Wpisy oznaczone tagiem "Słodki Flirt" (118)  

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mycandylove
 
Embry: Nie bardzo wiedziałam czy się zgodzić, bałam się, że na kolejnym wspólnym wyjściu znów uraczy mnie jakaś bombą, która zwali mnie z nóg, ale skoro mialo to być wyjście niejako na zgodę to powiedziałam, że pójdę. I faktycznie, postarał się chłopak. Ani razu nie wspomniał słowem o Natanielu... chcociaż nie, raz! Powiedział, że Nataniel ma białego kota. Skąd on wie takie rzeczy? No ale do rzeczy... gdy byliśmy w sklepie, a ja stałam pochylona nad gablotką ze szczurami, stanął za mną, objął mnie w pasie i oparł brodę o moje ramię, a ja całkiem zdrętwiałam w środku. Jego bliskość działa na mnie wręcz nie do opisania. Nie potrafiłam się powstrzymać i westchnęłam z błogością, trochę mocniej się o niego opierając. Kastiel zaczął przesuwać nosem po boku mojej szyi, a ja złapałam go za ręce, które trzymał na moim brzuchu.
- Czy mogę wiedzieć, co robisz? - szepnęłam, czując że zaczynam się nakręcać.
- Nic - Kastiel odpowiedział mi również szeptem, delikatnie przy tym dotykając ustami mój policzek.
- Jeśli to jest nic to... - urwałam. Nie chciałam zaczynać tematu związanego z pieszczotami i fizyczną bliskością. - Może kupię szczura? - powiedziałam zamiast tego co chciałam.
- Szczura? -Kastiel był tak zaskoczony tym pomysłem, że aż się wyprostował, chociaż rąk nie zabrał.
 

mycandylove
 
Embry: W ogóle jeszcze była wtopa z pracą domową u Farazowskiego. Nie dość, że nie pojmuję, jak mogłam jej nie zrobić w pierwszym terminie, to jeszcze jak przysiadłam i byłam z niej dumna, bo skorzystałam z pomocy taty, to Amber mi ją zniszczyła. Naprawdę poczułam tak silną niechęć, że myślałam, że jej przyłożę. Na pociechę dodam, że zagadał do mnie Kastiel. Nie wiem skąd mu się wzięła zgodność tematu z Natem, ale powiedział, że w ramach spotkania zakopującego topór po naszej ostatniej rozmowie, proponuje mi spacer i wizytę w sklepie zoologicznym.
 

mycandylove
 
Embry: Dobra. Nataniel wyprowadza się z domu, a jego ojca zaaresztowali. Do diaska. Czemu za każdym razem jak maczam w czymś palce to kończy się rewolucją? Chciałam sprawdzić co u Nata - wylądowałam z nim w łóżku. Chciałam mu pomóc - doprowadziłam do aresztowania jego ojca. Świetnie. Potrzebuję spokoju. Muszę się jakoś pozbierać.

Kasatiel mnie zbył, gdy powiedziałam mu, że wiem o przeprowadzce Nataniela, że to był ten jego świetny plan. Uważa, że problem się rozwiązał i nie ma potrzeby do niego wracać.

W ogóle Nataniel zaczął się zachowywać zupełnie inaczej. Po pierwsze zmienił styl ubierania, a po drugie jego teksty nieco przypominają te, którymi posługuje się Kastiel. No i zaproponował mi wspólne wyjście do sklepu zoologicznego. No chyba se jaja robi. Najwyraźniej nie wie o tym, że Kastiel poinformował mnie o tym co o mnie mówi. Czyżby teraz sądził, że to się powtórzy? A w życiu! Odmówiłam. Poza tym, przecież obiecałam sobie, że będę trzymała się od niego z daleka. Nie chcę zostawać z nim już więcej w sytuacji sam na sam.
 

mycandylove
 
Embry: - Nie będziesz mi życia układał - warknęłam i chciałam się mu wyrwać, ale on przygarnął mnie do siebie.
- Głupia... - zaczął i ścisnął mnie mocniej, opierając brodę na mojej głowie. - Przepraszam. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to tak przeżywasz.
Miałam wrażenie, że śnię. Przepraszający Kastiel to ostatnie, czego się spodziewałam.
Po tym jak mnie przeprosił, rozmowa przestała się kleić. Ja ciągle przeżywałam to, że Nataniel nie dość, że opowiada o naszym współżyciu (ble, jak to okropnie brzmi) to jeszcze robi to w tak wulgarny sposób. Normalnie jak nie on. Kiedy już byliśmy w parku, niedaleko mojego domu, zadałam pytanie, które wciąż chodziło mi po głowie.
- W jakich okolicznościach Nataniel o tym opowiedział? - byłam zdenerwowana i było to po mnie widać.
Kastiel natomiast wyglądał na speszonego. I nie odpowiedział, oczywiście. Pożegnaliśmy się z dziwnej, ciężkiej atmosferze.
Nie mam pojęcia na czym stoję.
 

mycandylove
 
Embry: Mętlik w głowie sprawił, że cofnęłam się o krok i oparłam dłonie na biodrach. Ojciec często powtarzał, że najlepszą obroną jest atak.
- Czy ty właśnie spytałeś mnie, czemu się z tobą nie przespałam? A niby czemu bym miała? Z tego co wiem parą nie jesteśmy.
- Z Natanielem też nie chodzisz - Kastiel przypatrywał mi się uważnie, a jego odpowiedź wytrąciła mnie z równowagi, bo miał rację.
- Jaki ty właściwie masz problem? -  zniecierpliwiona zaczęłam podnosić głos - Zdarzyło się coś, co się nie powinno zdarzyć. Cholernie tego żałuję, czasu nie cofnę, dziewictwa nie odzyskam, ale pewnie, jasne, drąż ten temat, posyp ranę solą, bo co!? Bo czujesz się urażony!? O co? O co ci chodzi? Żebym poczuła się jeszcze gorzej!? Jak ostatnia szmata? To chciałeś osiągnąć? Zadowolony jesteś? - ostatnie zdania już mówiłam przez łzy, bo świadomość tego co zrobiłam zaczęłam mnie przytłaczać. Znów. I złościło mnie to, że nie mogę cofnąć czasu. Mleko już się rozlało. Odwróciłam się i zaczęłam iść szybkim krokiem przed siebie.
- Embry! - usłyszałam za sobą, ale nie miałam zamiaru się zatrzymywać. To Kastiel podbiegł do mnie, złapał mnie za ramię, zatrzymując, by następnie odwrócić mnie przodem do siebie. Byłam na siebie tak zła, że nie myśląc, podniosłam na niego rękę, chcąc go spoliczkować, ale zdążył mnie złapać za nadgarstek.
- Przestań się drzeć - powiedział spokojnie, co jeszcze bardziej mnie wpieniło. Najpierw jest spokojny, potem na mnie warczy z pretensjami, a teraz co?
 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mycandylove
 
Embry: Kastiel milczał, a ja zamknęłam oczy, marząc o tym, żeby to wszystko okazało się snem.  
- Czyli nie zaprzeczasz? - Kastiel podjął temat, który ja najchętniej zepchnęłabym jak najdalej w swojej świadomości.
Milczałam.
- Z tego co pamiętałem, mówiłaś coś o ślubie, nie? I swoim dziewictwie.
Milczałam.
- Nataniel kłamał, prawda? - Kastiel nadal miał spokojny głos, ale zaczęły w nim dźwięczeć niepokojące nuty, więc przełknęłam ślinę, podniosłam się z kucek i patrząc na buty, pokręciłam głową. Kastiel wierzył, że to wszystko to bzdury wyssane z palca, a ja powinnam to podłapać i ciągnąć tę wersję, udając, że nic się nie wydarzyło między mną a Natanielem. Ale cały czas żyłabym w strachu, że kiedyś się wyda, albo co gorsze ktoś mógłby mnie tym szantażować, albo jakimś cudem samo by wypłynęło w najmniej sprzyjającym momencie. Dlatego mimo że nie chciałam, spojrzałam na Kastiela i pokręciłam głową.
- Nie kłamał. To prawda. Tylko... tylko, że ja mu nie dałam dupy. Przynajmniej nie tak to wyglądało z mojej strony... - urwałam. Nie byłam pewna czy chcę się tłumaczyć. Nie wiedziałam, czy w ogóle jest po co.
- Zakochałaś się w nim? - syknął szybko, patrząc na mnie ostro, a ja zaczęłam podejrzewać, że dzieje się tu coś, czego nie jestem w stanie w pełni zrozumieć.
- Nie - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, nie bardzo wiedząc do czego zmierza nasza rozmowa.
- Więc dlaczego zrobiłaś to z nim, a nie ze mną? -  warknął, a po jego poprzednim opanowaniu nie zostało ani śladu.
Kastiel był zazdrosny! Ale to by znaczyło... że coś do mnie czuje? Aaaaaach, to takie zagmatwane!
 

mycandylove
 
Embry: Nataniela kolejny dzień nie ma w szkole. Boję się, że jego ojciec zrobi krzywdę najpierw jemu, potem mnie. Niech to wszystko już się skończy. Mam wrażenie, że zamiast pomóc, wszystko zniszczyłam.

Wrócił Nataniel. Starałam się zejść mu z oczu, ale niestety... znów usłyszałam od niego mnóśtwo ostrych, nieprzyjemnych słów. A następnego dnia gdy przyszedł do szkoły miał podbite oko. A co, jeśli przeze mnie ojciec Nata stał się jeszcze bardziej agresywny?
Jestem w szoku, jak bardzo Kastiel był pomocny. Ostatnio znów do mnie przyszedł. Powiedział, że nie wyglądam najlepiej. Mistrz komplementów, kurde. Zabrał mnie na spacer, na naprawdę długi spacer. Na początku nie rozmawialiśmy za dużo. Ale sama jego obecność była dla mnie kojąca. Do czasu... Nie pomyślałabym, że pod maską twardziela i oportunisty kryje się odpowiedzialny i stanowczy facet. Powiedział mi, że rozmawiał z Natanielem i zaproponował mu rozwiązanie problemu. I że jak on na to przystanie, to będzie miał zapewniony święty spokój. Ale nie chciał mi zdradzić, na czym ten plan miałby polegać. Byłam wyciszona i trochę smęciłam, więc nawet nie naciskałam za mocno.
W pewnym momencie naszego spaceru Kas zapytał mnie, czy to, jak bardzo przejmuję się losem Nataniela świadczy o tym, co czuję do gospodarza naszej klasy. Wcięło mnie i nie wiedziałam co powiedzieć. Przez dłuższą chwilę ważyłam słowa w głowie i powiedziałam, że  prawdopodobnie przejęłabym się losem każdego ucznia, gdybym wiedziała, że jest bity, ale że mocno żałuję tego, co zrobiłam, bo czuję, że tylko pogorszyłam sytuację. A wtedy Kastiel zapytał, czy żałuję wszystkiego. Spojrzałam na niego szybko, a serce zaczęło mi tak mocno bić, że normalnie czułam jego uderzenia gdzieś pod szczęką i na nadgarstkach.
- Czyli wiesz? - spytałam, czując że dłonie mam całe mokre od potu, a w dołku coś mi się zacisnęło.
- Nataniel nie omieszkał się pochwalić, że cię przeleciał - Kastiel nie zmienił ani barwy głosu, ani tempa kroku. Ja natomiast stanęłam jak wryta.
- J-jak powiedział? - spytałam szeptem, bo miałam tak ściśnięte gardło, że nie potrafiłam odezwać się normalnym głosem.
Kastiel odwrócił się w momencie, gdy nie mogąc ustać na nogach, kucnęłam, by ochłonąć. Zawrócił, stanął obok mnie i powtórzył.
- Powiedział, że cię przeleciał. Że mu dałaś dupy i że to jedyny plus jaki wynikł z tej całej sytuacji - jego głos był zimny, pozbawiony emocji.
- Nie wierzę - wydusiłam, ledwo poruszając wargami. Tak to potraktował? Jak zaliczenie panienki? I opowiada o tym wszystkim!?
 

mycandylove
 
Embry: Rodzice Nataniela zostali wezwani do szkoły. O ja pierdzielę. Nataniel mnie dopadł i zjebał jak burą sukę. To wszystko było błędem! Chcę, żeby się już to wszystko skończyło i przysięgam, że będę się trzymała się z dala on Nata. Nie chcę mu się pokazywać na oczy. Poszłam do piwnicy i zalałam się łzami. I przyszedł Kastiel. Czemu on zawsze pojawia się, gdy potrzebuję męskiego ramienia? Nie mówił za dużo. Doprowadził mnie do pionu i znów mocno objął. I zdjął mi łzę z policzka, patrząc mi prosto w oczy. Czuję się jak szmata.
  • awatar ja: Wow! Pierwszy raz czytam takie coś i... Wow! Ja nie mam zamiaru trzymać się z dala od Nata
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Najgorzej, że wszyscy, dosłownie WSZYSCY mnie pytali o mój wspólny przyjazd do szkoły z Natem i Amber. Dziewczyny dało się jakoś spławić, ale z chłopakami było ciut gorzej. Pękłam przy rozmowie z Kastielem. Jemu się po prostu nie da wcisnąć kitu. Jak patrzy tymi swoimi szarymi oczami, z tym kpiącym uśmieszkiem to człowiek po prostu nie wie co ze sobą zrobić. Powiedziałam mu więc, czego byłam świadkiem i to o czym rozmawiałam z Natanielem. A ten się zaczął śmiać! Spoliczkowałam go. Po prostu. Zanim się zdążyłam zastanowić, strzeliłam go aż kląsnęło. Jestem w stanie zrozumieć, że nie przepadają za sobą, no ale trzeba nie mieć serca, żeby śmiać się z czegoś takiego. Boję się co będzie, gdy dowie się jak skończyła się moja "rozmowa" z Natanielem. Jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji? Przecież ja mu sama do łóżka weszłam. Chociaż Kastiel to jeszcze nic. On sam nmie wydaje się przywiązywać większej uwagi do seksu, ale nie chcę wiedzieć jak zareaguje Kentin. Niby nic sobie nie obiecywaliśmy, ale... ech. Ale wlazłam w bagno. No i najgorsze w tej całej historii jest to, że straciłam dziewictwo przed ślubem, z chłopakiem do którego nie czuję nic więcej poza sympatią. Ale porażka.
Zadzwoniłam pod 112, a Kastiel stał na czatach. Później odprowadził mnie do domu. Byłam naprawdę struta i pogrążona w czarnych myślach, a gdy zatrzymaliśmy się pod moim domem, objął mnie, tak bardzo, bardzo mocno, bez żadnych podtekstów i wędrujących rąk. Tak bardzo tego potrzebowałam! Wtuliłam się w niego mocno, najmocniej jak mogłam, zaciskając dłonie na jego kurtce. On chyba myślał, że przeżywałam sytuację z Natem, co było prawdą, ale doszło do tego poczucie winy w związku z tym co zrobiłam. Po kilku chwilach, odsunął mnie na odległość ramienia, cmoknął w czoło i kazał się trzymać. I nazwał mnie "dziewczynką".
 

mycandylove
 
Embry: Nie wierzę, nie wierzę... Przespałam się z Natanielem. Co ja najlepszego zrobiłam...? O matko. Ale... to jak do Nataniela odnosili się jego rodzice. Jak do służby. Gorzej nawet. Ten ton pogardy w ustach jego ojca, a jeszcze to, jak Nataniel wyglądał gdy jego ojciec wspomniał, że musi z nim "porozmawiać". On tak mówi na bicie. A Amber w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje pod dachem jej własnego domu.  Tak bardzo, bardzo mi go żal. Tak mi żal, że aż się z nim przespałam. No kurwa. Seks z litości. CO JA ZROBIŁAM??
  • awatar gość: Jedno baby więcej
  • awatar Tigram Ingrow: @gość: co masz na mysli?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mycandylove
 
Embry: Po rozmowie z Natanielem, on kazał mi wyjść i położył się do łóżka. Nie wyszłąm, tylko wsunęłam się za niego i objęłam go od tyłu. Coś mnie podkusiło i przysunęłam się bliżej, aby pocałować go w bark. Nie wiem co mną kierowało, bo jednocześnie pogłaskałam go po ramieniu i cmoknęłam raz jeszcze, tym razem w kark. Chyba było to miejsce wybitnie wrażliwe, bo usłyszałam ciche westchnienie. Zachęcona brakiem sprzeciwu oraz tym delikatnym westchnięciem całowałam go dalej, leciutko, leciutko, przesuwając rękę na jego klatkę piersiową i brzuch, głaszcząc go po tych miejscach. Wszystko to robiłam niespiesznie, bardzo delikatnie, a po kilku chwilach tych pieszczot Nataniel się odwrócił do mnie przodem i spojrzał głęboko w oczy. Wiedział, że wiem, że jest bity i bardzo, bardzo powoli się do mnie przysunął, wsuwając swoje kolano między moje nogi, tak żeby być jeszcze bliżej. Trzymałam ręce na jego klatce piersiowej, oddychając płytko. Klimat był bardzo intymny, było ciemno, byłam gościem w jego domu, na tym samym piętrze spała jego siostra... Patrzyliśmy sobie w oczy i właśnie wtedy mnie pocałował.
Bardzo delikatnie, tylko tyle co usta by przyłożył. Westchnęłam, starając się zrobić to bardzo cichutko, zacisnęłam dłonie i też poruszyłam wargami. Nataniel się odsunął, niedużo, tyle tylko by na mnie spojrzeć. Chyba wyczytał zgodę w moich oczach bo mocniej złapał mnie za biodra, całując raz jeszcze, tyle że mocniej i bardziej zdecydowanie. To było obłędne! Poruszyłam się dopasowując kroczem do jego uda leżącej pomiędzy moimi i przeniosłam ręce na jego łopatki,obejmując go i wciskając w skórę paznokcie.
Nat odsunął się kolejny raz, cały czas bez słowa, po czym popchnął mnie tak, bym leżała na plecach. Wsunął się na mnie, udem napierając na krocze, a ustami zaczął wyczyniać cuda na mojej szyi. Chciało mi się krzyczeć z przyjemności, ale jedyna na co sobie pozwalałam to dyskretne westchnienia. Nie umiałam się powstrzymać, naciągnęłam go bardziej na siebie, założyłam jedną nogę na jego od tyłu i poruszyłam się niecierpliwie. Ciągle mnie całując, wsunął ręce pod moją koszulkę, a ja głaskałam go po plecach. Czując jego ciepłe dłonie na swoim brzuchu i piersiach robiłam się coraz bardziej wilgotna i rozpalona. Nie mam pojęcia ile to wszystko trwało, na pewno długo, zanim w końcu Nat zsunął z siebie bokserki i ... Zabolało, dopiero teraz zdałam sobie sprawę, co tak naprawdę robię. A przecież nawet nie byliśmy sobie mocno bliscy. Lubiłam go i czułam się strasznie, wiedząc co przeżywa w domu. Ale nigdy bym nie pomyślała, że to właśnie z nim stracę swoje dziewictwo.
Dłuższą chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do uczucia rozpierania, dopiero potem zaczęłam odczuwać coś poza bólem, ale nie było to nic rewelacyjnego. O wiele bardziej podobały mi się nasze pieszczoty. Gdy skończył (gdy poczułam to w sobie zadrżałam, to było niesamowite i bardzo mi się spodobało)mocno objęłam za szyję, nie pozwalając by się wysunął, chciałam go jeszcze czuć. Kiedy w końcu się ze mnie zsunął, położył się na boku i przytulił mnie. Potrzebowałam tego po tym wszystkim.
Leżeliśmy tak jeszcze moment, całując się od czasu do czasu, jednak musiałam już wrócić do pokoju Amber.
Przy śniadaniu nie działo się nic niezwykłego, trochę bolało mnie między nogami, a w oczach Nata widziałam spokój i odprężenie. Odetchnęłam z ulgą - nie chciałam by stresował się tym co między nami zaszło. Gdy przyjechaliśmy razem do szkoły każde z nas rozeszło się w swoją stronę, a ja zauważyłam podejrzliwe spojrzenia Kastiela i jakby zranione Kentina.
 

mycandylove
 
Embry: No dobra. Wcale mi nie lepiej. Czuję się okropnie. Byłam u Amber i Nataniela w domu. Jego rodzice to napuszeni bufoni! Matka jest sztywna, a ojciec przerażający. A jego traktują jak służbę. Nie umiem nawet opisać tego, czego byłam świadkiem. Wieczorem, po kolacji, kiedy Amber już spała, poszłam do niego do pokoju. Przez chwilę było trochę niezręcznie, bo on był już w samych bokserkach. Kiedy już ogarnęłam się na tyle, by nie gapić mu się totalnie wszędzie, zaczęłam z nim rozmawiać. I wszystko mi wyznał. Jak to się zaczęło. Jak ojciec karze go za wszystkie błędy, jakby jednocześnie widział w nim osobę, która zabrała mu kierownicze stanowisko, a jednocześnie siebie i chce by Nataniel był we wszystkim najlepszy, by nigdy nie musiał przeżywać tego co on. Taka presja... Nie mam pojęcia, jak silnym trzeba być, by znieść to wszystko, co znieść musiał Nataniel.
 

mycandylove
 
Embry: No się zdziwiłam, jak się w życiu nie zdziwiłam! Amber powiedziała, że wyjaśni mi co się dzieje z Natem, jak przestanę się zadawać z Kastielem. Ożesz Ty w dupę kopana....! Pogrzało ją. Styki jej się poprzegrzewały pod tymi blond kłakami. Oczywiście nie dałam po sobie poznać, jak ubawiła mnie jej propozycja i z trudem się powstrzymałam by jej nie powiedzieć, gdzie mnie może w dupę pocałować. Potem przytargałam jej zestaw do makijażu, ale wzgardziła tym prezentem. W końcu zaproponowała, że będę na jej usługach przez tydzień, a w zamian za to ona zaprosi mnie do siebie do domu. No niech tam. Mamy deal. Chociaż nie jestem do końca przekonana, czy dobrze robię, że się w to mieszam. Ale... Co, jeśli naprawdę nad Natanielem znęcają się w domu? Boję się i jednocześnie chcę to wyjaśnić.
 

mycandylove
 
Embry: I faktycznie. Poszłam porozmawiać z Natanielem. Tiaa... dużo mi powiedział. Żebym się nie mieszała w nieswoje sprawy. I że wszystko jest w jak najlepszym porządku. To powiedziałam, że rozumiem, że nie chce o tym rozmawiać. Przyznał mi rację, ale dodał, że chociaż tym razem dostał słusznie, bo po tej całej sytuacji z Kastielem ojciec miał prawo się unieść. "Dostał słusznie", "ojciec miał prawo się unieść"? Mam nadzieję, że to nie znaczyło to, o czym pomyślałam, że ojciec go zbił, a ten go jeszcze usprawiedliwia... Chciałam położyć mu dłoń na ramieniu i powiedzieć, że jakby coś, to ja zawsze chętnie go wysłucham, ale ledwo wysunęłam dłoń do przodu, Nat szarpnął się do tyłu tak gwałtownie, że bałam się, że się przewróci. Odszedł bez słowa, ale szedł tak, jakby go coś bolało. Musiałam to jakoś wyjaśnić, dlatego poszłam pogadać z Amber. Przecież to jego siostra! Musiała coś wiedzieć.
 

mycandylove
 
Embry: Wieczór po powrocie ze szkoły był tak samo miły ja cały dzień. Rodzice byli dumni z mojego wystąpienia, podobał się im kostium, a i sądzę, że wygrana gra również pozytywnie ich nastroiła. Spędziliśmy ten dzień razem, jak już dawno. Poszliśmy na kolację do restauracji, zapomniałam już jak bardzo tata jest szarmancki wobec kobiet. I w ogóle jacy oni są świetnie dopasowani. Tam, gdzie tata się spina, mama rozładowuje atmosferę, a gdy niefrasobliwość mamy dochodzi do głosu, tata wszystko wygładza, planuje. Uzupełniają się wzajemnie. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek uda mi się osiągnąć taką harmonię z którymś z chłopaków. Może z Kentinem? On zna mnie od wieków! Wie co lubię, czego unikam, jak się zachowuję w sytuacjach stresowych. A Kastiel? Och, on to potrafi mnie doprowadzić do szewskiej pasji. Z nim się nie nudzę. A ewentualnie Nataniel? Och.. z nim coś się dzieje. Koniecznie muszę z nim porozmawiać po weekendzie. Szkoda, że dziś piątek, przede mną całe dwa dni niepewności.
 

mycandylove
 
Embry: Po przedstawieniu był czas na zabawę z rodzicami. Poszło nam całkiem sprawnie, jesteśmy z rodzicami zgraną drużyną. Może to przez to, że jestem jedynaczką? Dużo czasu spędzaliśmy razem gdy byłam młodsza. Niedzielne spacery, wyjazdy weekendowe, wspólne układanie puzzli, gotowanie. Piątkowe wieczory filmowe. Rodzice zawsze wiedzieli co mi w duszy gra, a i ja miałam pewność, że w razie problemów zawsze mogę się do nich zwrócić. Tyle, że odkąd poszłam do liceum trochę się zmieniło. Nie chcę by wszyscy wiedzieli, co się dzieje w moim sercu. Co robię. Jak zaczynałam i co robiłam z Kastielem, Natanielem, Lysandrem... Trochę mi za to wstyd. Chyba się zachłysnęłam tą nowością, tym że w nowym miejscu byłam anonimowa. Dlatego tym milej było znów spędzić czas z rodzicami. Niestety, nie mogę powiedzieć, by to samo mógł powiedzieć Nataniel. Za każdym razem gdy widziałam go z rodzicami wyglądał jak nie on. Skulone plecy, wzrok wbity w podłogę, prawie wcale się nie odzywał. Jednak nie było za bardzo okazji by porozmawiać z nim sam na sam.

W ogóle co się działo, jak już doszło do rozstrzygnięcia kto wygrał grę. Nataniel i Kastiel zaczęli się kłócić. Nie mam pojęcia o co poszło, ale gdy Kastiel zaczął przywoływać w rozmowie ojca Nataniela i mówić, że Nataniel zachowuje się przy nim jak wystraszony królik, Nat się mocno wpienił i kazał mu się zamknąć. Kas powiedział, że Nataniel jakoś się nie zamknął u dyrektorki, przez co jego rodzice pojawili się na Dniach Otwartych. To Nataniel wystartował do niego z łapami! On! Do Kastiela! OMG! Co to się dzieje, świat się kończy! Ale to nie wszystko... W tym właśnie momencie pojawił się ojciec Nataniela. U kuuuurwa. Nataniel zbladł a potem pozieleniał. Głowę bym dała, że przez chwilę drżał, jakby ze strachu, szczególnie w momencie gdy został złapany przez ojca za ramię i pociągnięty. Nie wierzyłam w to co widziałam. Przeraziło mnie to bardziej niż mogłabym się tego spodziewać. Chciałam podejść do Kastiela i mu wygarnąć, ale... nie będę mu mówić jak ma żyć. A co się stało to się nie odstanie. Padły pewne słowa i coś mam wrażenie, że Nat odczuje konsekwencje swojego nietypowego zachowania w domu, według tego co zapowiedział mu ojciec.
 

 

Kategorie blogów