Wpisy oznaczone tagiem "Rachel" (39)  

selene13
 
Rachel "pierwsza" jest już prawie kompletna. Prawie - bo czeka jeszcze na pomalowanie butów i ust. A pierwsza - bo jeszcze dwie w kawałkach czekają na złożenie i wykończenie.
Ostatecznie Rachel dostała czarną perukę. W jasnej wygląda prześlicznie, twarzyczka robi jej się subtelna, pełna uroku. Gdy szyłam suknię, tej peruki jeszcze nie miałam. W czarnej jest zdecydowanie dojrzalsza, nieco drapieżna. I stąd pomysł na kreację, która jakoś mi nie pasuje do wizerunku delikatnej blondynki.
Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat.
Jako fotomodelka Rachel jest niewdzięcznym obiektem. Nie jestem zadowolona ze zdjęć, ale po kilku sesjach stwierdziłam, że już nic lepszego nie zrobię. Trzeba by tu lepszego fotografa :)
Rachel3e.jpg


Rachel3c.jpg


Rachel6a.jpg


Rachel6.jpg


Rachel9.jpg



Rachel7.jpg
  • awatar Irysa: Kreacja jest super i to bez względu na kolor włosów Rachel.Podziwiam.
  • awatar selene13: @Irysa: Dziękuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

pakamera
 
Podroznicy ruszyli przez gory Kaukazu, unikajac duzych miast; nawet odwiedzil Ushguli, najwyzej p.... Czytaj dalej : www.example.pl/niezwykla-gruzja-107689.htm
 

iamconfused
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ebook-romans
 
Autor: Nora Roberts  


Mieszkający na Manhattanie były marynarz, Zack Muldoon, pilnie potrzebuje doświadczonego i sprytnego adwokata. Uważa, że piękna Rachel Stanislaski, obrońca z urzędu, nie da rady poprowadzić sprawy jego nastoletniego brata, który wpadł w poważne tarapaty. Po bliższym poznaniu pani adwokat Zack odkrywa, że jest ona nie tylko wyśmienitą prawniczką, ale też fascynującą kobietą...


"Darmowy fragment" do pobrania, znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/(…)rachel__z_nakazu_serca_p380…

Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-romans.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
czytajnas.nextore.pl/nexpressopremium.xml#lp_premium
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

theleafunsite
 
Na zdjeciach widac ,ze Finn w koncu odwiedzi Rachel oraz ,ze rachel Kurt i Blaine beda razem spiewac ;)

01.jpg


02.jpg


03.jpg


haha ta mina jest najlepsza ;D
03 mina.jpg


05.jpg


06.jpg
 

kimb
 
Wpis tylko dla znajomych
KimB:

Wpis tylko dla znajomych

 

ciachamax
 
W związku z tym, że jestem zagorzałą fanką amerykańskich seriali sprzed jakichś paru lat to muszę Wam też powiedzieć, że kocham OC, "Życie na fali". Pierwszy odcinek zobaczyłam jak puszczali w wakacje na TVN i od razu się zakochałam, a głównie w kim?
Nie, nie w głównym bohaterze, a Seth'ie Cohenie :D Po prostu uwielbiałam jak on to mówił, a zaraz za tym jego poświęcenie i wieczna miłość do Summer.

Kurde mogłabym to oglądać wiecznie szkoda, że zakończyli produkcje na 16 odcinku 4 sezonu  ;(



 

ciachamax
 
Ciasteczka: *Przed*
72dfe9e6001e8a584e735d46.jpg

*Po*
2e291858001446e54e735d57.jpg



I tak wygląda strasznie ale o ile szczuplej!
A teraz coś świeżego i młodego, bo aż mnie zbiło :)
*Rachel*
Rachel Bilson (3).jpg
 

onethink
 
Z trudem otworzyłam oczy. Wzięłam do ręki telefon. 11:00! Co?!? Obiecałam Rachel, że o 11:30 spotkamy się na rynku. Szybko wstałam z łóżka i popędziłam w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Uczesałam włosy i zjadłam niezdarnie zrobioną kanapke. Nałożyłam na siebie dżinsy i dłuższą, zieloną bluzke. Gdy już wyglądałam w miare normalnie ubrałam trampki i wyszłam z domu. Byłam już spóźniona, więc szłam szybkim krokiem nie patrząc przed siebie. Nagle uderzyłam w bruneta w moim wieku idącego z kubkiem kawy w ręce,l która na moje nieszczęście wylała się na jego spodnie wyglądając jakby się zmoczył. Przez chwile trudno było mi powstrzymać śmiech, ale zaraz się opanowałam.
- Przepraszam bardzo! Niezdara ze mnie. - zaczęłam.  
- Nic nie szkodzi. - uśmiechnął się do mnie, a ja zrobiłam minke niewinnego szczeniaka. Nagle w naszą strone przybiegła Rachel.
- Coś ty znowu zrobiła! - krzyknęła z żartem w głosie.  
- Czemu odrazu zakładasz, że to ja ?!? ...  No dobra, to ja. Masz chusteczke ?  
- Tak, tak.  Prosze - podała chłopakowi, który zaczął wycierać mokre miejsce. Szczerze ... wyglądało to , hmmm ... jakby to powiedzieć. Po prostu dziwnie!
- Jeszcze raz przepraszam. A tak w ogóle jestem Lisa, a to moja przyjaciółka Rachel.  
- Witam! Jestem Michael. Musze już iść, spiesze się.   - My też. Pa - chłopak uśmiechnął się do Nas i odszedł. Wydawał się miły. Polubiłam go. Mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy.  Nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos Rachel.  
- Zakochałaś się czy co ?!?  
- Nie! Skąd Ci to przyszło na myśl ?  
- Tak patrzałaś na tego Michaela.  
- Nie żartuj!  
- No co? Ładny był!  
- To się z nim umów.  
- Z chęcią ... ale sobie już poszedł - obie parskłyśmy śmiechem po czym poszłyśmy do parku gdzie miałyśmy spotkać się z Stevenem i Tessą. Rachel szła przy mnie z dumną miną. Widać, że była zadowolona ze swojego pobytu w Londynie. Dochodziłyśmy już do wyznaczonego miejsca. Zauważyłam siedzącego na ławce blondyna bawiącego się kawałkiem trawy i Tesse klikającą coś na telefonie. Gdy tylko Nas zobaczyli gwałtownie wstali. Stanęłyśmy obok nich. Steven pocałował mnie w policzek i objął w talii. Rachel zrobiła zdziwioną mine.  
- A to wy ? ... To dlatego ! ... a ja myślałam ... Dlaczego mi nie powiedziałaś!? - zaczęła marudzić. Każdy wiedział o co jej chodzi pomimo tej niezrozumiałej paplaniny.  
- Tak !  
- Ty to masz fajnie! To skoro tak Michael jest mój!  
- Spokojnie. Nie zabiore Ci go!  
- Co za Michael ? - wtrącił się Steven.  
- Masz niezdarną dziewczyne, która lubi wpadać na ludzi i rozlewać na nich kawe - szybko wytłumaczyła Rachel szczerząc się.  
- Właśnie - potwierdziłam.  
- To może gdzieś idziemy ? - zapytała stojąca do tąd cicho Tessa.  
- To może na lody ? Ja stawiam ! - powiedziałam. Wszystkim spodobała się moja propozycja. Steven złapał mnie za ręke, a Rachel zaczęła mówić z Tessą. Uważnie na nie patrzałam. Co chwile któraś się uśmiechała. Chyba się polubiły. Bardzo cieszyła mnie ta wiadomość.  
- Hallo. Jesteś tam ? - zażartował Steven.  
- Jestem, jestem. Po prostu się zamyśliłam.  
- Nad czym ?  
- A co taki ciekawski ? - wystawiłam mu język.  
- A czemu by nie ?  
- Myślałam o Rachel i Tessie. Zadowolony?  
- Bardzo. - pocałował mnie w policzek.  
- Może je dogonimy ? - zaproponowałam.  
- Po co ? Widać świetnie się bawią. Czy mi się zdaje, czy jesteś jakaś zesteresowana ?  
- Może troche. Mam nadzieje, że polubicie Rachel, a ona Was.  
- Napewno! W końcu to twoja przyjaciółka. Skoro ty ją lubisz, to my też będziemy. Sama widzisz, że już jest dobrze. To może my zostawimy je same i pójdziemy do mnie ?  
- No nie wiem.  
- Czekaj! - Mój kochany niebieskooki podbiegł do dziewczyn i zaczął się czegoś. Widziałam tylko, że obydwie pokiwały głowami i się uśmiechnęły. Steven był już przy mnie.  
- I co ?  
- Zgodziły się! Powiedziały, że z chęcią pójdą coś pozwiedzać, a my jak chcemy możemy iść osobno.  
- To skoro tak, co robimy ?  
- Może idziemy do mnie ?  
- No dobrze. - chłopak załapał mnie za ręke i ruszyliśmy w strone jego mieszkania. Co chwile widziałam jak na mnie spogląda. Nie wiedziałam co to oznacza, ale było to podejrzane. Niewytrzymałam i zapytałam.  
- Czemu tak na mnie patrzysz ?  
- No bo ... musze Ci coś powiedzieć. - po moim ciele przeszedł dreszcz. Troche się zaniepokoiłam, ponieważ Steven miał zakłopotaną mine.  
- Co ?  
- Wiesz ... chciałem iść sam na sam do mnie, bo ... - przeciągał.  
- Bo ?!?  
- Moja matka dzisiaj przyjechała i chce koniecznie Cie poznać.  
- To przecież dobrze, nie ?  
- No nie wiem. Ona jest strasznie surowa i nie wiem co z tego wyniknie.  
- Na pewno przesadzasz! Choć! Zobaczysz, będzie dobrze. - posłałam mu lekki uśmiech i śmiało szłam przed siebie. Nie wiedziałam czemu Steven tak bardzo się niepokoi. Jego mama nie może być przecież taka zła. Pozwoliła mu przecież zamieszkać samemu.

Dochodziliśmy już do domu Stevena. Weszliśmy do środka. Na fotelu siedziała Jego matka. Wstała i podeszła do nas.
- Dzień dobry. Jestem Lisa. - przedstawiłam się.
- Witam. A ja Margaret. - posłała mi uśmiech i poszła w strone syna. Zaczęła coś do niego mówić, ale nie słyszałam.
- To może napiłabyś się gorącej czekolady ? - nagle zapytała.
- Tak z chęcią.
Steven podszedł do mnie i poprosił bym usiadła. Zrobiłam to i spojrzałam na niego. Widziałam strach w jego oczach. Ja prawie wcale się nie stresowałam. Za chwile podeszła do Nas Margaret z trzema kubkami w ręku. Jeden podała mi, drugi blondynkowi a trzeci zostawiła dla siebie. Wzięłam łyk.
- Pyszna. - powiedziałam uśmiechając się. Matka Stevena wysłała mi także uśmiech. Wydawał mi się wymuszony, ale nie zwróciłam na to większej uwagi.
- To może Steven, pójdź przynieść ciastka. Leżą na blacie w kuchni. Syn posłusznie to zrobił. Gdy straciłam go z oczu spojrzałam na jego matke.
- Nie zbliżaj się więcej do mojego synka! - krzykła szeptem. Strasznie się zdziwiłam. O co jej chodziło !? Obruciłam się tylko i troche spuściłam głowe.
W takiej pozycji przesiedziałam reszte spotkania.
______________________________________________________________________________________________________________
Nowy rozdział gotowy!
Wiem, że ostatnio pisałam, że mam wene. Tak to prawda. Rozdział dodałabym znacznie wcześniej, ale kompletnie nie miałam czasu. Wybaczcie !
Następny postaram się dodać jak najwcześnie. Może jutro się uda ^^
Mam nadzieje, że się podoba. Czekam na komentarze. :D

-
  • awatar Sylvieu: Nie, nie, nie. Zmień to zmień! Oni muszą być ze sobą i koniec kropka! Żadna popieprzona matka ma się nie wtrącać! :D Małe błędy w ortografii, ale to da się wyrobić ;p Ogółem: bosko!
  • awatar Wanna feel your teeth on my neck: Świetny czekam next!!!
  • awatar Evelynn.: Boskie :> Czekam, czekam czekam *.*
Pokaż wszystkie (15) ›
 

onethink
 
Gdy tylko się ubudziłam poczułam ból. Nie taki ból, kiedy złamie się ręke. Nie taki ból, kiedy się przewrócisz. Ból bezradności, wewnętrzny ból, który nie daje Ci spokoju. Przez który płaczesz i nie możesz przestać. Ten najgorszy ból.
Z trudem otworzyłam oczy i spojrzałam na telefon. 12:00
Dopiero! Jak chce, żeby czas płynął wolniej, to leci do przodu jak opętany, a jak chce szybko przebrnąć przez dzień, to wlecze się jak żółw. Czy świat jest przeciwko mnie ?
Jeszcze raz wybrałam numer do matki. Niestety nadal słyszałam to samo
- Użytkownik ma wyłączony telefon, lub znajduje się poza zasięgiem ...
Mówiłaś, że zawsze moge na Ciebie liczyć, że że jestem najważniejsza! Skoro tak, czemu teraz nie odbierasz! Teraz, gdy tak bardzo Cie potrzebuje!
Emocje wygrywały. Po moim policzku zaczęły płynąć łzy. Miałam świadomość, że zostało mi tak mało czasu. Wiedziałam, że gdy opuszcze Anglie Świat wróci do 'normy'. Będe budziła się po to, aby móc znów się położyć. Będe żyła po to, żeby umrzeć. Te myśli nie pozwalały mi się uspokoić. Postanowiłam, że nie spędze całego dnia, na użalaniu się. W końcu został mi ponad tydzień. Musi być idealny, tak jakby ten tydzień był ostatnim w moim życiu. Włożyłam na siebie różową, długą sukienke i rozpuściłam włosy. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam jakby nic się nie stało. Nauczyłam się skrywać emocje. Wyszłam z mieszkania i skierowałam się w strone parku. Czułam się dziwnie. Tak jakby wszyscy spoglądali na mnie. Zignorowałam to i szłam przed siebie. Po paru minutowym marszu skręciłam w "tajemniczą" ścieżke. Po chwili przed sobą zobaczyłam tak samo piękny jak przed dniem. Usiadłam na huśtawce. Nagle moje oczy wlepiły się w dziwny obiekt. Powolnym krokiem podeszłam bliżej przyjrzeć się, co to jest. Ku mojemu zdziwieniu była to zabawka. Biały, a raczej szary z brudu pluszowy miś. W łapce trzymał serduszko. Przypomniało mi się, że miałam identycznego w dzieciństwie niestety zgubił mi się. Pierwszy raz od paru godzin na mojej twarzy zagościł uśmiech. Niby taka błachostka, ale poprawiła mi humor. Miałam zamiar wziąć go ze sobą, ale nie byłam pewna, czy czasem jakieś dziecko go tu nie zostawiło. Odłożyłam więc pluszaka na ławeczke i powoli odeszłam. Po drodze wstąpiłam coś zjeść. Byłam już przed hotelem, kiedy zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Rachel. Ciekawe, co skusiło ją do zadzwonienia. Odebrałam.
- Hej! Nie uwierzysz! Jestem w Londynie!
- Co!?! Ale jak to ?
- Wczoraj namówiłam rodziców do wylotu. Chciałam Ci zrobić niespodzianke! Myślałam, że się ucieszysz...
- Ciesze się! Po prostu mnie zatkało. Gdzie jesteś ?
- Szczerze ... to sama nie wiem. Stoje obok takiej dużej fontanny. - "Na rynku" przeszło mi przez myśl.
- A czy widzisz obok siebie taką błękitną kamienice ?
- Tak!
- Czekaj, zaraz tam będe.
Rozłączyłam się i beznamysłu pobiegłam do Rachel. Po chwili byłam już na miejscu. Obok białej ławeczki zobaczyłam szczupłą i wysoką dziewczynę z pięknymi, czarnymi włosami. W ręce trzymała walizke i rozglądała się. Odrazu ją poznałam. Tak dawno się nie widziałyśmy.
- Rachel! Rachel! - zaczęłam krzyczeć. Spojrzała w moją strone i szybkim krokiem ruszyła w moją strone.
- Heeej! - zawołała i uścisła mnie tak mocno, że zabrakło mi tchu.
- Nie wiesz jak ciesze się, że Cię widze. - powiedziałam.
- Ja też. Będzie cudownie. Pójdziemy na spacer, poznasz mnie z twoimi znajomi ... ale najpierw musze znaleźć jakiś hotel. - parskłam śmiechem.
- Choć!
Szłyśmy powoli w strone budynku, w którym zamieszkiwałam. Przyjaciółka zaczęła opowiadać mi jak namawiała rodziców, jak odbył się jej lot i jak zgubiła walizke. Ja patrzałam na nią z uśmiechem. Poprawiła mi humor. Nie myślałam już o tym, że będe musiała stąd wylecieć. Rachel przy mnie była, to się liczyło.
_____________________________________________________________________________________________________________
Kolejny kawałek napisany. Taki chyba dłuższy. Można powiedzieć, że wróciła mi wena. Dodatkowo wczoraj i dzisiaj nie byłam w szkole (z powodu choroby) więc miałam troche czasu, żeby coś napisać.
Mam nadzieje, że się podoba ^^
Dziękuje, że czytacie :D
  • awatar gość: ale mnie wciągnęło ! :D
  • awatar citypavement: łał dobrze dzisiaj! :D
  • awatar Pisząca.i.marząca. ♥: ojj mamo ! trzymajcie mnie ! :) Na początku prawie się popłakałam, ale ciii .. :) Jak ja kocham to czytać ♥
Pokaż wszystkie (22) ›
 

onethink
 
  Nadszedł dzień koncertu. Podekscytowana wyskoczyłam z łóżka o 8:00. Nie było to do mnie podobne, ale obiecałam sobie, że ten dzień będzie idealny. Pogoda także dopisywała. Postanowiłam wziąć prysznic. Gdy już to zrobiłam wysuszyłam włosy i ubrałam moją ukochaną bluzkę "Superman" oraz krótsze, dżinsowe spodenki. Uczesałam się w warkocz i z uśmiechem na twarzy wyszłam z hotelu. Za rogiem zobaczyłam dobrze już znane stoisko z kwiatami.
- Witam - powiedziałam do sprzedawcy. Widać poznał mnie odrazu, ponieważ posłał mi szczery uśmiech.
- Witam, witam. Wróciłaś. Czyżby Ci czegoś brakowało?
- Jedną róże poprosze. - staruszek podał mi piękny, krwisto-czerwony kwiat. Podałam mu pieniądze.
- Bardzo dziękuje. Zapraszam ponownie. - powiedział.
- Na pewno nie raz tu przyjde.
Szłam powoli po parku. Nagle w oczy wpadła mi boczna ścieżka, której nigdy dotąd nie widziałam. Postanowiłam, że zobacze gdzie prowadzi. Maszerowałam w nieznaną okolice. Przed sobą miałam coraz większy gąszcz. Czułam się niebezpicznie, ale i tak szłam dalej. Minęło już chyba 10 minut, a ja nadal nie wiedziałam gdzie jestem. Za chwile jednak przed sobą ujrzałam stary placyk zabaw. Widać było, że nikt go nie odwiedzał. Usiadłam niepewnie na zardzewiałej huśtawce. Usłyszałam zgrzytnięcie, ale siedzenie było stabilne. Powoli zaczęłam odpychać się nogami. Poczułam się jak w czasach dzieciństwa. Zatęskniłam za nimi. Wtedy wszystko było takie łatwe. Wiedziałam, że to będzie moje miejsce. Siedziałam tak 20 minut. Niestety musiałam już iść. Droga powrotna zajęłam mi troche mniej czasu. Oszołomiona pięknem znalezionego placu weszłam do mieszkania. Wsadziłam róże do niebieskiego wazonu i dałam ponieść się marzeniom. Lubiłam czasem odejść od rzeczywistości. W głowie dalej miałam tamto miejsce. Jak to możliwe, że nie zauważyłam wcześniej tej tajemniczej ścieżki. Moje rozmyślanie trwało 40 minut. Wyrwał mnie z niego telefon. A dokładniej Steven.
- Hej Lisa!
- Hej
- Mówiłaś, że chciałabyś iść ze mną do tej nowej kawiarenki, nie?
- No tak, a co ?
- Teraz Ci pasuje??
- A co Cie tak nagle wzięło żeby iść ?
- A czemu by nie ? Nie chcesz ?
- Chce, chce. Chętnie. Po prostu mnie zdziwiłeś.
- Będe u Ciebie za 5 minut.
- Czekam.
Minęły 2 minuty. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Już jestem! - zawołał zadowolony z siebie blondyn.
- Extra! Idziemy ?
- Jasne
Szliśmy powoli mijając rozświetlone słońcem budynki. W oddali zauważyłam kawiarenke, do której zmierzaliśmy. Za chwilke byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do środka. Znowu poczułam "ten" zapach. Steven chyba też, bo pojawił mu się uśmiech na twarzy. Przysiedliśmy do małego, przystrojonego kwiatami stolika. Zajrzeliśmy do menu. Podeszła do nas znajoma kelnerka.
- Ooo ... Cześć! Ty znowu tutaj? - zapytała Tessa.
- Tak! - popatrzałam na Stevena. Uśmiechał się. - To jest Steven.
- Miło mi Cię poznać. Co podać?
- Tym razem skuszę się na czekoladowy torcik z bitą śmietaną.
- To ja to samo. - wtrącił się blondyn.
- Dobrze, zaraz przyniose. Mam jeszcze jedno pytanie. Będe mogła się dosiąść ? Zaraz kończe prace.
- Jasne! - zawołaliśmy chórem, aż spojrzała się na nas grupka ludzi.
Po niecałych 3 minutach już była przy nas. Razem z naszym zamówienie. Ona wzięła sobie gorącą czekolade.
- Co dzisiaj robicie ? - zapytała.
- Wybieramy się na koncert.
- To świetnie! Ja też!! Postanowiłam, że uzbieram sobie troche pieniędzy. Przydały się.
- Cudownie! To pójdziemy razem!
Zadowoleni rozmiawialiśmy. Steven chyba polubił Tesse. W końcu wszyscy skończyliśmy zamówione dania i ruszyliśmy w stronę swoich mieszkań.
Przesiedziałam w nim reszte czasu odpoczywając. Trochę posprzątałam. Rozmawiałam z mamą, a także z Rachel, co mnie bardzo cieszyło. Całkiem się pogodziłyśmy. Szkoda, że nie ma jej przy mnie. Dochodziła 16:00. Ubrałam się na koncert. Rozpuściłam włosy i umalowałam. To tylko koncert, ale pierwszy w moim życiu. 16:20. Ruszyłam w wyznaczoną przez Stevena okolice. Na miejscu zauważyłam już Tesse. Mój przywódca też za chwile był. Zadzwoniliśmy po taxi. Gdy byliśmy na miejscu dochodziła 7:30. Zajeliśmy swoje miejsca. Show się zaczęło. ______________________________________________________
Kolejny rozdział gotowy!
Mam nadzieje, że się podoba.
Tym razem troszke dłużej.
Mam do Was prośbe. Jeśli przeczytacie rozdział, to PROSZEEE zostawcie swoją opinie (koment.)
Ps. Przepraszam, że mało opisałam koncert, ale obiecuje, że będzie jeszcze o nim!
  • awatar Evelynn.: Świetne :)
  • awatar Miguelito. ♥: Nowy rozdział dodany. Dziękuję, za miły komentarz . ; ** Cudowny rozdział ! ; )
  • awatar BCB: Nowy rozdział ;)
Pokaż wszystkie (26) ›
 

onethink
 
 Obudziłam się. Rozejrzałam po pokoju. Byłam w mieszkaniu Stevena. Ale jak to się stało - myślałam sama do siebie. Wieczorem oglądaliśmy film. Musiałam zasnąć. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka. Miałam na sobie wczorajsze ubranie. Weszłam do salonu. Na kanapie spał blondyn. Wzięłam po cichu swoje rzeczy i wyszłam. Idąc ulicą spojrzałam na zegarek. 7:00. Tak wcześnie! Po 5 minutach byłam w hotelu. Nie chciało mi się już spać. Postanowiłam wziąć prysznic. Umyłam włosy i wysuszyłam. Ubrałam długą, obcisłą bluzkę i leginsy. Jeszcze trochę oszołomiona zrobiłam sobie herbate. Na telefonie sprawdziłam e-mail. Reklama, reklama. Ooo! Wygrałam BMW! - zaśmiałam się. Reklama i ... Rachel. - serce zaczęło mi szybciej bić.
                                                         Hej ...
Przepraszam za wczoraj. Byłam zdenerwowana. Zezłościłam się, że nic mi nie powiedziałaś. Miałaś przecież do tego prawo. Nie chce się z tobą kłócić. Jesteśmy przyjaciółkami. Daj znać. Miłej zabawy.
                                                                                                   Rachel

Gdy tylko to przeczytałam ciężar spadł mi z serca. Steven miał rację. "Jeśli jesteście prawdziwymi przyjaciółkami to się pogodzicie". Humor całkiem mi się poprawił. Uśmiech zawitał na mojej twarzy. Ciekawe czy już wstał. Musi iść do szkoły. Postanowiłam do niego zadzwonić.
- Pip... pip... Halo - usłyszałam zaspany głos.
- Witaj śpiochu! - krzykłam z entuzjazmem.
- Ktoś ma dobry humor.
- Taaak!
- Co sie takiego stało?
- Pogodziłam się z Rachel.
- Mówiłem.
- Ty wszystko wiesz! Ale to dobrze ... idziesz do szkoły?
- A mam inny wybór?
- Nie wiem.
- Kończe, bo nie zdąże na lekcje.
- Paa. Wpadnij dzisiaj do mnie.
- Postaram się.
Kolejna miła rozmowa. Jest coraz lepiej. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 8:30. Chyba się jeszcze prześpie.

                                                          ***

Obudziłam się o 10:00. Byłam pełna życia. Zjadłam i wyszłam do parku. Taka moja tradycja. Gdy byłam już na miejscu postanowiłam odpocząć. Usiadłam na ławce i zaczęłam czytać wcześniej kupioną gazetę. Moim oczom ukazał się artykuł.
  " Lotnisko *Gatwick* w Londynie nieczynne przez najbliższe 2 tygodnie z powodu usterek!
- Co !?! - Przecież ja mam wtedy wylot! - załamałam się. Pod artykułem zauważyłam nr. telefonu na lotnisko. Bez wahania postanowiłam tam zadzwonić.
- Dzień dobry. Czy dodzwoniłam się na lotnisko Gatwick?
- Tak. O co chodzi?
- Czy to prawda, że lotnisko zostanie zamknięte na 2 tygodnie?
- Niestety tak. Wszystkie loty zostały przełożone. Wszystkie informacje zawarte są na naszej stronie internetowej.
- Dziękuje.
Szybkim krokiem udałam się do mojego mieszkania. Na komórce wystukałam adres stronki. Mój lot przełożony o tydzień. Nie będe musiała płacić za bilet. Już wszystko wiem. Teraz trzeba zadzwonić do mamy.
- Pip... pip ... Hej córciu.
- Hej.
- Przeczytałaś wiadomość od Rachel?
- Tak, tak. Bardzo się cieszę.
- To wspaniale.
- Tylko, że nie z tego powodu dzwonie.
- Co się stało?
- Mój lot został przełożony.
- Dlaczego ?!?
- Usterki.
- To kiedy wracasz?
- Tydzień później.
- No dobrze. Skoro inaczej się nie da. - zdziwił mnie spokój matki.
- Nic na to nie poradzę.
- To miłej zabawy!
- Dziękuje. Pa
- Pa
Nie byłam załamana. W końcu nie muszę się szybko żegnać z Anglią. Ta wiadomość mnie zadowoliła.

  ***

Dochodziła 16:00. Steven dalej nie przyszedł. Może nie mógł. Za 10 minut jednak usłyszałam pukanie do drzwi.
- Jesteś w końcu! - krzykłam.
- Troche mi się przedłużyło.
- Dobrze, dobrze.
Jak najszybciej poinformowałam Stevena o wydarzeniu. Chyba się cieszył. Dzień minął mi miło, pomimo usterek. Poszłam wcześnie spać. Byłam zmęczona tym wszystkim.
______________________________________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba. Dodałam trochę wcześniej niż mówiłam. Czekam na komentarze, których widzę coraz mniej :(
Piszcie czy chcecie, żebym jeszcze dodawała rozdziały.
Mam też nadzieje, że dobijecie do 1000 odwiedzin :D
Pokaż wszystkie (20) ›
 

 

Kategorie blogów