Wpisy oznaczone tagiem "Praca" (1000)  

insomniaa
 
Mroźna aura wywołuje u mnie niemoc tfu(!)rczą, dlatego długo musiałam się zbierać do tego wpisu. Zdecydowanie bardziej jestem jesieniarą (o jakie to teraz modne słowo!), niż jakąś kuźwa zimówką ;P
Okutałam się więc czarną szatą ofiarną, zaparzyłam herbatkę i oto jestem!

Grudzień zaczęliśmy najlepiej jak się dało z najlepszą możliwą ekipką (Miś, Kromka, Synek, Synkowa, Braciak, Siostra, Szwagier, a na miejscu dołączył jeszcze Pasza). Pojechaliśmy na pato-jarmark do Wrocka. Było zajebiście! Z tymi ludźmi to ja mogę jechać nawet na koniec świata.
Najpierw zbiórka w maczku, potem podróż pociągiem.

Oczywiście nie obyło się bez głupawek:
1. -Dzień dobry panie Andrzeju!
2. -Kuuurwłaaaa!
3. N. i jego crush, czyli W. ;D
4. -Tam są takie szafeczki, gdzie się ściąga majteczki.
5. -Szyny były złe, podwozie też było złe xD
6. "Hare krisha, hare krishna" xD
7. Studentka od mandarynek
8. -Jadę pociągiem do Mirka, a potem do Bogdana.
9. -A ten pociąg zajeżdża do drive'a?
10. -Nie jedź z nimi, to pociąg do Goerlitz, zniemczą cię!
-Nie rzucim ziemi.... xD
11. -A w tramwajach też zmieniają opony na zimowe? xD
12. Cygońskie dziecko i:
-Ić stond!
-Wypierdalaj!
13. Pani ze skośną szczęką
14. Braciak jako fryzjer
15. -Wypluj to!
-Tfu! ;D
16. Misiek ruszający czapką w maku i plujący Pieróg xD

Pokręciliśmy się po rynku, napiliśmy się grzanego wina, robiliśmy zdjęcia w fotobudce, a później zjedliśmy obiad w Il Mio - polecam gorąco i mam nadzieję, że kiedyś tam wrócimy na najlepszą pizzę!
Wróciliśmy do domu wieczorem, a ja usnęłam w locie nad poduszką.


W poniedziałek w pracy powtórka z rozrywki, bo miałam rakowisko na popołudniówce xD Ale lubiem <3

Wczoraj po pracy już świętowałam Mikołajki z Miśkiem. Dostałam od Mikołaja sztosowy prezent - kalendarz adwentowy z Douglasa. Poczułam się trochę jak dziecko i otwierając każde okienko jaram się jak dzika! ;D
Drugi święty Nikołaj (pdk) przyniósł mi kubeczek z jeloniem - będę miała w czym pić herbatę z prądem.
Służbowo Mikołajki przepracowaliśmy w tych durnych czapkach. Cóż, raz w roku można się przemęczyć. Chłopaki chodzili w szelkach w renifery (szelki tak naciągnięte aż reniferom się mordy wydłużyły xD).


Wiecie czym jest traumatyczny poranek?
Kiedy Braciak budzi cię o 9 nad ranem, na dworze mróz minus milion, a ty stoisz pod warsztatem w kurtce zarzuconej na piżamę, Braciak wymienia świece (bo jakiś zjeb zamontował do puga świece z astry), a ty trzymasz maskę, żeby jej nie wywiało xD
Nic tak człowieka lepiej nie pobudzi! To już nawet kawy nie trzeba!

_________________________________________________________
Przez 13 lat dobrym i złym chwilom w moim życiu przygrywał piękny soundtrack. Każda piosenka pasowała idealnie. W poniedziałek o 10 rano pękło mi serduszko... Nie tak to miało wyglądać... Oglądałam transmisję z konferencji i ryczałam jak bóbr.  

“Sometimes our hearts get broken but keep them open, cause when it comes, you can never be ready”


Byłeś i zawsze będziesz ogromną częścią mojego życia, moim pocieszeniem, moim wsparciem, zastrzykiem optymizmu. Mam cichą nadzieję, że to nie koniec. I tak już do końca życia będę FOREVER YOURS
 

lalkazombie
 
Lalka Zombie: No to fruuuu! do pracy.
Udało mi się znaleźć etat w zawodzie^^
I to na dobrych warunkach. Trochę to trwało, ale chciałam coś blisko domu.
A treningi ostatnio zaniedbałam. Nie do końca ze swojej winy, po prostu ostatnie 2 tygodnie miałam nader intensywne ;/
Ale już dziś fitnessie witaj <3
zumba i ABT! : D

Miłego dnia i do poczytania :***
 

shelle81
 
Wpis tylko dla znajomych
Master of Disaster:

Wpis tylko dla znajomych

 

adrijah
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Weekend znowu minął intensywnie ^^

W sobotę po pracy domówka u R. i A.
Pogaduchy, drinki, śmieszki, śledzie i gibos ;D
Do domu wróciliśmy nad ranem.

W niedzielę odsypialiśmy, ale nie za długo bo trzeba było zrobić obiad. Nagotowaliśmy ramenu jak dla pułku wojska, nakarmiliśmy N. i K., obstawiliśmy trochę dla Kromki, a i tak zostało pół gara. Ale wyszedł tak kozacki, że mogę go jeść non stop!

Po obiedzie drzemka i pewnie spalibyśmy do wieczora, gdyby N. nie zadzwonił.
Wzięliśmy więc flachę piernikowego rumu i pojechaliśmy do niego na kwadrat. Najpierw była posiadówka z wszystkimi sąsiadami, a później ekipa remontowa w składzie ja i Syn (i trochę Miś) wpadła do łazienki szlifować ściany ;D A z głośników oczywiście leciał Szmitek na budowie ;D

Głupawek też się ostatnio nazbierało:

Wchodzę na socjal. Widzę, że w kiblu pali się światło, więc krzyczę:
-Syneeek, srasz?
-Niee.
Drzwi od kibla się otwierają, a tam N. z gołą klatą myje pachy w zlewie i psika się cytrynowym odświeżaczem powietrza xD

M. -<łapie się pod pachą> Ale mnie tu boli! Od tego wczorajszego wrzucania kapusty do skrzynek.
ja: -<do Miśka> M. bolą pachy od kapusty!
Miś: -To ja dzisiaj kapusty nie jem.

-A tynkarze są?

-Wypie... Wypie... Wy pierwsi pojedźcie.

-Myłem ręce a nie srałem!

Tutorial jak wyprostować świni ogon xD

<w radiu leci Maanam>
N. śpiewa: -Cygany naaa Cyganach!

"Żanklod" xD

-A Chińczyk jak ma żółtaczkę, to jest bardziej żółty?
-Ale jaja! ...też ma żółte xD

-Idzie Grześ przez wieś... (a dalej K. wie o co chodzi xD)

-No i mi mówi "a ty tak pracujesz i się uczysz, to ty taka zaradna jesteś"
-Noo, taka zaradna to torbę też obrobi xD

-Pies jest mój i N.!

...a to co się działo w butach pozostanie tajemnicą mazdy (pozdro dla kumatych!)

Jutro mam taką ekipę na popołudniówce, że wyczuwam odmóżdżenie xD


PS: pozdrawiam Braciaka, który jest szybszy niż przeciąg i działa zanim jeszcze zacznie coś robić ;D
 

insomniaa
 
Witam was w ten wtorek, który wydawał się poniedziałkiem, a tak naprawdę to jest już środa. Długi weekend zawsze robi rozpiździel czasoprzestrzeni.

Mój długi weekend spędziłam bardzo aktywnie i towarzysko. Nie było czasu na bierny odpoczynek i siedzenie w domu.
Zaczęliśmy w sobotę po pracy kolacją z Miśkiem, K. i N., a do kolacji pigwóweczka i głupawki. Tak fajnie nam się gadało, że zasiedzieliśmy się do późna.
W niedzielę rano pojechaliśmy do RyjĆka na kawę, bo wybierałam się już od baaardzo dawna. Później zjechaliśmy na Wylęgarnię, a po południu pojechaliśmy w dłuższą trasę z rodzinną rewizytą. Nie mogę jeździć w takie dalekie trasy, bo mi od gazu czucie w nodze odbiera xD
W poniedziałek rano byliśmy na warsztacie u Braciaka (pozdro Dziku! ;D), a po robocie wstąpiliśmy na kawson.
Wieczorem poszliśmy na piwo z moim kudłatym Ryszardem.

Dopiero połowa listopada, a ja już niecierpliwie czekam na Sylwestra. Siostra podsunęła świetny pomysł na imprezę, a jak zbierzemy całą ekipkę, to będzie melanż stulecia!
BTW kto chętny na Sylwestra na pięknym zadupiu w totalnym odcięciu od cywilizacji? ;D


Tak poza tym moje życie jest jak utwór Rihanny: większość to "work, work, work" a reszty nie rozumiem.
W pracy z każdym dniem odczuwam jak ubywa mi komórek mózgowych, a wszystko to przez moich najulubieńszych patoli ;D

Non stop głupawki:

-Gdzie pomidory?
-Marek do nich smarka.
-Smarek? xD

N. śpiewa: -Boli mnie noga w jądrze...

N. znowu śpiewa: -Chodź, chodź, chodź na banana, dam, dam, dam ci kolana...

N. remontuje chałupę. Zrobił sobie dziurę w stopie. Taczką.

N. paczy na zdjęcie i śpiewa: -Pizda nad głową, pi pi pizda nad głową xD (pdk!)

N. pali w piecu: nalał podpałki, zagląda czy się pali, z pieca wyjebało kulę ognia na pół kuchni, spaliło mu włosy na ręce, śmierdzi kurczakiem xD

N. po każdym papierosie idzie do toalety. Chodzą plotki, że ma płuca połączone bezpośrednio z odbytem xD

-Nie poznajesz mnie?
-A no coś kojarzę...
-A skąd jak my się nie znamy?

-A ja mam radochę, bo se tenteguje tentego!

Zuo i jego "ja pierdole" nad sosem xD

Zaadaptowane od K.:
-Co robisz?
-Palę i sram xD

-O dobra widzę, seksi lejdi, bierz jo bliżej, potem się poszczęści, może da pod nogę? ;D

-Korzonki mnie bolą, ledwo co chodzę, mam żylaki na cyckach, głowa mnie boli od tego waszego pierdolenia. Ta twoja kobieta to musi być jebnięta na łeb, że wgl cię chciała ty łajzowaty krótkochujny cwelu!

-Dziura na wylocie!

"Kot w kasku z arbuza" oraz inne kakakaski (PDK)

-Ty też się majonizujesz? xD

-Wymiata jak stówę spod kasy xD

-X. to dobry chłopak, z nim to można konie kraść xD (pdk!)

-Gdzie K.?
-Do zoologa poszła.
-Po chomąto dla konia?

Mamy pewnego znajomego, który z racji noszenia spodni opinających części witalne dostał ksywkę "Torbiel":
-Dałam staremu ostrego sosu to mu dupę w kosmos wyjebie.
-Torbielowi też dałaś ostrego sosu, chcesz żeby mu torbę w kosmos wyjebało? xD

A później...:
-Przyjdzie Torbiel to ci herbatę zaparzy xD

Przeróbka pewnego mema made by Bąbelek:

“Leżę na skłocie w Zgc z 25-ma kierownikami ruska gorzała leci 10-cio l. Bongo się kopci na psie kurwa dredy pierdolnięty X. mu zrobił...”



No i ten gest: "masz coś na brodzie i jesteś jebnięta" xD

Aaa no i będę tzw. "babcią" małego Strzepana Refluksa Paralizatora ;D Jeszcze sześć miesięcy! ^^


Jako bonus akcja z Wylęgarni: przed Dniem Wszystkich Świętych Mutra marudziła:
-Weź ten samochód umyj, bo taki brudny, że aż wstyd!
ja: -Wstyd to kraść i z byle jakiej dupy spaść.
Vater: -O! Powiedz to bratu!
;D
 

shelle81
 
Wpis tylko dla znajomych
Master of Disaster:

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
Znowu mi się zaległości zrobiły. Trochę przez natłok obowiązków, częściowo też przez moją emigrację.
No ale wróciłam i nadrabiam! A moim paliwem jest ostatnio kawa z nowego ekspresu, którym jako certyfikowany barman/barista jaram się niezmiernie ^^

Ogólnie w germańsko-osmańskim kondominium pod żydowskim zarządem powierniczym zapanował błogi spokój, co dla mnie - ZOK-owca i paranoika - wróży niechybnie jakiś rozpirdol.
Nooo ale jakoś się tam kręci wśród mojej ulubionej patusiarni xD Jest beka z "torby", z "kapusty", z synkowego pępka, fejspalm co 5 sekund, siła patoli itd.
Oczywiście codziennie musi być:
-Siema siema o tej porze, każdy wypić może, zajefajny jogurt... Do mycia, dwadzieścia lat życia, słuchaj no synek, nie ma takiego bicia... Wy głupie chuje, nie pomaluje... xD
Dobry łaszek:
-Pisał mi, że chce coś teges, a ja mam okres.
-Napisz mu, żeby szykował krokieta do twojego barszczu! xD
No i dzisiejszy łach, czyli "kuża" i:
-Po co mu ziarno, jak on nie ma zębów?! xD
Oraz:
-Czyli jednak będziesz bawić się za swoje pieniądze na swoim weselu (pozdro dla kumatych!)
Aaaa! Ja się przez to wszystko uwsteczniam i odmóżdżam!
Ci, co mnie nie znają, myślą pewnie, że ćpam. Ci, którzy mnie znają, pewnie myślą, że powinnam zacząć xD

Jakby w pracy było mało patologii, to na wolnym też normalnie nie jest. Jak przy każdej niedzieli poszliśmy w las z grzybniętymi. Oprócz wyżej wspomnianego "Siema siema o tej porze" było też:
-Jananana... Tańczę aż mnie bolą kolanna, na śniadanie była kaszanna i kasza manna o smaku bananna. A na drugieee śniadanie byłooo wino tanie... xD
Oraz tradycyjna już akcja Tarzana w krzokach:
<za każdym razem robimy tę samą trasę, dochodzimy do łąki za którą są gąszcza, wszyscy idą ścieżką, M. zbacza...>
-Obstawiamy czy M. wejdzie w krzaki?
-"Ała kurwa ja pierdole" za 3... 2... 1...
-<z głębi krzaków> Ałaaaa kurwaaaa ja pierdole jebane krzaki kurwaaaa!

Po grzybingu wpadł Braciak na bajere. Porozkminialiśmy, pośmieszkowaliśmy i stwierdziliśmy jednogłośnie, że niektórymi ludźmi nie warto się przejmować.

Smok ostatnio zaliczył kolejne leczenie, przez co mój portfel płacze. Zamiast wygrzebać się z dziury budżetowej zakopuję się w niej coraz głębiej. Zachciało się babie auta, kuźwa mać...


PS: "Dobra! To chuj ci w dupę, stary! Ja tu na deszczu, wilki jakieś! Przyrzekaliśmy sobie ten film od lat, ale jak nie, to nie!!!"
 

insomniaa
 
Niedzielne popołudnie spędziłam z Miśkiem na grzybobraniu w promieniach zachodzącego słońca. Szybka akcja, dwa wiadra. No bo przecież byłabym chora jakbym do lasu nie poszła ;P


Oczywiście byłam też na wyborach. Nie spodziewałam się, że wyjawiając swoje poglądy na FB wywołam taką gównoburzę i usłyszę, że jestem popierdolona bo nie głosowałam na PiS.
Nie głosowałam i nigdy nie zagłosuję, bo mam poglądy liberalne i daleko mi do prawicy, czy nawet centro-prawicy. Poza tym mamy (jeszcze) wolność słowa, wolność światopoglądu, a patrząc na wyniki wyborów także wolność niedorozwoju.
W dyskusji na FB J. miał w jednym zdaniu rację, ale nie zacytuję, bo nie chcę już wkładać kija w mrowisko.
Zresztą... wy sami dobrze wiecie KTO i W CO ;)

“Co za sytuacja! Kto postawiłby znanego przestępcę na czele ważnej dziedziny działalności państwa? Oprócz, powiedzmy, przeciętnego wyborcy”


(Terry Pratchett, "Piekło pocztowe")


Dzisiaj miałam miły poranek jak na poniedziałek.
W głównej mierze zawdzięczam to Misiowi <3 ;*

Oprócz tego byłam z Kromeczką u psycho-terapeuty, niestety tylko jako osoba towarzysząca, no ale mam nadzieję, że niedługo ustalę termin dla siebie.

Później przypadkowe spotkanie i miłe pogaduchy (które mam nadzieję dokończymy przy piwie). Przez tyle lat jedno się nie zmieniło - nadal fajnie mi się z tobą gada.
Jestem szczęśliwa, że życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Gdyby nie ty, nie byłabym teraz w tym miejscu. Tak miało być.
Dobre chwile dają miłe wspomnienia. Złe chwile dają cenne lekcje na przyszłość. Za jedno i drugie DZIĘKUJĘ.


Służbowo jakoś się wszystko kręci. Aktualnie składamy "dream team", chociaż według mnie zawsze będzie tu brakować jednej osoby i to już się nigdy nie zmieni... Nooo ale mamy "siłę patoli", coconut song, wielbłąd, torba i do przodu! ;D

PS: mam kolejny pomysł na tatuaże przyjaźni: sierp i młot z Bąbelkiem! <3 xD

----------------------------------------------------------------------------------------------
W niedzielę miała być psychoterapia, ale koniec końców chyba okazało się, że jednak nie jestem potrzebna. No cóż...
Człowiek potrzebuje, żeby zawsze jakieś drzwi były dla niego otwarte. I ramiona. Żeby się na amen nie zamknął w sobie. Albo żeby nie eksplodował.
Ja tu jestem. Zawsze będę. Chociaż czasem mam ochotę cię zajebać, mimo wszystko zależy mi na tobie... braciszku...
 

insomniaa
 
Ostatnio czuję się tak jakbym tonęła w bagnie. Gdy do tej pory dla kogoś modelem organizacji pracy był chaos, to ciężko się później przestawić. Zaczynamy wszystko od zera. Trudno mi uwierzyć w to, że będzie dobrze. Nie pomagają nawet te gadki motywacyjne jak dzisiejsza.
Jest takie tureckie przysłowie: "Niedźwiedzie zjadają najsłodsze gruszki". Trzeba spiąć dupę i stać się niedźwiedziem, może się to opłaci.
Sama bym tu zwariowała. Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy.

I tak to się żyje, od niedzieli do niedzieli.
W zeszłą niedzielę nawet nie mieliśmy czasu na odpoczynek.
O 7.12 nad ranem telefon od psychopatycznego grzybiarza ;D I teksty "-Zajebię go... Zamorduję... Pewnie siedzi już w gumiakach, nóż ostrzy i wygląda jak morderca" xD
O 8 służba nie drużba i beka z "Torbiela" xD
Później pojechaliśmy na DC i poszliśmy na grzybing w stałym patologicznym składzie. Olewam te wyścigi na FB kto więcej nazbiera - my idziemy w jakość, a nie ilość. Nazbieraliśmy trochę pięknych okazów, ale najważniejszy był chillout i głupawka xD Oczywiście były piosenki z N., M. który wlazł jak zwykle w te same krzaki, no i dialog o dziecku:
-Jak będzie córka, to będzie miała na imię Patologia xD
-A syn?
-Paralizator xD

Po południu pojechaliśmy zamknąć wrota piekieł a potem zrobiliśmy z Miśkiem moje autorskie grzybotto. Jak tylko będę miała więcej czasu to wrzucę przepis.

Wieczorem podjechaliśmy na mafijne ploteczki przy piwie ^^ Fajnie było tak się wyspowiadać, obgadać kogo trzeba i chociaż trochę zresetować głowę.

Niestety dzisiaj od rana znowu jazda... Jutro też nie pośpię, bo muszę jechać na szkolenie.
Padam na ryj. Wyśpię się w trumnie.

Byle do czwartku. Ale przez pierogowe opowieści do czwartku to ja chyba będę chodzić po ścianach xD


PS: nie ma to jak mieć wpisane w zawód "bicie piany" i robić z tego nie wiadomo jaki heroizm. Świnię niby też można ogolić, ale po co? Kwiku dużo, a wełny mało.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Smutno mi. Źle mi. Jestem zmęczona tym wszystkim, co się dzieje wokół mnie.
Pocieszyłabym się winem, ale...


"Now I will tell you what I've done for you
Fifty-thousand tears I've cried
Screaming, deceiving and bleeding for you
And you still won't hear me"
(Evanescence - "Going under")

W głowie mam takie I DON'T KNOW, że ja pierdole...
Jedno zdanie może człowieka cholernie rozczarować i chociaż to co napisane zawsze można usunąć, to słów nie można już cofnąć.
Możemy rozmawiać. Możemy milczeć. Walczyć lub uciekać. Zawsze jest wybór, o ile umie się za niego zapłacić.
Cokolwiek bym nie wybrała i tak zawsze płacę zbyt wiele...

Chciałabym, żeby po prostu było między nami NORMALNIE... :(
Za dużo wymagam...
Marudzę...
A chuj z tym... ;/

_________________________________________________________
Mało Cię ostatnio. Zbyt mało w powietrzu, którym oddycham.
 

insomniaa
 
"Don't turn away
There's still time
A tiny moment
Don't let go today
We can still shine
We are not broken (...)
Say nothing is over
Though everything's crazy
Be brave and trust me
It's not a game over
We gotta try harder
You gotta stay with me
There's nothing we can't reach
'Cause nothing is over"
(Sunrise Ave. - "Nothing is over")


Nigdy do tej pory nie potrzebowałam tyle siły ile potrzebuję teraz...
Ciągle wmawiałam sobie i innym, że jestem cyborgiem i ze wszystkim dam sobie radę. A teraz, wstyd się przyznać, przeraża mnie to wszystko i boję się, że tego nie udźwignę.

Egoizm niektórych ludzi wywołuje u mnie niesamowity wkurw. Jak tak dalej pójdzie, to mi się zaraz czarne świece skończą ;P

Czasem trzeba nas tylko dobrze wkurwić, żebyśmy sami się przekonali, że stać nas na dużo więcej, niż nam się wydaje.


Mam problem z piciem.
Tzn. nie taki jak sobie myślicie ;D
Chodzi o to, że mam problem z każdym napojem.

Np. ostatnio chciałam sobie zrobić dla odstresu chai latte. Herbaty sypnęło mi się hojnie, wyszło gęste jak smar do czołgu. No nic, wypiłam. Nie mogłam zasnąć do 4-tej O.O

A teraz piję wino.
Z butelki.
I nie wiem, czy czyni mnie to menelem, czy jednak perfekcyjną panią domu, bo nie brudzę kieliszka.

Potrzebuję się najebać i zresetować... I może wypłakać komuś w rękaw... Tyle razy ściągałam brzemię z ramion innych ludzi. Czy tym razem ktoś zrobi to samo dla mnie?
 

amelia1989
 
amelia-1989:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
W sobotę był nów. Księżyc w nowiu oznacza reset, czystą kartkę. Zaczynamy wszystko od nowa - nowa praca, nowa droga, nowe życie.

● Nowa praca - to może za dużo powiedziane, ale przenieśliśmy psychiatryk w nowe miejsce. Jeszcze nie mogę się odnaleźć, obowiązków mam więcej, ale mimo wszystko mi się podoba. Wreszcie zakończył się cały ten jubel związany z przenoszeniem, ta niepewność kiedy będzie normalnie.
Jutro po starym kołchozie zostanie już tylko puste miejsce.
6 lat mojego życia, miliony głupawek, tysiące wkurwów, krew, pot i łzy. Trochę szkoda.

● Nowa droga - a tak dokładnie nowa droga życia. Moja Siostra wyszła za mąż! ^^
W sobotę byliśmy z Miśkiem na weselu. Było fajnie, kameralnie, w rodzinnej atmosferze, a przede wszystkim na luzie i bez spiny. Panna Młoda wyglądała cudnie ^^ Pan Młody również wyględnie mimo zmierzwionych włosów ;D
W ramach części prezentu ślubnego złożyłam dla Państwa Młodych mały zestaw degustacyjny w którego skład weszły: pigwówka, malinówka, wiśniówka, śliwkówka, winogronówka, akacjówka, kwiat róży, kwiat bzu oraz pędy sosny.
floszki.jpg

Trochę potańczyliśmy, chociaż mi było mało, ale Miśka już bolały kopytka. Nic dziwnego - byliśmy po niezłym maratonie psychiatrycznych przygotowań, w nocy spaliśmy 4h, a na wesele przyjechaliśmy tuż po porannej zmianie i wielkim otwarciu.

Z tym ślubem to wgl jest związana ciekawa historia... Otóż za małolata zawsze w Noc Świętojańską puszczałyśmy z Siostrą wianki nad rzeką. Jej wianek zawsze płynął pierwszy. No i się sprawdziło - pierwsza wyszła za mąż. Jeejkuuu, jak ten czas szybko leci - przecież jeszcze niedawno biegała po łące w kapelusiku, biła Braciaka w piaskownicy łopatką albo szukała "pokrywek na kapcie" ;D

● Nowe życie - gdzieś tam zalęgła się taka mała fasolka i będę...... CIOCIĄ!!!!! ;D Chociaż formalnie to chyba raczej babcią, skoro będzie to potomek Synka xD
Coś tak przeczuwałam, gdy młodzi napisali, że mają mi do przekazania wiadomość. Myślę "-K. jest w ciąży!", ale nie chciałam spojlerować.



Ufffff... Wreszcie mogę odetchnąć z ulgą. Wszystko się resetuje, więc ja też. Trzeba zrzucić z siebie cały ten ciężar i się ogarnąć, bo wyglądam ostatnio jak zombie.
Jutro lecę na grzybobranie, bo już mnie nosi, a wszyscy wokół szczują mnie zdjęciami grzybów.

Miałam odnawiać "więzi rodzinne", no ale "za krótki ten łańcuch, by brać nogi za pas" ;P

Kończę moje chai latte i mykam spać, bo sen to coś, czego mi ostatnio baaardzo brakuje.
Dobranoc się z Państwem ;)
 

garret66
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Robota stoi jak wzwód.
A ja jestem zawieszona w próżni i nie mam co ze sobą zrobić. Wkurwia mnie już to bezrobocie przeplatane wolontariatem. W międzyczasie latam Smokiem, przez tydzień natrzaskałam w chuj kilometrów, a rozrządu nie mam kiedy wymienić (i za co).
Do pizdy z tym wszystkim... ;/

Znowu udowadniam sobie i innym, że jestem niezniszczalna. Praca, trasa, 2h snu, trasa, praca - przeżyłam to, więc przeżyję wszystko.
Te dwie godziny snu to i tak traumatyczne, bo albo śnią mi się jakieś maszkary, albo ten "wyciągnięty szczurom z pyska".
No i doszłam do wniosku, że wolę wstawać o 4 nad ranem niż o 8 nad ranem.

Niech wszystko się już ułoży...


The best thing you could do is master the chaos in you.
You are not thrown into the fire. You are the fire.
You've been not burried. You've been planted. Grow!
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Z takich milszych rzeczy:

Razem z Kromeczką korzystając z dobrej akustyki śpiewałyśmy przy sprzątaniu. Dobre to było ;D
Oprócz tego beka z tego, co się ubiera w kontenerze Caritasu (a myślałam, że człowiekowi na takim poważnym stanowisku to nie wypada... tzn. nic mu nie wypada tak jak włosy xD)
No i tekst do zapamiętania (który przebija nawet pamiętne kromeczkowe pojazdy do jej ulubionego kolegi): "Miałeś kiedyś cudzą nogę koło dupy?" xD

W sobotę byłam z Miśkiem na grzybobraniu, niestety znowu skromnym.

Po grzybobraniu pojechaliśmy z N. i K. na Święto Grzyba. W skrócie: wata cukrowa, pajda ze smolcem, patologia, janusze, sebixy, kręcone ziemniory i pająki w 9D.
Łach w drodze powrotnej:
<jedziemy na Wylęgarnię, N. mryga światłami>
-Synek, co ty robisz?
-Tańczę xD

PS: A Bąbel na bombie to jest wgl miszcz! Tak trzeba żyć! ;D

PS2: tęsknię za tobą głupolu... :C

_________________________________________________________
When witches go riding and black cats are seen the moon laughs and whispers: it is friday 13!

Pełnia Księżyca w piątek 13-go odpowiednio uświęcona. Oczyściłam i naładowałam tarota i kryształy, odpaliłam czarną świecę i próbowałam odpędzić od siebie całe to pojebaństwo, które się do mnie ostatnio przyczepiło.

Każdy dostanie to, na co sobie zasłużył. Doszły mnie słuchy, że niektórzy już słono zapłacili.
Ale to nie mój problem - ja tu tylko sprzątam.

A witch does not need to fix problems, a witch fixes the energy around problems, then the problems fix themselves.
 

insomniaa
 
Odliczanie czas zacząć... Atmosfera napięta jak plandeka na żuku... Zwariuję przez to wszystko. A to jeszcze 3 tygodnie.

Najwyższy powiedział kiedyś, że to przedsiębiorstwo jest ciałem, a my jesteśmy jego kośćmi. Taa, chyba kurwa z zaawansowaną osteoporozą.

Dejcie mi prozak, bo dostanę pierdolcaaa!

Nic mnie nie uspokaja, nawet spacery do lasu.

W niedzielę byłam na grzybach z moimi grzybniętymi: Miśkiem, M. i N. Zrobiliśmy 10 km, znaleźliśmy niewiele (kilka czerwoniaków i olbrzymie kozie brody), ale za to próbowaliśmy czarciego jaja. To był sztos! ;D


PS: jutro mija 5 lat od pewnego przełomowego momentu w moim życiu ^^
Często wracam myślami do tamtego dnia. Chciałabym przeżyć to jeszcze raz.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Akcja ostatniej nocy:
Dla zobrazowania sytuacji: w łazience na półce mam nawilżany papier toaletowy w jasnozielonym opakowaniu i chusteczki do demakijażu w jasnoniebieskim opakowaniu.
Obudziłam się w środku nocy. Zaspana poszłam do łazienki na siku i...
TAK, zrobiłam sobie intymny demakijaż <facepalm>

_________________________________________________________
Witchy things:
Ten uczuć, kiedy kolega cię wkurwił, więc "niechcący" zsyłasz na niego ligaturę, on żali się tobie ze swojego problemu, a ty musisz udawać wielce zdziwioną.

Underestimating me was your first mistake.
Second was crossing a witch.
Third was believing I harm none.

Niecierpliwie czekam na piątek...

How much is the fish? <pdk>
 

 

Kategorie blogów