Wpisy oznaczone tagiem "Rozdział 3" (21)  

fantasticstory1998
 
Angelika od kilku minut siedziała w komnacie, którą pokazał jej Marck. Pomieszczenie to było bardzo duże i pięknie się prezentowało. Miało kolory purpury, złota i pomarańczy. Przy suficie wisiał wielki kryształowy żyrandol. Na ścianach powieszone były obrazy, na których widniały postacie elfów. Z ich urody i strojów dziewczyna wyczytała, że to byli książęta i księżniczki elfów.
W jej oczach ukazywał się podziw. Nigdy nawet nie myślała, że takie istoty żyją naprawdę. Co prawda w dzieciństwie wierzyła w to, jej mama czytała Angelice na dobranoc książki, w której takie stworzenia były, a teraz spotkała je naprawdę. I co najdziwniejsze okazuje się, że jest jedną z nich. Ciągle nie może w to uwierzyć.
- Angelika? - głos księcia wyrwał ją z rozmyślań. - Dobrze się czujesz? - pyta.
- Tak... Chyba... Sama nie wiem. - powiedziała smutnym głosem spuszczając głowę. - Jeszcze wczoraj bym nie uwierzyła, gdyby ktoś mi powiedział, że dzisiaj będę rozmawiała z elfem, księciem elfów. Nigdy nie przypuszczałam, że mogę się znaleźć w tak pięknym miejscu, i że poznam tyle wspaniałych, baśniowych stworzeń. Czuję się jakby to był sen, z którego za chwilę się obudzę, a prawda jest taka, że nie chcę się budzić, bo boję się, że już nigdy Ciebie nie zobaczę. Jestem taka zagubiona, ale wiem, że powinnam ocalić Twój świat i to mam zamiar zrobić. Czy jestem córką największej czarodziejki czy nie i tak pomogę wam ocalić ten świat. - Jej oczy nabrały blasku. Podniosła wysoko głowę i spojrzała księciu w oczy. On tylko uśmiechnął się przyjaźnie i wziął za rękę wyprowadzając z komnaty.
- Gdzie Ty mnie zabierasz? - pyta trochę zdezorientowana.
- Muszę Ci coś pokazać - odpowiedział. - Nawet w naszym świecie mało kto wie o istnieniu tego miejsca. To jest taka moja "kryjówka" - powiedział z naciskiem na ostatnie słowo. Po kilku minutach dotarli do magicznego miejsca, które zaparło dech w piersiach dziewczynie. Drzewa były wysokie niczym góry - przynajmniej tak się wydawało młodej czarodziejce - ptaki śpiewały niczym muzy. Gdy się dobrze wsłuchała miała wrażenie, że one robiły to w ludzkim języku. Zwierzęta były bardzo oswojone, może dlatego, że nikt tam praktycznie nie przychodził. Miejsce to tętniło życiem, energią i radością. Angelika nie mogła wyjść z podziwu. Nigdy nawet nie śniła o tak cudownym miejscu.
- Pięknie, prawda? - odezwał się w końcu i wyrwał - znowu - Angelikę z zadumy.
- Pięknie? To o wiele za mało powiedziane. - odpowiedziała.
- Wiedziałem, że Ci się spodoba. - przytulił ją, a ona stała zdziwiona nie wiedząc co powiedzieć. Odsunął się od niej - yyy... Przepraszam - wydukał czerwieniąc się.
- Ni... Nic się nie stało. - uśmiechnęła się lekko - Możemy wracać? Strasznie zgłodniałam. Haha - zaśmiała się.
- No dobrze - I wrócili do pałacu króla Eomera i królowej Fiony. Siedzieli w komnacie, która została przeznaczona dla dziewczyny i rozmawiali. Angelika czuła się tak jakby znała go całe życie, a nie kilka godzin. Rozmawiali o wszystkim. On opowiadał jej o swoim świecie, a ona mu o swoim. Świetnie się razem bawili.
- Jak odkryłeś tamto miejsce? - spytała.
- Gdy byłem mały to często uciekałem z pałacu, żeby uniknąć lekcji. Raz gdy to zrobiłem, to poszedłem tak daleko, że zgubiłem później drogę i szedłem na oślep chcąc wrócić do domu. Rodzice w tym czasie postawili całą straż na nogi, bo nie było mnie aż dwa dni. Haha - zaśmiał się - Nagle zobaczyłem błękitne świetliki, które wyglądały jakby chciały mnie gdzieś zaprowadzić. Nie mogłem się oprzeć i poszedłem za nimi. I własnie w ten sposób znalazłem to miejsce.  - skończył opowiadać, a dziewczyna słuchała go zaczarowana. - A Ty jak znalazłaś portal? - spytał po chwili ciszy.
- Hmmm... Niech pomyślę. - zrobiła zamyśloną minę. - Po prostu szłam do szkoły i nagle pojawiła się przede mną dziura i ujrzałam Ciebie.
- Fascynująca historia. I tyle szczegółów - zaśmiał się.
- Czy Ty własnie ze mnie drwisz? - spytała udawanym podejrzliwym tonem.
- Nie no gdzieżbym śmiał. Księciu elfów nie przystoi drwić z poddanych. - Zrobił niewinną minę.
- Chwila, chwila, chwila. - spojrzała na niego groźnie. Gdyby umiała zabijać wzrokiem już by nie żył. - Nie jestem Twoją poddaną. Ha - powiedziała i nagle uniosła się w powietrze. Zdezorientowana zaczęła panikować. - Co się dzieje? Jak ja to... - Marck patrzył na nią i nie mógł wyjść z podziwu.
- Śmiesznie wyglądasz z tą miną. - powiedział po chwili, gdy już doszedł do siebie.
- To nie jest śmieszne. Jak ja mam stąd zejść? Opuścić się, czy jak to tam. - powiedziała smutna i nagle jakby za machnięciem różdżką spadła na podłogę. - Hmmm zejście nie było takie trudne. - zaśmiała się.

----------------------------------------------

Jak do tej pory to chyba najdłuższy rozdział. Nie wiem jak wam, ale mi się bardzo podoba.
Proszę was o szczerą opinię.
Wiecie, żebym mogła się poprawić następnym razem :)
Ale mam nadzieję, że udało mi się zaciekawić was :)
Miłego dnia :*

8ab54fb836feeaacgen.jpg
  • awatar Paulai: Ciekawe, nie powiem, ale znowu jak dla mnie to się dzieje za szybko... Znów nie widzę tam emocji, które dotykają bohaterów. To, jak się uniosła... Za szybko to się działo. Zaśmiałam się, czytając to, ale coś mi brakuje. Powodzenia z następnym rozdziałem :)
  • awatar MojaHistoria: O rany niesamowite to jest *o*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

delly25
 
Wieczorem byłam sama z April. Siedziałyśmy z piżamach i oglądałyśmy anime, bo April je uwielbia. Zauważyłam, że ona jest smutna, więc zapytałam co się stało.
- Wykryli u mojej mamy raka kilka miesięcy temu.- odpowiedziała ze łzami w oczach.
- Ale da się go wyleczyć?- spytałam.
- Lekarze mówią, że ma małe szanse.
- Naprawdę, tak mi przykro, ale czemu mi o tym nie powiedziałaś?. Nie martw się będzie dobrze.- Pocieszałam April.
Nagle ktoś do niej zadzwonił. To był telefon ze szpitala.
- Dobrze już jadę- powiedziała i pobiegła w stronę wyjścia.
- Gdzie?
- Do szpitala.
- Czekaj jadę z tobą.
W szpitalu:
- Proszę usiąść- rzekł lekarz.
- Ale co się dzieje- pytała April
- Pani mama... nie żyje.- odpowiedział lekarz
- Co, ale to nie może być prawda.- April już płakała, a ja zaczęłam ją pocieszać.
- Niech się pani uspokoi. Wszystko się ułoży.- kontynuował lekarz. Zmarła wczoraj o północy.
- To nie może być prawda.
- Niestety taka jest kolej rzeczy. Ludzie przychodzą i odchodzą.- zaczynał przynudzać doktor. Proszę przyjść jutro rano i wypełnić potrzebne nam papiery.
Nie wiedziałam, że ta noc tak się skończy. Ja straciłam rodziców w dzieciństwie, więc śmierć nie jest mi obca. Tylko szkoda mi April, nie wiem jak sobie poradzi ze śmiercią najbliższej osoby.
 

mojeopowiadaniedm
 
-Wiecie co, ja chyba już pójdę...-powiedziała Marta.
-Dlaczego? Zostań!-zaczęła Kaja.
-Nie. Mama na mnie czeka.- ucięła krótko Marta.
Dziewczyna wzięła torebkę i wyszła. Julka bez słowa wyjrzała za okno. Zobaczyła tam Martę! Z Maćkiem! I oni się przytulali!
-Dziewczyny, jak to możliwe, że oni się przytulają?! Przecież oni się prawie nie znają!- powiedziała z niedowierzaniem Julka.
-Marta zna się z Maćkiem. Chodzili do tej samej klasy w podstawówce.- powiedziała od niechcenia Kaja.
Julka spuściła głowę. Jeśli ona zna się z Maćkiem od lat, to on na pewno nie wybierze jej!
-Trudny wybór, co nie?- zapytała Monika.
-Jaki wybór?
-Chłopak czy przyjaciółka. Normalne.
-Ale ja nie chcę wybierać.
-Ale będziesz musiała.
Monika wyciągnęła swój telefon. Dziewczyna zaczęła pisać SMS-a.
"Marta,
Musisz wybrać: chłopak czy przyjaciółka?
Zastanów się czy on jest tego wart.
Monia"
Od razu przyszedł SMS.
"Monia,
Ja nie muszę nad niczym myśleć.
Maciek podobał mi się od dawna.
Nie chcę tracić takiej szansy.
Marta"
Marta wzdychnęła.
"Czyli wybierasz Maćka?
Jesteś tego pewna?
Monia"
"Maciek <3<3<3
Marta"
-Ja chyba wybieram Maćka- powiedziała drżącym głosem Julka.
-Czy wy zwariowałyście?! Nie wybieracie przyjaźni?!- krzyknęła Monia.
-No to będzie bitwa o chłopaka-podsumowała Kaja.


I jak Wam się podobało?
Przepraszam, że taki krótki.
Jakoś Wam to wynagrodzę.
Miśka<3
 

gagusie111
 
-Część Gabi! -wita się Patrycja
-Siema. -odpowiada
-Mam dla Ciebie złe informacje, Maks nie pojedzie na wycieczkę do Jeleniej Góry. -informuje dziewczyna
-Uu, to szkoda! A wiesz dlaczego? -pytaj się Gabi
-Tak, podobno dlatego że on pali i pije,a nauczycielki się boją że się rozpije tak jak kiedyś, że nawet chodzić nie dał rady no i potem będą musieli dzwonić po jego rodziców. -odpowiada koleżanka
-Szkoda, przynajmniej Gabi (brunetka) będzie miała swojego wybrańce przy boku! -ze smutkiem odpowiada Gabi ale też z lekkim uśmiechem na twarzy że chociaż jej przyjaciółce się udało
-Nie martw się jakoś będzie, a na chłopaków przyjdzie jeszcze czas. -pociesza Patrycja
-No tak, ale wiesz, czuję że to ten jedyny. -mówi Gabi
-Jeszcze dziesięć razy ci się to zmieni, a teraz choć, poszukamy dziewczyn -pociesza koleżanka
Dziewczyny razem poszły poszukać koleżanek.

Sorki za to że dziś taki krótki rozdział i że nie ma w nim opisanej tej wycieczki, bo Gabi (brunetka) się uczy, a mi się strasznie spać chce. Postaramy się jutro napisać tą wycieczkę w 4 rozdziale, mam nadzieję że ten rozdział Wam się spodoba. Kochamy Was i pozdrawiamy! :* :D DOBRANOC ;)
 

kacper1255
 
Moja Historia-Kacper: Pani-Jutro jedziemy Na wycieczkę
Adrian-Ile Kosztuje Bilet?
Pani-10zł za 1 osobę
Adrian-Dobrze wiedziec.
Pani-To nasza Ostatnia Lekcja
Pani-Po lekcji jemy zupę i idziemy do domu.
Kacper-Dominik wracamy razem?
Dominik-Ok

Mineła lekcja i dzieci poszli na zupę

Paulina-Będzie dzisiaj Żurek
Kacper-Jest i mniam.
Paulina-:)
Dominik-Wiesz jaka zupa dzisiaj
Kacper-Tak
Dominik-Jaka?
Kacper-Żurek
Dominik-Jest wreszcie coś smacznego
Kacper-No wiem

Poszli na stołówkę zjedli zupę i poszli do klasy po plecaki.

Dominik-Ja chyba nie pojadę
Kacper-Gdzie?
Dominik-Na wycieczkę
Kacper-Czemu?
Dominik-Bo moja mama nie ma kasy
Kacper-A ile ma?
Dominik-100zł
Kacper-Serio nie ma?
Dominik-No dobra pojade
Kacper-To dobrze
Zuzia-Pani was woła
Kacper-Tylko nas?
Zuzia-Nie 3 i 2
Kacper w jakiej sprawię?
Zuzia-W sprawie wycieczki
Kacper-To idę


I poszli do klasy

Pani-Na wycieczce będzie Zoo i Mag Donald
Kacper-Jest.
Pani-I na koniec Kino
Dzieci-Jest!!!!
Pani-Troche ciszej idzcie do Domu

Dzieci poszli do Szatni,prebrali się i idą do swoich domów.
Kacper-Szybciej Dominik
Dominik-Dobra
Kacper-Tyle czekałem
Dominik-Ile?
Kacper-3minuty
Dominik-Haha
Kacper-To moje 3 minuty cennego życia
Dominik-Wes tak już nie gadaj
Kacper-Ok

W drodze domu

Kuba-Mogę przyjsc do ciebie?
Kacper-No ale spytałes się mamy?
Kuba-Tak
Kacper-To chodz
Dominik-Ja też się spytam mamy
Kacper-Jak chcesz nie zmuszam cię
Dominik-No nie zmuszasz mnie

I są koło Kacpra domu
Kacper-Idz się spytaj rodziców
Dominik-Ok

Przed wejsciem do Kacpra domu

Kacper-Może byc u mnie Kuba?
Mama-Tak
Kacper-To dobrzę

I poszli do domu Kacpra

Tato-Czesc Kacper
Kacper-Czesc
Tato-Przyprowadziłes kolegę
Kacper-Tak
Tato-Jak się nazywa
Kacper-Kuba nazwisko Miscisz
Tato-aa Miscisz
Kacper-No
I poszli do pokoju
Kacper-Chcesz grac na komputerze?
Kuba-Dobra
Kacper-Dawaj mi Adam
Adam-Zaraz
Kacper-No daj
Adam-No masz

I zaczeli grac w Fish Punch

Kuba-Łatwa ta gra dla ciebie co nie?
Kacper-No bo przeszłem to już raz
Kuba-A ja mysle dlaczego tak dobre ci idzie

Grają  grają i preszli gre

Kuba-Wow trochę to zajeło co nie?
Kacper-No ten ostatni Boss Był trudny do pokonania.
Kuba-On laser miał
Kacper-Ale go pokonalismy
Kuba-No tak

I przyszła Kuby mama

Kuba-Narka i do jutra
Kacper-Nawzajem
Kuba-Haha

Paulina-Kacper o której konczysz?
Kacper-Już daje ci
Adam-On grał 2 godziny
Kacper-Bo był kolega
Adam-I co?
Kacper-Jajco

I Adam zamilkną

Paulina-dodasz komy na fb?
Kacper-Ok
--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Podobało się?
 

violeo
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

violettapolonia
 
Wróciłam do domu.
-Violu już wróciłaś? -spytała Olga
-Tak byłam u Fran, ale nikogo nie zastałam.
-Tata chce z tobą rozmawiać.
Powiedział, że jak wrócisz masz przyjść do niego do biura.
-Nie mam zamiaru z nim rozmawiać.

Poszłam do swojego pokoju i włączyłam sobie płytę Fran.
Chciałam przypomnieć sobie jej głos.

Nagle ktoś zapukał.
Otworzyłam to był tata.

-Co chcesz? -powiedziałam
-Gdzie byłaś? -spytał
-Nie muszę ci się tłumaczyć.
Nie jestem już dzieckiem!
-O co ci chodzi Violetta?
-Wiem już o wszystkim!!!

Tata zbladł. Na jego twarzy było widać strach.

-Co wiesz -zapytał
Nie rozumiem.

-Wiem, że nie chciałeś , aby dziewczyny i Leon kontaktowali się ze mną.
-A to o to chodzi? -powiedział zadowolony
-A co ukrywasz coś jeszcze?
-Nie no co ty Violetta przed tobą.
Muszę już iść.

I wyszedł. Wiedziałam już wtedy, że naprawdę coś ukrywa. Miałam nadzieję że to nic poważnego.

Przyszła Olga.
-Violu możesz mi pomóc.
-Jasne.
-To choć ze mną?
-ok.

Poszłam za Olgą do salonu i nagle....


Niespodzianka

Zza sofy wyskoczyły dziewczyny.

-Jak dobrze, że już wróciłaś. -powiedziały
-Dziewczyny jak ja za wami tęskniłam.
My za tobą też.

Poszłyśmy do mojego pokoju.
Olga przyniosła nam ciastka i lemoniadę.
Rozmawialiśmy przez 3 godziny.
Wytłumaczyłam im dlaczego się z nimi nie kontaktowałam.

Prezent od mnie im się spodobał.
Oprócz tego dałam im zaproszenie i poprosiłam żeby przekazały reszcie ekipy ze Studia to zaproszenie.

Nadszedł wieczór dziewczyny już poszły do domu.
Olga woła wszystkich na kolację.

Podczas kolacji nikt się nie odezwał.
Skończyłam jeść i poszłam się położyć.

Usnęłam szybko lecz o północy się obudziłam, gdyż miałam straszny koszmar.
Poszłam do kuchni napiłam się mleka i położyłam się. Nawet nie wiem kiedy zasnełam.
 

patitofeo12
 
Jorge
Bardzo chciałem pocałować Vanesse,bo czułem do niej coś więcej ale przypomniałem sobie o Stephie i o zaręczynach.Nie musiałem nic mówić,bo ona sama ze mnie zeszła.
-Przepraszam.-powiedziała.
-Nie ma sprawy.Każdemu może się zdarzyć.-powiedziałem i przeczesałem ręką włosy.
Vanessa
Jorge był zdenerwowany moim towarzystwem.Skąd to wiem z internetu.Gdy jest w pobliżu jego jakaś ładna dziewczyna on przeczesuje włosy.Bardzo chciałam go pocałować ale przecież tak nie wypada robić z chłopakiem,którego zna się zaledwie godzinę.A przede wszystkim on ma dziewczynę.Nawet na mnie nie spojrzy.Jest ode mnie ładniejsza i to o wiele.A przede wszystkim jest aktorką,a ja tylko zwykła przeciętną dziewczyną.
-To morze ja już pójdę do domu.Kiedy mam przyjść?-spytałam się Tomasa.
-Jutro o 10 rano pasuje?
-Jasne,z do której?
-Do 16.
-Super to do zobaczenia.-powiedziałam,podałam rękę Tomasowi.Po czym Jorgeowi z uśmiechem.On odwzajemnił uśmiech.Idąc do domu zadzwoniłam do Lucy.
.......<rozmowa telefoniczna>........(L-Lucy,J-ja)
L-Halo.
J.-Hej nie uwierzysz u kogą pracuję.
L.-Nie mam pojęcia u kogo?
J.-U Tomasa Blanco.
L.-A ten aktor nie ma nazwisko Blanco?
J.-Tak ma to jest jego brat.
L.-Co ty mówisz,a widziałaś go?
J.-Jasne i prawie pocałowałam.
L.-Co?!
J.-Tak wyszło przyjdź dzisiaj do mnie to ci wszystko opowiem.
L.-Jasne zaraz będę.Cześć.
J.-Pa.
Gdy doszłam do domu czekała tam na mnie zdyszana Lucy.Weszłyśmy razem do mojego domu,zrobiłyśmy sobie kawy i poszłyśmy do salonu.
-No dalej opowiadaj.
-No to było tak....-opowiedziałam jej całą historię,a ona miała bardzo zdziwiony wyraz twarzy.
Lucy
Nie mogłam uwierzyć w to co przydarzyło się Vanessie.Jakie ta kobieta ma szczęście.
-Myślisz,że chciał cię pocałować?
-Nie wiem być może,a nawet jakby tak to nie moglibyśmy być razem i wyleciała bym z roboty.
-Praca,praca i cały czas praca tylko o tym mówisz.
-No wiem.No ale cóż w moim przypadku to normalne.
-No to powiedz czy on ci się podoba.
-No nie......

Czy Vanessa okłamie przyjaciółkę?
Jak będzie wyglądał jej pierwszy dzień pracy?
Jesteście ciekawi?
Jak tak to czytajcie koleiny rozdział tego zwariowanego opowiadania tylko na blogu: patitofeo12.pinger.pl/
 

le-bonheur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

zauroczona13
 
Miłość jest najważniejsza ~~: Bella
-dobrze się czujesz?
-yyy...tak-nie mogłam przestać na niego patrzeć po prostu się zakochałam
-jesteś pewna?
-tak ide sprzątać
-w sumie to jutro jest impreza i trzeba ją przygotować
-czyli?
-jedziemy kupić rzeczy z listy
-jedziemy?-spytałam dla pewności
-no chyba nie bede kupował sam chodz-pociągnął mnie za ręke gdy weszliśmy do garażu stało tam pełno samochodów
-którym jedziemy?
-ile ty ich masz?
-15 bo jeden jest w naprawie
-wow ale śliczne
-dobra jedziemy tym -wskazał na czerwony samochód z otwieranym dachem
-jesteś pewien ze mam jechać z tobą?
-tak wskakuj -otworzył dzwi a gdy weszłam zamknął
-gotowa?
-yyy...tak a na co?
-bo szybko jade -po około 15 minutach byliśmy w sklepie
-dobra ty idz po balony a ja po serwentyny
*poszłam poszukać balonów ale oczywiście moje szczęście nie mogło trwać długo
-o nasza panienka co ty tu porabiasz?
-Kira idz sobie
-ja tu szukam balonów na impreze a ty?
-też szukam balonów na impreze
-ta jasne a niby u kogo?

Diego
*widziałem całą rozmowe Belli postanowiłem jej pomóc ale i to wykorzystać
-hej dziewczyny Bella masz te balony?-powiedziałem stając koło niej
-Diego!!! Diego Dominguez- zaczęły krzyczeć
-no dobra dobra to ja
-idziesz do niego na impreze nie uwierze ci!-krzyknęła ta cała Kira teraz jest czas wykorzystać sytuacje
-czemu nie wierzysz skoro tak jest?-spytałem
-jest?-spytała Bella widac nie załapała o co mi chodzi
-ona do ciebie na impreze śnisz sobie....
-jasne ze śnie a patrz na to-powiedziałem uśmiechajac sie obróciłem sie do Belli i namiętnie ją pocałowałem
-Diego?-powiedziała gdy przestałem
-no dobra musimy sie zbierać -pociagnąłem ja za ręke a jej koleżanką szczeny opadły
-Diego co to było?
-chciałem żeby się odczepiły -uśmiechnęła się delikatnie
-dzieki ale nie musiałeś
-wiem ale mi na tym zależało skoro ci dokuczała to wiesz zawsze do usług
-chyba bedziesz na imprezie?
-ja?
-no nie do ducha mówie jasne że ty

Bella
-może -Diego odwiózł mnie pod sam dom
-impreza o 20 jakby co czekam -uśmiechnęłam sie i cała w skowronkach weszłam do domu w pokoju zaczełam wybierać wybierac rzeczy na impreze pomagała mi Emily opowiedziałm jej o pocałunku
-jeju masz branie
-on mówił ze chciał mi tylko pomóc
-jasne tak sobie tłumacz wygladasz ślicznie
bella-thorne-friday-flight-05.jpg

-spodoba mu się?
-jasne że tak na 100 procent
-dobra lece pa i dzieki -powolnym krokiem poszłam do domu Diego gdy zapukałam otworzył mi .....
____________________________________________________________________________________________________
nie mam juz czasu przepraszam że krótki
  • awatar ♥Violetta para siemp: Hm..... Jorge? Super rozdział. Jakie słodkie Diego i Bella <333 Czekam na next <3
  • awatar ~ Smile and Tears ~ ♥: Słodkie Diego i Bella *_____* Jorge :-P Albo bardziej dramatyczniej Kira która przyszła sprawdzić czy naprawdę Bella przyszła do Diega :D
  • awatar Violetta <3<3<3: Super :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

rossimaia
 
Maia
-----
Sybko pobiegłam do sklepu ale tam czekała mnie miła niespodzianka za ladą razem z mim dziadkiem stał Ross.Tak wielki aktor i gwiazdor sprzedawał deski w sklepie.Podeszłam do lady i spytałam:
-Co ty tu robisz?
-Przyszłem ci pomuc chyba nie masz nic przeciwko?
-Nie,nie będe mogła się obijać,a ty odwalisz całą prace za mnie.
-O nie nie tak dobrze nie będzie.Ja zajme się kasą,a ty pokazuj deski.
-No dobra.
-A jaką będe miał za to nagrode?
-Satysfakcje z pomagania bliźniemu?
-O nie nie chcę causa w policzek.
-Chciałbyś u mnie na całusa trzeba zapracować.-Zaczęłam się śmiać.-No dobra.-Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek.Zaczęliśmy obsługiwać klientów gdy do sklepu weszła Lejla ze swoją świtą.Gdy zobaczyły Rossa zaczęły wszystkie piszczeć.Ja zatkałam uszy.One podeszły wszystkie do Rossa i zaczęły robić sobie z nim zdjęcia albo prosiły o autografy.W pewnej chwili podeszła do Rossa Lejla i zaczęła się z nim całować.Ja popatrzałam się na niego i wyszłam ze sklepu.Poszłam na spacer wzdłóż brzegu morza z ostatnim moim byłym chłopakiem to poprawiło mi chumor.

Ross
------
Jakaś dziewczyna zaczęła mnie całować ale po chwili oderwałem się i zobaczyłem,że w sklepie nie ma Mai.Podeszłem do jej dziadka i spytałem:
-Gdzie jest Maia?
-Wyszła gdy zacząłeś całować się z tą Lejlą jej wrogiem ja nawet o tym wiem.-Wybiegłem ze sklepu i pobiegłem szukać Mai i wszystko jej wytłumaczyć,bo bardzo mi na niej zależy.Nie jest jak inne dziewczyny ona jest wyjątkowa,jedyna w swoim rodzaju.Zauważyłem ją spacerującą po plaży.Podbiegłem do niej i powiedziałem:
-Przepraszam.
-Ale za co?
-Za to,że pocałowała mnie ta Lejla i,że nie zareagowałem.
-Czemu mnie przepraszasz przecież jesteśmy tylko znajomymi.
-Wieszco ja myśle,że ci się podobam.
-Chyba śnisz jesteśmy znajomymi.
-Nie podobam ci się.
-Co ty gadasz?
-Zartowałem.
-Mam nadzieję że tak.
-Może pójdziemy jutro na deske?

_______________________________________________________
Jak myślicie co odpowie?
Mam nadzieję że się podobało.
Przepraszam że taki krótki.
Jutro następny.
:):):):)
 

karolina1231613
 
OneDirectionFun: Rozdział 3
Wysiadłyśmy z taxi i weszłyśmy do środka.To było dziwne bo lokal był podzielony na dwa,a kelnerzy stali do siebie plecami i nie było widać im twarzy.Wzięli nas za dłonie i zaprowadzili nas na dwie strony.Przy stoliku czekał jakiś chłopak także odwrócony plecami.Kiedy go ujrzałam myślałam że zemdleję jednak próbowałam zachować zimną krew,a przynajmniej tak żeby nie było tego widzieć .Kelner wysunął krzesło usiadłam.Nie wierzyłam własnym oczom przede mną siedział...Louis Tomlinson.
-Cześć-powiedział.
-Hej-odpowiedziałam.
-Myślę że nie muszę się przedstawiać-zażartował.
-Nie dobrze wiem kim jesteś.Ale ja powinnam się przedstawić.Jestem Caroline Pirse.
-Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również-powiedziałam.
Zastanawiałam się co słychać u Eli,czy też ma randkę z członkiem One Direction.
-Pewnie jesteś głodna-przerwał mi myśli Louis
-Tak jasne.
-Kelner-zawołał
-No nie wierzę-zaśmiałam się-Harry kelnerem?Serio?
To może kucharzem jest Liam.
-No dokładnie-odpowiedział Loczek.
-Hahaha-wybuchłam śmiechem.
Harry i Lou też się śmiali.
-No dobrze poprosimy danie szefa-Lou.
-Harry przyniósł danie które pachniało,jak i smakowało wyśmienicie.
Kiedy skończyliśmy jeść wymknęłam się do
łazienki którą wskazał mi Harry.Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Eli żeby przyszła do Toalety.Przyszła dość szybko.
-Nie uwierzysz kto to-powiedziałyśmy jednocześnie.
-Ok mów pierwsza-ja.
-No dobra.Mam randkę z Niall'em z 1D-Eli
-Aaaa.A ja z Louis'em
-OMG.Ale odjazd.
-Dobra muszę wracać bo zacznie się czegoś domyślać.
Wróciłam do stoliczka ale jego nie było.Usiadłam i czekałam.Kiedy wrócił wytłumaczył się,że miał ważny telefon i zapytał czy długo czekam.Odpowiedziałam mu że nie.
-Może pójdziemy na spacer-zaproponował.
Zgodziłam się ale nie byłam pewna czy dobrze robię,bo bałam się fanek 1D.Jednak było spokojnie nikt nie zwracał na nas uwagi.Doszliśmy do parku i usiedliśmy na ławeczce.Porozmawialiśmy o mnie o nim.Było tak wspaniale że nawet nie zauważyliśmy ile czasu minęło.
-Wracamy?-zaproponowałam.
-Jasne-odpowiedział.
Szliśmy długo gdy nagle niebo pociemniało i zaczęło padać.
Stanęliśmy pod latarnią przytulił mnie i pocałował.Czułam się taka szczęśliwa wziął mnie za rękę i szliśmy do kawiarni.Kiedy wróciliśmy nie było już ściany łączącej,a zamiast niej stoliki.
-Gdzie wy byliście tyle czasu-Zayn.
-Na spacerze-ja.
-Jesteście cali przemoczeni-Liam-Jedźmy do domu.
-A Niall i Eli?
-Pojechali do domu-Zayn
-No to jedźmy.
Wsiadłam w samochód i pojechaliśmy.
  • awatar OneDirectionFun: przepraszam za błędy ale niektóre litery na klawiaturze takie jak ,,ć" mi nie wchodzą(ten komentarz pisałam na telefonie)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kokosek97
 
                     *Sara*
Kiedy już się rozpakowałam nie wiedziałam co zrobić z walizkami? Długo nie mogłam znaleźć dla nich miejsca. Aż w końcu jedna z dziewczyn powiedziała:
-Włóż pod łóżko, nie widać ich a tak wykorzystasz puste miejsce.
-My też mamy pod łóżkiem swoje torby.
Po chwili uniosły zwisające nakrycia z ich łóżek. I sama się przekonałam, że ich nie widać.
                     *Klara*
Sara wydaje się być miła czuje, że dobrze będzie się nam razem mieszkać przez cały rok a może i dłużej? Natomiast Tamara jest inna czuć od niej ciepło. Maura i Kinga wyglądają tak strasznie chudo widać, że los je pokarał. Kiedy już Sara rozpakowała swoja rzeczy, usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać. Tematem naszych rozmów było wszystko co nam w danej chwili przyszło do głów.
                     *Tamara*
Zauważyłam, że Sara zaczyna się zadamawiać. Czułam się także dobrze z myślą, że nikt jak do tond nie pytał o moich rodziców ani gdzie mieszkałam dotychczas. Jedyna osobą z naszego grona była Sara, która wiedziała wszystko.
                      *Maura*
Kiedy zrobiło się już około godziny 19 poszłyśmy na kolacje. Każdy z domowników mógł wybrać sobie z czym chciał by kanapkę i własnoręcznie sobie ją przygotować. Kolacja przebiegła w miarę sprawnie i spokojnie. Każdy po sobie zaczął odnosić talerze do kuchni. Aby oszczędzić naszej  gosposi Teresy, żeby nie miała za dużo roboty.
gosposia.jpg

Potem zaczęliśmy się rozchodzić do swoich pokoi.
                     *Kinga*
Dotarłyśmy do pokoju dość szybko. W końcu naszym królestwem jest drugie piętro a nasz pokój był od razu przy schodach wejściowych na to piętro. Weszłyśmy do pokoju i zaczęłyśmy znowu rozmawiać. Kiedy w pewnym momencie Tamara wykrzyknęła:
-Kto pierwszy idzie się kąpać!?
Jednak i tak ona nie była pierwsza. W biegu do łazienki zaczęłyśmy się popychać i głośno śmiać. W pewnej chwili wpadł do pokoju Daniel. Krzycząc:
-Co wy robicie?!
Tamara odpowiedziała na to pytanie:
-Idziemy do łazienki.
On uśmiechnął się i wyszedł.
 

juolga
 
R.3 o nas

Kolejne dni mijaly normalnie szkoła i nauka więc ogólnie nudy  :(
W końcu  Julka postanowiła zadzwonić do Gabi .
Hej masz czas ? - pyta
Jasne dla ciebie zawsze  ! - odpowiada ucieszona Gabi
Może byśmy sie spotkały ? - proponuje Julka
No nie wiem... Jasne ! - odpowiada Gabi
Mam pomysł może zadzwonimy do Oli i pojedziemy na rowery ?! Co ? - pyta Julka
Tak super ! Weź koc do plecaka ja wezmę picie a Ola jak zawsze coś słodkiego ! Co ? - pyta Gabi
Okey - mówi Julka
Po chwili Gabi dzwoni do Oli !
Hej ! Jedziesz ze mną i Julka nawycieczke rowerowa?
Jasne ! Jak zawsze mam wsiąść coś słodkiego ?
Tak - odpowiada Gabi
----------------------------------
Około godzinę pózniej .
Hhhhh, ale sie zmeczylam może zrobimy przerwę? - pyta Gabi
Tak jasne - Ola na to
Wody , wody ! -mówi Julka
Haha - dziewczyny zaczęły sie śmiać !
Haha co w tym śmiesznego ? Poprostu sie zmeczylam ! - odpowiada  rozsmieszona Julka
----------------------------------
Po całym meczoncym dniu dziewczyny sie rozjechaly i poszły sie przygotować do jutrzejszych lekcji !
Jak zawsze na ostatnia chwile ! Haha ( gadają dziewczyny )
-----------------
Zapraszamy do przeczytania kolejnego rozdziału ! :)
 

specialgirl
 
Przez całą noc obracałam się z boku na bok. W mojej głowie kłębiły się tysiące jak nie miliony różnych myśli. Co z tego wyjdzie? Jak zareagują wszyscy gdy udowodnię im jaka jest prawda?
- Saaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam!!!!!- usłyszałam głośny wrzask.
- Czego do cholery chcesz?!- zapytałam zaspana.
- Ile razy mam cię budzić? Masz 5 minut i jedziemy!
- Ja pier…..- wyrwało mi się. Zakryłam dłonią moje usta. Dzisiaj miałam być wspaniałą Sammy. Ble!
W mgnieniu oka zerwałam się z łóżka. Pogoda była przepiękna, świeciło słońce mimo, że całe miasto okryte było białą puchową pierzynką. Szybko ubrałam to co miałam pod ręką. Przeczesałam włosy. Zbiegłam na dół i złapałam jakieś jabłko.
- Jestem gotowa! Możemy jechać!- zakomunikowałam mojemu bratu. Stał jak wryty i gapił się na mnie. Aż tak zdziwił go mój dobry humor?
- Idź już do auta, ja zamknę dom- powiedział pisząc jakiegoś smsa.
- Jaaaaaasne!- uśmiechnęłam się promiennie i widząc zdziwienie w jego oczach wyszłam z domu w podskokach. Lubiłam wprawiać ludzi w zakłopotanie.
Czekając na niego w samochodzie włączyłam radio.
- Piękni, młodzi i utalentowani. Poznajcie One..- zaczęła mówić spikerka, miałam jej dosyć i szybko wyłączyłam. Obróciłam się i Rob już szedł w moja stronę. Kiedy wsiadł do auta spojrzał na mnie i powiedział:
- O co ci dzisiaj chodzi?
- Braciiiszku! Zwyczajnie kocham wszystko i wszystkich! Och, jaki ten nasz świat jest wspaniały!- mówiłam parodiując znienawidzoną disney’owską wersją Królewny Śnieżki.
- Hahahhahahha! Jeszcze chwila i zawiozę cię do jakieś kliniki!
- Spookojnie, damy radę!
Kiedy zajechaliśmy już pod szkołę Rob zapytał:
- To idziemy dzisiaj coś przekąsić?
- Nie! Dzisiaj wychodzę…- powiedziałam tajemniczo. Wiedziałam, że on tego nienawidzi.
- Spadaj!
- Goń się!- dodałam na koniec wystawiając do niego język. Urocza Sammy już mi się znudziła. Jestem Sam.
Idąc szkolnym korytarzem znowu musiałam znosić wszystkie ciekawskie spojrzenia. Postanowiłam ich olać. Podniosłam wysoko głowę i dumna jak paw szłam przed siebie. Byłam pewna, że lada moment będę zaproszona na rozmowę z tym palantem Clarkiem. Obleśny Dann z piekarni już z całą pewnością na mnie doniósł. Jak zwykle poszłam do szafki, wsunęłam do niej połowę zawartości mojej torby. Przejrzałam się w lusterku i sięgnęłam do kieszeni spodni. Czułam wibracje mojej komórki. Spojrzałam na wyświetlacz- Nialler. „Mmm, ciekawe co chce….” – zamyśliłam się. Szybko przeczytałam wiadomość:” Jak ci mija dzień Sam? Xx”. „Jest w miarę, ale przecież dopiero się zaczął”- odpisałam mu. Zastanawiałam się chwilkę czy nie dodać czegoś w stylu „a tobie?” , ale doszłam do wniosku, że dziewczyna o takie rzeczy nie pyta.
Wzruszyłam ramionami słysząc dźwięk dzwonka. Miałam matmę, ale niespecjalnie chciało mi się na nią iść. Wrzuciłam do torby ukochany aparat i zwyczajnie wyszłam z budynku. Zastanawiałam się, w którą stronę mam iść i doszłam do wniosku, że najciekawiej będzie w tej porze nad Tamizą. Słonce pięknie dzisiaj świeciło i miałam nadzieję zrobić parę zdjęć.
Po około 15 minutach byłam już na miejscu. Całe szczęście, że szkoła jest w takim a nie innym miejscu. Spacerowałam promenadą i szukałam czegoś ciekawego. Póki co, mogłam zobaczyć jedynie jakieś obrzydliwe pary cisnące perfidnego jamochłona, albo zaryczane dzieci, marudzące swoim nianiom. Kiedy miałam już schować aparat i wracać do szkoły zauważyłam jakiegoś chłopaka. Miał czarną skórzaną kurtkę, czarne włosy, ciemne oczy. Wypróbowywał nowe triki na deskorolce. „Mmm! To jest to!”- pomyślałam zadowolona i od razu zaczęłam robić mu zdjęcia. Podobało mi się skupienie w jego oczach i… Ej! Przecież to….
- Yyy, przepraszam, możesz dać sobie spokój jak ci cos podpiszę, nie wiem zapozuję do zdjęcia? Ale mam was już dosyć, to bywa męczące…- powiedział do mnie.
„Że jak?”
- Ja nie….. Ugh! To pomyłka! Nie jestem jedną z nich! Jestem amatorką!- chciałam wszystko sprostować.
- W takim razie w czym ci mogę pomóc?- zapytał seksownym niskim głosem.
„wiedziałam kto to jest!”
- Już w niczym!- mruknęłam ręką i poszłam przed siebie. Nie, to niemożliwe!
- Zaczekaj !- krzyczał za mną. Wzięłam głęboki wdech i odwróciłam się w jego stronę.
- Jest coś czego zapomniałaś- powiedział podając mi moją torbę, którą zrzuciłam kiedy zaczęłam robić mu zdjęcia.
- O dzięki!
- A nie powinnaś być w szkole? –zapytał. Był zdziwiony, czemu nie zareagowałam jak każdy.
-Nie sądzę, żeby cię to obchodziło- odpowiedziałam mu znudzona.
- W takim razie….- powiedział i zaczął grzebać w kieszeni luźnych jeansów.
- Co?- wywróciłam oczami. – Co jeszcze?
- Zwyczajnie zadzwoń jak będziesz miała ochotę na kolejne zdjęcia. Zauważyłem, że bardzo lubisz to co robisz.
- Inaczej bym się za to nie zabierała. I ja już muszę lecieć! Aaaa! I zobaczę czy znajdę dla ciebie czas. Ostatnio mam bardzo napięty grafik!- powiedziałam do niego. Nie chciałam wyjść na desperatkę.
- Mam jednak nadzieję, że dla mnie cos wymyślisz.
- Hahahaha!
- Bo wiesz, inaczej mogę podać cie o to, że robiłaś zdjęcia bez mojej zgody…- uśmiechnął się łobuzersko.
- Czyżby?- zapytałam podejrzliwie.
- Może tak a może nie…
- Zobaczę co da się zrobić! Musze już uciekać! Mam teraz francuski! Pa!- rzuciłam na odchodne  i pobiegłam przed siebie.
„Cholera! Zayn Malik! W takim tempie umówię się z nimi do końca tego tygodnia!”- pomyślałam, kiedy biegłam w stronę szkoły.

*

Znudzona spojrzałam na zegarek. Była dopiero 18. I jak miałam wytrzymać jeszcze całe półtorej godziny?! I jestem z siebie zadowolona, bo nikt nie dowiedział się o moich wagarach. To znaczy wszystko jest w dzienniku, ale ten pojeb Clark nie chciał jeszcze przeprowadzać ze mną kolejnej poważnej rozmowy. I całe szczęście! Dann przez cały dzień się do mnie nie odzywa. Udaje wielce obrażonego za poprzedni dzień. I bardzo dobrze! Nie będę się przed nim płaszczyła! Pf! Kim on dla mnie jest? I tak pracuje tu z łaski na uciechę! Obróciłam się w stronę ulicy. Słońce zaczynało już zachodzić i niebo przybrało grejpfrutowy odcień.
I wtedy kolejny raz dzisiaj usłyszałam ten paskudny dźwięk. Rety, ten kretyn jeszcze nie dostał na głowę w tym miejscu?!
- Moja ulubiona pracownica!- powiedział TEN głos. „Nie!”-pomyślałam.
- Co chcesz?- zapytałam obojętnie.
- Skarbie jeśli powiem, że…
- Po pierwsze nie skarbie! Nie znamy się i niech tak zostanie!
- wooow! Spokojnie, wiem, że tak na was działam, ale..
- Ale ja nie jestem twoja pieprzona fanką! Do cholery! Weź ty wreszcie uspokój ego i idź męczyć kogoś innego!
- Ale kogo jak nie ciebie?- zapytał z łobuzerskim uśmiechem. Wtedy spojrzałam mu w oczy. Pierwszy raz. Były zielone i takie… Poczułam ciarki na ciele.
- Słodka jesteś- powiedział do mnie specjalnie zniżając głos.
- A ty upierdliwy!- odpowiedziałam mu podając do ręki to co zawsze. Kiedy nasze skóry się musnęły to dziwne uczucie znowu mnie ogarnęło.
- O jak miło, już pamiętasz…- nie dawał na wygraną.
- Tak! A teraz seksiaku błagam, weź swoją szanowna dupę i racz zejść mi z oczu!- powiedziałam z wymuszonym spokojem i uśmiechem.
- Wiem, ze na mnie lecisz. Każda leci!- odezwał się na końcu.
- Spier…- mruknęłam pod nosem.
Przeczesałam dłonią włosy. Spojrzałam na godzinę….

*

- Cześć!- rozpromienił się blondyn na mój widok. Był ubrany w ciemne spodnie i biały t-shirt w którym wyglądał nieziemsko.
- Hej!- podeszłam do niego. Staliśmy przez chwilę i Niall w końcu przerwał to niezręczne milczenie. Podał mi do ręki różę.
- Mmm! To słodkie…- powiedziałam rozkoszując się jej zapachem.
- I na co idziemy?- zapytał.
- Jakiś horror- odpowiedziałam. Wiedziałam, że to idealny film na pierwszą randkę. Zwłaszcza, że miałam tak mało czasu na to wszystko.
- Nie będziesz się bała? A może robisz to specjalnie, żeby znaleźć preteksty to przytulenia mnie?- powiedział chłopak.
Tylko zmierzyłam go wzrokiem. On zaśmiał się wesoło:
- No co?
Zrobiłam obrażoną minę.
- Oj już się nie gniewaj!- powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- Aaaa! Przestań!- piszczałam ze śmiechu. Obróciłam się w jego stronę. Nasze twarze znalazły się naprzeciwko siebie. Moje usta już czuły jego wargi, ale w ostatniej chwili się opamiętałam. „ Za szybko!”- skarciłam się w myślach. Odsunęłam się i poprawiłam niesforny kosmyk włosów.
- No to może chodźmy już- uśmiechnął się chłopak i podał mi rękę. Spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem. To BYŁO dziwne. Wzruszyłam ramionami i położyłam swoja dłoń na jego dłoni. Razem weszliśmy do sali kinowej.
Po zajęciu naszych miejsc spojrzałam w jego stronę i powiedziałam:
- Dobra, ta sytuacja jest dziwna.
-Czemu?
- Bo nikt cię jeszcze nie zauważył. Tak jest zawsze? Przecież kochają cię miliony i w ogóle.
- No i co z tego? – wzruszył obojętnie ramionami.
- To, że zdziwiła mnie ta obojętność innych.
- No niech ci będzie. Poprosiłem Paula, żeby troszkę… ekhm, jakby to powiedzieć….
- Kim jest Paul?- zainteresowałam się.
- Jest moim ochroniarzem- odpowiedział mi chłopak.
- I on tutaj ciągle z nami był?!
-Nawet nie zauważyłaś- zaśmiał się blondyn.
- Ja bym oszalała gdyby ktoś musiał za mną co chwilę chodzić.
- No, ale wcześniej nawet go nie zauważyłaś. Sama widzisz….
- Ale to i tak jest chore.
- A czym się zajmujesz ?- zapytał, żeby zmienić temat.
- Niall, nie jestem taka głupia jak myślisz. Nie zmieniaj tematu.
- Ale….
- Ciii- powiedziałam dając mu całusa w policzek. Uśmiechnął się znowu. Jakie on ma oczy…..
Kiedy zaczął się film przysunęliśmy się do siebie. Zamiast się bać, co chwila któreś z nas wybuchało donośnym śmiechem.
Po skończeniu seansu, kiedy wychodziliśmy razem z kina zapytałam go:
- A mówiłeś o tym, że mnie poznałeś swoim kolegom?
Chłopak bardzo się zdziwił. „Cholera, mogłam to zrobić delikatniej!”- pomyślałam.
- Nie rozumiem….
- No czy powiedziałeś, że wychodzisz ze mną dziś wieczorem?
- Nieeee…. Oni mają swoje życie, a ja swoje.
- Aha..- odpowiedziałam wzruszając ramionami.
Kiedy wsiadaliśmy do taksówki zapytałam go jeszcze raz:
- A mogłoby tak zostać? Nie chcę żeby ktokolwiek na razie się dowiedział o naszym spotkaniu. Jasne?
- Naturalnie. Ja chyba też tego nie chcę. To zbyt wcześnie…
- Zdecydowanie…- odpowiedziałam patrząc przez szyby samochodu.
Jechaliśmy w milczeniu.
- A powiedz mi, masz z nimi dobry kontakt?- zapytałam chcąc wybadać grunt, no i nie ukrywam, ale któreś z nas musiało przerwać tą ciszę.
- Dobry? Nie wiem…. Bo to jest tak, że na scenie jest zupełnie inaczej niż prywatnie… Bo… Kiedyś może jeszcze było lepiej. Wiesz jak byliśmy w programie, media nie bardzo się nami interesowały. Wtedy byliśmy sobą, a teraz to każde z nas coraz bardziej się oddala i … No to w każdym razie nie jest to samo.
- To dziwne, bo.. Bo po co udawać?
- Też tego do końca nie rozumiem. Na przykład weekendy… Ja mam swoich znajomych, Liam pędzi na siłownię, Harry jest rozchwytywany przez różne sławne osobistości, Zayn szaleje w klubach a Louis spędza niemal każdą niedzielę na boisku, więc czy to ma sens?
- Wiesz, tego się można było spodziewać. Wiele rzeczy ludzie robią teraz na pokaz…..
- Tak, ale to jest cholernie pochrzanione, bo wtedy byliśmy prawdziwymi przyjaciółmi a teraz….
- Teraz jesteście sławni.
- Teoretycznie ….- zamyślił się. – I chyba nie powinienem był ci tego mówić.
- Czyli wolisz być nieszczery i gadać o wszystkich debilnych pierdołach i udawać że jest dobrze?
- Nie. Ale…. Ale …. Zresztą, to nie jest ważne.
- I już jesteśmy na miejscu..- powiedziałam.
- Było mi bardzo miło. Musimy o powtórzyć.
- Zobaczę czy znajdę czas. I ….- zacięłam się.
- Trzymaj się- pożegnał się Niall i mnie pocałował. Cała zesztywniałam. Dreszcze przebiegły moje ciało od stóp do głowy. Ale mu nie przerwałam. To było zbyt kuszące.
- Sam… Dobranoc- odezwał się po jakimś czasie.
- Mogę cię o coś jeszcze poprosić?- zapytałam.
- O co tylko chcesz…
- Zgodzisz się na jedno zdjęcie?
- Chyba nie mam innego wyboru.
Szybko wyciągnęłam z torby mój aparat i zrobiłam zdjęcie chłopakowi. Później pomachałam ręką w jego stronę i poszłam do domu.
Otworzyłam drzwi. Nikogo jeszcze nie było. Poszłam do salonu i rozsiadłam się na kanapie. Przygryzłam wargi i zamknęłam oczy. „Niall Horan… O mój boże, czy ja…. Nie, nie mogłam się zakochać! To zdecydowanie zbyt szybko!!!!!”- skarciłam się w myślach. Żeby zacząć myśleć o czymś innym postanowiłam przejrzeć telefon. Czarujący Książe. „Królowo Eteru, co się z tobą dzieje? Myślałem, że przepadłaś”. Uśmiechnęłam się pod nosem. „Jest dobrze. Jest nawet bardzo dobrze. Miło mi, że o mnie pamiętasz”- odpisałam mu……



Więc mamy kolejny rozdział. Nie jestem z niego do końca zadowolona. A wy co sądzicie?
U mnie teraz trochę lepiej niż było. I pojawiły się wyniki z biologii ale niestety brakowało mi 12 %. Fuck! No ale trudno, było minęło.
Ps. Chcę już wiosnę ;*
  • awatar lollilili: łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaał. zajebiozę wyczuwam na kilometr !! po prostu brak słów. ♥ mnioooooooooooooomi ! AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW I want more and more...
  • awatar Love is all you need :3: Osz kurna ! Niall ♥ Czekam na ciąg dalszy :3
  • awatar Karolasek: Sam jest śliczna! Rozdział NIESAMOWITY! Nie mg ze śmiechu "Spier..." hahaha ;DD Kocham *__*
Pokaż wszystkie (31) ›
 

onedirectionnn
 
20. 08 . 2008
Godzina 19.46.

***


Uff... W końcu się zdecydowałam i ubrałam się w to:  stylistki.pl/emma-188327/ .
Jeszcze 14 min. do wyjścia . Mam małego stresa, bo nie wiem , czy mój ubiór spodoba się Harremu. Właśnie usłyszałam pukanie do pokoju.

1 Minutę później..

To była moja mama. Pytała czy się gdzieś wybieram. Powiedziałam , że tak , z Harrym na pizze. Nie miała nic przeciwko , powiedziała , żebyśmy się dobrze bawili i wyszła. Dobrze , wychodzę już , nie chcę się spóźnić. PA.


Następny rozdział - 5 kom.

By. Domi ♥ , Emma ;* , No0B (Beta Strony):x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

le-bonheur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

specialgirl
 
Kiedy zrobiło się ciemno Zayn zaproponował:
- Może chciałabyś nas odwiedzić? Potem bym cię oczywiście odwiózł…
- Nie wiem… Może twoim koledzy mają inne plany. Nie chcę wam przeszkadzać.
- Oj przestań! Zrób to dla mnie- Zayn przybrał minę małego kociaka.
- No nie wiem…- nie dawała za wygraną Sophie.
- Błagam! Bardzo mi na tym zależy.
- Skoro tak ci zależy, to niech będzie.
- Naprawdę?!
- Tak.
- Kocham cię !- Zayn był taki szczęśliwy. Sophie stała się całym jego światem. Znali się zaledwie od dwóch dni, a pokochał ją, jak gdyby znali się całe życie.
Później wstali i brzegiem wrócili do miejsca gdzie zaparkował Zayn. Kiedy chłopak już wyciągał z kieszeni kluczyki dopadła go niewielka grupka fanek.
- Przepraszam was bardzo, ale jestem zajęty.
- Och, Zayn. Myślę ,że możesz im poświęcić chwilę. Nie ma problemu.
- ZAYN!!! PROSIMY!!!- krzyczały dziewczyny.
Chłopak uległ. Podpisał płyty, zrobili parę zdjęć. Sophie przyglądała się temu. Zayn był niesamowity. To w jaki sposób się uśmiechał, jego styl, jego charakter.
- Teraz już naprawdę musze kończyć. Trzymajcie się kochane. Widzimy się na koncercie!- pomachał im.
- Pewnie!!!! Zayn, kochamy cię !
- No no, Zayn, kochamy cię !- śmiała się Sophie.
- Bywają męczące, ale są niesamowite. Napędzają mnie do działania. Ale nie tylko mnie, cały zespół.
- Wcale w to nie wątpię.
Chłopak otworzył Sophie drzwi. Dziewczyna rozsiadła się wygodnie. Zayn włączył radio. Leciała ich piosenka.  Chłopak zaczął śpiewać.
- Would he say he’s in L-O-V-E?
Well if it was me I would,
Would he hold you when you’re feeling low
Baby you should know that I would
Co chwilę zerkał w jej stronę. Uśmiechał się. Był niesamowicie szczęśliwy.
- Znasz ten numer?- zapytał?
- Nie, nie znam. Nie słuchałam jeszcze żadnej waszej piosenki.
- Zadziwiasz mnie coraz bardziej.
- Ale mam nadzieję, że kiedyś je poznam wszystkie.
- Będę ci je śpiewał, aż do znudzenia!
- Serio?!
- Żartuję przecież!
W miłej atmosferze dojechali do domu chłopców.
- Jesteśmy na miejscu.
- Ładny dom. – powiedziała Sophie rozglądając się dookoła.
- Dzięki. Jest całkiem spoko.
Kiedy Zayn otworzył dziewczynie drzwi od razu rozległ się donośny krzyk Nialla.
- Gołąbeczku!!!! Już jesteś?!
- Niall! On zawsze taki jest.- tłumaczył Sophie Zayn. Ona stała lekko speszona obok niego. Zayn zauważył jej zmieszanie i objął ja w talii. Dziewczyna od razu poczuła się pewniej.
- Kocham cię.- szepnął jej do ucha.
- Ja ciebie też.
- Jesteś tam czy nie kochasiu?!
- Jestem!!! Nie sam!!!
- Woow!- krzyknął Harry i po chwili wszyscy chłopcy zjawili się w salonie.
- Więc ty jesteś tą, o której Zayn opowiada nam przez 24 na dobę?- zaczął Liam.
- Chyba tak. Jestem Sophie.
- Miło mi, Liam.
- Ja jestem Niall. – chłopak przytulił ją.
- Nazywam się Louis. Już wiem, dlaczego Zayn tak nam o tobie dużo mówił.
- Tak? Niby dlaczego?
- Domyśl się. – uśmiechnął się łobuzersko.
- Ja jestem ten przystojny. Harry Styles!- powiedział i udawał, że jest gentelmanem i pocałował rękę Sophie.
- Hahahaha! – śmiali się wszyscy.
- No co jest ? – zdziwił się Styles.
- Coś tu nie pasuje, Haroldzie- powiedział Zayn.
- Liam właśnie kończył robic kolację. Zjesz z nami?- zaproponował Niall.
Sophie popatrzyła na Zayna. On bezgłośnie poruszył ustami, tak, ze dziewczyna odczytała „Proszę”.
- Dobrze.
- No to siadajmy do stołu.
Wszyscy tak zrobili. Po jakimś czasie Sophie zaczęła się czuć w towarzystwie chłopców coraz pewniej. Oni też ją bardzo polubili.
- Było przepysznie, ale musze już iść. Nie gniewajcie się, będą jeszcze inne okazje.
- Już nas opuszczasz?- zasmucił się Harry.
- Zooostań, proszę! Bo się zagłodzę…
- Nie zagłodziłbyś się. – powiedział Louis.
- Nam też było miło. Do zobaczenia następnym razem.
- Dzięki. Pappapap!
- Chłopaki, ja lecę odwieźć Soph.
Kiedy wsiedli do auta Sophie się odezwała:
- Są przecudni.
- Mówiłem !
- Nie chciałam ci wierzyć. Bałam się, że nie pasowałabym do twojego świata.
- Błagam cię. Nie mów tak. Jesteś całym moim światem.- powiedział i ją namiętnie pocałował.
Kiedy już dojechali na miejsce Zayn wysiadł, żeby otworzyć drzwi Sophie.
- Na pewno chcesz zostać sama?
- Na pewno. Wracaj do nich. Poradzę sobie.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
- A widzimy się jutro?- zapytał chłopak.
- Nie wiem. Mooże…
Zayn pocałował ja delikatnie w czoło, objął jej twarz w dłonie.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cie poznałem.
- ja też nie żałuję, że wtedy weszłam do przymierzalni. Hahahah!
Ostatni raz ją przytulił, a potem Sophie poszła.


Było 10 kom więc oto kolejny rozdział ;D
Następny dodam w okolicach środy ;*
a jak wam sie ten podoba?
  • awatar Zooou . <3: Wow, jestem pierwsza :D Boski rozdział, o jejku naprawdę! ; * i Niall który się głodzi! I wgl super, że oni tak razem mieszkają jako zespół.. I jak oni do niego mówili! Kochasiu hahah nie mg z tego. Ale szczęściara z Sophie <3 Do środy, skrob, zdolniacho, bo już się podjarałam na następny rozdział haha ^^
  • awatar `Directionerka ♥: Boski *-* Mam już 4 rozdział napisany 5 min. temu poryczysz się ze śmiechu ,obiecuję xdd
  • awatar Jaram się nimi jak Lou marchewkami ;d: Jest Boski :* Pisz Pisz ,bo się doczekać nie mogę ;D
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nickel-back
 
-Co ty tutaj robisz?- usłyszałam jego głos- Nie idziesz na lekcje?
-Idę, idę. Po prostu… Zamyśliłam się.
Nie mogłam mu przecież powiedzieć, że tak naprawdę myślałam o nim. Od razu by pomyślał, że jest coś ze mną nie w porządku. W końcu prawie wcale się nie znamy. To, ze się spotkaliśmy było czystym przypadkiem.  Równie dobrze, mogłam iść na pieszo i nie jechać autobusem. Wtedy nie spotkałabym Jake’a. Coś mnie w tym chłopaku pociągało, ale zupełnie nie wiedziałam co to takiego. Może to jego głębokie spojrzenie? Albo jego sposób  bycia? Od razu zauważyłam, że ma oryginalny styl.
-To lepiej już idź, bo nauczycielki z reguły nie są wyrozumiałe… Wiesz, o czym mówię?
Mrugnął do mnie znacząco.
-Eh… I tak u historyczki mam już nieobecność i raczej nie obchodzi ją to, że przegapiłam mój przystanek.
Uśmiechnęłam się.
-A ty… musisz już iść?- spytałam po chwili.
-Tak… Niestety.
Chyba zauważył, że moja mina posmutniała, bo zaraz dodał:
-Nie przejmuj się. Dzisiaj do ciebie zadzwonię i może się spotkamy nad zalewem? Podobno tam jest świetnie. Kolega mi opowiadał.
-Tak, to prawda. To czarujące miejsce.
-A więc… Muszę iść. Pa.
Zupełnie nie wiedziałam co zrobić. Czy przytulić go na pożegnanie, tak jak innych moich kumpli? Nie, to by wyglądało naprawdę głupio.  Więc pomachałam mu tylko i krzyknęłam:
-Cześć!
Jake zniknął za załomem korytarza, a ja znowu nie wiedziałam co zrobić. Pozostawało mi tylko iść na lekcję.  
Odszukałam salę 111, gdzie mieliśmy historię i nie pukając wparowałam do klasy. Już myślałam, że nic nie powie, ale jednak mi się nie upiekło i gdy rozpakowywałam książki na ławkę, powiedziała:
-O! Któż to nas odwiedził? Czyżby panna Emily raczyła nas zaszczycić swoją obecnością?! Cóż… Szkoda tylko, że tak późno.
-Też się cieszę, że panią widzę- powiedziałam raczej do siebie.
Już dawno postanowiłam, że nigdy nie okaże jej ani krzty szacunku. Nie była miła dla innych, to niech ma, na co zasłużyła.
-Uważaj lepiej dziecko na to, co mówisz, bo się przejedziesz!
-Jeśli się nie mylę, to groźby są karalne.
Widać było, że się zastanawia co odpowiedzieć. W końcu wypaliła:
-Ależ ja tylko cię ostrzegam.
Nie chciało mi się tego nawet komentować. Ta wredna baba nigdy nie była miła, to czemu ja miałabym być inna? Wypakowałam książki, lecz w tym samym momencie rozległ się dzwonek.  Już chciałam wybiec, ale nauczycielka mnie zatrzymała:
-Emily! Ty nigdzie nie idziesz!
-O co chodzi?- spytałam zła, jak nie wiem co.
-Za karygodne odzywanie się do mnie i poniżanie mnie na tle całej klasy… Marsz do dyrektora!
Zamurowało mnie. Zagotowałam się ze złości. Co ta baba sobie wyobraża?! Nie będzie się tak zachowywała w stosunku do mnie!
-Jeszcze tego pani pożałuje!- wykrzyknęłam i wybiegłam z klasy.
Ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Nie ma mowy! Nie zostanę tu ani sekundy dłużej! Nagle poczułam gorzkie łzy, które spływały po mojej twarzy wsiąkając w zimowy szal… Gdyby tylko był tu Jake!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, wiem. Zdaję sobie sprawę, że ten wpis nie należy raczej do udanych… Może następnym razem mi się powiedzie lepiej? *A Wy, co o nim sądzicie?

Ojć! Tą piosenkę też uwielbiam :D :

~Bad
 

fanka1d
 
(...) Otworzyła,  a jej oczom ukazały się dwa bilety na koncert One Direction .  Wiedziałam, że  uwielbia ten zespół . Potrafiła o nim gadać godzinami, dlatego byłam pewna w 100%, że będzie się cieszyć z tego prezentu .
- To są jakieś żarty ? - spytała z niedowierzaniem
- Nie, żadne żarty, one są dla ciebie - powiedziałam i wyszczerzyłam swoje bielutkie ząbki -  te bilety mają w pakiecie także spotkanie z chłopakami po koncercie.
- Dziękuję ci Rose - przytuliła mnie po czym łza zleciała jej po policzku - dziękuję...
- Jeszcze płaczesz ?
- A to ze szczęścia - odpowiedziała uśmiechając się
- To chociaż tyle  - ja także się uśmiechnęłam - koncert jutro o 17 . Chyba nie masz żadnych planów ?
- Nie, a nawet jakbym miała, olałabym je .
Nagle wybuchła śmiechem.
- Co ci się dzieje ?- spytałam z radością i rozbawieniem. Byłam szczęśliwa, że moja przyjaciółka mimo incydentu z Nathanem nie dołuje się i żyje dalej, a do tego potrafi się śmiać tak jakby w ogóle go nie było . Podziwiam ją za to .
- Ej, uważaj ! - krzyknęłam, lecz nie zdążyłam zareagować, a ona już leżała na podłodze. Za bardzo huśnęła się na krześle i poleciała do tyłu .
Wszyscy ludzie w kawiarni nie mogli oderwać od nas wzroku, a ja tylko ryknęłam śmiechem .
- Wstawaj kochana - powiedziałam podchodząc do niej
- To nie jest śmieszne - próbowała się fochać, ale nie wypaliło . Po 15 minutach sama śmiała się z siebie gdy opowiedziałam jej jak to wyglądało .
Siedziałyśmy w kawiarni jeszcze długo, wypiłyśmy po 3 gorące czekolady i gadałyśmy o wszystkim . O jutrzejszym koncercie, chłopakach i o tych dwóch dziwkach . Wyszłyśmy dopiero wtedy gdy kelnerka uświadomiła nam, że zamykają lokal . Jednak to nie zniechęciło nas do rozmowy . Włóczyłyśmy się jeszcze bardzo długo po mieście, a do domów wróciłyśmy jak zaczęło lekko świtać .
Gdy wróciłam od razu położyłam się do łóżka i zasnęłam .
Śniłam o pewnym chłopaku . Spotkałam go na koncercie i zakochałam się . To było niesamowite . Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, a tutaj taka niespodzianka. Chłopak miał śliczny głos, sam też był niczego sobie. Wydawało mi się, że jest on mi bardzo bliski, że znam go .  Przypominał mi kogoś lecz nie umiałam odszyfrować kogo .

*Następny dzień*

Wstałam o 13.25 . Przeciągnęłam się i podeszłam do szafy . Wybrałam to : allani.pl/zestaw/442328 . Czarny top, rurki, tenisówki i czapkę oraz sweterek w paski .
Następnie udałam się do łazienki i wykonałam poranną toaletę.
Gdy skończyłam, zadzwoniłam do Stelli .

*Rozmowa*

- Hej Stell
- Cześć Rose
- Przyjdę dziś po ciebie o 16.30, ok ?
- Ok, ok . Już nie mogę się doczekać
- Ochh ja też . To kończe . Pa !
- Pa, pa !

*Koniec Rozmowy*

Po zakończeniu rozmowy zeszłam po schodach do kuchni, a tam zastałam babcię szperającą w lekach .
- Cześć babciu - powiedziałam na powitanie
- O, cześć wnusiu - odpowiedziała lekko zachrypniętym głosem - gdzie wczoraj byłaś ?
- Ze Stellą włóczyłyśmy się po mieście, a tak w ogóle jesteś chora ? Masz zachrypnięty głos .
- Aaa, to nic . Zaraz samo przejdzie .
- Uważaj babciu .
- Oj, nic mi nie będzie - powiedziała po czym poszła do swojego pokoju .
Ja w tym czasie zrobiłam sobie kawę i kanapki z nutellą . Szybko je zjadłam oraz wypiłam kawę i także udałam się do swojego pokoju . Dochodziła 15.30, dlatego miałam godzinę na zebranie się . Podeszłam do szafy i szperałam w niej . Po jakichś 15 minutach wybrałam to : allani.pl/zestaw/435884 . Dżinsową kamizelkę, czarne spodenki z ćwiekami, czarne buty na koturnie, kolczyki, torebkę i bransoletkę, także nabijaną ćwiekami. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i związałam włosy w koński ogon. Gdy skończyłam była 16.10 .
Wzięłam torebkę, spakowałam do niej telefon, portfel oraz słuchawki . Następnie zbiegłam na dół pocałowałam babcię i powiedziałam jej, że wychodzę i wrócę późno.
Po założeniu butów wybiegłam z domu i udałam się w stronę ulicy na której mieszka Stella .
Po 10 minutach byłam na miejscu . Już z daleka moja przyjaciółka machała mi na powitanie .
- Hej - przytuliłam ją na powitanie
- Hej - odpowiedziała mi
- Zamówiłam taksówkę, bo rozumiem, że nie chcesz jechać autem ?
- Nie ma mowy
- Okey, powinna być za 5 minut, a masz bilety ?
- No oczywiście, jak mogłabym zapomnieć - powiedziała szczerząc zęby ze szczęścia
W tym momencie podjechała taksówka i razem wsiadłyśmy do niej . Stella podała adres koncertu taksówkarzowi i już jechaliśmy.
W drodze myślałam dużo o tym koncercie . Miałam przeczucie, że stanie się tam coś niezwykłego coś czego nie zapomnę do końca życia . Co spowoduje obrót mojego życia o 180 stopni .
Z moich rozmyślań wyrwała mnie przyjaciółka .
- Rose ! Jesteśmy na miejscu ! Achhh ...
- Co ? Aha . - odpowiedziałam nieco nieprzytomna
Zapłaciłam taksówkarzowi po czym wysiadłyśmy z auta .
- Gdzie mamy miejsca ? - zwróciłam się do Stelli
- W pierwszym rzędzie na środku
- A no, tak . Chodźmy .
Weszłyśmy do środka . Sala była  naprawdę ogromna . Było już naprawdę sporo fanek .
Stanęłyśmy na swoich miejscach, a wyszli oni . Stella zaczęła piszczeć . Ja się powstrzymałam i wtedy nie mogłam uwierzyć .
Byłam wpatrzona w jednego członka, a one we mnie .
Poznał mnie ? Na to wygląda . Ale zaraz, nie może być on - pomyślałam - to chyba nie on .
- Ej Stell, jak nazywa się chłopak ten tam? - wskazałam na niego
- Ten ? To Louis Tomlinson .
- Louis Tomlinson - powtórzyłam z niedowierzaniem, a łza spłynęła mi po policzku - a jednak to on (...)
_____________________________________________________
Dość długi ;P
Najprawdopodobniej we wtorek nowy ;*
Dzięki za dużą ilość komentarzy ;* Kocham Was *_*
_____________________________________________________
  • awatar Will be perfect: Oh Niall my też cię kochamy :* Hahah :D Co się dzieje z babcią Rose? I co będzie z Louisem i Rose? Ah... Pisz szybciutko następny :*
  • awatar cookie. ™: Oh.. ciekawe co jest jej babci ;( Czekam na następny :)
  • awatar Belive in Dreams ♥: wiedziałam, że to bilety na koncert <3 ohh..poznała go a on ją <3 boski rozdział <3 czekam na następny, chociaż nie wiem czy do wtorku wytrzymam : D
Pokaż wszystkie (23) ›
 

muppetowa
 
-Co ty tutaj robisz?- usłyszałam jego głos- Nie idziesz na lekcje?
-Idę, idę. Po prostu… Zamyśliłam się.
Nie mogłam mu przecież powiedzieć, że tak naprawdę myślałam o nim. Od razu by pomyślał, że jest coś ze mną nie w porządku. W końcu prawie wcale się nie znamy. To, ze się spotkaliśmy było czystym przypadkiem.  Równie dobrze, mogłam iść na pieszo i nie jechać autobusem. Wtedy nie spotkałabym Jake’a. Coś mnie w tym chłopaku pociągało, ale zupełnie nie wiedziałam co to takiego. Może to jego głębokie spojrzenie? Albo jego sposób  bycia? Od razu zauważyłam, że ma oryginalny styl.
-To lepiej już idź, bo nauczycielki z reguły nie są wyrozumiałe… Wiesz, o czym mówię?
Mrugnął do mnie znacząco.
-Eh… I tak u historyczki mam już nieobecność i raczej nie obchodzi ją to, że przegapiłam mój przystanek.
Uśmiechnęłam się.
-A ty… musisz już iść?- spytałam po chwili.
-Tak… Niestety.
Chyba zauważył, że moja mina posmutniała, bo zaraz dodał:
-Nie przejmuj się. Dzisiaj do ciebie zadzwonię i może się spotkamy nad zalewem? Podobno tam jest świetnie. Kolega mi opowiadał.
-Tak, to prawda. To czarujące miejsce.
-A więc… Muszę iść. Pa.
Zupełnie nie wiedziałam co zrobić. Czy przytulić go na pożegnanie, tak jak innych moich kumpli? Nie, to by wyglądało naprawdę głupio.  Więc pomachałam mu tylko i krzyknęłam:
-Cześć!
Jake zniknął za załomem korytarza, a ja znowu nie wiedziałam co zrobić. Pozostawało mi tylko iść na lekcję.  
Odszukałam salę 111, gdzie mieliśmy historię i nie pukając wparowałam do klasy. Już myślałam, że nic nie powie, ale jednak mi się nie upiekło i gdy rozpakowywałam książki na ławkę, powiedziała:
-O! Któż to nas odwiedził? Czyżby panna Emily raczyła nas zaszczycić swoją obecnością?! Cóż… Szkoda tylko, że tak późno.
-Też się cieszę, że panią widzę- powiedziałam raczej do siebie.
Już dawno postanowiłam, że nigdy nie okaże jej ani krzty szacunku. Nie była miła dla innych, to niech ma, na co zasłużyła.
-Uważaj lepiej dziecko na to, co mówisz, bo się przejedziesz!
-Jeśli się nie mylę, to groźby są karalne.
Widać było, że się zastanawia co odpowiedzieć. W końcu wypaliła:
-Ależ ja tylko cię ostrzegam.
Nie chciało mi się tego nawet komentować. Ta wredna baba nigdy nie była miła, to czemu ja miałabym być inna? Wypakowałam książki, lecz w tym samym momencie rozległ się dzwonek.  Już chciałam wybiec, ale nauczycielka mnie zatrzymała:
-Emily! Ty nigdzie nie idziesz!
-O co chodzi?- spytałam zła, jak nie wiem co.
-Za karygodne odzywanie się do mnie i poniżanie mnie na tle całej klasy… Marsz do dyrektora!
Zamurowało mnie. Zagotowałam się ze złości. Co ta baba sobie wyobraża?! Nie będzie się tak zachowywała w stosunku do mnie!
-Jeszcze tego pani pożałuje!- wykrzyknęłam i wybiegłam z klasy.
Ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Nie ma mowy! Nie zostanę tu ani sekundy dłużej! Nagle poczułam gorzkie łzy, które spływały po mojej twarzy wsiąkając w zimowy szal… Gdyby tylko był tu Jake!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, wiem. Zdaję sobie sprawę, że ten wpis nie należy raczej do udanych… Może następnym razem mi się powiedzie lepiej? *A Wy, co o nim sądzicie?

Ojć! Tą piosenkę też uwielbiam :D :
  • awatar t h i e r r y: co ty gadasz, jest świetnie ;-)
  • awatar Ukryta w lesie: Tak jest świetny!! :D
  • awatar Just forget it: Mi się strasznie podoba! :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów