Wpisy oznaczone tagiem "Poetry" (20)  

misie22
 
Takie życie, zacny człowieku...: Nie ma śmierci,
Kiedy drugi człowiek
szepcze mi do ucha

“Jak to dobrze, że jesteś ”



Jarosław Borszewicz
 

misie22
 
"Wszystko inacze
ksiądz Jan Twardowski

Bo Pan Bóg jest tak jasny że nic nie tłumaczy
bo wiedzieć wszystko to nic nie wyjaśniać
stąd cierpienia po prostu nie wiadomo po co
tak od razu bez sensu że całkiem prawdziwe
wszystkie łzy jak prosiaki chodzące po twarzy
bo miłości tak piękne że wciąż niemożliwe
choć listy po staremu i szept w białej kartce
spotkania po kolei wiodące w nieznane
szczęście co cię nagle obliże jak cielę
i śmierć tak punktualna że zawsze nie w porę
choć wiadomo śmierć miłość od śmierci ocala
I jeszcze stare furtki donikąd i wszędzie
w których kiedyś czekałeś na to co nie przyszło
wyżeł co chciał ci łapę podawać na zawsze
biedronka co wróżyła że wojny nie będzie
Lecz On wie najlepiej - więc wszystko inaczej
czasem prośby nam spełnia żeby nas zawstydzić"
 

misie22
 
Herbert Zbigniew
Przesłanie Pana Cogito


Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeź się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny Idź
 

rain_before_rainbow
 
Crybaby ۵: Tłumisz w sobie lęk,
dusisz w sobie rozpacz.
I łkasz cicho, bo wiesz,
że tak na zawsze ma pozostać.

Żałujesz wczoraj,
jutra się obawiasz
i tak cicho żyjesz, lecz
bardziej pozory stwarzasz.

I trochę skomlesz,
troszkę denerwujesz,
gdyż czujesz, że tak naprawdę
na nic nie zasługujesz.

Zwinięty w swym kokonie
ze strachu i żalu,
ciężko Ci przyznać, że
umierasz pomału.

Lecz nie umiesz się wyrwać
i kolejne tracisz dni,
a z każdą godziną,
umierasz również ty.

tumblr_n3khnku7Yd1r6j154o1_500.jpg
 

endorfinka1234
 
MalaEndrfinka:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

misie22
 
Takie życie, zacny człowieku...: "Zobaczysz noc w środku dnia,
Czarne niebo zamiast gwiazd;
Zobaczysz wszystko to samo,
Co ja."
Edward Stachura
 

endorfinka1234
 
MalaEndrfinka:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

misie22
 
Takie życie, zacny człowieku...: "Wszystkie żywota gorycze

Zamknąłem w sercu jak w grobie;

Niech drzemią w nim tajemnicze.

Nie mówiąc światu o sobie."
A. Asnyk
Pokaż wszystkie (4) ›
 

amelkaiola
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

justki
 
Obiecałam, że się pochwalę to się chwalę. Coś spontanicznego. Coś co daje Ci energię na cały dzień. Coś co daje Ci satysfakcję i wiarę w samego siebie.


"To co było kiedyś
dziś już nie ma znaczenia.
To co było kiedyś
jest krzywym odbiciem teraźniejszości.
To co było kiedyś
nie zapuka już do naszych drzwi.
To co było kiedyś
nie zajmie miejsca przyszłości.
To co było kiedyś
zostanie tam, gdzie jego czas."

Ki.
 

change-of-opinions
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
resist-or-serve:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

change-of-opinions
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
resist-or-serve:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

airung
 
Airung Walras: OK. It's a nice day, so I can go somewhere for a walk. But now I'm going to read some awfuly boring pages of my stidying:-( Yesteday I found some Gregory Lemarchal's sogns. They're really cool)) French, italian and spanish vocal is great. There's some photos of my cat))) She's nice=)
OK. There's some of my poetry in my other blog. It would be better to edit it, but i'm too lazy now.
 

piglatin
 
Uczestniczyłam wczoraj w organizowanej przez Młodzieżowy Dom Kultury 6 edycji imprezy poetyckiej o wdzięcznej nazwie "Turniej jednego wiersza o laur Jubilata", gdzie Jubilat desygnuje dom handlowy, hojnie współsponsorujący imprezę. Obecność moja tamże powodowana była względami osobistymi, osobisty mój mężczyzna występował tam bowiem w charakterze konferansjera (z której to roli wywiązał się, zresztą, jak zawsze doskonale). Spośród 37 uczestników konkursu ubiegających się o laur domu handlowego żaden nie zaprezentował poziomu godnego czegokolwiek, co choćby stało obok wyróżnień w postaci nagród książkowych. Z potoku grafomanii, która przez półtorej godziny zalewała nas wprost ze sceny, na której młodzi twórcy prezentowali swoje nieudolne pismackie próby, wyratował nas nieoczekiwanie ubiegłoroczny laureat organizowanego przez MDK konkursu o laur, Robert Siudak. Robert jest młodym, bo ledwie 20letnim, nadzwyczaj utalentowanym, początkującym krakowskim poetą; lektura kilku własnych wierszy i świetna dyskusja z publicznością utwierdziła w przekonaniu, że poza wyjątkowym słuchem językowym, umiejętnością formułowania celnych, błyskotliwych i dowcipnych spostrzeżeń na temat współczesnej, konsumpcyjnej rzeczywistości, zdolnością erudycyjnego operowania literacką aluzją, odwołaniami biblijnymi i mitologicznymi, młody autor posiada rzadko spotykany w poetyckiej profesji ładunek dystansu do własnej osoby i wysoką dawkę autoironii. Pozwoliłam sobie zresztą na wygłoszenie in public pochlebnego pod adresem pana Roberta komentarza, że jawi mi się on jako obiecująca, lepsza wersja Jasia Kapeli, skojarzenia tego nie sposób bowiem w zetknięciu z twórczością poety uniknąć. Ponadto na nadzwyczaj przyjemną aparycję Roberta bardzo miło jest sobie popatrzeć, z czystym zatem sumieniem polecam młodym fankom współczesnej poezji uczestnictwo w spotkaniach autorskich z ciekawym nad wyraz tym pełnym osobistego i poetyckiego uroku młodym pisarzem. By gołosłowną w powyższych peanach nie pozostać, oto i próbka talentu oraz reprezentatywna, oddająca zachwalaną tutaj urodę poety, fotka dla fanek - obecnych i przyszłych:

       Najnowszy testament

       7.07. Budzik trąbi jerychońsko burząc siódmą bramę snu.
       Liczę do trzech i odsuwam głaz wstając z śpiących.
       „Po chuj oddzielał dzisiaj jasność od ciemności!”
       Klnę w drodze do łazienki, w której żyletka obrzeza
       znaki nocy, a woda Ocean lotion chrzci kolejny dzień.
       W radiu znowu plagi. Zima zaskoczyła drogowców. W Palestynie Goliat bije Dawida.
       Po drodze do szkoły mijam Mojżesza,
       w odblaskowej kamizelce i z laską w ręku
       przeprowadza dzieci wśród falujących spalin.
       Ziemia obiecana im teraz nie w głowach, będą szukać jej w portfelach.
       Po kazaniach wieczerza na mieście. Bladożółty owal neonu Bistro „Raj”, obiecuje:
       „Głodnych nakarmię, spragnionych napoję”
       Zamawiam Rybę i żując pierwszy kęs już rozumiem:
       „Na pewno leżała tu dłużej niż trzy dni,
       nawet Jonasz zdążył spierdolić”
       Wpatruje się w gwiazdę, która prowadzi mnie i resztę z 6 miliardów.
       Czteroramienny telewizor pod sufitem, elektroniczne tablice Synaju.
       W polityce wieża Babel, w sporcie zeznania Samsona – brał sterydy.
       Potop reklam wzbiera. Uciekam, chowając się w arce, świątyni. W markecie
       wybieram jabłka ze sraczkowato-brązowego kartonu, kusząca alternatywa drzewa.
       Miażdżę głowę węża w kieszeni, wrzucając nieświadomą lewicą złotą cielęcinę do koszyka.

       Płacę słoną cenę ziemi, tej ziemi, modląc pod nosem:
       „Wszystko przez tę sukę Ewę!”
  • awatar gość: szkoda, ze nie umiescil Jubilata w wierszu.
  • awatar piglatin: To wyłącznie dlatego, że temu wyjątkowemu domowi handlowemu poświęcić planuje poeta cały, osobny tomik.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

ejm2000
 
i spotkałam Cię u kresu dni
jak nietykalny bóg stałeś,
gdy Cię tak dostrzegam w roztopionym od słońca tramwaju
nogi nie chcą mnie nosic i dreszcz mnie zakuwa w kajdany
a Ty jak mój demon się śmiałeś i paląc mocne
tłumaczyłeś coś w gestach, a dym się sączył skrobiąc bałwany
i w obłokach obłędnych odpływam na bali
a wokół mnie jest morze marzeń
i słyszę głosy, co milkną w żelazie
kół toczonych torami
a za szybą spokój, jesień,  deszcz i wiatr hula czasami
a Ty mnie u kresu dni nie doprowadź do szaleństwa,
chcę się napic herbaty
chcę spokojnie zasnąc do pracy
 

 

Kategorie blogów