Wpisy oznaczone tagiem "Słodki Flirt" (105)  

purplelps
 
Nie wiem czemu, ale ostatnio wróciła mi chęć do blogowania. Sama nie wiem czemu... Może dlatego, że w roku szkolnym nie będę miała na to zbytnio czasu? Nie wiem...
Ale mam kilkanaście pomysłów na wpisy i postaram się je wkrótce zrealizować ;). No i przy okazji wypadałoby zmienić wygląd bloga... Na szczęście już znalazłam kilkanaście kodów na wygląd bloga i na pewno je wykorzystam. Wygląd profilu na SF też muszę niedługo zmienić xD.

Zrobiłam kolejne czystki i...byłam w szoku. Ponad 200 wpisów usunęłam. Ale nie żałuje - to i tak były wpisy, które się powtórzyły lub były "z dupy" i chciało mi się płakać jak na nie patrzyłam, więc je wywaliłam.

Przy okazji obejrzałam sobie fajny film. A mianowicie "Forrest Gump". Nie wiem co powiedzieć... Jedynie to, że to jest jeden z tych lepszych filmów :D.
Wstawiłabym jakiś plakat czy coś, ale nie chcę mi się szukać :/.

Zamiast tego łapcie jak obecnie wygląda moja postać z Słodkiego Flirtu xD

Su.png


Już prawie skończyłam rozdział "Love, Hate, Love" i chyba powinnam go jutro wstawić. A potem - skupiam się na moim drugim opowiadaniu i następnie pisze kolejne.
  • awatar (Nie)znajoma: Forrest Gump chyba oglądałam... Albo Jump Street... Mniejsza z tym. Twoja Su wygląda świetnie
  • awatar ♥Summer Soul♥: Nie kojarzę filmu haha :P Śliczna postać ❤
Pokaż wszystkie (2) ›
 

purplelps
 
Powiem wam jedno - lubię sobie pograć w jakąś gierkę (bądź gierki). Robię to jednak dosyć rzadko. Powód?
Jest ich kilka:
-Nie mam konta Steam i nie chcę mi się zakładać (plus, nie wiem czy można mieć dwa konta na jednym komputerze, bo mój brat ma...)
-Nie mam gdzie kupować (mieszkam na wsi i nie mam dostępu do sklepów gdzie można kupić gry).
-No i mam wygurowany gust jeśli chodzi o gry.
W każdym bądź razie zaprezentuje wam gry, w które gram bądź już nie. Nie są to jakieś gry online rodem tych z gry.pl. Są to gry na telefon, z sklepu Google Play, na PC bądź takie których potrzebne jest konto. No to zaczynamy!

Gry, w które wciąż gram.

“Słodki Flirt”


logo-as.png

W te grę gram dosyć długo (bo prawie 2 lata). Co prawda nie mam na nią takiego szału jak kiedyś, ale i tak bardzo, bardzo ją lubię.
Mechanika gry jest prosta. Jesteśmy postacią licealistki, która musi podrywać chłopaków. Jest to gra z wyborem - można wybrać dialogi czy inne rzeczy. A nie raz to wpływa na zakończenie odcinka. Oprócz tego można wybrać jak będzie wygląda wasza postać.
Grę z całego serca polecam, a jak ktoś jest zainteresowany - mój nick tam to Pyskata13.

“Pocket Mortys”


maxresdefault.jpg

W tę grę zaczęłam grać kilka dni temu, ale bardzo mi się ona spodobała - głównie przez to że jestem fanką "Rick i Morty". Jedyny minus jest taki, że nie raz mnie "wywala" z gry. Nie wiem czy to wina samej gierki czy mojego telefonu. Ale to jedyny minus. Poza tym mi się podoba.
Gra jest parodią gier z serii "Pokemon". Również tam są walki i polowania - różnica jest taka że zamiast Pokemonów mamy różne wersję Morty'ego.
Gra jest bardzo fajna (i dostępna w Google Play, za darmo). Tylko ostrzegam-to TYLKO dla fanów tej kreskówki - innych raczej zanudzi.

Gry w które już nie gram

“Bratz 4 Real: Szkoła Talentów”


41453.jpg_resize_570x360.jpg

Fabuła gry jest prosta - jesteśmy dziewczynami i wykonujemy różne zadania. Trochę podobne do Słodkiego Flirtu? No, trochę. Gra mnie wciągnęła i ukończyłam ją w dwa dni (bym bardziej, że miałam mnóstwo wolnego czasu).
Gra jest przyjemna i myślę, że warto zagrać.

“Sąsiedzi z Piekła Rodem: Słodka Zemsta" i "Sąsiedzi z Piekła Rodem 2: Na Wakacjach”


cs.jpg

Zasady gry są proste - jesteśmy pewnym kolesiem i robimy sąsiadowi kawały. Obie części polegają na tym samym - różnica jest tylko taka, że obie części mają miejsce w innym miejscu.
Ukończyłam obie części gry. Jest ona całkiem fajna i nie raz się zaśmiałam xD. Polecam.

“Minecraft”


sc720x405.jpeg

Możecie mnie zhejcić, ale... Grałam w to.
Gra jest prosta - gra polega na  budowaniu domków itp. Można wybrać poziom trudności i inne takie.
I co by tu powiedzieć - to jedyna z tych gier, która mi się znudziła. Czy polecam? Nie wiem...

A wy? W jakie gry gracie lub graliście?
  • awatar (Nie)znajoma: Ja gram w Syf już 5 lat, więc - bum! Co do następnej gry to nie jestem fanką tej kreskówki, więc... W Bratz grałam chyba tylko kilka razy i to w inną część :) Sąsiedzi z Piekła Rodem? Uwielbiam! Co prawda nie udało mo się do końca przejść obu części, ale co tam :D W Minecraft grałam dzisiaj u kuzynek i jedyne co zrobiłam to zbudowałam dom XD
  • awatar Blinky: Minecraft nadal lubię. Bardzo przyjemna gierka i dobra na zapchanie czasu. xD A Słodki Flirt też polecam. Chociaż od jakiegoś czasu nie mogę wpaść na kogoś na kogo muszę i na razie wchodzę tylko po to by zebrać PA. XDDDD Pozostałych gier niestety nie znam, ale wyglądają spoko. :D
  • awatar *Mordka*: @Blinky: Ja wchodzę na razie tylko po kaśę (butik wakacyjny) xD.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

mycandylove
 
Embry: Rodzice Nataniela zostali wezwani do szkoły. O ja pierdzielę. Nataniel mnie dopadł i zjebał jak burą sukę. To wszystko było błędem! Chcę, żeby się już to wszystko skończyło i przysięgam, że będę się trzymała się z dala on Nata. Nie chcę mu się pokazywać na oczy. Poszłam do piwnicy i zalałam się łzami. I przyszedł Kastiel. Czemu on zawsze pojawia się, gdy potrzebuję męskiego ramienia? Nie mówił za dużo. Doprowadził mnie do pionu i znów mocno objął. I zdjął mi łzę z policzka, patrząc mi prosto w oczy. Czuję się jak szmata.
  • awatar ja: Wow! Pierwszy raz czytam takie coś i... Wow! Ja nie mam zamiaru trzymać się z dala od Nata
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Najgorzej, że wszyscy, dosłownie WSZYSCY mnie pytali o mój wspólny przyjazd do szkoły z Natem i Amber. Dziewczyny dało się jakoś spławić, ale z chłopakami było ciut gorzej. Pękłam przy rozmowie z Kastielem. Jemu się po prostu nie da wcisnąć kitu. Jak patrzy tymi swoimi szarymi oczami, z tym kpiącym uśmieszkiem to człowiek po prostu nie wie co ze sobą zrobić. Powiedziałam mu więc, czego byłam świadkiem i to o czym rozmawiałam z Natanielem. A ten się zaczął śmiać! Spoliczkowałam go. Po prostu. Zanim się zdążyłam zastanowić, strzeliłam go aż kląsnęło. Jestem w stanie zrozumieć, że nie przepadają za sobą, no ale trzeba nie mieć serca, żeby śmiać się z czegoś takiego. Boję się co będzie, gdy dowie się jak skończyła się moja "rozmowa" z Natanielem. Jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji? Przecież ja mu sama do łóżka weszłam. Chociaż Kastiel to jeszcze nic. On sam nmie wydaje się przywiązywać większej uwagi do seksu, ale nie chcę wiedzieć jak zareaguje Kentin. Niby nic sobie nie obiecywaliśmy, ale... ech. Ale wlazłam w bagno. No i najgorsze w tej całej historii jest to, że straciłam dziewictwo przed ślubem, z chłopakiem do którego nie czuję nic więcej poza sympatią. Ale porażka.
Zadzwoniłam pod 112, a Kastiel stał na czatach. Później odprowadził mnie do domu. Byłam naprawdę struta i pogrążona w czarnych myślach, a gdy zatrzymaliśmy się pod moim domem, objął mnie, tak bardzo, bardzo mocno, bez żadnych podtekstów i wędrujących rąk. Tak bardzo tego potrzebowałam! Wtuliłam się w niego mocno, najmocniej jak mogłam, zaciskając dłonie na jego kurtce. On chyba myślał, że przeżywałam sytuację z Natem, co było prawdą, ale doszło do tego poczucie winy w związku z tym co zrobiłam. Po kilku chwilach, odsunął mnie na odległość ramienia, cmoknął w czoło i kazał się trzymać. I nazwał mnie "dziewczynką".
 

mycandylove
 
Embry: Nie wierzę, nie wierzę... Przespałam się z Natanielem. Co ja najlepszego zrobiłam...? O matko. Ale... to jak do Nataniela odnosili się jego rodzice. Jak do służby. Gorzej nawet. Ten ton pogardy w ustach jego ojca, a jeszcze to, jak Nataniel wyglądał gdy jego ojciec wspomniał, że musi z nim "porozmawiać". On tak mówi na bicie. A Amber w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje pod dachem jej własnego domu.  Tak bardzo, bardzo mi go żal. Tak mi żal, że aż się z nim przespałam. No kurwa. Seks z litości. CO JA ZROBIŁAM??
  • awatar gość: Jedno baby więcej
  • awatar Tigram Ingrow: @gość: co masz na mysli?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mycandylove
 
Embry: Po rozmowie z Natanielem, on kazał mi wyjść i położył się do łóżka. Nie wyszłąm, tylko wsunęłam się za niego i objęłam go od tyłu. Coś mnie podkusiło i przysunęłam się bliżej, aby pocałować go w bark. Nie wiem co mną kierowało, bo jednocześnie pogłaskałam go po ramieniu i cmoknęłam raz jeszcze, tym razem w kark. Chyba było to miejsce wybitnie wrażliwe, bo usłyszałam ciche westchnienie. Zachęcona brakiem sprzeciwu oraz tym delikatnym westchnięciem całowałam go dalej, leciutko, leciutko, przesuwając rękę na jego klatkę piersiową i brzuch, głaszcząc go po tych miejscach. Wszystko to robiłam niespiesznie, bardzo delikatnie, a po kilku chwilach tych pieszczot Nataniel się odwrócił do mnie przodem i spojrzał głęboko w oczy. Wiedział, że wiem, że jest bity i bardzo, bardzo powoli się do mnie przysunął, wsuwając swoje kolano między moje nogi, tak żeby być jeszcze bliżej. Trzymałam ręce na jego klatce piersiowej, oddychając płytko. Klimat był bardzo intymny, było ciemno, byłam gościem w jego domu, na tym samym piętrze spała jego siostra... Patrzyliśmy sobie w oczy i właśnie wtedy mnie pocałował.
Bardzo delikatnie, tylko tyle co usta by przyłożył. Westchnęłam, starając się zrobić to bardzo cichutko, zacisnęłam dłonie i też poruszyłam wargami. Nataniel się odsunął, niedużo, tyle tylko by na mnie spojrzeć. Chyba wyczytał zgodę w moich oczach bo mocniej złapał mnie za biodra, całując raz jeszcze, tyle że mocniej i bardziej zdecydowanie. To było obłędne! Poruszyłam się dopasowując kroczem do jego uda leżącej pomiędzy moimi i przeniosłam ręce na jego łopatki,obejmując go i wciskając w skórę paznokcie.
Nat odsunął się kolejny raz, cały czas bez słowa, po czym popchnął mnie tak, bym leżała na plecach. Wsunął się na mnie, udem napierając na krocze, a ustami zaczął wyczyniać cuda na mojej szyi. Chciało mi się krzyczeć z przyjemności, ale jedyna na co sobie pozwalałam to dyskretne westchnienia. Nie umiałam się powstrzymać, naciągnęłam go bardziej na siebie, założyłam jedną nogę na jego od tyłu i poruszyłam się niecierpliwie. Ciągle mnie całując, wsunął ręce pod moją koszulkę, a ja głaskałam go po plecach. Czując jego ciepłe dłonie na swoim brzuchu i piersiach robiłam się coraz bardziej wilgotna i rozpalona. Nie mam pojęcia ile to wszystko trwało, na pewno długo, zanim w końcu Nat zsunął z siebie bokserki i ... Zabolało, dopiero teraz zdałam sobie sprawę, co tak naprawdę robię. A przecież nawet nie byliśmy sobie mocno bliscy. Lubiłam go i czułam się strasznie, wiedząc co przeżywa w domu. Ale nigdy bym nie pomyślała, że to właśnie z nim stracę swoje dziewictwo.
Dłuższą chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do uczucia rozpierania, dopiero potem zaczęłam odczuwać coś poza bólem, ale nie było to nic rewelacyjnego. O wiele bardziej podobały mi się nasze pieszczoty. Gdy skończył (gdy poczułam to w sobie zadrżałam, to było niesamowite i bardzo mi się spodobało)mocno objęłam za szyję, nie pozwalając by się wysunął, chciałam go jeszcze czuć. Kiedy w końcu się ze mnie zsunął, położył się na boku i przytulił mnie. Potrzebowałam tego po tym wszystkim.
Leżeliśmy tak jeszcze moment, całując się od czasu do czasu, jednak musiałam już wrócić do pokoju Amber.
Przy śniadaniu nie działo się nic niezwykłego, trochę bolało mnie między nogami, a w oczach Nata widziałam spokój i odprężenie. Odetchnęłam z ulgą - nie chciałam by stresował się tym co między nami zaszło. Gdy przyjechaliśmy razem do szkoły każde z nas rozeszło się w swoją stronę, a ja zauważyłam podejrzliwe spojrzenia Kastiela i jakby zranione Kentina.
 

mycandylove
 
Embry: No dobra. Wcale mi nie lepiej. Czuję się okropnie. Byłam u Amber i Nataniela w domu. Jego rodzice to napuszeni bufoni! Matka jest sztywna, a ojciec przerażający. A jego traktują jak służbę. Nie umiem nawet opisać tego, czego byłam świadkiem. Wieczorem, po kolacji, kiedy Amber już spała, poszłam do niego do pokoju. Przez chwilę było trochę niezręcznie, bo on był już w samych bokserkach. Kiedy już ogarnęłam się na tyle, by nie gapić mu się totalnie wszędzie, zaczęłam z nim rozmawiać. I wszystko mi wyznał. Jak to się zaczęło. Jak ojciec karze go za wszystkie błędy, jakby jednocześnie widział w nim osobę, która zabrała mu kierownicze stanowisko, a jednocześnie siebie i chce by Nataniel był we wszystkim najlepszy, by nigdy nie musiał przeżywać tego co on. Taka presja... Nie mam pojęcia, jak silnym trzeba być, by znieść to wszystko, co znieść musiał Nataniel.
 

mycandylove
 
Embry: No się zdziwiłam, jak się w życiu nie zdziwiłam! Amber powiedziała, że wyjaśni mi co się dzieje z Natem, jak przestanę się zadawać z Kastielem. Ożesz Ty w dupę kopana....! Pogrzało ją. Styki jej się poprzegrzewały pod tymi blond kłakami. Oczywiście nie dałam po sobie poznać, jak ubawiła mnie jej propozycja i z trudem się powstrzymałam by jej nie powiedzieć, gdzie mnie może w dupę pocałować. Potem przytargałam jej zestaw do makijażu, ale wzgardziła tym prezentem. W końcu zaproponowała, że będę na jej usługach przez tydzień, a w zamian za to ona zaprosi mnie do siebie do domu. No niech tam. Mamy deal. Chociaż nie jestem do końca przekonana, czy dobrze robię, że się w to mieszam. Ale... Co, jeśli naprawdę nad Natanielem znęcają się w domu? Boję się i jednocześnie chcę to wyjaśnić.
 

mycandylove
 
Embry: I faktycznie. Poszłam porozmawiać z Natanielem. Tiaa... dużo mi powiedział. Żebym się nie mieszała w nieswoje sprawy. I że wszystko jest w jak najlepszym porządku. To powiedziałam, że rozumiem, że nie chce o tym rozmawiać. Przyznał mi rację, ale dodał, że chociaż tym razem dostał słusznie, bo po tej całej sytuacji z Kastielem ojciec miał prawo się unieść. "Dostał słusznie", "ojciec miał prawo się unieść"? Mam nadzieję, że to nie znaczyło to, o czym pomyślałam, że ojciec go zbił, a ten go jeszcze usprawiedliwia... Chciałam położyć mu dłoń na ramieniu i powiedzieć, że jakby coś, to ja zawsze chętnie go wysłucham, ale ledwo wysunęłam dłoń do przodu, Nat szarpnął się do tyłu tak gwałtownie, że bałam się, że się przewróci. Odszedł bez słowa, ale szedł tak, jakby go coś bolało. Musiałam to jakoś wyjaśnić, dlatego poszłam pogadać z Amber. Przecież to jego siostra! Musiała coś wiedzieć.
 

mycandylove
 
Embry: Wieczór po powrocie ze szkoły był tak samo miły ja cały dzień. Rodzice byli dumni z mojego wystąpienia, podobał się im kostium, a i sądzę, że wygrana gra również pozytywnie ich nastroiła. Spędziliśmy ten dzień razem, jak już dawno. Poszliśmy na kolację do restauracji, zapomniałam już jak bardzo tata jest szarmancki wobec kobiet. I w ogóle jacy oni są świetnie dopasowani. Tam, gdzie tata się spina, mama rozładowuje atmosferę, a gdy niefrasobliwość mamy dochodzi do głosu, tata wszystko wygładza, planuje. Uzupełniają się wzajemnie. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek uda mi się osiągnąć taką harmonię z którymś z chłopaków. Może z Kentinem? On zna mnie od wieków! Wie co lubię, czego unikam, jak się zachowuję w sytuacjach stresowych. A Kastiel? Och, on to potrafi mnie doprowadzić do szewskiej pasji. Z nim się nie nudzę. A ewentualnie Nataniel? Och.. z nim coś się dzieje. Koniecznie muszę z nim porozmawiać po weekendzie. Szkoda, że dziś piątek, przede mną całe dwa dni niepewności.
 

mycandylove
 
Embry: Po przedstawieniu był czas na zabawę z rodzicami. Poszło nam całkiem sprawnie, jesteśmy z rodzicami zgraną drużyną. Może to przez to, że jestem jedynaczką? Dużo czasu spędzaliśmy razem gdy byłam młodsza. Niedzielne spacery, wyjazdy weekendowe, wspólne układanie puzzli, gotowanie. Piątkowe wieczory filmowe. Rodzice zawsze wiedzieli co mi w duszy gra, a i ja miałam pewność, że w razie problemów zawsze mogę się do nich zwrócić. Tyle, że odkąd poszłam do liceum trochę się zmieniło. Nie chcę by wszyscy wiedzieli, co się dzieje w moim sercu. Co robię. Jak zaczynałam i co robiłam z Kastielem, Natanielem, Lysandrem... Trochę mi za to wstyd. Chyba się zachłysnęłam tą nowością, tym że w nowym miejscu byłam anonimowa. Dlatego tym milej było znów spędzić czas z rodzicami. Niestety, nie mogę powiedzieć, by to samo mógł powiedzieć Nataniel. Za każdym razem gdy widziałam go z rodzicami wyglądał jak nie on. Skulone plecy, wzrok wbity w podłogę, prawie wcale się nie odzywał. Jednak nie było za bardzo okazji by porozmawiać z nim sam na sam.

W ogóle co się działo, jak już doszło do rozstrzygnięcia kto wygrał grę. Nataniel i Kastiel zaczęli się kłócić. Nie mam pojęcia o co poszło, ale gdy Kastiel zaczął przywoływać w rozmowie ojca Nataniela i mówić, że Nataniel zachowuje się przy nim jak wystraszony królik, Nat się mocno wpienił i kazał mu się zamknąć. Kas powiedział, że Nataniel jakoś się nie zamknął u dyrektorki, przez co jego rodzice pojawili się na Dniach Otwartych. To Nataniel wystartował do niego z łapami! On! Do Kastiela! OMG! Co to się dzieje, świat się kończy! Ale to nie wszystko... W tym właśnie momencie pojawił się ojciec Nataniela. U kuuuurwa. Nataniel zbladł a potem pozieleniał. Głowę bym dała, że przez chwilę drżał, jakby ze strachu, szczególnie w momencie gdy został złapany przez ojca za ramię i pociągnięty. Nie wierzyłam w to co widziałam. Przeraziło mnie to bardziej niż mogłabym się tego spodziewać. Chciałam podejść do Kastiela i mu wygarnąć, ale... nie będę mu mówić jak ma żyć. A co się stało to się nie odstanie. Padły pewne słowa i coś mam wrażenie, że Nat odczuje konsekwencje swojego nietypowego zachowania w domu, według tego co zapowiedział mu ojciec.
 

mycandylove
 
Embry: Przed przedstawieniem poznałam rodziców chyba wszystkich uczniów z klasy. Bardzo polubiłam rodziców Kastiela i mamę Iris. Violetta jest bardzo podobna do swojego ojca. Byłam świadkiem rozmowy rodziców Nataniela z rodzicami Kastiela. Jaka różnica przy postrzeganiu wychowywania dzieci!

Samo przedstawienie... o mamo. Nie wierzę. Najpierw zniknęło ciasto, okazało się, że złapał je Kiki. Potem Armin zmienił tekst i trzeba było improwizować. Było jakieś zamieszanie za kulisami z Natanielem, a kiedy Kas podszedł do mnie by rzekomo mnie zjeść, na scenę wyskoczył Kentin. Dobry losie, jak mogłam myśleć, że Czerwony Kapturek będzie bezpieczną opcją? Pierdzielę taki biznes. Kiedy wszyscy zeszliśmy ze sceny byłam spocona jak mysz. Na szczęście nasi rodzice odebrali te wszystkie niedoróbki i improwizacje jako zaplanowane działania. I bardzo dobrze! Mniej tłumaczenia się z nieścisłości.
 

purplelps
 
Jak w tytule. Gra ktoś w te grę?
Jeśli tak to jak się nazywacie?
Mój nick tam to Pyskata13. Łapcie tu link do mojego konta: www.slodkiflirt.pl/profile/Pyskata13 .
Możecie mnie zaprosić do znajomych, ale pod tym wpisem musicie dać mi znać jak się tam nazywacie, bo ostatnio w kółko dostaje jakieś powiadomienia od użytkowniczek, że chcą być moimi znajomymi i odrzucam ich zaproszenia także no...
Więc na wszelki wypadek dajcie mi znać, okay ;)?

Łapcie tu obecny wygląd mojej postaci:
Su.png

Spokojnie, te włosy to tylko peruka. Wciąż ma ona różowe włoski jak na avatarze xD!
  • awatar Blinky: Oooo... Aż cię zaproszę. ;D Nazwa jest taka sama jak tu na blogu, także powinnaś się połapać, że to ja. XDDD
  • awatar ♥ Destiny ♥: Może spróbuję zagrać w tą grę :D
  • awatar ♥Summer Soul♥: Ładna * *
Pokaż wszystkie (5) ›
 

mycandylove
 
Embry: Okazało się, że będę Czerwonym Kapturkiem. Główna rola. O ja cię. Myśliwym ma być Kentin, a Kastiel wilkiem. Na szczęście próby przebiegły bez większych problemów. Tyle, że Rozalia przekroczyła budżet i z własnej kieszeni musiałam wybulić za strój.
Kiedy nadszedł dzień przedstawienia, a ja była już przebrana, w szatni złapał mnie Kastiel. Powiedział, że wyjątkowo pasuje mi rola bycia przez niego zjedzoną. Spytałam, czy aby na pewno czytał scenariusz, a on wtedy przyparł mnie do ściany, odsunął mój kaptur i najpierw chuchnął na moją szyję, sprawiając tym, że od razu przymknęłam oczy i zacisnęłam usta, żeby nie jęknąć, a gdy zaczął ją całować, chwyciłam go za ramiona i odchyliłam głowę. Kastiel bez słowa kontynuował całowanie. Kiedy zaczął przygryzać moją skórę tuż za uchem, jęknęłam cicho, nie wytrzymując, a dłonie wsunęłam w jego włosy i mocniej przycisnęłam go do siebie, opadając na ścianę. Miałam miękkie kolana i czułam coraz mocniejsze podniecenie. To on pierwszy się odsunął. Spojrzał na mnie z drapieżnym uśmieszkiem, ale miał w oczach coś jeszcze. Coś... kurde. Czasem tata patrzy tak na moją mamę. Ale Kastiel i miłość? Nie sądzę...
Ja natomiast wpatrywałam się w niego z szeroko otwartymi oczami i starałam się uspokoić oddech. Co on ze mną robił?
- Chyba ci się to spodobało - rzucił zadowolony z siebie.
- Prawdziwy z ciebie detektyw, nic się przed tobą nie ukryje mistrzu - mruknęłam.
- Jestem coraz bardziej ciekawy jaka jesteś z łóżku - mruknął zupełnie poważnie, uważnie mi się przypatrując. Zamrugałam.
- Jak się ze mną ożenisz to się dowiesz - powiedziałam słabo, bo jakoś myśl, że miałabym wylądować z Kastielem w łóżku nie była mi niemiła.
- Jaja sobie robisz. Założę się o stówę, że nie wytrzymasz do ślubu. Nie z twoim temperamentem - parsknął cicho, co mnie rozjuszyło.
- Idź już - westchnęłam, nie chcąc się kłócić. Nie chciałam wchodzić z nim w dyskusję. Nie byłam pewna, czy bym ją wygrała...
 

mycandylove
 
Embry: Wo-ho... Amber to sucz jakich mało. Zamknęła mnie dzisiaj w piwnicy, bym nie mogła wziąć udziału w castingu! Pewnie jej plan by się udał, gdyby nie to, że znalazł mnie Kastiel, który miał klucze do piwnicy. Mruknął coś ironicznego i poszedł ze mną na przesłuchanie. Okazało się, że jest już po. To Kas rzucił panu Borysowi, że nikt nie zbiednieje, jeśli powiem swój tekst. Więc powiedziałam, co miałam powiedzieć i zaczęliśmy się zastanawiać nad wyborem sztuki. Padło na Czerwonego Kapturka. Zanim ogłoszono wyniki poczułam jak ktoś uspokajająco łapie mnie za dłoń i subtelnie przesuwa po jej wierchu kciukiem. Odwróciłam się i spojrzałam na Kentina. Oni robią mi wodę z mózgu...
 

purplelps
 
Postanowiłam, że zrobię takie coś, bo chyba każdy chyba takie coś robił.
No dobra, jazda z tym koksem! xD

1. Fioletowy czy żółty?
-Fioletowy.
2. Ostatnia piosenka jaką usłyszałaś?

3. Co teraz robisz?
-Piszę wpis i oglądam telewizję.
4. Jesteś głodna?
-Nie, bo przed chwilą zjadłam obiad :p
5. Na jaki film ostatnio masz fazę?
-Na ,, Czarownica".
6. Kiedy masz urodziny?
-24 kwietnia (jeszcze tylko Ponad 3 tygodnie! :D )
7. Facebook, Twitter czy Instagram?
-Żaden.
8. Jak masz na drugie imię?
-Nie mam drugiego imienia.
9. Ulubiona gra?
-Słodki Flirt.
10. Masz rodzeństwo?
-Tak, mam dwóch młodszych braci.
11. Lubisz ,,Miraculous: Biedronka i Czarny Kot"?
-Oczywiście! :D
Ostatnio nawet odzyskałam chęci żeby to oglądać xD
12. Plecak czy torba?
-Torba, chociaż częściej biorę plecak.
13. Do jakiego kraju chciałabyś w przyszłości pojechać?
-Do Francji! Szczególnie chciałabym zwiedzić Paryż. :)
14. Dzień czy noc?
-Różnie bywa.
15. Ile godzin dziennie śpisz?
-Z 7-8.
16.Lubisz anime?
-Nawet :p
17. Disney czy Dreamworks?
-Disney.
18. Ulubiony smak czekolady?
-Orzechowa! :D
19. Co sądzisz o pedofili i kazirodztwie?
-NIE ZNOSZĘ!
20. Psy czy koty?
-Pieski :3
  • awatar (Nie)znajoma: Fajny wpis :D Ja osobiście nie lubię anime. Tak w sumie to nigdy nie oglądałam, ale moja koleżanka kilka miesięcy temu obejrzała Naruto i nie chcę się chyba jednak tego oglądać...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Czy dzisiaj wszyscy się zmówili?
Kiedy tylko wyświetlacz telefony przestał wyświetlać połączenie przychodzące, usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Titi, więc sądziłam, że mama się nią zajmie, ale usłyszałam kroki na schodach, a potem ciche pukanie do pokoju. Podeszłam do drzwi, a gdy je uchyliłam, okazało się, że to Kentin. A ja w piżamie. I nie, nie w seksownej koszulce. Nie. W wyciągniętym t-shircie i flanelowych portkach. Gdy Kentin zobaczył mnie w piżamie zarumienił się słodko i spuścił wzrok. No niech mu będzie. A przecież wcześniej się nie rumienił! Jak spaliśmy razem w jednym łóżku nie wyglądał na speszonego. Ćpał wtedy, czy jak?
- Hej - mruknął i zatrzymał się w progu.
- No hej, wejdź - odsunęłam się i gestem zachęciłam go, by nie stał na korytarzu.
- Jesteś chora? - spytał, rozglądając się ciekawie po pokoju.
- Nie, skąd to pytanie? - odpowiedziałam, wracając na łóżko. Dla niego zostawiłam krzesło przy biurku.
- No... nie ma jeszcze siedemnastej, a ty już w piżamie i w łóżku? - podtrzymał temat, nadal z zaciekawieniem oglądając wszystko po kolei, aż nie natrafił wzrokiem na leżącego na komodzie misia. Misia, którego mi dał, zanim wyjechał do szkoły wojskowej.
- Nadal go trzymasz? - podszedł do niego i wziął do ręki.
- Jak widzisz... nadal. Nie dostałam od ciebie nic innego, co mogłabym trzymać na widoku. - rzuciłam i złapałam za koc, siadając po turecku i narzuciłam go sobie na plecy i złapałam za rogi, krzyżując je na klatce piersiowej. Byłam bez biustonosza i nie chciałam, by Kentin się zorientował.  - A w łóżku jestem, ze względu na zmęczenie, nie chorobę. Mama cię wpuściła? - zmieniłam temat, a Kentin odłożył maskotkę na miejsce i siadł przy mnie na łóżku.
- Mhm... skąd wiesz?
- Bo jakby to był tata, to by mnie zawołał, a nie pozwolił ci wejść na górę. Niestety, plusy i minusy bycia jedynaczką.
pokój Su.png
 

mycandylove
 
Embry: Właśnie dostałam smsa od Kastiela.

“Myślę o Tobie. Zrobisz mi jeszcze taki pokaz? :>”


Przewrotnie odpisałam:

“Nigdy nie mów nigdy. Jeśli zasłużysz, ładnie poprosisz to moooooże... ”


Taka odważna jestem niestety tylko kiedy piszę.
Kurde. Dzwoni.
 

mycandylove
 
Embry: Gdy wróciłam do domu od razu weszłam pod prysznic i przebrałam się w piżamę. Dobrze, że dzisiaj piątek to na spokojnie mogłam się zwinąć w kłębek na łóżku i udawać, że wcale nie rozebrałam się przy Kastielu. Że nie widział moich piersi. Chociaż... z drugiej strony, to chyba nie mam się czego wstydzić. Biustonosz miałam nowy i dobrze dobrany, więc jeśli komuś wypaple, to nie powie niczego złego. Raczej. Grr...! No nie mogę. Jak mogłam odwalić coś tak głupiego?
 

mycandylove
 
Embry: Wtopa goni wtopę. Muszę mieć jakiegoś pecha albo coś. Chyba albo coś, bo nie sądzę, żeby pech sięgał aż tak daleko. Ale okay, po kolei.
W klasie biologicznej pojawiły się króliki w klatkach. Jedna z dziewczyn nakręciła akcję, że pewnie będziemy musieli je kroić, tak jak w amerykańskich szkołach kroi się żaby. Tak nie można, bla, bla, bla...
Cała klasa wspólnie podjęła decyzję, że króliki należy uwolnić. No i git. Z tym, że oczywiście, jeden musiał uciec. I oczywiście w sali musiałam być ja z Kastielem. I OCZYWIŚCIE ten głupi królik, gdy już udało mi się go złapać wsunął mi się pod koszulkę. A ja ją z siebie ściągnęłam i rzuciłam w ręce Kastiela. Taaak. Szlag by to.
A Kastiel gdy już wyszedł z pierwszego szoku zbliżył się do mnie, zlustrował mnie wzrokiem i powiedział, że chętnie by mnie oglądał w samym staniku jak najczęściej, a najchętniej to i bez stanika. Wyrwałam mu bluzkę, wcisnęłam królika i uciekłam z klasy. I wpadłam na Kentina. Idealne wyczucie czasu...
 

mycandylove
 
Embry: W tej szkole nic nie jest normalne. Dopiero co udało mi się dojść do siebie po tej chorej sytuacji z Debrą, a także po dziwnych akcjach, które miały miejsce na naszym wspólnym wyjeździe z ludźmi z klasy, a już kolejny pomysł wypłynął z poronionej główki dyrektorki. Tym razem padło na szkolne przedstawienie. Na dni otwarte szkoły. W mieście jest jeszcze tylko jedno liceum, więc o uczniów walczyć nie trzeba, ale ona i tak sobie umaniła coś takiego. Ręce i cycki opadają. Najlepsze jest to, że wydelegowała Nataniela i Kentina do tego, by poszli do gimnazjów i przekazali zaproszenia na ten event dyrektorom poszczególnych placówek. Ale ponieważ nie mieli odpowiednich strojów, należało pójść i pomóc im coś wybrać. Koniec świata! Że Kentin nie ma garniaka, jakoś zrozumiem. Ale że Nat...? Poszłam z Rozą pomóc im coś dobrać. Muszę przyznać, że w garniturach cholernie im do twarzy!
 

lovelessmacabre
 
    Nikt nie zauważa, że coś jest nie tak. Niczego nieświadomi obdarzają uśmiechem i myślą, że wyszłam na prostą. W sumie, każdy kiedyś wyjdzie na prostą. Prędzej, czy później... A czy wtedy skończy się moja udręka? Mój ból, moja misja? Zemsta się dokona, a oni będą mogli spoczywać w spokoju?
    Doskwierała mi samotność. Wywalczyłam sobie niezależność, mimo tego, iż chciano mnie wepchnąć w objęcia dalszej rodziny. Nie chciałam tego. Ja miałam swój dom, w którym uparłam się zostać. Nawet, gdyby wyciągali mnie z niego siłą... Tylko tu czułam się bezpiecznie i dopóty tu byłam, Rakanoth nie raczył się pojawić. A wiem, że gdybym zmieniła miejsce zamieszkania, na tak zwanej "parapetówce" ten demon byłby pierwszy. By po raz kolejny napawać się tym, co ze mną zrobił. Ale role się zamienią, nie raz składałam mu taką przysięgę nim usnęłam, powróciwszy z łowów.
    Nataniel był nieco ciężki, droga nie należała do najrówniejszych, mimo rozlicznych pisemek, jakie wysyłały do urzędu członkinie parafialnego kółka różańcowego. Och, nienawidziłam tego ich wzroku, niby współczującego, pełnego litości, a jednak wiedziałam, co mówiły za plecami.
    "To wszystko za jej grzechy! Kto to widział...!"
    No, a one to prawdziwy przykład świętej, pobożnej osóbki. One nadają na mnie, bo jestem inna ja zaś się z nich śmieję. Bo są takie same. Z tą myślą zmaterializowałam się z Natanielem na posesji, tuż przed drzwiami wejściowymi. W międzyczasie zastanawiałam się również, jak ja mu to wszystko wytłumaczę. I czy pośle w diabły, uznając za osobę co najmniej niezrównoważoną psychicznie. Po raz kolejny ktoś sprowadzi mnie na ziemię i pokaże, że dla całego świata jestem po prostu nikim...
    Westchnęłam cichutko. Nie pierwszy raz przekonałam się, co potrafi moje metr sześćdziesiąt pięć. Zatrzasnęłam wręcz drzwi, klamkę usmarowałam krwią. Zaklnęłam soczyście. Będę miała tu trupa jak nic, tyle, że on nie wyparuje jak truchełko demona.
    Zaczynam myśleć tak, jakbym była na łowach. Byłam zawiedziona swoją postawą, stosunkiem do innych. A w szczególności do Nataniela. Ile to razy drążył temat? Ile to razy dawał mi poczuć, że jest przy mnie? I zrozumiałam to dopiero teraz, kiedy stanęłam po raz kolejny przed obliczem Śmierci, co znów zawitała do mojego życia.
    Idź precz, draniu. Nie dzisiaj, nie jutro.
    Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam, co to znaczy kochać. Tak naprawdę.
 

lovelessmacabre
 
    Nie powinnam czuć strachu. Nie przed nimi, nigdy wobec nich. Jedyne, co powinnam odczuwać, to bezgraniczna nienawiść i chęć zemsty. Jednak wtedy? Kiedy weszłam do pokoju gospodarzy? Kiedy dwukolorowe oczy napotkały przywiązanego do nogi stoły Nataniela? Kiedy widziałam nachylającego się nad nim demona pod postacią Anioła Ciemności, co w łapie dzierżył topór, ubrudzony zaschniętą krwią niewinnych?
    To był moment. Otoczyły mnie cienie, otoczyła zemsta. Sięgnęłam do plecaka. Dobrze wiedziałam, że przezorny zawsze ubezpieczony. Znałam zbyt dobrze naturę demonów - byle jak, byle gdzie, byleby nieść zniszczenie, byleby zadowolić swego pana. Rakanoth należał do swoistych "samotników". Od jakiegoś czasu słuch po nim zaginął, z czego byłam szczerze uradowana.
    Z plecaka wyciągnęłam rewolwer. Oczy rozbłysły - jedno zielonym blaskiem, drugie zaś błękitnym.
    - Zemsta. - syknęłam. Nie zadawałam sobie żadnego trudu, by poszukać tłumika. Nie był on teraz ważny. Ważniejsze było to, by uratować życie, jedno choć istnienie.
    Strzał.
    Słodki ryk konającego demona. Cielsko głucho rąbnęło o podłogę. Po chwili otoczyła je mgła - zielonkawobłękitna - i zwłoki znikły. To uwielbiałam w tej robocie, że nie było potem żadnych śladów. Wykrzywiłam usta w psychopatycznym wręcz uśmiechu. Prędzej czy później jednak ktoś się skapnie, że padł strzał. Ale czy z mojej ręki? Rozejrzałam się dyskretnie - może i nieco zawiedziona, że to tylko jeden demon, ale i z tego samego faktu uradowana. Że to tylko jeden potwór. Sprawnie wsunęłam rewolwer do plecaka. Odetchnęłam powoli.
    - Ski...
    Poczułam, jak z twarzy odpływa mi krew. Powoli odwróciłam się w stronę właściciela głosu - poturbowanego. Ledwie uniósł głowę, krwawiący z przeróżnych ran.
    - Nataniel...! - pisnęłam przerażona. Nie minęła sekunda, kiedy wręcz przypadłam do niego i zaczęłam rozwiązywać sznur. Przesiąkał już krwią - w tej chwili do mnie dotarło, co mogłoby się stać, gdybym weszła tu chwilę później. Wyklinałabym siebie, że nie zadziałałam, że nie wyczułam obecności demona!
    Lina puściła - chłopak mało nie poleciał przed siebie, ledwie zachowując pion. Nie wiedziałam za bardzo, co mam robić - wizyta u szkolnej pielęgniarki nie skończyłaby się najlepiej dla naszej dwójki... Nie było wyjścia, musiałam do zabrać stąd, najlepiej do siebie. Spacerem było stąd do domu dwadzieścia minut, ale jakbym pobawiła się nieco magią, biegiem byłoby minut pięć, a nawet mniej. Niespokojna, użyłam starej sztuczki łowców - niewidzialności. Inni widzieli niewyraźny dymek, a ja wszystko. Pomogłam wstać blondynowi - był nieco ciężki, sytuacji nie poprawiał fakt, że Nataniel utykał na lewą nogę, a ja byłam od niego nieco niższa. Nie było czasu tłumaczyć mu, co jak gdzie i z czym - chociaż, na razie jeszcze nie pytał. Pstryknęłam palcami - szata tajemnicy owiała nas oboje. Wyszliśmy powoli ze szkoły - może to potraktują jako ucieczkę, albo podpiszę sobie sama usprawiedliwienie, tak jak Kastiel. Nataniel coś wykombinuje - od tego jest. Uśmiechnęłam się do ledwie kontaktującego chłopaka.
 

lovelessmacabre
 
    Chwila nieuwagi. Tyle trzeba, by wszystko legło w gruzach. Za nieuwagę można przypłacić życiem, to powinien wiedzieć każdy. Nie trzeba zbyt wiele, by utracić raj, czyż nie? Ha! - ale czemu straciłam go ja? Może dlatego, że pokochałam demona? Że obdarzyłam do uczuciem, jakim jeszcze nikt nie odważył się go świadomie obdarować? A to, co mnie spotkało to pokuta, ku przestrodze innym. Inaczej nie umiem tego sobie wytłumaczyć. I teraz wmawiam to sobie po raz kolejny - niczym mantra to wybrzmiewa w mej głowie.
    Nawet teraz, gdy stoję twarzą w twarz z kolejnym potworem, wywleczonym z serca samej Otchłani. Gotowa pociągnąć za spust...
    - Skilena.
    A więc to były tylko moje myśli? Moje wspomnienie, przywołane wraz z chwilą, kiedy duchem oddaliłam się od pomieszczenia znanego jako piwnica. Jednak powróciłam myślami do otaczającej mnie, ponurej rzeczywistości, którą tutaj, w tym miejscu zdaje się, że widzę ją jedynie ja. Podniosłam głowę - do oczu cisnęły się kosmyki czarnych włosów tworzące grzywkę. Włosy w kolorze kruczych piór przystrzyżone krótko przy karku, były nieco dłuższe przy twarzy, okalały ją, optycznie nieco ją wyszczuplając. W górę uniosłam dwukolorowe oczy - one coś  symbolizowały. Moje dwie różne twarze. Raz byłam zwykłą dziewczyną, siedemnastolatką z heterochromią, zdawałoby się, radzącą sobie z nową sytuacją... ale czy to była prawda? Wieczorami, nocami zrzucałam tą nędzną powłokę, by stać się zabójcą - Posłańcem Zemsty, Mścicielką zwaną Hydra, z racji tego, jak w przeciągu ułamka sekundy zmieniałam twarz. Zabijam, a i owszem. Każdego demona na swej drodze. Sprawiedliwość jest ślepa, czyż nie?
    - Kastiel. - mruknęłam. To było do przewidzenia, że prędzej czy później tu przywędruje, wystarczyło, by zachciało mu się fajka.
    - A ty co, nie obściskujesz się po kątach z gospodynią? - zapytał z wrednym uśmieszkiem czerwonowłosy.
    - A ty co, z interesem się na rozumy pozamieniał? - zapytałam. - Albo ruskie ci wypaliły resztki mózgu.
    Wyminęłam gotującego się z wściekłości Kastiela. Uwielbiałam doprowadzać go do takiego stanu, tak, jak on mnie. Ogólnie, mieliśmy ze sobą dosyć dobre kontakty, dopóki...
    Wzięłam plecak i wstałam spod schodków. Wyszłam z tej cholernej piwnicy. Zamknęłam drzwi. Znów miałam niezmierną ochotę wykrzyczeć, co leży mi na uszy, komuś się zwierzyć. Nie mogłam jednak. Nawet Natanielowi, który był moim chłopakiem jeszcze przed tym wszystkim, co miało miejsce kilka miesięcy temu. Wiedział o Rakanocie, że to mój były, ale nic więcej. Z Rakanoth'em nie miałam kontaktu od półtora roku. Albo mogłam wyjąć pistolet i strzelić sobie w pysk - jednak coś mnie wciąż tu trzyma. Jeżeli zginę, nie pomszczę rodziców i nie odnajdę tego potwora.
    Skierowałam się w kierunku pokoju gospodarzy. Może był tam Nat, którego sama już obecność leczyła mnie na jakiś czas? Niechętnie zapukałam do drzwi. Nie usłyszałam nic - może znowu zdarzyło mu się przysnąć przy papierach? Czasem tak miał - nawał pracy, w domu też nie miał od jakiegoś czasu lekko. Niby wyprowadził się, niby się zmienił, jednak wciąż potrafił siedzieć przy tych papierzyskach od rana do nocy. I nacisnęłam klamkę.
 

 

Kategorie blogów