Wpisy oznaczone tagiem "Przyjaciele" (1000)  

gusia
 
Urodziny Laury w kinie. Ale seans średni i wyszłyśmy w połowie oczywiście lądujac w maku. Laura to Laura. Ale znamy się 16 ponad lat i zawsze się dogadamy. Dobra dziewczyna której ufam bezgranicznie. Dlatego 26 też się pojawie mimo iż nie cierpię kuchni meksykańskiej i jej byłego faceta. Ona by to dla mnie zrobiła. Ja też za bardzo ją lubię by coś staneło mi na.przeszkodzie
 

xdpedia
 
www.lifeorlove.com/5856/przyjaciolka.html
Nie mogę powiedzieć, że jestem ideałem przyjaciółki. Bo nie jestem... Mam ciężki charakter, jestem nieznośna, czasami mówię coś o niej za jej plecami, zdaję sobie z tego sprawę, ale ona jest wszystkim i to za nią zdarłabym pięści na czyjejś mordzie.
 

gusia
 
Tylko Laura znalazła czas na spotkanie dziś. Aga przyszła wczoraj i ciasto robiłyśmy dla domu.  Trochę się cykałam czy wyjdzie bo piekarnik świrował ale jest przepyszne. Obudziły mnie rano. Mama jest niesamowita. Poprosiłam o wspólny prezent od wszystkich - 200 zeta na szkła do.okularów - wiedząc że to duży wydatek i tak. Tymczasem prócz koperty znalazł się zestaw soli do kąpieli i grube rajstopy. Wcześniej mama zrobiła mi nowy kubek w miejce stłuczonego. Wracam ze spotkania. Telefon gdzie jestem bo pies czeka. Usiłowałam się wymigac chcąc obejrzeć siatkarzy. Spodziewałam się afery a tu nic. Tylko że mało jadłam - jak na mnie - dziś i dwa kieliszki wina trochę zaszumiało mi w głowie
 

gusia
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

czarna15
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
xredds:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gusia
 
Gdyby nie Teresa nie dałabym rady przez ten rok

Edit

12 grudnia minie rok od śmierci mojego ojca, ostatniego dnia października zaczął się dla mnie cały ten matrix.

Dziś chwilę rozmawiałam z Tomkiem przy okazji odzyskiwania jego numeru (znów wróciliśmy do rozmów z przed roku gdy na pytanie co u niego rozpisał się że wspólnota mu pomogła ale nadal ma problemy bo chce sobie kogoś znaleźć a nie umie zagać do dziewczyny - na co ja znowu powiedziałam hasło psycholog, zaczęła sie wymiana zdań że on jest zdrowy, którą tym razem kulturalnie zakończył) i przy okazji wymiany informacji gdy napisałam mu o ojcu i chciałam podkreślić (nawiązując do przeszłości za którą mnie znów przeprosił i zaprosił ponownie na fb do znajomych) wyjątkowość Marka i Teresy uzmysłowiłam sobie jak wiele ta dziewczyna nawet nie robiąc nic zrobiła dla mnie przez miniony rok. Ile razy wyciągała rękę i zwyczajnie się uśmiechała nawet gdy ja tygodniami się nie odzywałam.

Miniony rok był mega trudny. Wciąż radzę sobie średnio na jeża. Temat ojca pozostając gdzieś na marginesie mojej świadomości.

Wiem jednak że nie jestem sama i nigdy nie będę. Jest Teresa z Markiem, są też inni ważni ludzie dzięki którym przetrwalam i będę dalej trwać.

To wciąż takie niesamowite dla mnie pisać i mówić że mam po co żyć. 10 lat temu zabiłabym śmiechem gdyby Gosia mi powiedziała idąc ze mną do psychiatry jak dziś będzie wyglądać moje życie
 

gusia
 
Za każdym razem jak jadę robię bananowe - Marta bardzo lubi. Z 1-2 lata już piekę. I teraz wyszło mi najlepsze ze wszystkich dotychczasowych, aż sobie w przepiśniku dopisałam proporcje. Tym razem zwróciła uwagę na polewę - więc dopisałam przepis jak zrobiona (2 czekolady mleczne, 1/2 szklanki mleka, łyżka miodu i torebka cukru waniliowego) zwłaszcza że nie lubię czekolady a smakowała mi.

Oczywiście ciężko się podnieść i guzdranie się do ostatniej chwili. W rezultacie miała być jazda autobusem na dworzec i tam łapanie autobusu bezpośredniego zamiast z Bitwy szybszej przelotówki. Spóźniony autobus więc jazda z Bitwy. PKS super puściutki. Całą drogę czytałam. Bilety już 8.80 (+0,20gr) ale to nic. Ważne że w nienaruszonym stanie dowiozłam i doszłam z ciastem.

Marta z Pawłem to cudowne towarzystwo przy którym czuje sie naprawdę swobodnie. I to mam wrażenie że z wzajemnością. Takie rzeczy się czuje. Widzę w sposobie o czym i jak ze mną rozmawiają, jak się witają i żegnają. Detale które czynią z nich fantastycznych ludzi, bardzo mi bliskich.

Tak się mówi że to niedaleko. Wyszłam po 10.30 to 12.30 byłam. Do 19 posiedziałam to przed 21 byłam w domu. I dzień z głowy. Ale co z tego.

Tylko bardzo kiepskim gościem byłam bo ogrywałam ich w planszówki :P
 

gusia
 
Wstałam o tej 6,30 i pojechałam na spotkanie z przyjaciółmi. Miałam czas więc kupiłam sobie herbatę i frytki - a jak sobie to i im. Przecudowna godzina. Zupełnie jakbyśmy widzieli się wczoraj. Miałam w ręku torbę z jedzeniem i piciem więc nawet nie napisałam w którym są wagonie - także byli przekonani że mnie nie będzie i zaspałam. Siedzimy i rozmawiamy. Na koniec spotkania Teska pyta ile mi oddać. Rozmowa jaką odbywamy za każdym razem obustronnie. Ile ci dać? - Nic. Jedziemy na peron. Wstępuje do kwiaciarni. Już wiem że kupi mi kwiatka. Biała długa róża.

Wróciłam do domu. Zjadłam drugie śniadanie. Rozmawiam z babcią czy będzie jej brat. Wątpi. Ja mimo przeczucia że może przyjechać wierze jej i zdejmuje spodnie i stanik zostając w bluzce trochę za pupę. Położyłam się na chwilę i odleciałam na dwie godziny. Ledwie wstałam i zaczęłam trochę ogarniać domofon. Wujek. W stanie jakim byłam musiałam otworzyć. Zrobiłam mu herbatę. Poszłam się przebrać.

Nigdy więcej nie zaufam babci. Zaufam swojemu instynktowi.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Ceglarki mi sie jutro 7.20 meldują w Warszawie na 40 munut. Sobpta. I nie wyśpie sie do południa
 

 

Kategorie blogów