Wpisy oznaczone tagiem "RTP" (14)  

eleuteria
 
(Przed zaśnięciem.)
- Dobranoc.
- Dobranoc? Jakie dobranoc? Jak mam spać, jak on się na mnie gapi?
- Gapi?...
- No, patrzy się! Pięć razy! Pięć par oczu!
- Rany boskie, to tylko plakaty.

-------
Wiesza się plakaty, żeby się na nie patrzeć. A że one patrzą się na ciebie, to już inna sprawa...
 

eleuteria
 
- Ty, nie mamy żadnych planów na czwartek, co?
- Nie, chyba nie... A co?
- Znajoma z klasy się pyta, bo robi imprezę.
- Hm, a nie masz czasem rendez-vous z RTP?
- Cholera, zapomniałam. Hm. Najwyżej się przełoży.
- Co, spotkanie?
- Nie, imprezę. No głupio się pytasz...
- Nie rób mu tego, serce mu pęknie.
- A mi to nie, jak zobaczę znajomych, których lubię i szanuję pijących alkohol, będący im prawnie zabroniony?...

-------
Abstynentka, tak. Ale jakoś szaleć... lubię.
 

eleuteria
 
- Powiedz mi, co to jest?
- Co?
- To:
"Kiedy powiedział *"nie wiem"*, coś we mnie pękło.
*Zgubiony, znaleziony i ponownie zagubiony.*
/Chodź, zjemy kolację./

A potem długo nic, deszcz, szare myśli, szare niebo, wiatr. /Nie lubię deszczu./

Potem ta sprawa, z której kiedyś będziemy się śmiać - /osobiście bawi mnie to już teraz, wiesz/ - i cała reszta. Uśmiech, śmiech, rzucone *"dzięki!"*.

I pytanie. /Jedno, drugie, trzecie./
Żółta taksówka. One muszą być żółte.
/Wywracasz wszystko do góry nogami, a przy tym pozostajesz sobą. Jak ty to robisz?/
Hm, no wybacz, nie na mój widok szaleją.

Potem prośba, *opowiedz mi coś.* Jedno wyznanie, z pozoru tak nieistotne.
A później tylko: /wróć tam. Co ci szkodzi? Co tak naprawdę ci szkodzi? Przecież to ci nie zaszkodzi. Przecież../
Tak, wiem. A ty nie wiesz. I ty mówisz, że nie wiesz.

Więc tam wracam. Bo ty tak chcesz, bo to we mnie tak naprawdę było. Siedziało. Grzecznie, jak mim, czekało na swoją kolej.
*Pomożesz?...* "
- Czerwcowa, zdaje się, notka, z jednego z głupszych serwisów, na którym usunęłam już konto. A co?
- Nic.

------
Już nawet się nie czepiam, że mi grzebie w plikach.
 

eleuteria
 
- I wiesz, nawet jeśli zgodziłabym się na ten wspólny weekend czy choćby wspólną noc z Nim, to nawet nie wiem, czego się spodziewać.
- Taki jest nieobliczalny?
- Nie. Taka ja jestem nieprzewidywalna.

-----
Dylematy, dylematy. Weekendowe dylematy.
 

eleuteria
 
(Nocna wycieczka do mieszkania kogoś innego)
- O której to się wraca do domu?
- Nie wiem. Masz zegarek?
- Od dawna powinnaś być w domu.
- Właśnie zamierzam to nadrobić, cicho.

-----
Duże liczby są jak daty przełomowe w życiu. A między "dziś" a "jutro" nie ma 23:59 i 00:01, tylko jest sen.
 

eleuteria
 
- I co, jedziesz tam?
- Nie.
- I...?
- I jest mi cholernie szkoda, więc nie przypominaj mi o tym, z łaski swojej!

-----
"Będziesz żałować, jak to przegapisz". No, a co ja właśnie robię?
 

eleuteria
 
- No, proszę, opisz mi, co się działo.
- Zgoda, ale z góry ostrzegam, że to mi w jednym kawałku przez gardło nie przejdzie.
- Zamieniam się w słuch.
- Hm... pamiętasz taką uroczą reklamę, od tych-tamtych, co dostaliśmy ją na mejla?
- Nie bardzo...
- Tą, "zobacz, jak...", czasownik na ce, a potem standardowa wiązanka słów z nim związanych.
- Coś kojarzę, a co?...
- To to dzisiaj tak, miałam okazję to zobaczyć. Z bliska. Z bardzo bliska. Z bardzo, bardzo bliska, że się tak wyrażę.
- Ojej.
- Nie rozumiem twojej reakcji. Było fajnie.
- A ty masz pojęcie, jakie to niehigieniczne?

-----
Jesteś moją skomplikowaną metaforą; nie mówmy o używkach.
 

eleuteria
 
- Co się stało?
- Nic. Jestem głupia.
- Nie mów tak... opowiedz mi o wszystkim.
- No więc tak. Chciałam dobrze. Chciałam naprawdę dobrze! Widziałam w całym mieście plakaty informujące o tym fajnym, corocznym wydarzeniu. Widziałeś może?
- Trudno nie zauważyć.
- No i właśnie, pomyślałam sobie, że fajnie byłoby Go zaprosić. Tak jak On zaprasza mnie w różne miejsca...
- I jak zabierał Cię w jedno miejsce przez prawie całą zimę.
- Dokładnie. I co? Zaplanowałam wszystko. Wepchnęłam się brutalnie w jego wypchany po brzegi kalendarz.
- No i co?
- I, nie wiedzieć czemu, ślepo zaufałam wrażeniu, że TO jest ZAWSZE w niedzielę.
- A jest...?
- Dzisiaj. W sobotę!
- Ojej.
- No ojej.
- I co teraz?...

-----
Ja nie wiem.
Załamałam się.
 

eleuteria
 
- I mówisz, że nie wiedziałaś, że to randka?
- No nie. Był spacer, pół-kolacja, a potem wróciliśmy do niego. I mówię: "w następną niedzielę jest najfajniejszy coroczny festyn w mojej okolicy. Chciałabym cię na to zaprosić, jak się da. Co ty na to?"
- I co on na to?
- Że nie planuje się następnej randki przed zakończeniem obecnej.
- Ło.

------
To wszystko idzie w dziwną stronę.
Nie jestem pewna, czy jest mi po drodze...
 

eleuteria
 
- Zjadłabym coś.
- Nie jestem głodny.
- Dobra. Poszukam kogoś innego do wspólnej biesiady.

-----
A potem awantura, z kim to się włóczę po restauracjach.
 

eleuteria
 
- Chodź, obejrzymy ten twój głupi film.
- Nie. Muszę się uczyć.
- Daj spokój. Niczego już się nie nauczysz, a jedynie dodatkowo zestresujesz.
- ...
- No chodź.
- Naprawdę nie powinnam.
- Chodź, popatrzysz sobie na niego i od razu ci się humor poprawi.

-----
Odwieczny konflikt: obowiązki vs. przyjemności.
 

eleuteria
 
- Hej, twój słodziak pisze, że "chce się spotkać, jak możesz, najlepiej za pół godziny". Co mu odpisać?
- Że będę tam, gdzie zwykle, za dwadzieścia minut.
- Mhm, mam.
- I żeby używał trudniejszego angielskiego, żebyś go nie zrozumiał.
- Ej!

-----
Słodka zazdrość, hm.
 

eleuteria
 
- I mówisz, że on wtedy... Co? Co zrobił?
- Nie chcę o nim z Tobą rozmawiać.
- Dlaczego?
- Bo nie chcę opisywać, co robił, co mówił i co ja na to.
- Ale dlaczego?
- Bo on jest za fajny.

-----
Tyle w kwestii mojego idola.
 

eleuteria
 
- Za dużo o nim myślisz.
- I?
- To się może źle skończyć.
- O Tobie też dużo mówiłam.
- I widzisz, jak się skończyło?!

-----
Bo ja dużo gadam, mało robię. Zachwycam się, ale nie daję po sobie tego poznać.
I nie rozumiem czasem sama siebie.
  • awatar crazyzabcia: To mam chyba podobnie, z tą różnicą że zawsze jeszcze dużo robię i cały świat wie co czuje.
  • awatar Eleuteria: @FammeFataly: Nie potrafię dużo robić, zbyt wiele czasu zajmuje mi myślenie, co jeszcze mogłabym robić i usprawiedliwianie się przed samą sobą, dlaczego tego nie robię.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów