Wpisy oznaczone tagiem "SB" (168)  

sawbook
 
paulina-k2.jpg

OSTRZEŻENIE: SEKSUALNA PRZEMOC

SALKA I

Śledczy otworzył drzwi, puszczając mnie przodem. Weszliśmy do małej sali gimnastycznej. Zobaczyłam tam kilkunastu mężczyzn, niektórych już nagich, innych jeszcze w mundurach. Śledczy pchnął mnie na środek, w stronę stosu materacy gimnastycznych.

Kilku funkcjonariuszy podeszło do mnie. Ich dłonie zaczęły mnie dotykać i rozbierać. Jeden z nich zadarł sukienkę, odsłaniając biodra i podarte majtki. Ktoś odkrywał dekolt rozpinając górę sukienki, ktoś inny przykucnął i zajął się dołem. Po chwili sukienka była rozpięta na całej swojej długości. Ciężko oddychałam, kiedy ją ze mnie zdejmowali. Położyli mnie na plecach, na materacach.

Zaczęli dotykać moje piersi przez stanik. Ktoś dotykał mój wzgórek łonowy, przez rajstopy i majtki. Dwóch uznało za stosowne zdjąć ze mnie rajstopy, zbrukane spermą kolegi. Gdy to zrobili, już tylko cienki materiał majtek dzielił ich od mojego intymnego klejnotu.

Wiedziałam że cokolwiek zrobię i tak nic nie zatrzyma tego, co ma się wydarzyć. Leżąca przed nimi uległa i bezbronna dziewczyna, niedostępna dotąd studentka, która mijała ich obojętnie na ulicy, była pokusą nie do odparcia. Nie protestowałam, zamknęłam oczy i biernie poddałam się im.

„Jestem dla nich obietnicą niewyobrażalnej rozkoszy” – myślałam. – „Nic już nie da się zrobić. Mogę tylko postarać się jak najlepiej, aby byli ze mnie zadowoleni i nie zrobili mi krzywdy.”

Jednak nie interesowały ich moje myśli ani odczucia. Wsunęli dłonie w miseczki stanika. Nagie, delikatne piersi i sterczące sutki skłoniły ich do rozpięcia biustonosza. Wyswobodzone piersi i różowe obwódki sutków zapraszały ich do dalszych pieszczot. Zaczęli ugniatać je, łapczywie lizać i ssać.

Czyjąś uwagę zwrócił mój wzgórek łonowy, okryty skrawkiem materiału. Poczułam, że ktoś go dotyka i rozchyla. Te pieszczoty przyspieszyły mój oddech i zawstydzona próbowałam zacisnąć uda, ale nic to nie dało. Kilka silnych ramion od razu rozwarło je, szeroko, odsłaniając moją kobiecość.

W końcu jeden z funkcjonariuszy nie wytrzymał. Rozpiął rozporek i wyjął penisa, ogromnego, czerwonego, sterczącego w erekcji. Dotknął nim majtek przy rozdarciu, w miejscu wejścia do pochwy. Odsunął nim materiał, ukazując lśniące wargi. Wsunął pomiędzy nie palec, dwa... Z cichym jękiem wygięłam się, jak kotka. Wyjął palce i zbliżył znów penisa. Dotknął główką wejścia, wyraźnie to poczułam. W końcu nie wytrzymał i jednym gwałtownym ruchem wszedł we mnie do połowy długości. Wygięłam się jeszcze bardziej. Drugim ruchem wszedł już na całą głębokość.

– Boże, ale ona jest rozpalona! – wysapał.

Zaczął posuwać mnie rytmicznymi, głębokimi ruchami. Wiłam się pod nim, jakbym chciała się wyswobodzić, ale inni trzymali mnie za nogi i ręce. Ktoś ściskał moje piersi. Z tyłu ktoś całował mnie w usta i penetrował językiem ich wnętrze. Zupełnie się tego nie spodziewałam i bardzo mnie to podniecało. Z trudem, jak ryba wyjęta z wody, łapczywie łapałam powietrze.

Mężczyzna, który na mnie był, szybko się spuścił. Wykonał jeszcze parę ruchów, po czym wysunął członek, robiąc miejsce dla kolejnego.

Drugi jednym silnym ruchem zerwał ze mnie podarte wcześniej majtki, po czym zbliżył do mojej cipki penisa. Wcześniej zdążył rozebrać się i stał między moimi nogami zupełnie nagi. Tak jak jego kolega, najpierw tylko dotknął wejścia, rozkoszując się tą chwilą. Później wszedł do końca i zaczął mnie ostro rżnąć. Dłonie wsunął pod pośladki, mocniej przyciskając moje krocze do swoich bioder. Mimowolnie zaczęłam jęczeć. Jemu również nie trzeba było dużo i szybko doszedł. Jeszcze przez chwilę leniwie posuwał mnie, zanim zeszedł.

– Ustawcie ją tyłem – rzekł do kolegów trzeci.

Podnieśli mnie i postawili na nogi. Stałam, słaniając się. Oparłam się, wypinając pupę, o stos materacy, tych samych, na których przed chwilą leżałam. Trzeci facet, nagi, jak jego poprzednik, tylko na to czekał. Czułam, jak po omacku szukał wejścia, zanim wtargnął do środka.

Walił mnie gwałtownymi ruchami, mocno trzymając za piersi. Znów jęczałam, tym razem głośno. Nie chciałam, aby funkcjonariusze wiedzieli, że jest mi dobrze, ale nie byłam w stanie zapanować nad sobą. Mężczyzna na mnie też jęknął, wpompowując we mnie kolejną dawkę spermy. Kiedy wysunął penisa, poczułam jak struga nasienia płynie po moim udzie.


SALKA II

Nie chciałam tego, lecz czułam, że za moment będę szczytować. Większość funkcjonariuszy chyba domyślała się tego i teraz kilku chciało mnie pieprzyć. Położyli mnie znowu na materacach. Dwóch rozwarło mi nogi, ukazując krocze lśniące od spermy ich kolegów. Jeden szczęśliwiec położył się na mnie, wchodząc w cipkę jednym ruchem. Później przeturlał się na plecy, tak abym znalazła się na nim.

Najwidoczniej mój wypięty tyłek i rozłożone szeroko nogi zapraszały do środka, bo któryś z panów rozprowadził palcami spermę na mojej pupie. Nasmarował mi odbyt, następnie usadowił się za mną i wszedł w mój tyłek. Mimo że mnie gwałcił, napierał swoim sztywnym członkiem na ciasną dziurkę delikatnie, powoli wsuwając się do wnętrza, jakby miał już spore doświadczenie. Na szczęście nie był zbyt gruby. Ten pode mną posuwał mnie w cipkę. Szybko dograli się i rżnęli mnie obaj. Jeden z panów, ukląkł z przodu, na materacach. Chwycił mnie za włosy i wsadził penis do ust.

„Może mi nic nie zrobią, jeśli bardzo będę się starać…” – myślałam.

Objęłam go ciasno wargami, pozwalając aby wchodził we mnie jak w pochwę, głęboko i mocno. Naprawdę się starałam, pieściłam go językiem, aby miał jak najlepiej. Brakowało mi powietrza, co wywoływało we mnie upojenie. Kiedy dawał mi taką możliwość, haustem nabierałam powietrze na zapas.

Pierwszy spuścił się funkcjonariusz od cipki. Z nową porcją nasienia poczułam, jak moją pochwę łapie silny skurcz, zaraz potem kolejne. Fala gorąca przeszła przez moje ciało. Zesztywniałam z głośnym jękiem, tłumionym przez penis w ustach. Mężczyzna, który posuwał mnie w tyłek, musiał wyczuć mój orgazm. Przyśpieszył i również on wypełnił mnie płynem, nie przerywając rżnąć. Po chwili trzeci z kutasów wystrzelił w moich ustach, zalewając je lepkim nasieniem.

Trzej panowie zamarli na moment w miłosnej figurze, jednak pozostali nie dali im w pełni rozkoszować się tą chwilą zaspokojenia i domagali się swojej kolejki. Widziałam jak kolejne podniecone w erekcji kutasy szykują się, aby we mnie wejść.

Później nie mieli już tyle finezji. Brali mnie po kolei, jeden po drugim, pojedynczo. Leżałam na wznak z rozłożonymi szeroko nogami i rękami zarzuconymi nad głową. Kolejni faceci rzucali się na mnie, wdzierając we mnie, zupełnie nie stawiającą oporu. Przygnieciona ich ciałami jęczałam, czułam w sobie ich członki, a twarde łapczywe dłonie na moich piersiach i ramionach.

Nie wiem ile czasu upłynęło, zanim ostatni sapnął, trysnął we mnie i wstał.

– Jeszcze ktoś chętny? – usłyszałam donośne pytanie śledczego. – Bo jak nie, to bierzemy się do pracy.

Odpowiedzią był rechot kilku milicjantów.

Chwilę leżałam, zastanawiając się, co mnie czeka. Ponieważ nikt nie podchodził, usiadłam. Rozglądając się czułam, jak nasienie spływa ze mnie i zbiera się w zagłębieniu materaca, wokół moich pośladków. Miałam wrażenie, że siedzę w kałuży spermy.

Niepokoiło mnie, że nie ma już chętnych.


SALKA III

Podszedł do mnie jeden z umundurowanych funkcjonariuszy.

– Wstań – rzekł, wyciągając rękę.

Poprowadził mnie, zupełnie nagą, w kierunku drabinek. Kiedy znalazłam się obok, wyciągnął kajdanki. Założył mi obręcz na jeden z nadgarstków, następnie przewlekł za jeden z wyższych szczebli. Skrępował nimi obie dłonie w taki sposób, że musiałam stać na palcach, z rękami uniesionymi do góry.

Wtedy podszedł do mnie oficer śledczy. Trzymał w ręce pałkę. Wzdrygnęłam się mimowolnie.

Stanął tuż obok. Końcem pałki dotykał moje sutki. Bawiło go moje przerażenie.

– Odwróć się tyłem – rozkazał.

Ledwo stałam na nogach i cała się trzęsłam, lecz posłusznie wykonałam jego polecenie.

Stanął bokiem do mnie. Poczułam, jak jedzie końcem pałki po moich plecach, wzdłuż kręgosłupa. Następnie zaczął przykładać ją bokiem, na wysokości nerek, jakby mierzył cios, lecz uderzał jedynie lekko. Mimo to serce biło mi, jak szalone. Później wyciągnął pistolet i dla zabawy przykładał mi zimny metal do pleców. Wzdrygałam się za każdym razem.

– Powiedz mi – rzekł powoli – czy bawimy się dalej? Zawsze możemy zakończyć zabawę, ale może to być twój koniec.

– Bawmy się, bawmy – usłyszałam, jak mówię, jąkając się. – Jest fantastycznie.

Zaśmiał się. Po chwili poczułam, jak pałką dotyka mojego krocza. Zimna guma ześlizgnęła się ze wzgórka Wenery przez łechtaczkę i zagłębiła w moich biodrach.

Śledczy rżnął mnie pałką, na oczach kilkunastu facetów. Przerażało mnie to, jednocześnie czułam, jak cała zaciskam się na niej w ekstazie. Po kilkunastu pchnięciach poczułam, że tryskam sokami. Pierwszy raz lało się ze mnie i pierwszy raz w życiu szczytowałam, wyjąc z rozkoszy. Widok ten był nie lada uciechą dla panów, którzy nie ukrywali rozbawienia. Czułam, że poniżenie upaja mnie.

– Powiesz mi wszystko, co wiesz? – zapytał śledczy, kiedy się trochę uspokoiłam. – Czy jeszcze coś chcesz ukrywać?

Czułam się kompletnie podporządkowana jemu.

– Powiem wszystko – odpowiedziałam z pokorą.

– Będziesz współpracować? – zapytał.

– Będę współpracować – potwierdziłam, niemal z wdzięcznością.

Czułam rodzaj uzależnienia wobec jego siły. Imponował mi tym, że mógł zrobić ze mną zupełnie wszystko. Podniecało mnie, że rozporządzał mną bez mojej zgody. Oddał mnie swoim kolegom i sam przez cały czas nie zdjął nawet marynarki, tylko spokojnie patrzył jak jego koledzy robią, co chcą z moim ciałem, które do tej pory oddawałam nielicznym mężczyznom i z własnej woli. Propozycję pracy dla niego uznałam za nobilitację.

– Grzeczna dziewczyna – zaśmiał się. – Pozwól, że rozepnę cię.

Zdjął mi kajdanki. Uwolniona czułam się dziwnie, jakby nie do końca mi to odpowiadało. Poczułam się pewniej, kiedy chwycił mnie za rękę i poprowadził w kierunku wyjścia. Na ławeczce, znajdującej się przy ścianie pod drzwiami, leżały elementy mojej garderoby, które któryś z panów pozbierał i odłożył tam, układając pedantycznie równo. Chciało mi się śmiać na ten widok i z trudem to powstrzymywałam.

Kiedy się ubrałam, śledczy wskazał telefon, wiszący na ścianie.

– Zadzwoń do domu i powiedz rodzicom, że jesteś u kolegi – rozkazał.

– Może powiem, że u koleżanki? – zasugerowałam pokornie.

Śledczy potaknął.

– Dziwce brakuje koleżanek! – któryś z facetów zarechotał. – Da się zrobić!

Wykręciłam numer do domu.

– Tatuś, dzisiaj muszę zostać na noc u Anki – powiedziałam. – Musimy się jeszcze pouczyć.

– Oczywiście, córeczko – usłyszałam absurdalnie spokojny głos ojca. – Tylko się nie umęczcie za bardzo.

Odwiesiłam słuchawkę. Śledczy otworzył mi drzwi i wyszłam z salki. Czułam się jak na haju.

C.d.n.

Pełny reportaż: Sesja z SB
www.sawbook.pl/sesja-z-sb.html
 

sawbook
 
paulina-k2.jpg

OSTRZEŻENIE: SEKSUALNA PRZEMOC

Luty 1982 roku, stan wojenny. Studentka SGPiS zostaje zatrzymana przez SB, pod zarzutem współpracy z opozycją. Po trzydziestu sześciu latach opowiada, w jaki sposób była przesłuchiwana.


ZATRZYMANIE

Luty 1982 roku, stan wojenny. Wychodziłam ze swojego mieszkania na Saskiej Kępie na trening łyżwiarstwa figurowego do Torwaru. Później miałam spotkać się z grupą opozycjonistów.

Na ulicy podeszło do mnie dwóch panów. Wyglądali przeciętnie, byli w ciemnych płaszczach i czapkach. Obok stał biały polonez.

– SB – odezwał się jeden z nich, pokazując legitymację. – Pani pozwoli z nami.

Zostałam wepchnięta do samochodu. Byłam zaskoczona i nie protestowałam. Ruszyliśmy.

„Rodzice są szanowanymi wykładowcami Uniwersytetu i Politechniki, najlepszych warszawskich uczelni…” – spięta próbowałam pocieszać się w myślach. – „Będzie dobrze.”

Studiowałam na 3 roku SGPiS. Tak wtedy nazywała się SGH. Od połowy grudnia 1981 roku należałam do Niezależnego Zrzeszenia Studentów. NZS było studenckim odpowiednikiem Solidarności i po wprowadzeniu stanu wojennego zostało zdelegalizowane, a część działaczy aresztowano. Na mojej uczelni prowadzona była jednak działalność podziemna.

Nie byłam związana z nikim i jako studentka bez stałych obowiązków mogłam kontaktować się z wieloma ludźmi. Odpowiadały mi założenia ideowe tej organizacji. Byłam aktywna, parę razy zajmowałam się kurierką.

Czasami przechowywałam u siebie urywających się działaczy. Pomagałam im się odstresować, zwykle przy użyciu ust oraz dłoni. Kilka razy sypiałam wówczas z J.X., jednym z późniejszych ministrów. Poza nim miałam i innych kochanków. Robiłam na nich wrażenie urodą i inteligencją. Już wtedy znałam języki obce, angielski i francuski, dzięki ojcu, który przywiązywał do tego ogromną wagę i urządzał mi konwersacje.

Kilkunastu studentów wiedziało, że mam bibułę, podziemne gazety i książki. Odbierali ode mnie bibułę. Poza tym nie miałam już żadnych grzechów.

„Szybko mnie namierzyli… Ciekawe jak?” – myślałam. – „Jak dobrze, że nie mam ze sobą nic trefnego.”

Obaj funkcjonariusze traktowali mnie obojętnie. Jechaliśmy kilkanaście minut aż zatrzymaliśmy się pod Pałacem Mostowskich, główną komendą MO.

Wprowadzili mnie do środka.

– Kogo macie? – spytał oficer dyżurny.

– Taka poza ewidencją – odpowiedzieli.

Bez dalszych pytań ruszyliśmy do przodu. Prowadzili mnie długim ciemnym korytarzem, potem schodami zeszliśmy do piwnic. Ciągnął się przede mną korytarz z licznymi żelaznymi drzwiami.

„Cele” – pomyślałam.

Wprowadzili mnie do jednego z pomieszczeń. Okazało się że jest to pokój przesłuchań. W środku znajdowało się biurko, za którym siedział funkcjonariusz w cywilu. Po drugiej stronie stał drewniany taboret, na którym mnie podsadzili. Następnie opuścili pomieszczenie.


PRZESŁUCHANIE

Oficer śledczy rozpoczął procedurę. Pierwsze pytania standardowe, imię, nazwisko i wiek. Potem zaczęły się właściwe pytania.

– Z kim działasz? Kto się u ciebie zatrzymuje? Gdzie jest drukarnia?

Niebieskooki blondyn. Czułam na sobie jego wzrok. Wpatrywał się w moje piersi i biodra. Wiedziałam, że jestem bardzo atrakcyjną dziewczyną. Miałam 22 lata, byłam wysportowana i moja figura była idealna.

On sam był wysoki i dobrze zbudowany. Miał przynajmniej 180 centymetrów wzrostu i około 90 kilogramów wagi, ale w mięśniach.

Wypytywał o Z.X., który kierował naszą grupą, Jacka K. i innych. Zadawał pytania osobiste. Spodziewałam się krzyków i straszenia, ale nie stało się nic takiego. Zgodnie z wszelkimi poradnikami milczałam.

– Dobra – rzekł. – Nic nie mówisz, ale my mamy wolną rękę. Pamiętaj, nikt nie wie, że tutaj jesteś.

Podniósł słuchawkę i parę razy zakręcił tarczą telefonu.

– Salka – rzekł.

Jedno słowo.

Przestraszyłam się i wyglądał na zadowolonego. Wstał i do mnie podszedł. Zmusił mnie do powstania, podnosząc za ramię. Kiedy przed nim stałam, uderzył mnie w twarz. Jęknęłam z bólu.

– Ty dziwko – powiedział szyderczo. – Mylisz, że to zabawa? Że możesz się bawić, dając dupy tym chujom z opozycji!? Teraz my się tobą zajmiemy i pamiętaj, że możesz stąd nie wyjść!

Obrócił mnie i pchnął na ścianę. Zadarł mi sukienkę. Miałam stringi z Peweksu i na pewno zrobiły na nim wrażenie. Poczułam, jak jego twarde dłonie rozdzierają moje rajstopy i majtki, obnażając pupę.

Dygotałam ze strachu. Byłam kompletnie zdana na bezwzględnego, obcego mężczyznę, który nie krył swoich zamiarów. Wiedziałam, że obrona i krzyk nie miały sensu. Chciałam prosić go, aby przestał, obiecując że nic nie powiem, co się działo.

Zanim jednak zdążyłam się odezwać, poczułam, że wsadza swojego twardego kutasa w moją pochwę, mokrą z przerażenia. Bardzo się bałam, że zostanę zgwałcona, jednak bardzo mnie to podnieciło. Oparta o ścianę czułam, jak głęboko penetruje moje biodra, jak moje ciało ulegle rozstępuje się pod jego naporem, czułam jak wilgotnieje i nabrzmiewa. Był zaskakująco wielki. Z moich ust wydobywały się jęki. Przygryzałam wargi, aby nie krzyczeć. Jedną ręką trzymał mnie za włosy, drugą za pierś, przez ubranie, przyciągając mnie mocno do siebie.

Kiedy poczułam, jak moje wnętrze zalewa gorąca sperma, moja pochwa ciasno objęła członek gwałcącego ją mężczyzny. Nie wytrzymałam i krzyczałam, spięta spazmem rozkoszy.

Przez chwilę stałam oparta o ścianę. Czułam jak wysuwa ze mnie penisa. Ogarnięta strachem i podnieceniem obróciłam się do niego i osunęłam się na kolana. Delikatnie ujęłam jego narząd w usta. Smakował spermą zmieszaną z moimi sokami. Jeszcze drgał. Na klęczkach rozpięłam sukienkę, obnażyłam piersi ze stanika. Moje usta czuły, jak jego członek nabrzmiewa w nich i ponownie robi się sztywny.

Śledczy uwolnił się ode mnie, dając krok w tył. Westchnął.

– To nie wystarczy – rzekł. – Chodź!

Posłusznie wstałam. Poprawiłam stanik i zapięłam sukienkę. Poszłam za nim. Idąc czułam, jak wypływa ze mnie sperma i moczy mi opięte jeszcze rajstopami uda.

C.d.n.

Pełny reportaż: Sesja z SB
www.sawbook.pl/sesja-z-sb.html
 

naswoim
 
Zagubiona mama: Wczoraj minął tydzień fazy 1 i jest -5 kg :)
  • awatar pingeromania22: gratulacje mamo !!! <3 ah te pierwsze tygodnie gdy waga mknie jak szalona :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

naswoim
 
Wpis tylko dla znajomych
Zagubiona mama:

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów