Wpisy oznaczone tagiem "Tanio" (1000)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Kwarantanna i siedzenie w domu sprawia, że mamy więcej czasu na pielęgnacje. Czy rozpieszczać swoją skórę? Między innymi kremem pod oczy od Ziaji.

90707500_165754887802222_5095326179502587904_n.jpg

Seria z kozim mlekiem jest widoczna na półkach od lat
i nie jest niczym nowym, a ja również od lat używam kremu pod oczy z tej edycji.

Skóra wokół oczu jest delikatna i poddana na zniszczenia. Z wiekiem powstają kurze łapki, w wyniku zmęczenia mamy podkrążone oczy, nawilżenie i pielęgnacja tych okolic wymaga specjalnego podejścia. Mając na uwadze to wszystko, kilka lat temu kupiłam pierwsze opakowanie kremu od Ziaji i jestem mu wierna do dziś.

Znakomicie zapobiega powstawaniu zmarszczek wokół oczy, pomaga pozbyć się worków i sińców po zarwanych nockach oraz pielęgnuje delikatną skórę. Sama nakładam go nie tylko pod oczy, ale też z boku i na powieki. Krem stosuje rano i wieczorem, a efekty są rewelacyjne.

Opakowanie jest małe, ale bardzo wydajne i cena świetna, bo około 7 zł.

Podsumowując, zdecydowanie polecam krem pod oczy Ziaja
z kozim mlekiem.

Ogólna ocena: 8/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Co zrobić, aby mieć miękkie i gładkie usta? Peeling!

90451168_556537448295239_1324880875468357632_n.jpg

Peeling do ust Evree kupiłam już 2 lata temu i używam od tego czasu kilka razy w tygodniu i zauważyłam spektakularne efekty. Moje usta stały się gładkie, pozbyłam się brzydkich łuszczących się "skórek" i przede wszystkim są mega miękkie. Nie tylko ja tak mówię :)

Peeling kosztował mnie kilka złotych i jest niezwykle wydajny- ciągle używam tego samego opakowania i jeszcze się nie skończyło. Dodatkowo ma świetny jagodowy smak
i zapach.

Czy posiada minusy? Tak. Nie widziałam go w sklepach stacjonarnych, a sama kupiłam go w drogerii internetowej Ezebra. Kosmetyk nie nadaje się dla osób o wrażliwych ustach, ponieważ cukrowe drobinki mogłyby je dodatkowo podrażniać. Nie radzę również stosować na pokaleczone usta.

Podsumowując, zdecydowanie polecam peeling do ust Evree.

Ogólna ocena: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Opcja na wielkiego gołda i dla wielkiego fana piwa.

88344349_193410545092926_7717425188547067904_n.jpg

No i dla ludzi, którym nie przeszkadza hałas i tłum, ponieważ C. K. Browar jest zawsze pełny i gwarny. Wnętrze w piwnicy stylizowane jest na austriacki pub- ponoć, bo ciężko to zauważyć przy takiej liczbie osób.

89135715_2608594582752529_5096249558816522240_n.jpg

Na szczęście obsługa jest miła, ceny przystępne
a jedzenie pyszne. Polecam zwłaszcza świetne placki po zbójnicku, które zaspokoją wielki apetyt. Pierogi  w C. K. Browar, chociaż mało austriackie, to również są na wysokim poziomie- dobre ciasto i pyszny farsz.
A do picia oczywiści piwo! Zestaw degustacyjny lub cała rynna piwa. A może jedno i drugie, zwłaszcza jeśli jesteście dużą grupą.

88320313_820760745073405_3432911190110502912_n.jpg

Myślę, że C. K. sprawdzi się na piwo i kolacje ze znajomymi, gdy akurat mamy ochotę na typowo barowe klimaty. Takie wyjście ułatwią wieloosobowe stoliki, których w pubie jest pod dostatkiem.
Ogólna ocena: 7/10.
Adres: ul. Podwale 7, Kraków.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Podczas jednego z kazimierzowskich tripów piwo-bania- piwo- bania trafiłam na szota to Wiśnióffki i...

87777999_2758363957582173_8870679548824387584_n.jpg

No i odkrycie miesiąca! Przepyszne nalewki. Zwłaszcza porzeczkowa i cytrynowa, a ja cytrynówki nie lubię, więc musi być naprawdę dobra. Za zestaw degustacyjny 5 kieliszków zapłacimy 30 zł i przy okazji pogadamy z przesympatyczną barmanką. Jeśli wrzucicie fote na Insta i odpowiednio otagujecie (instrukcja na barze) to macie -50% na następną nalewkę.
Jednakże największym fenomenem Wiśnióffki są stoliki. Podwieszane na łańcuchach, bujające się, drewniane blaty z metalowymi okuciami. Myślę, że grono fanów "50 twarzy Greya" nie pogardziłoby takimi w domu i nie służyłyby im tylko do picia wiśniówki ;)
Podsumowując, gdy będziecie na Kazimierzu wpadnijcie koniecznie do Wiśnióffki na banie przy huśtającym się stole.
Ogólna ocena: 10/10.
Adres: ul. Józefa 5, Kraków
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Może i nie lubię filmów Bollywood, ale kuchnię indyjską uwielbiam, szczególnie w wydaniu Masala House.

85184153_204380710750629_7719836619410243584_n.jpg

Naszło nas na indyjskie danie i padło na Masalę. To był strzał w dziesiątkę! Najpierw przepyszna przystawka w postaci panierowanych kalafiorków ze świetnymi sosami. Następnie danie główne. Mój delikatny ser w wyrazistym orzechowym sosie okazał się nie tylko wyśmienity, ale i bardzo sycący. Całość dopełniły chlebki naan: czosnkowy i miętowy. Polecam też interesującą lemoniadę po indyjsku.

87380275_186348372696132_1613342166241771520_n.jpg

Taka kolacja dla dwóch osób, która ledwo zjedliśmy wyniosła nas jedynie około 100 zł. Zostawiliśmy srogi napiwek, ponieważ obsługą była rewelacyjna. Co do wystroju to może nie jest on bardzo wyszukany, ale nie mam wobec niego poważnych zarzutów. Jest kolorowo i przytulnie, miło spędzać czas w takim wnętrzu.

Podsumowując, polecam katowickie Masala House pod każdym względem i chętnie będę tam wracać.

Ogólna ocena 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Popularne pijalnie wódki i piwa wyrosły swego czasu jak grzyby po deszczu i mają się dobrze.

84716925_628369284401444_1432579950669463552_n.jpg

Miejscówki te ściągają rzesze studentów na tanie piwo i niedopitych imprezowiczów na kolejną banieczkę. Jest tanio, szybko i dość obskurnie,
o lokale nieco przypominają mordownie z odrapanymi ścianami i podniszczonymi meblami. Obsługa również raczej z umiarkowanym entuzjazmem podchodzi do obowiązków. Nie dziwię się...

Nikogo to jednak nie odstrasza, a sale są zazwyczaj pełne.

Co zatem jest takiego niezwykłego w Banialuce na Szewskiej? Otóż tatar. Gdy pierwszy raz usłyszałam, że w pijalni zjem najlepszego tatara w mieście, podeszłam do tej informacji z rezerwą. To jednak potrwa, którą lepiej jeść tylko w sprawdzonych miejscach. No ale znajomi zachwalali i żyli, więc
i ja spróbowałam. Zdecydowanie nie żałuję. Tatar jest pyszny, przede wszystkim bardzo dobrze doprawiono delikatne mięso. Może nie wygląda jak
w wykwintnej restauracji, ale smakuje wyśmienicie zwłaszcza w parze z piwem za 4 zł.

Podsumowując, w Banialuce możemy dostać tanie piwo, wpierdol za nic, i pysznego tatara.

Ogólna ocena: 6/10.

Adres: Kraków ul. Szewska 13.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Trochę orientu na Śląsku, jak wyszło? Jako tako, lu ja bedzie.

83853028_594399251412510_3117254011799994368_n.jpg

Okonomiyaki to japoński placek z ogromną ilością dodatków. Nasze wersje zawierały między innymi kapustę, ser, grzyby, szczypiorek, boczek, krewetki i sosy. Porcje były ogromne i spokojnie wystarczy jedna na dwie osoby, nie tylko ze względu na wielkość. Danie jest okropnie zapychające i w miarę jedzenia staje się mdłe. Na początku robi dobre wrażenie, ale im dalej, tym gorzej.

Dlatego tym bardziej nie zamawiajcie przystawki, tak jak my, pomimo że kimchi było małe i smaczne.

84101094_1029544030734278_6351759677298049024_n.jpg

Ceny są dość umiarkowane, obsługa miła, choć kelnerka wyglądała na nieco wystraszoną. Wystrój raczej bez szału- ascetyczny i nie oddaje azjatyckiego klimatu.

Podsumowując Okonomijaki Yo powinno zmniejszyć
o połowę rozmiar swojego sztandarowego dania (niech przy okazji nie zapomną o cenie) oraz nieco zaszaleć z wystrojem- może sprawdziłby się motyw japońskich laleczek Kokeshi.

Ogólna ocena: 5/10

Adres: Katowice ul. Kościuszki 34
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Z małymi lokalami  czasem jest jak z małymi pieskami. Niby wersja mini a wypada dużo lepiej niż te duże.

83242395_859332584507826_563594048191856640_n.jpg

Tam samo jest z Non La. Malutka orientalna restauracja z kilkoma stolikami jest godna uwagi. Obsługę i ceny mają bardzo dobre, a na jedzenie chętnie wracam. Szczególnie smakowały mi sajgonki. Zarówno te klasyczne, jak i w wersji na słodko. Ponoć mają też dobrą zupę pho, ale ja ogólnie nie jestem jej fanką. Polecam zamówić herbatę. Nie dość, że jest bardzo wysokiej jakości to jeszcze
w ciekawych filiżankach :)
Nie ma tu największego minusa orientalnych knajp, czyli kiczowatego i jaskrawego wystroju. Poszli raczej w zieleń i kolory ziemi. Może nie jest to wystrój idealny, ale zdecydowanie wyróżnia się pozytywnie na tle innych azjatyckich lokali.
Podsumowując polecam Wam orientalny obiad w Non La.
Ogólna ocena: 7/10.
Adres: Kraków ul. Długa 82
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Niby prosta rzecz- pójść do restauracji, a jednak problem.

82715583_516146265697744_2379577281174568960_n.jpg

Czemu problem? Bo próbowałam trzy razy i dopiero za trzecim się udało. Pierwszy raz przyszłam 30 min przed zamknięciem. Nie zdziwiło mnie specjalnie, że kuchnia była już nieczynna. Drugim razem przyszłam 3 godziny przed zamknięciem i kuchnia znowu była nieczynna. Za trzecim razem przyszłam 6 godzin przed zamknięciem i wreszcie się udało.

Restauracja nosi nazwę Zielone Tarasy za sprawą balkonu widokowego, na którym możemy zjeść posiłek. W zimie to raczej nie możliwe więc widok nie jest już tak atrakcyjny. Lokal urządzony jest schludnie
i poprawnie, niczym się nie wyróżnia. Może powinnam wybrać się tam latem, aby zachwycić się tarasem.

Bardziej zachwycające jest menu. Krem z batatów z chrustem z boczku był perfekcyjny. Nie ustępował mu ten pomidorowo- paprykowy. Ja zdecydowałam się na sezonowe danie- mini pizzę z gęsiną i żurawiną. Co to było za genialne połączenie smaków! Moja koleżanka zamówiła placki ziemniaczane z łososiem, gdzie nie oszczędzali na rybie, a całość była smaczna i sycąca.
To wszystko w niskich jak na Kraków cenach.

84332624_571235076804686_5888724441436782592_n.jpg

Obsługa raczej zadowalająca. Ani dobra, ani zła- poprawna.

Podsumowując, do Zielonych Tarasów warto wybrać się na przepyszny obiad, gdy będzie zielono i raczej wcześnie, bo im później, tym większe prawdopodobieństwo, że nie zjecie.

Ogólna ocena: 7/10.

Adres: Kraków Al. Słowackiego 64
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Karcma pod Strzechom, czyli Zakopane, prawda? Wcale nie, bo Katowice.

82578017_844486192647703_2070841180668559360_n.jpg

Wprawdzie karczma w wyszukiwarce widnieje jako góralska restauracja, ale z góralskich akcentów to było tam może kilka dań jak oscypek czy kwaśnica
i góralska muzyka, z której, nawiasem mówiąc, mogliby zrezygnować.

Restauracja ma charakter staropolskiej karczmy urządzonej jakby ktoś obrabował pobliski skansen co mi się podoba. Nie jestem zwolenniczką, upychania góralskich knajp wszędzie gdzie się da, jeśli już karczma to niech będzie "ogólnopolska".

Takie jest też menu. Jak wspomniałam znajdziemy kwaśnice, ale również roladę z kluskami śląskimi. Przede wszystkim polecam przepyszny barszcz
z uszkami i panierowany serek.

Drobne "ale" mam do obsługi, ponieważ przy pierwszym kontakcie kelnerki były dość gburowate, potem miłe, potem znowu niezadowolone, że coś od nich chcemy,
a następnie znowu przyjaźnie nastawione. Loteria.

Podsumowując Karcma pod Strzechom to smaczna opcja na dużego głoda, która nie zrujnuje nas finansowo.

Ogólna ocena: 7/10

Adres: Katowice Grzyśki 13
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Marzenia są małe i duże. Jednym z moich małych marzeń było śniadanie w Charlotte. Spełniła je dla mnie Roksana.

55613156_304417003583615_7701060246457810944_n.jpg

Moja przyjaciółka pewnego paskudnego dnia zabrała mnie na najpyszniejsze śniadanie wszech czasów do Charlotte. Miejsce jest ekstremalnie obleganie dlatego, rezerwacja jest wskazana. Niestety w weekendy nie rezerwują stolików, a wejście "z ulicy" graniczy z cudem, ponieważ kolejki ciągną się na zewnątrz lokalu. Gdy prowadzi się tak intensywny
i szybki tryb życia jak ja, czekanie na stolik odpada. Roksa zrobiła rezerwacje i dobrze, bo krótko po naszym przyjściu restauracja pękała w szwach.

82283743_2481527432060700_978911295451430912_n.jpg

Sympatyczny i nieco hipstersko wyglądający kelner podał nam menu. Biorąc pod uwagę fakt, że miejsce jest mega popularne to ceny nie powalają. Maksymalnie zapłacimy za śniadanie 20 kilka złotych.
Wybieramy opcje na słodko lub na słono. Ja chciałam tam pójść zdecydowanie dla słodkiej opcji. Słyszałam dużo dobrego o ich dżemach, miodach, croissantach
i czekoladach, a przede wszystkim o białej czekoladzie. Wszystkie te pochwały były zasłużone. Wybrałam set z kawą, jajkiem sadzonym, croissantem, dżemem pomarańczowym i oczywiście przepyszną białą czekoladą. To jest najlepsze śniadanie, jakie
w życiu jadłam. Idealnie maślane croissanty
i ekstremalnie słodka biała czekolada zbilansowana pomarańczowym dżemem. Właściwie nie musiałabym przełamywać słodkości czekolady, ale Roksa twierdzi, że tylko ja tam mam, bo inni ludzie dostaliby szoku po zjedzeniu takiej ilości.

82920890_2654928787926459_3759040241718001664_n.jpg

Podsumowując najpierw jest Charlotte, a potem długo, długo nic. Charlotte jest idealne.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Bo burger nie musi być z mięsem.

79795554_461745321149061_4141559834510098432_n.jpg

Wrap, hot - dog ani zapiekanka też nie muszą. Wszystkie te danie w wersji wegetariańskiej znajdziemy w Farmie. Próbowałam i niczego im nie brakuje. Zwłaszcza łagodny wrap z tofu okazał się przepyszny. Na burgera porwijcie się, jeśli macie naprawdę dużego głoda, bo jest ogromny i sycący. Do tego ich domowa lemoniada i mamy roślinny obiad na szybko, który nie spustoszy wam portfela.

Wnętrze Farmy jest małe i dość przytulnie urządzone. Dużo tam drewna i zieleni oczywiście. Lubię, gdy wystrój pasuje do profilu knajpy. Zastanawiałam się, jak poradzą sobie z adaptacją lokalu, który kilka lat wcześniej był punktem ksero. Dobrze zdali ten egzamin.

Obsługa roślinnego fast foodu uśmiecha się do każdego klienta i ma się wrażenie, że właśnie wrócili pełni energii i szczęścia z jakiegoś hipie festiwalu.

Podsumowując, cieszę się, że powstała alternatywa burgerów i innego fast żarcia dla jaroszy. Też chętnie z niej skorzystam :)

Adres: Kraków ul. Wiślna 6
 

gdzietuwyjsckrakow
 
78205132_470681233804813_7967687757449396224_n.jpg

O tym miejscu akurat powinno się mówić.

Omerta to pub z kraftowymi piwami na Kazimierzu. Dają tu dobre piwo w dobrej cenie, które zdradliwie wchodzi jak złoto i powoduje kaca mordercę- wiem, co mówię ;)

76952515_2772987392725689_358083668419280896_n.jpg

Skąd ta nazwa? Omerta to zmowa milczenia w sycylijskiej mafii, czyli wewnętrzne prawo zakazujące mówienia o popełnianych przestępstwach osobom postronnym, a zwłaszcza policji.

Wystrój pasuje do nazwy: skórzane kanapy, drewno
i mnóstwo kadrów z mojego ulubionego filmu- "Ojca Chrzestnego".


Omerte polecam wszystkim, którzy tak jak ja są fanami gangsterskich klimatów. Może te krafty nie wyróżniają się niczym, ale "Ojciec Chrzestny" na ścianach robi swoje.


Adres: Kraków ul. Kupa 3
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedno z najlepszych wspomnień z krakowskiego życia studenckiego to moment, gdy w pewną mroźną noc wraz z moim ówczesnym chłopakiem uznaliśmy, że mamy ochotę na kiełbaskę z grilla i poszliśmy do Nyski.

69761988_447675492626428_2245371235485614080_n.jpg

Można powiedzieć, że kiełbaski urosły do rangi krakowskiej atrakcji. Przy Hali Targowej stoi Nyska gdzie dwóch facetów nocami grilluje kiełbaski
i sprzedaje z chlebem i musztardą. Idealna opcja na nocne gastro po imprezie i to obok przystanku.

69361652_649517535534226_3129657434969210880_n.jpg

Kiełbaska jest spora, tak samo, jak bułka, a zestaw kosztuje kilkanaście złotych. Grill masterzy są bardzo mili i chętnie konwersują z klientami. Jedyny minus to brak płatności kartą.

Pomysł jest mega odjechany i chociaż kiełbasa nie jest specjalnie wyszukana to i tak warto, bo czy kiedykolwiek jedliście kiełbaskę z Nyski w środku zimowej nocy?
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Nie ma podróży bez gastroturystyki. Na Węgrzech poszerzyliśmy ją o naszą pierwsza enoturystykę.

65838966_482248452527076_7055918057943728128_n.jpg

Zacznijmy od gastro. Jak Węgry to oczywiście gulasz. Ten w Siofoku w restauracji przy plaży obok kempingu był wyśmienity. Soczysty i lekko pikantny. Podany przez miłego kelnera, który nie mówił po angielsku, ale chętnie z nami żartował i uśmiechał się od ucha do ucha. Po gulaszu przyszedł czas na toast tradycyjną węgierską wódką- palinką.

65374417_1079661462422145_6728732242517950464_n.jpg

Jadąc z południa na północ Balatonu mieliśmy
w planie głównie enoturystykę, czyli turystykę związaną z winem. Trafiliśmy do małej rodzinnej winnicy Muller Pince, gdzie od pokoleń produkowane jest przepyszne wino. Mieliśmy okazję poznać jego historię oraz sami korkować butelki. Myśleliśmy, że zakupy w winnicy będą kosztowały nas majątek, ale okazało się, że zupełnie nie. Za jedną butelkę płaciliśmy tylko 1000 forintów, zatem kupiliśmy sześć.

65049669_679383385808760_33178699671011328_n.jpg


65370619_414534752736941_1860710416812867584_n.jpg

Skoro jesteśmy nad jeziorem, to w naszym menu nie mogło zabraknąć ryby. Swoją zamówiłam w restauracji obok naszego kempingu dla naturystów i nie pożałowałam- była miękka i dobrze przyprawiona,
a panierka podkreślała jej smak. Co prawda kosztowała nieco powyżej średniej, ale było warto. Niestety w tej miejscówce obsługa ani wystrój nas nie zachwycały. Mankament ten rekompensował naprawdę wyśmienity smak wszystkich dań: ryb, nadziewanych kotletów, deski mięs przyrządzonych na różne sposoby.

65280439_373239690063408_5792555648323420160_n.jpg

Podsumowując, oczywiście polecam Wam kuchnię węgierską, ale przede wszystkich zachęcam do wizyty w winnicy Muller Pince, jeśli tylko będziecie mieli taką okazję.

65640196_396473514295356_156805184347963392_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
To była szalona i pełna wrażeń wycieczka.

65189161_403030676976303_8054057591266869248_n.jpg

Drugiego dnia ruszyliśmy dalej- na południowy brzeg Balatonu do Siofoku. No i się zakochałam. Balaton stał się moim ulubionym jeziorem a plaża w Siofoku okazała się najlepszą, na jakiej byłam. Dlaczego? Ponieważ jezioro to od południa jest strasznie płytkie. Nawet daleko od brzegu woda sięga po kolana. Jakby tego było mało, dno jest piaszczyste. Lepiej być nie mogło. Tym bardziej że ponownie żar lał się z nieba, a plaża nie była przeludniona.

64596093_1714223568877235_5712624292605198336_n.jpg

Przy brzegu znajduje się kilka niezłych knajpek
i sklepów oraz nasz Aranypart Camping. Nie miałabym żadnych zastrzeżeń do tego miejsca, ponieważ ceny były spoko (około 30 000 forintów za dwie noce za wszystkich), było czysto i ogólnie ładnie. Niestety okazało się, że mają straszny burdel w papierach. Najpierw zapłaciliśmy za jedną noc, a potem za drugą, gdy postanowiliśmy zostać tam jeszcze jeden dzień. Przy płatności za druga recepcjonistka nie policzyła pełnej kwoty i nagle okazało się, że musimy dopłacić. Gdy powiedziałam, że w ramach przeprosin za sytuację powinni dać nam zniżkę obsługa przestała być miła. Gdy przyniosłam brakujące 10 000 forintow okazało się, że trzeba dopłacić jeszcze 0.40 forinta czego powiedziałam, że nie zrobię, ponieważ powiedziano mi, że brakuje 10 tysięcy nie więcej i byłaby to już trzecia dopłata. Minusem było też zamykane na noc wejście na plażę, przez co wracając, musieliśmy obchodzić cały kemping dokoła i czekać aż portier nam otworzy.
Gdyby nie sprawa z dopłatą to obsługa miałaby dobrą ocenę. Pierwszego dnia przyszli nawet poinformować, że będą mieli zlot fanów Skody Oktawii i będzie głośno oraz dużo ludzi.

65171265_457538388143186_5397974378614882304_n.jpg

Trzeciego dnia postanowiliśmy przejechać na północy brzeg Balatonu obfitujący w winnice, ale o nich w następnym poście. Tu opowiem Wam o najdziwniejszym kempingu, na jakim byłam, czyli Lavendula Naturista Kemping. Był to kemping dla naturystów. Warunkiem obozowania było chodzenie nago. Okazało się to bardzo ciekawym doświadczeniem i byliśmy zachwyceni. Poza tym cena (14000 forintów) oraz infrastruktura kempingu również nas nie zawiodły. Czyste toalety
i prysznice, restauracja, mnóstwo ławek i stołów, każdy ma dedykowane miejsce, gdzie powinien się rozbić. Plaża niestety mniejsza, dno kamieniste
i głęboko, ale kemping rekomendował nam te minusy.

65075950_691470401300378_7187211561755213824_n.jpg

Podsumowując, polecam Wam południowy brzeg Balatonu tylko, może poszukajcie tam kempingu dla naturystów, bo taki obóz daje niesamowitą wolność.

65227164_512043049337596_6037850361698451456_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 

64425709_379369502696324_3857571095045472256_n.jpg

Na jeden z tegorocznych długich weekendów postanowiliśmy wybrać się z przyjaciółmi nad jezioro. A właściwie dwa jeziora: Liptovskie na Słowacji i Balaton na Węgrzech. Zdecydowaliśmy się na własny transport i opcję kempingową z namiotami.

Pierwszy dzień spędziliśmy na Słowacji nad jeziorem Liptovskim. Wybrany przez nas Mara Kemping znajdował się zaraz nad wodą, miał przystępne ceny (50€ za 6 osób, 3 namioty i 2 samochody), recepcję czynną całą dobę z miłą obsługą oraz czyste łazienki.
Pogoda trafiła się nam wyśmienita, idealna na chill i pływanie oraz korzystanie z bogatej infrastruktury nad jeziorem- bary, sklepy i restauracje. Dodatkowym plusem był brak tłumów na plaży.

Po drodze postanowiliśmy smakować słowackiej kuchni, która jest raczej mało doceniana w naszym kraju.
A niesłusznie. Polecam zwłaszcza delikatne
i rozpływające się w ustach grillowane i smażone sery oraz sycące serowe kluseczki- haluszki ze skwarkami i śmietaną. Kaloryczne, ale pysznie.


65944813_414279519300486_506843700417003520_n.jpg


65218704_1124563084398192_2588225332125368320_n.jpg

Podsumowując, jedźcie na Słowację, bo to piękny kraj i jedzcie słowackie dania.
Ja póki co wybieram się na Białoruś, ale po powrocie ciąg dalszy relacji z wyprawy, czyli Węgry.

65268339_2366214750287490_3496656257199112192_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
To już ponad rok jak odkrywam, że te cepry na Śląsku mają mnóstwo fajnych rzeczy :)

67098345_1321747148002882_8884860770626568192_n.jpg

Tym razem zawitałam do katowickiej Żurowni. Jak sama nazwa wskazuje, dają tam żurek. I to w kilku wariantach: tradycyjny, wegetariański, do picia oraz ze wszystkimi możliwymi dodatkami. Najbardziej smakowała mi wersja bezmięsna z borowikami.

53646175_2249787031959946_7114825170790907904_n.jpg

Nie mogłam sobie odpuścić przyjemności skosztowania żurku w Żurowni, ale było mi mało, więc zamówiłam jeszcze wege krupnioka. I to był błąd. Dlaczego? Bo nie mogłam go dojeść, a był tak pyszny, że żałowałam każdego pozostawionego kęsa. To miks warzyw z kaszą, a do tego bułka i surówka. Smakowało wyśmienicie. Jestem zachwycona propozycjami menu w Żurowni. To nowatorskie i kreatywne podejście do tradycyjnych dań kuchni śląskiej.

53607211_331200287512835_6004500163983310848_n.jpg

Równie bardzo urzeka mnie wystrój. Jest surowo
i industrialnie, a motyw kółek zębatych został wspaniale wykorzystany.
Wisienką na torcie czy raczej jajkiem w żurku jest przemiła obsługa i bardzo przystępne ceny.

54386906_249751905974740_9026172384440221696_n.jpg

Podsumowując nie pozostaje mi nic innego jak tylko wysłać Was na żur do Żurowni.
 

zielonakraina
 
Zapraszam na WIELKĄ WYPRZEDAŻ SPODNI, SPODENEK, KOMBINEZONÓW - NISKIE CENY!

allegro.pl/uzytkownik/zielinkaa1?order=m

----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-falbanka-szorty-omb…

230.JPG


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-falbanka-szorty-kwi…

213.JPG


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-groszki-kropki-tops…

205.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-czarny-szorty-dzety…

207.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-lniany-blekitny-new…

212.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-szorty-czerwony-new…

219.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-niebieski-szorty-la…

201.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-szorty-kwiaty-wareh…

214.JPG


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-szorty-fiolet-new-l…

220.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-krotki-szorty-w-kwiaty-pap…

211.JPG


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-dlugi-maxi-asymetryczny-ev…

222.jpeg


----------------------------------------------------

allegro.pl/kombinezon-dlugi-maxi-pacyfki-signatu…

221.jpeg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodenki-krotkie-szorty-czarne-zip-pi…

105.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodenki-szorty-krotkie-ze-srebrna-ni…

105.jpeg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-rurki-jeans-bordowe-lampasy-g…

5.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-jeans-denim-przecierane-repor…

7.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-rurki-jeansowe-z-dlugim-stane…

22.JPG


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-rurki-z-wysokim-stanem-marmur…

8.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-rurki-tregginsy-rozowe-denim-…

88.JPG


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-rurki-jeans-orange-pull-bear-…

42.JPG


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-rurki-jeansy-marmurki-przetar…

10.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-rurki-ciemno-zielone-house-36…

11.jpg


----------------------------------------------------

allegro.pl/spodnie-jeansowe-w-panterke-papaya-38…

35.JPG


----------------------------------------------------
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jest lato, jest jedzenie w plenerze. Jak plener to oczywiście zapiekanki na Kazimierzu.

62216577_2313582172249054_984102248759951360_n.jpg

Tym razem padło na Bar Oko. Miły pan, dobre ceny, możliwość kupienia połowy zapiekanki i eksperyment. Ja nie lubię cebuli, ale wszystkie znaki na niebie
i ziemi dawały mi do zrozumienia, że ta prażona jest pyszna. Sprawdziłam i jest. Szczególnie w połączeniu z serem, pieczarkami i majonezem na zapiekance.
Podsumowując Okraglak i jego zapiekanki dalej
w formie. Nie pozostaje nic, tylko jeść.

62040354_2029510720690537_6508472193431633920_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czemu prawie? Bo administracyjnie to Wieliczka, ale jest tak pysznie, że warto zrobić sobie wycieczkę.

60787037_621355531694045_9104295997013491712_n.jpg

Karczma jak sama nazwa wskazuje wystrój ma karczmiany, drewniany, wiejski. Doceniam, że nie góralski, bo to w końcu Wieliczka nie góry.

Specjalnością Karczmy są żeberka. I muszę przyznać, że faktycznie mogą je uznać za swoje flagowe danie. Są przepyszne, idealnie przyrządzone, a te w zalewie piwnej rozpływają się w ustach. A skoro już o piwie mowa to w Karczmie pod Wielką Solą mają swoje autorskie, warzone na miejscu piwo. Standardowo jasne i ciemne oraz kilka sezonowych. Wszystkie warte są spróbowania.
Kroku żeberką dotrzymują genialne placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym, gdzie grzybki są miękkie i świeże.

Obsługa w Karczmie jest na najwyższym poziomie, wszystkie kelnerki są przemiłe i mają anielską cierpliwość. Restauracja otwarta jest do 23. My wychodziliśmy o 23:20, a inni goście nie wyglądali na skorych do wstania od stołu. Nikt z personelu nie popędzał klientów.

60942761_2341629942768946_3092080018772197376_n.jpg

Wisienką na torcie są ceny. Pół porcji żeberek i dwa piwa to koszt jedynie 34 zł. Do tego dostajemy przystawkę za darmo.

Podsumowując polecam Wam Karczmę pod Wielką Solą. To lokal, w który nie znalazłam żadnych minusów.
Ogólna ocena: 10/10.
 

czytajnas
 
POLITYKA już od ponad 60 lat towarzyszy polskim przemianom i cieszy się niezmiennie lojalnością i poczytnością wśród czytelników. Siła marki POLITYKI tkwi w niepowtarzalnym zespole autorów, dziennikarzy i redaktorów. Pismo przez lata ugruntowało swoją mocną pozycję na rynku prasowym i czytelniczym wyważonymi komentarzami i obiektywnymi sądami. W opinii czytelników to marka ceniona za rzetelność i wiarygodność, fachowość i trafność w komentowaniu i analizowaniu polskiej rzeczywistości.

POLITYKA w wersji cyfrowej – taniej i wcześniej w Twoim komputerze.

Niezależnie od tego czy zdecydujesz się na zakup pojedynczego egzemplarza czy też na prenumeratę POLITYKI w wersji cyfrowej, oszczędzasz w stosunku do ceny kioskowej. Bieżące wydania POLITYKI otrzymujesz poza tym wcześniej aniżeli w tradycyjnej sieci dystrybucyjnej. Już we wtorek wieczorem (20.00) możesz przeczytać najnowsze artykuły, komentarze i felietony autorów POLITYKI.



Najnowsze e-wydanie:
prasa.masz24.pl/polityka.html

Archiwalne numery znajdziesz tutaj:
prasa.masz24.pl/polityka-archiwum.html
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Zastanawiam się czy nie zrezygnować z oznaczania Zakopanego, jako podróży. To przecież mój drugi dom!


48385483_203386377164743_14012932098621440_n.jpg

Witkiewiczówka. Nazwa restauracji pochodzi od nazwiska znamienitego polskiego pisarza, malarza, filozofa i dramaturga- Witkiewicza, który mieszkał
w budynku gdzie teraz znajduje się lokal.
Mając do dyspozycji przestrzeń z taką przeszłością
i potencjałem oczekiwałam, że w Witkiewiczówce będzie Witkacego więcej, a nie tylko kilka reprodukcji jego dzieł.

48383358_723007068080671_3203857311449743360_n.jpg

Prawdziwym dziełem sztuki kulinarnej była natomiast sałatka z kurczakiem. Zazwyczaj nie najadam się sałatkami, ale ta stanowiła wyjątek. Idealnie skomponowana podana na efektowym, chrupiącym placku, przepyszna i w dobrej cenie.

O obsłudze Witkiewiczówki nie można powiedzieć,  że są mistrzami w sztuce kelnerskiej, ale jest ok.

Podsumowując polecam wam sałatkę z kurczakiem w domu Witkacego.
Ogólna ocena: 7/10.
 

 

Kategorie blogów