Wpisy oznaczone tagiem "Receptury Babuszki Agafii" (14)  

hairlovelo
 
hairlovelo: Dawno nie chwaliłam się czymś nowym do włosów. Przyszła najwyższa pora.
Zorientowałam się, że jakimś cudem w posiadaniu mam tylko dwa oleje do włosów (olejku Cien nie liczę bo używam do ciała) oraz krem Vatika (taka bardziej odżywcza i zbita wersja oleju). Z czego jeden olej - arachidowy, a także Vatika znajduje się w domu, a tutaj na miejscu mam ostatni.

Jednocześnie mam dobrą wiadomość dla fanów rosyjskich kosmetyków. W Plazie i na Malcie znajdziecie salony Syberica, w którym ja dzisiaj, będąc pierwszy raz dostawałam palpitacji z zachwytu. Z zimną krwią odpuściłam sobie szampony i maski by z czystym sumieniem kupić sobie olej. Skończyło się na dwóch, ale nie wielkiej ilości. W sumie teraz żałuje, że nie wzięłam łopianowego, ale w sumie to lepiej.
IMAG6244.jpg
Receptury babuszki Agafii - olejek wzmacniający i odżywczy, sztuka ok 12 zł/150ml.
IMAG6232.jpg
A teraz trzeba zacisnąć pas.
  • awatar Monnik94: Dawnoo na pinger mnie nie było :/ ale mam kanał na YT wiecej na blogu moim pozdrawiam ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
Jakoś tak ostatnio się złożyło, że kilka rzeczy wpadło mi w ręce. Przygarnęłam nowego kwiatka, tradycyjnie sukulenta.
DSC00565 1.jpg
Ostatnio miałam szczęście do płyt głownie przez trwające w Empiku wyprzedaże. Natalia Przybysz, znana bardziej jako siostra z Sisters, tę płytę wydalę zdaje się jakieś 1,5 roku temu, ale dobrze wspominam kilka kawałków to i te dwie dychy nie było mi szkoda. RHCP niestety nie był na przecenie, ale ta płyta według mnie jest świetna.
IMAG6117.jpg
Na wyprzedaży w H&M dorwałam dwa naszyjniki za dychę, spódnicę w której się zakochałam oraz czarny bezrękawnik z golfem klasyczny, taki jaki chciałam. Zdjęcia robione kalkulatorem.  
IMAG6118.jpg
I spódnica chociaż według mnie zdjęcie nie oddaje jej uroku, ale w tym wzorze się zakochałam.  
hmprod.jpg
Przy okazji zerknęłam szybko do TK Maxx i w ręce wpadł mi szampon. Ale bardziej dla partnera niż dla mnie. Co prawda miałam nadzieje zakupić inny ale ten też ma ładny skład.
IMAG6125.jpg
Na zakończenie dosyć skromny sposób na włosowe spa.
1. Ok łyżeczki żelu aloesowego i maski proteinowej Bioetika wymieszałam z olejem na porost włosów Babuszki Agafii przy czym tego ostatniego sobie nie żałowałam i na koniec dołożyłam trochę na skórę głowy. Po około godzinie:
2. Umyłam włosy łopianowym szamponem Floresam, który jest gęsty jak galaretka i pieni się szalenie.
3. Nałożyłam na chwilę lub dwie maskę Bioetika, tym razem bez dodatków.
4. Zakończyłam wszystko nałożeniem na końcówki 'orientalnego serum Marion z o. kokosowym'.  
IMAG6130.jpg
Z efektu jestem zadowolona. Sama mieszanka nadzwyczaj ślicznie pachnie, szampon dobrze współpracował. Włosy są mięsiste, uniesione u nasady i błyszczące jednak nie jest to efekt specjalnego wygładzenia. Włosy się nie strączkują i nie plączą. To chyba najszybszy sposób odżywienia włosów w domowym zaciszu przy moich obecnych, dość skromnych zasobach (jeśli chodzi o produkty odżywcze do włosów z domowej spiżarki to bardzo krucho pod tym względem). Najczęściej ograniczam się do samego oleju, ale gdy go nałożę to wole z nim posiedzieć trochę więcej czasu.
IMAG6112.jpg
No to by było w sumie na tyle. Jeśli chodzi o wyprzedaże to tylko w sumie H&M mnie kusi, do reszty nigdy nie mam cierpliwości i sobie zawsze daruje.

A wy korzystacie z wyprzedaży?
  • awatar dor0tka: pięknie błyszczą :) nie taki zły ten kalkulator :D
  • awatar Wiedźma1: Jakie ładne te naszyjniki :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiaj szybka recenzja. Ale właściwie nie wiem czy można recenzować coś co użyło się 5 razy. Niemniej 'efekty' były zauważalne od razu więc napisać o nich można.
d616fc9cf6ac28c1608044f5c5fe1afc.jpg
[zdj., sklad i 'od producenta' z: www.sklep.bioarp.pl]

OD PRODUCENTA
Delikatne mydło skomponowane ze 100% naturalnych składników. Delikatnie oczyszcza nie pozostawiając odczucia ściągania. Biała myjąca glinka pielęgnuje skórę, przywracając jej miękkość i elastyczność, a włosom daje siłę i blask.

Kamczatska  wulkaniczna glinka i 5 roślin z bogatą zawartością saponin (składnik spieniający), delikatnie oczyszczają ciało i włosy, pienią się i myją bez naruszenia naturalnej ochrony skóry.

Oleje z roślin syberyjskich  uzyskiwane w procesie zimnego tłoczenia  zachowały wszystkie pożyteczne właściwości owoców i nasion. Dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych głęboko odżywiają i nawilżają skórę.

SKŁAD
Glycerin, Kaolin, Sodium Cocoyl Isethionate, Clay (biała glinka kamczatska), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Pinus Sibirica Seed Oil (olej cedrowy), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika), Rosa Canina Fruit Oil (olej dzikiej róży), Abies Sibirica Oil (olej pichtowy), Amaranthus Caudatus Seed Oil (olej z szarłatu (amarantusa), Sinapis Alba Seed Oil (olej z gorczycy), Ricinus Сommunis Seed Oil (olej rycynowy), Saponaria Officinalis Extract (ekstrakt z mydlnicy lekarskiej), Gypsophila Paniculata Extract (ekstrakt gipsówki), Glycyrrhiza Glabra Extract (ekstrakt lukrecji), Acanthophyllum Glandulosum Extract (ekstrakt koliuczelistnika), Hyssopus Officinalis Extract (ekstrakt hyzopa lekarskiego), Parfum.

Czy to wszystko nie wygląda cudownie?

Kosmetyk stosowała tylko do mycia włosów więc ocenię go pod tym kątem.

OPAKOWANIE
100 za ok 8 zł. Cenowo nie wychodzi najlepiej ale raz można 'zaszaleć'. Pisząc wprost, dla mnie saszetka nie jest wygodna. Ta forma opakowania sprawdziła się przy maseczce do twarzy, przy szamponie nie.

ZAPACH
no tutaj nie mam zastrzeżeń tradycyjnie z resztą.

DOSTĘPNOŚĆ
sklepy z rosyjskimi produktami, allegro.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
konsystencja jest bardzo gęsta. Za gęsta. Ciężko rozprowadzić ją na włosach nawet po rozcieńczeniu. Dobrze się pieni ale tylko z dużą ilością wody. Wydajność... sama nie wiem, 100 ml starczyło mi na 5/6 razy podwójnego mycia włosów.

DZIAŁANIE
przeglądając opinie na blogach zauważyłam dwie oceny: raz powodowała szybsze przetłuszczanie, raz gwarantowała dłuższą świeżość.
Ja niestety zaliczam się do pierwszej grupy. Wszystko powinno być dobrze skoro glinka jest na pierwszym miejscu, sęk w tym, że jest zbyt bogata w oleje. Do ciała owszem, do włosów nie. Moja skóra głowy była nieświeża (nieświeża to w sumie lekkie określenie, po prostu tłusta) już następnego dnia po myciu chociaż zazwyczaj spokojnie mogłam przechodzić dwa dni bez mycia.

Producent obiecuje siłę i blask. No cóż, glinka raczej nie dodała mi blasku za to splatała moje włosy. Nie były też matowe ale raczej sprzymierzeńcem długich włosów nie jest chyba, że w duecie z dobrą odzywką. Raz odważyłam się umyć włosy stosując tylko ta glinkę bez żadnej odżywki. W efekcie włosy były splątane i suche na końcach, no i tłuste natrzepanego dnia.

PODSUMOWUJĄC
plus za skład, minus za działanie, cenę i konsystencję.

*Spoglądając na skład łatwo można dojść do wniosku, że taki kosmetyk można samemu zrobić np. gdyby ktoś chciał myć się ekologicznie i naturalnie albo przy problemach z cerą.

Na skromne warunki wystarczyłaby glinka, dowolne oleje i mydlnica lekarska. Może kiedyś wypróbuje to połączenie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak sobie myślę. Jeśli postanowiłam kolejny ban na zakupy włosowe to czy grzebień się liczy? Chyba nie, w końcu chodzi głównie o kosmetyki.

Tak wiec małe zakupy dotarły do mnie.
IMAG5973.jpg
*Mydło Dudu-Osun jest chyba dość popularne jak na egzotyczne, naturalne mydła. Zapach jest słodki, pieni się dobrze. Mydło z Nigerii zawiera: miód, masło shea, afrykańskie drzewo sandałowe, olej z nasion palmowych, popiół z łupin kakaowych, popiół z pęczków palmowych, aloes, sok z cytryny, woda i zapach.
I jest biodegradowalne. 150g/13,88zł.

*Leczniczy grzebień z drzewa Neem z rączką IHT9. Ajurwedyjski grzebień wyprodukowany w Indiach z drzewa miodli indyjskiej, a producent chwali się, że zapobiega wypadaniu oraz łupieżowi, a pobudza wzrost. Jak na razie mogę się zgodzić, że nie elektryzuje włosów. Reszty raczej nie oczekuje w końcu to nadal zwykły grzebień. Na plus jest bardzo dobre wykonanie, nic nie haczy włosów i to się liczy. Ponadto bardzo dobrze rozczesuje ale nie ciągnie mimo rzadkiego rozstawienia igiełek (czy jak się ta cześć grzebienia nazywa tam). Cena: 13 zł.
IMAG5975.jpg
  • awatar MakeupAn: Super :))
  • awatar MusicItsMyLife: to mydło jest strasznie wydajne aż mi się zdążyło znudzić a czy takie dobre??? nie mam zdania
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Jest tak wcześnie (a przynajmniej mam takie wrażenie), że nic tylko pisać. A dzisiaj będzie długo i dużo, dużo i jeszcze raz, dużo i długo. Nie przeciągając przechodzę do rzeczy.

Na początek recenzja.

(Czarna) Bania Agafii, czarna nalewka - ziołowy szampon do włosów:
IMAG5923.jpg
CO NAM OFERUJĄ?
Szampon - nalewka ziołowa do włosów (Czarna Bania Agafii) – tradycyjny syberyjski środek do pielęgnacji włosów.  Dzięki wyciągom z roślin posiadającym naturalne właściwości myjące, jagodom bogatym w witaminy, odżywczym olejom,  szampon delikatnie oczyszcza, nawilża i wygładza włosy. Wzmacnia ich strukturę, regeneruje, przywraca im siłę i blask.

Dziurawiec – zawiera wiele biologicznie aktywnych substancji, odżywiających cebulki włosowe.
Szałwia górska -  zapobiega pojawieniu się łupieżu, wzmacnia krwiobieg i korzenie włosów
Nostrzyk żółty i leśna wiązówka błotna - chronią włosy przed niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego.
Szyszki czarnej olchy -  tonizują skórę głowy.
Liść jeżyny – posiada silne właściwości odżywcze  
Organiczny olej jałowca - przywraca włosom elastyczność.
Olej z korzenia łopianu i kwiatostan amurskiej lipy  - odżywiają, tonizują i nawilżają skórę głowy.

OPAKOWANIE
Czarna Bania Agafii, czarna nalewka, a opakowanie też czarne. Dozownik jest okey, szkoda tylko, ze nie można postawić do góry nogami. Za to design mi się podoba.

ZAPACH
tu się nie wymądrzam bo nigdy nie umiem poznać, ale na pewno był przyjemny.

DOSTĘPNOŚĆ
szampon jak na rosyjski kosmetyk jest dosyć popularny, najbardziej opłaca się kupować na Allegro, można dostać go za 6 zł i dostawa InPost to kolejne 3 zł więc nie jest źle za 350 ml.

SKŁAD
IMAG5925.jpg
Mamy tu trochę "chemii" w tym silny detergent, który mi odpowiada, następnie mnóstwo ekstraktów, a na koniec barwniki, zapachy i konserwanty. Według mnie jest przyzwoicie dobrze.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
konsystencja jest gęsta i czarna, wydajność jest też przyzwoita. Używałam go wraz z partnerem przez miesiąc (ja co dwa dni dwa razy, on jeden raz codziennie) przy czym szamponów sobie nie żałuje.

DZIAŁANIE
Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, a jednocześnie nie wysusza. Włosy są błyszczące od nasady po końce (ale zawsze używałam odzywki). Nie zauważyłam plątania podczas mycia. Radził sobie z olejami. Ani razu nie miałam niedomytych włosów, oklapniętych czy w jakimś innym tragicznym stanie. Objętość: była. Jeśli chodzi o przedłużanie świeżości włosów to początkowo zauważyłam lekką poprawę, nie duża ale zawsze coś.

PODSUMOWUJĄC
co tu dużo gadać, dla mnie to kolejny dobry szampon. A nawet mogę powiedzieć bardzo dobry. Dałabym mu 4+ (w skali do 5).

Kolejna recenzja.

Tonizujące serum do twarzy - zachowanie młodości - do 35 r.ż.:
IMAG5906.jpg
PRODUCENT
Unikalna receptura emulsji do twarzy do 35 lat   oparta jest w 98% na komponentach pochodzenia roślinnego, organicznych ekstraktach i olejach z zimnego tłoczenia pozyskanych z ekologicznie czystych rejonów Syberii.
Ogranicza przedwczesne procesy starzenia się skóry, aktywnie odżywia   i intensywnie nawilża skórę.   Naturalne oleje i ekstrakty nasycają skórę niezbędnymi witaminami i aminokwasami.  
Zaleca się stosować na godzinę przed zastosowaniem kremy rano i wieczorem. Wzmacnia działanie kremu.

SKŁAD
Aqua with infusions of Rosa Daurica Pallas Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Organic Juniperus Communis Extract, Organic Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida Root Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum.

30ml/10,50zł.

OPAKOWANIE
znowu trafia w mój gust, pipetka działa prawidłowo, a opakowanie jest solidne.

ZAPACH
no jakiś taki kremowy, z jakimiś nutami roślinnymi... no dobra nie wiem, po prostu jest okey.

KONSYSTENCJA
no i tutaj pytanie czy serum powinno być skoncentrowane i gęste czy lekkie? To zaliczyć można do tych lekkich, jest trochę rzadkie.

DOSTĘPNOŚĆ
Też nie najgorsza jeśli chodzi o gamę kosmetyków rosyjskich. Teraz nawet sklepy popularne z maikijażówki (typu cocolita, kosmetykizameryki) wprowadziły rosyjskie kosmetyki, ale cenowo to średnio... To serum kupiłam za 10-11 zł, ale ceny są rożne.

DZIAŁANIE
Tak jak konsystencja tak i działanie jest dosyć lekkie. Pielęgnacja mojej mieszanej skóry (przy czym lubi ona popadać w skrajności) wygląda teraz tak: to serum na dzień, mocniejsze nawilżanie na noc (żel z aloesu + mleczko-nektar Tołpy). I tak jest dla mnie idealnie, ponieważ serum nie przetłuszcza mi skóry, a na twarzy bardzo szybko wyczuwam wszelkie warstwy po kremach, bo od razu mnie irytują. To serum mnie nie irytuje więc je lubię.
Jeśli chodzi o nawilżanie to lekko odżywia skórę, jeśli w nocy dobrze ją nawilżymy, to serum utrzyma dobrą kondycje skóry. Jeśli natomiast ktoś szuka porządnego nawilżenia na dzień to będzie musiał działanie serum uzupełnić innym kosmetykiem.
Z resztą producent nam tutaj nie mydli oczy bo pisze wprost"
"zaleca się stosować na godzinę przed zastosowaniem kremy rano i wieczorem. Wzmacnia działanie kremu".

PODSUMOWUJĄC
lekkie serum na dzień, mi wystarcza stosowane solo. Nie przetłuszcza skóry i nawilża (chociaż w niedużym stopniu).

Jeszcze nie koniec na dziś. Ostatnio trochę się rozpasałam... o tak, złamałam się i popłynęłam z falą zakupów. To nie skończyło się na minimalnych ilościach.
IMAG5916.jpg
Rossmann: Maseczka Biovax Pearl: no cóż tutaj mogę się wytłumaczyć, że mocno odżywiającej maski nie miałam, a moje włosy od roku nie widziały  fryzjera więc na pewno się przyda. No i była w promocji (około 10 zł), bo normalnie do najtańszych nie należą. Szkoda, że promocja nie obejmowała wersji ze złotem.
DermoFuture kuracja przeciw wypadaniu włosów: jeśli chodzi o wcierki to nie mam tutaj dużych zapasów. Kuracja ma fajny aplikator i dwie ostatnie sztuki były przecenione na 14 zł.
Allegro: przekonałam się do pędzli więc postanowiła wypróbować więcej. W7 pędzelek do eyelinera: już wypróbowałam i się sprawdził/7,40zł.
Ecotools: zestaw do malowania oczu, na razie mam mieszane uczucia, ale dopiero się za nie zabieram/40zł.
Hean matujący puder bambusowy: 15,40zł.
Organic Shop maska do włosów (figa&migdał): 8 zł.

BIOARP:
B&V mydło do ciała – olej z pomarańczy, ekstrakt imbiru, olej z cynamonu: mydło było w dosyć dużej przecenie więc oczywiście pod wpływem impulsu kupiłam. Skład ma raczej przeciętne no ale za pół litra cena 15,20zł nie jest kosmiczna. Ładnie pachnie więc chociaż coś.
Bania Agafii: biała glinka do mycia ciała i włosów 100ml/7.57zł.
FLORESAN - szampon łopianowy - przeciw wypadaniu włosów: był w promocji za 6 zł to wpadł do koszyka.
Tradycyjny syberyjski szampon do włosów przeciw wypadaniu, No3 na łopianowym propolisie: 400 ml/7.57zł.
„Leśny Zielarz” szampon do włosów – ekstrakt kotków brzozowych, rumianek, propolis, ochrona koloru włosów farbowanych – farbowanych włosów nie mama ale moje włosy lubią zioła, a szampon był w promocji, 270ml/10zł.
„NATURA ESTONICA BIO” „perełkowiec japoński” – nawilżające serum do twarzy dla cery normalnej i suchej - roślinna gliceryna, kwas hialuronowy, ekstrakt z perełkowca japońskiego, organiczny ekstrakt lotosu; kończy mi się serum z powyższej recenzji, a braki trzeba uzupełniać/12.67zł.

No i jeszcze w piątek popełniłam małe grzechy:
hh.jpg
Szampon Babydream z promocji głownie dla mycia szczotki i pędzli, ampułki Radical rzuciły się na mnie w Biedronce więc co mogłam zrobić / 16zł.
IMAG0041.jpg
Puszczam oczko i spadam.
  • awatar dor0tka: śliczne oczko ;) nieźle popłynęłaś z zakupami :D ale przecież wszystko się przyda :)
  • awatar MakeupAn: Ale śliczne oczko :)
  • awatar Mi ki <3: Byłam pewna ze to jakiś alkohol a nie szampon nietypowo we flaszeczce:P
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Tak jak w tytule dzisiaj ciąg dalszy, jednak część z poniższych produktów stosuje również do Twarzy czy ciała. Zacznę od najliczniejszej grupy czyli od olejów (gdy podliczyłam trochę się przeraziłam, że aż tyle się uzbierało, na szczęście większość są objętości max. 15 ml/opakowanie).

OLEJE
IMAG1247-1-1.jpg
1. Alterra olejek do twarzy Bio Granat: ten olejek stosowany na twarz nie przekonał mnie, dlatego czeka na swoją kolej do zużycia na włosy. Nie mogę się doczekać kiedy się do niego zabiorę (aktualnie kieruje się datą ważności xd) bo olejki Alterra zawsze służyły moim włosom i zawsze ładnie pachną.
2. Olej awokado: nie używany.
3. Olej makadamia: ten n/u, wczesnej zużyłam mniejsza saszetkę ale nie do włosów i byłam zadowolona.
4. Olej łopianowy Green Pharmacy: dla moich cieniasków wydaje się czasem zbyt ciężki i zdarzał się, że go nie domyłam, mimo wszystko to już któreś opakowanie. Być może ostatnie na jakiś czas ponieważ zauważyłam, że ostatnio włosy po jego użyciu są lekko spuszone (przy myciu bez olejowania i samej odzywce zauważyłam wygładzenie, więc to spuszenie to jego sprawka).
5. Olej arachidowy: kiedyś bardzo go lubiłam ale po prostu mi się znudził, włosy były mięsiste i nieobciążone, nie strączkowały się. Obecnie jego data ważności dawno minęła ale konsystencja nie uległa zmianie więc czeka aż go zużyje.
6. Olej kokosowy Vatika nierafinowany: ulubieniec, również na brwi/rzęsy, same końcówki czy nawet twarz.
7. Olej marchewkowy: ma poprawiać koloryt skóry, na razie stosuje go niezbyt regularnie ale jest przyjemny.
8. Olej tamanu: zapachowy odpowiednik kozieradki, jednak w połączeniu z o. marchewkowym zapach zanika.
9. Olej rycynowy: niezastąpiony na rzęsy i brwi. Na same włosy zbyt tępy i ciężki jednak może kiedyś znowu podejmę probe nanoszenia go na skalp.
10. Vatika krem na noc: odżywczy krem do włosów, który stosuje od czasu do czasu ponieważ przy częstym stosowaniu mógłby nadbudowywać się. Po prostu lubię.
11. Receptury Babuszki Agafii o. na porost włosów: n/u.
12. Olej cedrowy: o. eteryczny: przyjemny dodatek do domowych maseczek, wcierek czy szamponów, jednak nie stosuje go regularnie.
13. Jak wyżej + wszelkiego rodzaju blizny, ukąszenia, wypryski czy otarcia na stopach latem.
13. Olej marula: nie skradł mojego serca, więc leży i czeka na swoja kolej.
14. Olej arganowy: czeka na swoją kolej ponieważ od czasu do czasu lubię jego działanie na włosach, wcześniej stosowałam również na twarz i był całkiem całkiem. Lubie jego działanie na skórze nóg po depilacji: koi i przyspiesza regeneracje (podobnie jak makadamia).
k.jpg
MGIEŁKI / WCIERKI
1. Lactimilk mgiełka proteinowa przyspieszająca wzrost włosów: przez jakiś czas stosowałam ja na skalp ale ponieważ nie zauważyłam mniejszego wypadania to darowałam sobie, natomiast lubię ja stosować pod olej. Nie mam wobec niej dużych wymagań, wystarczy że jest bogata w proteiny. jedyny minus to zapach trochę taki "chemiczny".
2. Jantar: hit czy kit? Przy trzecim opakowaniu nadal tego nie wiem, może wezmę się za niego w przyszłym miesiącu.
3. W opakowaniu po płynie pokrzywowym jest DIY wcierka z sokiem z czarnej rzepy, czosnku i cebuli. Śmierdziuch totalny, nie zauważyłam jakiegoś efektu przy stosowaniu przed myciem więc zaniechałam stosowania. Czeka na swoją kolej.

PÓŁPRODUKTY
1. Gliceryna.
2. Keratyna hydrolizowana.
Używam je pod oleje, dodaje do domowych maseczek, ale tak naprawdę ciężko mi zauważyć po nich efekt, w każdym razie na pewno nie szkodzą więc fajnie urozmaicają pielęgnacje (jeśli wykończę to chyba się nie zdecyduje na kolejne opakowanie, ponieważ wydają się trochę zbędne).
IMAG1264-2-1.jpg
1. Glinka różowa himalajska: czyli połączenie białej glinki z czerwoną.
2. Biała fito-glinka.
3. Żel z aloesu: miałam zamiar stosować go na skórę głowy ale z braku czasu ląduje tylko na twarzy, chyba jeszcze za krotko i zbyt regularnie go stosuje by zauważyć efekty.
4. Glinka czerwona.
5. Glinka ghassaul.
6. Hesh amla w proszku.
7. Hesh kalpi tone: mieszanka ziół, która bardzo lubiłam stosować na skore głowy ponieważ przedłużałam świeżość włosów i odbijała u nasady, na razie jednak zrobiłam małą przerwę w jej stosowaniu.

Oprócz tego cierpię na czasowy przykurcz. powinnam pisać pierwszy rozdział pracy licencjackiej, uczyć się na tyrański egzamin, a zamiast tego dostaje beznadziejne zmiany w pracy do 21 (są to dla mnie najgorsze zmiany ponieważ zapełniają mi cały dzień praktycznie). Eh, eh tak bym mogła się użalać.
  • awatar OlisLife: Bardzo dużo tych produktów : D
  • awatar hairlovelo: @Kosmetyki & Moda: Tylko olejo ;d
  • awatar Orzeszkowa<3: Sporo :) Ja też mam trochę kosmetyków do włosów, ale połowy w ogóle nie używam, leń totalny :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Było podsumowanie roku, było podsumowanie pielęgnacji to i przyszedł czas na podsumowanie kosmetyków. Tak sobie kupuje i pomału zużywam z czego pewnie 4/5 leży i się kurzy. Doszłam nawet do wniosku, że nie rzecz w tym że lubię używać kilka kosmetyków na raz (czasami faktycznie, ale na dłuższa metę mnie to męczy, zazwyczaj lubię mieć jakiś wybór ale i tak stawiam na najczęściej stosowane kosmetyki w ostatnim czasie) ale w tym, że ja podrostu lubię mieć wszystkiego dużo. Ot taki zbieraczy charakter chyba mam. Niemniej takie podsumowanie czasem pomaga w powstrzymywaniu się przed kolejnym zakupem.

SZAMPONY
IMAG1248-1-1.jpg
1. Mydło Sesa: zauważyłam, że najlepiej sprawdza się stosowane co kilka myc np. raz w tygodniu. Pod rząd jego działanie jest tylko trochę ponadprzeciętne. Uwielbiam.
2.Yves Rocher: przykład na to, że to co zachwalane przez większość nie zawsze się sprawdza. Szampon po prostu nie domywa moich włosów, więc o żadnej objętości nie może być mowy. Czeka na kolejne szanse.
3. Natur Vital żeń szeń: przeciętniak, myślę że gdyby nie polimer w składzie działał by o wiele lepiej, bo dobrze domywa, objętość jest okey ale jakoś ze świeżością coś jest nie tak.
4. Henna Shampoo: jeszcze nie używany.
5. Ziołowa nalewka Bania Agafii: n/u.
6. Aktywator wzrostu BA: n/u.
7. Planeta Organica szamp. prowansalski: obawiam się, że delikatne szampony nie są dla mnie, czeka na kolejne szanse.
8. Planeta Organica czarna, marokańska glinka myjąca: użyłam zaledwie kilka razy, czeka na swoja kolej. Jestem ciekawe jak działa przy ciągłym stosowaniu.
9. Białe mydło Zioła i Trawy Agafii: aktualnie stosowany, dobrze myje, super się pieni i dobrze się zmywa, dla samych włosów jakby jest delikatniejszy, jednak jak na tak ziołowy skład to spodziewałabym się chociaż minimalnego przedłożenia świeżości włosów.

MASKI
IMAG1249-1.jpg
1. Zabieg laminowania Marion: w sumie to nie jest typowa maseczka, czeka na swoja kolej a moją wenę (ostatnio wole nie ryzykować).
2. Natur Vital maska aloesowa nawilżająca: n/u.
3. Seri miód&migdały: n/u (w sumie raz jej użyłam przed myciem więc ciężko się wypowiedzieć).
4. Biovax do włosów ciemnych: mam naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony nie obciąża, czasami działa dobrze, a czasie jakby była za lekka i powoduje puch, raz nawet obciążyła włosy w nieestetyczny sposób.
5. Kallos Hair Botox: n/u.
6. Maska wenedyjska Planeta Organica: n/u.
7. Maska ziołowa Sto Traw: na razie się nie wypowiem.
8. Farmona bamboo&oils: n/u.
9. Bioetika maska z proteinami: bardzo dobra maska dla włosów, które lubią proteiny. Mimo braku silikonów i skromnego składu nie jest za lekka. ODŻYWKI
IMAG1236-1-1.jpg
1. Cece of Salon Keratin&Cherry: nie przepadam za ta odzywką ponieważ wysoko w składzie ma alkohol denaturowy i jakoś nie mogę się przełamać by jej użyć po myciu. Za to zużyłam większość opakowania na emulgowanie oleju ale to też nie skradło mojego serca.
2. Yes To Cucumber: n/u.
3. Nivea Long Repair: używam jej prawie po każdym myciu i w przeciągu dwóch/trzech miesięcy zużyłam pól opakowania, działanie jest naprawdę zadowalające, myślę tez że jest odpowiednia na zimową/jesienną pogodę: puch, plątanie, wiatr, zimno/ciepło, deszcze - jakoś się przed tym broni.
IMAG1241-1-1.jpg
1. Bioetika jedwab na końcówki.
2. Sessio Chantall serum arganowe.
3. Marion orientalne oleje z olejem kokosowym.
3. Argan oil serum z olejem arganowym.
Opinia będzie zbiorcza ponieważ według mnie są to bardzo podobne produkty. Wszystkie mają dobry skład i dosyć niską cenę. Dobrze zabezpieczają końcówki jednak najlepiej spisuje się tutaj Chantall. Bioetika zawierająca proteiny nie będzie wszystkim pasować. Wszystkie okropnie wydajne dlatego nie pamiętam kiedy kupiłam które z nich, chyba dosłownie kilka lat temu. Na domiar złego Marion i ArganOil dostałam więc tak sobie zużywam wiekami...


W drugiej części będą pozostałe produkty, które używam częściej lub bardziej. Jeśli znacie któryś z powyższych kosmetyków to czekam na wasze opinie. Oczywiście kiedyś, z czasem pojawią się pełnowymiarowe recenzje.

:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Zaczęło się tak, że chciałam porównać ceny na Allegro jednego, małego rosyjskiego szampony. Później weszłam w pozostałe przedmioty sprzedającego, a na koniec trafiłam do sklepu internetowego. No i tak to się skończyło.
IMAG1156-1.jpg
*Bania Agafii szampon do włosów - aktywator wzrostu - od niego się zaczęło. Jak zobaczyłam cenę 2,99 to nie mogłam pozostać obojętna (zazwyczaj saszetka kosztuje 5, 6 zł co na taki mały produkt jest znaczną zmianą). Wiem, że nie miałam nic kupować do włosów póki nie wykończę ale tak sobie myślę to tylko 100ml... za 3 zł. A tam, ostatni raz.

“Szampon stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Intensywnie odżywia i nawilża cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Nie zawiera SLS, SLES, parabenów, pochodnych rafinacji ropy naftowej, syntetycznych barwników.”



*Bania Agafii ekspresowa maska do twarzy odświeżająca - biorę się za swoja cerę skrajnie mieszanką: tłustą - suchą. Zazwyczaj produkty w tych saszetkach cieszą się dobra opinią wiec postanowiłam i ja spróbować. 100 ml/4,99.

“Lekka maska na syberyjskich ziołach, głęboko nawilża, tonizuje, szybko regeneruje zmęczoną skórę. Dzięki naturalnym składnikom maska działa natychmiast i efektywnie, usuwa ślady zmęczenia, odświeża i udoskonala kolor twarzy. Organiczne ekstrakty wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego - zawierają dużą ilość kwasów organicznych, flawonoidów, posiadających antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i gojące działanie. Przywracają prawidłową przemianę materii  w skórze, zapobiegając pojawieniu się oznak starzenia się. Mięta - tonizuje skórę twarzy”



*Papiloty gąbki: zapragnęłam loków, zobaczymy co z tego wyjdzie. 4 szt./2,64.

*Marion zabieg laminowania - proste i gładkie włosy - 2x10ml/2,29zł.

“Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają: płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk; proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając; kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów. Zabieg powoduje, że włosy są gładkie i proste, ujarzmione i nawilżone, miękkie i błyszczące, łatwe do rozczesania. Do każdej saszetki dołączany jest czepek utrzymujący ciepło. Powoduje on wzrost temperatury, co wspomaga wnikanie składników aktywnych w strukturę włosów.”



*Olej tamanu: o tym oleju słyszałam już dawno. Ma właściwości amntybakteryjne, świetnie radzi sobie z wypryskami i bliznami. Zamierzam nim olejowac policzki, bo coś tam mi pozostało z dawnych, trądzikowych lat, 10ml/8zł.

“Olej Tamanu posiada działanie przeciwzapalne, gojące i ściągające, ma zdolność do pochłaniania promieniowania UV, wykazuje działanie przeciwwirusowe, przeciwbólowe i antybakteryjne. Składniki odżywcze oleju sprawiają, że skóra staje się delikatna i miękka w dotyku. Olej Tamanu można stosować na przykład w kuracji skóry odwodnionej, podrażnionej i wrażliwej, leczeniu blizn, rozstępów, skaleczeń oparzeń i zmian skórnych. Zastosowanie oleju Tamanu: Zmiany skórne, zaskórniki, Trądzik, opryszczka, Grzybica stóp i paznokci, Blizny, świeże rozstępy, Zrogowacenia, Rany, oparzenia, Zmarszczki, pękające naczynka, Poprawa krążenia krwi (żylaki), Jako środek odstraszający komary, Oparzenia słoneczne, przebarwienia skóry.”



IMAG1155-1.jpg
*Olej marchewkowy: podobno nadaje ładny koloryt skórze, a że jestem blada jak ściana to dlaczego nie spróbować, 10ml/5,20zł.

“Zawartość witaminy A wpływa na zwiększenie jędrności i napięcia skóry. Stosowanie oleju marchwiowego skutkuje zmniejszeniem widoczności i ilości zmarszczek. Dzięki właściwościom fotoochronnym olej marchwiowy jest naturalnym preparatem chroniącym przed szkodliwym działaniem promieni UV. Zawarte w oleju karoteny przyspieszają proces opalania, nadając skórze piękny, jednolity kolor. Olej marchwiowy wpływa na poprawę kondycji suchych i zniszczonych włosów.  Ponadto olej marchwiowy wykazuje właściwości przeciwzapalne. Może być stosowany pomocniczo w leczeniu łuszczycy, egzemy, poparzeń słonecznych i pęcherzy.”



*Olej rycynowy: zatęskniłam za nim, a szczególnie moje rzęsy i brwi, może wyląduje tez na skórze głowy, 10ml/2,99zł.

“Olej rycynowy wykazuje niezwykle silne działanie w pielęgnacji włosów, brwi, rzęs i paznokci. Pobudza porost włosów, wygładza je i nabłyszcza. Pomaga w odbudowie łamliwych i wypadających brwi i rzęs oraz paznokci i naskórka wokół nich. Jest częstym składnikiem tzw. domowych odżywek.”



*Mydło marsylskie - poziomkowe - pachnie ślicznie ale skład jest mocno przeciętny, niestety nie był podany na stronie więc wzięłam na próbę, 30ml/2,60zł.

*Gąbka do mycia twarzy: z myślą o łatwiejszym zmywaniu maseczek. Wcześniej nie stosowałam takich "gadżetów", więc dopiero okaże się czy mi przypasuje, 2,32zł.

*Żel z aloesu 96%: nigdzie nie mogłam go spotkać a tu nagle wyskakuje i się do mnie uśmiecha. Aloes znany ze swoich nawilżających właściwości przyda się zawsze, 100ml/5,99zł.

“Pielegnujący żel, intensywnie nawilżający z wieloma drogocennymi składnikami. Zapewnia skórze idealne nawilżenie oraz wspomaga naturalną regeneracje. Skóra odzyskuje naturalną sprężystość i gładkość. Do każdego rodzaju skóry - również do pielęgnacji skóry po opalaniu.”



IMAG1154-1-1.jpg
*Tłuszcz mleczny z nagietkiem: jeśli nie spisze się na twarzy to myślę, że ucieszą się dłonie. Produkty nawilżające zawsze mile widziane, 100ml/6,49zł.

“Balsam intensywnie nawilża, chroni i pielęgnuje. Pomaga zachować gładką i piekną skórę. Zapobiega złuszczaniu się naskórka, przyspiesza regenerację bardzo suchej, zniszczonej i popękanej skóry dłoni i stóp. Naturalny ekstrakt z kwiatu nagietka, poprawia ukrwienie i działa przeciwbakteryjnie.”



*Fitokosmetik - himalajska glinka różowa z ekstraktem z różeńca górskiego - sprawca bałaganu, sprzedający mógł lepiej zabezpieczyć opakowanie, chociażby zawinąć w osobną folię. Okazało się, że w środku znajdują się dwie saszetki w tym jedna ma otwór przy prasowaniu. Szkoda, że akurat nie mam żadnego opakowania, słoiczka.

*Planeta Organica złota maska ajurwedyjska - miałam ją na oku już tak długo i w końcu jest. Tylko dla niej zrobiłam mały wyjątek w niekupowaniu masek (chociaż mam upatrzony jeszcze jeden produkt, więc to w sumie wyjątek jeden z dwóch). Opakowanie wygląda jak wygada, a to wszystko przez glinkę. 300ml/29,99zł.

“Złota ajurwedyjska maska dla włosów stworzona na bazie indyjskich ziół, stosowanych w dawnej nauce ajurweda do przywracania piękna i zdrowia włosów. Organiczny olej drzewa nim (Organic Melia Azadirachta Seed Oil) - bogate w witaminę E  i niezbędne dla włosów aminokwasy, ma działanie intensywnie nawilżające, odżywcze i regenerujące.  Organiczny olej z drzewa sandałowego (Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil) - wzmacnia i stymuluje wzrost włosów. Wąkrotka azjatycka (Hydrocotyle Asiatica Extract) - zawiera kwas asjatowy, będący silnym antyoksydantem, udoskonala mikrocyrkulację krwi, wzmacnia cebulki włosowe.  Jagody acai (Oleracea Fruit Extract) - zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Takiej ilości pożytecznych substancji, jak w acai nie ma w żadnym innym naturalnym produkcie. Jagody acai nasycają skórę głowy witaminami, odnawiają strukturę osłabionych i kruchych włosów.”



*Bania Agafii szampon-nalewka ziołowa: również upatrzony jakiś czas temu, dlatego tak łatwo nagiął moja jakże silna wolę. 350ml/8zł.

“Szampon - nalewka ziołowa do włosów (Czarna Bania Agafii) – tradycyjny syberyjski środek do pielęgnacji włosów. Dzięki wyciągom z roślin posiadającym naturalne właściwości myjące, jagodom bogatym w witaminy, odżywczym olejom, szampon delikatnie oczyszcza, nawilża i wygładza włosy. Wzmacnia ich strukturę, regeneruje, przywraca im siłę i blask.”



*Organiczne serum do twarzy do 35 lat Receptury Babuszki Agafii: szukam czegoś lekkiego a jednocześnie nawilżającego, być może to serum się spisze, a na pewno mnie zaciekawiło. 30ml/10,50zł.
"Unikalna receptura emulsji do twarzy do 35 lat   oparta jest w 98% na komponentach pochodzenia roślinnego, organicznych ekstraktach i olejach z zimnego tłoczenia pozyskanych z ekologicznie czystych rejonów Syberii.
Ogranicza przedwczesne procesy starzenia się skóry, aktywnie odżywia   i intensywnie nawilża skórę.   Naturalne oleje i ekstrakty nasycają skórę niezbędnymi witaminami i aminokwasami.  
Zaleca się stosować na godzinę przed zastosowaniem kremy rano i wieczorem. Wzmacnia działanie kremu.
Emulsja z awiera certyfikowane organiczne składniki.
Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, silikonów, alkoholu, syntetycznych ekstraktów, produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej."

Za to wszystko zapłaciłam 98,48zł, co jak na 15 produktów nie wydaje mi się dużo. Przesyłka była ekspresowa. Sklep: misumi24.pl . Polecam, ale nie kupujcie tam glinek Fitokosmetik.

Ktoś stosował coś z powyższego? Albo szczególnie coś go zainteresowało?
:)
  • awatar KimiB: kusi taman i serum, czekam na opinie
  • awatar chora duszyczka: serum do twarzy jest super, choć pipetka od połowy opakowania ciężko zbiera produkt. teraz końcówke trzymam cały czas do góry nogami, bo ciężko zebrać produkt
  • awatar blog.carolicious: Ja mialam zabieg laminowania :) jako odzywka troche ogarniajaca wlosy ok :) ale zabieg laminowania to to nie jest hihi :) ale za taka cene czemu by nie sprobowac :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Kolejny miesiąc za nami. Małymi kroczkami zbliża się 1 grudnia a co za tym idzie: DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY. Ja już upatrzyłam sobie kilka kosmetyków na które mam nadzieje skutecznie zapoluje. W końcu idą Mikołajki więc...
Ale nie ważne. W ostatnich dniach moje włosy są jak statek na sztormie - w stanie niestabilnym. Do tego stopnia mnie to zirytowało, że postanowiłam umyć je i nie nakładać po szamponie żadnej maski/odżywki.
IMAG0980.jpg
1. Po zmoczeniu włosów wmasowałam na minutkę odżywkę Cece of Sweden Salon Cherry&Keratin.
2. Umyłam włosy dwa razy mydłem miodowym Receptury Agafii (ładny, bogaty skład).
3. Na końcówki nałożyłam malutka dosłownie odrobinę oleju kokosowego i serum silikonowo-proteinowe Bioetika.
IMAG0967.jpg
Szczerze powiedziawszy zdjęcie trochę mnie zaskoczyło, niemniej włosy są wygładzone i odżywione mimo, że odżywkę nałożyłam na krótko i to przed myciem. Nawet z rozczesywaniem nie było problemów. Liczyłam na oczyszczenie i trochę większa objętość. Następnym razem będę musiała im zaserwować proteiny i zioła.

Podsumowanie miesiąca.

Tym razem byłam wysoce niezdecydowana. Kosmetyki z których korzystałam:
IMAG0982.jpg
Włosy myłam wszystkim co miałam pod ręka i postanowiłam wypróbować nawet wyżej wspomniane mydło Agafii. Oprócz tego białe mydło również Agafii, nowy nabytek od Yves Rocher, Balea Volumen i Natur Vital z żeń-szeniem.
Przez ponad polowe miesiąca włosy olejowałam olejkiem łopianowym Green Pharmacy (i udało mi się wykończyć jedną buteleczkę z dwóch), a następnie sięgałam po krem z Vatiki i to jemu przypisuje długotrwały efekt wygładzenia.
Zabezpieczałam końcówki olejem kokosowym jak zawsze i zamiennie serum z Mariona lub Bioetiki.
Początkowo jeśli chodzi o odżywianie po myciu stosowałam małe trio: odżywka z Garniera, maska proteinowa Bioetika i nowo nabytego Biovaxa. Później postawiłam na zużywanie i zabrałam się za Garniera i małą saszetkę maski Biovax. Nie uda mi się ich wykończyć do końca tego miesiąca.
Nieregularnie wcierałam tonik na wypadanie Receptury Babuszki Agafii więc i z wypadaniem bywało różnie.
DORAŹNIE UDAŁO MI SIĘ ograniczyć przetłuszczanie się włosów i zwiększyć ich objętość za pomocą maski hesh Kalpi Tone (brak na zdjęciu) i glinki Gahassoul nakładanej po myciu na skórę głowy (następnie na długość nakładałam zwykłą odzywkę i wszystko spłukiwałam).

W ostatnich dniach udało mi się pozbyć wiecznych splatań przy skórze głowy dzięki raz użytemu szamponowi Yves Rocher volume, ale na tym jak na razie kończyły się jego zalety.
Tracę powoli cierpliwość do mojej skóry głowy. Nie cierpię braku objętości i szybszego przetłuszczania. Mam nadzieje, że po zakupach 1.12 znajdę jakiś szampon który mi w tym pomoże.

W tym miesiącu nie było płukanek ponieważ stosowałam wcierkę, ale może powinnam do nich wrócić.

Kosmetyki na grudzień:
IMAG0983.jpg
Jeden szampon. Zużyć resztki by zabrać się za kolejną odżywkę która swoje odleżała czyli Nivea. Do olejowanie idzie olej łopianowy i krem Vatika, ponieważ ich daty ważności sięgają do lutego. Końcówki bez zmian. Glinka i maska Hesh też bez zmian (znowu zabrakło jej na zdj.).  

Zakupoholizm:
-zużyte: jedna z dwóch buteleczek oleju łopianowego Green Pharmacy,
-nabyte: maska Biovax, szampon Yves Rocher (kupiony w ostatni czwartek).
Bardzo słabo szło mi zużywanie w tym miesiącu. A w przyszłym miesiącu bilans będzie trochę słabszy ze względu na zaplanowane zakupy.

A wasze włosy jak się mają? Bierzecie udział w dniu darmowej dostawy? ;)
  • awatar Ruda1990: Ah ten błysk ;) Ja podcięłam końcówki tydzień temu. :) A o tym dniu darmowej dostawy dopiero mi powiedziałaś bo pewnie nawet bym nie zauważyła. Fajna sprawa ale dla kogoś kto zamawia przez internet. Ja mało kiedy ;)
  • awatar malinowa Sandra: Piekne wlosy, ale taka armia kosmetykow. Szukam czegos na polysk wlasnie, ale podejrzewam ze to w wiekszosci kwestia zdrowych i zadbanych wlosow.
  • awatar hairlovelo: @malinowa Sandra: to raczej sprawka olejów :)
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hairlovelo
 
Przyszedł i na nią czas. Nie ukrywam, że odkąd do mnie dotarła to od razu wzięłam ją w obroty, chociaż większość kosmetyków czeka u mnie na swoja kolej. Byłam bardzo jej ciekawa. Opinie o niej są naprawdę skrajne. Że działa, że nic nie robi, że przeciętniak, że pobudza ten wzrost, że pachnie totalnie ciasteczkowo, a nawet że ze względu na konsystencje starcza na 3 użycia...
rab drozdzowa (10).jpg
OPAKOWANIE
wygodny słoiczek, solidny, niczym nie wyróżniający się pośród innych. No może oprócz dosyć fajnego zdobienia.

ZAPACH
nie mam ochoty jej zjeść, według mnie zapach przereklamowany, ale ogólnie rzecz biorąc przyjemny. Może czuć tam jakieś ciastko ale zaprawiane chemią.

KONSYSTENCJA
według mnie nie jest za rzadka, chociaż gęsta też nie jest. Konsystencja o beżowym kolorze jest w sam raz do nakładania na skalp.

WYDAJNOŚĆ
przez pierwsze dwa tygodnie stosowałam ją na skalp przed myciem (na ok pół godz.), oraz po myciu na skalp oraz resztę włosów na ok 5 min.
Przez kolejne dwa tygodnie stosowałam ją już tylko przed myciem na skalp i sporadycznie po myciu na włosy. W kolejnym miesiącu używałam ją już tylko po myciu na włosy ale nie za każdym myciem (chociaż w większości po nią sięgałam).
Jak widać maska jest wydajna. Trzeba zaznaczyć, że aby pokryć nią całą skórę głowy potrzeba jej więcej niż na długość włosów, a tu potrzeba jej niewiele. Chyba od dwóch tygodni mam wrażenie, że już ja wykończyłam ale ona nadal jakimś cudem gromadzi się na dnie.

DOSTĘPNOŚĆ
maska jest całkiem popularna (szczególnie jak na kosmetyk rosyjski) więc wszelkie drogerie z zagranicznymi kosmetykami, zielarnie w większych miastach itd (w Poznaniu jest w ofercie zielarni na Garbarach). Tylko cena dosyć zróżnicowana. Ja kupiłam ja za niecałe 9 złotych za 300ml (chyba taniej nie da się jej dostać w PL, ceny wzrastają do ok 16zł, a jeszcze jakiś czas temu do 20zł).
rab drozdzowa (8).jpg
DZIAŁANIE
na wstępie dodam, że to pierwsza maska która nakładałam na skalp przed jak i po myciu.
*Na skalp: po myciu nie widziałam efektów więc przestałam jej tak używać, chociaż z drugiej strony nie przyspieszała przetłuszczania skalpu, nie dawała efektu przyklapu.
Przed myciem używałam jej na pół godziny aby mogła sobie spokojnie zadziałać. Nie podrażniała skóry, wręcz przeciwnie była odżywiona chociaż podczas mycia zauważałam lekko większy wysyp włosów (z reszta jak zawsze gdy nakładam coś na skalp przed myciem). W pewnym stopniu przyspieszyła wzrost włosów ale super efekt wow zdumiewający i szokujący to to nie był. Ok. 2,5cm mi przybyło (zazwyczaj ok 2cm z przyśpieszaczami), ale jednocześnie stosowałam płyn pokrzywowy Kulpol.

*Na włosy: powiem od razu: jestem zadowolona. Maska nie obciąża (przynajmniej nie obciążała w zeszłym miesiącu, bo ostatnio moja skóra głowy szaleje). Ułatwia rozczesywanie (chociaż w duecie z szamponem-rypaczem pierwsze rozczesanie po myciu jest trochę trudniejsze) i odżywia włosy. Ładnie się błyszczą i dobrze układają. Jestem z niej zadowolona. Koniówki mimo długiego niepodcinania nie są suche. Cóż więc więcej oczekiwać.
Jeśli jeszcze gdzieś ja spotkam w okazyjnej cenie to może ja kupie (może bo pewnie będę wolała sprawdzić coś nowego).

PODSUMOWANIE
bardzo wydajna, bezsilikonowa maska o dobrym działaniu. Bez obaw mogłabym ja polecić koleżance, myślę że jest warta wypróbowania i dosyć wszechstronna ze względu na to że można ja używać na skórę głowy.

SKŁAD
rab drozdzowa (24).jpg
w wolnym tłumaczeniu:
-woda z ekstraktem z drożdży: drożdże regulują prace gruczołów, wspomagają wzrost włosów, bogate w białka; oraz
z sokiem z brzozy brodawkowatej: wzmacnia, wspomaga porost włosów,
wzbogacona ekstraktami z:
-omanu wielkiego: łagodzi stany zapalne,
-mącznicy lekarskiej: działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo,
-ostropestu plamistego: regeneruje,
-kondycjoner/konserwant,
-alkohol tłuszczowy, emolient,
-emulgator (łączy wodę z olejem),
-guma guar, zagęstnik (kosmetyk jest lepki),
oleje zimnotłoczone:
-olej z zarodków pszenicy,
-olej z pestek nasion porzeczki złotej,
-olej z sosny syberyjskiej,
-olej z owoców dzikiej róży,
-witamina C,
-pantenol: humekant, nawilża,
-glukozamina: zw. filmotwórczy,
-kwas cytrynowy: regulator ph,
-zapach,
-konserwanty (2).
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hairlovelo
 
Ostatni taki wpis był 9 dni temu a ja mam wrażenie jakby wieczność. Może dlatego, że ostatnio w domu nic nie robiłam tylko się uczyłam. W każdym razie egzamin zdany yeaah i spokój przynajmniej na jakiś czas.

Zauważyłam, że wprowadzająca się jesień nie służy moim włosom. Łatwo tracą objętość, szybciej się przetłuszczają i chyba zwiększyło się wypadanie chociaż na razie nie dużo (głownie przy myciu ale to też może sprawka białego mydła).
Wdrażam w życie nowe "nawyki". Nie olejuje włosów przed każdym (albo prawie każdym) myciem. Naprzemiennie z olejowaniem używam płukanek, a ostatnio skupiam się na denkowaniu.

Wczoraj poirytowana stanem mojej skóry głowy postanowiłam sięgnąć po zapomniany peeling kawowy. Arsenal:
IMAG0532.jpg
[brak algo gdyż zużyłam je do końca]
Zrobiłam tak:
1. Dwie łyżki kawy wsypałam do dużego kubka i zalałam go do połowy wysokości. Następnie wylądowało tam pół łyżeczki kakao (którym wcześniej się ratowałam jako suchym szamponem), kopiasta łyżeczka alg morskich oraz niezliczone ilości błota z Morza Martwego. Mimo wszystko konsystencja była rzadka ale nie chciałam tam jeszcze wciskać maski czy szamponu. Naniosłam na skórę głowy i masowałam. Zostawiłam na jakieś 5 min.
2. Umyłam włosy szamponem jajecznym Barwa Naturalna.
3. Nałożyłam na kilka minut maskę drożdżową RBA.
4. Wtarłam płyn pokrzywowy Kulpol w skalp, a w końcówki olej kokosowy i serum Marion.

Efekt (zdjęcie po powrocie z egzaminu):
IMAG0529.jpg
Efekt: skóra odświeżona, cały martwy naskórek usunięty ale niestety brak cudownego odbicia u nasady chociaż tragicznego przyklapu nie ma. Chyba będę musiała się przyzwyczaić. Włosy na długości są bardzo miękkie (efekt po kawie), ale jednocześnie trudniej trochę je rozczesać i falują się a tego dawano nie było, to pewnie sprawka szamponu). Włosy się błyszczą i jest okey.
Już od jakiegoś czasu czułam, że skóra domaga się peelingu więc nie chciałam jeszcze dalej tego odwlekać.

A wczoraj była sobota więc czas i na zakupy. Takie skromnisie. Żadnego oleju i kosmetyku do włosów więc jest dobrze.
IMAG0524.jpg
*Wibo serum z miodem i keratyną na bazie wody termalnej - nowość w Rossmannie całkiem fajnie się zapowiadająca. Serum to chyba prawdziwe serum bo nie śmierdzi lakierem i nie wysycha. Szkoda, że brak więcej informacji od producenta.
*Wellness&Beauty peeling solny mango i kokos - polubiłam wersje oliwkową i chociaż mało wydajny ale skuteczny. Był na promocji a moje nogi od czasu do czasu domagają się pożądanego peelinigu.
*Korzeń mydlnicy lekarskiej (zioła to nie kosmetyk prawda?) bo nie poddaje się tak łatwo. Pewnie wyląduje w płukance (a może kiedyś uda mi się nią umyć włosy)
IMAG0535.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Włosowe spa tym razem było baaardzo obfite. O tak, można powiedzieć, że zaszalałam. Wróciłam wczoraj do domu wcześniej. Miałam na ten dzień zaplanowaną naukę, więc nie przewidywałam, że wyjdę jeszcze z domu. Pomyślałam sobie, że dawno nie olejowałam włosów na dłuuugi czas. Ostatnimi czasy owszem często, ale nie dłużej niż na godzinę. Zatem wczorajszy arsenał:
IMAG0412.jpg
1. Włosy spryskałam mgiełka Lactimilk, która jest bogata w proteiny (i śmierdzi). Po jakimś czasie nałożyłam olej lniany, który niestety obficie wylał mi się na dłoń (ale po nałożeniu nic nie ściekało więc wszystko w normie xd).
2. Po jakichś 6-7 godzinach (czyli już wieczorem) przygotowałam sobie maskę drożdżową - ulubieniec. Czyli kostka drożdży, dwie łyżki jogurtu naturalnego z dodatkiem dwóch łyżek alg morskich (w słoiku po Pudliszkach) i kilku kropel olejku z drzewa herbacianego.
3. Po pół godzinie zmyłam wszystko bardzo dokładnie białym mydłem Agafii (dwa razy jak to mam w zwyczaju).
4. Na kilka minut nałożyłam maseczkę drożdżową Receptury Babuszki Agafii (bez silikonów).
* Prawie bym zapomniała, po spłukaniu odżywki użyłam jeszcze płukanki tatarakowej.
5. Po odsączeniu wody ręcznikiem wtarłam w skórę głowy płyn pokrzywowy, który stosuje po każdym myciu.
6. I tu mi się urywa film, bo nie wiem czy zabezpieczałam końcówki zanim poszłam spać. Wydaj mi się, że nie. Rano końcówki były trochę szorstkie więc nałożyłam orientalny olejek Mariona wersja z kokosem.
IMAG0395.jpg
Było więc bardzo drożdżowo, co lubię, tzn. moje włosy lubią od czasu do czasu. Chociaż ostatnio sięgam po olej arachidowy to tym razem sięgnęłam po lniany, który po zakończeniu kuracji od wewnątrz nie ma co ze sobą zrobić. A że ważność ma do 15.09 to trzeba go jakoś zużyć chociaż jak na moje cienkie włosy jest " za ciężki" (lepiej spisze się na włosach wysokoporowatych, zniszczonych).
Widać już, że końcówki domagają się fryzjera ale doczekają się może w przyszłym miesiącu.
Ogólnie efekt jest zadowalający ale bez szału. Oleje wole jednak trzymać krócej (ale dłużnej niż godzina) i nie takie "ciężkie" jak lniany czy oleje na parafinie. Z reguły nie łącze olejowania z domową maseczką i tak też zostanie. Widzę, że włosy są odżywione, błyszczące i miękkie ale niestety ucierpiała objętość.

A tak wyglądały włosy po kilku godzinach gdy wróciłam do domu. Nie rozczesane, zdjęcie bez lampy w świetle dziennym (zrobione pod oknem).
IMAG0413.jpg
  • awatar Mrs Dangerous: Ładne włosy :)
  • awatar dor0tka: nieźle rozpieszczasz te swoje włosy, widać że im to służy ;) ja ostatnio trochę sobie odpuściłam, głównie mycie+maska/odżywka, ale mam zamiar wrócić do częstszego olejowania, no i też przydałoby się podcięcie końcówek :) stosowałam jakiś czas olej lniany na włosy, ale nie było jakichś spektakularnych efektów ;/
  • awatar Orzeszkowa<3: Bardzo ładne włosy :) Co polecasz na zniszczone końcówki? Nie są jakoś bardzo zniszczone, ale trochę się rozdwajają.
Pokaż wszystkie (14) ›
 

hairlovelo
 
Jak zawsze przy tego typu postach zacznę od tego, że już dawno takiego nie było. A teraz przechodzę do konkretnych faktów. Oczywiście wspomnę o gorączkach i o tym, ze jednak musiałam się przekonać do silikonowych odzywek. Silikony i oleje w kosmetykach to sprzymierzeńcy włosów latem, szczególnie gdy jest tak ciepło. Po dwóch użyciach takiej odzywki stwierdziłam, że muszę z tęsknoty użyć lżejszej, bez silikonowej odżywki, ale tak by nie traciły na tym włosy.
Wczorajszy arsenał prezentuje się tak:
IMAG0269.jpg
1) pierwszy raz naolejowalam włosy olejem lnianym, którego wyłączyłam z diety, a zużyć go jakoś trzeba. Chociaż u niektórych olej lniany działa cuda to wydaje mi się, że dla moich włosów jest za ciężki, ale jeszcze to zbadam.
2) Po godzinie (chyba) nałożyłam na skore głowy maseczkę drożdżowa Agafii na pol godziny.
3) Po tym czasie na cale włosy nałożyłam odzywkę Cece od Sweden Cherry & Keratin i starałam się wmasować ją we włosy aby zemulgować olej. Tym sposobem olej 'rozpuściłam' odżywką, dzięki czemu łatwiej zmywał się z włosów. O samym emulgowaniu pisałam już kiedyś i jest oznaczone to w tagach.
4) Po ok 5 minutach umyłam włosy dwukrotnie szamponem Labell o zapachu kiwi, czyli tak jak zawsze.
5) Następnie dwie łyżeczki maseczki Agafii miód & owoce leśne wymieszane z łyżeczka maki ziemniaczanej nałożyłam normalnie jak odżywkę po myciu i po ok 10 min spłukałam włosy woda.
6) Na koniec wtarłam wcierkę i zabezpieczyłam jeszcze końcówki, jak zwykle odrobina oleju kokosowego i serum silikonowym.
IMAG0252.jpg
Mona by pomyśleć, że to trochę skomplikowane mycie włosów ale nie było ono ani czasochłonne ani meczące, gdyż po szybkim nałożeniem produktów zajmowałam się zwykłymi rzeczami i nie zwracałam na włosy uwagi.
Przede wszystkim chciałam przetestować skrobie ziemniaczana i już napisze, ze na pewno jeszcze do niej sięgnę przy najbliższej okazji. Fajnie zagęściła maseczkę tworząc jednolita masę. Nie było żadnych problemów z zapachem czy zmywaniem.
Włosy zemulgowałam odzywka gdyż bałam się, że olej lniany okaże się trudny do zmycia, a chciałam tego uniknąć.
No i oczywiście chciałam odżywić włosy po tej największej fali opałów. U mnie teraz słońce grzeje i jest chłodny wiatr, czyli idealnie. A raczej idealnie by było gdyby w nocy jeszcze padało. Ale nie o tym.

Efekty: olej domyty, a to najważniejsze. Włosy u nasady trochę mniej odbite niż zazwyczaj ale przyklapu nie ma. Włosy gładkie w porównaniu do poprzednich dni ale trochę trudniej się rozczesują. Są miękkie, a błyszczenie w normie. Ogólnie trochę dziwny efekt, jestem zadowolona ale ten brak objętości trochę mnie zdegustował. Niestety, jeśli nie miałam spiętych włosów z czubka głowy to zbijały się w stronki, czego bardzo nie lubię, ale o dziwo zachowują fason. Do maki ziemniaczanej, tak jak mówiłam, jeszcze wrócę i przyjże się jej bliżej. Ponieważ podczas mycia zastosowałam kilka nowości naraz mogę jedynie się domyślać co jest czego efektem, ale skrobia zrobiła na mnie wrzenie. No i nigdy nie sadziłam ze będę nakładać na włosy mąkę, jakąkolwiek.

Stosujecie skrobie ziemniaczana? Czy wolicie nie mieszać kuchni z łazienką? :)
  • awatar Pearlita: Ale masz długie włosy :)
  • awatar roger-the-alien: Właśnie mam olej na włosach, w takim razie lecę nałożyć odżywkę na nie więcej niż pół godziny. Nie wiem jak tu zrobić buziaka, ale przesyłam za te wszystkie informacje :)
  • awatar hairlovelo: @roger-the-alien: dasz po umyciu jak sie okaze czy sie sprawdzilo ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
W tym tygodniu miałam okazje pobyć trochę, ale niestety to było bardzo trochę, nad morzem. Zdziwiłam się, że w tak małym miasteczku natknęłam się na drogerie Natura (wcześniej jej tam nie było), a że potrzebowałam jakiegoś żelu pod prysznic i gąbki to weszłam... i przepadłam.  
IMAG0085.jpg
Tym sposobem postanowiłam zrobić sobie małe odstępstwo od mojego postanowienia.
IMAG0097.jpg
*Olej avocado i makadamia w saszetkach po 10ml, nie pamiętam dokładnie ale raczej w niezbyt korzystnej cenie. Skusiłam się bo nigdy wcześniej nie miałam z nimi styczności, a pełnowymiarowe opakowanie nie wchodzi w grę (definitywny zakaz kupowania nowych olei póki nie wykończę starych).
IMAG0099.jpg
*aloesowa maska Natur Vital: jedna z tych masek które chciałam mieć od dawna a nigdzie jej nie widziałam (podobno w promocji rozchodzi się jak świeże bułeczki), bez silikonów, o niezbyt przyjemnym zapachu ale za to skład jest obiecujący. No po prostu musiałam.
IMAG0105.jpg
*Maska Seri nature line miód i migdały, 19zł/1l: zachęcona ceną i ciekawością znowu uległam, maski nie widziałam w mniejszych opakowaniach ale wiem, że można ją jeszcze spotkać w Hebe, nie miałam jednak ochoty latać za nią aż do Poznania więc wzięłam już tak na zaś.
IMAG0106.jpg
*Olejek na gorąco Oriflame: a tutaj to już nie ja zawiniłam, dostałam od znajomej która jest konsultantką, wzięła mnie z zaskoczenia. Trafiła, bo chętnie go wypróbuje.
*Ziaja kokosowe mleczko pod prysznic: uwielbiam wszelkie myjadła od Ziaji a że akurat potrzebował i był w promocji to nawet się nie zastanawiam. Tej wersji jeszcze nigdy nie miałam ale bardzo już ja polubiłam. Dobrze się pieni, myje, nie podrażnia skóry i uwielbiam jego zapach. Porostu uwielbiam żele od Ziaji.
IMAG0095.jpg
*Szampon Natur Vital stał obok maski i tak się do mnie uśmiechał z promocyjną ceną na dole, że przygarnęłam i jego. 300ml/12zł.

Kilka dni póz później nie obyło się bez wizyty w Rossmannie:
IMAG0132.jpg
*Isana peeling pod prysznic limitowana edycja: tak mi się spodobał zapach, że wpadł do koszyka. W końcu to limitowana edycja i później już by go nie było...
*Ziaja kozie mleko: kolejne mleczko myjące Ziaji, również było na promocji więc zrobiłam mały zapasik.
W okolicznej drogerii dostałam już dawno upatrzoną maskę Farmony Bambo&Oils: podobno jest lekka i bez silikonów a ja lubię mieć taka maskę pod ręką / 12,50zł. Szukam ostatnio alternatyw od typowo emolientowych masek/odzywek które jednak przeważają na drogeryjnych półkach, a ta ma oleje dopiero dalej w składzie. Liczę więc na moc bambusa.

Postanowiłam zrealizować zamówienie, które też już od jakiegoś czasu planowałam. Właściwie planowałam kupić trochę więcej ale stwierdziłam, że w sumie nic już więcej mi nie potrzeba i że to bez sensu... o ironio.
IMAG0150.jpg
Wczoraj doszły do mnie:
*miodowe mydło Receptury Babuszki Agafii: "mydło na wodzie zmrożonej z 17 ziołami i witaminami, delikatnie oczyszcza i pielęgnuje". Kosztowało niecałe 10 zł za pół litra. Liczyłam na fajny zapach i delikatne mycie. Jak na razie to wiem, że zapach nie urywa... ale cena i tak jest ok.
*drożdżowa maska do włosów RBA pobudzenie wzrostu, chyba najbardziej osławiony rosyjski kosmetyk w internecie, początkowo nie zwracałam na niego uwagi ale teraz chciałabym przetestować jej działanie pobudzające wzrost. Zapach mnie zaskoczył, zupełnie nie przypominał ciasteczek, może w minimalnym stopniu, ale nie jest to istotne. Zapłaciłam za nią niecałe 9 zł co uważam za dobrą ceną w porównaniu z innymi sklepami. (Nie wiem jak na Allegro ale już chyba taniej nie da się jej zamówić.)
*Fito maska do włosów regenerująca Stotrav z łożyskami roślinnymi i kreatyną, odżywia skórę głowy, sprzyja aktywacji wzrostu, nadaje gładkości włosów i przywraca naturalny blask. Znowu liczę na przyspieszenie porostu, a ponad to ciekawa jestem jak zadziała typowo ziołowa maseczka. 26zł/500ml.
*Kult masło do ciała o zapachu mango i liczi,
*Kult masło do ciała o zapachu smoczego owocu i kokosu.
PicMonkey Collage.jpg
Masełka dostępne w Aldim o ładnym składzie, tak że nie mogłam się zdecydować która wersje wybrać i wzięłam dwie (masła są "okazjonalną" ofertą, później by już ich nie było więc...). Czekają na swoją kolej, a może nawet oprócz ciała wykorzystam je do kremowania włosów. Słoiczki też przypadły mi do gustu szczególnie te miniaturowe rysunki. 250ml/10zł.

Niestety moja łazienka nie była przygotowana na taki przypływ nowych kosmetyków. To chyba największe zakupy kosmetyczne jakie dokonałam ale to raczej kwestia przypadku. Z drugiej strony nawet fajnie tak zaszaleć raz na jakiś czas. ;D

A żeby nie było, że znad morza przywiozłam tylko kosmetyki to po powrocie zrobiłam sobie wakacyjny słoik 2015.
IMAG0116.jpg
-słoik po landrynkach,
-kryształki imitujące piasek: Pepco 3,99zł,
-muszelki, suszone drewno: 0 zł,
-mini statek 4 zł,
-rzemyki z koralikami: twórczość własna.

No to chyba byłoby wszystko, któryś kosmetyk wpadł wam w oko? :)
Pokaż wszystkie (10) ›
 

anettalikes
 

Cześć!





Dawno nie było u mnie żadnego kosmetyczno-urodowego wpisu. Korzystając z okazji, że miesiąc styczeń skończył się już ponad tydzień temu, pokażę Wam dzisiaj *moich kosmetycznych ulubieńców miesiąca* :) Mam nadzieję, że post Wam się spodoba!




a1a.JPG




*WŁOSY*

10.JPG



Zacznę od włosów. Do moich ulubieńców na pewno mogę zaliczyć *szampon przeciw wypadaniu włosów - Receptury Babuszki Agafii* a także *maska drożdżowa - Receptury Babuszki Agafii* . Bardzo polubiłam się z tymi kosmetykami. Mam już drugie opakowanie jednego i drugiego kosmetyku. Na moich włosach działają cuda!







*PIELĘGNACJA TWARZY*

6.JPG



*Płyn micelarny z firmy Ziaja* jest moim ulubieńcem wszech czasów! :) Mam już może 15 opakowanie, bo używam go od kilku lat. Mam bardzo wrażliwą twarz i oczy, a ten płyn nie podrażnia mnie ani trochę, do tego jego cena, dostępność i wydajność. Same plusy! :) Drugim ulubieńcem jest *maść z witaminą A* . Używam ją na wypryski. Świetnie łagodzi, a "nieprzyjaciele" znikają bardzo szybko :)






*MAKIJAŻ TWARZY*


3.JPG



Jeżeli chodzi o makijaż twarzy, to na pewno największym ulubieńcem jest tutaj *krem BB - Soraya* . Używam go od sierpnia (dostałam go na spotkaniu blogerek w Zamościu) i dopiero niedawno mi się skończył, ale mam już drugie opakowanie :) Dalej jest to *paletka korektorów - Wibo* , która jest naprawdę świetna. Najchętniej używam tego jasnego beżu na wypryski, jak już się takowe na mojej twarzy pojawią. I ostatnim kosmetykiem w tej kategorii jest *rozświetlający korektor pod oczy - Lovely* . Za taką cenę pomyślałam, że wypróbuję i sprawdza się u mnie świetnie :)

*MAKIJAŻ OKA*



5.JPG


4.JPG



Od jakiegoś czasu mój makijaż oczu składa się dokładnie z tych wszystkich kosmetyków, które widzicie wyżej. Najpierw na oko nakładam *kremowo-żelowy cień do powiek Maybelline Color Tattoo w kolorze On and on Bronze,* później w zewnętrznym kąciku oka nakładam któryś z ciemniejszych cieni z paletki *Sleek Au Naturel.* U mnie oczywiście obowiązkowa jest kreska eyelinerem. Moim ulubieńcem jest *eyeliner - Wibo* (moje drugie opakowanie). Rzęsy najpierw maluję tuszem *Maybelline The Rocket Vollume Express* , a później *Classics 3D Lash Defined.*




*USTA*

1.JPG


2.JPG



Na ustach w styczniu najczęściej gościła u mnie szminka z *Vipery w kolorze fuksji nr.61* (na zdjęciu kolor przekłamany, niestety).





*PAZNOKCIE I DŁONIE*


7.JPG


8.JPG




Na moich paznokciach gościł najczęściej duet z Golden Rose. Najpierw nakładałam *czarny lakier Golden Rose With Protein nr.287,* a na wierzch *top coat Golden Rose 3D Glaze nr.05.* Od końca grudnia zawsze jak maluję paznokcie nakładam na koniec *uwardzacz Therapy Nail - Venita.* Uwielbiam go! Bardzo polubiłam się też z tym *regenerującym kremem-maską do dłoni - Paloma hand SPA.*




*ZAPACH*

9.JPG




Najczęściej używałam tego zapachu z *Adidasa - Floral Dream.* Przepiękny świeży zapach, który utrzymuje się niesamowicie długo. Wow! :)








I to były wszystkie kosmetyki, które chciałam Wam w tym wpisie pokazać.








*Używałyście któregoś z tych kosmetyków? Jak Wam się sprawdziły? Zachęciłam Was do wypróbowania któregoś z moich ulubieńców?* :)






Pozdrawiam i ślę buziaki :* :*
Aneta,




PS: Standardowo zapraszam na drugiego bloga eselegante.blogspot.com , gdzie jest dużo lepsza jakość zdjęć.
  • awatar Vic and Clauud.: ile kosztuje ten krem BB? bo ostatnio poszukuję jekiegoś idealnego i nie mogę na nic natrafić. :/
  • awatar beauty. hair. cosmet: nie znoszę tego eyelinera z wibo
  • awatar Tusiaczkowy Robak: lakiery :P
Pokaż wszystkie (15) ›
 

 

Kategorie blogów