Wpisy oznaczone tagiem "Polańczyk" (5)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Moja pierwsza połonina i pierwszy raz w Bieszczadach.

45080506_344048679695318_9174332594190286848_n.jpg

Ponoć jesień jest najpiękniejsza właśnie w Biesach. W tym roku wreszcie przekonałam się, że to prawda.

45173650_169950313947314_4525922981884461056_n.jpg

Połonina Caryńska
Początkiem października wybraliśmy się na połoninę Caryńską. Podejście z Brzegów Górnych było dość męczące, ale piękne.
Jak przystało na wielką fankę aftergrobingu zachwycił mnie stary cmentarz na początku szlaku z Brzegów.

45069636_114305209487279_3717487532640829440_n.jpg


45104903_1959857547403994_2550933728822034432_n.jpg


45071918_303288617159415_1136926513820598272_n.jpg


Na samym wierzchołku połoniny wiało niemiłosiernie, ale nie przeszkodziło mi to w podziwianiu widoków.


45101412_372084440204747_1347233654803267584_n.jpg


45163724_264987514360802_5920318512923934720_n.jpg


45158384_313427235910521_7931179959907778560_n.jpg

Schodziliśmy do Ustrzyk Górnych. Zejście tylko miejscami strome, ładne i dość długie. Całość trasy zajęła nam niecałe 5 godzin. Radzę zaopatrzyć się w swój prowiant, ponieważ na tym szlaku nie ma żadnych schronisk.

45267243_2206135912989987_4555660704081772544_n.jpg


45187083_2160716130868081_999374645658386432_n.jpg


45097869_862251583982636_6891297768283832320_n.jpg


Polańczyk jesienią

45122610_255334921840205_3669992027640037376_n.jpg

To była moja druga tegoroczna wizyta w Polańczyku, ale pierwsza jesienią. Zielone wzgórza nad Soliną tym razem były kolorowymi wzgórzami. Uzdrowiskowa miejscowość tętniąca życiem w letnich miesiącach teraz wydała mi się nieco opustoszała.
Przeżyłam ogromny zawód, ponieważ nie istnieje już moja ukochana knajpka z najlepszym na świecie pstrągiem (R.I.P).

45079009_251819735688350_7963373402671022080_n.jpg


45105834_1013922085475763_2235269077268430848_n.jpg

Browar Ursa Maior
W miejscowości o wdzięcznej nazwie Uherce Mineralne mieści się browar Ursa Maior. Wytwarza drogie, choć dobre piwa regionalne. Bardzo smakowało mi Deszcz w Cisnej
i Śnieg na Beniowej. Fanom goryczki polecam Dzikiego Kota z Berehów. Kuszące Dwa Winne Misie, czyli piwo o smaku wina nie przyprawiły o fajerwerki moich kubków smakowych. Zachwyciły mnie natomiast piwne krówki. To zdecydowanie najlepsze krówki, jakie w życiu jadłam. Niestety ceny
w browarskim sklepiku są zaporowe (ponad 100 zł za 7 piw i garść krówek), a pan, który tam pracuje ekstremalnie niemiły.

45256714_480269952455644_7169881965716307968_n.jpg

Podsumowując coś czuje, że połonina jesienią w Bieszczadach stanie się naszą tradycją.

45083835_1996137827344202_553283712909836288_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
O naszych corocznych wyprawach pod namiot do Polańczyka pisałam już wielokrotnie. Jeżdżę tam
z moim ukochanym już od 6 lat. Tegoroczny wyjazd był jednak zupełnie inny.


19489697_1325189617528350_1105731607_n.jpg

Każdego roku pakowaliśmy torby, namiot, śpiwór
i materac i wyruszaliśmy to tej urokliwej miejscowości nad Soliną. Zwykle jechaliśmy
z przyjaciółmi, a wyprawy te zweryfikowały już kilka naszych znajomości. Przyjaźnie się rozpadały
i umacniały właśnie na wakacjach w Polańczyku.

19553271_1325189537528358_2005063560_n.jpg

W tym roku pojechaliśmy wcześniej niż zazwyczaj.
W czerwcu wykorzystaliśmy długi weekend na wycieczkę. Wahaliśmy się czy nie wybrać się ze znajomymi na żagle na Solinę, aż w końcu okazało się, że miejsce na łódce było tylko jedno, więc sprawa się rozwiązała.
Obsesyjnie sprawdzaliśmy prognozę pogody przed wyjazdem. Miny nam zrzedły, gdy zobaczyliśmy mniej niż 10 stopni nocami. Pomimo to pojechaliśmy. Wiedzieliśmy, że ze względu na ogromną ilość wesel
i wieczorów panieńsko-kawalerskich wszystkie pozostałe wakacyjne weekendy mamy zajęte. To była jedyna okazja. Zabraliśmy grube śpiwory i mieliśmy nadzieję, że nie będzie tak zimno.

19512438_1325189954194983_343205586_n.jpg


Wyjazd- nieogar

Na miejscu okazało się, że zapomnieliśmy naszego dmuchanego materaca, co skutkowałoby spaniem na ziemi w namiocie. Karimaty, które oferowali znajomi z łódek niewiele by tu pomogły. Jak się później okazało zapomnieliśmy jeszcze parę innych rzeczy, ale to nie było już istotne. Ponadto nie udało się nam pożyczyć samochodu, więc widoków na ruszenie się poza Polańczyk nie było. Tak samo jak na kąpiele, bo woda w Solinie (gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/27596686) była mega zimna.

19550897_1325190017528310_2052019086_n.jpg


Nowości

Początkowo szukaliśmy miejsca na polu namiotowym. Jakie wielkie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że pole namiotowe “U Wiktora”(gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/22268170), na którym nocowaliśmy przez ostatnie 5 lat zostało zamknięte. Może to dobrze, bo z roku na rok było coraz gorzej. Na innym polu zaraz obok dowiedzieliśmy się, że Pan już nie przyjmuje namiotów, bo przekwalifikował się na drewniane domki. Uderzyliśmy na pole po drugiej stronie. Tam zastaliśmy przemiłą
i bardzo uczynną właścicielkę, która dała nam solidna zniżkę na… domek. Tak, pierwszy raz w życiu w Polańczyku spaliśmy w domku. Burżujstwo po promocyjnej cenie. Było chłodno, ale zapewne nie aż tak jak w namiocie no i nie musieliśmy martwić się nocnymi burzami, prądem i czystością prysznica. Miła Pani wyposażyła nasz domek w takie rarytasy jak lodówka i czajnik elektryczny ;)

19489477_1325189227528389_1802304501_n.jpg


19553270_1325189450861700_716330072_n.jpg


Pijańczyk - Polańczyk

Na tym nie koniec nowego. Oczywiście tradycyjnie zjedliśmy pstrąga (gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/24464081)
i najpyszniejsze na świecie mrożone frytki,

19512075_1325189320861713_1919030760_n.jpg

pływaliśmy rowerkiem wodnym,

19489485_1325189377528374_735365757_n.jpg

byliśmy w centrum, grillowaliśmy i graliśmy w bilard na przystani Unitra.
Z powodu braku samochodu postanowiliśmy dokładnie zwiedzić Polańczyk. Długo spacerowaliśmy żółtym szlakiem, który czasem znajdowaliśmy, a czasem gubiliśmy.

19511638_1325189514195027_1926798645_n.jpg

Odwiedziliśmy też kościół w Polańczyku, bynajmniej nie na modlitwy, ale z racji bycia fanami architektury sakralnej.

19511726_1325189260861719_1421064741_n.jpg

W ostatni dzień dołączyli do nas znajomi z łódek
i pojechaliśmy zwiedzić zaporę w Solinie od wewnątrz. Nie mam zdjęć, ponieważ jest to obiekt
o charakterze strategicznym i fotografowanie było zabronione.
Brzmi jak normalne wakacyjne zwiedzanie. Pewnie byłoby takim, gdyby nie fakt, że do tej pory Polańczyk był dla nas miejscem gdzie wypiliśmy hektolitry piwa i o dziwo budziliśmy się następnego dnia bez kaca. Jedna, wielka, kilkudniowa impreza
w plenerze pod namiotem i z grillem. Jednym słowem: Pijańczyk.

19251014_1325189317528380_1029549627_n.jpg


Sezon, którego nie ma

Pierwszy raz tak wcześnie zawitaliśmy do Polańczyka. Okazało się, że w dniach 15-18 czerwca sezon się jeszcze nie rozpoczął. Budki z pamiątkami były zamknięte, potańcówki na Unitrze się jeszcze nie rozpoczęły, a mała gastronomia nie otworzyła. Najbardziej żałowaliśmy jednak, że budka z pizzą robioną przez pana, który wygląda jakby dopiero
z więzienia wyszedł była nieczynna. W tym roku nie zjedliśmy naszej tradycyjnej polańczykowej pizzy.

19489538_1325189604195018_1276466284_n.jpg


Przez cały pobyt wspominaliśmy nasze ekscesy z lat poprzednich. Towarzyszyła temu przyjemna nostalgia
i uśmiechy. Szczególnie, gdy rozpoznaliśmy miejsca naszych mocno zakrapianych imprez. Czy żałujemy, że w tym roku było inaczej? Nie :) Jesteśmy już starsi, skończyliśmy studia i nie żyjemy wieczną imprezą. Nie oznacza to, że nasze wakacje w Polańczyku już zawsze będą tak wyglądać. W przyszłym roku planujemy połączyć oba style wypoczynku. Czy się uda? Zobaczymy :)

19551113_1325189630861682_373906912_n.jpg
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 

11830823_862248523822464_2092533428_n.jpg

Polańczyk jest obowiązkowym punktem naszych wakacji. Jeździmy tam, co roku. Pisałam już o polu namiotowym(gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/22268170), na którym nocujemy oraz o pstrągu (gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/24464081), którego zjedzenie stało się już naszą doroczną tradycją.

13941173_1039033029477345_1313974373_n.jpg

Teraz przyszedł czas na jezioro
i plaże w Polańczyku.

13933362_1039033116144003_1520389169_n.jpg

Plaża leży zaraz obok naszego pola namiotowego, weekendami trudno znaleźć na niej miejsce,
w tygodniu niemal świeci pustkami. Strzeżone kąpielisko jest bardzo małe, a dno jeziora kamieniste. Pomimo tego kocham Solinę, szczególnie pływanie po jej licznych zatoczkach rowerkiem wodnym. To też dobre miejsce dla amatorów kajaków i żaglówek, które również możemy wypożyczyć na miejscu. Gdy zmęczy nad wszelki sport wodny posilimy się w któryś z barów z fast foodami.

13933359_1039033019477346_1903657830_n.jpg

Jeżeli plażing, rowerki i frytki to za mało pobliska przystań Unitra zapewni nam więcej rozrywki. Bilard, wypożyczalnia sprzętu wodnego, piwo, tradycyjną polska kuchnia, wieczorne dyskoteki to tylko część oferty przystani.

IMG_0687.jpg

Niestety z plaży do centrum Polańczyka jest kawał drogi. Wyprawa do sklepu z
w miarę rozsądnym cenami to też dłuższy spacer.
W okolicy jest jeden mały sklepik, ale właściciel korzysta z tego faktu i winduje ceny.

DSC06904.JPG

Jeśli już zdecydujemy się na pieszą eskapadę do centrum lub do sklepu koniecznie warto zahaczyć
o punkt widokowy na górce nie daleko głównego skrzyżowania
w miasteczku. Jest na szczęście darmowy i roztacza się z niego przepiękna panorama na jezioro. Byłam już parę razy, a naszym następnym celem jest pójść tam w nocy.

13956808_1039032946144020_519808168_n.jpg

Podsumowując, pomimo że dno Soliny nie jest przyjemne piaszczyste jak zalewu Krasnobród(gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/27252693), a plaża nie jest tak dobrze zorganizowana jak ta przy jeziorze Ukiel(gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/27286716), to z chęcią wracam do Polańczyka, co roku. Miejsce jest niezwykle urokliwe
i emanuje pozytywną energia, a ja mam do niego sentyment.
Ogólna ocena 9/10.

14182324_1056443577736290_176821307_n.jpg

Byliście kiedyś nad Soliną?
  • awatar Gniazdo Os: och uwielbiam okolice Bieszczad, mój drugi dom..nad Soliną oczywiście byłam kilka razy:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 

11830823_862248523822464_2092533428_n.jpg

W tegoroczne wakacje czasu na wyjazdy mam niestety bardzo mało, dlatego to już ostatni letni wycieczkowy wpis. Nie mogło jednak zabraknąć czasu na odwiedzenie Polańczyka. Już czwarty rok
z rzędu. I również czwarty rok spaliśmy na tym samym polu namiotowym
i jedliśmy pstrąga w tej samej knajpie na głównym skrzyżowaniu miasteczka.

DSC07304.JPG

Ten pstrąg to już tradycja, tak jak z resztą cały wyjazd. Osobiście po spróbowaniu pstrąga zarówno wędzonego jak i tego z grilla zdecydowanie preferuje wędzonego. Ruby może nie wyglądają rewelacyjnie, ale za to doskonale smakują.

DSC07305.JPG


DSC06862.JPG

Jak widać wystrój również nie wygląda jakoś cudownie elegancko. Przyczyniają się do tego plastikowo- papierowa "zastawa" i krzesła rodem
z osiedlowego baru "U Krysi". Jednakże ma to swój klimat, który raczej służy temu miejscu robiąc
z niego jakąś dziwną formę podkarpackiej zakapiorskiej tawerny. Przy tym jest czysto,
a obsługa jest niezwykle miła
i uprzejma.

DSC06861.JPG


DSC07307.JPG

Lubię to miejsce do tego stopnia, że o dziwo nie przeszkadza grill i wędzarnia na tarasie.
A ściana z patyków przeznaczonych na opał nawet mi się podoba, choć zapewne taki efekt uzyskali zupełnie przypadkowo, bo chcieli, aby były pod ręką :)

DSC06863.JPG


DSC06865.JPG

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to cena. Uważam, że ponad 50 zł za dwie ryby, dwie porcje frytek i trzy soki to trochę za dużo biorąc pod uwagę, że raczej się tym nie najemy.

DSC07306.JPG


DSC06864.JPG

Podsumowując, jeśli kiedykolwiek będziecie
w Polańczyku koniecznie idźcie tam na pstrąga, oczywiście wędzonego.
Ogólna ocena 8/10.

DSC07331.JPG

Wpis otwierają i zamykają zdjęcia jeziora Solina.
 

naszemiastopl
 
naszemiasto.pl: Pięciu pijanych kolonistów rdir.pl/1mngfi #Polańczyk#kolonia#
686414005.jpg
 

 

Kategorie blogów