Wpisy oznaczone tagiem "Warszawa da się lubić!" (199)  

jacek23151
 
Jakby ktoś z pingerowych czytelników z Warszawy i okolic miał półtorej wolnej godzinki jutro od 11:00 to zapraszam serdecznie:)

www.facebook.com/events/467908203289231/

Dla niesfejsbukowanych:

Spotykamy się o godzinie 11:00 pod pomnikiem Partyzanta GL u zbiegu Smolnej i Nowego Światu. Pójdziemy zobaczyć:

- co wspólnego ma partyzant GL z Domem Partii i z mauzoleum von Hindenburga,
- czemu balkon budynku KC jest z tyłu budynku, a nie z przodu,
- co robi de Gaulle na Rondzie de Gaulle'a
- co projektował Józef Pius Dziekoński w aptece,
- gdzie zachowały się jedyne w Warszawie oryginalne dachy beczkowe,
- gdzie Boy spotykał się z Krzywicką,
- skąd Bohdan Łazuka ruszał w trasę po torach tramwajowych,
- dlaczego były aż trzy Smolne,
- w którym miejscu samobójcy utwierdzali się w swojej decyzji co do odebrania sobie życia,
- skąd wzięła się nazywa ulicy Foksal,
- gdzie przed wojną zabito ministra, a gdzie robiła sobie imprezy wierchuszka MSZ,
- o kogo troszczy się alegoria Polonii,
- gdzie Staff z Tuwimem oddawali się kontemplacji elementów damskiej garderoby,
- gdzie była kawiarnia Italia i co po niej zostało,
- który hotel przy Chmielnej miał całkiem niezłą reputację, bo mało w nim popełniano samobójstw,
- gdzie stoi najbardziej ukryty z warszawskich pałaców,
- gdzie zachował się przedwojenny domofon,
- ile metrów mają neonowe rurki z globusa na szczycie dawnej siedziby "Orbisu"
- skąd pożar "Smyka" obserwował Neron,
- jak komunikowali się powstańcy pomiędzy dwiema częściami Śródmieścia,
- gdzie pochowano Antka Rozpylacza,
- co zostało z gmachu cenzury przy Mysiej.
Pokaż wszystkie (10) ›
 

jacek23151
 
- To niesamowite, węgiel? A skąd pan bierze węgiel?
- Zasadniczo... z Węgorzewskiej...
- To imponujące... a nie boi się pan tak węgiel wozić?
- Strach jest... No ale zasadniczo się zawsze staramy, żeby mieć kwit.

Długo się czaiłem, ale tadam, dziś zawiało mnie na Węgorzewską, niewielką ulicę między kościołem pw. św. Franciszka z Asyżu (w którego przykościelnym przedszkolu połowę stanu grupy trzylatków stanowią dzieci żółte a skośnookie) a Słowiczą, równoległą do Hynka zaraz koło Alei Krakowskiej.

Nie wiem, czy za czasów Stacha Palucha można by było stamtąd wziąć węgiel, teraz raczej nie. Za to jest tam warsztat samochodowy, więc można auto nareperować. No i może na lewo załatwić trochę węgla ;)

180420131800.jpg
  • awatar Elficka Inkwizycja: Albo i choinkę. Bo choiną co, nie można palić? Chłop to u nas ciemny jest...
  • awatar dezerter: Stary, spełniłeś moje marzenie. Zawsze chciałem zobaczyć Węgorzewską. "Zasadniczo z Węgorzewskiej...."
  • awatar jacek23151: @dezerter: ja też ją zawsze chciałem zobaczyć i dziś w końcu zobaczyłem :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jacek23151
 
Dziś odwiedziłem tor kolarski RKS Orzeł przy Podskarbińskiej, który powstał na początku lat 70. naprzeciwko stadionu lekkoatletycznego, który jest redivivus i odbywają się na nim całkiem silnie obsadzone mityngi. Zaprojektował go Janusz Kalbarczyk i na chwilę ówczesną, obok torów w Szczecinie i Żyrardowie, był to najnowocześniejszy tor w Polsce.

Nie posłużyło mu przede wszystkim przeniesienie najważniejszych zawodów w tym sporcie, tj MŚ i Igrzysk Olimpijskich na drewniane zadaszone tory. Mimo że w latach 80. nasi kolarze torowi jeszcze tu trenowali, to już w 1995 tor wyłączono z eksploatacji, a teraz popada w ruinę i zapomnienie, stając się, sądząc po otaczających go artefaktach, miejscem spotkań żuli i wysypiskiem śmieci.

120420131777.jpg


120420131778.jpg


120420131779.jpg


120420131780.jpg
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Super! A który to obiekt! Jak patrzę na mapę Google, widzę dwa, to ten po lewej? Mniam eksploracja :)
  • awatar Alojzy Pupka: Od dawna się wybieram. Da się swobodnie wejść, czy trzeba z jakimiś cieciami grać w ciuciubabkę?
  • awatar jacek23151: @Alojzy Pupka: da się spokojnie przez dziurę w płocie, czasem trzeba ponegocjować pewnie z grochowskimi menelami ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jacek23151
 
W gmachu Wydziału Geografii UW stoi sobie niemiecki globus. O taki:

050420131768.jpg


Jest trochę nadżarty zębem czasu, a i wandale (albo i nie wandale, jak później zobaczymy globus jest nieco niewygodny politycznie) nieco pozdzierały okleinę, co wydłużyło identyfikację czasu powstania.

Na początek, w myśl idei propagowanej przez Pana Balcerka, postanowiłem obejrzeć "metryczkę" globusa. Jest on wyprodukowany przez jakąś tam firmę kartograficzną z Berlina, ma skalę 1:1250000 ale roku nie ma. No to trza spojrzeć na mapę.

050420131769.jpg


Jakość słaba, no ale inaczej przy tym świetle się nie dało. I co widać?

- Niemcy nazywają się Deutsches Reich, ale to tak się nazywały od wojny z Francją w 1871 aż do 1945 roku, to słabo.
- przyjrzenie się koloniom zawęziło mój obszar poszukiwań do lat 1935-1941, występuje bowiem Italienischer(-s?, bez końcówki?) Ostafrika zamiast Etiopii.
- skoro tak, to patrzymy jak się sprawy mają z Polską. Została jak widać niemal całkowicie zdarta z mapy, ale:
- jest kawałeczek Wielkopolski oddzielony granicą, czyli Polska jeszcze jest, za to Węgry są już powiększone o Ruś Zakarpacką (widać mały ciemny cycek na południowym wschodzie od białej plamy) a zamiast Czechosłowacji są Boehmen und Maehren. Czyli po 18.03.1939.
- Jest Polska ale też Litwa, Łotwa i Estonia na górze od białej plamy. Czyli przed 1.09.1939.

Kurde, że się Niemcom chciało ten chwilowy porządek świata uwieczniać na takim ogromnym globusie...
  • awatar m3ry: Podziwiam Twoją dociekliwość i to że potrafisz naprawdę świetnie napisać i przekazać informacje ! A swoją drogą jak to mowią Niemcy "porządek musi być" więc chwilowe czy nie, musi być zobrazowane ;)
  • awatar jacek23151: @Nauczycielka na wakacjach: e, myślisz, że w marcu 1939 jeszcze nie planowali ataku na Polskę? :)
  • awatar angie: A co taki zwykły wytwórca globusów mógł wiedzieć o planach inwazji? :) W każdym razie uwielbiam ten globus. Miałam z nim do czynienia przez bite trzy lata. A kolejne dwa spędziłam przechadzając się tamtędy od czasu do czasu.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

jacek23151
 
Dzisiejsze zdjęcie pochodzi z kościoła ojców Misjonarzy, czyli Św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Ołtarz po lewej stronie najbliżej ołtarza, widoczny na zdjęciu, ma teraz obraz Chrystusa z sercem na wierzchu, bo jest poświęcony Sercu Jezusowemu, a na górze jest św. Genowefa, patronka Paryża. Trochę to dziwny zestaw, ale jak się przyjrzeć historii tego ołtarza, to nie taki znów dziwny.

010320131708.jpg


Był to oryginalnie ołtarz św. Felicissimy, która nie jest jakąś znaną świętą, ale wymyślono sobie, że ona ma być patronką wolnej elekcji. Jej relikwie w tym celu sprowadził w 1697 roku prymas Michał Radziejowski, który umyślił sobie, że jak sprowadzi takie relikwie i odstawią taki wspaniały ołtarz, to elekcja pójdzie po myśli prymasa, czyli że następcą Jana Sobieskiego zostanie francuski książę Kondeusz. Przy ołtarzu miała zostać odprawiona dziękczynna msza za elekcję Kondeusza. Bo Felicissima, Paryż i w ogóle.

Prymas miał sporo pieniędzy, więc przekonał szlachtę, żeby zagłosowała na Francuza, ale pech chciał, że jak mu się to udało, to ołtarz był jeszcze nie skończony, a co to za Te Deum przy niedorobionym ołtarzu. Pewny swego Radziejowski zlecił skończenie ołtarza na 22 lip... znaczy na następny dzień, poszedł spać, a tymczasem na polu elekcyjnym stronnicy przyszłego Augusta II mocno działali za pomocą wódki, jadła i szabel, żeby szlachta zmieniła zdanie i wybrała Augusta.

Tak też się i stało, następnego dnia wybrano Augusta Wettina. A Radziejowski musiał się patrzeć na ołtarz i pewnie nie był zadowolony, tym bardziej, że obok ołtarza kazał sobie wystawić nagrobek ze swoją postacią adorującą relikwie św. Felicissimy.

DSC04085.JPG
 

jacek23151
 
Dziś miejsce bardzo ciekawe, choć mało znane (a to ci niespodzianka). Mieści się ono przy Konduktorskiej. Nazywa się Skwer Gwiazda Polski. Powstał w roku 2004 i upamiętnia następujące wydarzenie:

Gwiazda Polski była największym na świecie balonem stratosferycznym, który miał wzlecieć na wysokość 30000 metrów z załogą na pokładzie. Nic mi nie wiadomo o tym, jakoby miał wśród załogi być jakiś Feliks Baumgartner, który by wyskoczył z balonu na spadochronie, ale pod koniec lat 30. to i tak było bardzo wysoko, nawet jak nikt nie skakał. Lecieć mieli płk. Zbigniew Burzyński i fizyk dr Konstanty Narkiewicz-Jodko (ten pierwszy ma nawet ulicę na Gocławiu).

Balon miał wystartować 14 października 1938 roku z Polany Chochołowskiej w Tatrach, ale za mocno wiało i podjęto decyzję, że napełnianie powłoki wodorem zostanie przerwane i balon wystartuje kiedy indziej. Niestety, jak wspomniano wyżej, za mocno wiało, i jak już kończono wypuszczanie gazu z powrotem to balon się wziął i zapalił od wyładowania elektrostatycznego.

Kolejny start balonu po naprawie zaplanowano na wrzesień 1939 roku, miał mieć miejsce w Sławsku. Wtedy jednak chłopcy z Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej mieli poważniejsze problemy niż latanie balonami po stratosferze.

Upamiętnienie (widać jak miał wyglądać balon) znajduje się na ścianie budynku po południowej stronie skweru. Gdyby ktoś, kto to czyta, tam kiedyś trafił

gwiazda.jpg
Pokaż wszystkie (4) ›
 

jacek23151
 
Dziś z cyklu dziwne miejsca: Kolumna z orłem przy Bukowińskiej.

Wiele blogów oraz nawet Ulice Twojego Miasta (co w sumie wcale nie dziwi) powtarza historię o związkach tej kolumny z powstańcami styczniowymi lub, o zgrozo, z Napoleonem i jego wojskami. A znów inni gadajo, że to inwestor Domu Pod Orłem, który znajduje się siłą rzeczy nad orłem, w roku 1997 budując ten koszmarek ozdobił kolumnę orłem.

Tymczasem ja skłaniam się ku innej tezie. Jak wiadomo i jak zauważył ktoś tam gdzieś tam, jak jest u nas coś starego i niewiadomego pochodzenia, to przypisuje się to Szwedom, Napoleonowi lub diabłu (vide karczmy napoleońskie lub legendy typu "skąd się tutaj wziął ten głaz"). I tak z rozpędu zrobiono i w tych opracowaniach. Sama kolumna rzeczywiście jest dość stara, bo pochodzi z końca XIX w. i była pomnikiem ofiar zarazy, która zdziesiątkowała mieszkańców wsi Szopy Polskie, Szopy Niemieckie i Potoki. Zwłoki zostały stamtąd przeniesione w 1911 roku, a kolumna, mająca wówczas zamiast orła krzyż, niszczała sobie wśród krzaków aż do lat 70., kiedy ją odbudowano, stawiając najpewniej przy okazji orła - napoleońskiego. Znalazłem zdjęcie z 1991 kiedy kolumna już z orłem stoi sobie w trawie, a po Rezydencji pod Orłem ani śladu. Właściciel apartamentowca to tę kolumnę tylko odpicował, remont bowiem z lat 70. był wykonany jak wszystko w latach 70. i po dwudziestu paru latach dzieło zaczęło się sypać.

180220131652.jpg
  • awatar Obiektyw-NIEJ: O, mnie też urzekł ten obiekt, mam pełno jego zdjęć :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jacek23151
 
Pamiętają jak pisałem o dzwonie?

jacek23151.pinger.pl/m/9124503

Obok tego miejsca stoi sobie bardzo ciekawa willa. To znaczy teraz nie tak ciekawa, ale z ciekawą historią.

Willa ta, stojąca przy Bukowińskiej 24a, zbudowana została w roku 1850 przez Franciszka Marię Lanciego w stylu podobnym do jego innych realizacji takich jak przebudowa kościoła pw św. Katarzyny czy obecne Muzeum Ruchu Ludowego przy al. Wilanowskiej. Mieścił się tu folwark zwany Nowy Sad, a sama willa należała do bogatych ogrodników Bursiaków, w których rodzinę wżenił się niejaki Smolarek. Dzięki niemu majątek, leżący nawet w przedwojennej Warszawie tam gdzie psy d...mi szczekają, wyspecjalizował się w produkcji krzewów różanych. Mówiono, że po nasiona należy jeździć do Ulrycha, po drzewka do Hoserów, a po róże i bzy do Smolarka. W czasie powstania toczyły się tu walki, ogród został zniszczony, a sam Smolarek stracił w walkach wszystkich synów. Mieszkał w willi do końca lat 60., a pod koniec życia zdziwaczał. Jedynym wspomnieniem po świetności miejsca były pawie, które staruszek trzymał do śmierci i które dość absurdalnie łaziły sobie po zaśmieconym podwórku.

W latach 90. willę przejął inwestor i przebudował ją dość brzydko, dzięki czemu wygląda ona teraz jak na zdjęciu i zatraciła cechy stylu, który był neorenesansem toskańskim. Właściwa Pawiówka to ten budynek z prawej, z lewej jakiś nowy koszmarek. Podobno kręcą w nim jakiś serial.

140220131645.jpg
 

jacek23151
 
Dziś nie kościół, a pomnik. Bardzo dziwny pomnik, dodajmy. Stoi sobie na tyłach stadionu Polonii w parku Traugutta. Jest to "Macierzyństwo" autorstwa Wacława Szymanowskiego, który trochę później wykonał pomnik Chopina z Łazienek. Rzeźbę zrobiono w roku 1902 i ustawiono w parku w roku 1926. Jak dla mnie jest lekko, hm, przegięta, ta matka całuje tego chłopca jakoś tak zupełnie nie po matczynemu, do tego oboje są na golasa. No ale - secesja. To mi przypomina, dlaczego znoszę ją jedynie w formie jakiejś kraty naokoło pomnika, kutej balustrady albo ornamentów na grobie.

A co Wy sądzicie?

060220131625.jpg
  • awatar Lakszmi: Wygląda na akt a nie na porywy macierzyńskie. Dziwne.
  • awatar Pica: gdzieś czytałam, że to matka, która próbuje uratować swoje dziecko wyciągnięte z wody
  • awatar zgroza: Dziwne ale wciąż ładne. Pytanie, czy synek nie jest martwy :)
Pokaż wszystkie (14) ›
 

jacek23151
 
Dziś wycieczka do jednego z bardziej wartościowych, a mało znanych warszawskich zabytków.

Wreszcie udało mi się pójść do kaplicy Res Sacra Miser, chyba najmniejszego budynku sakralnego Warszawy. Zwykle nie miałem czasu tam wejść albo kaplica, jak to w tygodniu, była zamknięta. A dziś była otwarta.

100220131629.jpg


Kaplica mieści się w lewym skrzydle budynku, będącego wynikiem przebudowy tego co zostało z Pałacu Kazanowskich po adaptacji na klasztor karmelitanek bosych w latach 60. XVIII w. (sam pałac ucierpiał podczas Potopu i obecnie z oryginału została tylko ściana u stóp skarpy). Wygląd budynku to efekt przebudowy autorstwa Corazziego po kasacie klasztoru w 1818 roku. Napis RES SACRA MISER oznacza "Ubogi Rzeczą Świętą". A nad napisem pelikan karmiący pisklęta krwią - czyli alegoryczne przedstawienie Chrystusa.

Mieszczący się w lewym alkierzu czy też ryzalicie kościół to w zasadzie jedynie kaplica rektorska kościoła św. Anny pod rzeczonym wezwaniem. Przetrwała ona w dużym stopniu wojnę, ale podczas odbudowy zmieniono kształt półokrągłego okna nad wejściem. A w ogóle cudem udało się to odbudować, bo władze chciały zburzyć lub zaadaptować na co innego.

100220131630.jpg


Ciekawe jest to, że odbywają się tu msze nie tylko w obrządku rzymskokatolickim ale i w ormiańskim i anglikańskim. Nabożeństwa anglikańskie są o 10:30 i zasadniczo tylko tu w Warszawie mogą się modlić anglikanie. A tak w ramach ciekawostki, polscy anglikanie, jak wszyscy europejscy, podlegają administracyjnie diecezji z siedzibą w Gibraltarze :)

100220131631.jpg


Tak wygląda wnętrze kaplicy, która kryje w sobie więcej niż można przypuszczać.

100220131632.jpg


To nie jest zapuszczone i paskudne. To są malowidła odkryte jakieś sześć lat temu pod warstwą bielenia z wieku mniej więcej XIX. Wiele kościołów w tym czasie było bielonych, więc cholera wie, czego można by się dogrzebać gdyby zdjąć farbę/tynk z innych. Malowidła są chyba nawet z czasów Jana Kazimierza!

100220131633.jpg


Fantastycznym, choć chyba niezbyt wykorzystywanym obecnie, rozwiązaniem przy skromnych warunkach lokalowych, jest droga krzyżowa umieszczona na galeryjce :)

100220131634.jpg


Główny ołtarz jest ciekawy nie tylko dlatego, że po wojnie zamienili mu miejscami te figury tam na górze koło tonda (czyli tego mniejszego obrazka z ukrzyżowanym Chrystusem). Jak widać, obraz Matki Boskiej jest tak jakby głębiej, a to dlatego, że w tym ołtarzu jest jeszcze kilka obrazów i można sobie tak zasłaniać w zależności od tego, jaki obraz chcemy mieć w ołtarzu. Tak samo jest w kościele seminaryjnym, tylko tam są dwa obrazy przewijane korbką.

100220131635.jpg


Do kaplicy, jeśli ktoś by chciał tam wejść, najlepiej wleźć między 9:50 a 10:30 czyli między mszą katolicką a anglikańską. Jak widać na anglikanów czekają już wtedy pomoce naukowe.

100220131636.jpg


Msza ormiańska jest o 18:00 w każdą III niedzielę miesiąca, ale teraz jak widać nie ma. Za to ważne jest, że to nie jest rzymskokatolicka msza po ormiańsku, tylko msza kościoła ormiańskokatolickiego, który jest osobnym bytem, choć, jak to się mądrze mówi, w pełnej komunii z KK. A o 15:00 w II niedzielę miesiąca jest msza po litewsku jakby ktoś chciał.

100220131637.jpg


O. Takie tam.
  • awatar krytykantka2: wpis o kościele mnie zainteresował. koniec świata. :)
  • awatar aniaphoto: Ma swój urok. Piękny kościółek.
  • awatar H_Piotr: Po więcej zdjęć i informacji zapraszam na http://fenomenwarszawy.blogspot.com/2010/09/kaplica-res-sacra-miser.html <a href="http://fenomenwarszawy.blogspot.com/2010/09/kaplica-res-sacra-miser.html">Fenomen Warszawy</url></a href>
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jacek23151
 
Pojechałem sobie we wtorek na Kępę Zawadowską czyli na takie zadupie jeszcze za Wilanowem, żeby zobaczyć najmłodszy cmentarz ewangelicki w mieście. Kępa była ostatnią osadą lokowaną na prawie olęderskim w mieście, co najmniej w połowie XIX w. Zachował się z niej jedynie cmentarzyk, ostatnia drewniana chałupa przestała istnieć w 1998 roku. Podobno gdzieś widać jeszcze wierzby wzdłuż dawnej drogi, no ale ja ich nie widziałem. A został cmentarzyk przy ulicy Bruzdowej. Wyłożonej trylinką, bez żadnych bruzd ;)

DSC06710.JPG


DSC06709.JPG


Cmentarz pochodzi z 1931 roku. A przynajmniej brama.

DSC06711.JPG


Wygląda tak. Bez śniegu wygląda podobnie, tylko jest zielone a nie białe.

DSC06712.JPG


Poprzyglądajmy się nagrobkom. Cmentarz na Żytniej to to nie jest, ale... tu spoczywają małżonkowie Lidyja i Heinrich Witzke

DSC06713.JPG


a tu jest fajny krzyż z pozostałościami liści akantu. On strasznie dzwonił tymi żelastwami na wietrze robiąc upiorno atmosfere.

DSC06714.JPG


Tu z kolei państwu Weiss umarły dwie córki.

DSC06715.JPG


Za to Ludwig Littke żył bardzo długo. A pan Gatzke ma nagrobek trochę inny niż reszta, w formie stelli. Choć raczej na pewno nie był mennonitą.

DSC06716.JPG


DSC06718.JPG


Pod śniegiem widać zarysy innych nagrobków.

DSC06720.JPG


Ten niemiecki jest taki jakiś dziwny, pewnie to jakiś dialekt, do tego skontaminowany izolacją.

DSC06721.JPG


A nagrobki robili u miejscowego kamieniarza, nie tak znów daleko, na Sielcach :)

DSC06722.JPG


Przy wejściu jest coś takiego. Nie wiem czy tam jest jakieś grobiszcze, czy to tak o.

DSC06724.JPG


Jest też dość stary na moje oko buk - pomnik przyrody.

DSC06725.JPG


A w okolicy też jest ciekawie. Jest rezydencja ambasadora Meksyku (!)

DSC06706.JPG


DSC06707.JPG


oraz widoczna w oddali hałda pyłu z EC Siekierki, która w lecie jest bardzo fajna, taki księżycowy krajobraz, jak się tam chodzi to nogi oblepia taki fantastyczny szary pył :)

DSC06726.JPG


A w ogóle to tam się jedzie świetnym autobusem 164, który od Wilanowa nie ma żadnych przystanków, które nie są na żądanie :D

DSC06727.JPG


Żeby dojechać na cmentarz trzeba wysiąść na przystanku Grabalówki jakby kto pytał ;)

O.
  • awatar Jakubie!: Dopiero za drugim razem przeczytałem, że we wtorek, bo się zdziwiłem, że tam tyle śniegu majo.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Ooo, uwielbiam takie wpisy!! Nie ma jak pojechać na zadupie, żeby znaleźć tam perełkę! :) Niesamowity ten krzyż. W ogóle atmosfera musiała być niesamowita, na takim wygwizdowie... Mam nadzieję, że wbrew zapowiedziom, nie będzie to ostatni...
  • awatar Persephone: Bardzo ciekawy wpis. To lubie!
Pokaż wszystkie (6) ›
 

jacek23151
 
O czym mówi ten zabawny wierszyk? Ano o tym:

cyceameryce.jpg


Jest to pomnik Wdzięczności Stanom Zjednoczonym, który stał sobie w latach 1922-1930 na Skwerze Hoovera czyli przy Krakowskim Przedmieściu między pomnikiem Mickiewicza a Placem Zamkowym. Autorem tego czegoś był nie byle kto, bo sam Xawery Dunikowski. Autor pomnika Czynu Powstańczego na Górze św. Anny, pomnika żołnierza I Armii WP co stoi koło Pałacu Mostowskich i Okrąglaka w Warszawie i niedoszłego pomnika Stalina (jako ulubiony rzeźbiarz Bieruta zaprojektował takowy, gdzie Stalin miał się zaczynać tuż nad kolanami wystając z bloku kamienia.

Ten pomnik stanął, ale mimo tego, że był całkiem nowatorski i zrobiony z dwóch różnych i różnokolorowych kamieni, nie podobał się publiczności. Znalazłem o nim na przykład takie rzeczy:

“Niewtajemniczona publiczność łamie sobie głowę, co mają oznaczać te dwie jakby Egipcjanki żonglujące w górze niemowlętami. Jedna z nich stara się nawet rzucić dzieciakiem w dal, jak dyskiem”



albo

“Niewiasta na podstawie, podana w jakimś nadmiernym wysiłku naprzód, żongluje ramionami nad głową. Zainteresowany widz zbliża się i zaczyna rozumieć ten trud: barki postaci uginają się pod ciężkim płaszczem z czerwonego kamienia, a ona stara się utrzymać równowagę, żeby nie upuścić dwojga małych dzieci. Zachodzimy z boku i pojmujemy tragiczne położenie damy pomnikowej, z tyłu podkradła się zupełnie blisko druga kobieta i obdarza ją gwałtem trzecim dzieckiem. Embarras de richesse! Istna ochronka!”



A lud Warszawy, wiedząc swoje, ułożył dwuwiersz z tytułu wpisu. Pomnik zaś, nie chcąc sprawiać problemów krytykom, sam zaczął się rozpadać, w związku z czym został rozebrany.

PS Pomnik stał dokładnie tu:

skwer.jpg


A pan Dunikowski, mimo że jego dzieła były strasznie nadęte i monumentalne (Krakusy mogą kojarzyć np. pomnik Józefa Dietla) wyglądał jak taki poczciwy dziadzio.

dunikowski.jpg


PS PS To wytrzymałem bez pingera.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ciekawostka. a co do pomnika - nie domyśliłbym się co autor miał na myśli. :D
  • awatar jacek23151: tam była z tyłu jeszcze jedna pani taka sama i jedna drugiej podawała dziecko :)
  • awatar Dejotka: takie ciekawostki lubię! bardzo! jeszcze, jeszcze! :-)
Pokaż wszystkie (17) ›
 

jacek23151
 
Nie wiedziałem o tym do tej pory ale na tyłach Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej jest ogródek, w którym umiejscowiono coś w rodzaju lapidarium, w którym leżą różne kamienie z przedwojennych budowli. Niektóre są opisane, ale niestety tabliczki są już tak stare, że nie udało mi się ich odcyfrować.

140120131594.jpg


Najzabawniejsze są wszakże dwie głowy, które leżą schowane za jednym krzakiem.

140120131591.jpg


140120131592.jpg


Są to jeden z wybitniejszych architektów późnego dwudziestolecia i pierwszych 20 lat PRL, Bohdan Pniewski oraz jego żona Jadwiga. Pniewski to był celebryta wśród architektów, autor nie tylko takich budowli jak sądy na Lesznie czy niezrealizowanej Świątyni Opatrzności na Polu Mokotowskim,

opatrzność.jpg


ale również choćby krynickiej willi Patria, którą zbudował dla Kiepury, za kolosalne, dodajmy, pieniądze.

patria.jpg


Po wojnie bardzo dobrze się odnalazł w nowej rzeczywistości i przebudowywał Teatr Wielki, budował NBP czy Dom Chłopa.

nbp.jpg


Głowy pochodzą ze zbudowanego w 1932 roku modernistycznego skrzydła Pałacu Bruehla, który stał obok Pałacu Saskiego, które to skrzydło wyglądało tak:

bruehla.jpg


Pniewski, będący w dobrej komitywie z sanacyjną elitą, ozdobił swą budowlę rzeźbami głowy swej i małżonki. Co ciekawe, mimo że po pałacu zostały piwnice pod trawnikiem, to głowy zostały i leżą sobie schowane za krzakiem. I ulicy też się pan Bohdan nie dorobił, ma tylko takie oto rondo na Ochocie, u zbiegu Szczęśliwickiej i Dickensa.


140120131588.jpg
  • awatar the_dzidka: O Pniewskim pisze Joanna Chmielewska w drugim tomie Autobiografii: "Na trzecim roku znalazłam się w grupie profesora Pniewskiego (...) Ja to jeszcze nic, czułam już chyba, że twórczych talentów własnych jestem pozbawiona, przytomnie robiłam zatem projekt pod Pniewskiego i szło nieźle. Jeden drobiazg omal mnie nie położył. Hotel to był chyba, Pniewski obejrzał rysunki nawet bez wielkiego wstrętu i spytał: — No tak. Bardzo dobrze. A jak pani przewiduje wejścia do tych pomieszczeń? — Przez drzwi, panie profesorze — odparłam, nieco spłoszona. — A gdzie one są, te drzwi? Wówczas dopiero spostrzegłam, że zapomniałam wrysować drzwi. Nie było ich nigdzie, w całym budynku. Na szczęście później okazało się, że nie ma na nie miejsca tylko w jednym pomieszczeniu i jakoś z tego wybrnęłam."
  • awatar the_dzidka: cd. "Za to rekordy pobił jeden facet, który też robił hotel (...) Założenia brzmiały skąpo, ale wyraźnie. Hol, mniej więcej osiemdziesiąt metrów kwadratowych, dookoła półtora traktu, korytarz i pokoje. Facet przyszedł do profesora i zaprezentował kartkę nikczemnego rozmiaru, na której narysowany był wielki kwadrat, wokół niego biegł wąski paseczek, a za nim drugi, nieco szerszy, pokratkowany w małe kwadraciki. — Co to jest? — spytał Pniewski. — Hotel, panie profesorze — odparł usłużnie ów kretyn. Przez moment Pniewski myślał podobno, że jest to fragment posadzki albo inny szczegół wykończenia. — No dobrze — rzekł, wskazując kolejne elementy. — A co to jest to? I to? I to? — Tak jak pan profesor kazał. Hol, dookoła półtora traktu, korytarz i pokoje… — Panie, ile ten hol ma…?! — Tak jak pan profesor kazał. Osiemdziesiąt metrów kwadratowych. Czterdzieści na czterdzieści. Na długą chwilę Pniewski zaniemiał."
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @the_dzidka: Ciekawe :) Ale fajny, ciekawy wpis. A z jakiej okazji Cię tam zawiało na tyły PW?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

jacek23151
 
Ponieważ 6.01. idziemy na spacer na cmentarz prawosławny, zrobiłem sobie dziś po pracy wizję lokalną na tymże. Okazało się, że podobnie jak w przypadku katedry na Pradze, miałem szczęście wejść do środka. Co więcej, pani, która w cerkwi tejże posługuje, wpuściła mnie za carskie wrota i zobaczyłem to, czego normalnie nie widać.

Bo normalnie to jest tak, że w cerkwi ikonostas oddziela sacrum od profanum. Jasne, jak się msza odprawia, to księdza dłuższy czas widać jak i u nas, ale na najważniejsze to on wychodzi za ikonostas i to co u nas się dzieje gdy wszyscy klęczą, to u nich odbywa się za carskimi wrotami, tak, że wierni nie widzą. Czyli mamy przestrzeń dla wiernych i przestrzeń dla duchownych podzieloną na dwie części: przed ikonostasem gdzie jest liturgia czytań i udzielana komunia oraz za ikonostasem, gdzie dokonuje się przeistoczenie. I w sumie nawet nie liczyłem na to, że mi się uda tam zajrzeć, a tu proszę. Wygląda to tak:

040120131568.jpg


Jest to odpowiednik naszego ołtarza, tzw. priestoł. Leżą na nim: siedmioramienny świecznik (symbol darów Ducha św.), Ewangelia, krzyż (taki sam w sumie jak i u nas na ołtarzu stoi), skrzynka na dary, czyli odpowiednik naszego tabernakulum, oraz złożony materiał zwany antyminsem, rozkładany podczas liturgii. Widać też przed świecznikiem złote tacki na prosforę, normalnie stojące na drugim stole znajdującym się z prawej.

Ogólnie jestem bardzo zadowolony, że mi się udało wbić, i niezadowolony, że jak zwykle nie miałem aparatu i jedyne zdjęcie zrobiłem średnio sprawdzającą się w półmroku komórką :(
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Brawo! :) Nie martw się, zdjęcie wyraźne, wszystko widać :) A ten siedmioramienny świecznik ma coś wspólnego z judajskim czy to przypadek? Naprawdę to się 'carskie wrota' nazywa, czy to twoja nazwa? Pytania może głupie, ale cerkiew to dla mnie egzotyka :)
  • awatar jacek23151: nazywa, te główne dźwi w ikonostasie to carskie wrota, a te obok po bokach to diakońskie. Gwoli ścisłości zaglądałem przez diakońskie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jacek23151
 
Weszliśmy w nowy 2013, a skoro tak, to chciałbym Wam coś opowiedzieć na dobry początek.

Na środku Krakowskiego Przedmieścia, pod budynkiem Resursy, stoi sobie taki pomnik.

311220121556.jpg


To jest figura Matki Boskiej Passawskiej, trójwymiarowego wyobrażenia obrazu Cranacha z XVI w., znanej w Austrii i Bawarii jako Mariahilf (stąd Mariahilferstrasse we Wiedniu). Hilf, bo miała pomagać mieszkańcom Bawarii i Austrii w czasie wojny trzydziestoletniej i bronić przed Turkami.

Tu było podobnie. Rzeźba jest wotum i to podwójnym. Architekt Józef Szymon Bellotti, autor kościoła Św. Krzyża, tego gdzie jest serce Chopinsa, obiecał, że jeśli jego rodzina przeżyje ospę, to postawi jej pomnik. Ospę rodzina przeżyła, ale pomnik szedł bardzo wolno, aż do momentu kiedy Jan III pobił Turków pod Wiedniem. Bellotti chciał się podlizać królowi i jak ten wracał spod Wiednia to dał mu ukończoną figurę. Co upamiętnia inskrypcja.

311220121558.jpg


Sama figura, która z bliska wygląda o tak:

311220121557.jpg


jest o tyle ciekawa, że jest wykonana ze stiuku, czyli generalnie z nie najlepszego materiału, a w całości i niewyszczerbiona przetrwała drugą wojnę. Niemal wszystko granitowe, marmurowe i w ogóle dookoła w gruzach leżało, a figura stała. No dobra, kościół św. Anny jeszcze stał, ale tylko dlatego, że go Niemcy nie zdążyli wysadzić :)

A gdzie dokładnie stoi figura? A o, bardzo blisko Placu Zamkowego. Kiedyś stała jeszcze bliżej, bo tuż obok św. Anny.

311220121559.jpg


Co ciekawe, jest to drugi najstarszy, po Kolumnie Zygmunta, pomnik Warszawy.

Szczęśliwego Nowego 2013!!!
  • awatar Obiektyw-NIEJ: O proszę, ciekawe, niby słaby materiał, ale jak się trzymał. Można uwierzyć w niezwykłe właściwości patronki :) Nie ma jak smakowity wpis na dobry początek roku :)
  • awatar Dejotka: :-) bardzo szczęśliwego!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jacek23151
 
Jak w każdym mieście, tak i w Warszawie, da się spotkać osobistości, delikatnie mówiąc, oryginalne. Gdzieś tam chyba u Karo pojawił się wpis na temat Czarnego Romana. Mam też upatrzonego innego pana, potężnego, z wydatnymi ustami, który często chodzi tu i tam po centrum Warszawy. Mnie osobiście prześladuje taki niski starszy siwy pan z długimi rzadkimi zaczesanymi na tył włosami, w rogowych okularach, który jeździ rano WKD, a potem widuję go na Uniwersytecie.

Ale tuż przed świętami widziałem tego oto pana.

211220121525.jpg


Był on swego czasu popularny bardzo w internetsach, po publikacji tego oto filmiku:



Mocno ostatnimi czasy podupadł. Nie wiecie o nim czegoś więcej ponad to, że najprawdopodobniej jest nieco psychiczny i chyba bezdomny? Karo, Ty znasz takie historie o warszawskiej ulicy, może coś Ci o nim wpadło?
  • awatar wika. / modelina ♥: CIEKAWE ;)
  • awatar jacek23151: O, proszę. Krótkie śledztwo: Dobry wieczór! Czas zabrać głos. Otóż znam bardzo dobrze Doktora Nauk, który jest nim rzeczywiście, a jego ciekawa rozprawa została opublikowana za granicą. Gość jaki jest, każdy widzi - czyli wcale nie taki śmieszny, na jakiego kreuje go kariera na YouTube. Zdumiewająco mało komentarzy YouTube'istów wykazuje choćby cień zrozumienia dla elementarnego faktu, iż jest to osoba niezrównoważona psychicznie. Jego wulgarność i wybuchowość przysparzają mu samych wrogów, bo jego nad-obecność nawet środowisko innych "doktorów nauk" (którzy jako humaniści muszą wykazywać się cierpliwością i wyrozumiałością) znosi ciężko. Ale przecież facet nie jest taki, bo lubi... Jego niewątpliwa (tak!) inteligencja i efekty działalności w zakresie Nauk, których jest Doktorem, ma się niestety nijak do jego (nie)umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie. W sumie człowiek ten, wyrzucany zewsząd i odpychany od wszystkiego, który ze wszystkimi się kłóci, klepie ciężką biedę.
  • awatar jacek23151: Jego szczerość jest naprawdę - jak to się mówi - "do bólu", bo nie owija niczego w bawełnę i bluzga bez skrępowania. Również i to świadczy o jego zwichniętym charakterze. Nie jest to "Piękny umysł" o powierzchowności Russela Crowe'a, ale zjawisko podobne - tylko że w sfilmowanej w historii noblisty chodziło o schizofrenię, a tu mamy do czynienia chyba (nie jestem lekarzem) z chorobą Aspergera. Ludzie dotknięci nią nie mają poczucia humoru, nie liczą się zupełnie z uczuciami słuchaczy, są skupieni tylko na sobie i wszędzie widzą dla siebie zagrożenia. A że NAPRAWDĘ są napastliwi, to sprowadzają na siebie PRAWDZIWE zagrożenia, które tylko potwierdzają ich spiskową teorię dziejów. I tak błędne kółko się zamyka. (Irytacja Doktora Nauk z zemsty za zakaz wstępu do Klubu Księgarza to całkiem inna sprawa - bo niestety Doktor ma rację co do istoty problemu, czyli - krótko mówiąc - "uwłaszczenia nomenklatury"). Dajmy chłopakowi spokój, niech go lepiej ktoś zatrudni w fachu.
Pokaż wszystkie (16) ›
 

jacek23151
 
Jest taki jeden kościół na Starym Mieście, do którego wycieczki szkolne i w ogóle wycieczki raczej nie zaglądają. Nieco na uboczu, przy ulicy Piwnej, stoi sobie kościół św. Marcina. Ma taką barokową fasadę:

DSC04429.JPG


i taką oto wieżę:

121220121500.jpg


i w sumie nie jest ani ładny ani wyczesany. Ale jest w pewnym sensie wyjątkowy. Czemu? Bo po pierwsze w XVII w. został przeorientowany i jest jedynym kościołem na Starym Mieście, który ma tyłek do zachodu, a facjatę do wschodu (normalnie kościoły starano się orientować na wschód, w stronę umownie Jerozolimy). A po drugie odbudowana barokowa skorupa kryje nowoczesne wnętrze. Zajdźmy. Na fasadzie machają do nas św. Augustyn

121220121496.jpg


i św. Stanisław (ten co go Bolko Śmiały kazał pociąć na kawałki) w kanonicznym przedstawieniu ze wskrzeszonym św. Piotrem.

121220121495.jpg


Obie rzeźby mają 3-5 lat i są kopiami oryginałów wykonanych przez znanego rzeźbiarza Plerscha. Ale mieliśmy wchodzić, to wchodzimy. Przez bardzo ciekawe drzwi.

121220121494.jpg


Metaloplastyka taka jakaś nowoczesna. Ołtarz też jakiś taki nowoczesny.

121220121488.jpg


W prezbiterium straszy sztuka nowoczesna. Mnie się zdaje, że to może być nawet sam patron, czyli św. Marcin z Tours, bo jego przedstawia się konno, ale nie wiem, czy z tych kwadracików można wyczaić, czy oddaje on płaszcz żebrakowi, ale zdaje się, że tak.

121220121492.jpg


Co jest jeszcze ciekawe, to to, że organy nie są, jak u ludzi, nad kruchtą, tylko z boku.

121220121491.jpg


I że jest coś a la kawałek starego muru, ale nie wiem w sumie, czy on jest stary, czy tylko tak zrobiony.

121220121487.jpg


Jest też krucyfiks. Krucyfiks częściowo ocalał z wojny, ale tylko częściowo. Resztę, w dość ciekawy sposób, dorobiła mu siostra Alma Skrzydlewska, franciszkanka, która zaprojektowała obecny wystrój kościoła.

121220121489.jpg


Żeby skończyć ładnym akcentem, ten kościół był dokładnie 31 lat temu siedzibą Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Niby Glemp się zachował w grudniu 81 w opinii wielu niejednoznacznie, ale jednak potem pomoc rozkręcił.

121220121501.jpg


O.
  • awatar Persephone: Ciekawa wycieczka! Zawsze mnie poruszają kościoły pod wezwaniem św. Marcina.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Częściowo zachowany krucyfiks jest przejmujący! A czemu nie odtworzono oryginalnego wnętrza, brak funduszy, czy ktoś był fanem sztuki współczesnej? Nigdy nie domysliłabym się takiego wyposażenia, sądząc po 'opakowaniu' :) Wpis rewelacyjny, tak trzymaj! :)
  • awatar H_Piotr: Pozwolę sobie tylko na jedną małą uwagę - "orientować na wschód" to jak "cofać do tyłu" albo "dalej kontynuować" :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jacek23151
 
Wszystkich sympatyków z Warszawy i okolic miło mi zaprosić na zamykający rok w moim wykonaniu spacer po Śródmieściu Warszawy, który odbędzie się w piątek, 14.12. o godzinie 18:00. Spotkanie w gmachu głównym Politechniki Warszawskiej (Pl. Politechniki 1) pod pomnikiem Marii Skłodowskiej-Curie.

W programie:

- gdzie jednoczyły się partie i powstała PZPR,
- dlaczego Maria Curie ma takie duże ręce,
- kim była Leopoldyna i której ulicy była patronem,
- gdzie stoi jedna z piękniejszych modernistycznych kamienic Warszawy,
- co odlewano w fabryce Wittów i gdzie jest błąd ortograficzny, a co u Braci Łopieńskich,
- gdzie w centrum Warszawy robi się sery,
- jak wygląda jedyny w Warszawie socrealistyczny kościół i co kiedyś było naprzeciwko,
- co udawało szkołę przyszłości w "Panu Kleksie w kosmosie",
- gdzie chciano sabotować okupanta szczurami,
- jak upchnąć duży budynek na małej działce, żeby wydawał się jeszcze większy,
- jaki socrealistyczny biurowiec udaje florencki renesansowy pałac,
- co było w podziemiach tego biurowca,
- gdzie i czemu mieszkańcom Śródmieścia dokuczały mole,
- gdzie zachowały się podwórka 9*13 m w całym kwartale zabudowy,
- gdzie była radziecka ambasada przed wojną,
- wreszcie co zrobili kiedy Gierek przegrał pierwszą rundę.

Na koniec na każdego uczestnika spaceru czeka oczywiście... świąteczny prezent :)

Zapraszam zatem również pingerowiczów!!! Szczegóły wydarzenia również na fejsbóku:

www.facebook.com/events/519477998077352/
  • awatar Pica: Będę <stop> oglądać zdjęcia <stop> mam nadzieje <stop> chyba, że nikt zdjęć nie zrobi <definitywny stop, w sensie koniec świata i załamane ręce>
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jacek23151
 
Dzisiaj zdarzyło mi się coś nieoczekiwanego, a mianowicie udało mi się zwiedzić Sobór Metropolitalny Świętej Równej Apostołom Marii Magdaleny na Pradze koło Dworca Wileńskiego. O tę:

IMG_1561.JPG


Zdjęcie swoją drogą historyczne, z 2009 roku, kiedy nie było jeszcze wykopów pod stację metra. W zimie cerkiew prezentowała się tak:

DSC04682.JPG


DSC04675.JPG


Wtedy w ogóle był ogromny mróz, od Chittaway do Syracuse, ale cerkwi w środku nie oglądaliśmy, bo górna jest normalnie zamknięta, a w dolnej trwały modły. Mogłem za to sfocić imponujący Skład Metropolitalny

DSC04680.JPG


DSC04681.JPG


dzwony, które zdjęli Niemcy żeby je przetopić na harmaty, ale okazały się słabej jakości

DSC04676.JPG


oraz ciekawe pomnikowe kombo upamiętniające zarówno 1000 lat od chrztu Rusi, jak i 70 lat od odzyskania niepodległości przez Polskę (11 listopada upamiętniony w 1988!!!)

DSC04679.JPG


A dziś będąc obok cerkwi WTEM! Drzwi do dolnego kościoła są otwarte! No to chwila rozkminy czy wbijać czy nie wbijać i decyzja może być tylko jedna - wbijać! Skierowawszy się zatem na te drzwi

051220121453.jpg


spytaniu obecnego tam batiuszki czy można wejść i zobaczyć, bo nigdy nie byłem i otrzymaniu odpowiedzi "Można, człowieku, jeszcze zdjęcia możesz zrobić!" wszedłem do środka.

051220121449.jpg


Niby cerkiew jak cerkiew, ale co jest ciekawe, to to:

051220121447.jpg


Są to mozaiki z Soboru św. Aleksandra Newskiego, który Rosjanie zbudowali w latach 1893-1912 i który stał na Placu Saskim przez całe 14 lat, w 1926 zakończono jego rozbiórkę. Sobór wyglądał tak:

sobór.jpg


a ocalałe freski przeniesiono właśnie do dolnej cerkwi na Pradze. Co ciekawe, część kamienia możemy też do tej pory znaleźć w Warszawie, jak chodzimy sobie po bulwarach nad Wisłą na wysokości pomnika syrenki to do ich budowy użyto kamienia z cerkwi na pl. Saskim.

Cerkiew jest też skrzynką kontaktową dla społeczności prawosławnych emigrantów w stolicy.

051220121452.jpg


Sfociłem jeszcze wejście do dolnego kościoła i myślałem, że już, gdy wtem patrzę - idzie wycieczka dzieci i wchodzą do górnego kościoła, zwykle zamkniętego! No to sru, na krzywy ryj, ale z nimi!

051220121457.jpg


Uderzyło mnie jak tam jest w środku mało miejsca! Ale ikonostas całkiem ładny. Na kopule jest wypisane "Ojcze nasz" w języku cerkiewnosłowiańskim.

051220121455.jpg


a na posadzce data początku budowy.

051220121456.jpg


Cerkiew zbudowano w ramach represji po powstaniu styczniowym, dokładnie naprzeciwko Dworca Petersburskiego, żeby przyjeżdżający do Warszawy Rosjanie mogli czuć, że dalej są w Rosji. I żeby utrzeć nosa Polakom. Co ciekawe, kiedy Polacy derusyfikowali przestrzeń publiczną w latach 20. i zamieniali cerkwie na kościoły albo je po prostu burzyli, to cerkiew na Pradze pozostawili i tam przeniósł się metropolita (czyli ichniejszy arcybiskup). W podzięce za ocalenie cerkwi przed zburzeniem, w 1926 roku postawiono w ikonostasie kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

051220121458.jpg


Bardzo pożywna to była wycieczka!!!

PS Nie tylko tu można zobaczyć elementy soboru. Zasadniczo są one też w Pyrach w kościele św. św. Piotra i Pawła, w Podkowie Leśnej bloki kamienne wykorzystano jako schody do kościoła, z granitu zbudowany jest cokół pomnika Kilińskiego, a nawet Kraków dostał działkę i część kolumn z soboru jest teraz przy wejściach do krypt na zamku. Tak podaje warszawa1939.pl, którą niniejszym pozdrawiam.
  • awatar jacek23151: @Nauczycielka na wakacjach: wpis pisalem wczoraj, ale odcielo mi net i dodaalem rano.
  • awatar Dejotka: pięknie - uwielbiam cerkiewne wnętrza! przecudny ikonostas jest w Jaworkach koło Szczawnicy (nie wiem, czy byłeś)
  • awatar Paula_18: piękna cerkiew, nasz wroclawska nie jest taka imponująca. szkoda.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

jacek23151
 
Pojechałem sobie w poniedziałek na Powązki Wojskowe, jako że byłem na nich raz w życiu, a zapewne niebawem przyjdzie czas, że będę musiał tam poprowadzić jakąś wycieczkę (na kursie opuściłem). A zatem owocem wyprawy stał się ten oto album, który Wy enjoy.

picasaweb.google.com/(…)Powazkiwojskowe02…
  • awatar Jakubie!: Też byłem tam raz w życiu. Tylko po to, by znaleźć grób gruźlika Grzesiuka.
  • awatar jacek23151: @Jakubie!: którego ja nie znalazłem :P
  • awatar Jakubie!: @jacek23151: ludzie mówio, że ciężko znaleźć. A to niedaleko głównego wejścia jest...
Pokaż wszystkie (10) ›
 

jacek23151
 
Ponieważ w lutym będę sobie prelegował na temat mennonitów w Warszawie i okolicach, postanowiłem dziś przygotować się nieco do tematu i pojechać w jedno miejsce z nim związane. W tym celu wsiadłem w tramwaj w stronę Azji, przekroczyłem Wisłę i koło Dworca Wileńskiego wsiadłem sobie w autobus 120. Rzut oka na trasę i... dokąd to kurde jedzie???

211120121262.jpg


CH Targówek, które dla mnie jest na końcu cywilizacji, jest w połowie trasy tego autobusu! A dalej jest ulica... Internetowa.

211120121263.jpg


Nie wysiadałem tam z autobusu, ale sfotografowałem okolice ulicy Internetowej. O, wyglądają one tak.

211120121265.jpg


211120121268.jpg


Sama ulica Internetowa to nie jest ta ścieżka, ale wygląda podobnie ;) Ogólnie to to jest Białołęka, dzielnica, która niedawno jeszcze składała się z oddalonych od siebie o kilka kilometrów zapomnianych wiosek typu Kąty Grodziskie czy Lewandów, administracyjnie włączonych do Warszawy, ale ciągle bez kanalizacji, z polami, ogródkami itp. Gdzie od 10 lat deweloperzy budują często potwornej urody osiedla w środku niczego, daleko od wszystkiego, ale przecież W WARSZAWIE.

211120121264.jpg


Nawet centra handlowe mają!

211120121288.jpg


A pan kierowca spytał pasażerkę wsiadającą na przystanku Mańki-Wojdy, czy jedzie "do Warszawy" :) No ale my tu gadu gadu a ja na miejscu.

211120121269.jpg


Hm, bociany to tu chyba zawracają...

211120121270.jpg


I w ogóle, bardzo warszawsko wygląda okolica.

211120121285.jpg


A przyjechaliśmy na skrzyżowanie ulic

211120121284.jpg


aby zobaczyć to:

211120121272.jpg


Jest to tzw. Miejsce Pamięci Osadników Ewangelickich. Białołęka jest poprzecinana kanałami, leży nad Wisłą, więc do zagospodarowywania tych terenów sprowadzano rodziny mennonitów z Holandii, zwanych tu Olędrami. Zostały po nich, jak wszędzie, niestety tylko cmentarze, które popadały w zapomnienie, dlatego postanowiono zgromadzić to, co się dało uratować, poddać renowacji i postawić w jednym miejscu nieopodal jednego z trzech cmentarzy.

Nagrobki są zarówno pisane po niemiecku

211120121274.jpg


211120121279.jpg


ale niektóre, tużprzedwojenne, już po polsku.

211120121273.jpg


211120121275.jpg


Na niektórych udało się ocalić tylko część inskrypcji.

211120121276.jpg


Duże wrażenie zrobił na mnie ten nagrobek, czworo dzieci, rodzonych praktycznie rok po roku i każde dożywało roku z kawałkiem. Aż się zacząłem zastanawiać i tak sobie pomyślałem, że może zbyt bliska rodzina się skoligaciła i była jakaś wada genetyczna.

211120121287.jpg


Prawdziwy cmentarz był na górce obok, teraz wygląda on tak, niestety.


211120121280.jpg


211120121283.jpg


211120121282.jpg


Na dodatek jest ładna tablica i możecie sobie więcej poczytać. A nawet po części to samo, ale jakbym ją dał na początku, to już byście dalej nie czytali. O.

211120121271.jpg
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Internetowa, jesiennych Liści i Bociani Zakątek - te nazwy mnie urzekły :) Świetna wyprawa i fantastyczny wpis. A na Białołęce to jak na naszych Żuławach :) Też mennonici holenderscy grasowali i poza nagrobkami i domami podcieniowymi zachowały się bardzo porządne wały przeciwpowodziowe.Gdyby nie one, mimo że od dawna nie konserwowane, Żuławy już nieraz znalazłyby się pod wodą :)
  • awatar Pica: super temat
  • awatar krytykantka2: ej, CH Targówek to najbardziej cywilizowane miejsce w moich szeroko pojętych okolicach. ;P ech, pozdrawiam z końca świata. zadupie welcome to. ;)
Pokaż wszystkie (21) ›
 

jacek23151
 
... Zygmunt wygląda na całkiem nieźle wyposażonego!

101120121245.jpg


Swoją drogą ciekawe czy znacie legendę o szabli króla :)
  • awatar Níðhöggr: Tą z jej opadnięciem i końcem świata? :P
  • awatar jacek23151: @Orchidea i czerwony smok: tę właśnie.
  • awatar Persephone: @jacek23151: Ja nie znam, więc możesz opowiedzieć :)
Pokaż wszystkie (12) ›
 

jacek23151
 
Ostatnio mam talent do zauważania rzeczy, na które zupełnie nie zwracałem uwagi, mimo że je mijam milion tysięcy razy. Nie tak dawno szedłem sobie Mazowiecką i zobaczyłem to:

071120121235.jpg


071120121234.jpg


No jasne, to jest kawałek przedwojennej fasady Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego od strony Mazowieckiej (front ma od Kredytowej), jedyny zachowany przedwojenny fragment zarówno budynku, jak i zachodniej pierzei Mazowieckiej, ulicy, przy której toczyło się przed wojną życie towarzyskie warszafki, biesiadowały generały sanacyjne i ci wszyscy, dzięki którym przed wojną to było, jak wiadomo, lepiej.

Sam budynek znacie na pewno, nawet ci spoza Warszawy mogą go znać, bo tam jest teraz Muzeum Etnograficzne. Fasada od Kredytowej (nota bene budynek dał nazwę ulicy, która za cara, kiedy, jak wiadomo było gorzej, nazywała się Erywańska) wygląda o tak, o:

161120121250.jpg


a na wiosnę wyglądała o tak, o:

DSC05340.JPG


i ma detal, taki o:

DSC05353.JPG


Co jest wszakże ciekawe to, to, że

a) budynek, jedno z dzieł znanego i lubianego Henryka vel Enrico Marconiego, który wyglądał o tak (o):

marconi.jpg


i który ponastawiał mnóstwo głównie neorenesansowych budynków po Warszawie i ma takie epitafium w kościele Wizytek

25042012492.jpg


jest wzorowany na weneckich Nowych Prokuratoriach, które stoją przy placu św. Marka i, niespodzianka, wyglądają o tak:

wenecja.jpg


(fota za: farm5.static.flickr.com/(…)4735234253_22bcbd1fbb.jp…)

b) do budowy TKZ oraz wykonania ozdób, które widać na pierwszych dwóch fotkach (głównie tej ozdoby pod gzymsem nad arkadami) użyto cementu romańskiego, czyli wapna hydraulicznego, o charakterystycznie żółtawej barwie, materiału bardzo popularnego w budownictwie zwłaszcza do wykonywania zdobień, dopóki nikt nie wymyślił, że lepszy, bo tańszy będzie cement portlandzki, czyli klinkier cementowy z domieszką gipsu. Możecie sobie porównać na drugiej fotce czym się jedno od drugiego różni z wyglądu.

Swoją drogą, wielkie wrażenie robi ten poszatkowany kulami fragment, który nota bene uszkodzono już w 1939 roku, a nie w moim ulubionym 1944, z którego pochodzą jedynie ślady po kulach.
  • awatar pushthebutton: człowiek to jest ślepy milion razy przechodziłam przez te poszatkowana bramę, a widzę ją dopiero u Ciebie na zdjęciu
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Kojarzę ten budynek, jakem spoza Warszawy ;) Temat intrygujący, świetne zdjęcie. I wreszcie wpis w stylu dawnego dobrego Jacka. Ciekawy, nie przegadany, 'ciekawostkowy'. Baaardzo lubię :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jacek23151
 
Wstyd trochę, ale przez 31 już niemal lat na tym łez padole ani razu nie wlazłem do kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela na placu Zbawiciela. A to przecież taki rzucający się w oczy kościół.

061120121225.jpg


Gargamel jak się patrzy. Trochę tu neobaroku, trochę neorenesansu. Neorenesansu spytacie? A tak, jak się spojrzy choćby na zamknięcie transeptu.

061120121228.jpg


Takie to trochę renesansowe, ten szczycik. Kaplica boczna, a w zasadzie zakrystia, bo w kościele jest tylko jedna kaplica, też jak jakaś Zygmuntowska z Wawelu ;) Wieże, swoją drogą, nawiązują do klasztoru na Jasnej Górze, a sygnaturka do ratusza z Poznania. Mówię, że gargamel ;)

061120121227.jpg


Kościół powstał między 1899 a 1909 rokiem, choć wyposażano go do wybuchu II wojny światowej. Zaprojektował go, o dziwo, Józef Pius Dziekoński, znany raczej z neogotyckich kościołów, które stawiał namiętnie po całym Mazowszu a nawet nie tylko. Co ciekawe konkurs wygrał Stefan Szyller, ale realizację dali Dziekońskiemu. A ten wywalił takie coś :)

A jak to wygląda w środku? Ano różnie. Generalnie kościół się spalił częściowo w 1939, a w czasie powstania były w nim walki, chowano w nim też żydów zbiegłych z getta. W każdym razie mamy w nim takie kwiatki:

Taką sobie oto kopułę na skrzyżowaniu naw. Nie widać jej zupełnie jak się patrzy na kościół z zewnątrz :) Swoją drogą przed wojną, kiedy jak wiadomo było lepiej, wisiał tu największy w Warszawie żyrandol :)

061120121216.jpg


Ołtarz. Jest neobarokowy, mało wypasiony w sumie, na moje oko stiukowy, za to ciekawe ma to tabernakulum, będące miniaturą jakiegoś dużego budynku. Na uwagę zasługuje góra czyli grupa rzeźbiarska przedstawiająca hostię i kielich na kuli ziemskiej, przygniatające węża, czyli szatana. Podobny motyw jest na fasadzie kościoła karmelitów przy Krakowskim.

061120121215.jpg


061120121220.jpg


Poza tym widać krużganki i krużganeczki, jak w cygańskiej willi albo na jakimś Wawelu.

061120121217.jpg


Jak wspomniałem, jest jedna kaplica. Nie bardzo się chciałem pchać, ale ona jest tam i jest to kaplica Matki Zbawiciela, z obrazem łudząco podobnym do obrazu z Częstochowy.

061120121219.jpg


Przejście z kruchty do nawy głównej jest takie barokowe, że aż za barokowe, w końcu to styl historyzujący, więc wszystko musi być "bardziej". Wolutowe spływy, połamany tympanon, pilastry, kanelurowanie, no wszystko jest.

061120121218.jpg


Ale to po co tam poszedłem to jest ontarz świętego Ekspedyta. To taki śmieszny święty, co to był rzymskim żołnierzem i jest patronem zdających egzaminy. Niestety stoi w strasznie głupim miejscu i jest tam strasznie ciemno. Wygląda tak:

061120121223.jpg


a sam ołtarz tak:

061120121214.jpg


Przedstawiany jest jako żołnierz depczący kruka, symbolizującego grzech i według legendy mającego powtarzać "cras, cras" co nie znaczy po łacinie "kra, kra" tylko "jutro, jutro". A Ekspedyt depcząc go trzymie krzyż z napisem "hodie" czyli "dziś". Czyli chyba żeby uczący się uczyli się już dziś a nie odkładali na jutro :)

Jest on również patronem od rozwiązywania spraw beznadziejnych, co w sumie często łączy się z egzaminami ;)

Tym optymistycznym akcentem kończę zwiedzanie :P
  • awatar Persephone: A mi się gargamel podoba. Lubię taki styl w budownictwie sakralnym. Mniej w mieszkalnym :)
  • awatar malkątęt: czy ten kruk i jego łacińskie "cras" ma coś wspólnego z prokrastynacją?
  • awatar jacek23151: @Nauczycielka na wakacjach: kanelurowanie to te takie żłobienia na kolumnie albo pilastrze, spływy wolutowe to te ślimaki, na każdym prawie barokowym kościele takie są na fasadzie, stiuk to taki trochę lepszy gips, tympanon to to trójkątne, pilaster to taka pseudokolumna co wygląda jak kolumna ale nie pełni roli takiej jak kolumna.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Kategorie blogów