Wpisy oznaczone tagiem "Tommo" (3)  

louiscarrot
 
Midnight Memories: #witam #wielki #powrót #w #stylu #mrs #tommo #cz #3 #ps #przepraszam
nie było mnie wczoraj bo nie miałam internetu (przeprzaszam za to bardzo) i dzisiaj też wpadłam tylko na chwile :/ ale jutro może uda nam się spędzić więcej czasu :* /wasza mrs tommo
 

gabrychaa
 
Jak możesz mnie tak ranić - krzyczałam do chłopaka zabierającego mi moja ukochana pandzię. Wyciągnęłam ręce w stronę Zayn'a.

Choć Zayn, tatuaże trzymają się razem - powiedziałam i przytuliłam się do chłopaka. Przeczuwałam że Hazza będzie zazdrosny. Po moim ciele przeszedł pojedynczy, miły dreszcz. Zayn pachniał nieziemsko, kocham każde męskie perfumy. Lecz Zayna biją na głowę wszystkie inne.

Ej, ale ja tez mam tatuaż - oburzył się loczek.
Ale ty... ty zabrałeś mi Pandzię ! Zapadła cisza, a ja nadal siedziałam wtulona w mulata. Nikt się nie odzywał,

Wiesz Zayn, zazdroszczę twojej dziewczynie, że ma chłopaka z takim gustem co do perfum - Mówiłam po raz ostatni zaciągając się jego zapachem. Po czym odsunęłam się.

Ale ja nie mam dziewczyny - powiedział a na jego twarzy momentalnie pojawił się szeroki uśmiech od ucha do ucha.

Reszta drogi minęła w miarę spokojnie... Niee, sama nie wierzę w to co mówię, oni nie potrafią być spokojni, przy nich nawet Liam'owi odbija, co zdarza się dość rzadko. Co jakiś czas także kierowca chichotał pod nosem. Oni kompletnie rozwalają. Nie zauważyłam nawet kiedy odpłynęłam.

Poczułam lekkie potrząsanie.

Wstawaj! wstawaj ! jesteśmy - szeptał mi głos do ucha. Otworzyłam oczy i ujrzałam Lou machającego mi marchewką przed twarzą !

Okej! okej! tylko przestań marnować tą biedną marchew! ja mogę ją zjeść! - Mówiąc wykradłam mu marchewkę i zaczęłam ją powoli zajadać a Lou patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami.

Liam! dlaczego wcześnie nie przedstawiłeś nam Gabi? - spytał Tommo.

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Ochroniarze zaprowadzili nas do hotelu. Czy tylko ja umiem tu biegle posługiwać się językiem niemieckim? byliśmy w Berlinie.

(Nasza trasa
Berlin
Paryż
Nowy Jork
Jakieś miasto w Irlandii)

Pokoje rozdzieliliśmy tak:
Hazza i Lou w 1
Liam w 2
Niall w 3
Zayn w 4
ja w 5
Zapowiadają się super wakacje!
Szkoda, że nie ma z nami Alice! kazała mi załatwić autografy i miałam zadzwonić jak dojedziemy właśnie!

^ZAYN^
Wszedłem do swojego apartamentu, zwykły jak każdy inny. W sumie to nawet fajna dziewczyna ta siostra Li. Zabawna, ładna, inteligentna ma charakter. Ale z resztą o czym ja mówię przecież ona nie będzie chciała chłopaka którego prawie nie zna a po za tym pewnie już kogoś ma. Postanowiłem się już tym nie zadręczać. Rozpakowałem się i ruszyłem do baru na kolację gdzie czekali już wszyscy. Zająłem wolne miejsce koło Gabi.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

thebesttime
 
*Ni@ll Horan xd.*

8 a.m

Nie mogłem spać całą noc.Trudno mi będzie się pożegnać z Nowym Jorkiem.Uwielbiamy Amerykę, ale należymy do Europy.Dzisiaj po południu wracamy do L.A by tam całą paczką świętować kończące się wakacje.Po powrocie do UK czeka nas kolejna trasa koncertowa.Tym razem zahaczy całą Europę.Obiecaliśmy dziewczynom ,że w ich krajach zagramy min. cztery koncerty.Czeka nas więc pracowity rok.Jutro urodziny Liam'a.



Wstając od razu pobiegłem do kuchni.Napotkałem tam *le cudownego Harolda ,który starał się nam coś upichcić.
-Chce Ci się tak ?-zapytałem go siadając na krześle.
Uśmiechnął się do mnie złowieszczo.
-To ostatni nasz dzień tutaj, więc pomyślałem, że zrobię coś od siebie dla wszystkich.-powiedział przygotowując jajecznicę.
Wpatrywałem się ze skupieniem w to co robi.Chwilę później ze swojego pokoju wyszedł Louis wcinając to pomarańczowe zielsko.
-Ohyda... -rzuciłem gdy wgryzał się po raz kolejny w marchewkę.Rzucił mi lodowate spojrzenie i zaczął dokarmiać Hazzę.Radio grało chyba na full ,zdziwiłem się, że reszta czubków jeszcze nie zaszczyciła Nas swą obecnością.Zamiast Liam'a i Zayn'a w drzwiach apartamentu stanęły dziewczyny.
-Nie wiem czy wystarczy dla nas wszystkich.-powiedział przejęty Kucharzyk.
-Jak Niall będzie tyle nakładał dla siebie ,to szczerzę wątpię.-bąknął Lou.
Wyszczerzyłem się groźnie.Miałem już rzucić jakąś ripostę, gdy w drzwiach kuchni stanął Liam i zaoferował się ,że pójdzie po jajka.
Oczywiście nikt nie miał niczego przeciwko temu ,wręcz przeciwnie byliśmy niesamowicie szczęśliwi z tego powodu, że nas wyręczy.Nesta oczywiście musiała wtrącić swe trzy grosze i powiedzieć, że to odpada bo mają coś do załatwienia z Simon'em.
-Ja pójdę.-powiedziała Claudia.
Harry rzucił jej błagalne spojrzenie by została.
-Nie idziesz nigdzie sama.-rzekł stanowczym tonem nakładając Liam'owi jajecznicę.
-Ja z nią pójdę.-zaoferował się Louis.Hazza rzucił mu pełne wdzięczności spojrzenie, Liam natomiast się skrzywił.Nie wiedziałem o co chodzi.Mi tam ta jajecznica bardzo smakowała xd.
Oczywiście do naszej skromnej listy zakupów dopisaliśmy jeszcze sporo innych produktów.
Ja rzuciłem pomysł na Chipsy i frytki ,Harry -Oczywiście Twixy, Liam- czekoladę i Zayn (uwaga ! ten zawsze coś wymyśli !)-żel do włosów.
Dziewczyny postawiły na zdrową żywność : owoce i jakieś kiełki.Nom i oczywiście Nutellę.
Szybko narzucili na siebie bardziej wyjściowe ciuchy i wyruszyli na łowy do Tesco.Cla włożyła na siebie obcisłe leginsy i ładną tunikę w kwiaty oraz botki na koturnach.Louis jak zawsze postawił na paski + czerwone rurki i do tego buty ,oczywiście bez skarpetek.
Nałożył też jakąś skórzaną kurtkę ,znając jego zajumał z garderoby Zayn'a.
Gdy już sobie poszli siedzieliśmy cierpiąc katuszę i czekając na żarcie.
-Nudno trochę.-rzucił *le błyskotliwy Zayn.
Iss bez słowa włączyła plazmę i zaczęliśmy oglądać jakiś w miarę normalny film umierając z głodu.


#Tommo.

Dzisiaj niebo w N.Y pokrywały chmury.Nie jestem w stanie stwierdzić jakie ,bo niestety nie interesowały mnie zbytnio lekcje gegry.
Szedłem z Claudią ramię w ramię zmierzając do naszego ulubionego supermarketu -Tesco.
-Dlaczego się zgodziłeś ?-zapytała mnie Cla patrząc mi prosto w oczy.Spuściłem wzrok na ulice.
-Nie chciałem ,żebyś szła sama.-wydukałem w odpowiedzi.
Uśmiechnęła się.
-Jakiś ty dobry.-rzuciła z udawaną kpiną.Znacząco ruszyłem brwiami.-Ale kłamać to ty nie potrafisz.-dodała.Uśmiechnąłem się.
-Zawsze jest jakiś powód.-rzuciła
Właściwie to sam nie wiedziałem po co tam z nią idę.Czemu się zgodziłem ? Chyba sama chęć bycia bliżej niej wpłynęła na moją decyzję.
Szliśmy w ciszy ,którą przerywały tylko nasze kroki.
Skręciliśmy w kolejny zakręt i przed naszymi oczami ukazał się czerwono-niebieski szyld TESCO.
W ciszy weszliśmy do sklepu.
Claudia się uśmiechnęła gdy podeszliśmy po wózek.
-Co jest ?-zapytałem unosząc kąciki ust.
-Mam takie jedno marzenie z dzieciństwa...-zaczęła.-ale... nie ,to głupie.-dodała.
Postawiłem ją naprzeciwko siebie spoglądając jej w oczy.
-Mów mała ,mów i to już.-powiedziałem spokojnie uśmiechając się przyjaźnie.
Prychnęła.
-Mała to jest twoja...-zakryłem jej usta dłonią.
-A myślałem ,że ty jesteś grzeczną dziewczynką.-rzuciłem kręcąc z aprobatą głową.
Ugryzła mnie.Z trudem powstrzymałem się od pisku.
-O nie !Przesadziłam Królewno !-krzyknąłem rozsmarowując bolącą dłoń.Zaczęła uciekać.Ze śmiechem przerzuciłem ją przez ramię i idąc w stronę wyjścia.
-Lou! Puść mnie !-krzyczała lekko stukając mnie pięściami w plecy przy tym głośno się śmiejąc.Ludzie gapili się na nas jak na idiotów.Miałem to gdzieś musiałem się zemścić.Wpakowałem ją w wózek.
Kasjerka gdy nas zobaczyła niemal nie zaliczyła zgona z przerażenia.Uśmiechnąłem się do niej najbardziej słodko jak się dało.Chyba ją uspokoiłem.
-Będziesz teraz tu siedzieć !-powiedziałem wesoło udając wrogość do Claudii.
Dziewczyna się roześmiała.
-Wiesz ,że spełniasz moje marzenie z dzieciństwa ?-zapytała wkładając do koszyka Colę i jakąś oranżadę.Znacząco ruszyłem brwiami przechodząc do działu z nabiałem.
-Taka ze mnie dobra wróżka.-palnąłem ze śmiechem.
-Taak z pewnością.-rzuciła z wątpliwością.
Wystawiłem jej język odpowiedziała tym samym.
Wybraliśmy jakieś jogury, mleko i serki ,później przyszedł czas na owoce i warzywa.
Oczywiście obowiązkowo wpakowałem do koszyka marchewki.
-Louis ?-zaczęła
-Hmm... ?-mruknąłem w odpowiedzi pakując 3 kg marchwi.
-Mogę już stąd wyjść ?-zapytała mnie błagalnym tonem.
Spojrzałem na nią z kpiną.
-Nie ,to twoja karta.-dodałem ze śmiechem.
Zachichotała,.Podszedłem po jabłka.
-Louis, mi to nie przeszkadza ,ale Ci ludzie tak dziwnie się na Nas patrzą.-powiedziała.
Rozglądnąłem się dookoła.Parę typów gapiło się na nas ze wyraźnym zdziwieniem...
-A tam.Damy radę.-rzuciłem wesoło.
-Mamy już wszystko ?-zapytałem gdy w koszyku było już sporo produktów.
Cla przecząco ruszyła głową.
-Jeszcze został nam żel dla Zayn'a i czekolada dla Tatusia.-dodała takim tonem jakby była małą dziewczynką.
Nie jedźcie żelków ! One szkodzą !
-Ten Malik zawszę coś wymyśli.-rzuciłem z zniechęceniem kierując nas w stronę kosmetyków.
Stanęliśmy przed dwudziestoma półkami żeli i innych dupereli do włosów.
-Super.-jęknąłem.
Roześmiała się.
-Podwieź mnie bliżej.-powiedziała.Posłusznie spełniłem prośbę.-Zayn używa tego.-wskazała jakieś coś z syoss'a.
-Dzięki Ci Boże !-rzekłem wznosząc oczy ku niebu.
-To co teraz słodycze ?-rzuciłem wesoło.
-Czekaj chwilę...-powiedziała próbując wyjść z koszyka.
Spojrzałem na nią spode łba.
-No Lou, nie gniewaj się. Zaraz wracam tylko coś sprawdzę.-powiedziała podchodząc do różnych pachnideł.
Testowała po kolei wszystkie męskie perfumy.
Stwierdziłem ,że planuje coś kupić Lokowatemu więc podjechałem bliżej.
-Czego szukasz ?-zapytałem przyglądając się kolejnemu flakonikowi.
Uśmiechnęła się słodko.
-Chyba już znalazłam.-odpowiedziała spryskując sobie nadgarstek jakąś wodą toaletową.
Posłałem jej pytające spojrzenie.
-To prezent dla Liam'a.-wyjaśniła.-Jutro ma urodziny.
Taak tatusiowi jutro walnie 40.
Oczywiście 19 urodzinek nigdy nie zapomni.
W L.A urządzimy mu niezapomniane przyjęcie.
-Podoba Ci się ?-zapytała spryskując drugi nadgarstek innymi perfumami.
Sztachnęłem się.
Zapach naprawdę mi się spodobał.
-Bardzo.-odparłem zgodnie z prawdą.
Uśmiechnęła się.
-Kupie Ci.-odpowiedziała wkładając flakonik do koszyka.
Nie mogłem pozostać dłużny ,zacząłem więc szukać jakiś perfum w rekompensacie.
Chwilę... Z czym mi się ona kojarzy... Róże ? Nie...
Fiołki ! O jest !
Skropiłem nim nadgarstek.
Idealny.
Claudia delikatnie ujęła moją dłoń i powąchała zapach.
-Boski.-odparła wesoło.
-Jest twój.-powiedziałem.
Posłała mi kolejny uśmiech.
-To lecimy po słodycze ! -krzyknęła i ruszyliśmy do działu słodkości.
________________________________________

-Czekolada, pianki ,żelki , mentosy...-wyliczała.
Przyglądał jej się z uwagą.
"Śliczna" - znów przeleciało mi przez myśl.
Podszedłem bliżej gdy pakowała zakupy do koszyka.
-Louis ,proponujesz coś jeszcze ?-zapytała mnie przyjaźnie.
-Tak.-odpowiedziałem przyciągając ją do siebie.Wcześniej sprawdziłem czy nie ma nikogo w dziale słodkości.
-Louis ,co ty robisz ? -zapytała mnie szeptem gdy nasze usta dzieliło tylko kilka cm.
-Cśś...-położyłem jej palec na ustach.
Zamilkła.
Odgarnąłem jej z twarzy kosmyk włosów.
Patrzała na mnie przerażona.
"Louis będziesz się smażył w piekle"-usłyszałem głos sumienia. Uśmiechnąłem się lekceważąco.
Ująłem jej twarz delikatnie w dłonie i oparłem ją o półkę ze słodyczami.
Pocałowałem ją...
Moje serce zabiło mocniej.
To był delikatny pocałunek ,ale chyba przekazałem w nim wszystko to o czym myślałem i to co czułem.
Zrobiło mi się niesamowicie słodko.Patrzała na mnie zdziwiona gdy oderwałem się od niej.
Ku mojemu zdziwieniu przyciągnęła mnie do siebie i odwzajemniła pocałunek.
Byłem w szoku...
-Ja...-zaczęliśmy równocześnie.Nagle w dziale słodyczy zobaczyliśmy burzę makaronu na głowie- Danielle.
Zobaczyła jak stoimy niebezpiecznie blisko siebie.Otworzyła szeroko gębę.Z wrażenia koszyk ,który trzymała w ręce wypadł jej na podłogę.
Szybko go podniosła i bez słowa pobiegła zaskoczona dalej.
-Przepraszam...-powiedziałem odsuwając się od Claudii.
Spojrzała na mnie jak na idiotę.
-Nie masz za co.
-Nie powinienem był...
Posłała mi uśmiech.
-Ja nie żałuje.-odparła.
Roześmiałem się.
-Ja też  nie.
-Chwila zapomnienia ?-zapytała z uśmiechem.
Posłałem jej szerokiego smajla.
-Tak.Ja kocham Iss. ty Hazzę.-powiedziałem z powrotem wsadzając ją do koszyka.
-Potraktujmy to jak pożegnanie.-powiedziała.
Skinąłem głową.
-Jak Daniell coś powie...-rzuciła krzywiąc się gdy staliśmy już w kolejce.
-Nikt jej nie uwierzy.-rzuciłem wypakowując zakupy na taśmę.
-Nigdy więcej.-powiedziałem.
Uśmiechnęła się do mnie zalotnie.
-Nigdy nie mów nigdy.-rzekła kasjerka posyłając nam szeroki uśmiech i mówiąc przyjaźnie "Dzień Dobry".

______________________________________________________

Tego się nie spodziewaliście , co ? :D
A co mi tam... trochę znów popsuję. Niebawem koniec to zaszaleję xD
Piszcie czy wam się podoba : )
Ma się podobać ! Pisałam to do północy ! Noo !
Liczę na komentarze :) następny rozdział dodam jak liczba wejść przekroczy 9.500 ^ ^
  • awatar To Być Ja <33: Jak zwykle zajebiaszcze ^^ Liczyłam na troche inne zakończenie np. że rzucą się na sb rozwalając przy tym półki w TECSO i zrywając z sb ubrania a ludzie ogarnięci emocjami zaczną do nich dołączać rozpoczynając dziką orgie... Ha ha dobra, troche mnie poniosło xD
  • awatar Sziszterrr: No to czekamy do 9.500 -,- Rozdział boski,wspaniały i przecudowny *u*
  • awatar 1D: Myślisz że jak dasz warunek na określoną liczbę wejść to ktoś będzie się do tego przystosowywał i będzie wchodził:/ chyba śnisz poczekasz sobie jeszcze trochę :D haha do 2013roku;)
Pokaż wszystkie (24) ›
 

 

Kategorie blogów