Wpisy oznaczone tagiem "Podróże" (1000)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Wspominałam już tu, że Śląsk jest moim zeszłorocznym odkryciem, a odkopując ten skarb (bo nie węgiel) trafiłam na kilka dni do Wisły.

51454122_2312351115690125_5302816500543913984_n.jpg

Na myśl o wyjeździe do Wisły w mojej głowie pojawiło się od razu pytanie: co tam robić?

To spokojne miasteczko ma do zaoferowanie kilka ciekawych atrakcji turystycznych.



1. Czekoladowy pomnik Adama Małysza w Domu Zdrojowym
Jak Wisła to oczywiście Małysz. W holu Domu Zdrojowego znajdującym się przy deptaku zobaczymy pomnik naszego najpopularniejszego skoczka wykonany z… białej czekolady. Serio :) Niecodzienny
i intrygujący pomysł. Do holu Domu wejdziemy całkowicie za darmo.


51668611_2662279577145865_5163714016043859968_n.jpg

2. Skocznia

W samym centrum Wisły znajduje się skocznia narciarska, na której odbywają się zawody młodych skoczków i treningi. Podziwiać sportowe wyczyny przyszłych następców Małysza możemy również latem. Ja w Wiśle byłam w sierpniu i akurat trafiłam na turniej juniorów.

51451617_345319772738357_72867087999041536_n.jpg

3. Deptak i kościół Piotra i Pawła

Deptak to niewątpliwie najpopularniejsze miejsce spacerowe. Dookoła usiany sklepikami z pamiątkami
i knajpkami, w których możemy usiąść. Na końcu alejki znajduje się warty zobaczenia kościół Ewangelicko- Augsburski apostołów Piotra i Pawła.

51545818_782456985486551_6062423798039183360_n.jpg

4. Park z pomnikami

Jeśli deptak to dla nas za mało to mijając kościół
i idąc dalej prosto, dotrzemy do parku, w którym znajdują się rzeźby pociesznych misiów oraz alegoryczne przedstawienie Źródeł Wisły. Czy udane? Mnie nie chwyciło za serce.

52387516_407904219973162_2197979484009791488_n.jpg


51856720_245619846365056_5730759993876021248_n.jpg

5. Muzeum Magicznego Realizmu

No to jest prawdziwa perełka Wisły. Muzeum, w którym znajdują się surrealistyczne prace różnych twórców. Trzeba przyznać, że grafiki powalają na kolana.

51434267_1709261905842625_1535810318557511680_n.jpg


51607375_385024812055667_880631989768552448_n.jpg


51808529_2302349813388205_4860012068180328448_n.jpg

W zbiorach muzeum znajdują się nawet szkice najwybitniejszego przedstawiciela nurtu, czyli Salvadora Dalego.

51451751_2168387913224594_789823410329878528_n.jpg


52020649_238854707025050_9089953125527191552_n.jpg

No, ale Polacy nie gęsi i swojego surrealistycznego mistrza też mają. Jest nim Jakub Różalski, którego ogromny zbiór grafik, można podziwiać w wiślańskim muzeum. Przyznam, że to jeden z moich ulubionych twórców, a jego prace wprawiają mnie w zachwyt. Do tego stopnia, że kupiłam plakat z poniższą ilustracją pt. “Gdzie kiedyś stała pogańska świątynia”.

51954172_407170506718618_1566395480751996928_n.jpg


51436128_394808637756313_4324005771751718912_n.jpg

To jedyna płatna atrakcja na mojej liście, a wejście kosztuje 8 zł.

51489158_2218902658326867_6982068569190170624_n.jpg

Jak widać zwiedzanie Wisły nie należy do przeżyć ekstremalnych. Miasteczko nadaje się na spokojny, wypoczynkowy wyjazd.

52360327_356406041755363_2934314372362665984_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedziemy na Śląsk! To zdanie padło w tym roku niezwykle często. Podczas jednej z podróży zgłodnieliśmy. Zatrzymaliśmy się w przydrożnej restauracji w Czechowicach Dziedzicach. Nie spodziewaliśmy się niczego specjalnego, a okazało się, że w Czarda Grill dzieje się magia.

51461749_527114374444232_5139323347741442048_n.jpg

Knajpa jest urządzona w stylu gospody: dużo drewna
i rustykalne akcenty. Dużo jest też miejsca. Obsługa tak średnio uprzejma, ale tragedii nie ma. Tym, co sprawiło, że nawet teraz chciałabym wstać i tam pojechać jest jedzenie.

52043237_2001602333466949_8502989919759630336_n.jpg

Jaka ta rolada z kapustą i kluskami śląskimi była pyszna! Rozpływała się w ustach za sprawą delikatnego, perfekcyjnego sosu. A polędwiczki wieprzowe były najlepszymi, jakie w życiu jadłam! No po prostu majstersztyk!

51608217_956805134514113_1621383216898244608_n.jpg

Nawet ze zwykłego kurczaka, w Czardzie potrafią wydobyć poezję smaku, a świadczy o tym szaszłyk drobiowy lub przepyszna rolada nadziewana serem, papryką i szynką.

Na koniec trzeba dodać, że za ogromne porcje wyśmienitego jedzenia zapłacimy bardzo mało.

52109899_2156944741284773_5202646249609625600_n.jpg

Podsumowując: zabierzcie mnie tam na obiad i to już!
Ogólna ocena: 9/10.
  • awatar DARK TERRITORY: Mówisz że aż tak tam smacznie? Hmm, może się skuszę ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Wstyd się przyznać, ale do minionego lata traktowałam Śląsk po macoszemu. Myślałam, że nie ma nic do zaoferowania, tylko węgiel i hołdy. Bardzo się myliłam! Tego lata odkryłam Śląsk i zakochałam się w nim. Rok 2018 był rokiem Śląska.

51478178_2325381534342210_5722941590029205504_n.jpg

Chorzów
Do Chorzowa zawitałam ze względu na koncert jednej
z moich ukochanych grup, czyli Guns N’ Roses. Koncert był niesamowity. Odchudzony Axl stanął na wysokości zadania i śpiewał przez kilka godzin,
a Slash popisywał się swoimi gitarowymi umiejętnościami. To było niezwykłe przeżycie zobaczyć legendy rocka w akcji na żywo.


50998072_241769620044982_5824049608417869824_n.jpg

Przed koncertem zrobiliśmy sobie support w postaci zwiedzania chorzowskiego zoo. Mój Luby jest wielkim fanem takich atrakcji.

Bilet wstępu kosztuje kilkadziesiąt złotych, ale to dobrze wydane pieniądze. Zoo jest ogromne i oferuje mnóstwo atrakcji, a wybiegi zwierząt są tak przygotowane, aby zwiedzający mogli je oglądać
z każdej strony, nawet gdy zwierzaki mają ciężki poniedziałek i nie wyszły jeszcze ze swoich “sypialni”.

51475125_612843135805807_3812659730132762624_n.jpg

Spacer po kompleksie trwa dobrych kilka godzin, ale na szczęście na terenie zoo znajdują się punkty gastronomiczne, gdzie można kupić coś do picia lub przekąskę.

51502965_1085707358275697_6411356269835190272_n.jpg


51522764_385428382022008_6525838253742882816_n.jpg

Zoo w Chorzowie polecam wszystkim entuzjastom takich rozrywek.

Ogólna ocena: 10/10.

51791270_1981755345453619_1035371050034003968_n.jpg

To właśnie zoo było pierwszą atrakcją, która przekonała mnie, że Śląsk ma mi dużo do zaoferowania.

W ciągu następnych kilku miesięcy odwiedziłam Wisłę, zawitałam do dwóch śląskich górskich chatek, zwiedziłam jedną z kopalni i uskuteczniłam gastroturystykę po Katowicach. No i polubiłam śląską kuchnię, ale o tym później.

Podróżujcie na Śląsk, bo warto!

52406572_2136159799784554_963308022862446592_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Prosecco do śniadania! Pomysł na miarę Nobla!

45647379_255729845125436_5091797219623829504_n.jpg

W praskim Signor Bistro wszystko jest idealne. Prześliczny, modny, kolorowy i pomysłowy wystrój.

Przepyszne, innowacyjne śniadanie. Połączenie jajek i awokado skradło moje serce. Do wyśmienitego śniadania kieliszek zimnego Prosecco.

To wszystko w przystępnej cenie i podane przez przemiłego kelnera.


41637530_264452624192843_5302893840020013056_n.jpg


45572551_297575484194177_3986412821071003648_n.jpg

Podsumowując, gdy będziecie w Pradze, a
w szczególności, gdy będziecie nocować na Żiżkowie to koniecznie idźcie na Prosecco do śniadania do Signor Bistro.

Ogólna ocena: 10/10.

45421912_259790591252954_3801297982561714176_n.jpg


45500572_1152463234916080_4925800590514061312_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Rok 2006 moja pierwsza wizyta w Pradze. 2013 Praga drugi raz. No i 2018 Praga po raz trzeci. Jak zmieniło się to miasto w ciągu 17 lat?

45588419_285297852098627_301013598983946240_n.jpg

Maj 2006
To była moja pierwsza zagraniczna wycieczka. Oczywiście szkolna, więc zaliczyliśmy wszystkie standardowe zabytki typu Hradczany, zegar Orloj, Most Karola, Stare Miasto. Było ciepłe, wiosenne słońce i nie było opcji na indywidualne zwiedzanie.


Listopad 2013

1424541_591683657545620_713230286_n.jpg

Pierwszy zagraniczny wyjazd z moim Lubym, a dla niego pierwszy pobyt w innym kraju. Pokazałam mu wszystkie standardowe zabytki, które ja widziałam
w 2006. Z tamtego pobytu pamiętam chłodną Pragę pachnąca słodkimi, pysznymi tredelnikami. Pamiętam dobre piwo, wyśmienite jedzenie i przystępne ceny. Oprócz sztampowych atrakcji odwiedziliśmy też Muzeum Średniowiecznych Narzędzi Tortur, które polecam.

1480597_591677534212899_21240465_n.jpg


Wrzesień 2018

41705699_326709467889331_6438739216082927616_n.jpg

Pojechaliśmy z grupą znajomych. Nasza przyjaciółka Kasia była w Pradze pierwszy raz. Trzeba było jej pokazać wszystkie najpopularniejsze miejsca
i zabytki.

45432083_1066127856884554_1101298544624533504_n.jpg


45491542_921151464737285_4397116831073042432_n.jpg

Nowością było Muzeum Zabawek Erotycznych- zdecydowanie polecam, bo takiego funu nie miałam dawno. Gdy ktoś pytał, co robiłam w Pradze, mogłabym odpowiedzieć, że oglądałam nieme pornole, co byłoby prawdą. Wstęp do muzeum kosztuje 250 koron.

Zauważyłam, że tredelnikami pachnie mniej,
a turystów jest masa. Ceny poszły w górę, a knajpy się popsuły. Tredelniki zyskały nadzienie np.
z lodów.

45464861_562066257575904_1354918360613126144_n.jpg

Piwo dalej smakowało pysznie, jednak obsługa była tragiczna. Kelnerka w U Wojaka Szwejka bezczelnie powiedziała, że daliśmy jej za mały napiwek! Przy czym nie zasługiwała na żaden.

45455321_186343795578025_8070068666705641472_n.jpg


45579889_491661304678991_8167151385909919744_n.jpg

Podsumowując, jeśli Praga to jesienią. Jeśli tredelnik to tradycyjny. Jeśli obiad to już nie
w Blatnice, bo poziom drastycznie spadł. Jeśli piwo to nie U Wojaka Szwejka.
Może wrócę do Pragi za 5 lat z nadzieją, że będzie lepiej.

45464809_2161739860813885_7166165612119457792_n.jpg


51685663_672406466511537_7251793602005696512_n.jpg
  • awatar Galadriel: <3 Krecik <3 :* :D kocham Pragę <3
  • awatar Andzia86: ale super podsumowanie !! Byłam jeden raz w Pradze i mi sie podobała
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kimib
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

chiiii
 
Arvene:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dziarixmaziarix.pl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kimib
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Będąc w Zakopanym często wybieram się na spacer do Doliny Strążyskiej. Przy wejściu do doliny mieści się z pozoru urokliwa Cafe Roma.

47686857_2285847361643358_4806574123738202112_n.jpg

Czemu tylko z pozoru? Ponieważ cały jej urok zaczyna się i kończy na wyglądzie. Drewniany domek urządzony w eklektycznym, niebanalnym stylu z mnóstwem obrazów (które można kupić) i zieleni. To bardzo mój styl.

47572824_321553141777505_946684244569096192_n.jpg

Niestety nie mogę polecić nic poza podziwianiem wnętrza. Wszystko, co jadłam lub piłam w Cafe Roma było słabe i za drogie. Lody całkowicie bez finezji, twardy oscypek z grilla, nijaka lemoniada, która rzekomo miała być z wodą z pobliskiego strumienia.

47183433_470003243404460_5194835727027798016_n.jpg

Gdyby tego było mało to w kawiarni obowiązuje samoobsługa, a personel jest niemiły.

47685914_1019249888277567_7952674733625966592_n.jpg

Podsumowując nie wszystko złoto, co się świeci. Co
z tego, że Cafe Roma ładna skoro poza wyglądem nie ma nic do zaoferowania.
Ogólna ocena: 2/10.

47580233_264494880899370_8218867533797654528_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacerując po Krupówkach miniemy kilka kawiarni pod szyldem Góralskie Praliny. Zdominowały one kawiarniany rynek stolicy Tatr.

44750589_364627344278827_7753429465597739008_n.jpg

Skąd w ogóle taka nazwa? Ponieważ w kawiarni możemy kupić czekoladki w kształcie oscypka. Różnokolorowe i całkiem ładne, ale oszukane. To właściwie jest tylko pół oscypka... Pralinka nie jest okrągła tylko płaska, a płaci się za nią więcej niż za prawdziwego oscypka. Ładne, pyszne, ale drogie.

23316099_1436669609713683_525753667_n.jpg

Pralinki są ładne, ale wystrój lokalu już nie. Toporne, brzydkie i niewygodne krzesła okropnie szpecą miejsce z ogromnym potencjałem. Połączenie góralskich akcentów i czekolady aż się prosi
o piękne aranżacje.

23283336_1436669886380322_1872401357_n.jpg

Pomimo kosmicznie wysokich cen, ultra brzydkiego wnętrza i niemiłej obsługi wszystko, co jadłam
w Góralskich Pralinach było obłędnie dobre. Ogromne, ekstremalnie słodkie ciastka z maślanym kremem rozpływającym się w ustach popijane dużą ilością herbaty zimowej to przepis na udane popołudnie. I na udane spustoszenie portfela, bo taki zestaw kosztuje tyle, co obiad- 37 zł.
Ciężko się zdecydować na konkretne ciacho.

23226957_1436669553047022_2007776659_n.jpg

Podsumowując drogo, ale smacznie. Raz na jakiś czas, od święta można sobie pozwolić na taką przyjemność. Jeszcze przyjemniej byłoby gdyby zmienił się wystrój i obsługa. Kawiarnia zarabia dużo, więc mają kasę na modernizację.
Ogólna ocena 6/10.
Adres: Zakopane ul. Krupówki
  • awatar NoPerfectlive: Rzeczywiście wnętrze okropne , ciężkawe i bez polotu .Ale ciacha wyglądają pysznie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jestem typem księżniczki. Elegancki hotel, prąd, ciepła woda w prywatnej łazience, wyszukane śniadanie, zwiedzanie muzeów, wieczorem drink lub wino. Bardziej pasuje do mnie kapelusz niż trekkingi, a jednak w tym roku zaliczyłam trzy górskie chatki bez takich wygód.

45437983_2035773336443365_1452347885541654528_n.jpg

Po pierwsze: Jak do tego doszło do cholery?! Ja
w miejscu bez łazienki, w grupowej sali?! Nigdy!
A jednak stało się... Odpowiedź jest prosta: ludzie. Mam wspaniałych przyjaciół, którzy wychowali się na górskich wyjazdach spędzonych w takich chatkach
i postanowili zarazić mnie miłością do gór, butów trekkingowych oraz chatek o spartańskich warunkach, w których nocleg kosztuje zazwyczaj paręnaście złotych. Opłata ta pobierana jest przez dyżurnego chatkowego, a śpi się zazwyczaj na materacach/ matach, położonych na podłodze lub na pryczach. Śpiwór to rzecz niezbędna. I co? Udało się, było fajnie.

Zyndranowa
Miejscowość na Podkarpaciu i chatka o tej samej nazwie. W przybytku brak łazienki i ciepłej wody. Jest za to lodowaty strumyk, studia i drewniany wychodek z podziałem na płcie- oznaczają go chromosomy. Chatka znana jest z ogromnej ilości tabliczek przyczepionych na jej ścianach, kolekcji butelek po Żywcu i kominka w kształcie kufla do piwa. Do chatki da się dojechać samochodem, ale do cywilizacji typu sklepy i knajpy jest daleko.
Zaskoczyło mnie, że jest prąd i porządnie zrobione, zadaszone miejsce na ognisko. Nie zdziwił mnie natomiast ogrom alkoholu wieczorem. Spędziłam tam zimny, majowy weekend świętując 30- te urodziny moich przyjaciół.

45509189_1963163790418838_5447726021346328576_n.jpg

Pietraszonka

45497600_711715792548057_1608204354563604480_n.jpg

Chatka w Beskidzie Śląskim w Istebnej. Tu znowu dojedziemy niemal pod same drzwi przybytku zostawiając za sobą wszelką infrastrukturę, która mogłaby być zbawieniem, gdy piwo się skończyło. Jest prąd, łazienka z zimną wodą, ale do koedukacyjnego wychodka trzeba iść na zewnątrz. Jak wszystkie chatki, ta również wyposażona jest w kuchnię
z pełnym rynsztunkiem garnków, sztućców i innych niezbędnych do przetrwania rzeczy. Jeśli nie będziemy mieć kaca po nocnej imprezie to można wyjść na pobliską Baranią Górę, a wychodząc napić się piwa w schronisku.

45443447_1411017709031304_5629340208106307584_n.jpg

Można też podjechać do urządzonej jak wiejska remiza pizzerii U Kruka na mega dobrą pizzę za psie pieniądze. Naprawdę to jedna z najlepszych pizz, jakie w życiu jadłam!

45422957_1995342053876610_4822579254942236672_n.jpg

Dobór składników i idealnie przygotowane ciasto zachwycają. Tylko pani barmanka raczej nie jest zachwycona swoją pracą.

45558438_812352642456483_8290845078235119616_n.jpg

Pod Potrójną

45488588_176939956582195_6660850439023493120_n.jpg

To dopiero zadupie w Beskidzie Śląskim (Śląsk to moje tegoroczne odkrycie). Tam nie da się dojechać. Zostawiamy auto na parkingu a następnie drzemy pod górę przez godzinę. Radzę zaopatrzyć się w jedzenie i picie, bo w okolicy chatki nie ma cywilizacji. Nawet zasięgu tam nie ma. Jest za to łazienka
z toaletą i (a jakże!) zimną wodą, prąd, kuchnia, profesjonalne miejsce na ognisko i huśtawka. Jakąś godzinę marszu dalej jest szczyt o nazwie Potrójna, który warto zaliczyć, gdy minie kac.

45664036_576911349395453_5185190080884506624_n.jpg


45657087_775938629432269_6799624908281217024_n.jpg

Tak oto od czasu do czasu zdejmuje kapelusz
i zakładam trekkingi. Czy polecam wyprawy do górskich chatek? Tak. No chyba, że nie lubicie chodzić pod górę i pić dużych ilości alkoholu. Czy to będzie moja ukochana forma turystyki? Nie. Nasza relacja to będą raczej przygodne romanse.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Odkryliśmy, że Ustrzyki Dolne to doskonała baza wypadowa w Bieszczady!

45276229_169950317280647_7088604069031313408_n.jpg

W prawdzie z Ustrzyk Dolnych nie wychodzą żadne szlaki, ale jest wszędzie blisko, a miasteczko ma do zaoferowania kilka wspaniałych rzeczy. Jakich? Oto one:

Noclegi Sebastian w centrum Ustrzyk Dolnych
No bardziej w centrum się nie da. Spacer na malutki aczkolwiek urokliwy ryneczek miasteczka trwa 2 minuty. Ceny w hoteliku są bardzo niskie- za nocleg ze śniadaniem w bardzo ładnym pokoju dwuosobowym
z łazienką zapłaciliśmy 160 zł. Obsługa przemiła
i życzliwa. Na prawdę dawno nie spotkałam się z tak ciepłym przyjęciem w hotelu. Czułam się zaopiekowana jak u mamy. Jakby tego wszystkiego było mało to jeszcze przepyszne śniadanie. Polecam z całego serca! My pewnie za rok tam wrócimy.
Ogólna ocena: 10/10.

45351209_273553219961035_7494849452008538112_n.jpg


45389586_269901740391421_9221988116787625984_n.jpg


45527646_558350654603728_1564207899289321472_n.jpg

Restauracja Piwniczka
Również centrum miasteczka i pyszna kuchnia. Zjadłam najlepszy w życiu kapuśniak, będący specjalnością kuchni (ja nie lubię kapuśniaku) i przepyszne kotleciki mielone z dzika (za mielonymi również nie przepadam, ale dziczyznę uwielbiam). Co prawda za dwa piwa, dwa dania główne, frytki i zupę zapłaciliśmy ponad 100 zł, ale w końcu jesteśmy na wakacjach. Nie tylko my, bo na wakacjach była także obsługa Piwniczki. Mega długo czekaliśmy aż ktoś podejdzie po zamówienie, aż przyniosą nam dania, nawet na piwa czekaliśmy w nieskończoność. Pozostała garstka klientów również wyglądała na zniecierpliwionych. Na urlop wyjechał też zaopatrzeniowiec. Część pozycji z menu była niedostępna, ponieważ nie było składników. Do wystroju Piwniczki nie mam zarzutów.
Poprawnie i przytulnie z niewielkimi regionalnymi akcentami.
Ogólna ocena: 6/10.

45565124_707060202983947_5910714291740213248_n.jpg

Muzeum Młynarstwa

45554181_280159809277652_4754037959219478528_n.jpg

Na skraju Ustrzyk Górnych mieści się stary młyn,
w którym urządzona muzeum. Przybytek ma kilka pięter (wychodzimy aż na samą górę młyna), a bilet kosztuje 19,50 zł. Ekspozycja jest naprawdę ciekawa i dobrze opisana. Do tego na pierwszym piętrze stoi przyrząd, którym sami możemy ukręcić mąkę. Zdradzę, że nie jest to takie proste, bo trzeba użyć sporo siły, aby kamienne koło się kręciło. W tym samym budynku, co muzeum znajduje się również karczma- nasz cel na następny pobyt w Ustrzykach Górnych. Póki, co mogę polecić muzeum.
Ogólna ocena: 7/10.

45462764_775345876130953_1575277125227773952_n.jpg


45379038_2216380635277524_1962893998091665408_n.jpg


45370942_1230258447112965_2641914897226530816_n.jpg

Widzę, że mój tegoroczny, jesienny romans z Bieszczadami na szansę przerodzić się w długotrwałe uczucie.

45219020_372084436871414_7770321546203103232_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Moja pierwsza połonina i pierwszy raz w Bieszczadach.

45080506_344048679695318_9174332594190286848_n.jpg

Ponoć jesień jest najpiękniejsza właśnie w Biesach. W tym roku wreszcie przekonałam się, że to prawda.

45173650_169950313947314_4525922981884461056_n.jpg

Połonina Caryńska
Początkiem października wybraliśmy się na połoninę Caryńską. Podejście z Brzegów Górnych było dość męczące, ale piękne.
Jak przystało na wielką fankę aftergrobingu zachwycił mnie stary cmentarz na początku szlaku z Brzegów.

45069636_114305209487279_3717487532640829440_n.jpg


45104903_1959857547403994_2550933728822034432_n.jpg


45071918_303288617159415_1136926513820598272_n.jpg


Na samym wierzchołku połoniny wiało niemiłosiernie, ale nie przeszkodziło mi to w podziwianiu widoków.


45101412_372084440204747_1347233654803267584_n.jpg


45163724_264987514360802_5920318512923934720_n.jpg


45158384_313427235910521_7931179959907778560_n.jpg

Schodziliśmy do Ustrzyk Górnych. Zejście tylko miejscami strome, ładne i dość długie. Całość trasy zajęła nam niecałe 5 godzin. Radzę zaopatrzyć się w swój prowiant, ponieważ na tym szlaku nie ma żadnych schronisk.

45267243_2206135912989987_4555660704081772544_n.jpg


45187083_2160716130868081_999374645658386432_n.jpg


45097869_862251583982636_6891297768283832320_n.jpg


Polańczyk jesienią

45122610_255334921840205_3669992027640037376_n.jpg

To była moja druga tegoroczna wizyta w Polańczyku, ale pierwsza jesienią. Zielone wzgórza nad Soliną tym razem były kolorowymi wzgórzami. Uzdrowiskowa miejscowość tętniąca życiem w letnich miesiącach teraz wydała mi się nieco opustoszała.
Przeżyłam ogromny zawód, ponieważ nie istnieje już moja ukochana knajpka z najlepszym na świecie pstrągiem (R.I.P).

45079009_251819735688350_7963373402671022080_n.jpg


45105834_1013922085475763_2235269077268430848_n.jpg

Browar Ursa Maior
W miejscowości o wdzięcznej nazwie Uherce Mineralne mieści się browar Ursa Maior. Wytwarza drogie, choć dobre piwa regionalne. Bardzo smakowało mi Deszcz w Cisnej
i Śnieg na Beniowej. Fanom goryczki polecam Dzikiego Kota z Berehów. Kuszące Dwa Winne Misie, czyli piwo o smaku wina nie przyprawiły o fajerwerki moich kubków smakowych. Zachwyciły mnie natomiast piwne krówki. To zdecydowanie najlepsze krówki, jakie w życiu jadłam. Niestety ceny
w browarskim sklepiku są zaporowe (ponad 100 zł za 7 piw i garść krówek), a pan, który tam pracuje ekstremalnie niemiły.

45256714_480269952455644_7169881965716307968_n.jpg

Podsumowując coś czuje, że połonina jesienią w Bieszczadach stanie się naszą tradycją.

45083835_1996137827344202_553283712909836288_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kupowanie pamiątek to jedna z moich ulubionych części każdego wyjazdu. Co kupiłam w Bośni?

39760577_248615319325290_5795714648309235712_n.jpg

1. Alkohol
Z racjo mojego barmańskiego hobby i kolekcjonowania alkoholi z każdej wycieczki przywożę jakieś trunki.
Jak Bałkany to oczywiście rakija. Oprócz tego duża ilość pysznego bośniackiego wina i piwo Sarajevsko. Kupiłam też przepyszne wyroby z granatu (który naturalnie występuje w Bośni): nalewkę i miód.

2. Standardowe pamiątki
Jak zawsze zaopatrzyłam siebie i znajomych
w magnesy, pocztówki i breloczki.

3. Orientalne gadżety
W Bośni i Hercegowinie bardzo widoczne są pozostałości po tureckim panowaniu. Można kupić różnego rodzaju pamiątki w orientalne wzory. Zainwestowałam w futerał na okulary i paszmin, czyli tradycyjną orientalną chustę.

4. Słodycze
No bez tego obejść sie u mnie nie mogło. Niestety trochę się zawiodłam. Bośniackie słodycze szału nie robią. Poza kilkoma wyjątkami: słodkim lokum, wyrobami firmy EuroCrem, czekoladami z ryżem i
o smaku makaroników. Po drodze udało mi się kupić kilka moich ulubionych słowackich słodyczy.

42450945_1730183390437450_3792083997811539968_n.jpg

5. Kawa i herbata
Z Bośni koniecznie należy przywieźć ich drugie dobro narodowe (pierwsza jest rakija), czyli kawę. Herbaty Bośniacy piją niewiele, a już na pewno nie czarną, więc kupiłam owocową i zieloną.

39880739_282667185671109_5180384923013349376_n.jpg

Przewodnik wydawnictwa Bezdroża

39939020_1793972330658096_6168308949637398528_n.jpg

Poszukiwań idealnego wydawnictwa przewodników ciąg dalszy.
Wydawnictwo Bezdroża doskonale opisało historię
i kulturę Bośni i Hercegowiny trochę zapominając
o zabytkach w tym cenach wstępów i mini mapkach
z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi. Na plus był obszerny spis różnego typu miejsc noclegowych
i potraw.

39934477_1861740200582505_3395661630242029568_n.jpg

To juz ostatni wpis poświęcony moim wakacjom w Bośni i Hercegowinie. Czy polecam? Tak. Czy każdemu? Nie. Bośnia i Hercegowina to miejsce dla osób lubiących podziwiać piękno przyrody, które będą liczyć się
z niemożnością odwiedzenia każdego zakątku tego kraju ze względu na zagrożenie minowe.

39878780_1897481893880740_5754192875881496576_n.jpg
  • awatar ღ ღ Tormenta ღ ღ: BiH ma wiele bardzo klimatycznych miejsc, mnie bardzo chwyciła za serce i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę.
  • awatar Roxana 16: Jakie fajne pamiątki z tego 1 zdj :). No no zaszalałaś z tymi pamiątkami :D hehe. Ten zestaw z kawą jest super :)
  • awatar Hachie: Świetne pamiątki, a szczególnie Rakija :D Mam nadzieję odwiedzić Bośnię i Hercegowinę, bo podróżowanie świetnie ubogaca człowieka, bo przecież nie można mu zabrać czegoś, co już zobaczył :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dzień bez wodospadu dniem straconym!

42406282_1118132861669297_5333592161717846016_n.jpg

Jak już wspominałam wojna domowa w Bośni przetrzebiła zabytki tego kraju. Bośnia
i Hercegowina to miejsce idealne dla fanów przepięknej przyrody i odkrywania dzieł natury np. wodospadów. My zobaczyliśmy ich całkiem spoko:

1.       Wodospad Skakavac
Blisko Sarajewa znajduje się przepiękny 90-cio metrowy wodospad. Jeśli postanowicie go zobaczyć przygotujcie się na niezapomniane wrażenia. Nie tylko estetyczne… Najpierw czeka Was przejażdżka samochodem po ekstremalnie wąskiej drodze
z najostrzejszymi zakrętami, jakie widziałam
w życiu. Po lewej przepaść, po prawej skalna ściana a naprzeciwko rozklekotane bośniackie auto, które chce wyminąć Waszego suwa z napędem na 4 i wysokim zawszeniem- innym strach tam jechać.
Jak już przeżyjecie tą przejażdżkę pójdziecie na 4 kilometrowy spacer do wodospadu. Jak wiadomo 4+4 =8 km w dwie strony po leśnej ścieżce.  Co kto lubi… Jeśli nie dla wodospadu to warto wybrać się tam dla najlepszego bośniackiego posiłku w najbardziej obskurnej miejscówce.

39753168_286543232131835_1371187945838477312_n.jpg

2.       Wodospad Kravica.
Pod Mostarem jest wodospad pełen turystów.
A właściwie kompleks wodospadów z pełna infrastrukturą: kąpieliskami, barami, sklepikami
z pamiątkami i przezabawnym gościem sprzedającym nalewki. Szczególnie polecam tą z granatu. Wejście do wodospadu kosztuje 10 marek, ale można otrzymać bilet od kogoś, kto właśnie wychodzi, ponieważ obsługa nie znakuje wejściówek ani ich nie sprawdza.

39938994_239140663460673_2443472921226641408_n.jpg

To miejsce zupełnie inne niż Skakavac. Ten pierwszy wodospad to sama natura i zero ludzi, a ten drugi to głośne zbiegowisko rodzin z dziećmi.

42387535_466557953865430_6738872711843414016_n.jpg

3.       Wodospady na Bunie w Blagaju.
O atrakcjach jedynego w swoim rodzaju Blagaju już pisałam, również o krasowym źródle rzeki Buny, na której również znajdują się małe wodospadziki.

42397474_316100252274174_8126195840495648768_n.jpg

4.       Wodospady w Jajce.
Oprócz twierdzy dawnych królów Jajce oferują swoim gościom również 60 metrowy przepiękny wodospad. Wstęp na platformę widokowa pod wodospadem kosztuje 4 KM.

39878780_1897481893880740_5754192875881496576_n.jpg


44455606_1144455059013012_8219577393107435520_n.jpg

5.       Bihac- wodospady, które widziałam i
z których spadałam.
W Bihaciu znajduje się park narodowy, w którym płynie rzeka Una. Nasz camping w tym mieście nazywał się, Una Kiro Rafiting i nie jest to przypadkowa nazwa… Obsługa pola zajmuje się również organizacja raftingu, czyli spływu pontonem po wodospadach. To jest genialna zabawa! Oczywiście bałam się, ale po zsunięciu się z pierwszego 6- metrowego wodospadu adrenalina i endorfiny wzięły górę. Spływ trwa kilka godzin. Największe atrakcje, czyli wodospady są głównie na początku i na końcu. Pozostała część wycieczki upływa na dość nużącym wiosłowaniu
i podziwianiu przyrody parku narodowego.
Taka przyjemność kosztuje 50 euro od osoby i jest całkowicie bezpieczna. Płynie się w 8 osobowych pontonach z instruktorem, który mówi, w która stronę należy się odchylać i kiedy wiosłować. Wszyscy uczestnicy dostają pianki dla nurków, kaski
i kapoki. Na dnie pontonu znajdują się liny, pod które wkładamy stopy, a na brzegach takie, których się przytrzymujemy, aby nie wypaść. Sugeruje ubrać buty do wody i zabrać ze sobą rzeczy na przebranie. Co prawda z pontonu nie wypadamy, ale podczas spływania z wodospadu woda oblewa wszystkich pasażerów.

Webp.net-resizeimage (1).jpg

Ogólnie polecam rafting, bo to niezapomniane przeżycie!
Polecam tez wszystkie wyżej wymienione bośniackie wodospady.
  • awatar Roxana 16: Jakie super , sama bym z chęcią zwiedziła :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W poprzednim wpisie tłumaczyłam, dlaczego bośniacka kuchnia nie przypadła mi do gustu poza kilkoma drobnymi wyjątkami: burkiem, kawą i orgazmicznym obiadek pod Sarajewem.

39755243_297879927684743_9049327154428379136_n.jpg

Było to obok szlaku na wodospad Skakavac. Internet twierdził, że znajduje się tam restauracja. Cóż...
Przybytek na kształt górskiego schroniska zostałby zamknięty przez polski sanepid już od progu. Stosy brudnych naczyń, nad którymi latają muchy, garnki, które okala ogień z kaflowego pieca i na oko 60 letni Bośniak bez zębów, jako jedyny personel: kucharz, kelner i barman w jednym. Przywitał nas niezwykle serdeczne mówiąc, że nie jest terrorystom. Od razu poczuliśmy się lepiej... Taa.

39851668_943060565894661_4489683005618520064_n.jpg

Zapytamy o kartę dań powiedział, że nie ma menu, ale ma jedzenie. Bośniacko- angielskim wyjaśnił, że ma grzybowa (obawiałam się, z jakich grzybów ona jest), gulasz (uznałam to za resztki z ostatnich dni), kiełbasę (chyba najbezpieczniejsza opcja) i kilka innych dań o bośniackich nazwach. Zamówiłam kiełbasę. Czekając na podanie obserwowałam, co dostają inni klienci i popijam piwo, do którego dostałam ekstremalnie brudną szklankę. Chłopaki pili "specjalny napój" polecony przez barmana. Dobry nawet.

W pewnym momencie wyczaiłam pięknie wyglądające danie. Od razu podeszłam do naszego barmana nie- terrorysty i zapytałam, co to. Okazało się, że wypiekane przez niego bułeczki z pomidorami
i kajmakiem, czyli bośniackim serem. Zmieniłam zdanie i zamiast kiełbasy poprosiłam to właśnie danie. To była najlepsza decyzja ever! Było przepyszne! Delikatny ser, cudowne pomidory
i chrupiące z wierzchu a miękkie w środku bułeczki. Prawdziwy foodgazm!

39755243_297879927684743_9049327154428379136_n.jpg

Chłopaki natomiast jedli najlepszy gulasz w życiu. Cielęcina na czerwonym winie rozpływała się w ustach a kasza kuskus stanowiła doskonałe dopełnienie smaku.

Kto by pomyślał, że na takim zadupiu zjemy jedne
z najlepszych obiadów w życiu i to całość będzie kosztowała tylko 25 km.
Jeśli podejmiecie się wędrówki na wodospad Skakavac to koniecznie tam zjedzcie
Ogólna ocena: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Co mogę powiedzieć na temat bośniackiej kuchni? Nie! Nie smakowało mi. Przeczytajcie niżej, dlaczego.Kuchnia w Bośni i Hercegowinie to głównie mięso, które staram się ograniczać, tłuste dania, które wybieram rzadko, cebula, której nie jadam
w ogóle i najlepsze na świecie soczyste pomidory.

42421077_483914825420395_1693150604290949120_n.jpg

1. Cevapi
Kiełbaski w bułce posypane cebulą. Tradycyjne bośniackie danie. Spróbowałam raz i nawet mi smakowało i potem miałam w planie jedzenie czegoś innego. Niestety cevapi było w każdej restauracji
i pod różnymi nazwami, więc zjadłam je jeszcze kilka razy.

39883656_942211805985688_6965095635825459200_n.jpg

2. Bośniacki lonac
Teoretycznie jest to bośniacki gulasz, lecz
w praktyce przypomina kapuśniak z odrobiną mięsa. Na zdjęciu wygląda lepiej niż smakował.
Tu kolejna ciekawostka dotycząca restauracji
w Bośni. To, że jakieś danie jest w menu nie znaczy, że jest możliwość zamówienia go. Najczęściej
w ofercie jest kilka pozycji z karty, ale nie wszystkie.

39748542_320646215171477_2149609124235575296_n.jpg

3. Jagnięcina
Ponoć najlepsza na Bałkanach, a najlepsza
z najlepszych w Bośni jest w Jablanicy. Jedliśmy. Było dobre, ale do wybitnego bym tego nie zaliczyła. Smakowała mi natomiast sałatka szopska z pomidorami, papryką i serem. Zwyczajowo w jej skład wchodzi również cebula, ale ja poprosiłam bez.
Ciekawostka nr 3: Wszystko jedno czy mówiliśmy do kelnera po angielsku, polsku czy słowacku- zawsze, na wszystko odpowiadał "ok, ok" a potem robił i tak po swojemu. Np. nie dzieląc rachunku miedzy nas, tak jak o to prosiliśmy.

39589377_309227442974447_3213098595012050944_n.jpg

4. Burek
Ciasto w rodzaju francuskiego nadziewane (a jakże) mięsem, mięsem i ziemniakami, szpinakiem lub serem. I to jest naprawdę dobre. Tylko strasznie tłuste...

5. Gulasz i bułeczki z kajmakiem
Żeby nie było, że wszystko takie beznadziejne to raz jedliśmy obiad mistrzów, który zasługuje na osobny wpis.

6. Bośniacka kawa
Piekielnie mocna, czarna, pita z cukrem, przegryzana słodkim lokum. Pyszna! Podawana w pięknych tygielkach i parzona w niecodzienny sposób. Do niewielkiej ilości wrzątku wsypuje się kawę, następnie podgrzewa na wolnym ogniu trzy razy
w wspomnianym tygielku. Dlatego pamiątka w postaci zestawu do parzenia kawy bośniackiej nie sprawdzi się u osób posiadających kuchenki indukcyjne.
Piliśmy ją w Sarajewie w kawiarni, której właścicielem był bardzo miły i niezwykle charyzmatyczny starszy pan oraz w Blagaju nad źródłem Buny.

39880739_282667185671109_5180384923013349376_n.jpg


Fotoram.io.jpg

7. Pizza
Bez tego obyć się nie mogło. Kolejna pizza do kolekcji. Ta została zjedzona w Blagaju i obfitowała w ogromną ilość składników w tym tradycyjne bośniackie sery. Spód był nieco twardy, ale to chyba charakterystyczna cecha ich pizzy, ponieważ kolega miał identyczną sytuacje. Ogólnie pizza dobra i
w przystępnej cenie. Tylko kelner dziwny jakiś... Tam chyba normalnych w ogóle nie zatrudniają do tej roboty.

39876190_926355594216395_4350645937765351424_n.jpg

Niestety kuchnia Bośni i Hercegowiny nie przypadła mi do gustu, a przynajmniej nie w każdej swojej odsłonie. Chyba jestem jedyną blogerką, która ma taką opinię, ponieważ przeczytałam mnóstwo wpisów innych blogerów, którzy zachwalali bośniackie potrawy.

39775413_521315804991490_6258991274217439232_n.jpg
 

colorfulblack
 
Byłam w Paryżu. Przepiękne miasto, ta architektura, te  galerie sztuki na każdym kroku i klimatyczne, wąskie uliczki. Uwielbiam ten klasyczny styl. Muszę tam wrócić. Zwiedziłam Luwr, oraz kilka innych wystaw. Zakochałam się w tym miejscu. Chcę nauczyć się mówić po francusku, bo to taki cudowny, melodyjny język, niczym balsam dla uszu.
Chyba znów czuję, że wszystko zaczyna się układać. Podróże, odkrywanie nowych rzeczy, sprawiają, że chce mi się żyć.
Co więcej, udało mi się sprzedać kolejny obraz. Zamierzam teraz więcej malować, gdyż po przekroczeniu 20 malarstw <nadających się>, będę mogła zorganizować własną wystawę.

Można mieć wszystko, ale bez celu w życiu jest tak, jakby nie miało się nic. Bo nadaje on sensu temu co posiadasz i temu, czego nie posiadasz.
Takie małe podsumowanie, jakie naszło mnie ostatnimi czasy.

W sobotę widzę się z Młodziakiem, oby okres do tego momentu mi minął <haha>.
Wiecie, do facetów podchodzę już tak, aby mieć z nich jakieś korzyści. W miłość prawdziwą, czystą, wierną; nie wierzę. Związki powstają na zasadach przywiązania i obopólnych korzyści. Jednak to moje zdanie, nie zamierzam nikogo na tę drogę sprowadzać, bo trzeba być na niej ostrożnym, aby jednak zostawić w sobie to ludzkie dobro i nie hańbić nadto własnego "ja", aby sumienie nie krzywdziło nas samych. Jak widać, wszyscy jesteśmy istnymi egoistami.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dwa dni w przepięknym Bihaciu nad malownicza rzeka Uną.

39861854_663488590700897_4036559845606817792_n.jpg

Jak już pisałam Bośnia to kraj przetrzebiony wojną. Z tego względu część zabytków została zniszczona
i dziś pozostały po nich jedynie ruiny. Piękne ruiny, takie jak te klasztoru franciszkanów w Bihaciu. Klasztorna wieża i klimatyczny grobowiec to obowiązkowe punkty podczas zwiedzania tego miasteczka.

39875562_236682760327377_7298835756028526592_n.jpg


39686787_491504084646266_99007856690331648_n.jpg

Warto również zobaczyć dawny kościół dominikański przerobiony na meczet. To jedyny w swoim rodzaju taki zabytek.

42412987_670103256701298_8540947028245479424_n.jpg

Bihac to małe aczkolwiek urokliwe miasteczko na poznanie, którego wystarczy Wam jeden dzień.
I znajdziecie jeszcze czas na wypicie kawy lub zjedzenie burka.
 

 

Kategorie blogów