarz Ellen, a ciało żony Jacobasena.

57378684_448748469194225_6190749075722207232_n.jpg


57504596_385314795527579_7367991317973958656_n.jpg


57530929_314710372808851_5693288856644747264_n.jpg


IMG_20190411_171630_905.jpg


56355304_1158746337618954_6243909874514657280_n.jpg

Na koniec wybraliśmy się do Kościoła Świętej Trójcy. Świątynia ma nie tylko piękne organy i ładny ołtarz, ale również wieżę, na której jest taras widokowy. Wprawdzie płatny, ale warto się tam wdrapać i podziwiać panoramę miasta.

56786105_641063452973908_7014050583598333952_n.jpg


IMG_20190412_131814_854.jpg


IMG_20190418_181715_857.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego jednym z symboli Edynburga jest terier,
a jakże, szkocki? Jak wypadło kolejne miasto na naszej pizzowej mapie?

51082898_631318187307185_8197458040950095872_n.jpg

Piesek Bobby

Policyjny pies o imieniu Bobby przez 14 lat pełnił straż przy grobie swego ukochanego właściciela. Na szczęście zarządca cmentarza oraz dawni koledzy jego zmarłego pana dbali o wiernego czworonoga, który, nawet jeśli ktoś go przygarnął, wracał na cmentarz.
O dobro Bobby'ego troszczyli się też goście
i właściciel pobliskiej restauracji. Zwierzak codziennie o 13:00 przybiegał do knajpki na lunch.
W pewnym momencie przerwa obiadowa Bobby'ego stała się atrakcją miasta. Tuż przed pierwszą pod cmentarną bramą zbierał się tłum ludzi, czekających na psiaka.

Mimo sympatii mieszkańców Bobby znalazł się
w niebezpieczeństwie. Z powodu dużej ilości bezpańskich psów i roznoszonych przez nich chorób, władze miasta wydały nakaz wykupienia przez właścicieli drogiej licencji. Psy bez niej miały być złapane i uśpione. Po kilku dniach policjanci zapukali restauracji, do której Bobby przychodził na obiady. Właściciel nie miał pieniędzy, ale postanowił psiaka ratować. Sprawa otarła się o sąd
i nabrała gigantycznego rozgłosu. Ostatecznie uznano, że cmentarz, na którym mieszka Bobby, stanowi grunt miejski, więc licencję opłacił burmistrz. Terier dostał obrożę z napisem "Bobby
z Greyfriars". Tak, tego cmentarza, na którym niby tak straszy.

Bobby odszedł w 1872. Właściciel jego ulubionej restauracji pochował go pod klombem przed wejściem do cmentarnego kościoła. Prawo zabraniało grzebania zwierząt na święconej ziemi, więc nie mógł on spocząć obok swojego pana. Dopiero w 1981 roku, odsłonięto prawdziwą tablicę nagrobną. Oprócz imienia, daty śmierci i wieku psa widnieje na niej napis "Jego lojalność i oddanie powinny być lekcją dla nas wszystkich".
Naturalnych rozmiarów pomnik Bobby'ego stoi na rogu ulicy George IV Bridge.
W Edynburgu kupimy mnóstwo pamiątek z podobizną sympatycznego teriera.
Pizza w Edynburgu

Jaka? Od prawdziwego Włocha, popijana włoskim piwem. Spacerując po mieście, trafiliśmy na plac, na którym znajdowały się niemal tylko pizzerie. Nasz wybór okazał się całkiem niezły. Moje ulubione danie
w Edynburgu smakowało dobrze, choć czułam delikatne różnice, jeśli chodzi o ciasto- było mniej słone. Ogólnie szkocka pizza dostaje okejkę i polecam.


51061441_1275421532611853_3382966797836746752_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Będąc w Edynburgu zdecydowaliśmy się na dwie płatne atrakcje: Zamek oraz The Scotch Whisky Experience. Czy warto wydać na nie majątek?

51387362_2372122459467088_8339490607974055936_n.jpg

Zamek Królewski

50775311_280698915929552_8370294263744823296_n.jpg

Bezpłatnie zamek można podziwiać z zewnątrz. Wejście do komat kosztuje ponad 100 zł. Uwielbiam zwiedzać zamki, ale ten był pomyłką. Zapłaciłam fortunę żeby zobaczyć puste sale i mało ciekawe wewnętrzne dziedzińce. W komnatach w prawdzie były wystawy związane z historią Szkocji, ale nie porywały.
Uważam, że zamek robi lepsze wrażenie od zewnątrz niż w środku i nie warto przepłacać za bilet.
Ogólna ocena 5/10.

51016066_234865610633116_2225233731562504192_n.jpg


51109510_287357268564902_7367412184583766016_n.jpg


51581859_2250536375160458_6385859170712682496_n.jpg

The Scotch Whisky Experience

50920078_297033964285758_4982611372773736448_n.jpg

Jestem tak samo wielka fanką zamków jak i whisky. To zdecydowanie mój ulubiony alkohol dlatego wiedziałam, że koniecznie muszę iść do The Scotch Whisky Experience. Ponownie był to wydatek ponad 100 zł, ale tym razem były to dobrze zainwestowane pieniądze. Podczas zwiedzania dowiadujemy się wiele o historii i sposobie wytwarzania whisky oraz
o tradycyjnych szkockich rodzajach szlachetnego trunku. Po multimedialnej wystawie poruszamy się zajebistym wagonikiem w kształcie beczki, a audio przewodnik wliczony w cenę biletu jest dostępny w języku polskim. Po części muzealnej przychodzi czas na degustacje. Sami wybieramy, którą z whisky próbujemy. O każdej nich słyszymy na wcześniejszych prezentacjach. Kosztujemy dwa rodzaje: wybrany przez nas single malt (wytwarzana w jednej destylarni
z jednego słodu) oraz  blended malt (whisky mieszana). Do degustacji dostajemy czekoladkę, a po imprezie szklankę do whisky na pamiątkę (przewiozłam ją samolotem bez problemu). Po zwiedzaniu można skorzystać z oferty tematycznego sklepu, ale ceny zwalają z nóg.


51018224_2334629676767057_2145481467390590976_n.jpg

The Scotch Whisky Experience to miejsce dla każdego fana whisky. Nie będziecie się tam nudzić nawet jeśli jesteście już zaznajomieni z produkcją
i rodzajami trunku. Ci, którzy przygodę z whisky rozpoczynają, będą zachwyceni.
Ogólna ocena: 10/10.

51214385_389121455170951_8894132368068050944_n.jpg
 

 

Kategorie blogów