Wpisy oznaczone tagiem "Soy Luna. Początek Lata" (2)  

kamila147
 
20160704_114021.jpg


Kiedy spojrzałam na ekran komórki, serce szybciej mi zabiło, a na twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Przeczytałam wiadomość:

Bez tytułu.png


   To prawda, że Simon zna mnie jak własną kieszeń, podobnie jak ja jego. To mój najlepszy przyjaciel, strasznie go lubię! Znamy się od wielu lat. Jest dla mnie bardzo ważną osobą. Nie wyobrażam sobie, żeby go nie było, żeby mi nie towarzyszył, nie wysłuchał mnie i nie przytulił. Cokolwiek robię, zawsze wcześniej pytam go o radę. Jest ode mnie trochę starszy, więc umie mi wytłumaczyć wszystko w najdrobniejszych szczegółach tak, żebym zrozumiała.
    Prawie dotarłam na miejsce. Umówiliśmy się w naszym ulubionym punkcie, żeby trochę pojeździć i pogawędzić. To miejsce nazywa się Malecón. Jest tam niekończąca się nadmorska promenada, z której rozciąga się niesamowity widok. Co najlepsze, zawsze można tam spotkać mnóstwo dziewczyn  chłopaków, którzy też lubią jeździć na wrotkach; są też tacy, którzy wolą rower albo deskorolkę. Przyjeżdżają tu po prostu się rozerwać. O, widzę go. Jest. Całe szczęście, że przyniósł ze sobą gitarę, więc pewnie się nie nudził, gdy na mnie czekał/.
    - Simon, co słychać? - zapytałam, podjeżdżając na wrotkach, i uściskałam go na powitanie.
    - Wszystko wiem! Nic nie mów! Wygrałem zakład, stawiasz lody cytrynowe! - oznajmił patrząc mi w oczy z tym swoim uśmiechem, który pojawia się na jego twarzy zawsze gdy ma rację.
    - Jasne! Kiedy przeczytałam wiadomość, przez chwilę myślałam, że stoisz obok i mnie obserwujesz. Znasz mnie doskonale - odparłam, usilnie starając się nie zaczerwienić, bo zawsze mi głupio, kiedy on tak na mnie spogląda.
    - Wiedziałem! Nikt nie wie lepiej niż ja, co siedzi w głowie mojej przyjaciółki Luny - odpowiedział, śmiejąc się.
    Umówiliśmy się na spotkanie, bo teraz, kiedy wreszcie skończyła się szkoła i zaczęły wakacje, czas wymyślić, co będziemy robić przez całe lato.
- Słuchaj, zastanawiałaś się już, co chcesz robić? - spytał nagle
Wiedziałam dokładnie, czego chcę, i byłam pewna, że dla Simona to żadna zagadka. Dlatego postanowiłam przez chwilę sobie z niego zażartować.
- A ty? Mój plan na wakacje to dać sobie spokój z jazdą na wrotkach. Koniec z wrotkami koniec z prędkością! - odpowiedziałam, starając się zachować kamienną twarz.
Nie wierzyłam, że choć przez sekundę da się nabrać. W momencie, gdy zobaczyłam wyraz jego twarzy, nie mogłam powstrzymać śmiechu i już wiedział, że to żarty.
- Że niby jak? - rzucił swój ulubiony tekst. I z tym swoim rozbrajającym uśmiechem dodał: - Nie nabierzesz mnie. Nigdy w życiu nie porzucisz wrotek. Wpadłem na pewien pomysł i chcę ci coś zaproponować.
Niesamowicie mnie tym zaskoczył. Ale znając Simona, nie powinnam się dziwić, przecież on zawsze myśli o wszystkim. Za to właśnie go lubię!
- Już obmyśliłeś cały plan?! Jaki?! Mów! - zawołałam podekscytowana.
- Pomyślałem sobie, że tyle już jeździsz na wrotkach, więc przydałyby ci się nowe. Te, które masz, nie są złe, ale uważam, że jeśli naprawdę chcesz rozwijać swoją pasję i jeździć jeszcze lepiej, potrzebujesz profesjonalnych wrotek. Będziesz czuła się pewniej, trenując nowe triki. Co o tym sądzisz? - zapytał z przejęciem.
- To świetny pomysł! - odparłam. - Sama miałam ci tylko powiedzieć, że chcę przejeździć na wrotkach całe lato, ale twój pomysł też jest super! Tylko że... skąd weźmiemy pieniądze na nowe wrotki? - spytałam, szukając jednocześnie jakiegoś rozwiązania.
Tymczasem odpowiedź Simona wydała mi się jedną z najfajniejszych rzeczy, jakie usłyszałam w życiu.
- Już sobie wszystko obmyśliłem. Znajdziemy pracę. Za zarobione pieniądze kupimy ci nowe wrotki. Co o tym sądzisz? - zaproponował z taką pewnością siebie, że nie miałam wątpliwości, że wie, co mówi.
   Jeszcze nie zdążył opowiedzieć mi wszystkiego, gdy ja oczami wyobraźni już widziałam, jak osiągamy nasz wspólny cel, świetnie się przy tym bawiąc.
   No dobrze, ale co by to mogło być? Cóż, trzeba będzie to dobrze przemyśleć i zobaczymy, co z tego wyniknie. Jednego jestem pewna: to będzie bardzo emocjonujące. Uwielbiam wyzwania! Ale tu nie chodzi tylko o mnie. Muszę się dowiedzieć, czego chce Simon.
   - A co ty byś chciał robić? - zapytałam.
   - Ja? No nie wiem. Chciałbym, żebyśmy mieli ekstrawakacje i żebyś była cały czas uśmiechnięta. To mi wystarczy - odpowiedział z uśmiechem od ucha do ucha.
   Ale jak to?! Nie może być tak, że chcemy zarobić pieniądze tylko na wrotki dla mnie! Musi być coś, na czym ci zależy - nalegałam. - To bardzo miłe, dzięki, ale musimy wymyślić plan dla naszej dwójki - oznajmiłam, próbując zabrzmieć bardziej serio. - Więc sprawiedliwie byłoby wymyślić również jakiś plan dla ciebie.
   - Luno, uwierz, dla mnie najlepszy plan na wakacje to spędzić je z tobą i dobrze się bawić. Dopóki ty jesteś zadowolona, to ja też. Więc to jest plan dla dwojga, okej? Najważniejsze to dobra zabawa. Teraz trzeba wymyślić, gdzie moglibyśmy znaleźć jakąś pracę.
   Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale pewnie szybko coś znajdziemy - przecież nie możemy stracić ani jednego dnia lata! I kiedy nad tym główkowałam, nagle wpadłam na pewien pomysł.
   - Już wiem! Zapytam taty, czy zna jakieś miejsce. Może on mógłby nam pomóc.
   - Dobra! - przyznał Simon z entuzjazmem. - Może w jednym z domów, którymi administruje? To jest świetny pomysł. To co? Sama go zapytasz czy zrobimy to razem?
   - Ja z nim porozmawiam. Zaraz do niego pojadę i go podpytam - odpowiedziałam. - Dobra, muszę lecieć. Obiecałam, że wrócę wcześniej, żeby pomóc mamie przygotować kolację. Chcesz się przyłączyć?
   - Dzięki! Naprawdę trudno się oprzeć pysznościom Moniki, ale dziś nie dam rady.
   Uścisnęliśmy się na pożegnanie i ruszyliśmy każde w swoją stronę. Chciałabym już być w domu. O zmierzchu towarzyszył mi niezrównany widok, więc tylko włączyłam ulubioną muzykę, założyłam słuchawki i... chwilo, trwaj! Rozpędziłam się na wrotkach najbardziej, jak się da i po kilku minutach byłam już na miejscu.
-----------------------------------------------------------------

Tak oto prezentuje się drugi rozdział. Mam nadzieję, że się wam podoba. Nie wiem jeszcze kiedy pojawi się następny ale mam nadzieję, że niedługo.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kamila147
 
20160704_114010.jpg


Oddycham głęboko. Wypuszczam powoli powietrze. Rozkładam ramiona szeroko, szeroko, żeby poczuć wiatr pomiędzy palcami. Wsłuchuje się, jak fale uderzają o brzeg. Czuję i wyobrażam sobie każdy szczegół wokół. Z wciąż zamkniętymi oczami zaczynam się uśmiechać. Moją twarz rozpromienia uśmiech, szeroki uśmiech. Moment gdy płuca wypełniają się letnim powietrzem, jest cudowny. Uwielbiam słuchać szumu fal. Kocham czuć piasek pod stopami. Mam wrażenie, że moje serce nie wytrzyma więcej i eksploduje ze szczęścia. Wiem, że nie mogłabym się teraz znajdować w żadnym lepszym miejscu.
    Kiedy dojeżdżam nad ocean i z zamkniętymi oczami próbuję zatrzymać wiatr w rozpostartych ramionach, ludzie zaczynają mi się przyglądać. A ja po prostu uwielbiam czuć, jak wiatr muska mi twarz i rozwiewa włosy. To uczucie jest jak sen. Sen na wyłączność, którym nie dzielę się z nikim. Tylko ja o nim wiem. Dlatego kiedy otwieram czy i zdaję sobie sprawę, że ktoś mi się przypatruje, uśmiecham się jeszcze szerzej, bo ten moment jest tylko mój.
    Muszę jeszcze pojeździć na wrotkach! Tak, chcę jeszcze chwilę pościgać się z wiatrem, zanim wrócę do domu. Jak zwykle straciłam poczucie czasu, więc nie mam pojęcia, jak długo byłam na dworze. Widzę tylko, że słońce powoli zachodzi, a to znak, że powinnam wracać. Dobrze jest wrócić do domu, gdzie czekają na mnie rodzice. Mmm! Na pewno mama ugotowała jedno z moich ulubionych dań. Ona wspaniale gotuje. Jestem przekonana, że gotuje najlepiej w całym Cancún! Nie, nie w całym Cancún! Najlepiej w całym Meksyku! Nie, nie w całym Meksyku! Najlepiej na świecie! Właśnie tak! Moja mama gotuje najlepiej na świecie!
    Moja mama jest superfajna i troskliwa, choć bywa wymagająca. Zawsze się o mnie martwi. Chce dla mnie jak najlepiej - mam tego świadomość, bo często mi to powtarza. Rozpieszcza mnie, gdy zaczynają się wakacje. No i doskonale wie, co lubię najbardziej. Tak, wiem... to po prostu moja mama.
    Obie świetnie się dogadujemy. Uwielbiam ją za to, że w każdej sytuacji wie co powiedzieć, żeby było mi lżej. Potrafi mnie wysłuchać, kiedy tego potrzebuję, a rozmowa z nią  mnie uspokaja.mama zawsze mnie wspiera.
Zdarza się, że kiedy sporo się dzieje, przychodzi do mojego pokoju i rozmawiamy. Widzę, że nie zawsze wszystko rozumie. Może dlatego, że mówię bardzo szybko. Albo dlatego, że w głowie kłębi mi się tyle myśli naraz. Zupełnie jakby miliony motyli trzepotały skrzydłami, a każdy z nich był myślą, którą pragnę wypowiedzieć. Czasami też chciałabym umieć mówić szybciej, jeszcze raz szybciej, najszybciej jak tylko się da, żeby wrazić to, co czuję. A czasem marzę o tym, żeby samo wypowiedzenie myśli na głos sprawiało, że stają się one rzeczywistością.
Ach! Chyba odbiegłam od tematu, jak zwykle. Opowiadałam o mamie.  Na czym stanęłam? Ach, tak! Już sobie przypomniałam, że nie wiem, się zna na tych wszystkich rzeczach, o których jaj opowiadam, ale jednego jestem pewna - stara się mnie zrozumieć. Trudno to wytłumaczyć, ale to tak, jakbyśmy porozumiewały się bez słów. Czasami mama nic nie mówi, słucha mnie tylko uważnie i przytula. Jej uścisk dodaje mi sił i sprawia, że czuje się bezpiecznie! Bardzo ją kocham! Ach, tak! Moja mama ma na imię Monika.
Kiedy idę pojeżdzić na wrotkach nad brzegiem oceanu, myślę o tych wszystkich rzeczach, które lubię robić, ale przede wszystkim rzeczach, które lubię robić, ale przede wszystkim o tym, że chciałabym móc jeździć na wrotkach bez przerwy. Nie ma dla mnie nic wspanialszego, naprawdę. To po prostu fantastyczna przyjemność i powiew wolności. Cudownie byłoby znaleźć sposób na to, żeby móc spędzać na wrotkach cały czas. Jeżeli o mnie chodzi, wszystko robiłabym na wrotkach! Nawet bym w nich spała!
Moja mama mówi, że aż dziwnie wyglądam bez wrotek na nogach. Lubię sobie wyobrażać, co by się działo w szkole, gdyby można tam było ich używać. Na dodatek wszędzie docieralibyśmy błyskawicznie.
Ojej! Która godzina? Niech spojrzę. No tak, podczas przejażdżki straciłam poczucie czasu, a już powinnam być gdzie indziej. Ale to żaden problem, bo uwielbiam prędkość. A więc zaraz będę! Odsuńcie się wszyscy! Luna Valente właśnie się rozpędza!
Znam tu wszystkie możliwe trasy do jazdy na wrotkach. Znam na pamięć każdą rysę w betonie.Wiem, kiedy zbliża się zjazd z górki albo bardzo trudne wzniesienie. Tyle jeżdżę po różnych ścieżkach, że po drodze już z daleka ludzie mnie rozpoznają i pozdrawiają. Bardzo to lubię i też chętnie ich pozdrawiam. Uważam, że to superfajne!
Choć widzę tych ludzi zaledwie przez sekundę, gdy ich mijam, czekają na mnie z uśmiechem, wołają: "Cześć!", a zaraz potem: "Do widzenia!". A gdy oglądam się za siebie, machają do mnie ręką.
Bip! Bip! To chyba SMS. Zaraz sprawdzę... To od Simona!
-------------------------------------------------------------

I tak prezentuje się pierwszy rozdział. Kolejny już niedługo...
  • awatar ♥ Violetta forever ♥: Już czekam na drugą część! ♥
  • awatar Typical girl: Fajnie że piszesz coś o Lunie <3 i ogólnie fajny blog. Jest mało takich blogów więc na pewno tutaj będę zaglądać. :)
  • awatar Hachie: Świetne! *-* Zapraszam do mnie! :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów