Wpisy oznaczone tagiem "Stanisław Tym" (3)  

ekogroup
 
www.ekogroup.info/(…)oszczedzaj-energie-stanislaw-t… - Stanisław Tym w społecznej kampanii Ministerstwa Środowiska "Polak tym bardziej oszczędza ciepło" zachęca do oszczędzania energii w domu. Spoty, wyreżyserowane przez Wojciecha Smarzowskiego, można oglądać od dziś w telewizji.

Z badań
 

romantyzm69
 
Paranoja smoleńska dotarła także do Opola. Stary festiwal piosenki polskiej w Opolu zawsze drwił (mniej lub więcej udanie) z polskiej rzeczywistości. Złote lata to kabaret "Tey".

Swój ogromny wkład w rozbrajanie śmiechem naszych wad i narodowych chorób ma Stanisław Tym, który w tym roku obchodzi 75. urodziny. Więc jedno z widowisk musiało zostać poświęcone jego postaci.

Na scenie w kilku skeczach obok jubilata uczestniczyła Krystyna Janda, znakomita aktorka i niezapomniana wykonawczyni "Gumy do żucia".

W jednym ze skeczów "Polskie kalosze" grała cudzoziemkę, która przyjechała na Euro i kpi ze stanu przygotowań do tej imprezy. A skąd zna język polski? Otóż to jest clou smoleńskiej paranoi.

- Ja się polskiego uczyłam z telewizji - mówiła cudzoziemka Janda. - Dwa lata oglądam tylko polską telewizję, dwa lata co dzień o samolocie.

Sala w tym momencie wybuchnęła śmiechem.

- Wy jesteście z innej galaktyki - dopowiedziała Janda.

- Dlaczego? - zdziwiony był Stanisław Tym. - Podobno Rosjanie już go kilka razy umyli.

I to wszystko o Smoleńsku w tym skeczu. No, ale odezwały się nożyce, czyli Marta Kaczyńska, która w paranoiczny sposób zareagowała na Facebooku. M.in. sierota po Kaczyńskich napisała: "Jak można żartować z tego jak w sprawie Smoleńska poniżają nas Rosjanie?"

Można żartować i należy. Śmiech to obrona zdrowia Polaków. Poniża nas w kraju stryj Jarosław w deptaniu po Krakowskim Przedmieściu i dewastowaniu przy okazji symbolu wierzących - krzyża.

Smoleńska paranoja powinna być leczona, nie z przymiotnika "smoleńska", ale z rzeczownika "paranoja". Leczona terapią psychologiczną winna być córka Kaczyńskich (ból po stracie rodziców), stryj Jarosław (ten z pełnoobjawowej paranoi) i ci wszyscy, którzy wierzą w paranoję spisku.
 

konopielka3
 


- Żyjemy tylko raz, trzeba więc mieć trochę szczęścia, żeby ten jeden raz się udał - fragmenty rozmowy Agnieszki Kublik ze Stanisławem Tymem

O politykach:

Kiedyś narysowałem Macierewicza z pistoletem w ręku. Poza tym wyglądał normalnie, może oczy mu zrobiłem trochę bardziej bazyliszkowate. Do tego dałem podpis: "Człowiek, który wynalazł pierwszy w świecie pistolet z gazem ogłupiającym". Na moim rysunku uśmiechnięty wynalazca strzela sobie z tego pistoletu w łepetynę.

#!

O teatrze:

W 1984 r. zostałem dyrektorem Teatru Bardzo Dramatycznego w Elblągu. Szykowaliśmy "Ożenek" Gogola. Tuż przed premierą aktor grający Koczkariewa zapadł na ciężką chorobę alkoholową. Reżyser, przyszedł do mnie i mówi: dyrektorze, nie mamy aktora, musi pan zagrać. Tak też się stało. Na premierę przyjechał mój przyjaciel Jurek Turek. Po przedstawieniu wszedł do mnie, płacząc ze śmiechu. - Stasiek, chciałem ci serdecznie podziękować, w życiu tak się nie śmiałem - powiedział. Rozbawiła go ta moja aktorska amatorszczyzna i nie ukrywał tego przede mną. Kompletnie nie nadawałem się na aktora teatralnego. Świderski miał rację. Choć oczywiście gdy mnie wyrzucał ze szkoły teatralnej, miałem do niego ogromny żal. Byłem już po drugim roku, czyli w połowie studiów. A że była to moja piąta próba zdobycia wyższego wykształcenia, więc poczułem, tym razem już definitywnie, że spadam w czarną dziurę. Zresztą co ja się będę tłumaczył. Wyobraża sobie pani, że gram dzisiaj króla Leara albo księdza Piotra i mówię ze sceny: "A imię jego będzie czterdzieści i cztery"?

O wykształceniu:

Mam amerykański stosunek do ludzi, czyli jeśli kogoś nie znam, to zakładam, że ten ktoś jest w porządku. Zdarza mi się rozczarować, ale tym bardziej doceniam, jeśli się nie rozczaruję. Z Jurkiem Dobrowolskim tak było, ze Staszkiem Bareją, z kilkoma przyjaciółmi z STS-u. Kiedy mnie pytają o studia, to mówię: - Oficjalnie nie mam żadnych, ale tak naprawdę ukończyłem dwie wyższe uczelnie, które nazywają się STS i Jerzy Dobrowolski, a potem jeszcze zrobiłem dyplom eksternistyczny u Staszka Barei.

O dzieciństwie:

Wychowywały mnie moje ukochane kobiety. Tata siedział w pracy - czy raczej stał, bo był fryzjerem - a ja pod opieką mamy i babci rozwijałem się do trzeciego roku życia. A potem już tylko rosłem, tak jak 98 proc. wszystkich chłopców na świecie. Bardzo lubię ten żart.

Cały wywiad w sobotę w Magazynie Świątecznym


Więcej... wyborcza.pl/(…)Czlowiek_szczery_na_trzy_litery____T…

z6578413X.jpg
 

 

Kategorie blogów