Wpisy oznaczone tagiem "Wellness&Beauty" (9)  

hairlovelo
 
Ostatni taki wpis był 9 dni temu a ja mam wrażenie jakby wieczność. Może dlatego, że ostatnio w domu nic nie robiłam tylko się uczyłam. W każdym razie egzamin zdany yeaah i spokój przynajmniej na jakiś czas.

Zauważyłam, że wprowadzająca się jesień nie służy moim włosom. Łatwo tracą objętość, szybciej się przetłuszczają i chyba zwiększyło się wypadanie chociaż na razie nie dużo (głownie przy myciu ale to też może sprawka białego mydła).
Wdrażam w życie nowe "nawyki". Nie olejuje włosów przed każdym (albo prawie każdym) myciem. Naprzemiennie z olejowaniem używam płukanek, a ostatnio skupiam się na denkowaniu.

Wczoraj poirytowana stanem mojej skóry głowy postanowiłam sięgnąć po zapomniany peeling kawowy. Arsenal:
IMAG0532.jpg
[brak algo gdyż zużyłam je do końca]
Zrobiłam tak:
1. Dwie łyżki kawy wsypałam do dużego kubka i zalałam go do połowy wysokości. Następnie wylądowało tam pół łyżeczki kakao (którym wcześniej się ratowałam jako suchym szamponem), kopiasta łyżeczka alg morskich oraz niezliczone ilości błota z Morza Martwego. Mimo wszystko konsystencja była rzadka ale nie chciałam tam jeszcze wciskać maski czy szamponu. Naniosłam na skórę głowy i masowałam. Zostawiłam na jakieś 5 min.
2. Umyłam włosy szamponem jajecznym Barwa Naturalna.
3. Nałożyłam na kilka minut maskę drożdżową RBA.
4. Wtarłam płyn pokrzywowy Kulpol w skalp, a w końcówki olej kokosowy i serum Marion.

Efekt (zdjęcie po powrocie z egzaminu):
IMAG0529.jpg
Efekt: skóra odświeżona, cały martwy naskórek usunięty ale niestety brak cudownego odbicia u nasady chociaż tragicznego przyklapu nie ma. Chyba będę musiała się przyzwyczaić. Włosy na długości są bardzo miękkie (efekt po kawie), ale jednocześnie trudniej trochę je rozczesać i falują się a tego dawano nie było, to pewnie sprawka szamponu). Włosy się błyszczą i jest okey.
Już od jakiegoś czasu czułam, że skóra domaga się peelingu więc nie chciałam jeszcze dalej tego odwlekać.

A wczoraj była sobota więc czas i na zakupy. Takie skromnisie. Żadnego oleju i kosmetyku do włosów więc jest dobrze.
IMAG0524.jpg
*Wibo serum z miodem i keratyną na bazie wody termalnej - nowość w Rossmannie całkiem fajnie się zapowiadająca. Serum to chyba prawdziwe serum bo nie śmierdzi lakierem i nie wysycha. Szkoda, że brak więcej informacji od producenta.
*Wellness&Beauty peeling solny mango i kokos - polubiłam wersje oliwkową i chociaż mało wydajny ale skuteczny. Był na promocji a moje nogi od czasu do czasu domagają się pożądanego peelinigu.
*Korzeń mydlnicy lekarskiej (zioła to nie kosmetyk prawda?) bo nie poddaje się tak łatwo. Pewnie wyląduje w płukance (a może kiedyś uda mi się nią umyć włosy)
IMAG0535.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

drusilla
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

springhaze1
 
Witajcie :) Dzisiaj chciałam pokazać zakupy z drogerii. Oto one :

DSC07106.JPG



DSC07107.JPG


DSC07108.JPG


DSC07110.JPG

1) Jak zwykle chusteczki nawilżane Pamper's
2)Johnson's Baby, delikatny żel do mycia ciała (  żel do mycia ciała, z formułą NO MORE TEARS z mleczkiem )
3)Wellness&Beauty (  balsam do rąk z ekstraktem z kwiatów wiśni i ekstraktem z kwiatów róży - cuudownie pachnie , świetnie nawilża )
4)Carex - mydło w płynie
5) Klasyczna kostka Dove
6)Penaten - delikatna oliwka (  Z najczystszych olei, nie zawiera środków alergennych.Nawilża 10 razy bardziej niż większość balsamów)
7)Penaten chusteczki nawilżane
8)Penaten słynny krem. Świetne się sprawdza przy gojeniu drobnych ran, takich jak skaleczenia, zadrapania i siniaki.
9)Penaten ochronny krem do twarzy i ciała . Łączy ochronne działanie kremu natłuszczającego i pielęgnacyjne właściwości kremu nawilżającego.
10)Dwa mydełka Kappus ( biała magnolia , konwalia ) - Mydła Kappus zostały wyprodukowane z najwyższej jakości roślinnych składników wpływających na jakość mydła.  Produkty Kappus nie są testowane na zwierzętach.

Życzę Wam miłego wieczoru. Na koniec jeszcze mała słodkość - pyszne ptasie mleczko z Wedla :D


DSC07111.JPG
  • awatar hairlovelo: Zaciekawiłaś mnie kremami Penaten, u mnie w mieście jednak ich nie widziałam :)
  • awatar Julia Aleksandra: Fajne zakupy, jestem ciekawa tego Ptasiego Mleczka
  • awatar Coldi: Miłego wieczoru :*
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
Postanowiłam porównać te dwa olejki ponieważ na pierwszy rzut oka są do siebie dość podobne, jednak w praktyce trochę bardziej się różnią.
oleje.jpg
OPAKOWANIE
oba olejki są zamknięte w buteleczce z pompkami, jeśli chodzi o Alterre to może jest ono bardziej estetyczne (chociaż to rzecz gustu) i trwałe- buteleczka jest szklana, jednak tutaj plus zdobywa W&B ponieważ pompka jest precyzyjniejsza, a olejek nie przedostaje się miedzy szparami i nie brudzi opakowania, ponad to łatwiej ja umyć i napełnić od nowa innym olejem, jest lżejsza i zapewne odporniejsza na upadki (szczególnie na płytki).

ZAPACH
oba olejki pachną ładnie ale dość intensywnie, myślę, że jest to kwestia gustu, ale mi odpowiadają oba zapachy. Po dłuższym czasie częstego stosowania mogą denerwować wrażliwe nosy, szczególnie W&B, który szybciej zatrzymuje się na skórze i nie tylko (np. na pościeli).

KOLOR
Alterra wpada w pomarańcz, W&B typowo żółtawo-oleisty odcień.

KONSYSTENCJA
obydwa kosmetyki są olejami jednak ALterra jest bardziej tłusta (jak zwykły olej), natomiast W&B ma fajną tępą konsystencje i jest lżejszy.

DOSTĘPNOŚĆ
obydwa olejki dostępny tylko i wyłącznie w Rossmannie.

CENA
Aletrra ok. 18 zł, w promocji ok 13 (100ml); W&B 11 zł w cenie regularnej (150ml). O wiele bardziej więc opłaca się W&B.

DZIAŁANIE
na skórze: oba olejki dobrze odżywiają skórę, jednak tak jak już wspominałam W&B jest lżejszy w konsystencji przez co lepiej się wchłania i minimalnie jest słabszy w działaniu. Alterra dość gorzej się wchłania. Stosowałam olejki zawsze na noc i czasem mnie denerwowała tłusta otoczka, która pozostawiał na skórze jeśli nałożyłam np. pół pompki więcej.
Zatem ALterra będzie wydajniejsza ale wygodniej będzie się ją stosować w chłodniejsze dni/noce, bardziej się nadaje do masażu gdyż wolniej się chlania, natomiast W&B będzie odpowiedniejszy w cieplejsze wieczory takie jak teraz.

włosy: za działanie na nich bardzo polubiłam Alterre , świetnie je odżywia i wydobywa blask. Uwielbiałam swojego czasu stosować ja na włosy i mam pewien sentyment ponieważ to mój pierwszy olej zakupiony w tym celu.
W&B raz wylądował na moich włosach i zachował się przyzwoicie. Żeby coś więcej powiedzieć na ten temat musiałabym po prostu częściej nim olejować włosy.
skład.jpg
SKŁAD
A: olej sojowy, o. rycynowy, o ze słodkich migdałów, o. kukurydziany, o. z n. sezamu indyjskiego, o. z pszenicy, o. z n. winogrona, o. z n. papai, o. z oliwek, o. awokado, o. jojoba, kompozycja zapachowa, o. z n. słonecznika, komp. zapachowa.
W&B: olej z nasion słonecznika, olej rycynowy, ekstrakt z owoców papai, olej z nasion mango, olej migdałowy, olej z pestek moreli, przeciwutleniacz (hamuje proces starzenia się skóry i pozwala zachować min olejom swoje cenne sub. odżywcze/konserwuje), emolient tłusty, witamina E, kompozycja zapachowa.
Obydwa produkty maja bardzo ładne składy.

PODSUMOWANIE
obydwa produkty są bardzo fajne, gdybym musiała jednak ostatecznie wybrać wybrałabym olejek Wellnes&Beauty ale z bardzo prostych powodów: jest tańszy i nadaje się zarówno do włosów i ciała, natomiast Alterra denerwuje mnie na skórze i o wiele lepiej spisuje na włosach/paznokciach.
  • awatar xthy: pewnie pięknie pachną ;)
  • awatar Julia Aleksandra: Uwielbiam Alterrę :)
  • awatar Ruda1990: Skończył mi się niedawno olejek z tej serii. Zgadzam się z Tobą, że są bardzo fajne. :) Pora wypróbować inny zapach. ;)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiejszy post będzie raczej zbiorczo  recenzyjny. Tematem przewodnim będzie wyłączna marka Rossmanna, Wellness&Beauty. Sama nie wiem czemu, wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi na te kosmetyki.
wellness&beauty.jpg
Pierwszym kosmetyk jaki wybrałam był olejek mango&papaja. Jest to chyba jedyny olej (pomijając Kujawskiego stojącego w kuchni, chociaż te które stoją obok niego nie uleciały mojej uwadze), który jeszcze nie wylądował na włosach, a możne wylądował raz i tego nie pamiętam. Powód jest całkiem prosty: ścigają mnie daty ważności innych olejów. Gdyby jednak nie to pewnie i na włosach dałabym mu szansę.
Jako olejek do ciała:
*zapach jest intensywny, przyjemny ale po dłuższym stosowaniu może denerwować, ponieważ olejek stosuje prawie codziennie przed snem moją pościel szybko wchłonęła jego zapach.
*barwy jest żółtej jak przystało na olej.
*konsystencja jak to olej, chociaż zaliczałabym go do tych lżejszych i mniej tłustych.
*wydajność: olejek stosuje gdzieś od połowy grudnia dość często (przez większość tego czasu codziennie) i jeszcze trochę mi go zostało, co widać na zdjęciu (linia oleju odznaczyła się czarną kreską).
*działanie: jak na olej szybko się wchłania jednak pozostawia wyczuwalna warstwę dlatego stosuje go wyłącznie na noc.
Olejek dobrze odżywia i nawilża skórę pozostawiając ją miękka i gładką.
Po dość długim czasie stosowania mam niestety wrażenie że skóra się do niego przyzwyczaiła i kosmetyki działa troszkę słabiej.
Mimo tego olejek jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i nie mogę mu niczego zarzucić.
podsumowując: to dobry kosmetyki z dobrym składem.

Z racji tego, że na drugim miejscu w składzie jest olej rycynowy stosuje go również od czasu do czasu na rzęsy lub do olejowania paznokci nie na tyle regularnie i długo by zauważyć efekty.

Gdy mi się skończy mam upatrzony w następstwie kolejny olejek Wellness&Beauty.
Wellness&Beuty olejek z pestek mango i ektraktem z papai.jpg
Drugim produktem na jaki się zdecydowałam jest żel pod prysznic z masłem shea. Jeśli chodzi o ten produkt to nie wiele mam do powiedzenia. Ot dobry żel pod prysznic. Ładnie pachnie, dobrze się pieni,a po prysznicu skóra ma ładny, delikatny zapach. jest to jeden z niewielu żeli, obok Ziaji, Dove oraz dziecięcych myjadeł, które nie ściągają, a w efekcie nie wysuszają mojej skóry. Jestem na tak.
Wellness&Beuty żel pod prysznic z masłem shea i olejkiem migdałowym.png
Ostatnim produktem i jednocześnie jest peeling solny z oliwa z oliwek:
*zapach nie przypadł mi do gustu ale muszę przyznać, że pozostaje na skórze w przyjemniejszej odsłonie.
*barwy jest ciemnozielonej.
*użytkowanie: przed użyciem lepiej wstrząsnąć słoiczkiem ponieważ sól oddziela się od oliwy. Nie zaliczę go do typowych peelingów jakie są dostępne w sklepach. Nie pieni się, jest naprawdę gruboziarnisty, a po jego zmyciu na skórze pozostaje cienka warstewka oliwy, z tego powodu można użyć go po kąpieli i mieć z głowy balsam.

Napewno nie do częstego stosowania, ale to najlepszy peeling z jakim miałam do czynienia (pomijając swojej roboty kawkę). Swoim dzialaniem przypomina mi domowy peeling z kawy, jednak jest odrobinę silniejszy.

Podobny peeling można oczywiście samemu przygotować w domu. Wystarczy sól gruboziarnista i dowolny olej, niemniej ten jest warty wypróbowania.
wellness&beauty peeling solny z oliwą z oliwek.jpg
Podsumowując bardzo podpasowaly mi kosmetyki Wellness&Beauty, stąd też wniosek, że kosmetyki mniej popularnie i niereklamowane nie są gorsze, a nawet czasami i lepsze od tego co wciskaja nam media. W końcu dobry produkt sam się reklamuje.
  • awatar Wiedźma1: Muszę przetestować :)
  • awatar JaramSieRapem: Testowałam masła do ciała i żele pod prysznic są świetne :) peeling też, ale nie podpadł mi do gustu bo nie lubię mieć takiego tłustego filmu na skórze
  • awatar Humraa: kusisz :P
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiejsza sobota zakupowa. Nie obyło się bez Rossmanna i pobliskiej drogerii no name.
IMAG5308.jpg
Starałam się nie ulegać dobrodziejstwom dla włosów i można by powiedzieć, że mi się udało. Nic-nie-kupowanie cały czas ma swój ciąg dalszy.
IMAG0037.jpg
Pokusiłam się więc na peeling gruboziarnisty Joanny - dojrzała marakuja - szkoda, że nie było czekoladowych wariantów. xd Wcześniej już miałam mniejszą wersje więc znowu zaufałam Joannie (200ml/9,30).
Żel pod prysznic W&B - masło shea- raczej pod wpływem promocyjnego impulsu ale też z potrzeby. Z resztą żele jak to żele zawsze są potrzebne, a ta wersja zapachowa spodobała mi się najbardziej. Poza tym ostatnio zwróciłam uwagę na te kosmetyki. Dość pózn, ale wcześniej jakoś ich nie zauważałam i teraz myślę, że jednak warto nie omijać ich obojętnie (250ml/5zł).
Oraz mydełko Barwy Natury aloeso-glicerynowe, o zapachu takim bambusowym. Lubie firmę Barwa więc czemu nie skoro jest potrzeba.
IMAG5312.jpg
Wiem, że ban zakupowy na produkty do włosów twa ale (!) te nie są zbędne. Olej rycynowy musiałam wyrzucić ponieważ jego data ważności sięgała do grudnia zeszłego roku. Tym razem poprosiłam o małą buteleczkę. Tradycyjnie do brwi i rzęs ale również mam zamiar zabrać się za niego w inny sposób (30ml/4zł).
Olej lniany, którego nigdy jak dotąd nie miałam a tyle słyszałam. No musiałam. I na dodatek jest NIERAFINOWANY. Cudo, ale ważne do kwietnia. Olej lniany nadaje się do spożycia i tak właśnie postanowiłam go spożytkować - jako suplement diety. Dorwałam w sklepie firmowym Hula Krasula, z którego swoją droga polecam twarożki o naturalnym składzie; (200ml/ok7 zł).
To ostatnie dziwne coś to elastyczne gumki do włosów, które przypominają trochę makaron sojowy lub zwykle gumki recepturki. Powinny być dyskretne i przydatne do warkocza. No ciekawe (60szt/4zł).
IMAG5306.jpg
A tu już tylko antyperspirant Garnier Neo, którego byłam bardzo ciekawa i lakier Missy Sporty, który był akurat w promocji. Planowałam też nabycie pewnej odżywki do paznokci MS, która kiedyś bardzo dobrze mi służyła, ale niestety zastąpili ją jakimiś nowymi cudami, oraz lakierem peel off dzięki któremu wystarczy odkleić lakier i nie trzeba używać zmywacza. Takie cuda, ale jakoś mnie nie przekonywały.
IMAG0030.jpg
Po powrocie naszło mnie na co nieco i tak oto powstała mieszanka musli, jogurtu i owoców. Szkoda tylko, że maliny były kwaśne, ale kiwi nadrabiało.
IMAG0005.jpg
W tygodniu do kuchni zawitało mleczko kokosowe i chyba trochę się rozczarowałam jego smakiem. Chyba za bardzo jestem przyzwyczajona do zwykłego mleka i to mi nie pasowała, ale za to mojej mamie bardzo. Mleczka dostępne były w Lidlu za 5zł/400ml, co uważam za okazyjną cenę. Zwróciłam na nie uwagę W Rossmannie i markecie spożywczym i różnica dosyć spora. Szkoda, bo chętnie wprowadziłabym je do włosowej diety.


Miałyście coś z tego? Spisało się?
  • awatar Ruda1990: Ja stosowałam olej lniany (do olejowania włosów i picia). Teraz zmieniłam na olej z wiesiołka i znów wróciłam do olejku rycynowego. Olejuję nim brwi. ;)Pokaż paznokcie z nowym lakierem. :) Pozdrawiam
  • awatar Świat MyLady: olej lniany nie stosowałam jeszcze;d Aktualnie łykam w tabletkach olej z wiesiołka :)
  • awatar JaramSieRapem: Mogę polecić to samo masło do ciała co kupiłaś żel pod prysznic W&B :D
Pokaż wszystkie (10) ›
 

hairlovelo
 
PicMonkey Collage8.jpg
Ciąg dalszy, który postanowiłam wyodrębnić ponieważ znalazły się tu same oleje. Sama trochę się zdziwiłam, że tyle ich wyszło, ale gdybym musiała, nie wiem z którego bym zrezygnowała. Od ponad miesiąca olejuje nie tylko włosy dlatego każdy z nich ma jakieś swoje zadanie w którym jest moim faworytem.
PicMonkey Collageyh.jpg
*Vatika nierafinowany olej kokosowy którym zabezpieczam końcówki. Do tego zadania nadaje się idealnie, nie skleja ich, a jego działanie wzbogacam jeszcze silikonowym serum. Taka "bomba" odżywcza bardzo odpowiada moim końcówkom, które zapominały co to przesusz i spuszenie. Trochę szkoda mi go na olejowaie całych włosów, ale myślę, że jak wykończę pozostałe oleje to się skusze, 150ml/12 zł.

*Alterra olejek do masażu migdały i papaja: moja ulubiona wersja spośród tej serii olejków, świetna mieszanka do olejowania włosów i paznokci, nabłyszcza je i wzmacnia. Po prostu mój must have, dobrze również spisuje się przy masażach lub po kąpieli zamiast balsamu,  w promocji 15 zł/100ml (Rossmann).

*Olej z pestek winogron jestem moim ulubieńcem do olejowania włosów, nie jest tłusty jak oliwa z oliwek, łatwo się go zmywa i ma przyjemny zapach, jeśli chodzi o działanie to nie obciąża włosów, wygładza je i uelastycznia, jest w 100% naturalny i na pewno nie zagraża budżetowi, nie pamiętam już ceny ale za kilka, kilkanaście złoty dostępne są półlitrowe butle.

*Wellness&Beauty olejek do ciała mango i papaja: ostatnie odkrycie, polubiłam za ładny skład (najlepszy spośród tej serii), stosuje zamiast balsamu do ciała i jest idealny, nie lepi się a jedynie pozostawia lekką warstewkę ochroną, ładnie pachnie i daje mu dużego plusa za buteleczkę, a właściwie aplikator, który jest precyzyjny i nie brudzi wszystkiego dookoła. W składzie znajdziemy olej słonecznikowy, rycynowy, ekstrakt z owoców papai, olej z mango, migdałowy oraz z pestek moreli, a dopiero później trochę chemii, 150ml/10,99zł (Rossmann).
IMAG4919.jpg
Dzisiejsze włosy po olejowaniu Alterrą (1,5 h), następnie umyłam włosy szamponem piwnym i użyłam odżywki Timotei wspomnianej w poprzednim poście.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

paulluska26
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

annanna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów