Wpisy oznaczone tagiem "Rafał" (41)  

epartnerzy
 
„No to Frugo”, „Żubr występuje w puszczy”, „Zawsze Coca-Cola” czy „Nike. Just do it!” to klasyczne już przykłady copywriterskich złotych strzałów. Chciałbyś tworzyć podobnie chwytliwe i błyskotliwe hasła reklamowe? Chcesz być mistrzem perswazyjnych tekstów, które przełożą się na konkretne efekty sprzedażowe? Pragniesz tworzyć komunikaty, którym nie oprze się żaden odbiorca? Sięgnij po tę książkę!

- Dowiesz się, na czym polega magia sloganów i jaki jest sekret namingu.
- Nauczysz się sprawnie i precyzyjnie dostosowywać teksty reklamowe do konkretnego medium (prasa, radio, telewizja, internet).
- Poznasz skuteczne triki i wskazówki dotyczące tworzenia wartościowych treści w serwisach społecznościowych na czele z Facebookiem.
- Zaczniesz umiejętnie wykorzystywać techniki perswazyjne w przekazie reklamowym.
- Zostaniesz kreatorem słowa, który potrafi uświadomić odbiorcy ukryte potrzeby i kreować gusta.


Dorota Jędrzejewska – redaktor kreatywna, entuzjastka content marketingu. Jej specjalizacja to media społecznościowe i blogowanie.


Rafał Niemczyk – dziennikarz, copywriter. Specjalizuje się w copywritingu internetowym. Jest laureatem kilku konkursów literackich. Od 2011 r. prowadzi z Dorotą pracownię copywritingu.

Samo Sedno to seria nowoczesnych, praktycznych i podręcznych poradników, które trafiają w samo sedno. W serii znajdują się tytuły o tematyce m.in. biznesowej, parentingowej, psychologicznej czy dotyczącej zdrowego stylu życia i rozwoju osobistego.

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)samo_sedno_-_copywriting__jak_spr…

darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)copywriting_jak_sprzedawac_slowem_…

Samo Sedno - Copywriting. Jak sprzedawać słowem - ebook.jpg


******
Więcej publikacji pod adresem:
epartnerzy.com
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Może już to zostaw, co?- spytałam męża patrząc jak się męczy z drzwiami, i ciągle jest coraz gorzej.
- Chyba nie pozostaje nam nic innego jak kupić nowe drzwi.- pokręcił zrezygnowany głową.
- Też mi się tak wydaje, chodź już spać, zmęczona jestem, a obiecaliśmy Marcelowi*, że pojedziemy do zoo.
- Wiem, pamiętam.

Po powrocie z zoo weszliśmy do domu mega zmęczeni, wczorajsza impreza nas się jeszcze trzymała.
- Dobrze kochanie, to idź teraz do swojego pokoju trochę się pobawić, a zaraz zrobię obiad to cię zawołam i zjemy sobie, dobrze?- powiedziałam na szybko. Kiwnął tylko głową i poszedł do swojego pokoju.
- Co tu robisz i jak się tu dostałeś?!- spytałam wkurzona widząc, że Rafał siedzi w mojej kuchni i pije moją kawę z mojego ulubionego kubka!
- Wszedłem sobie drzwiami, nie ciężko jest otworzyć, macie kiepskie zamki, a dla osoby, która kiedyś była ślusarzem to nie problem.- uśmiechnął się głupkowato.- A co tutaj robię? Siedzę, pije kawę, czekam na Was.- O Kamil, dobrze, że jesteś. Właśnie opowiadałem Klarze, że nie zbyt trudno było się tu dostać.
- Co on tu robi?! Wynoś się stąd w tej chwili.- Mój mąż aż kipiał ze złości.
- Sprawa ma się jasno. będziecie mi płacić, coś jak kieszonkowe, alimenty, nazywajcie to sobie jak chcecie. Nie mam za co moich berbeci utrzymać, gówniarze tylko chodzą, jedzą i srają. A pampersy drogie, mleko też drogie. Ja nie pracuje, a wy sobie radzicie świetnie. Pani manager czy kierownik restauracji i pan kierownik działu w biurze. Nieźle wam się powodzi. Umówmy się na 2 tysiące miesięcznie. Ja jestem w stanie sie za to utrzymać, a wy macie dużo więcej kasy ode mnie.- wstał z krzesła.- Ja wam w zamian daje spokój, zero nachodzenia, gróźb na drzwiach i tak dalej. To co jesteśmy dogadni?!- uśmiechnął się złośliwie.
Podeszłam do niego i wymierzyłam mu najmocniejszego liścia jakiego umiałam. Złapał się za policzek i popatrzył na mnie złowrogo.
- Coś ty zrobiła!- krzyknął
- Wynoś się stąd debilu! Nie chce cię tu więcej widzieć. - zamachnął sie na mnie ale Kamil złapał jego rękę w locie i mu ją wykręcił. Potem zaczęli się bić. Nawet nie próbowałam ich rozdzielać, wiedziałam, że Kamil wygra. Zawsze wygrywa, gdy staje w mojej obronie. Po chwili do naszego mieszkania weszła Martyna z Damianem i dzieciakami, widząc co się dzieje Damian przybiegł do nas, a Martyna zaniosła dzieciaki do pokoju Marcela, aby sie z nim pobawiły. Damian ich rozdzielił.
- Co sie dzieje?- spytał Damian.
- Później. Wynoś się stąd. Jeszcze raz cię tu zobaczę, albo koło restauracji czy przy moim dziecku to cie zakatrupię i zakopie. Masz pół sekundy, żeby się stąd wynieść, jak nie to inaczej będziemy rozmawiać. - za chwilę go nie było. Posprzątałam krew co była na panelach i zrobiłam nam po kawie. Damian z Kamilem nadal się wściekali. Martyna płakała jak głupia a ja stałam wkurzona i opierałam się o wyspę.
- Nie płacz głupia. Nic się przecież nie stało.
- On znowu się miesza Wam w życie, przecież to psychol. Kiedyś Wam krzywdę zrobi.- chlipała w rękaw Damiana.
- Mamusiu, czemu płaczesz?- Daria wpadła do nas do kuchni.
- Juz nie płacze słońce, idź się dalej bawić.- pocałowala ją w czoło.
- Dobrze.
- Nie płacz, serio, nie ma nad czym. Kamilowi się zagoi i nadal będzie piękny.- pocałowałam bruneta w czoło i zachichotałam.
- Zawsze płacze jak coś się dzieje.- wzruszyłam ramionami wskazując na Martynę.
- Myślisz, że wróci?- spytała po chwili.
- Nie sądzę, dostał taki wpierdziel, że się nie odważy.
- A jak się odważy?
- Dostanie jeszcze raz, albo tym razem inaczej będziemy gadać.


* w związku z tym, że niedawno się wygadałam przez przypadek jak mój syn się nazywa w realu to juz będę używac jego prawdziwego imienia.  ;)
  • awatar misia: serio? Miał aż taki tupet? Co za dupek, mam nadzieję, że nie wróci już nigdy i da wam spokój. Ładne imię waszego syna ;)
  • awatar megi94: Co za tupet, jak w ogóle mu coś takiego do głowy przyszło? Naprawdę powinniście na niego uważać, z takimi psychopatami to nigdy nic nie wiadomo
  • awatar Blonde Angel: nienormalny człowiek. zgłoście jakieś nękanie, stalking, groźby i w ogóle, on nie może sobie taki bezkarny chodzic. len pieprz.ony kieszonkowego się zachciało, do roboty kur.... a nie ludzi nachodzic!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Hahaha!- śmiałam się jak nienormalna z żartów Michała.-skąd ty to wszystko znasz?
- Z internetu.
- Idę po drinki, chce ktoś?- spytałam.
- Mi możesz wziąć sok pomarańczowy- zgłosiła się Martyna.
- A mi piwo.- poprosił Dawid.
- Spoko.

Stałam przy barze i czekałam aż podejdzie do mnie barman. Wpadł na mnie jakiś facet.
- Przepraszam bardzo.
- Nie szkodzi.- odwróciłam sie.- Rafał?- moje zdziwienie było tak wielkie, że wystarczy na kolejny miesiąc.
- No ja. Co ty tu robisz?
- Jesteśmy całą paczką, odreagowujemy cały ostatni miesiąc.
- A co działo się coś?
- Jak zawsze.- lekko się uśmiechnęłam. - A co u ciebie?
- Dobrze, mam trójkę dzieci, dziewczynę, szukam pracy.
- Super, ile mają dzieciaki?
- Zuzia ma 3 lata, Leon 2 i 3 miesiące a Natan ma miesiąc.
- Fajne, mój syn ma prawie półtora roku.
- Masz dziecko?!- zdziwił się.
- Dziecko, męża, świetną pracę, cudownych przyjaciół.
- Kochanie z kim rozma - wiasz ?- Kamil przerwał jak zobaczył Rafała.
- No proszę, to jest twój mąż?
- Tak, ja jestem mężem Klary, a co? Masz coś przeciwko temu?- mierzyli sie wzrokiem.
- Nie sądziłem, że z tym durniem się zwiążesz. Pewnie wzięliście ślub dlatego, że dziecko było w drodze, co? Inaczej byś go na bruk wyrzuciła.
- Tobie już chyba wystarczy picia, co? Wracaj do domu i dzieciaków.- powiedziałam wkurzona.
- Dalej piszesz bloga na pingerze? Może ci trochę pokomentuje.- uśmiechnął się cwaniak.
- Nie twój interes. Na bank nie pamiętasz adresu.
- Żebyś sie nie zdziwiła.- odszedł a my z Kamilem poszliśmy do naszej loży.

- Co za debil-wkurzał się Kamil.
- Nie przejmuj sie, dureń pewnie nie ma internetu. To psychol, skąd wiesz co jemu w głowie siedzi? Pewnie jeszcze się nie wyleczył z tej chorej miłości do mnie.- tłumaczyłam spokojnie- a minęły ponad dwa lata. Daj spokój, nie przejmuj się nim, bo jeszcze osiwiejesz mi tutaj.- pocałowałam go w czoło i rozejrzałam sie po sali klubu. Wzrokiem natknęłam się na Rafała. Uśmiechał się głupkowato i patrzył na mnie. Na palcach pokazał serduszko, pokręciłam tylko głową i popukałam w czoło tak żeby widział.
Bawiliśmy się świetnie, wróciliśmy do mieszkania koło 6 rano. Na drzwiach było napisane "To jeszcze nie koniec".
- Jeszcze mnie debil popamięta.- odgrażał się Kamil.
- Nie warto. Chodź trzeba to zmyć. Potem położymy się spać, a koło 12 trzeba młodego odebrać od ojca.
- Ok.- wziął szmatkę i wodę i przecierał drzwi, ale było jeszcze gorzej.

c.d.n
  • awatar KrakowskaGóralka: Zazdrosny były, nie ma co. Mam nadzieję, że wszystko jednak się dobrze rozwiązało.
  • awatar misia: To jest ten Rafał co cię zdradzal i był potem zazdrosny o Kamila i wgl całą resztę? Dawno mnie tu nie było, ale wszystko przeczytałam, gratuluje meża i dziecka ;*
  • awatar Klara: @KrakowskaGóralka:Poczekamy, zobaczymy :D @misia: Tak, to jest ten sam Rafał. Dziękuje i zapraszam częściej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

nela18
 
Nela18:    Po imprezie wróciliśmy z komandosami do domu. Całą bandą zdecydowaliśmy, że ciągle mamy ochotę na zabawę. Wstąpiliśmy więc do monopolowego(czy co nie za każdym razem tak się zaczyna)? Wpadliśmy do domu jak burza i odkopaliśmy grę w którą zawsze gramy z Niewidzialnymi, zasady są proste. Za pionki służą kieliszki, oczywiście pełne, do zestawu jest zwyczajna kostka do gry a cała plansza usłana jest zadaniami, albo pytaniami na które trzeba odpowiedzieć. A i zapomniałam jeśli ktoś wyrzuci 6 na kostce dostaje do wypicia całe piwo. Mówiłam, że można dostać od tego niezłego kaca?
Rżeliśmy patrząc jak mój własny ojciec odwala jezioro łabędzie na stoliku do kawy przy akompaniamencie heavy metalu.
-Nie wytrzymam-Rafał leżał w przejściu między sofą a stolikiem.
-Wstawaj i rzucaj- zachęcił mój ojciec, nawiasem mówiąc ubrany już tylko w same bokserki, część z facetów trafiła już na pola które nakazywały zrzucić garderobę. Łamacze języka i łamigłówki matematyczne rozwiązywaliśmy niemal do rana bawiąc się przednio.
-Opuszczam Was Panowie- podniosłam się koło piątej i zabrałam swój kieliszek z planszy. –Znacie już zasady, nauczyłam was jak się bawić nie zapaskudźcie mi tylko łazienki, bardzo was proszę.
-Czemu się zmywasz? Słaba głowa? -Podpuszczał Michał.
-Nie, jestem umówiona na dziewiątą na śniadanie z przyjaciółmi, muszę się trochę przespać i wytrzeźwieć. –Odpowiedziałam znów wyłaniając się z kuchni i posyłając mężowi buziaka. –Nie daj się Kochanie.

   Rano obudził mnie telefon. Boże, jak Kongos potrafili być irytujący z samego rana! Podniosłam się na łokciach i spojrzałam na Tomka chrapiącego jak rolnik w trakcie żniw.
-Obróć się- walnęłam go łokciem. –No obróć się- przepchnęłam go na bok własnym ciałem bo miał mnie gdzieś. Chrapał jeszcze moment, więc zatkałam mu nos i poczekałam aż podskoczy przestraszony i wyrwany ze snu.
-Co jest, co jest, co jest?- Otworzył oczy podskakując jak ryba wyjęta z wody.
-Przestań chrapać- burknęłam gramoląc się już do szafki nocnej po mojej stronie łóżka skąd dochodziło radosne „come with me now!!!” Chwyciłam telefon i spojrzałam na zdjęcie Kleo. –Nie spóźniłam się jeszcze- oznajmiłam zsuwając się z łóżka na ziemię.
-O matko, jaka ty jesteś skacowana- przeraziła się. –Powiedz coś jeszcze- poprosiła podczas gdy ja usiłowałam podnieść głowę w paneli.
-Już idę pod prysznic, dzięki za pobudkę.
-Nie ruszaj się, przyjedziemy po ciebie. –Nie możesz tak jechać. Zostawiłaś samochód u Mamy?
-Tak, kluczyki są…
-…w komodzie w przedpokoju. Wiem, Przemek odbierze mnie i podjedziemy po ciebie, masz dodatkowe pół godziny- oznajmiła i się rozłączyła.  Przyjrzałam się sobie. Siedziałam przy łóżku w sportowej bieliźnie z rozwalonym koczkiem na czubku głowy. Z bliska pewnie zobaczyłabym wory pod oczami, ale to dotrze do mnie dopiero po prysznicu. Podniosłam się powoli i zarzucając na siebie szlafrok podreptałam do kuchni.
-Hello- Michał siedział na krześle i pił wodę z butelki.
-Siemka- potarłam buzię rękoma. –Weź sok, lepiej uzupełnisz mikroelementy- wyjęłam ze spiżarki karton i rzuciłam w jego stronę  –i  zjedz coś lodówka jest pełna.
-Nie zaserwujesz śniadania?- Wydawał się ciut rozczarowany.
-Wybacz, nie jestem gosposią, ja tylko użyczam lokalu, wy dbacie o swoje potrzeby- uśmiechnęłam się i zabierając musującą w szklance aspirynę poszłam do łazienki.

   Prysznic trochę mnie orzeźwił i chyba nawet trochę pozwolił wytrzeźwieć. Wyszczotkowałam świeżo wysuszone włosy, nałożyłam olejek arganowy na końcówki i w czystej bieliźnie wyszłam do sypialni.  Usiadłam przed toaletką i zaczęłam się malować. Parę minut później zobaczyłam, że Tomek wierci się w łóżku.
-Hej-szepnął ugniatając poduszkę i przyglądając mi się.
-Cześć- uśmiechnęłam się. -Masz aspirynę przy łóżku- wskazałam palcem.
-Wiem.
-Skąd?
-Wiem.
-Ale skąd?
-Zawsze o mnie pamiętasz. –Uśmiechnął się i przymknął oczy. –Idziesz na śniadanie z Kleo i Przemkiem?
-Skąd wiesz?
-Przemek wczoraj nic nie powiedział Kleo, zadbaliście żeby miała wspaniałe przyjęcie, nie spodziewam się, że będziecie ją dłużej trzymać z dala od jego problemów. Poza tym powiedziałaś nam czemu kładziesz się wcześniej spać przed odejściem od planszy.
-Jaki ty jesteś inteligentny- podeszłam do łóżka i położyłam się obok mojego męża. Otulił mnie ramionami i pocałował mój obojczyk. Spojrzał mi później w oczy i odgarnął moje włosy na bok. Zamruczał patrząc na mnie.
-Rozmazałaś tusz- przejechał delikatnie kciukiem po mojej dolnej powiece. –Ale i tak jesteś śliczna. –Leżałam na boku podparta na łokciu patrząc w dół na jego twarz. On jedną rękę miał zarzuconą na moje ramiona a drugą ułożył na moim biodrze.
-Dzięki- cmoknęłam jego nos. Zaczęłam się powoli podnosić żeby zacząć się ubierać.
-Czemu zawsze jak jesteś skacowana to tak się stroisz?- Spytał gdy po poprawieniu makijażu wyjęłam z szafy białe spodnie i marynarkę.
-Żeby nie było aż tak widać, że nie jestem w formie. Poza tym, może skoczę do restauracji, moi pracownicy nie powinni widzieć mnie w takim stanie. –Wciągnęłam luźny szary t-shirt odpowiadając i zaczęłam szukać cielistych czółenek. –Trzymaj się- mrugnęłam i zapięłam marynarkę wychodząc z sypialni.
-Wstał?- Tata stał w korytarzu w samych bokserkach i ziewał szeroko.
-Ledwie się przebudził, pośpijcie jeszcze. –Cmoknęłam jego policzek. –Dobrze się czujesz?
-Świetnie. A ty? Ładnie wyglądasz.
-Żeby zrekompensować kaca- wyszczerzyłam się. –Lecę- wyciszyłam szybko telefon gdy znów rozbrzmieli Kongos.
  • awatar KrakowskaGóralka: :D
  • awatar Agniesia :]: Ojoj, kacyk? :D Wróciłam na pingera, więc komentarz jest :D Fajnie Wam, tak w paczce się bawić ;) Dziękuję Nelu, za komentarz u mnie :* Kotlet się nie odzywa :>
  • awatar Nie-bieska: też tak robię, że jak się nie czuję, a mam wyjść do ludzi to staram się przynajmniej wyglądać jak najlepiej :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

nela18
 
Nela18: Mieliśmy się zobaczyć w Wesołej z Kleo i Młodym na śniadaniu. Trzeba było widzieć minę kelnerki gdy mój ojciec poprosił o porcję śniadania „razy 4 jak uda się to ułożyć na jednym talerzu”. Weszli we dwoje objęci i zadowoleni. Byli jakoś zbyt szczęśliwi. Kleo wyglądała na rozpromienioną a Młody, jakby wygrał na loterii, trochę był spięty, a to mnie dziwiło, nigdy nie przejawiał stresu przy ojcu Kleo, może poza tym pierwszym razem jak miała go mu przedstawić zupełnie oficjalnie.
-Tato! Jak się bawiliście?- Uścisnęła ojca i uśmiechnęła się szeroko.
-Świetnie, tylko jesteśmy niewyspani. –Odpowiedział jej Michał.
-Słuchajcie, mamy wam coś do powiedzenia. –Młody nie miał zamiaru czekać ani chwili.
-Coś się stało?- Nie mogłam wytrzymać. Zaniepokoiła mnie „oficjalna formułka”.
-Coś jakby tak-Kleo milczała gapiąc się na mnie prze dłuższą chwilę.
-No Żona domyśl się, skąd to szczęście na twarzy twojej przyjaciółki, ja już zauważyłem- Tomek też się ze mną bawił.
-Tato, wiesz… zamierzam wyjść za mąż- moja przyjaciółka wyglądała na szczęśliwą a jej ojciec oniemiał.
-Kleo! Gratuluje!- Mój ojciec poderwał się na nogi a ja musiałam wyglądać jak Krzysiek. Gapiliśmy się na nich we dwoje z zastygniętymi z wrażenia gębami i nie wierzyliśmy własnym uszom. Wszyscy im gratulowali i ściskali a my ani drgnęliśmy.
-Tato no!
-Panie Krzyśku, musi Pan to wziąć na klatę- Łukasz poklepał teścia po ramieniu. –Będziemy rodziną, co? No nie ma pan chyba nic przeciwko.
-Jasne, że będziemy- stanęłam obok niego i uśmiechnęłam się. –Tato, dawaj- szturchnęłam siedzącego Krzyśka łokciem.
-Gratuluje- uściskał rękę Młodego wracając do życia.
-Dzięki- Łukasz aż kipiał radością, uściskał swojego przyszłego teścia, a ja w tym czasie odkopałam Kleo z pod uścisków Rafała i przytuliłam ją mocno.
-Jestem taka szczęśliwa, opowiesz mi wszystko? Umówimy się u Roksany na babski wieczór? Gratuluję- znów ją uścisnęłam. Ludzie znów zasiadali przy stoliku
-Dzięki- Kleo oparła się o moje czoło.
-Za co Słonko?
-W sumie to znalazłaś mi męża zanim ja zrozumiałam, że go Kocham. Wierzę w te twoje moce, wiesz?- Patrzyła mi w oczy.
-Jesteś tak wspaniale szczęśliwa, jeśli udało mi się do tego choć w jednym procencie przyłożyć to nie ma dla mnie lepszego podziękowania. –Objęłam ją za szyję i ucałowałam.
-Bez zdrad przed ślubem- Młody chwycił ją za rękę.- Tata chce Ci pogratulować. –Pociągnął ją w stronę ojca.
-Gratuluję Kochanie- ujął jej buzie w dłonie i wycałował policzki. –Bardzo się cieszę, że jesteś taka szczęśliwa. Mówiłaś już mamie?
-Nie. –Nie bardzo wiem jak to rozwiązać, myśleliśmy żeby do was pojechać i oznajmić wam to szczecinie, ale wy teraz przyjechaliście i mamy nie ma, a ja chciałam wam powiedzieć razem, ale bałam się że nie wytrzymam kolejnych dni, bo taka jestem szczęśliwa. –Tłumaczyła szybko.
-Z jakiego powodu?- Mama Kleo pojawiła się w drzwiach. –Pomyślałam, że skoro twój poważny ojciec zamierza biegać jak nastolatek po klubach, to ja dojadę później i zobaczymy cię razem. Tomek mi podpowiedział gdzie będziecie.
-Będziemy rodziną mamo- Młody szczerzył się jak głupi. Pociągnął Kleo za swoje plecy i sam wystawił ramiona w stronę jej matki. Wyliśmy ze śmiechu a ciocia zdębiała jak my wcześniej, ale tylko ma moment.
-Naprawdę? Łukasz! Tak się cieszę!- Uściskała go jak swoje własne dziecko.
-Halo, to ja jestem twoją córką, to z mojego powodu powinnaś się cieszyć- wepchnęła się między nich. Ściskali się dobrą chwilę, objęłam Tomka w pasie i przyglądałam się temu szczęściu.
-Wiedziałeś coś?- Przyjrzałam się mojemu mężowi.
-Coś wiedziałem.
-Co?
-Coś- wyszczerzył się- ale że ty nic nie wyniuchałaś- wyszczerzył się. –Kto jest najlepszy?
-My- odpowiedzieliśmy mu odruchowo razem z Łukaszem, który teraz podszedł i położył rękę na naszych dłoniach.
-Kto?
-My.
-Kto?
-Niewidzialni !-Wyskoczyliśmy do góry zderzając się klatami.
-Ał -jak zwykle musiałam rozmasować biust po takiej akcji. Zabraliśmy się za jedzenie które dostaliśmy w międzyczasie.  Kleo usiadła Łukaszowi na kolanach i patrzyła na niego pełnym uwielbienia wzrokiem. Emanowała szczęściem, uśmiechali się do siebie oboje i całowali co chwilę. Sączyłam poranną kawę po ostrym clubbingu.
-Macie coś ustalone? Coś chcielibyście zrobić? -Mama Kleo chciała znać konkrety.
-Chcielibyśmy się trochę pocieszyć nowym stanem i zrobić wszystko tak jak tylko Kleo sobie wymarzy- Młody rwał się do odpowiedzi. –Rozmawialiśmy kiedyś i wspominała coś o niewielkiej uroczystości, więc może zrobimy coś kameralnie. Jak chcesz kochanie?
-Szklana kareta w kształcie dyni! Zrobimy wam Big fat gipsy wedding! wyszczerzyłam się a Kleo się roześmiała. –Kleo przebierzemy za bezę a Niewidzialni pomogą ci ją porwać. –Dalej fantazjowałam. –O Boże musimy wam zrobić przyjęcie zaręczynowe! Dzisiaj u mnie w restauracji- podniosłam tyłek.
-Spokojnie, coś wymyślimy- Młody pokazywał, że mam usiąść.
-Macie coś zaplanowane?- Spytałam spoglądając to na jedno to na drugie.
-No w sumie to nie, nie myśleliśmy o tym sama się wczoraj wieczorem dowiedziałam. –Kleo spoglądała na Łukasza.
-Mogę?- Złożyłam ręce w błagalnym geście i czekałam na decyzję. -O Osiemnastej u mnie?
-Ok.- Młody pokiwał głową. –Dam Ci kasę, tylko powiedz ile.
-Spadaj- wrzuciłam telefon do torby- Mąż widzimy się wieczorem, dam znać bo będę potrzebować ciuchów. –Pocałowałam szatyna. –Tato, dacie radę nie. –Czekałam na werdykt ojca choć wiedziałam, że tak. -Boże! Mama! –Spojrzałyśmy na siebie z Kleo i miałyśmy porozumienie, mama była nam potrzebna.
-Bez stresu-Tomek się szczerzył- myślałem że będziesz potrzebować mamy więc jest u mojej.
-Jesteś najlepszym mężem na świecie- ucałowałam go szczęśliwa. –Kleo spędź dzień z rodzicami ja się wszystkim zajmę. –Masz kieckę?
-Coś znajdę. –Zapewniła.
-Na pewno? Mogę zaangażować mambę, coś Ci kupi- zapewniłam gorliwie a Młody z Tomkiem zaczęli się śmiać.
-Idż, damy sobie radę- Młody otulił moją przyjaciółkę ramionami.
-Lecę- wybiegłam z restauracji jak oparzona.-Mamo, potrzebuję twojej pomocy- Zadzwoniłam jadąc taksówką. Samochód zostawiłam ojcu.
  • awatar Karolina: Hohoho! :D to się zadziało, Kleo zaręczona! Chciałabym mieć taką przyjaciółkę, która ma zdolności przepowiadania związków :) Pozdrowienia!
  • awatar Blonde Angel: pogratuluj ode mnie Kleo i Łukaszowi :)
  • awatar Klara: Gratulacje! Niech będą szczęśliwi ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

nela18
 
Nela18: -Mam prośbę- odebrałam telefon od ojca i jak poznałam po pierwszych słowach miał zamiar przejść do meritum od razu. -Chcę wpaść z kumplami do Krakowa na parę dni, przenocujesz nas? Wiesz, że Wojtek się rozwodzi, musimy zadbać o jego rozrywkę.
-Serio? Przyjedziesz ze swoimi kumplami karkami żeby balować jak student?- Śmiałam się siedząc rozparta w krześle w biurze i przeglądałam grafik.
-Pewnie, musimy się dobrze zabawić, zadbasz o nas?
-Oczywiście, zabiorę was w najlepsze miejsca. Tato będzie super! Nigdy porządnie jeszcze razem nie balowaliśmy. Kiedy przyjeżdżacie?
-Jurto?-Zdębiałam. Mam do posprzątania całe mieszkanie, siedzę do późna w pracy i nie wiem czy znajdę tak szybko zastępstwo, ciocia możne mieć coś zaplanowane.
-Stawiasz mi trudne zadania.
-Jesteś Watrin.
-Jestem Hartman tato!- Jęknęłam. Musisz przywyknąć.
-Gówno tam. To co może być jutro?
-Czekam- rozłączyłam się nie czekając na więcej. -Dobra, teraz zaplanuj wszystko dobrze.

Szorowałam właśnie łazienkę gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Porozmawiamy o Jezusie?- Tata Kleo uśmiechał się radośnie stojąc na progu mojego mieszkania.
-Już jesteście?- Ucałowałam go i wpuściłam do środka. -Tato-pisnęłam rzucając się ojcu na szyję i ściskając go mocno. Witałam ich wszystkich entuzjastycznie. Przyjechał Wojtek, Mirek, Krzysiek, tata, Rafał i Michał.
-Hej, miło Cię widzieć- uścisnęłam rękę ucznia mojego ojca. -Czyli mam wam wszystkim pomóc zdradzić swoje żony- spojrzałam na nich z powątpiewaniem. Do połowy nie byłam przyzwyczajonej bez munduru, dziwnie wyglądali w koszulach i koszulkach, nie mówiąc o jeansach.
-Ja tam już nie mam żony- Wojtek miał minę jakby wygrał życie.
-Ja też, żona to bezsensowna decyzja- Michał szeroko się uśmiechał.
-Nic o życiu nie wiesz, -drzwi otworzył mój mąż. Miał mi pomóc sprzątać zanim zjawią się nasi goście. Złapał mnie w pasie i pocałował.
-Co słychać?- uśmiechnął się patrząc mi w oczy.
-Nie zdążyłam- mruknęłam gdy reszta rozbierała się z okryć wierzchnich.
-Dobra, co jest jeszcze do zrobienia?- Tata podwinął rękawy.
-Mam zrobione tylko łazienki- skrzywiłam się.
-Ja odkurzam.
-Ja mogę wziąć kuchnię- Oznajmił Mirek.
-Ja kurze- zaoferował się Michał.
-Ja pomyje co twój ojciec odkurzy- dorzucił się Wojtek.
-Zmienić pościel?- Usiłował znaleźć coś dla siebie Krzysiek.
-Jasne, pokaże Wam gdzie co jest.
-Ja mogę zmienić baterie we wszystkim co znajdę w sypialni- Rafał był dumny że zwrócił na siebie uwagę wszystkich.
-Czemu ty jesteś taki głupi? Stłuc Cię znów?- Spytałam obejmując go ramieniem. Dostał za to w łeb od ojca.
-Może, ale jak znajdziemy chwilę we dwoje. -Rozpromienił się.
-Jak ja Kocham te męskie rozrywki- szczerzyłam się rozdając im środki czystości, załatwiliśmy wszystko w pół godziny, a mój mąż pomył nawet część okien.

-No dobrze Panowie. -Tomek wyszedł z kuchni z tacą shotów.- Na odwagę i żeby przypomnieć sobie jak to jest dobrze imprezować. -Świetnie się bawił nabijając się z mojego ojca i jego kumpli. Wychyliliśmy po 4 shoty i ruszyliśmy na miasto.
-No i jesteśmy- stanęliśmy w kolejce do jednego z lepszych klubów w Krakowie.
-Może pójdziemy gdzie indziej, zobacz jak kolejka- Mirek był niepocieszony że musimy czekać.
-No to słabe, idźmy gdzie indziej- Krzysiek podszedł i zaczęli się naradzać, co robić.
-Jak wy nic nie wiecie- dałam im się pomartwić i ruszyłam wzdłuż kolejki. -Marcin! Marcin!- Wrzeszczałam na bramkarza, nic nie słyszał, więc zagwizdałam na palcach. -Marcin do cholery!
-Nela!- Odkrzyknął i wpuścił mnie do środka.
-Masz dla mnie moją lożę?- Spytałam uśmiechając się.
-Jasne, wchodźcie. -zaprosił do środka. -To twoi ludzie?- Spoglądał zdziwiony na facetów.
-No-wyszczerzyłam się.
-Co się stało z dobrą zabawą?-Mirek stał na schodach z moim ojcem i wytrzeszczali oczy obczajając parkiet.
-Nie ma co czekać- Wojtek przepchnął ich do przodu i ruszył za kelnerką prowadzącą nas do stolika. Rozłożyliśmy się i wyciągnęłam ich na parkiet, ale byli jeszcze nie wystarczająco rozluźnieni.
-Idziemy do baru-chwyciłam Rafała.
-Tato!-Pociągnął za sobą swojego ojca a za nimi poszła reszta.
-To go-go?-Krzysiek stał za moimi plecami.
-Nie- roześmiał się Tomek-czemu? Mirek płacił już za drinki które zamówiłam.
-Na barze tańczą laski?- Wojtek też wydawał się zdziwiony.
-To tancerki, nie rozbierają się. Każdy może dołączyć- wyjaśniłam im.
-Każdy?- Mój tata był co najmniej zdziwiony.
-No prawie- roześmiałam się. -Ja zawsze dołączam.- Odsunęłam ich od baru bo facet go właśnie dla nas podpalał. Razem z barem zaświeciły im się oczy.
-Do dna!- Wychyliliśmy kolejne shoty razem ze zmieniającą się piosenką.  
-To ta piosenka co wiecznie leci w radio!- Wojtek zaczął się nawet nieźle kiwać. -Idziemy potańczyć?- Spytał mnie.
-Znajdź sobie kogoś innego- Tomek wziął mnie w ramiona uśmiechając się szeroko.
-Hej, potańczysz?- Zagadnął dziewczynę przy barze. Wojtek- przedstawił się. Chwilę się wahała i spoglądała na koleżanki, ale jak mój ojciec, Mirek i Krzysiek też się do niego dołączyli, dziewczyny uznały chyba, że w grupie będą bespieczne.

-Jesteś taka seksowna- mój mąż uwodził mnie właśnie tuląc mnie do siebie.
-Przestań- uśmiechnęłam się ciut zawstydzona.
-Świetnie wyglądasz w tych jeansach, masz piękną pupę.
-Zostaw ją, bo Ci pułkownik da- Michał wyrósł za nami w ciągu sekundy. Nawet nie zauważyłam kiedy podszedł. Zaczęliśmy się śmiać.
-Ale wiesz, że to moja żona i nic nie może zrobić?-Tomek obrócił nas bokiem tak, żeby Tata miał dobry widok na nas oboje i zaczął mnie całować. Później wyszczerzeni spojrzeliśmy na tatę a on pokręcił tylko głową też się uśmiechając. -Widzisz, teraz może się wściekać z daleka, mam akt własności- pokazał Michałowi moją dłoń.

-Hej, mógłbym cię poprosić na moment- gdy sączyliśmy piwo stojąc grupką przy barze podszedł do mnie jakiś całkiem elegancki facet.
-Jasne- kiwnęłam głową, choć moja "obstawa" zaraz się za nami obejrzała. -Co mogę dla ciebie zrobić? -Byłam zainteresowana o co może chodzić.
-Za ile kończysz pracę? Dasz radę się może wyrwać na piętnaście minut? Świadczysz usługi w toalecie?
-Słucham?- Teraz to zdębiałam.
-Ile weźmiesz za oral?-Teraz się zrozumieliśmy. Uśmiechnęłam się i powiedziałam.
-Poczekaj, załatwię to z moim opiekunem, nie idź nigdzie- mrugnęłam do niego i podeszłam do taty. -Tatuś ten pan wziął mnie za dziwkę. Chce ci zapłacić za loda którego mam mu zrobić w toalecie. Powiedziałam mu, że jesteś moim opiekunem. -Ojciec najpierw zbladł, później poczerwieniał, a później zzieleniał zamieniając się w Hulka. To nie tak, że nie rozumiem tego gościa, pojęłam po chwili że faktycznie, byłam jedna z grupą sporo starszych facetów w klubie, odstawiona jak na świetną imprezę przytulałam ich, śmiałam się i namawiałam na kolejne drinki, można się było pomylić. Może mogłam mu odpuścić, ale nie zamierzałam siebie darować tego przedstawienia. Tata wstał podszedł do gościa, wyjaśnił mu parę słów wrzeszcząc i wskazując na mnie po czym wymierzył mu taki prawy sierp, że koleś padł jak długi natychmiast. Później został podniesiony do pionu i ocucony. Tata poświecił mu telefonową latarką po oczach i sprawdził reakcję na światło. Koleś musiał być mocno zesrany bo bał się ruszyć jeszcze po tym jak tata się odwrócił i wrócił do piwa.
-Kocham Cię- pocałował mnie w czubek głowy i przytulił.
-Chyba musimy porozmawiać- pojawił się koło nas Marcin ze słuchawką w uchu.
-Nie, nie musimy-Tomek zawsze załatwiał takie sprawy. -Już wychodzimy, żadnych kłopotów nie będzie. Zabieramy rzeczy i nas nie ma.
-Sorry-uśmiechnęłam się pod nosem wychodząc.

Dochodziła 1 a my byliśmy już w drugim klubie, tu podpasywał nam klimat. Pewnie dlatego, że wszyscy byliśmy już całkiem wstawieni. Śpiewaliśmy głośno i skakaliśmy na parkiecie, czasem w parach, czasem po prostu całą grupą. Wirowałam jak wariatka dawno się tak dobrze nie bawiłam.
  • awatar Tomek: Interesujący wstęp Kochanie. Nie rozumiem tylko czemu zaczęłaś to opisywać jakby to noc miała być główną atrakcją o której będziesz teraz pisać.
  • awatar gość: wszystko ladnie i pięknie, ale co z dzieckiem? Mieliście plan na 2014 ten rok już się kończy a tu ani widu ani słychu. I co u Kleo i Łukasza? tyle osób ciągle zadaje to pytanie a Ty nie odpowiadasz..
  • awatar Nela18: Masz rację gościu skoro tak sobie zaplanowałam w ogólniaku to powinnam już rodzić. Ty już jesteś księżniczką jak planowałaś w przedszkolu? Jak uda Ci się wytrzymać do następnej notki to się dowiesz co u Kleo i Łukasza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

kajszandoo
 
kajszandoo: Gorąco polecam przeczytać ten wpis na blogu:

naturalniezdrowy.blogspot.com/(…)dieta-cud-zdrowe-o…

Pan Rafał moim zdaniem pisze ciekawe wpisy, z których można czerpać inspiracje do zdrowego trybu życia. Interesujące jest to że on sam doszedł do tego, jest to opisane w którymś jego wpisie.  

Gorąco polecam :)


P.S to nie jest żadna promocja/rekama.
  • awatar Nikki from Wonderland: Faktycznie fajny i ciekawy blog, czegoś takiego właśnie szukałam :) i nadal szukam więcej i więcej takich! :)
  • awatar Naturalnie Zdrowy: Hejże hola! Jaki "pan"? :D Po prostu Rafał, albo Naturalnie Zdrowy :)Bardzo dziękuje za polecanie moich wpisów i pozdrawiam bardzo serdecznie :)
  • awatar kajszandoo: @Nikki from Wonderland: @erytorium: zgadzam się :) @Naturalnie Zdrowy: pozwoliłam sobie bez pozwolenia otagować Cię imieniem. Dziękuję i pozdrawiam :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nela18
 
Nela18: Dzień był piękny. Spędziłam przedpołudnie z mamą na zakupach, później wypiłyśmy kawę a na koniec zjadłyśmy sushi w Galaxy. Lubiłam talerzyki pływające przy stolikach, łatwiej było wybrać coś na co ma się ochotę oglądając konkretne kawałki, niż z karty jakieś dziwne wzorki.
-Widziałaś jakie ładne?-Mama badała mój gust.
-Szpilki, po prostu szpilki. Mają piękny kolor.
-Chcesz?- Spytała kierując się już do wejścia. Wiedziałam, że tak to się skończy. Mama zawsze uważała, że za mało o siebie dbam i że mam zbyt mało "kobiecych strojów", tak generalnie, to wyglądam jak chłopczyca.
-Nie chcę, mamo, stać mnie na buty. Proszę Cię, już mi kupiłaś górę rzeczy, przestań!
-Takich nie masz, a będą Ci pasowały do tej marynarki którą kupiłyśmy. -Namawiała.

Kupiła mi oczywiście te szpilki i jeszcze w międzyczasie stwierdziła, że kupi mi dodatkowy bagaż do samolotu. Dzięki mamo, mój przyszły mąż będzie miał w domu kobietę tylko dzięki tobie.

Trampki, niebieskie jeansy i t-shirt a na to biały żakiet całość uzupełniona trampkami wydawała mi się zwyczajna, ale jeśli Rafał zagwizdał widząc mnie wbiegającą mnie po schodach do firmy naszych ojców, to może rzeczywiście było extra. Sama nie wiem.
-Ale masz sexy kostki- zawachlował brwiami rozbawiony.
-No dzięki, ty też niczego sobie- ucałowałam go i schyliłam się do faceta w dyżurce. -Ja do Wartina, Nelly Wartin- wskazałam na siebie.
-Dzień dobry, zapraszam- koleś wskazał mi drzwi wejściowe ręką, które po zadźwięczeniu domofonu otworzył mi Rafał. -Tak fajnie cię widzieć uściskałam jeszcze raz kumpla. Może skoczymy gdzieś? Masz na później jakieś plany?
-Za półtorej godziny jestem wolny- zadeklarował.
-Genialnie, lody?-Uśmiechnęłam się niemal wrzeszcząc przez całą salę pełną pracowników.
-Z tobą zawsze- posłał mi buziaka, gdy ginęłam w gabinecie taty. Pike'a nie było, mój najgenialniejszy pomysł? Schować się do szafy i poczekać! Wlazłam i czekałam chyba z dwadzieścia minut z przerwą na siku, słyszałam jak weszli z Mirkiem i gadali, miałam wyjść, ale coś się przewróciło i drzwi otworzyły się z hukiem a za otwartymi na oścież skrzydłami stali Pike i Mirek z bronią w ręku wycelowaną w moim kierunku.
-No cześć chłopaki- rozpromieniłam się podnosząc ręce do góry.
-Mogliśmy Cię zabić!- Burknął przyjaciel mojego ojca.
-Lubię jak się tak dąsacie- ucałowałam obu. -Co słychać? Przyleciałam z rana i chciałam Was zobaczyć. -Rozsiadłam się dumna z siebie w fotelu na wprost biurka.
  • awatar KrakowskaGóralka: "mój przyszły mąż"? :D
  • awatar Ola: Jako hashtag jest napisane "wspomnienia"... chyba dlatego "mój przyszły mąż" :)
  • awatar Nela18: Właśnie tak jak mówisz Ola ;) to z przed ślubu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

isiek123
 
Myślałam,że to się nie wyda,że nikt się nie domyśli co mi się stało.No i nikt się nie domyślił,ale wszyscy moi znajomi zauważyli,że coś jest ze mną nie tak.Zaczęłam bać się własnego cienia,nigdzie sama nie wychodziłam,każdy mężczyzna przypominał mi tego faceta,kiedy Maks mnie dotykał nawet w rękę,to nie było takie uczucie jakie powinno,ja się bałam,czułam wtedy obrzydzenie i odrazę,chociaż tak naprawdę go kochałam.Wszyscy dopytywali co mi jest,a ja jednym głupim zdaniem odpowiadałam,że mam zły dzień i kiedyś mi przejdzie.Oni wierzyli,bo niby dlaczego miałabym ich okłamywać.
---------------------------------------
JAKIŚ TYDZIEŃ PÓŹNIEJ.

#Laura,Maks do ciebie.!
#Już idę mamuś.!-krzyknęłam szybko zbiegając ze schodów.
#Cześć kotek.-Maks przytulił się do mnie.
#Cześć,cześć.-pocałowałam go w policzek.
#Idziemy.?-zapytał łapiąc mnie za rękę.
#No moo...możemy.-odpowiedziałam,nie chcąc znowu mu odmawiać.
#Cześć mamo.-powiedziałam i wyszłam z Maksem z domu.
#Gdzie idziemy.?-spytałam stając na schodach.
#Na ognisko.Czekają już na nas.
#A długo będziemy tam siedzieć.?-spytałam z niepokojem.
#To zależy,czy będzie fajnie.-pocałował mnie w policzek i zaciągnął na jakąś polanę,czy co to było.
#Wszyscy już są.?-zapytał Maks witając się z kolegami.
#Prawie,jeszcze tylko Rafał.
#Rafał.?
#No tak,tak.Kuzyn Dawida.-pokazał palcem na jakiegoś chłopaka.
#Ok.Chodź Lauruś.-Maks pociągnął mnie za rękę i usiedliśmy obok tego Dawida.
Kiedy zaczęło się robić ciemno przyszedł  Rafał.
#Siema.-krzyknął Dawid i zaczął przedstawiać swojego kuzyna wszystkim po kolei.
#Wydaje mi się znajomy.-szepnęłam do Maksa,cały czas przyglądając się Rafałowi.
#No właśnie mi też.
#Już wiem.! Ale dziwne,że ty go nie poznajesz,bo to cb z nim widziałem.-spojrzał ze zdziwieniem na mnie.
#Naprawdę.?-spojrzałam przez chwilę na Maksa,a później znowu wpatrywałam się w Rafała.
Rafał usiadł obok mnie i Dawida.
#Powiedziałaś już komuś.?-szepnął mi do ucha.
#Ja.?Alee. .to ty.-krzyknęłam i nagle wszyscy zaczęli się nam przyglądać.
#Tak,to ja.-powiedział śmiejąc się Rafał.
#Ale przypał.Ciesze się po prostu,że mogłam cię znowu zobaczyć. . .-przerwałam na chwilę i wpatrywałam się w niebieskie oczy Rafała.
#Naprawdę się cieszysz.?-uśmiechnął się nie spuszczając ze mnie oczu.
#No właśnie,naprawdę się cieszysz.?-zapytał zirytowany Maks.
#Tak,boo,boo mam jego bluzę i bałam się,że już mu jej nie oddam.-starałam się wybrnąć z tej sytuacji.
#Mhmm.-przytaknął tylko Maks i przewrócił oczami.
#A my się jeszcze nie znamy chyba,jestem Maks,chłopak Laury,pewnie ci o mnie nie wspomniała jeszcze.-wyciągnął natarczywie rękę w kierunku Rafała.
#Nie było takiej okazji,ale bardzo miło mi cię poznać.Szczęściarz z cb.-uścisnął rękę.
#Tak wiem,nie każdy mógłby mieć taką dziewczynę jak Laura.-pocałował mnie w policzek.
#Rafał odprowadzisz mnie,a ja od razu oddam ci bluzę,ok.?-przerwałam tą żenującą rozmowę.
#Tak oczywiście,teraz.?-zapytał zapinając bluzę.
#Jakbyś mógł.-wstałam.
#Ty sb sieć,nie będę cię odciągać od kolegów i tak spędzasz ze mną wystarczająco dużo czasu.
#Ale dla mnie to żadne problem.-zerwał się szybko z ławki i przytulił mnie,żeby się nie przewrócić,bo był już dość wcięty.
#Kochanie nie obraź się,ale wolę kogoś trzeźwego.-odsunęłam go od sb i pożegnałam się z wszystkimi.
#Więc,nie odpowiedziałaś mi na pytanie.Powiedziałaś już komuś.?Sądząc po zachowaniu Maksa,to chyba już. . .
#Nie,nie powiedziałam nikomu.Tylko ty wiesz i mam nadzieję,że nikomu nie powiesz.-przerwałam mu i nerwowo zaczęłam się rozglądać.
#Nie powiedziałem.Laura ty wiesz dobrze,że powinnaś iść na policję,bo to nie jest normalne.On może ci jeszcze raz spróbować coś zrobić,a jak mnie,ani nikogo innego nie będzie przy tb.?To co wtedy zrobisz.?To nie jest zabawa.Masz iść na policję słyszysz.-robił mi wyrzuty,ale ja przecież doskonale o tym wszystkim wiedziałam,ale bałam się,nwm dlaczego.Bałam i wstydziłam.To nie jest rzecz o której można od tak komuś powiedzieć.To boli za każdym razem jak o tym mówię,a nawet pomyślę.Przeżywam to na nowo za każdym razem.
#On już chyba dał sb spokój.Jestem bezpieczna i już się nie boję.
#Nie boisz.? To dlaczego ciągle się rozglądasz i idziesz tak blisko mnie,dlaczego nie chcesz wchodzić w ciemne uliczki.?Potrafisz mi to wytłumaczyć.?Nie,nie potrafisz,bo to jest twój lęk nad którym nie możesz panować.On jest silniejszy od cb.
#Przestań.!Już przestań.!Wgl. mi nie pomagasz.!-zaczęłam płakać,chciałam uciec,ale bałam się że on może już gdzieś tam być.
Kiedy Rafał mnie przytulił i starał uspokoić zadzwonił telefon.
#Halo.!-zapytałam wycierając oczy.
#Wiem co on chce żebyś zrobiła,ale nie możesz.Dobrze myślisz,jesteś grzeczną dziewczynką i dla naszego dobra nikomu nie powiesz,ani o tym co się stało,ani o tym telefonie.Jasne.?Jeśli piśniesz choć słówko temu swojemu chłoptasiowi,albo komukolwiek,dokończę to co zacząłem,tylko że tym razem nikt nam nie przeszkodzi.Będziesz tylko moja.Więc pamiętaj ciichutko.-powiedział to nie dając mi dojść do głosu i się rozłączył.
#Kto to.?-zapytał dociekliwie Rafał.
#Nikt taki,kolega.Przypomniał mi o swoim zeszycie.-serce zaczęło mi coraz mocniej bić.Przez całą drogę już nie odezwałam się do Rafała ani słowem,myślałam z przerażeniem,że on gdzieś tu musi być,słyszał jak rozmawiałam z Rafałem i skąd miał mój nr.? Te pytania nie dawały mi spokoju.
#O jesteśmy,chodź oddam ci bluzę.-pociągnęłam go za rękę i weszliśmy do domu.
#Cześć kochanie.
#Cześć to Rafał,przyszedł po swoją bluzę.
#Dobry wieczór.-skinął do mamy i pobiegł za mną na górę.
#Dobry wieczór.-odpowiedziała i poszła do pokoju.
#Proszę i dziękuję.-podałam Rafałowi bluzę.
#Nmzc.Na pewno nic ci nie jest.?Ja wiem o wszystkim,więc może potrzebujesz pogadać.?-spojrzał z troską.
#Uwierz mi nie wiesz wszystkiego. . .Powinnam już się położyć,jestem strasznie zmęczona.Miło było cię znowu zobaczyć.
#No jasne.Może dałabyś mi swój nr,nie chciałbym stracić z tb kontaktu.
#No oczywiście,to dobry pomysł.
Podałam mu swój nr i kiedy wyszedł podbiegłam i zasłoniłam okna.



--------------------------------------------------
Pozdrowionka dla mojej kochanej Nikooli.<3
Powodzenia w czytaniu piękna.^.^
 

valette
 
R: Co jest?
A: Smutno mi...
R: Oj, dlaczego? - marszczy czoło, a ja staram się wypatrzyć jego oczu pośród ciemności która panuje.
A: Bo widzisz, ja zupełnie nie pasuję... Nie jestem taka otwarta jak inne dziewczyny, nie potrafię wtrącić się w rozmowę i wychwalać coś, kiedy zupełnie w tym nie siedzę. Poza tym, trudno mnie kochać Rafale i trudno ze mną być. Czasem myślę sobie, że ty nie wytrzymasz i prędzej czy później pójdziesz zapić wszystko w pierwszy lepszy krzak albo po prostu popełnisz samobójstwo bo nie wytrzymasz z mojego powodu psychicznie. W najlepszym wypadku po ślubie będziesz pluć sobie w brodę z myślą "dlaczego jej wcześniej nie zostawiłem?". Może to moje takie abstrakcyjne myślenie, ale pokochałam cię całym sercem dlatego każdego dnia i każdej nocy staram się być dla ciebie idealna albo chociaż wystarczająca. Dla ciebie mogłabym stanąć na rzęsach Rafał! Tylko ja tak bardzo siebie nienawidzę, że całe zło które siedzi we mnie staram się jakoś wylać, przelać i robię to przy tobie, tak bardzo chciałabym to wszystko wypluć, uwierz mi, tak bardzo. Ale nie potrafię i to sprawia, że jestem taka okropna, wredna. Jak możesz ze mną być? Niszczę cię każdego dnia do szpiku kości, jak możesz kochać kiedy zabieram ci tlen... Na boga! Rafał - zacisnęłam dłonie na jego kurtce i zaczęłam mocno szarpać - ja nie potrafię, nie potrafię - wrzeszczę - być dla Ciebie idealna! - łzy zaczynają lecieć po moim policzku, a on łapie mnie w ramiona i przytula tak mocno, że aż jęknęłam i zaczyna:
R: Aniu, ty pasujesz do mnie i tylko to się liczy. Nie chcę byś była tak przesadnie otwarta, bo jak bym się czuł gdybyś wiedziała wszystko na tematy typowo męskie? O czym mógłbym ci poopowiadać i o czym mógłbym mówić w towarzystwie? Onieśmieliłabyś mnie. Wcale nigdzie nie odejdę, bo kocham cię najmocniej na świecie. Kiedyś marzyłem o kobiecie, która będzie w pięćdziesięciu procentach jak ty. Rozumiesz? Pięćdziesięciu! Ty jesteś całe sto, więc mam więcej niż kiedykolwiek mogłem sobie zamarzyć. Kochałbym cię bez rąk i bez nóg, kochałbym cię tak samo bardzo jak z nimi. To nie ma znaczenia. Ostatnio mama pytała mnie, dlaczego z tobą jestem. I wiesz, nie zastanawiałem się długo tylko od razu odpowiedziałem, że kocham cię i nie wyobrażam sobie wspanialszej dziewczyny niż ty. To wszystko negatywne, te myśli w których uważasz że jesteś dla mnie niewystarczająca, nieidealna i okropna istnieją tylko w twojej głowie. Jesteś dla mnie Aniu idealna, najidealniejsza! Ja nie widzę tych wszystkich negatywów które widzisz, ja szukam wyłącznie pozytywów, a uwierz mi że jest ich tak wiele. Moja była też miała problemy, ona nie chciała żyć - i wytrzymałbym to, rozumiesz Aniu? Wytrzymałbym gdyby nie odeszła. Damy sobie radę! To każdego dnia sprawia, że chce mi się żyć, bo z tobą życie będzie wspaniałe, takie jakie zawsze mi się marzyło!
Ja też siebie nienawidzę, stoję przed lustrem i zastanawiam się jak możesz mnie kochać, jak mogę ci się podobać skoro ja już od dwudziestu lat nie mogę siebie zaakceptować. Jak ktoś może mnie kochać skoro sam siebie nie kocham? I wtedy przypominam sobie jak tak po prostu mówisz mi, że jestem przystojny i że mnie kochasz. Uświadamiam sobie, że przecież nic cię przy mnie nie trzyma bo mogłabyś powiedzieć "słuchaj Rafał, nie chcę z tobą być" i odejść. Ale jednak tego nie robisz, jednak wciąż przy mnie trwasz i tak bardzo to w tobie cenię. Przy tobie mi wszystko wychodzi i śmiejemy się codziennie z byle czego, a czasem nawet z niczego bo tylko ty tak potrafisz. Dzielisz ze mną moje pasje i nie muszę bać się, że na coś się nie zgodzisz bo doskonale wiem, że Ty także to uwielbiasz! Aniu, ja mogę być przy tobie szczery i otwarty i nie boję się tego. Wyjdziemy z tego razem, zamieszkamy w końcu we dwoje i dom już nie będzie dla ciebie więzieniem. Obiecuję, że będzie jeszcze w porządku, tylko do tego czasu musisz mi pomóc bo sam sobie rady nie dam. Musimy dążyć we dwoje, dlatego nie poddawaj się jeszcze. Kocham cię - ścisnął mocniej i pocałował w czoło, a ja ryczałam w jego ramionach jak dziecko i zaciskałam pięści na jego kurtce. Nie wiem już czy płakałam tak, bo w tamtym momencie byłam najszczęśliwszą kobietą pod niebem, czy płakałam bo było mi smutno z zaistniałej sytuacji. Wiem tylko, że chciałam krzyknąć do niego, żeby się zamknął, zapytać czy jest nienormalny, czy się dobrze czuje i dlaczego tak bardzo kłamie. I wtedy, wtedy uświadomiłam sobie, że Rafał wcale nie kłamie, on naprawdę kocha mnie ponad granicę miłości. To przypominało trochę egzorcyzm - wyrzucał ze mnie wszystkie negatywne i wątpliwe myśli, a ja starałam się temu sprzeciwić. Nadaremne.

Chryste, tak bardzo go kocham. Nie odbieraj mi go. Nigdy.
 

audiobooki-mp3
 
Tylko u nas w formie audiobooka. „Adam Michnik interesuje mnie… jako propagandysta, przez wiele lat bez skrupułów używający „Gazety Wyborczej" jako narzędzia do urabiania opinii publicznej i robienia polskiej inteligencji wody z mózgów…”.

Wspaniała interpretacja Rafała A. Ziemkiewicza.

Audiobook do pobrania na stronie:
epartnerzy.com/(…)michnikowszczyzna_p30631.xml…

 

audiobooki-mp3
 
Książka publicystyczna, w której autor podejmuje próbę wyjaśnienia zjawisk politycznych, gospodarczych i społecznych zachodzących w Polsce na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Co stało się z Polakami po upadku komunizmu? Ziemkiewicz nie oszczędza polityków z żadnej opcji politycznej, ostro formułuje tezy dotyczące najnowszej historii Polski, "sprawiedliwości" społecznej, roli związków zawodowych, wyborów Polaków.

Lektor: Rafał A. Ziemkiewicz  

Audiobook do pobrania na stronie:
epartnerzy.com/audiobooki/polactwo_p30639.xml

 

audiobooki-mp3
 
Benito Mussolini… jakiego nie znamy, to książka, która odkryje przed Tobą mało znane fakty z życia jednej z najbardziej znanych postaci historii XX wieku.

Kim naprawdę był Benito Mussolini? Krwawym dyktatorem, czy tylko przywódcą Włochów i Włoszek? Mało kto wie, że ten ukochany przez kobiety, wódz faszystowskiego państwa, uratował więcej Żydów niż osławiony Schindler. We Włoszech pamięć o nim jest wciąż żywa.

Lektor: Rafał Biskup

Audiobook do pobrania na stronie:
epartnerzy.com/(…)benito_mussolini__jakiego_nie_zna…

 

audiobooki-mp3
 
Telewizja „od kuchni”, układy, „drabina” towarzyska.

Dziennikarze telewizyjni, Agata i Andrzej, tracą pracę. Zniechęceni brakiem perspektyw postanawiają wybrać się do Hiszpanii. Zaplanowana podróż życia zmienia się w koszmar i walkę o przetrwanie w egzotycznym Meksyku.

Książka do słuchania w interpretacji Rafała Królikowskiego.

Audiobook do pobrania na stronie:
epartnerzy.com/audiobooki/smiech_iguany_p30630.xml

 

audiobooki-mp3
 
Zbiór ośmiu opowiadań, w których ostre pióro Ziemkiewicza - publicysty połączone z jego talentem w dziedzinie fantastyki, daje karykaturalny obraz polskiej rzeczywistości. Autor dobitnie pokazuje polską śmieszność i absurdy. Opowiadania łączy postać zdolnego, aczkolwiek cynicznego, prawicowego dziennikarza, Rafała Aleksandrowicza, próbującego swoich reporterskich umiejętności w kilku różnych redakcjach.

Autor mistrzowsko nawiązuje do bieżącej sytuacji politycznej, celnie i bez skrupułów wyśmiewa rząd, układy oraz kolesiostwo, dodatkowo ubarwiając fabułę magią.

Lektor: Leszek Filipowicz

Audiobook do pobrania na stronie:
epartnerzy.com/audiobooki/cos_mocniejszego_p30592.xml

 

bramki
 
#Rafał Boguski - #Video!

W tym meczu piłkarskim zmierzyły się Rafał Boguski  i  Video!



alebramka.pl Najnowsze klipy bramek piłkarskich. Wszystkie mecze ligowe i międzynarodowe.
 

nietak
 
Szukam szczęścia za kanapą.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nietak
 
Szukam szczęścia za kanapą.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nietak
 
Szukam szczęścia za kanapą.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nietak
 
Szukam szczęścia za kanapą.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nietak
 
Szukam szczęścia za kanapą.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nietak
 
Szukam szczęścia za kanapą.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

miastoradom
 
Publicznym gimnazjum nr.1 w Radomiu, nauczyciel zaatakował ucznia klasy 3. 26.01.11r. około godziny 7.40 czwórka uczniów stała obok okna, zobaczyli kolegę idącego do szkoły. W tym czasie Przemek Ozimek odtworzył okno i krzyknął do kolegi "siwy". Przechodzący nauczyciel w-f Pan (nie mogę podać imienia i nazwiska) podszedł do innego ucznia Przemka Kostrzewy (który nic nie zrobił), po chwili zaczął go szarpać i głośno krzyczeć na Przemka. Uczeń nie wiedział o co chodzi, więc powiedział " Niech pan mnie puści". Nauczyciel nie mając takiego zamiaru uderzył Przemka w twarz. Kamera szkolna umieszczona na korytarzu nagrała całe zdarzenie. Lecz nie pozwolono mi go obejrzeć. O godzinie 9.35 Nauczyciel i czwórka uczniów trafili do pedagoga szkolnego, który wyjaśnił całą tą sprawę. Po rozmowie nauczyciel przeprosił uczniów.
Do tej awantury doszło ponieważ gdy Przemek O. krzyknął siwy (Taki pseudonim ma Pan od w-f) to nauczyciel myślał że to o niego chodzi i w tedy się zdenerwował.
Ale tutaj mamy jeszcze jedno spotkanie z takim wypadkiem tego nauczyciela.
Dwa lata temu w sali gimnastycznej tej szkoły były uczeń Rafał Dams, został również pokrzywdzony przez tego nauczyciela.
Doszło to w tym czasie jak Rafał nie chciał opuścić sali gimnastycznej. Rozgniewany nauczyciel dobieg do Rafała i uderzył go w twarz.
Sytuacji dalej nie wyjaśniono!
 

 

Kategorie blogów