Wpisy oznaczone tagiem "Poradnik dla szyjących" (2)  

irminastyle
 
Na przestrzeni lat, w ciągu których prowadzę bloga, jednym z najczęściej zadawanych przez Was pytań w wiadomościach i mailach do mnie było: Jak zacząć szyć? Zawsze odpowiadałam na nie indywidualnie i w miarę wyczerpująco. Sama więc się sobie dziwię, jakim cudem nie zrobiłam jeszcze na ten temat osobnego posta? :)
Nie jestem oczywiście żadnym ekspertem od krawiectwa i jak dobrze wiecie, nie jestem nawet po żadnym kursie krawieckim, ale doskonale wiem, jak to jest zaczynać naukę szycia od zera, samemu i bez niczyjej pomocy. Dla chcącego nic trudnego. Potrzebnych jest tylko kilka zasobów :)

DSC06225.JPG

1. Spraw sobie maszynę do szycia.
Jaką maszynę do szycia kupić? Niestety tego akurat Wam nie powiem, gdyż nigdy żadnej nie kupowałam. Moja maszyna to kompletny staroć, jednak stworzyłam już na niej dobrych kilkaset rzeczy. Myślę, że najważniejsze jest to, aby ona po prostu była. Jeżeli kogoś nie stać na zakup nowej, a ma taką możliwość, myślę, że wykopki ze strychów lub maszyny po babciach również się nadadzą. Podobno jednak można całkiem tanio kupić maszynę do szycia nawet w Lindlu i Auchan i to o całkiem dobrych parametrach. Nawet mnie nie jest potrzebny sprzęt z tysiącem ściegów, hafciarką i wyświetlaczem LCD. Chociaż chętnie bym taki przetestowała :)
Nie używam również owerloka, gdyż nie stać mnie na osobny sprzęt tego typu, ale staram się za to wykańczać ubrania w inny sposób, bo zawsze muszą dla mnie wyglądać estetycznie.

2. Zaopatrz się w "pomoce naukowe".
Jako, że jestem osobą upartą, nie lubiąca kopiować innych oraz niestety niesłuchającą rad, od samego początku wolałam szyć wszystko sama. Ucząc się szycia jako świeżo upieczona osiemnastolatka, nie przejmowałam się opinią mamy, która ma w tej kwestii spore doświadczenie. Ku jej rozpaczy, umieszczałam zaszewki po swojemu, zdarzało mi się uszyć coś za krótkiego lub ciasnego, zmarnowałam kilka kuponów materiału. Szybko jednak uczyłam się na własnych błędach i nabierałam wprawy. Interesowały mnie tylko moje prywatne postępy, nie wstydziłam się nosić źle odszytych ubrań, byłam uparta jak osioł! :) Na ten moment mogę Wam poradzić: NIE BIERZCIE ZE MNIE PRZYKŁADU! :)
Na pewno większość z Was kojarzy taka gazetę jak Burda. Jest to miesięcznik o modzie i szyciu, zawierający gotowe wykroje i wskazówki dotyczące krawiectwa. Mimo, że moja mama posiada cały stos numerów z lat 80'tych i 90'tych jakoś nigdy nie korciło mnie aby je przewertować i zaczerpnąć z nich gotowy wykrój. Szczerze? Byłam odrobinę głupia i zamiast odrysowywać wykrój na bluzkę od pasującego do mnie t-shirtu, mogłam go sobie zwyczajnie zaczerpnąć z Burdy. Jednak oczywiście uwielbiam sobie sama wszystko utrudniać :)
Moja opinia jest jednak taka: jeżeli dopiero zaczynacie swoją przygodę z szyciem i nie macie o nim pojęcia, polecam Wam  kupić specjalne wydanie Szycie krok po kroku. Jest to dodatkowe wydanie Burdy, wydawane dwa razy w roku. Zawiera wiele prostych, klasycznych wykrojów idealnych dla początkujących np. na klasyczną bluzkę, t-shirt, proste sukienki, rozkloszowane spódnice. Sama czerpałam z niego wykrój np. na spodenki. Jeżeli chodzi o właściwy magazyn Burda, to go nie kupuję (w całym swoim życiu kupiłam 4 numery), zazwyczaj bazuję na własnych wykrojach, które modyfikuję. Styl prezentowany w tej gazecie często odbiega od mojego, a wykroje na stroje w nim prezentowane często na przestrzeni lat się powtarzają! Niestety uważam, że Burda prezentuje styl nieco na jedno kopyto :) Jeżeli jednak przeglądając ten magazyn natraficie na interesujący Was fason, to nie krepujcie się z zakupem, każda inspiracja do nauki szycia jest dobra, Burda trzyma wysoki poziom i to trzeba jej przyznać.
P.S. Korzystając z gotowych wykrojów, musisz pamiętać, aby dopasować je rozmiarowo do swojej sylwetki. Pamiętaj o wcześniejszym zmierzeniu się!

DSC06189.JPG

3. Przybory potrzebne do szycia.
Oprócz oczywistej maszyny do szycia przydadzą się nam takie dodatki jak:
- ostre nożyczki, najlepiej długie (bez tego ani rusz, nożyczki do papieru odpadają!!!)
- miara krawiecka
- szpilki + puduszeczka
- igły do szycia ręcznego
- małe szpulki do nici
- igły do maszyny
- stopka do wszywania zamków krytych (jeśli ktoś chce się nauczyć takowe wszywać)
- małe nożyczki do prucia (uwaga, ja używam w tym celu małych nożyczek do paznokci o prostych ostrzach, są świetne! :)
- pergamin do tworzenia wykrojów + kalka

DSC06193.JPG

DSC06197.JPG

4. Tkaniny. Jakie i skąd?
Nie jestem fanką kupowania materiałów przez internet. Właściwie to przez Allegro kupuję jedynie tiul, oraz raz zdarzyło mi się zamówić imitację futra z lamy bo nigdzie nie mogłam takiej dostać. Jeżeli chodzi o tkaniny, to kupuję je w Poznaniu w sklepach Bławatek. Mieszkając w Warszawie kupowałam na Madalińskiego 4, tuż pod moim blokiem :) Jednak szczerze mówiąc różnica w cenach pomiędzy tymi dwoma miastami jest wyraźna i mieszkając w Warszawie prawie przez 8 miesięcy, nadal głównie kupowałam w rodzinnym Poznaniu.
Zakup tkanin zazwyczaj odbywa się na dwóch zasadach: albo wymyślę sobie jakiś projekt w głowie i szukam do niego odpowiedniego materiału, albo jakaś tkanina spodoba mi się w sklepie i dopasowuję do niej odpowiedni fason.
Na pewno ważne dla mnie są ich właściwości. Unikam szycia z tkanin sztucznych i elastycznych (które są trudne w obsłudze i zaczynając szycie od nich można się zniechęcić). Uwielbiam wszelkie tkaniny naturalne, zwłaszcza bawełny, ewentualnie z domieszkami, które są naprawdę miłe w szyciu, do tego łatwo się je wykraja. Len niestety mocno się gniecie, aksamit siepie. Lubię również jeans oraz żakard, nie polecam również na sam początek szyfonu. W każdym razie najważniejsze jest to, aby przed zakupem materiał dotknąć i ustalić jego przeznaczenie.
Dla osób początkujących, polecam szycie z tkanin nieco tańszych, tak aby w razie czego nie było ich szkoda, często w sklepach są specjalne kosze z resztkami materiałów, które można zakupić w naprawdę atrakcyjnych cenach.

DSC06199.JPG

5. Miejsce do szycia.
Broń Boże nie róbcie tak jak ja i nie szyjcie na niskiej ławie :) Jeżeli ważny jest dla Was Wasz kręgosłup, znajdźcie sobie wygodne miejsce przy stole gdzie będziecie w stanie rozłożyć wszystkie przybory i tkaniny, najlepiej w komplecie z wygodnym krzesłem z oparciem. Ważne jest również dobre oświetlenie. Moja maszyna od ponad półtorej roku ma przepaloną żarówkę i muszę wspomagać się dodatkowa lampą :)

6. Co uszyć sobie na początek?
Aby nie zniechęcić się już na samym początku, polecam szycie łatwych rzeczy. No chyba, że ktoś jest taką wariatką jak ja i na pierwszy ogień bierze na cel balową suknię :)
Myślę, że rozkloszowana spódnica (na suwaku lub gumie), torba-worek, kosmetyczka lub top bez ramiączek odcinany pod biustem, nie będą stanowiły trudnego wyzwania. Nie potrzeba do nich nawet żadnych wykrojów. Z czasem oczywiście warto podnosić sobie poprzeczkę i przerzucić się na coś trudniejszego. Niektórzy zamiast szycia od zera, wolą też przerabiać sobie ubrania.

No cóż Moi Drodzy, to by było na tyle jeśli chodzi o moje rady :) Nie zapominajcie, że w szyciu liczą się przede wszystkim cierpliwość i zapał do pracy! Nic się samo nie uszyje, trzeba poświęcić na to trochę czasu, ale gwarantuję Wam, że satysfakcja będzie dla Was ogromna!
Jeżeli macie do mnie również jakieś pytania, albo propozycje innych postów: piszcie śmiało!

Irmina
Pokaż wszystkie (8) ›
 

irminastyle
 
Podczas mojego ostatniego jubileuszu, tak sobie rozmyślałam, po co ja właściwie szyję? Co mi to daje i jakie są z tego korzyści? Moje sentencje przytaczam Wam w dziesięciu punktach :)
DSC05846850.jpg

1. Szyjąc tworzysz wyjątkowe ubrania.
Nie bez powodu jest to punkt #1 na mojej liście. Właściwie to cała istota szycia. Każda autorska rzecz jest niepowtarzalna i nieprzeciętna. Idąc ulicą w uszytym ubraniu nie martwię się, że spotkam kogoś w takiej samej części garderoby, bo została stworzona specjalnie dla mnie. Pamiętam jak kiedyś spacerując po mieście w nowej kurtce z sieciówki, minęła mnie kobieta ubrana w identyczny egzemplarz. Na oko miała z 65 lat. Na dobre straciłam nią zainteresowanie i pewnie leży gdzieś teraz na dnie szafy. A uszyte ubrania, mimo, że nawet momentami podobne do tych z popularnych sklepów, są zawsze jedyne w swoim rodzaju.

2. Szyjesz na własną miarę.
...czyli ubranie leży idealnie. Ja mam wąską talię, spory biust i duży tyłek. Ciężko jest mi znaleźć w sklepie ubrania odpowiednio leżące i przylegające gdzie trzeba, bo górę mam w rozmiarze 38, a dół w 42. Szyjąc zyskujesz świadomość proporcji własnej sylwetki. Nauczysz się ukrywać mankamenty i pokazywać jej zalety. Obcy stanie się dla Ciebie problem zbyt długich nogawek i przydeptywanej spódnicy.

3. Zawsze możesz uszyć sobie coś spontanicznie przed imprezą.
...albo innym ważnym, bądź nieplanowanym wyjściem. Oczywiście nie mówię tu o sukniach z trenem ani gorsetach, ale zdarzyło mi się kilka razy uszyć na godzinę przed wyjściem nowy top lub rozkloszowaną spódniczkę. Bo przecież kobieta nigdy nie ma się w co ubrać.

4. Bo dzięki temu możesz pokazać siebie.
... swój własny gust, osobowość, podejście do życia i stosunek do mody. Interpretujesz trendy po swojemu, albo olewasz je całkowicie. Szyjąc nową rzecz Twoja kreatywność pracuje na wysokich obrotach. Jesteś w stanie wymyślić coś nowego, czego nikt inny wcześniej nie widział. Chyba nic nie sprawia nam takiej przyjemności jak skuteczne urzeczywistnianie naszych pomysłów. A jeśli efekt końcowy podoba się również innym, to czego chcieć więcej?

5. Bo to oszczędność pieniędzy.
...chociaż tkaniny niestety cały czas drożeją. Podobnie wszelkiego rodzaju dodatki z pasmanterii. Jednak nadal przeważnie bardziej kalkuluje się wydać 60zł na 1,5 metra materiał, poświęcić kilka godzin i uszyć z niego szałową kreację, niż oczywiście kupić inną w siecówce, w dodatku wyprodukowaną w Chinach z kiepskiego poliestru (no i zawsze możesz spotkać 65 letnią kobietę w takiej samej gdzieś na mieście).
Aby uszyć top, torebkę, proste spodenki, lub nieskomplikowaną sukienkę, czasami wystarczy nawet kilka złotych na kupon materiału "z kosza". Nie opłaca się szyć żakietów, płaszczy i kurtek, ze względu na długie godziny poświęcone na ich realizację, a i materiału potrzeba całkiem sporo.

6. Zamiast biegać po sklepach w poszukiwaniu odpowiedniej rzeczy, czasem łatwiej jest ją zrobić samemu.
Brakuje Ci w szafie małej czarnej, czerwonej kopertówki ze skaju lub klasycznej ołówkowej spódnicy? A może zawzięcie szukasz rozkloszowanej sukienki z dłuższym tyłem, w limonkowym kolorze, rękawami z koronki i zapinaną na guziki? Możesz je uszyć po swojemu, taniej, na miarę i nadając im własny charakter. Nie każdy kto szuka, ten znajduje. Pokrowce na komórkę, laptopa, kosmetyczki, płócienne torby... nawet nie opłaca mi się po nie wychodzić z domu ani odpalać Allegro. Wszystko to uszyłam sobie z niepotrzebnych skrawków. Za darmo.
Kiedy umiesz szyć, jesteś w stanie samemu zrobić to, czego nigdzie nie można kupić, albo uszyć z nudów to, co inni pragnęliby mieć.

7. Możesz mieć najmodniejsze rzeczy, prędzej od innych.
Równie szybko, a nawet szybciej niż najgorętsze trendy z wybiegów zdążą skopiować Zara i H&M. Chociaż problemem może być to, że w sklepie z tkaninami nie ma akurat materiału w kratkę jak z pokazu Louis Vuittona, albo bawełny w printy jak u Mary Katrantzou. Trzeba więc kombinować z tego, co jest dostępne.

8. Kiedy nie masz pomysłu na prezent dla bliskiej osoby, zawsze możesz podarować jej rękodzieło.
Mama zawsze chętnie przygarnie nową, praktyczną torebkę, szwagierka spódnicę w ulubionym kolorze, bratu brakuje pokrowca na laptopa, więc uszyję mu na urodziny, może nawet z wyszytą dedykacją. Bo wszystko wychodzące spod mojej maszyny jest wyjątkowe, tanim kosztem i od serca.

9. Intrygujesz innych.
Siedzę sobie ostatnio (przez chwilę) sama na imprezie i patrzę na komórkę, na zrobione godzinę wcześniej własne zdjęcie całej sylwetki. Podchodzi do mnie zirytowany koleś i mówi: - A ty co? Gapisz się na własne zdjęcie zrobione w lustrze? SAMOUWIELBIENIE?
Hmm... - A gdybym Ci powiedziała , że właśnie sprawdzam nowe komentarze na temat sukienki, którą skończyłam szyć przed wyjściem na tę imprezę i wrzuciłam je na swój fanpejdż, gdzie mam prawie trzy i pół tysiąca fanów?
Z pewnością takiej odpowiedzi się nie spodziewał.
Oczywiście powiedziałam to na żarty i nawet przegadaliśmy pół imprezy, bo okazał się całkiem błyskotliwy. Nie mógł uwierzyć w to, że sama sobie uszyłam sukienkę, którą miałam na sobie. No bo kto normalny szyje w dzisiejszych czasach ciuchy? I to dla siebie? Przed imprezą? Chyba podobnie wtedy myślało również kilka innych obcych dziewczyn, które miały potrzebę pochwalenia mojej kreacji. -Piękna sukienka - Dziękuję. Dzisiaj uszyłam.
Były w szoku.
Ale między innymi dla takich chwil warto żyć :)
W moim przypadku wiele razy, jakaś autorska rzecz stała się przedmiotem ciekawej rozmowy bądź początkiem nowej znajomości. Bo ludzie pełni pasji są interesujący sami w sobie.

10. Szyjąc tworzysz rzeczy namacalne.
Tworząc, produkujesz przedmioty często doceniane przez innych, a już samo patrzenie na nie sprawi Ci niebywałą satysfakcję i sprawi, że poczujesz dumę z samego siebie. Rękodzieło, to najczęściej przedmioty trwałe na lata. To samo tyczy się ubrań, które starannie wykonane są w stanie służyć kilku pokoleniom. Sama noszę wiele ubrań po mojej mamie, które uszyła sobie w latach młodzieńczych. Myślę, że świadomość tego sprawia jej radość :)
Na własnej twórczości czasami można też zarobić. Jednak wymaga to sporej ilości wolnego czasu i jest to raczej dorabianie sobie.
Przede wszystkim jednak są to przedmioty użytkowe: do ubrania, do noszenia, do chronienia, na co dzień! Cudownie jest otaczać się przedmiotami wykonanymi własnoręcznie, będącymi jednocześnie praktycznymi, bo odpowiadającymi w 100% naszym potrzebom (trochę gorzej kiedy uszytych ubrań mamy już zbyt dużo i zaczynamy borykać się z problemem niedomykającej się szafy). Od szycia również można się uzależnić.
DSC05885.JPG

A na sam koniec, w bonusie...
Dwa powody dla, których nie warto szyć:

1. Bo wszyscy Twoi krewni znoszą Ci stosy dziurawych ubrań do załatania.
Prawdziwym hitem są spodnie z dziurą na tyłku, najczęściej na całej długości. Jakim cudem moi bracia i ojciec znoszą mi po kilka takich par miesięcznie? NIE MAM POJĘCIA. Chociaż podobno jest to następstwo stylu pracy budowlańców.

2. Bo wszyscy Twoi krewni znoszą Ci stosy spodni do skrócenia.
Buziaki dla mojego taty, który ma bagatela 164cm wzrostu. Dlatego nie lubię chodzić z Tobą na zakupy , bo potem za każdym razem muszę ślęczeć przy maszynie i skracać Ci nowe nogawki po ok 15 cm. A nie jest to zbyt twórcze zajęcie.
Mama ma 160cm wzrostu i na szczęście radzi sobie z  tym sama :)
(Hmm... jakim więc cudem urosłam taka wysoka?)

Irmina :)
  • awatar Aldoneczka: He he moja mama ma ten problem, że wszyscy jej znoszą szycie.
  • awatar caro-line: Tak skracanie spodni i spódnic, wszywanie suwaków itp. to już dla mnie chleb powszedni :)
  • awatar Malinka<.3: a ile masz wzrostu ? :)
Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

Kategorie blogów