Wpisy oznaczone tagiem "Vatika" (20)  

hairlovelo
 
Wtf, czy na Pingerze zmieniła się czcionka?

Wczorajsze włosowe spa to kombinacja kosmetyków Azjatyckich, a konkretnie rosyjskich i indyjskich, z czego te pierwsze inspirowane Indiami i Francją. Ale po kolei.
IMAG6222.jpg
1. Na godzinę-dwie naolejowałam, a właściwie nakremowałam włosy kremem Vatika na noc.
2. Umyłam włosy dwukrotnie szamponem prowansalskim Planeta Organica.
3. Nałożyłam na godzinę proszek Amla rozrobiony z wodą na skórę głowy, a na długość dodałam maskę ajurwedyjskiej Planety Organica.
4. Po spłukaniu na końcówki nałożyłam serum ArganOil.

Z kremu Vatika jestem raczej zadowolona, ale gdy stosuje go raz na jakiś czas czyli nie częściej niż raz w tygodniu. Moje cienkie włosy nie lubią częściej parafiny, którą zawiera.
Jeśli chodzi o szampon to wstępnie jest po prostu za delikatny, myje ale włosy szybko tracą świeżość.
Maskę Ajurwedyjską bardzo lubię, bo świetnie odżywia moje włosy, natomiast Amla śmierdzi, i o ile do zapachu ziół Kalpi Tone się przyzwyczaiłam, to do tego zapachu raczej się nie da. No i działanie też jest trochę gorsze od Kalpi Tone, chociaż to zależy czego się oczekuje.
IMAG6230.jpg
Jakości tego zdjęcia nie skomentuje, ale mniej więcej oddaje wygląd i kształt włosów.

Miałam nadzieje na większą objętość, ale ta się nie pojawiła. Włosy są odżywione, błyszczą, a rozczesywanie było znacznie ułatwione. Włosy są mięsiste jednak dzięki Amli miałam nadzieje zwiększyć objętość i przedłożyć świeżość włosów, jednak chyba nie mogę na to liczyć.
jestem pozytywnie zaskoczona, że Amla działała łagodniej niż większość ziół. Zazwyczaj zioła utrudniają rozczesywanie i sprawiają, że włosy są bardziej sztywne i trochę szorstkie za to zyskują na objętości. Amla natomiast odżywia włosy bez tych efektów ubocznych, a włosy są gładkie i nie splątane.  
IMAG6210.jpg
A tak sobie rozmnażałam kwiatki.  
IMAG6217.jpg
Kupowałam im osłonki w Biedronce.
IMAG6218.jpg
A sobie książki. Później dokupiłam sobie, również w Biedronce, 'Krainę Wódki" Mo Yan.  
IMAG6212.jpg
no i znowu Biedronka. W szafie Bell pojawiło się coś takiego, zbiera świetne komentarza na Wizażu, mnie jednak nie zachwyciła. No ale co można oczekiwać za 10 zł.

A wy kupiliście coś fajnego? :)
 

hairlovelo
 
Ja zwykle co miesiąc przyszedł czas na krótki, a przynajmniej szybkie podsumowanie.

W zeszłym miesiącu pisałam, że włosy przestały nagle wypadać. Doszłam do wniosku, że winowajcą był mróz przy braku czapki, to jednak nadal mnie do niej nie przekonuje.
Również w kwietniu włosy zazwyczaj wypadały w minimalnych ilościach przy myciu (czasem wypadło dosłownie kilka włosów więcej kiedy przez całe dwa dni i noc były związane i nie rozpuszczałam ich przed myciem). Kompilacja: brak mrozów i odpowiedni szampon (podany niżej) jest dla mnie idealna.

Kosmetyki z kwietnia:
-mycie: szampon Eva Nature Style tataro-chmielowy,
-odzywka: Nivea Long Repair,
-maski: Planeta Organica ajurwedyjska złota, Kallos Hair Botox,
-końcówki: serum Marion.
Przed myciem:
-olej: Vatika o. kokosowy z ziołami,
-domowa maseczka (mniej więcej raz w tygodniu): maska Biovax do wł. ciemnych (bez silikonów), Amla od Hesh, o. kokosowym, keratyną hydrolizowaną, opcjonalnie: o. eteryczne, gliceryna,
-w sytuacjach awaryjnych czerwona glinka lub rzadziej puder Babydream w roli suchego szamponu.

Porównując z kwietniem to strasznie wieje nudą. To fakt nie wiele się zmienia. Wcierki i płukanki czekają na lepsze czasy. Uważam, że obecna pielęgnacja bardzo mi odpowiada, a jeszcze bardziej włosom. Uzywam zwykłego, ziołowego szamponu, który idealnie oczyszcza z zabrudzeń i chociaż nie jest najbardziej delikatny dla włosów dzięki swojej oczyszczającej mocy, to częste olejowanie rekompensuje jego siłę.

Podsumowując:
+włosy nie wypadają, są odżywione, a co najważniejsze nie są oklapnięte,
-nadal szybko się przetłuszczają (chociaż troszkę mniej), końcówki nadal maja predyspozycje do rozdwajania.  

Zakupoholizm:
-nabyte: NIC,
-zużyte: odzywka Nivea, maska Hesh Kalpi Tone (mam zamiar do niej wrócić). W koszu wylądowała mgiełka proteinowa Lactimilk ponieważ zważyła się jak mleko, a zapach był...no również jak zepsute mleko, co mnie trochę dziwi bo wcale nie leżała u mnie długo.
0/3!

Zużywanie dobrze mi idzie, ale już tęsknie żeby sobie coś kupić nowego do włosów. Ale muszę wytrzymać, jak zużyje to zaszaleje. xd
IMAG1563.jpg
Od lewej:
-maska Biovax do wł ciemnych: raczej średnio za nią przepadam dlatego zużywam w maseczkach gdzie spisuje się świetnie, solo jej działanie jest za słabe,
-maska Kallos: jak na razie jestem zadowolona, mimo silikonów nie obciąża,
-maska Planeta Organica: jestem nią zauroczona, mimo braków silikonu i naturalnego składu jej działanie jest intensywne a jednocześnie nie obciąża,
-szampon Eva: recenzja wkrótce (w skrócie uwielbiam, ale nie każdemu przypasuje ten rodzaj szamponów),
-olej Vatika: kolejny ulubieniec, ale co tu dużo więcej można napisać o oleju. Kokosa albo się lubi albo nie,
-keratyna hydrolizowana (małe, szare op.): dodaje do d-i-y maseczki, ale żeby zauważyła jakieś szczególne działanie to nie bardzo... moje włosy lubią proteiny a keratyna ich nie puszy mimo iż czasem wylewa mi się więcej niż kropelka dwie...
-serum Marion: przyzwoite serum na końcówki,
-glinka czerwona: dobrze komponuje się z moim kolorem włosów więc kiedy na szybko muszę odświeżyć włosy jest idealna,
-puder Babydream: czasem widzę, że następnego dnia moim włosom trochę  może brakować, wtedy przed pójściem spać stosuje go w niewielkich ilościach na skórę głowy. W ciągu nocy biały odcień zniknie a skóra się nie przetłuści,
-aktywator wzrostu Receptury Babuszki Agafii: zastępca szamponu Eva, jestem ciekawa jak się spisze.

To chyba wszystko, może w ciągu tych kilku dni uda mi się trochę nadrobić włosowymi wpisami, na pewno będzie recenzja.

Macie jakieś ulubione kosmetyki z kwietnia, nie koniecznie do włosów? ;)
  • awatar Bborce: Mi na wypadające włosy bardzo pomogła kuracja tabletkami Novophane, włosy juz nie wypadają garściami i pojawiło się wiele nowych :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
Tak jak w tytule dzisiaj ciąg dalszy, jednak część z poniższych produktów stosuje również do Twarzy czy ciała. Zacznę od najliczniejszej grupy czyli od olejów (gdy podliczyłam trochę się przeraziłam, że aż tyle się uzbierało, na szczęście większość są objętości max. 15 ml/opakowanie).

OLEJE
IMAG1247-1-1.jpg
1. Alterra olejek do twarzy Bio Granat: ten olejek stosowany na twarz nie przekonał mnie, dlatego czeka na swoją kolej do zużycia na włosy. Nie mogę się doczekać kiedy się do niego zabiorę (aktualnie kieruje się datą ważności xd) bo olejki Alterra zawsze służyły moim włosom i zawsze ładnie pachną.
2. Olej awokado: nie używany.
3. Olej makadamia: ten n/u, wczesnej zużyłam mniejsza saszetkę ale nie do włosów i byłam zadowolona.
4. Olej łopianowy Green Pharmacy: dla moich cieniasków wydaje się czasem zbyt ciężki i zdarzał się, że go nie domyłam, mimo wszystko to już któreś opakowanie. Być może ostatnie na jakiś czas ponieważ zauważyłam, że ostatnio włosy po jego użyciu są lekko spuszone (przy myciu bez olejowania i samej odzywce zauważyłam wygładzenie, więc to spuszenie to jego sprawka).
5. Olej arachidowy: kiedyś bardzo go lubiłam ale po prostu mi się znudził, włosy były mięsiste i nieobciążone, nie strączkowały się. Obecnie jego data ważności dawno minęła ale konsystencja nie uległa zmianie więc czeka aż go zużyje.
6. Olej kokosowy Vatika nierafinowany: ulubieniec, również na brwi/rzęsy, same końcówki czy nawet twarz.
7. Olej marchewkowy: ma poprawiać koloryt skóry, na razie stosuje go niezbyt regularnie ale jest przyjemny.
8. Olej tamanu: zapachowy odpowiednik kozieradki, jednak w połączeniu z o. marchewkowym zapach zanika.
9. Olej rycynowy: niezastąpiony na rzęsy i brwi. Na same włosy zbyt tępy i ciężki jednak może kiedyś znowu podejmę probe nanoszenia go na skalp.
10. Vatika krem na noc: odżywczy krem do włosów, który stosuje od czasu do czasu ponieważ przy częstym stosowaniu mógłby nadbudowywać się. Po prostu lubię.
11. Receptury Babuszki Agafii o. na porost włosów: n/u.
12. Olej cedrowy: o. eteryczny: przyjemny dodatek do domowych maseczek, wcierek czy szamponów, jednak nie stosuje go regularnie.
13. Jak wyżej + wszelkiego rodzaju blizny, ukąszenia, wypryski czy otarcia na stopach latem.
13. Olej marula: nie skradł mojego serca, więc leży i czeka na swoja kolej.
14. Olej arganowy: czeka na swoją kolej ponieważ od czasu do czasu lubię jego działanie na włosach, wcześniej stosowałam również na twarz i był całkiem całkiem. Lubie jego działanie na skórze nóg po depilacji: koi i przyspiesza regeneracje (podobnie jak makadamia).
k.jpg
MGIEŁKI / WCIERKI
1. Lactimilk mgiełka proteinowa przyspieszająca wzrost włosów: przez jakiś czas stosowałam ja na skalp ale ponieważ nie zauważyłam mniejszego wypadania to darowałam sobie, natomiast lubię ja stosować pod olej. Nie mam wobec niej dużych wymagań, wystarczy że jest bogata w proteiny. jedyny minus to zapach trochę taki "chemiczny".
2. Jantar: hit czy kit? Przy trzecim opakowaniu nadal tego nie wiem, może wezmę się za niego w przyszłym miesiącu.
3. W opakowaniu po płynie pokrzywowym jest DIY wcierka z sokiem z czarnej rzepy, czosnku i cebuli. Śmierdziuch totalny, nie zauważyłam jakiegoś efektu przy stosowaniu przed myciem więc zaniechałam stosowania. Czeka na swoją kolej.

PÓŁPRODUKTY
1. Gliceryna.
2. Keratyna hydrolizowana.
Używam je pod oleje, dodaje do domowych maseczek, ale tak naprawdę ciężko mi zauważyć po nich efekt, w każdym razie na pewno nie szkodzą więc fajnie urozmaicają pielęgnacje (jeśli wykończę to chyba się nie zdecyduje na kolejne opakowanie, ponieważ wydają się trochę zbędne).
IMAG1264-2-1.jpg
1. Glinka różowa himalajska: czyli połączenie białej glinki z czerwoną.
2. Biała fito-glinka.
3. Żel z aloesu: miałam zamiar stosować go na skórę głowy ale z braku czasu ląduje tylko na twarzy, chyba jeszcze za krotko i zbyt regularnie go stosuje by zauważyć efekty.
4. Glinka czerwona.
5. Glinka ghassaul.
6. Hesh amla w proszku.
7. Hesh kalpi tone: mieszanka ziół, która bardzo lubiłam stosować na skore głowy ponieważ przedłużałam świeżość włosów i odbijała u nasady, na razie jednak zrobiłam małą przerwę w jej stosowaniu.

Oprócz tego cierpię na czasowy przykurcz. powinnam pisać pierwszy rozdział pracy licencjackiej, uczyć się na tyrański egzamin, a zamiast tego dostaje beznadziejne zmiany w pracy do 21 (są to dla mnie najgorsze zmiany ponieważ zapełniają mi cały dzień praktycznie). Eh, eh tak bym mogła się użalać.
  • awatar OlisLife: Bardzo dużo tych produktów : D
  • awatar hairlovelo: @Kosmetyki & Moda: Tylko olejo ;d
  • awatar Orzeszkowa<3: Sporo :) Ja też mam trochę kosmetyków do włosów, ale połowy w ogóle nie używam, leń totalny :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Kiedyś, kiedy jeszcze nie miałam styczności z kosmetykami z Indii (ogółem określę: z orientalnej części Azji) zawsze mnie one intrygowały. Wydaje mi się, że krąży jakaś umowna, niepisana opinia, że są to kosmetyki naturalne (a konkretniej z naturalnym składem bo mimo wszystko to nie to samo), z nutką magicznej mocy (dzięki owej naturalności), a co za tym idzie skuteczne.
Może to przez poczucie, że kometki które otaczają nas w zwykłej drogerii serwują nam samą chemie. Z resztą nie tylko kosmetyki bo jedzenie też. I jakoś tak może myślimy, że tamten świat przez to, że słabiej rozwinięty jest pozbawiony tej "całej chemii"?
Mówiąc ściśle, czy indyjskie kosmetyki są takie naturalne i niezwykłe jak mogłoby się zdawać?
India-mulheres.jpg
Odpowiem od razu: i tak , i nie. Przy czym pragnę zaznaczyć, iż nie jestem specjalistką od tych kosmetyków i wypróbowałam ich niewiele. Pragnę jednak przedstawić moje spostrzeżenia.

-OLEJE MINERALNE W INDYJSKICH KOMETKACH
parafina jest niezwykle popularna nie tylko w indyjskich kosmetykach ale także i naszych, europejskich. Czemu? Jest tania, skuteczna i bezpieczna (bardzo niskie zagrożenie alergią). Ponad to jeśli parafina jest tania u nas to co dopiero w tamtych rejonach. Nie każdym jednak włosom służy olej mineralny. Może być po prostu za ciężki, nadbudowywać się i źle się zmywać. Zanim kupimy orientalny olejek na parafinie za ponad przeciętną cenę (+ koszty przesyłki) lepiej dorwać na próbę oliwkę dla dzieci Bambino. Na parafinie oparte są niektóre oleje Dabur: Vatika, sławna Amla, KTC (m.in. też z amlą).

-SŁABO DOSTĘPNE SKŁADY
niestety nie każdy sklep podaje składy wszystkich swoich produktów. Nie każdy też producent umieszcza dokładny skład. Ta kwestia nie jest najwidoczniej prawnie uregulowana. Na opakowaniach "naszych" kosmetyków muszą być podane składniki według porządku: od największej do najmniejszej zawartości przy czym każdy z nich musi być uwzględniony. Niektóre indyjskie kosmetyki mają podany pełny skład, niektóre tylko składniki aktywne. Trzymam się zasady, że kupuje produkty z podanymi pełnymi składami.

-MOŻLIWE REAKCJE ALERGICZNE?
w tym przypadku nie ma znaczenia czy produkt pochodzi z Polski, Europu, Azji czy Afryki. Naturalne składniki (tj. zioła, ekstrakty roślinne) mają większe stężenie substancji aktywnych więc siłą rzeczy mogą uczulić każdego (i nie jest to wina delikatnej skóry czy składnika, jest to naturalne, przykładem może być aloes czy mocznik które dość często uczulają). Z tego powodu jeśli jakieś naturalne składniki widnieją dalej w składzie może niekoniecznie jest to minus.

-CENY
wbrew pozorom nie są to aż tak bardzo drogie kosmetyki. Czasem sprzedawcy żerują na ich unikalności i podnoszą ceny. Warto porównywać i szukać taniej. Oczywiście najtańsze są w krajach pochodzenia gdzie nie są doliczane kosztu transportu itd (dobry przykładem są kosmetyki Himalaya zdobywające popularność w PL, bywa że ich cena wzrasta u nas trzykrotnie), ale kto może sobie na to pozwolić?

-SKŁADY
trafiłam na kosmetyki naturalne w 100% jak i w zupełnym przeciwieństwie zarówno osobiście jak i tylko przeglądając ich składy w sklepach internetowych. Naturalne będą wszelkie zioła i mieszanki ziołowe, a także henny (ale to nigdy nie jest regułą na 100%) np. od firmy Khadi czy Hesh. I to mogę polecić z czystym sumieniem jeśli ktoś lubi takie klimaty.
Oleje tak jak wspominałam wcześniej mogą ale nie muszą bazować na olejach mineralnych (co nie jest ani plusem ani minusem, wszystko zależy od tego co lubią włosy), często są to oleje ziołowe i mieszanki np. Sesa. Najpopularniejszy to oczywiście kokosowy.
Radzę ZACHOWAĆ OSTROŻNOŚĆ przy zakupie odżywek/masek, a szczególnie szamponów. Nie chodzi o to, że mogą być szkodliwe. Widziałam kiedyś skład odżywki Sesa, który był długi i ogólnie rzecz biorąc nieciekawy, więc po co przepłacać jak lepsze znajdziemy stacjonarnie? Szampony często zawierały silikony czy inne sub. filmotwórcze wysoko w składzie, równie wysoko sub. zapachowe, sub. naturalne na samym końcu: dla moich cienkich włosów nie jest to najlepszy wybór. Nie twierdze tym samym, że indyjski szampony/odżywki są do kitu, ale lepiej zajrzeć w skład żeby się nie rozczarować i nie brać pierwszego lepszego.

Tyle w teorii, a w praktyce wygląda to tak:
IMAG1091-1.jpg
czyli moje pierwsze wrażenia:
-olej koksowy Vatika: olej nierafinowany z dodatkiem ziół (bez parafiny). Bardzo go lubię chociaż dopiero raz olejowałam nim włosy (a mam go naprawdę długo). Używam na rzęsy i brwi a także na końcówki. Nie jest bardzo "tłusty" więc nie obciąża. Kilka razy stosowałam na twarz. Odżywczy olej który nigdy mnie nie zawiódł ale niestety nie jest dla każdego (zazwyczaj włosy wysokoporowate nie lubią o. koksowego, a moją znajomą "zapycha" na twarzy).

-Hesh: Amla i Kalpi Tone: czyli czyste zioła. Amle użyłam dopiero raz więc jeszcze się nie wypowiem. Kalpi tone sprawia, że mój skalp wolniej się przetłuszcza, a włosy zyskują na objętości. Niestety maja intensywne zapach i mogą plątać. Mimo wad zyskały moją sympatie.

-Vatika krem na noc: do olejowania włosów. Ja stosuje go na kilka godzin, ale nigdy na noc. Jest opary na oleju mineralnym, a jego działanie natłuszczające jest intensywne. Skład nie jest super, och!, naturalny. Czasem obciążał mi włosy, ale zawsze dobrze się zmywał. Teraz stosuje go co jakiś czas i zmywam mydłem Sesa dzięki czemu włosy nie są obciążone. Stosuje gdy chce dogłębniej odżywić włosy. Kolejny polubiony produkt.

-Sesa mydło w kostce do włosów: stosuje w drugim myciu. Dobrze myje włosy pozostawiając lekka warstewkę wyczuwalną w dotyku. Może lekko utrudniać rozczesywanie. Dodaje objętości przedłuża świeżość skalpu. Super się pieni i szybko zmywa, pozostawiając swój aromat na włosach (lekki, ziołowy). Bez wątpienia chce żeby to mydło zostało ze mną na dłużej.

-oprócz tego miałam przyjemność używać olejku migdałowego Vatika (którego dawno wykończyłam, stąd brak na zdjęciu), który oparty był na parafinie. Olejek ładnie pachniał, niestety oleje na parafinie są dla mnie za ciężkie i szybko się nadbudowują na moich włosach. Spisywał się dobrze ale stosowany tylko od czasu do czasu. Dobrze się zmywał.

PODSUMOWUJĄC
w praktyce produkty te maja swoje plusy i minusy jednak te pierwsze przeważają nad drugimi. Kiedy już wiem jak ich używać i jakiego działania mogę się spodziewać jestem zadowolona i chce wypróbować kolejne indyjski kosmetyki.

W teorii należy zachować czujność i pilnować składów. Najlepiej jednak poznać swoje włosy, wtedy ryzyko, że kosmetyk się nie spisze znacznie spada.

Zawsze sobie myślałam, że chciałabym mieć w swojej urodzie coś orientalnego, indyjskiego. Chociaż moje włosy nie są czarne to przynajmniej lubią indyjskie kosmetyki.

Znacie, stosujecie indyjskie kosmetyki? :)
  • awatar Mad Nina Blog: Bardzo lubię wselkie olejki do włosów (Amla etc) i urzeka mnie ich zapach xD aktualnie stosuję olejek Sesa na skalp i jestem bardzo ciekawa czy przyspieszy mi porost włosów jak to inni mówią xD
  • awatar Wiedźma1: Bardzo ciekawy wpis :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Uległam. Znowu. Podczas sobotnich zakupów starałam się nie zwracać uwagi na kosmetyki do włosów. Nie pękłam nawet promocji w Lidlu, który oferował odzywki Schauma'y za 5 zł, ani Biedronce gdzie już któryś kusiły mnie komplety szampon+odżywka, również marki Schauma. Prawie...
IMAG0352.jpg
*Czysty olej arganowy. Dam mu jeszcze jedną szanse. Za pierwszym razem jakoś mnie nie porwał. Jak na razie stosuje na brwi i rzęsy.
*Olej marula: to dla mnie nowość i nie mogłam się oprzeć. Szkoda, że nie jest to czysty olej ale i tak jestem ciekawa.
Ona olejki firmy Mincer dostępne są w Biedronce za 12,99 zł/15 ml.
IMAG0354.jpg
Oprócz tego błyszczyki La Luxe z Lidla, trwałe 16 godzin... No na pewno, ale i tak ładne maja odcienie i jak za tą cenę są dosyć trwałe (przynajmniej jak na razie, zdążyłam już wypróbować).

Oprócz tego doszło do mnie zamówienie. Miałam kupić tylko grzebień no a wyszło jak zawsze. Tym razem wybrałam grzebień bambusowy. Na Allegro znalazłam tylko grzebień marki Sibel i już na pierwszy rzut oka wiedzę, że nie jest to tak precyzyjna robota jak w przypadku czesadł Gorgol.
IMAG0369.jpg
*Herbapol płukanka wzmacniająca 6,90/18saszetek (na jedno użycie sugerują zalać 3, a przy długich nawet 6), kupiłam tylko z ciekawości raczej nie kupie ponownie ale jeśli się spiszę to zawsze można samemu zmiksować takie ziółka od zielarza co wyjdzie podejrzewam o wiele taniej.
*Herbapol szampon do włosów tłustych z mydlnicą: ciekawość połączona z brakiem dostępności do kosmetyków Herbapolu. Prosty ziołowy szampon.
*W/w bambusowy grzebień Sibel ok 18 zł.
*Krem regenerujący na noc Vatika z jajkiem, miodem i migdałami. 140ml/12zł również ciekawość. Raczej nie przepadam za produktami na parafinie ale żeby coś oceniać trzeba to wypróbować. Może okazać się fajną alternatywą do olejowania, nie mam zamiaru używać go na noc gdyż dopiero wieczorem myje włosy i to by się mijało z celem.

No dobrze, a teraz już oficjalnie koniec z zakupami. :D
  • awatar Tak to ja a co?: Fajny blog+zapraszam do siebie :)
  • awatar nadzieja7, Ania: jestem ciekawa Twoich nowości dla włosów :)i chyba muszę się również wybrać po te olejki do biedronki :)
  • awatar Ruda1990: Taaa do kolejnego wypadu do sklepu.. ;) Zazdroszczę grzebienia. Ja mam chyba jednak badziewny. Bo plastikowy z szeroko rozstawionymi ząbkami :P
Pokaż wszystkie (10) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Musze przyznać, że podczas mojego wyjazdu moje włosy doznały minimalnej pielęgnacji. Do tej pory 'minimalizm' w pielęgnacji kojarzył mi się szamponem, maską/odzywką i czymś na końcówki. Tym razem skończyło się na samym szamponie. Niemniej często miałam je związane, a podczas rozczesywania nie było aż tak źle więc w duchu mam nadzieje, że nie ucierpiały, a wręcz doznały małego odpoczynku i oczyszczenia.
Po powrocie chciałam zaserwować im coś odżywczego.
IMAG0215.jpg
1. Naolejowałam włosy Vatiką migdałową (pomijając nasadę) na kilka godzin (3? sama nie wiem, bo czymś się zajęłam i nie patrzyłam na zegarek).
2. Następnie na skórę głowy nałożyłam maseczkę drożdżową Agafii, a na resztę włosów maskę miodową Seri.
3. Po pół godzinie umyłam włosy szamponem aloesowym Labell i nałożyłam znowu maskę drożdżową tym razem na skórę głowy i na resztę włosów. Po kilku mi nutach zmyłam.
4. Na sam koniec w skórę głowy wtarłam płyn pokrzywowy Kulpol i zabezpieczyłam końcówki jak zawsze.
Dzisiejsze zdjęcie (włosy myłam wczoraj przed snem, wyschły same w nocy: grzech! Włosomaniaczki mówią by nie robić tego samego w domu).  
IMAG0214.jpg
Chciałam zobaczyć efekt maseczki drożdżowej po myciu i wyjątkowo nałożyłam maskę na skórę głowy. Włosy tracą fason u nasady dość szybko niemniej na długości jestem zadowolona z efektu gdyż nie zbijają się w strąki (mimo ich nałożyło mi się trochę więcej maski niż zazwyczaj). Są błyszczące po same końce i takie...hmm, sprężyste.
Mimo iż starałam się nie nałoży dużo maski u nasady to podejrzewam, że odbije się to na świeżości skóry głowy. Mam zamiar jeszcze zbadać bliżej działanie tej sławnej maski.
IMAG0198.jpg
I zdjęcie na zakończenie. Biedronka: Chupa Chups '20 laty minęło' kupiłam bardziej dla puszki niż dla lizaków (bardzo słodkie). Kwiatka kupiłam bo był tani, a ja takie bardzo lubię (nie wiem jaki to typ, ale w każdym razie nie trzeba ich często podlewać).

No i to tyle na dzisiaj :)
  • awatar hairlovelo: @dodzik-blog: Dziękuję ;) o właśnie, sukulenty to kwiaty dla mnie ;)
  • awatar kocieoko: piękne są !
  • awatar Julia Aleksandra: Jakie Ty masz rewelacyjne włosy :) Widać, że o nie dbasz i znasz się na rzeczy! Podziwiam!
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hairlovelo
 
Ponieważ ostatnimi czasy miałam dość mało czasu więc tego typu podsumowania nie zdarzały się wcale. Jeśli chodzi o pielęgnacje włosów to cal mam jeden: zapuścić zdrowe włosy. Niestety za słowem "zdrowe" kryje się wile, a mianowicie: nie wypadające, nawilżone aż po końce i najlepiej jeszcze mało przetłuszczające się oraz odbite u nasady.

Moja pielęgnacja w ostatnim czasie była bez zmian:
*przed myciem: olejowałam skalp mieszanką olejków, na długość włosy spryskiwałam odżywką wzmacniającą  w mgiełce Green Pharmacy, a na to aplikowałam olej arachidowy; brzmi... dość dużo, ale w praktyce to były tylko 3 proste kroki, dzisiaj postanowiłam je ograniczyć do raz w tygodniu chociaż bardzo mi służyła taka pielęgnacja, natomiast w tygodniu postanowiłam zastąpić to kozieradką nakładaną na skórę głowy (od tego tygodnia). Jestem ciekawa jak to zioło zadziała u mnie.
*mycie: standardowo szampon, w tym przypadku najczęściej Petal fresh nawilżający, oraz odzywka, tutaj najczęściej Kallos Keratin. Po zmyciu tego wszystkiego aplikowałam tonik Babuszki Agafii wzmacniający na skórę głowy, a na końcówki olej kokosowy i silikonowe serum.

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie nie miałam problemów z wypadaniem, a jeśli chodzi o wzrost włosów to też nie stały one w miejscu. Rzadko zdarzało mi się obciążyć włosy u nasady za to gdy nosiłam włosy rozpuszczone często miałam wrażenie, że olej nie do końca się domył. Jednak w gruncie rzeczy na co dzień nosiłam włosy związane w warkocz więc nie wracałam na to uwagi, a dzięki temu moje włosy nie plątały się więc nie musiałam je katować grzebieniem, czy martwić się o każde haczenie o torbę/kurtkę itd.
Najbardziej nurtującą dla mnie sprawą jest to, że mimo tego, że włosy nie są suche nawet na końcówkach, to zdarzają się rozdwajać.


Natomiast jeśli chodzi o kosmetyki do włosów to cel tutaj również gra ważną rolę, a jest nim: nic-nie-kupowanie i zużywanie tego co już jest.
Przez przeszło dwa miesiące uległam i w koszyku wylądowały: wyżej już wspominany szampon Petal Fresh, szampon łopanowy Elfa Pharm oraz odzywka Green Pharmacy w mgiełce (i ten ostatni wybór był uzasadniony, gdyż planowałam używać jej pod olej, a że nie miałam żadnego typu produktu to trochę się rozgrzeszam xd).
Zużyłam za to szampon Schauma 7 ziół, maskę Ziaja z ceramidami, tonik Babuszki Agafii przeciw wypadaniu i to jak na razie wszystko. Jeśli chodzi o tempo zużywania to jest ono niestety znacznie wolniejsze od tępa kupowania. Jednak ostatnią rzeczą kupioną do włosów nabyłam 1,5 miesiąca temu! Czyli chyba idzie mi całkiem nie najgorzej.

Ostatnio najczęściej używane:
IMAG5579.jpg
Od lewej:
*mieszaka olejowa na skalp: najlepszy jak dotąd olej/zbiór olei, który używałam na skore głowy, nigdy wcześniej olej nie hamował wypadania a jedynie je wzmagał, tym razem było inaczej,
*mgiełka wzmacniająca GP: szkoda, że odżywka posiada silikony, ponieważ spodziewałam się czegoś lżejszego, jak dotąd stosowałam tylko pod olej, będę musiała spróbować ja solo,  
*olej arachidowy również nie wzmagał wypadania chociaż nakładałam go jedynie na długość włosów (zdarzało się jednak, że tak nałożony olej powodował lekki wysyp przy myciu), olej bardzo fajnie działa na moje włosy, mam wrażenie, że po częstym, regularnym stosowaniu lekko pogrubiły się i stały się bardziej "mięsiste", szkoda że zapach jest tak intensywny i zaczyna męczyć po pewnym czasie,
*szampon nawilżający PF to chyba najlepszy szampon od dłuższego czasu, jest delikatniejszy niż większość szamponów, a mimo wszystko pozostawia włosy odbite u nasady, zdecydowane TAK dla tego kosmetyku,
*maska Kallos Keratin, która również bardzo polubiłam mimu kilku zastrzeżeń, jeśli chodzi o stosunek cena/pojemność to najlepsza maska/odżywka w tej kategorii,
*olej kokosowy Vatika: ulubieniec na końcówki i tyle,
*Sessio olejek na końcówki z olejem arganowym: tak jak wyżej: ulubieniec w swej kategorii,
*tonik wzmacniający Babuszki Agafii: jest przyzwoity, może nawet dobry, ale nie umywa się do wersji przeciw wypadaniu.

Używacie/używaliście, któregoś z nich? Jakie macie zdanie? :)
  • awatar blog.carolicious: lubię maski z Kallosa, tylko banan średnio mi podpasował :)
  • awatar Julia Aleksandra: Super :) Chyba się skuszę na tą maskę Kallos..
  • awatar hairlovelo: @Julia Aleksandra: ja na pewno skuszę się na kolejne :) @blog.carolicious: u mnie Banan odpada chociażby ze względu na sam zapach :d @dodzik-blog: szampon b. polubiłam ale lepiej poczekać na promocję :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Od jakiegoś czasu, dłuższego czasu, a właściwie już nieco ponad miesiąc przed każdym myciem wcieram w skore głowy samoróbką mieszankę. Oto oleje które użyłam:
olejowanie skalpu.jpg

Czyli:
*Green Pharmacy olej łopianowy
zagłębiając się w skład tego oleju rozczarowałam się. Łopian, i to nie olej, a ekstrakt, znajduje się na samym końcu przed zapachem. Fakt, skład jest krótki ale nazwa jest myląca. Skład:

-olej słonecznikowy: bogaty szczególnie w witaminę E i kwas linolowy, wzmacnia odporność skóry, naturalny filtr UV (zatem idealny na lato), zapobiega wypadaniu oraz regeneruje włosy, a oprócz tego normalizuje działanie gruczołów łojowych (przydatny dla cery tłustej i przetłuszczającej się skory głowy).

-skrzyp polny: szczególnie bogaty w krzem, który jest budulcem kolageny, sławę osiągnął dzięki hamowaniu wypadania, wzmacnianiu i stymulowaniu wzrostu włosów, oprócz tego wzmacnia nie tylko cebulki ale włosy na długości pomagając je zregenerować (ale uwaga, zioła solo mogą wysuszać), uodparnia włosy na mechaniczne zniszczenia, a także blokuje przenikanie szkodliwych substancji w głąb włosa.

-olej kukurydziany: szczególnie obfity w witaminę E i K, wspomaga ukrwienie skóry głowy, dzięki czemu są one odżywione i wolniej się starzeją, chroni przed promieniami UV.

-ekstrakt z łopianu: łagodzi i koi dlatego jest pomocny przy podrażnionym, suchym skalpie czy łupieżu, a ponad to zapobiega wypadaniu, stymuluje wzrost silniejszych włosów oraz regeneruje.

-BHT: antyoksydant/przeciwutleniacz. "Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania lipidów zawartych w kosmetyku, jak np. niektórych cennych olejów roślinnych."[www.kosmopedia.org/encyklopedia]

*Vatika olej kokosowy nierafinowany: olej uwielbiam  ponieważ jest bardzo wszechstronny, skład jest dosyć długi ale to dlatego, że producent urozmaicił go ziołami, nie zagłębiałam się w skład szczegółowo, najważniejszy był dla mnie sam olej kokosowy. Skład:

-olej kokosowy: działanie przeciwłupieżowe, zapobiega niszczeniu cebulek, łagodzi i przyspiesza gojenie, antybakteryjny, nawilżający, blokuje przenikanie promieni UV, idealny do cery suchej i odwodnionej.

-amla: szczególnie bogata w wit. C, działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i ściągająco, a ponad to rewitalizuje i odmładza, wzmacnia włosy hamując ich wypadanie, oprócz tego przyspiesza wzrost oraz powoduje, że włosy rosną zdrowsze i grubsze, zapobiega rozdwajaniu się końcówek, a także powstawaniu łupieżu.

-migdałecznik chebułowiec: hamuje rozwojowi bakterii, pomocny w walce z łuszczycą.

*Olej rycynowy: przyspiesza wzrost włosów, domyka łuski (przez co optycznie może się wydawać, że przyciemnia włosy), zapobiega rozdwajaniu się końcówek, hamuje wypadanie, zagęszcza, wzmacnia a także nabłyszcza, ale uwaga, najlepiej działa w połączeniu z innym olejem lub dodany do maski/odżywki.

*Olejek z drzewa herbacianego: olejek eteryczny, przeciwgrzybiczy (dzięki temu ma szerokie zastosowanie) oraz antybakteryjny, pomocny w walce z przetłuszczaniem się włosów, z łupieżem, a także z wszawicą, oprócz tego ma działanie: antyseptyczne, przeciwzapalnie, bakteriobójcze, przeznaczony raczej do cery tłustej (pomocny w walce z wypryskami, unikać stosowania w nierozcieńczonej formie).

A to wszystko razem wygląda tak:
IMAG5460.jpg
Barwy jest typowo olejowej czyli żółtawej. Zapach jest dosyć ciekawy, ale głównie przebija się olej kokosowy. Jeśli chodzi o proporcje to: olej rycynowy, kokosowy i "łopianowy" jest w tych samych ilościach, a olejku z d.herbacianego jest na oko (mniej więcej jedna kropla na 4 małe łyżeczki oleju). Wymieszane oleje nakładam przed każdym, a przynajmniej prawie, ale w większości, przed myciem. Czas jest dowolny, zazwyczaj jest to nieco ponad godzina.

A efekt: może spodziewałam się trochę przyspieszonego wzrostu, natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zahamowanie wypadania. W ciągu dnia, a także podczas mycia włosów leci znacznie mniej. Okazało się to dużym zaskoczeniem ponieważ wcześniej nakładanie jakiegokolwiek oleju na skal lub nawet w pobliży skutkowała dużym wysypem. Takiej mieszance mowie tak!

Ponad to o dziwo włosy niestrajkującą się już tak jak wcześniej, są odbite u nasady i spokojnie mogę je myć co dwa dni (bez wstydu, bez oporów, bez łoju). Spodziewałam się utraty objętości i przyspieszenia przetłuszczania się włosów. Na szczęście od tym względem się rozczarowałam.

Na dzień dzisiejszy moje włosy wyglądają tak, po dwóch dniach od mycia:
IMAG5471.jpg
Olejując skalp przy okazji nakładam zawsze olej arachidowy na długość, wcześniej spryskując je odzywką ziołową Green Pharmacy. Jednak jakiś dużych efektów nie widzę. Są jakby trochę w lepszej kondycji, ale w sumie nie jest to jakiś super efekt. Mimo wszystko włosy olejować regularnie będę dalej ponieważ efekt na skórze głowy bardzo mnie zadowala. A poza tym muszę trochę pozużywać. xd

Oprócz tego ostatnio regularnie stosuje:
maskę Kallos Keratin: recenzja oczywiście będzie, teraz tylko powiem, że ją polubiłam;
tonik Babuiszki Agafii: w sumie tak jak wyżej; xd
szampon nawilżający Petal Fresh: znowu tak jak wyżej.
Podsumowując bardzo mi podrasowała obecna pielęgnacja. Nie jest idealna, trochę brakuje mi typowo nawilżających substancji jednak z braku laku, a właściwi czasu dopieszczam je raz na jakiś czas domową maseczką, a moje włosy są zadowolone.
  • awatar blog.carolicious: Ale miks :) Twoje wlosy musza Cie kochac za to jak je rozpieszczasz ;)
  • awatar patrycja_eff: koniecznie musze wypróbowac to olejowanie wlosow :)
  • awatar Świat MyLady: oo bardzo ładne włosy :) przyznam Ci,ze urosły :) i mega pielęgnacja
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Pielęgnacja mojej twarzy zawsze była dość... skromna. W gimnazjum zaczęłam stosować rożne żele trądzikowe takich firm jak Garnier czy Under Twenty. Borykałam się wtedy z trądzikiem, a moim ulubionym produktem był peeling/maseczka Garnier 3 w 1. Dzisiaj nigdy w życiu nie nałożyłabym tych różnych i dziwnych specyfików na twarz. Ponieważ zdarzały mi się jakieś przykre niespodzianki miejscowo stosowałam krem z apteki 20/20, który bardzo szybko je zwalcza, a właściwi wysuszał. Od czasu do czasu jakieś inne kremy trądzikowo-nawilżające bo których wcale nie było lepiej.

Później był przełom. Postawiłam na szare mydło. Minimalizm. Gdy jakiś pryszcz się pojawił atakowałam go olejkiem z drzewa herbacianego i to wszystko.
Do tego doszedł makijaż. Pudry, korektory, podkłady, które często wysuszały mi skórę. Ostatnim etapem były podkłady w musie, które jeszcze bardziej wysuszały.

Jakiś czas temu przestałam się malować, ponieważ moja skóra była tak sucha, że automatycznie pojawiały się suche skórki czy liszaje. Chyba nie muszę mówić jak to wyglądało... Moja skóra twarzy była ekstremalnie sucha, łuszczyła się a liszaje pozostawały nawet gdy nie stosowałam podkładu.

Moja kuzynka stwierdziła, że mam atopowe zapalenie skóry, ale ja uparłam się, że nie.

Dopiero niedawno wpadłam na to czemu moja skóra jest sucha i tak ciężko mi ją nawilżyć. Zaczęłam stosować kremy do twarzy (tak, wcześniej ich nie stosowałam), ale efektów jakoś nie widziałam a po nałożeniu piekła mnie skóra...

Rozwiązanie jest proste: moja skóra była odwodniona, a przez to sucha i wrażliwa. Z cery mieszanej z tendencją do tłustej zrobiła mi się mieszana z tendencją do suchej. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że te kosmetyki spisały się na najwyższą ocenę.
twarz.jpg
Zmiany jakie dokonałam:

1. Zamieniłam mydło w kostce (często szare mydło), po którym skora była sucha i ściągnięta na delikatny żel myjący i to taki, który nie kosztuje wiele, jest uniwersalny i ogólnodostępny. Jak dotąd były to żele Babydream oraz J&J 3w1 i nie zamierzam z nich rezygnować w najbliższym czasie.

2. Krem do twarzy obowiązkowo. Najlepiej po każdym myciu chociaż sporadycznie zdarza mi się o nim zapomnieć. Więcej o nich poniżej.

3. W kryzysowych momentach (np. po całym dniu gdy skóra miała częsty kontakt z mrozem) nakładałam olej kokosowy Vitaki i efekty były natychmiastowe. Skóra była nawilżona i miękka. Kolejny powód dla którego uwielbiam ten produkt. Czasem na nakremowaną twarz nakładałam miejscowo kapsułkę z wit. A i E. Teraz jest to raczej zbędne.

4. I najważniejsze, na prawdę najważniejsze. Krem najlepiej gdy nakładam na jeszcze wilgotną skórę po myciu. Eliminuje to całkowicie pieczenie po nałożeniu kremu a skóra jest o wiele bardziej nawilżona aż do kolejnego mycia. Zdecydowanie najlepsze kolo ratunkowe jakiego się chwyciłam.
IMAG5399.jpg
A teraz czas na moich bohaterów.
1. Bioluxe Organic Avocado krem na noc, który stosuje na dzień. Krem jest lekki i pomaga, podkreślam, pomaga utrzymać nawilżenie wciągu dnia. Sam z siebie nawilża w niewielkim stopniu dlatego dla suchej skóry jest trochę za slaby. Krem jest lekki i po aplikacji nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy, szybko się wchłania, dzięki czemu się ona nie świeci. Krem jest bezbarwny na skórze i ma delikatny zapach. Jest idealny na dzień, a ponad to nie powoduje przykrych niespodzianek pod postacią wyprysków.
Krem kopiłam w sklepie z rosyjskimi kosmetykami, 40ml za 3.90. Takie ceny lubię.

2. Baikaderm zespól flawonów izolowanych z kochania Scutellaria baicalensis z alantoiną. Krem stosuje na noc ponieważ jest bardziej treściwy niż Bioluxe, a ponad to jest barwy pomarańczowej i po nałożeniu grubszej warstwy zauważyłam lekkie zabarwienie skóry (ale nietrwałe, znikające po zmyciu albo nawet i wczesniej) więc wolałam nie ryzykować nawet nakładając mniejsze ilości. Krem bardzo dobrze nawilża moją skórę i zregenerował moje liszaje, a także przebarwienia po nich. Jak dla mnie nie ma co pisać, jest po prostu idealny. Nawilża, skora się nie świeci, szybko się wchłania chociaż można wyczuć cieniutką warstewkę po nałożeniu i nie skutkuje wypryskami.
Najbardziej podobają mi się efekty gdy nałożę go na lekko wilgotną skórę i go wklepie chociaż bez tego też się dobrze spisuje.
Dostałam go w aptece, 35g za ok 15 zł.

Podsumowując: jestem bardzo zadowolona z efektów. Skóra po myciu nie jest ściągnięta i się nie łuszczy. Jest nawilżona ale nie tłusta. Rano bardzo rzadko (chyba dla reguły) zauważam na twarzy niespodziankę pod postacią małego wyprysku których szybko znika (także nawet nie muszę go zwalczać innymi kosmetykami). Liszaje zniknęły a po nałożeniu kremu na suchą skórę nie piecze.

Plus moje małe, dzisiejsze zakupy:
IMAG5394.jpg
Juhu, pokonalam wszelkie żądze dotyczące kosmetyków do włosów chociaż miałam chwile rozważań, kryzysu, w Biedronce gdzie dostępne są odzywki Garniera, których wcześniej nigdzie nie widziałam (ale to może kwestia nie zachwycającego składu).
Zamiast kupować kosmetyki do włosów wyładowałam swoje 'frustracje' na żelach pod prysznic. Chociaż nawet nie zdążyłam użyć ani razu żelu Wllenss&Beauty, który kupiłam ostatnio na zakupach, to i tak w koszyku wylądowały nowe. Wszystko przez Biedronkę. Ta świadomość, że danego kosmetyku może nie być przy następnej okazji kusi. Wrzuciłam więc dwa żele pod prysznic za ok 6 zł/szt.
W Rossmannie trafiłam na Babydream więc wzięłam go również z myślą zużycia go jako żel po prysznic ale do częstego mycia szczególnie przed snem. Do tego jakimś cudem w koszyku wylądowały kolorowe wsuwki, które bardzo lubię więc już je tam zostawiłam...

Eh, muszę przyznać, że każdy z tych produktów jest zbędny ponieważ mogłabym je kupić dopiero za jakiś czas. Ale co tam, chyba jestem typem chomika i lubię mieć mały zapasik, a bo później nie będzie czasu na zakupy a jak się skończy...

No dobra będę się leczyć xd Na dodatek czekam jeszcze na paczkę z kolejnymi kosmetykami więc myślę, że przez kolejny miesiąc, albo nawet i dłużej, nie będę musiała już niczego kupować.
  • awatar perasperaadastra81: Baikaderm -zakupię:)żele też mnie kusiły ale odpuściłam ;)
  • awatar chora duszyczka: podstawą jest również picie dużej ilości wody. 2,5l dziennie i naprawde widać różnice, której nie da Ci żaden krem
  • awatar hairlovelo: @chora duszyczka: wiem, ale nie jestem w stanie wypić tyle wody codziennie nawet jeśli nie pije niczego innego
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
PicMonkey Collage8.jpg
Ciąg dalszy, który postanowiłam wyodrębnić ponieważ znalazły się tu same oleje. Sama trochę się zdziwiłam, że tyle ich wyszło, ale gdybym musiała, nie wiem z którego bym zrezygnowała. Od ponad miesiąca olejuje nie tylko włosy dlatego każdy z nich ma jakieś swoje zadanie w którym jest moim faworytem.
PicMonkey Collageyh.jpg
*Vatika nierafinowany olej kokosowy którym zabezpieczam końcówki. Do tego zadania nadaje się idealnie, nie skleja ich, a jego działanie wzbogacam jeszcze silikonowym serum. Taka "bomba" odżywcza bardzo odpowiada moim końcówkom, które zapominały co to przesusz i spuszenie. Trochę szkoda mi go na olejowaie całych włosów, ale myślę, że jak wykończę pozostałe oleje to się skusze, 150ml/12 zł.

*Alterra olejek do masażu migdały i papaja: moja ulubiona wersja spośród tej serii olejków, świetna mieszanka do olejowania włosów i paznokci, nabłyszcza je i wzmacnia. Po prostu mój must have, dobrze również spisuje się przy masażach lub po kąpieli zamiast balsamu,  w promocji 15 zł/100ml (Rossmann).

*Olej z pestek winogron jestem moim ulubieńcem do olejowania włosów, nie jest tłusty jak oliwa z oliwek, łatwo się go zmywa i ma przyjemny zapach, jeśli chodzi o działanie to nie obciąża włosów, wygładza je i uelastycznia, jest w 100% naturalny i na pewno nie zagraża budżetowi, nie pamiętam już ceny ale za kilka, kilkanaście złoty dostępne są półlitrowe butle.

*Wellness&Beauty olejek do ciała mango i papaja: ostatnie odkrycie, polubiłam za ładny skład (najlepszy spośród tej serii), stosuje zamiast balsamu do ciała i jest idealny, nie lepi się a jedynie pozostawia lekką warstewkę ochroną, ładnie pachnie i daje mu dużego plusa za buteleczkę, a właściwie aplikator, który jest precyzyjny i nie brudzi wszystkiego dookoła. W składzie znajdziemy olej słonecznikowy, rycynowy, ekstrakt z owoców papai, olej z mango, migdałowy oraz z pestek moreli, a dopiero później trochę chemii, 150ml/10,99zł (Rossmann).
IMAG4919.jpg
Dzisiejsze włosy po olejowaniu Alterrą (1,5 h), następnie umyłam włosy szamponem piwnym i użyłam odżywki Timotei wspomnianej w poprzednim poście.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Końcówki włosów to moja największa frustracja. Bez względu na to jakie i ile mam problemów włosowych końcówki towarzyszą mi prawie zawsze. Wypadanie włosów to zwiększa się to zmniejsza, z przetłuszczanie to też różnie ale końcówki zawsze mi się rozdwajały odkąd pamiętam. Przyznaje się do tego bez bicia. Za przyczyny uważam niezbyt urozmaiconą dietę, szczególnie ostatnio i brak czasu dla fryzjera, szczególnie ostatnio. Na dodatek pogrążam moje końcówki tępymi nożyczkami do włosów co jest tylko chwilowym rozwiązaniem problemu. Robię to tylko kiedy końcówki doprowadzają mnie do gorączki.
IMAG4475.jpg

Ostatnio gdy byłam u fryzjerki to ścięła mi włosy chyba dosłownie o centymetr  i to tylko na linii długości, także te włosy które wcześniej były postopniowane zostały nawet nie tknięte. Fryzjerzy...o zgrozo.

Jakiś czas temu odkryłam olej kokosowy Vatiki i tak znalazłam idealne zabezpieczanie końcówek, których nie rozpieszczam.
I tak oto nakładałam na mokre włosy olej Vatiki, a następnie wcierałam w końcówki silikonowe serum.
Przyznam, że ten sposób bardzo przypadł mi do gustu, a ponad to okazał się bezproblemowy. Był to chyba pierwszy olej który nie sklejał mi końcówek i włosy nie wyglądają na tłuste. Ponad to nie puszył moich włosów lecz je odżywia.

Końcówki się błyszczały a rozdwojonych końcówek nie przybywało. Jedyny minus to to, że olej ma postać stała.

Polecam ten olej do stosowania na końcówki, bo jak na razie tylko w ten sposób go wypróbowałam.
  • awatar viqen: ja się strasznie lubię z tym olejkiem :D nakładam go na całe włosy przed myciem. Uwielbiam!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
zapowiedz
IMAG4475.jpg


No dobra pękłam. Ale tyle razy słyszałam o tym oleju i o to zauważyłam go na półce w małym, ubocznym sklepiku w centrum Poznania.

Olej jest nierafinowany- czyli wszystkie swoje dobroczynne właściwości zachował, o czym świadczy sam zapach intensywnie kokosowy.
Większość oleji podlega temu procesowy dzięki czemu może mieć zastosowanie spożywcze, porównałabym to z usuwanie miąższu z soku. Olej staje się klarowny, pozbawiony zapachu i tego co w nim najbardziej treściwe. Stąd też nierafinowane są niestety droższe.

Nie mogę się doczekać ab go użyć. Jak dla mnie jedyny minus to taki, że olej kokosowy ma stan skupienia stały, więc aby go zaaplikować trzeba go odrobinkę rozgrzać, podgrzać. No ale wybaczam mu to, a poza tym nie mam na to wpływu.
  • awatar mama razy dwa: chciałabym poznać recenzję :) moje włosy aż proszą się o renowację :)
  • awatar justynkova: Ja używam lnianego.
  • awatar hairlovelo: @justynkowa: ja mam z Vitaki ze słodkich migdałów ale jakoś nie jestem fanką parafiny, a ten olej jej nie ma :) @Kasiulkowym okiem: olejowanie to dobry sposób żeby wzmocnić włosy obojętnie w sumie jakim olejem, trzeba trafić w swój typ (z tego co kojarze to włosy wysokoporowate nie lubia kokosowego ale od tego też są wyjątki) ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
IMAG4150.jpg

Od producenta:

IMAG4159.jpg

Odżywcze składniki wnikają we włosy, regenerują, wzmacniają, nabłyszczają itd, czyli typowe zapewniania.
Jak stosować:
"regularnie wmasowywać olejek we włosy i skórę głowy, dla najlepszych rezultatów zostaw na całą noc".

Ja osobiście nie nałożyłabym na całą noc tego olejku na skórę głowy, właściwie to stosuje go tylko na włosy na kilka godzin, nigdy z nim nie spałam.

Skład (zdj): olejek bazuje na parafinie, mieszanka kilku olejków, silikon plus trochę chemii.

Jeśli chodzi o działanie to spodobało mi się, włosy faktycznie są nabłyszczone i miękkie. Lubiłabym go bardziej gdyby nie ta chemia w drugiej części składu.
Parafina powoduje, że łuski włosów są domknięte i osłonięte więc nie tracą wody oraz są odporniejsze na urazy mechaniczne.
Jednak bardzo trudno zmyć ją z włosów. Pojedyncze mycie nie wystarczy. Zdarzyło mi się też, że musiałam nanosić piane na całe włosy. Więc z jednej strony mamy odżywianie, a z drugiej nie zbyt delikatne mycie.
Olejek jest za to wydajny ale to żadna wielka zaleta. Ma ładny zapach, który trudno mi określić.


Podsumowując: nie jest zły ale jak mam się męczyć przy zmywaniu to wole coś innego.
 

divafashion
 
Niejednokrotnie dostaję od Was *wiele wiadomości dotyczących moich włosów* - ich pielęgnacji, czy używanych kosmetyków. Postanowiłam więc stworzyć dla Was notkę, która (mam nadzieję) zaspokoi Wasz włosowy głód wiedzy ;)
Na samym początku musicie wiedzieć, że jestem *włosomaniaczką* :D - uważam, że nie ma większego atutu kobiecości, niż piękne, długie, zdrowe i zadbane włosy. Wobec mnie matka natura była hojna, ponieważ na prawdę nie mogę narzekać na swoje włosy - są mocne, zdrowe, szybko rosną.
Oczywiście, by nie było za różowo, jak każda kobieta mam dni, gdy moje włosy mają humorki i za nic nie da się ich ułożyć ;)
*Jak dbam o włosy?  - przedstawiam Wam mój zestaw do zadań specjalnych* :)
1.jpg


*SZAMPONY + ODŻYWKI*
3.jpg

*1.Gliss Kur z Kompleksem Płynnej Kreatyny* - zdecydowanie moja ulubiona seria z Schwarzkopf. Czarno - złota seria jest przeznaczona to włosów  bardzo suchych, zniszczonych. Jestem bardzo z niej zadowolona, przyjemny zapach, włosy są śliskie, gładkie, miękkie.

*2.Ziaja,masło kakaowe* - kosmetyki z tej serii odkryłam, dzięki swojej mamie, która od lat zachwala cudowne właściwości masła kakaowego. Szampon i odżywka wygładza włosy, nie obciąża ich, a cena jest kosmicznie śmieszna. Ja za zestaw zapłaciłam *AŻ* 12zł! I ten zapach mmm...

*3.Babydream Szampon*  - zakupiłam go pod wpływem *wielkiego BUM* dotyczącego szkodliwości *SLS* zawartych w szamponach i odżywkach. Babydream to szampon dla dzieci, dostępny w Rossmanie. Cena to ok. 6 zł. moja opinia? Hmm.. Może i SLS są złe dla włosów, jednak na moich długich, grubych włosach ten szampon (SAM) się nie sprawdził. Włosy się plątały, były szorstkie. Lecz w połączeniu z odżywką (gliss kurr / ziaja ) daje fajny efekt.

*MASKI*
6.jpg

*1.Crema al Latte, Kallos* - powiem tylko *CUDO* ! Najlepsza maska jaką kiedykolwiek miałam. Włosy są odżywione, sypkie, a do tego ten zapach mleka i kokosów mmm... ;)  Tylko trzeba pamiętać, by dobrze ja spłukać, obficie wodą, gdyż w przeciwnym razie może obciążyć włosy. Cena ok. 15zł, dostępna w sklepach fryzjerskich.

*2.Maska z olejkiem arganowym, Kallos* -  polecana do włosów farbowanych i zniszczonych. Fajnie regeneruje, nawilża. Cena ok. 8zł

*I INNE CUDA ;)*
4.jpg

*1. HairX, Olejek regenerujący końcówki, Oriflame* - cała seria HairX jest godna uwagi, lecz moim ulubieńcem jest właśnie regenerujący olejek na końcówki. Zauważyłam znaczne zmniejszenie rozdwajania końcówek, i dużą regenerację. Polecam jak najbardziej! Cena w promocji 15zł.

*2.Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym, Marion* - dwufazowa odżywka bez spłukiwania. Producent gwarantuje nam 7 efektów m.in : połysk, regenerację, nawilżenie, wzmocnienie, elastyczność. Czy odżywka faktycznie, zapewni nam 7 efektów? TAK , TAK TAK ! - przynajmniej na moich włosach ;)
Do tego niska cena 7zł, lecz dość ciężko ją dostać. Jest dostępna również w postaci olejku.

*3. Olej kokosowy, Vatika* - tego pana chyba nie trzeba Wam przedstawiać ;) Pomimo, iż olejowanie jest dość specyficznym zabiegiem, uważam, że wszystkie przychylne opinie na temat tego olejku, są całkowicie słuszne. Dodatkowo można go używać np. jako tonik do demakijażu ;)
Cena ok. 15zł.

*KILKA ZNANYCH I NIEZNANYCH TRICKÓW* ;)

1. Włosy zawsze myję w *letniej* wodzie, zaś ostatnie płukanie wykonuje *zimną wodą*. Dzięki temu
łuski włosów się zamykają, a  my unikamy efektu matowych włosów.

2. *O-S-O*, czyli odżywka, szampon, odżywka. Trick który stosuję raz na 2-3 tyg. Najpierw nakładamy
na włosy odżywkę (tak jakbyśmy myli szamponem). Następnie płuczemy - szampon - płuczemy -
i znów odżywka. Dzięki temu najpierw nawilżamy włosy, zanim oczyścimy je szamponem. Polecam głównie dla włosów suchych.

3.Do czesania używam jedynie grzebienia o szeroko rozstawionych ząbkach, które nie wyrywają
włosów. Czesanie zaczynam zawsze od końcówek ku górze. Aby nadać włosom efekt "po prostownicy" przeczesuje je *szczotką z Avonu* - różowa widoczna na 1wszym zdjęciu ;)

4.*NIGDY* nie śpię w rozpuszczonych włosach. Po pierwsze sprzyja to plączeniu włosów. A po drugie
byłoby mi po prostu za gorąco ;) Na noc preferuję lekki warkocz.

5.Nie używam suszarki ( ba, nawet nie posiadam :D). Lokówkę, prostownice używam jedynie okazjonalnie - zawsze rekompensuje włosom taki zabieg mocno nawilżającymi maseczkami.


*Mam nadzieję, że moje rady, były dla Was przydatne* ;)
  • awatar Sepression: Chyba muszę w cos zainwestować, bo jak na razie moja pielęgnacja ogranicza się tylko do szamponu :P
  • awatar Taste of Joy: piękne masz włosy:)
  • awatar Bayorka: zakupiłam tą maske Crema al Latte, Kallos i musze zaczac uzywac:D
Pokaż wszystkie (12) ›
 

blondemuffin
 
Część z Was na pewno pamięta moją recenzję Lorealowskiego mythic oil (blondemuffin.pinger.pl/(…)wpisu…), który okazał się fenomenalny :) W Stanach przerzuciłam się na klasyczną  wersję popularnego Elixiru Kerastase.


Stosowanie olejków, począwszy od Mythic Oil stało się moim codziennym nawykiem - nie wyobrażam sobie nie posiadać któregoś z nich. To tak jak z porannym piciem kawy ;)

Jeżeli chodzi o olejek Kerastase, mam wersję do włosów farbowanych


DSC_1063.JPG


Ogólnie jestem z niego bardzo zadowolona, jest nieco lżejszy od klasycznej wersji, zachowując swoje właściwości. Jest nafaszerowany silikonami ale naprawdę mi to nie przeszkadza. Moje włosy są silikonolubne :D i wolę jak chronią je silikony niż naturalna odżywka z alterry bez żadnych oblepiaczy, serio. Takie jest moje zdanie i teraz każda włosomaniaczka, która włosy moczy w naturalnych olejach może mnie zjechać. Świadomie używam kosmetyków z silikonami, przynajmniej wiem, że aktualne kosmetyki to zestaw 100% który zadowala moje włosy i uważam że tak naprawdę to SZAMPON musi być ich pozbawiony, żeby dobrze oczyścić włosy i ich nie oblepiać przed odżywką(bo po co wtedy stosować odżywkę?) Moje włosy są w naprawdę dobrej kondycji, choć odżywkę nakładam niemalże codziennie - potrafię umyć raz na pół roku jedynie szamponem, bez olejków itd. i wiem, że są w rewelacyjnej formie biorąc oczywiście pod uwagę, że naturalną blondynką to ja od ponad 2 lat nie jestem. A ten fakt również potwierdza, że silikony nie niszczą włosów i czekam aż włosomaniaczki podadzą mi jakieś mega racjonalne powody, dla których silikony są takie straszne.

Mój zestaw wygląda tak:

DSC_1062.JPG


Od lewej:

Fekkai, glazura termoochronna(jak wracałam do Polski przelałam w dwie małe buteleczki bo miała straszny aplikator) której używałam przy każdym myciu w USA - najpierw olejek, po wysuszeniu glazura(producent rekomenduje stosowanie po wysuszeniu)

Vatika, która bardziej jest mamy niż moja. Lubię ją dodawać do maski dwa razy w tygodniu
Kerastase :)
Cud z Aussie czyli moja ulubiona odżywka ever!
Szampon Timotei, właśnie kupiłam kolejne opakowanie. Przyznam że jego stara wersja była niebo lepsza, ale ta wciąż jest ok. Rewelacyjnie oczyszcza i wygładza, skład ma bardzo dobry. Robi wszystko czego oczekuję od szamponu.
I Tangle Teezer, o którym mam mieszane zdania.



Wpis miał być recenzją ale wolałam trochę napisać o mojej aktualnej pielęgnacji włosów.

Które wyglądają tak :)

(aparat nie złapał ostrości na tym zdj :/ )
DSC_1021.JPG


DSC_1044.JPG


DSC_1046-tile.jpg



Czyli tak jak zawsze - długie blond włosy :) Poświęcam im najwięcej czasu, bardzo o nie dbam, zważywszy na fakt, że są jasne i długie, a to najtrudniejszy rodzaj fryzury do pielęgnacji. Ciągle się dziwię jak dziewczyny mają długie włosy, a połowa długości jest strasznie zniszczona, co widać na kilometr, choćby na pingerze ze zdjęć. Nie mówiąc o notkach, które robią na temat pielęgnacji włosów. Mam ochotę zapytać czy to nie przypadkiem antypielęgnacja ale zaraz zostałabym zjechana, że coś mi znowu nie pasuje :| Po prostu nie rozumiem jak można nie dbać o końcówki włosów, które są kolosalnie ważne.

Na temat olejku Kerastase więcej nie będę się rozpisywać. Myślę, że to produkt zbliżony do Mythic Oil, do którego recenzji podałam Wam link. Sam Kerastase rózni się zapachem(wersja klasyczna jest przepiękna! zaś fioletowa pachnie identycznie jak... Coco Mademoiselle Chanel :)  ) i ma lżejszą formułę. Jest szalenie wydany - tutaj po ok. miesiącu stosowania przeze mnie i mamę :) A obok Mythic Oil - stosowany przez pół roku przez dwie osoby + pół roku przez jedną :P Minął ponad rok a on jeszcze się nie skończył :)
DSC_1064.JPG




Cena olejku Kerastase to ok. 110zł, zaś Mythic Oil to wydatek ok. 60zł. Uważam, że to rewelacyjna inwestycja dla włosów, bo nie jest to produkt na miesiąc, tylko na kilka-kilkanaście miesięcy. Pragnę zauważyć że mam długie, średniej gęstości włosy i zużywam naprawdę dużo szamponów, odżywek, masek więc wydaje mi się, że kupno olejku, jaki by nie był jest naprawdę opłacalne :)


*A Wy używacie olejków do włosów? Jakich? Może używacie olejku Kerastase? Może jest ktoś kto używał innych wariantów nowej wersji Elixiru?*
  • awatar AGUŚKA18: świetne włosy:O jakbym chciała takie mieć;OOO ;)
  • awatar allabout: Aussie mnie kusi :D ja mam z loreala ten mleczny spray :) sprawdza sie super :) piekne masz te włosy i takie dlugie :)
  • awatar blondemuffin: @allabout: mleczny? zaraz zobacze :) aussie jest na allegro za ok. 20zł, wychodzi tylko 5zł drozej niz w hameryce, wiec mysle ze warto, a dalabym za nia ostatnie pieniadze :D
Pokaż wszystkie (55) ›
 

nie-taka-mala-mi
 
Zgodnie z zapowiedzią w pierwszym poście dziś post o pielęgnacji, a właściwie walce o piękne włosy.

Od dawna mam hopla na punkcie swoich włosów, życie z nimi nie jest łatwe, ale w wielu przypadkach sama je sobie utrudniłam - ale o tym kiedyś tam...

Wyselekcjonowałam produkty, które podobno czynią cuda i których wręcz z namaszczeniem i książkową konsekwencją używam od jakichś 2 tygodni.

Najbardziej spektakularne efekty zapewniają oleje, od nich zacznę więc wyliczankę, czego i z jaką częstotliwością używam.

I. OLEJE

- Osławiony KHADI - ja jednak używam mniej popularnej ciemniejszej wersji (z amlą), niż ta osławiona jasna wersja typowa na porost
khadi_amla.jpg

Stosuję go w proporcji częstotliwości: 2 razy KHADI (na całą noc), 1 raz SESA

- SESA - póki co mam małą buteleczkę, 90ml
sesa.jpg

Częstotliwośc stosowania: 1 raz na 2 użycia KHADIEGO, na całą noc. Podgrzewam w kubeczku, wlewając do niego gorącej wody i wkładając całą buteleczkę.

- kokosowy VATIKA Dabur - bardziej jak dodatek do masek niż do samodzielnego olejowania, jakoś bardziej wolę naturalny olejek kokosowy (taki w słoiczku, no name)
KOKS.jpg

Na skórę głowy i włosy raz na 5 użyć innych olejów, co 3 mycie dodaję go do maseczki WAX

II. Mycie

- Szampony VATIKA - KOKOS i OLIWA Z OLIWEK
dabur-vatika-tropical-cocount-volumizing-shampo-200-ml-szampon.jpg

41584_250.jpg

KOKOS używam zwykle po olejowaniu włosów olejkiej VATIKA kokosym, OLIWĘ Z OLIWEK zazwyczaj, gdy stosuję maseczkę VATIKI z tej samej oliwkowej linii

- ALTERRA Koffeinowa
52087_250.jpg

Nie jestem przeświadczona o jej cudownych właściwościach, na razie w fazie testowania

- CE CE Med CHERRY & KERATYNA - sprawdzony na moich włosach i używany już od dawna. Lubię ze względu na obniżoną zawartość SLS i KERATYNĘ w składzie
cece-salon-keratin-cherry-szampon-regeneracyjny-do-wlosow-farbowanych-500-ml.jpg


III. Maski

- VATIKA Dabur OLIWA Z OLIWEK
127491-maseczka-do-wlosow-oliwka-dabur-vatika-maska-500g_500_375.jpg

Częstotliwość 2 razy na 3 mycia.

- WAX Pilomax dla blondynek
Pilomax Wax 5.jpg

Generalnie najbardziej lubię i wierzę w WAXy L`biotici, ale z racji sentymentu do prawidziwego pierwszego angielskiego WAXa postanowiłam dać szansę Pilomaxowi, który to niby właśnie jest tym angielskim oryginalnym waxem

III. Wcierki

- wychwalany pod niebiosa JANTAR Farmony
JANTAR.jpg

W końcu mam okazję go przetestować, dorwałam 2 buteleczki w miejscowym sklepie zielarskim i miałam ochotę odstawić taniec radości, czekam teraz na cuda, jakie rzekomo ta wcierka wyczynia :d
Wcieram codziennie

IV. Odżywki bez spłukiwania

- Green Pharmacy ELIKSIR ZIOŁOWY
green-pharmacy-eliksir-ziolowy-do-wlosow-lamliwych-zniszczonych-oraz-farbowanych-250ml.jpg

Psikam na umyte włosy, każdorazowo. Prawdziwa bomba ziołowa!

- serum na końce GREEN PHARMACY
green-pharmacy-serum-jedwab-w-plynie-aloe-vera-30-ml.jpg

Nadgorliwie wcieram nie w same końce, ale od połowy włosów, po każdym myciu.

V. Od wewnątrz:

- Biotyna H (2 tabletki dziennie)
zdrovit-biotyna-pastylki-50pastylek.jpg


- Pokrzywa herbatka VITAX
HERBATA.jpg

Piję 2-3 filiżanki dziennie, o dziwo bardzo lubię ten smak:)

- Drożdze z mlekiem
drożdże.jpg

Co wieczór przed snem, zalewam gorącym mlekiem i wypijam 1 kubek.

Powyższe trio wspomagaczy "od wewnątrz" kiedyś bardzo mi pomogło przy zapuszczaniu włosów.

Efekty kuracji będę na bieżąco opisywać.
Trzymanie kciuków bardzo wskazane ;)
  • awatar LetsLife: Witam :D takie pytanko; pijesz drożdże?! jak to działa? mogłabyś napisać o tym coś więcej? i gdzie można dorwać ten jedwab do włosów? :D
  • awatar mala-mi: @LetsLife: Drożdże tak jak pisałam rozpuszczam w gorącym mleku i wlewam do gardła (nie będę tu pisać o delektowaniu się kubkiem tego przysmaku, bo jego smak jakiś szczególnie zachęcający nie jest ;)). Kiedyś piłam regularnie, włosy zdecydowanie szybciej wówczas rosły, skóra też się poprawiła z tego co pamiętam, więc same plusy :) Jedwab GP kupiłam w Naturze, zdecydowałam się bo w składzie nie ma alkoholu, póki co spisuje się nieźle ;)
  • awatar KateSoleil: i jak z tym pilowaxem? daje jakiekolwiek efekty?
Pokaż wszystkie (3) ›
 

choccolate
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

choccolate
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

womanlike
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

choccolate
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów