Wpisy oznaczone tagiem "Ruch" (331)  

stylowki24
 
Nie chcesz zimą rezygnować z aktywności fizycznej, ale brak Ci pomysłu co ćwiczyć? Skorzystaj z naszych propozycji!

www.stylowkidlanastolatek.pl/sporty-ktore-mozna-…

2015-adidas-autumn-ball-Favim.com-3275855.jpg
 

lalkazombie
 
Lalka Zombie: Zwleczenie zwłok z łóżka rano, tak przed świtem, kiedy jeszcze ciemno, to nie lada wyzwanie ;> Co rano walczę z łóżkiem, pościelą i cholernym światem.

"Paczka w RUCHu" się wlecze. Od czwartku zalegała w sortowni. Cholera wie po kiego wała?! Mogłam ją mieć już w piątek, sobotę, ale nie wiadomo, czy jej nie odbiorę jutro...
I tak wolę poczekać, niż się użerać z Pocztą Polską, która ssie po same bile :)
Zwłaszcza, że listonosz z mojego rejonu to zwykły przygłup. Nigdy nie przynosi paczek, awizo wrzuca do skrzynek, a listy dostarcza tylko te polecone. Do tego dobija się do drzwi jak gestapo ;/ Najpierw zawiesi się na dzwonku, a potem pięścią nakurwia w drzwi. Zwróciłam chamowi uwagę, że wystarczy raz nacisnąć na dzwonek i otworzę, że nie trzeba się tłuc pięściami i po co się tak tłucze?
W odpowiedzi mnie prawie zabił oddechem o_O Zawsze jest zasmarkany i ciągnie nosem, zawsze ma gnijący zapach z pyska i zawsze się odsuwam możliwie jak najdalej :)
Zawsze się przysuwa, jakby w obawie, że mu długopis zapierdolę. Kurwa dramat!
Kurtyna :)
  • awatar little.mo: Witaj go z własnym długopisem? Innej rady nie ma :P
  • awatar Lalka Zombie: @little.mo: to nic nie da;/ podejść i tak muszę ;(
Pokaż wszystkie (2) ›
 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

alycza
 
Ałycza: Przepraszam,że nie odpowiadam na komentarze. I że się nie odzywałam przez sześć dni. Po prostu wyjechałam i aktualnie jestem na wsi, gdzie psy szczekają nie tą częścią ciała, którą na ogół szczekają, a internet można najwyżej w wiaderku przynieść, bo prawie nigdzie nie łapie. Wykorzystuję tę chwilę gdy jest, marny, ale jest i piszę co się u mnie dzieje.
Byłam na spływie kajakowym. Uwielbiam wiosłować, chociaż ciągle bolą mnie barki. Najbardziej lubię, gdy daję z siebie wszystko i kajak pruje przez wodę niczym lekko obdrapana, kolebiąca się ale ciągle szybka strzała.
Endomondo mówi, że za każdym razem spaliłam ok. 2000 kcal. Ładnie.
A skoro już mowa o kaloriach...
Na tym wyjeździe ich nie liczę, po prostu staram się jeść w rozsądnych ilościach. Z dwóch powodów:
a) jestem na wakacjach. Nie chcę sobie psuć przyjemności liczbami.
I drugi, poważniejszy
B) nawiedzają mnie zawroty głowy, teraz już słabsze. Nie wiem czemu, może sobie czegoś nie dostarczam, ale nie chcę wrócić do tego, jak mdlałam kilka razy w tygodniu. Wrócę do liczenia jak to się skończy.

Mam nadzieję, że bawicie się tak dobrze jak ja :)
Ałycza
  • awatar PaskudnikM: Masz rację na wakacjach trzeba wyluzować, a nie zawracać sobie głowę liczbami, baw się i odpoczywaj :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

alycza
 

Wczoraj było ładnie. Co prawda nie całkiem, bo jednak wpadły czekoladowe cukierki ( <3 jakie moje życie byłoby bez nich smutne :p ) ale ogólnie wynik to 1750 kcal, gdzie granicą jest 1800, nie przegięłam też z tłuszczami (fitatu wszystko ślicznie wylicza, gdyby nie ta aplikacja pewnie rzuciłabym wszystko po kilku dniach, bo mym kota dostała jak bym musiała wszystko ważyć, zapisywać, liczyć...). Więc ogólnie wszystko cacy.
Ruch:
Rozgrzewka z Mel By 5 min
Ćwiczenia 15 min na brzuch na Natalią Gacką
Mel B 10 minut na nogi
Inner Thighs (śmieszne ćwiczenia z laską w różowym body, całkiem męczące) 10min
Ćwiczenia rozciągające i rozluźniające z Mel B, 5 min
Łącznie 45 min ćwiczeń :)

Dzisiaj dzień upływa pod znakiem śliwek, cukinii i arbuza i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, ponieważ kocham śliwki. Arbuza też, ale to mniejsza miłość:p
Tym razem postaram się pod koniec dnia uzupełnić post :)
Ałycza
Pokaż wszystkie (2) ›
 

woczachpiach
 
nie było mnie całkiem sporo czasu, ale wiecie, to tylko dlatego, że próbuję dobrze żyć,
przez większość dni, podczas których mnie nie było nie miałam czasu siedzieć przed kompem, a na telefonie nie lubię korzystac z tego bloga -.-

wiem, wiem, może brzmi nieco lekceważąco,
ale gdyby chodziło o każdą z was, wolałabym żebyście postąpiły tak, jak ja ( czyli np. po pracy od 9 do 21, po powrocie do domu poszły z koleżankami na rower, rozmowę, lub kiedy udało mi się wziąć wolne pojechałam na krótkie kilkudniowe wakacje do Gdańska). I uważam, że takie korzystanie z życia, mimo, że przez to zaniedbałam bloga, moze odrobinę dietę, ale jestem szczęśliwa! ♥

ale każdy wybiera to, co uważa za rozsądne i słuszne, a że w moim życiu aktualnie jest bardzo malutko czasu wolnego to ciężko jest wybrać to, co jest najważniejsze...


_________________________________

no ale generalnie teraz juz powinnam mieć więcej czasu, więc chcę was poobserwować ! :)

u mnie jest super, bo mimo braku wpisów było DOBRZE!

nic mi nie przybyło, a ważyłam się o 17, mając jednocześnie okres, więc ciężko określić prawdziwość tego pomiaru :P
/ chociaż nie powiem, na wyjeździe były jakieś pojedyncze piwa, kawałek ciasta, czy sunbites'y... ale wszystko było dla smaku, kosztowane, z umiarem i spokojem o jaki jeszcze miesiąc temu bym siebie nie postrzegała :)


JEST DOBRZE
  • awatar skinny_dreams: To dobrze, że znasz umiar. Lepiej zjeść kawałek czegoś kalorycznego niż nie jeść a potem nagle się rzucić na jedzenie i zjeść np całą paczkę chipsów.
  • awatar smajlej: to dobrze, że jest dobrze :D
  • awatar Life of little girl: Cieszę się, ze masz takie piorytety, że wolisz wyjść i coś porobić a nie ślęczeć przed kompem :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

unfaithfullady22
 
Unfaithful Lady__:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

unfaithfullady22
 
Unfaithful Lady__:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jakmasznaimie
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

violet-lila
 

Znów zaczęłam biegać. Co prawda nie napinam się już tak bardzo jak zimą i biegam sobie naprzemiennie z marszem. Przy okazji odkrywam nowe zakątki w okolicy. A w tych zakątkach zwierzynę.

Koniki.JPG

Na popołudniowe zażywanie ruchu udało mi się wyciągnąć również Małą M. Poprzebywała trochę z krowami, karmiła trawą konie. Dziś znów się wybiera i już zapowiedziała, że bierze jabłka, chce te konie uszczęśliwić ;)
Bardzo dobrze się składa, bo przy okazji i ja wyjdę się poruszać.

Pozdrawiam :)
  • awatar frezja008: Fajnie, że masz takie miejsce w okolicy; pewnie cisza spokój, aż ci zazdroszczę ;)
  • awatar Violet-Lila: @frezja008: Właściwie, to mieszkam w mieście, w bloku i sama się nie spodziewałam takiej niespodzianki w okolicy :)
  • awatar * k.: super, piękne miejsca :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

moonpearl
 
Śliczny, stylowy kosze rowerowy wykonany z ekologicznego materiału jakim jest wiklina, dodatkowo obszyty ciemnym materiałem. Dostępny pod adresem:

www.moon-pearl.pl/(…)1590-kosz-zakupowy.html…


kosz-zakupowy.jpg


kosz-zakupowy (1).jpg


kosz-zakupowy (2).jpg
  • awatar mollystar: dobry pomysł! świetny , jeszcze kolorek biały i ideał :) Zapraszam do mnie :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

violet-lila
 

Wystawiłam, zrobiłam serwis i zaczęłam używać swoją błyskawicę :D Przyszła wiosna, to i czas na rower nastąpił. Jeżdżę codziennie po parę kilometrów. Mam zamiar robić codziennie paręnaście, gdy przestanie być deszczowo.

ja i moja błyskawica.jpg

Z czasem fajnie byłoby robić parędziesiąt km na dzień, ale moja błyskawica jest miejska i chyba nie pozwoli pośladkom na takie wyczyny ;) No, ale się zobaczy.
A Wy działacie ruchowo?

Pozdrawiam :)
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: :) Super! Ja też zaczełam jeździć. Z przyjaciółką zrobiłśmy 20 km ^^ jesteśmy z siebie dumne XD ( jak na nas to dużo) oczywiście na rowerze
  • awatar Adzii: Super sprawa jazda na rowerze :) Ja niestety nie mam roweru :/ Ale jak kupie to będę na pewno jezdzić :D Hehe ale za to Uwielbiam spacery :P Pozdrawiam :)
  • awatar American Apparel.: Też muszę się w końcu wybrać na rower :D.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

violet-lila
 
Święta się zbliżają wielkimi krokami, a to dla wielu z nas oznacza przejedzenie. Dla mnie na pewno tak :D Z tym, że u mnie będzie to roślinne przejedzenie i postaram się o niskotłuszczowość. Ale jak wyjdzie, to się okaże. Jednak podjęłam już środki zaradcze. Wiem, że będę ćwiczyć, ruszać się, biegać. Aby ten czas wysiłku sobie umilić, sprawić, że szybciej zleci stworzyłam składankę muzyczną. Nadaje się zwłaszcza do biegania.
Moje typy to:

Black Eyed Peas - Pump It
Gossip - Move in the right direction
Hey Ya - Outcast
Bonnie Tylor - Holding Out for a Heroe
The Pointer Sisters - I'm so exited
Bruno Mars - Locked Out Of Heaven
One Republic - Love Runs Out




David Guetta feat. Sia - Titanum
Barenaked Ladies - "Odds Are"




Suvrvivor - Eye of the Tiger
I czasami, ale tylko na początek, na rozgrzewkę, że tak to ujmę:
Pretenders - I'll Stand by You

A Wy macie ulubione piosenki, które motywują, dodają energii i nie pozwalają się poddać podczas ćwiczeń?

Pozdrawiam :)
 

violet-lila
 

Dziś kończy się moje wyzwanie na bieżni. Karnet się wykończył ;) A ponieważ nie opłaca się kupować na grudzień, to zapewne będę biegać na zewnątrz. Jeśli będzie motywacja. Jak nie będzie, to będę uprawiać jogę. Ale zanim zacznę nawijać o jodze, to wstawię podsumowanie.
Otóż biegnę już 6 km w 45 min. Dla mnie, to jest "już", dla innych może być "tylko". Ale jakby nie było, jestem z siebie dumna. Oczywiście nie powiem, że biegnę jak na skrzydłach. Czuję zmęczenie i nie mam poczucia lekkości. Myślę, że jeszcze jeden tydzień i biegłoby mi się przyzwoiciej ;)

10,12,2015.jpg

Bieganie na bieżni mechanicznej ma swoje plusy, ale również sporo minusów. Plusem jest tempo, jednostajne, wiadomo ile się biegnie i ile się przebiegnie w wyznaczonym czasie. Osobiście bardzo lubię wiedzieć takie rzeczy, mieć je przed oczami. Plusem jest też to, że na takiej bieżni biegnie się łatwiej. Minusy, to przede wszystkim brak powietrza, świeżego rzecz jasna. Pod koniec treningu dusiłam się jak ryba bez wody. Na zewnątrz podduszanie nie występowało :) Minus jak dla mnie to również mnogość osobniczek na sali. Każda na głośnikach chciała słuchać swojej muzy, co rozpraszało. Niektórym nie przeszkadza towarzystwo, ja jednak jestem odludkiem.
No, to tak tytułem zakończenia wyzwania. Kto by pomyślał, że w 6 tygodni nauczę się tak biec, by móc zrobić 6 km? Nie ja! :D A zaczynałam od 2 min. i 1 min marszu x6. Jestem w całkowitym i totalnym szoku. Ale też nie będę zaprzeczać, że chciałabym biec 10 km. Kto, wie, może się uda. Nie porzucam biegania, a jedynie urozmaicę je wyżej wspomnianą jogą.
Bardzo podoba mi się ten rodzaj aktywności fizycznej. Na razie posiłkuję się gotowcami z internetów. Dodatkowo zaczęłam medytować.

Zmieniłam się. Bardzo dużo w swoim życiu zmodyfikowałam. Teraz czuję się dużo lepiej. Jednak jeszcze długa droga przede mną, ale wiem, że dam radę :)

Pozdrawiam :)
  • awatar My little world: Gratuluje wyników! Ja nie znoszę biegania, szybko się męcze i to mnie zniechęca :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

violet-lila
 

Tak, tak, to już szósty tydzień mojego biegania :) Gapa ze mnie i nie zrobiłam zdjęcia, ale chciałam się pochwalić, że biegam jeszcze szybciej i przebiegam 6km! :D Radochę nadal mam, dumę czuję i pozbywam się przy tym hektolitrów wody. Krótko mówiąc pocę się niemiłosiernie. No, ale i waga leci i obwody też.
Dodatkowo w weekendy uprawiam jogę przez 40 min.

Jest moc!

Pozdrawiam :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

violet-lila
 
Wczoraj rozpoczął się mój piąty tydzień biegowego wyzwania. Nie byłabym sobą, gdybym nie podniosła choć odrobinę poprzeczki :) I rzeczywiście jest to odrobina. Ale nie od razu Rzym zbudowano... Ja też nie zamierzam się zniechęcać do biegania. Czas pozostawiłam niezmienny, czyli 45 min. Zmieniłam natomiast prędkość do 7,5km/h. To pół kilometra na godzinę robi taką różnicę, że przebiegam pół kilometra więcej. Zatem w tym tygodniu 5,5km :)

5 tydz..jpg

Widzicie ilość spalonych kalorii? :D Sprawdziłam jeszcze na kalkulatorze, który bierze pod uwagę początkową masę ciała i w rzeczywistości spalam ponad 350 kcal. Jak dla mnie też bosko.
Mój wskaźnik całkowitej przemiany materii wynosi 2100 kcal, a ja tyle nie zjadam w ciągu dnia, więc waga powoli spada. Co mnie również cieszy ponieważ nie chcę więcej efektu jojo i wiszącej, wiotkiej skóry.

Pozdrawiam :)
  • awatar blog.carolicious: Super Ci idzie :) :) tak trzymaj !
  • awatar alvorada: Super! ja bym się bała, że zachoruję biegając przy takiej temperaturze ;) podziwiam! ps. i tak jesz super rzeczy, od zdrowego, roślinnego jedzenia sylwetka sama się 'robi'. :)
  • awatar Violet-Lila: @alvorada: Ja na bieżni biegam w Ośrodku Sportu i Rekreacji, więc nie boję się zachorowania :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

violet-lila
 

Dziś zaczęłam czwarty tydzień biegania. Jestem z siebie niezmiernie dumna ponieważ przebiegłam 5km bez marszu, non stop :) Co prawda na bieżni, gdzie warunki są lepsze niż na zewnątrz i dość wolno, bo 7km/h. Mam to udokumentowane :D

moje bieganie.jpg

Sorka za jakość, ale jak się jeszcze dobiega i cyka, to tak właśnie wychodzi.
No więc tego, jak na mnie, to duuuże osiągnięcie, wyczyn wręcz :D Ale, ale, 'maratonie - nadchodzę!' ;)



Dziś będę słuchać Survivor cały czas :D

Pozdrawiam :)
 

violet-lila
 
Sprawa wygląda tak, że obrany przeze mnie sposób na utratę nadprogramowych kilogramów działa :) W tydzień zgubiłam 1kg. I szczerze, to nie spodziewałam się. Myślałam, że mniej na tydzień będzie spadać.
Nie narzekam oczywiście :D Ale przyznam, że nie każdego punktu z listy McDougalla sumiennie przestrzegałam. Mam problem z przetworzonym żarciem i olejem. Trochę jadłam gotowizny, że tak powiem. Np. ketchup, czy inny sos (wegański), albo tortillę (pełnoziarnistą). No i ten nieszczęsny olej. Gdy wyeliminowałam go niemal całkowicie, to zaczęły się moje problemy z perystaltyką jelit. Kiedy się zorientowałam, że może to być wina ilości spożywanego tłuszczu i zwiększyłam ją o łyżkę oleju lnianego do surówki, czy pół awokado do szejka, to wszystko wróciło do normy. Tak więc odrobina oleju jest jednak konieczna, a 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego dziennie, to za mało.
Poza tym ustaliłam sobie dzień w tygodniu dyspensy. Tym dniem jest niedziela i mogę zjeść słodycze. Oczywiście wybieram mało przetworzone, zrobione przez siebie (dziś ciastka owsiane zrobione ze szklanki płatków owsianych, dwóch dojrzałych bananów, paru orzechów włoskich i żurawiny) i w ilościach niewielkich. Jednak muszę przyznać, że po takiej ilości węgielków, które w siebie pakuję, to nie chce mi się słodyczy aż tak bardzo jak wcześniej. No i oczywiście doszedł ruch. Biegam 5x w tyg.
Przeniosłam się teraz już do OSiR-u. Kupiłam karnet i korzystam tam z bieżni oraz orbitreka. Razem robię 5 km. dziennie. Od jutra zaczynam 3 tydzień wyzwania biegowego. Zwiększę czas biegu, zmniejszę marszu. Myślę, że będę biec 4 min, maszerować 30 sekund. Zrobię 6 powtórzeń biegowych. A może więcej jak los da ;)

Rozpisałam się jak głupia, ale cieszę się, że waga spada, że czuję po brzuchu jakby go mniej było, nie czuję głodu i jestem pełna energii. Takie, to jest życie :)

Pozdrawiam :)
  • awatar Araniella: Trzymam kciuki, żebyś wytrwała w swoich postanowieniach.:) U mnie też problem z tym olejem. :)
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: super że waga spada niech tak będzie :) jak mus to mus no nic nie zrobisz zdrowie jest najważniejsze. Ja muszę się jakoś przekonać do biegania ale nie mam motywacji.. Powodzenia! zapraszam do mnie :*
  • awatar lovespam: Wow! Brawo! Powodzenia!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

epartnerzy
 
Książka jest pomysłową analizą surrealizmu na przykładzie sztuk plastycznych, kina, fotografii i literatury. Autorka sięga do początków nurtu, a następnie oprowadza nas po całym wieku XX, pokazując, jak surrealistyczne spojrzenie na świat łączy biografie rozmaitych artystów – tytułowych „spiskowców wyobraźni” – a tym samym kształtuje zarówno historię, jak i mitologię jednego z najważniejszych ruchów w sztuce współczesnej.

Książka składa się z dwóch części – Tematów i Sylwetek. W Tematach czytelnik znajdzie odpowiedzi na kilka niekonwencjonalnych pytań (co surrealiści myśleli na temat własnej śmierci? czy przedmiot może mieć duszę?); w Sylwetkach zaś pozna kulisy przyjaźni rozmaitych artystów (i artystek) z surrealistyczną muzą.

Promocja tylko 13 listopada 2015 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/(…)spiskowcy_wyobrazni__surrealizm_p…

Książka w formacie EPUB (bez zabezpieczeń DRM) na PC, e-czytniki, smartfony i tablety. Możliwość pobrania PDF z poziomu Biblioteki (dla zarejestrowanych).

Darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)spiskowcy_wyobrazni_surrealizm_ebo…

Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm - ebook.jpg
 

violet-lila
 

Poszłam dziś na totalną łatwiznę w związku z obiadem :D Zrobiłam marokańską sałatkę podpatrzoną u Filozofii Smaku (filozofiasmaku.blogspot.com/(…)marokanska-saatka-z-…). Sałatkę można jeść na zimno, ale i na ciepło również jest wspaniała. Polecam!

kuskus.JPG


A u Was co dziś na obiad?

Idę dziś biegać do OSiR-u. Pogoda taka, że nie mam się w co odziać, by móc zażywać ruchu na dworze :(
Ale kupiłam sobie fajnom kurtkem w Lidlu do biegania właśnie. Obniżka cen była i zapłaciłam za nią 29,90zł. Super będzie w niej pobiegać, ale nie w deszcz.

kurtka.jpg

Moja jest fioletowa.

Pozdrawiam :)
  • awatar Pauć: hmmm, za 3 dychy to i ja bym sobie sprezentowała bo bieg w polarze i bluzie jest niezbyt komfortowy. Ciekawe czy w moim Lidlu by były
  • awatar blog.carolicious: a którą masz kurtałkę :>? za taką cenę to świetna okazja :) No i miłego biegania! :)
  • awatar Violet-Lila: @blog.carolicious: Fioletową kupiłam. Dzięki za życzenia :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

violet-lila
 

Tak więc rozpoczęłam drugi tydzień biegania :) Miałam przerwę w środę i niedzielę. I co dziwne, w przerwę też chciało mi się wyjść biegać mimo @. Nie zrobiłam tego jednak, bo jak odpoczynek, to odpoczynek, nie ma co przeginać.
Dziś natomiast zwiększyłam długość przebieżek, zmniejszyłam marszu. Ustawowo mam zamiar biec 3 min, maszerować 45 sek. Ale jak dziś wyszłam i zaczęłam biec, to mi się nie chciało zatrzymać i biegłam 6 min. Skapnęłam się, że coś przy długo chyba i wyhamowałam :D
Cieszy mnie, że kondycja się poprawia, że mogę coraz dłużej biec bez wysiłku, i że spodnie cośkolwiek luźnawe w pasie się zrobiły ;)

Więc:
run Forest, run.jpg


Pozdrawiam :)
  • awatar Sometimes it has to hurt ;3: Hey ^^ Zapraszam do mnie na bloga, jestem tu od wczoraj i bardzo zależy mi na komentarzach itp. Z góry bardzo dziękuję i przepraszam za spam <3 Miłego wieczorku ;*
  • awatar Pauć: Ja też idę. Deszcz pada, ale idę :) Znaczy się biegnę. A spamer z Bimberem w avatarze niech sobie idzie pobiegać (tak w liceum mówiliśmy delikatnie "spie#$alaj)
  • awatar Nadia21.: No i super! Też sobie biegam, choć ja na siłowni :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

violet-lila
 

Żeby nie było, że mam słomiany zapał :P Nie mam i biegam nadal :) I to nawet jakoś już ogarnięcie biegam. Bo pierwsze dni, to tak chaotycznie było, bez mierzenia odległości i czasu.
Dziś biegałam na zmianę z marszem. I tak, bieg 2 min, marsz 1 min. Przebiegłam kilometr, przemaszerowałam drugi kilometr (ja wiem, że to żaden wyczyn, choć dla mnie wielka sprawa).
Mam zamiar tak do piątku. A w przyszłym tygodniu wydłużę bieg. Jeszcze nie wiem o ile. Mam nadzieję wytrwać, mam nadzieję, że bieganie stanie się nawykiem. Mam nadzieję być maratończykiem! O takie mam nadzieje :)

Pozdrawiam :)
  • awatar My little world: super! podziwiam tym bardziej bo sama nie mogę się nigdy zmusić do pobiegania :) oby tak dalej! :)
  • awatar Pauć: Ja dzisiaj pierwszy raz ... Tak mnie łydy bolą, że mi się śmiać chce :D 2 km przebiegłam. Damy radę :) A codziennie biegasz? Bo mi Kuzynkowa nie pozwoliła
  • awatar happi: Uważaj, bo bieganie uzależnia :D Sama wpadłam w szpony tego nałogu.. ale niestety jesienno-zimową porą mam przymusowy detoks. Powodzenia :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Kategorie blogów