Wpisy oznaczone tagiem "Widelcem po Warszawie" (26)  

fifka
 

bd6cb7000b2911e3875622000a1faf68_7.jpg


Akt I*  Parfait foie gras, brioche
d9bb667a0b2b11e387df22000ae803ad_7.jpg


Akt I i 1/2*  Moules Mariniere
b9eff73a0b2f11e39a1622000ae9083c_7.jpg


Akt II* Stek z jagnięciny walijskiej, hummus, naleśnik kasztanowy
b6312bb80b3511e3a4d822000a1f924b_7.jpg



Akt III*  Eston mess z owocami i pianką czereśniową
cfc93a780b3711e38bc322000a9d0dcb_7.jpg


Było...przepysznie!
  • awatar Carmex: Ile kosztuja u nich moule? Eaton Mess! <3
  • awatar doll_divine: a Twoja figura wciąż bez zarzutu!!! :) A u mnie jakby nie patrzeć jadłowstręt. Mimo wszystko :/
  • awatar ioasia86: zgadzam się z niewierną, masz świetną figurę mimo pozwalania sobie na takie pyszności :) pozazdrościć :)
Pokaż wszystkie (17) ›
 

fifka
 
Czerwony pasek do którego kiedyś my sami i nasi rodzice przywiązywaliśmy tak znaczną wagę jest i owszem. Wpuszczony w szlufki.
ME & You 136.jpg


Niemniej jest dobrze. Ba! Jest bardzo dobrze.
ME & You 132.jpg


oraz Smacznie
ME & You 135.jpg


i poziomki dojrzewają na czerwono w ekspresowym tempie (choć najsmaczniejsza jest ta pląsająca nieopodal Champs-Élysées)
ME & You 125.jpg


Pytasz Poziomko kiedy odwiedzę Paryż - cóż, na razie lecimy ciut dalej i w trochę innym kierunku. Acz wiem doskonale jak to miasto potrafi wrosnąć w człowieka.
ME & You 126.jpg


Namiastkę Paryża mamy w *Croque Madame* z pysznymi bagietkami, konfiturami i świeżo parzoną kawą
ME & You 127.jpg


Mint is the new Black! Uwielbiam tę sukienkę autorstwa Mai Palmy & CV
(miętówki z Krakowskiego Kredensu też)
ME & You 134.jpg


Ach, i jeszcze mój ulubiony francuski film (reżyseria Luc Besson)
angel_a.jpg


Czy to *Dzień Francji* do diaska?! Lecimy dalej.
Wchodzę w ubiegły weekend na Festiwal *Good Food* patrzę, a tam...makaroniki
ME & You 116.jpg


Łup dnia: przepyszna portugalska oliwa w maciupkiej manufaktury
ME & You 120.jpg


I wtedy można już robić małe "czary-mary"
ME & You 122.jpg


Podobnie jak sztuka powstaje w głębokiej, intymnej relacji z odbiorcą tak i potrawy stają się nią dopiero w interakcji z podniebieniem. Konsumenta, nie kucharza.
ME & You 123.jpg


Czarowny smak niesamowitych smaków można znaleźć też w *Brasserie Warszawska* Blisko parlamentu aczkolwiek nie parlamentarnie.
Gravlax marynowany w burakach, sałatka z kopru włoskiego, krem chrzanowy
ME & You 129.jpg


Dorsz atlantycki, soliród, przegrzebki (w bestialski sposób pociachane nożem). Wybitny, wielowymiarowy smak dorsza (mmmmm)
ME & You 130.jpg


I zwieńczenie całości: przepyszne Parfait chałwowe.
ME & You 131.jpg


Później już tylko cicha kontemplacja, albo...
ME & You 119.jpg


...błogostan na trawie
chillout.jpg


Przycupnąwszy na multimedialnej ławeczce Chopina (pamiętajmy trwa niepisany Dzień Francji), aby dotrzeć do słuchaczy multikulturowo rozrzucono reklamy przybytków rozkoszy
ME & You 118.jpg


“Mama, idę wyrzucić to do kosza”


ME & You 117.jpg


Idź Synu, idź. A parę przecznic dalej sugestywne:
ME & You 113.jpg


Żegnam Was moi mili uśmiechem dysfunkcyjnej, słodkiej Bonnie
ME & You 128.jpg


Z combrem jagnięcym na kolanach
ME & You 114.jpg


A jeśli komuś widokówkę z wakacji, to wiecie gdzie mnie szukać
ME & You 121.png


Vive La France! Crème brûlée
ME & You 115.jpg



:* :* :*
  • awatar Czekoladowa Dalia: gdybyś pisała przewodniki to chetnie bym czytała :) takie pyszności z rana a ja tylko o kawie :/ i Twoje nogi...matka natura przeszła samą siebie! :)
  • awatar foxylady: Aż nie wiem co bardziej mnie zachwyca opisy czy widoki :)
  • awatar ........bla: Dysfunkcyjna Bonnie <3
Pokaż wszystkie (37) ›
 

fifka
 

ME & You 100.jpg


W czasach, gdy blogosfera przeżywa swą prosperity długie teksty stają się coraz krótsze. Liczy się szybki przekaz i krótka piłka. Niczym w supełkowym piśmie kipu będącym indiańskim sposobem utrwalania myśli powiązałam kilka zdjęć w naturalny i logiczny twór dla Ludu :)

*Time Spa Zen* i rytuały polinezyjskie, japońskie, perskie, arabskie...W tym wspomniana wyżej beka. Niezła beka.
ME & You 099.jpg


Nirwana dla ciała i umysłu.
ME & You 098.jpg


I traf chciał, że parę godzin po wyjściu w godzinach szczytu na Nowym Świecie spotkałam piewców dobrej energii *Hare Kryszna*. Żaden z nich nie był co prawda Harrym z Tybetu, bo...wszyscy byli z Estonii
ME & You 102.jpg


*Soul Kitchen* kuchnia z Duszą co się zowie
ME & You 094.jpg


Ostatnie podrygi szparagów z sezonie szparagowym
ME & You 095.jpg


Maestria smaku na talerzu: pan sandacz, gorczyca, risotto z marchewką i botwinką w jakże malowniczej kompozycji dla nas i dla mas.
ME & You 097.jpg


I samotny biały żagiel...
ME & You 096.jpg


Esencja polskiej kuchni, przedwojenna muzyka w tle - tak gotowały nasze babcie i babcie naszych babci. 20-lecie międzywojenne i klimat jak z powieści Tadeusza Dołęgi Mostowicza. Dziedzictwo kultury polskiej pod nazwą *Restauracja z Zielonym Piecem*. Warto zboczyć z trasy. Warto specjalnie przyjechać.
ME & You 075.jpg


W kontrowersyjnej koszulce od Josepha *F..k the gym, buy lycra* i w kalesonach dziadka ruszam do Kuźni...
ME & You 090.jpg


Tak wykuwa się stal;)
ME & You 092.jpg


A tak się mobilizuje do działania. Emi Ty wiesz!
ME & You 089.jpg


Bo jeśli czegoś bardzo się chce, to można wszystko
5286061.JPEG


Można nawet otworzyć LV wiejące pustkami na tym naszym polskim Soho
ME & You 093.jpg


A monsieur Maserak fryzurę ma teraz na Samuraja: gładko z przodu i kopka na czubku. *Sushi Zushi* od lat niezmiennie najlepsza suszarnia w Warszawie.
ME & You 086.jpg


I hipster Jaś w kapeluszu Mamy by Patrizia Pepe
ME & You 087.jpg


Żeby nie było, iż w domu się nie gotuje!
ME & You 105.jpg


Ale kawę pija się w *Cofeina*
ME & You 106.jpg


Mniej lub bardziej incognito
ME & You 111.jpg


Odkrycie i okrycie
ME & You 112.jpg


Jako że niejednemu psu Burek: mała Fifka (york przyjaciółki) oko w oko z różowym drapieżcą
ME & You 110.jpg


I ja, Fifka od 2000 dni na  www.pinger.pl
ME & You 107.jpg


Buziaki Kochani
Do miłego zobaczenia! :*
  • awatar viviana: Znowu o Tobie myslalm Fifi, witaj:* moglam sie tylko domyslac, ze jak sie pojawisz to bedzie konkretnie i "sycaco" :) zyjesz pelnia zycia i to mi sie bardzo podoba, Jasiu w kapeluszu mamy wyglada bardzo atrakcyjnie ;) Fifi zycze kolejnych 2000 dni na Pingerze :) obojetnie z jaka czestotliwoscia, ale bywaj Tu ! cmok, cmok :* :* Pozdrowienia dla Jasiolinskiego Janka :)
  • awatar myszonek: Uwielbiam Cię czytać :)
  • awatar Pan Artur: Ech, Fif :) Lubię Cię czytać. O oglądaniu już nie wspomnę ;)
Pokaż wszystkie (44) ›
 

fifka
 
images.jpg


Moja Miłe powoli staje się zwyczajem, iż wpadam do Was w okolicach weekendu by oddać shot kompilacji zdjęć z ostatniego czasu. Tak, życie lubi często puszczać pod nogi podkręcane piłki, ale od czego są szybkie kiki;-)

Aktualnie wczytuję się w fantastyczną (bynajmniej nie jest to science fiction) opowieść o najpiękniejszej kobiecie Świata i zarazem symbolu seksu lat '50 i '60, o której Charles de Gaulle mówił, że "była francuskim towarem eksportowym równie ważnym co samochody Renault". To ona wyznaczała trendy uznawana za prekursorkę wyzwolenia seksualnego (jako jedna z pierwszych odważyła się założyć bikini i kąpać topless na plażach Saint Tropez). Ikona stylu, kwintesencja kobiecości i od lat inspiracja dla wielu kobiet na całym Świecie. Książka równie piękna co BB.

e5ae1828cecd11e28b2322000a1fbe1b_7.jpg


Życie jest naprawdę zbyt krótkie, ażeby pozwalać sobie na nudę. I to w każdej dziedzinie życia.
ME & You 050.jpg


Mierzyć siły na zamiary i w miarę możliwości podbijać Świat!
ME & You 077.jpg


Pamiętając, że życie pełne niespodzianek nie zawsze smakuje tak, jakbyśmy tego chcieli...
ME & You 083.jpg


Coco, Karl...oni o życiu wiedzieli i wiedzą znacznie więcej, więc nie ma co wałkować tu na nowo odkrytych prawd.
ME & You 052.jpg


Lepiej puścić się z torbami.
ME & You 053.jpg


Zahaczając o "gniazdo" sowy w *Sowa & Friends*
ME & You 054.jpg


...by skubnąć tatara z polędwicy wołowej (a jakżeby innej) z marynowanymi borowikami i kawiorem z anchois
ME & You 055.jpg


...albo grillowanej ośmiornicy sous-vide z oliwą, czosnkiem, szafranem i świeżą kolendrą
ME & You 056.jpg


...i w końcu sięgnąć po binokle lub okular mikroskopu dla przepysznej chałwy z malinami...The taste of childhood!
ME & You 057.jpg


Time Relax-why not
ME & You 059.jpg


i Time Out
ME & You 058.jpg


Warszawa ostatnimi czasy pachnie sexy little things Noir Tease by Victoria's Secret. Wygląd fajny, ale pompka do luftu. Ech, samo życie;-)
ME & You 063.jpg


Zagubiona czaplo uciekaj przed burzą!
ME & You 062.jpg


Albo schowaj się pod parasolką!
(tak, ciągle kocham to miasto)
ME & You 078.jpg


I pana Łososia co lubi wylegiwać się na chrupiącym, świeżo wypieczonym chlebku w towarzystwie lampki chardonnay też lubię
*Charlotte: chleb i wino*
ME & You 079.jpg


Wypatrując statku pod znajomą banderą zawitałam do Gdańska.
ME & You 068.jpg


Bo nie tylko Łosoś na chlebie lubi rozprostować kości;-)
ME & You 070.jpg


Chociaż definicja "rozprostować" przyjmuje różne formy komfortu. Często absurdalnie upchnięte w szafie
ME & You 071.jpg


Jedno jest pewne: Trzeba otworzyć się na sztukę
ME & You 043.jpg


Choćby street art niejedno miał imię;-)
ME & You 046.jpg


I na Świat spojrzeć przez "różowe okulary"
ME & You 048.jpg


Pochodząc ze Świata w którym piło się tylko czarno-białe drinki
ME & You 065.jpg


Wyrastając na Daddy's Girl, który właśnie skończył 30 lat. Na jedną nogę.
ME & You 066.jpg



Do zobaczenia Dziewczynki
Dziękuję za uwagę :*
  • awatar lovelauren: Fifi licznik nie działa od 2 mcy albo lepiej! :D
  • awatar Fifka: @lovelauren: I jak sobie radzicie? Da się jakoś żyć? :-D
  • awatar lovelauren: @Fifka: Marnie... ale chyba większośc się z tym pogodziła :/ ps. outfit z Gdańska cudny! Kapelusze sa dla Ciebie ;)
Pokaż wszystkie (25) ›
 

fifka
 
ME & You 010.jpg


Kameleons zagaiła, czy czytam Kronosa i tym samym spowodowała, że małą kompilację "co słychać u Fifki", której ani widu, ani słychu klikam przyciskiem enter :)
Otóż jak już napisałam o ile "Dziennik" był zamierzoną kreacją literacką, o tyle "Kronos" jest niezamierzonym g w a ł t e m  na czytelniku. Kiedyś postanowiłam, że muszę przeczytać Dzienniki. Nic nie muszę! Taka była konkluzja. Po co mam czytać teksty megalomana narcyza? Poza prozą nie byłam w stanie tam nic znaleźć. Zakładałam, że czaję. Na Ferdydurke zabrakło motywacji.


Na fali uniesień pognałam na spotkanie z Ritą Gombrowicz, która notabene nie dojechała...
"Będzie we wrześniu", " Bardzo przepraszamy", "Znany aktor przeczyta fragmenty książki...". Za to samo muzeum pięknie położone. Ku pamięci.

Sunshine 052.jpg


Sunshine 053.jpg


Sunshine 051.jpg


Sunshine 054.jpg


Raptem parę dni wcześniej "wzięliśmy na warsztat" Kochanowskiego...
ME & You 005.jpg


Z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli spotkaną tam kozą
ME & You 004.jpg


Spotkaliśmy też wróbla z ochroniarzami
ME & You 015.jpg


I gołębia z klapniętym irokezem "po sobocie"
ME & You 016.jpg


Niestety ciągle jedno z nas ma alergię na koty
ME & You 020.jpg


Ale nie na psy
ME & You 012.jpg


monsieur Wilczarz nawet od zakrystii jest "never ending story"
ME & You 013.jpg


Zatem dreptamy dalej
ME & You 006.jpg


Przez warszawskie knieje
ME & You 007.jpg


Z makaronem w zębach, Vive La France!
ME & You 008.jpg


A gdy już jesteśmy przy słodkościach, to kto nie zna Słodkiego p.Gessler ten...wyznawcą Chodakowskiej;)
ME & You 001.jpg


ME & You 002.jpg


Aby poczuć się jak pączek (nie, nie jak pączek w maśle) kupiłam sukienkę Bizuu model Altilis
ME & You 003.jpg


W razie czego na siłownię mam naprawdę gruuuubą motywację
(Joseph, thanks a lot)
ME & You 014.jpg


Ewentualnie zostaje koc. Dziękuję za pożyczenie tegoż dziewczynom z Izumi Sushi w ten cholernie deszczowy i zimny wtorek
ME & You 025.jpg


Koc możemy tej wiosny nosić też dostojnie w wersji maxi
ME & You 026.jpg


A pod kocem skrywać np:
tatara z tuńczyka z kolendrą, limonką i majonezem wasabi
ME & You 028.jpg


Albo:
carpaccio z sarny z sałatką z dzikich ziół i pudrem z leśnych grzybów
ME & You 029.jpg


Jeśli po kieszeniach upchamy sobie jeszcze krewetki argentyńskie z ryżem jaśminowym, też nikt nie zauwazy
ME & You 030.jpg


A później możemy już śmiało ruszać na koncert Beyonce
ME & You 031.jpg


Ja też za Wami tęsknię :*
Do zobaczenia, do przeczytania!
  • awatar doll_divine: Fifencjo! Podejrzewam, ze anwet gdybyś okryła się workiem jutowym wyglądałabyś obłędnie! Cholernie lubię na Ciebie patrzeć. Upiększasz moje życie :D Domagam się relacji z koncertu!
  • awatar lovelauren: Fifi super buty te wiązane, mam ostatnio chrabke na takie... Do zo na koncercie dzisiaj !! :)
  • awatar Lotar King: Piekny set zdjęciowy. Kontakt z kozą przynosi szczęscie. Pod postacia Kozy lubią ukrywać się różne mądre bóstwa i stamtąd śledząa zachownania ludzi. Piejny strój w czerwieni. Buty rewelacja.
Pokaż wszystkie (42) ›
 

fifka
 

Biję się w pierś, że ostatnio zaniedbałam podróż widelca po warszawskich traktach. Jak za króla Sasa....Choć popuszczony pas coraz mniejszą ma rezerwę;)

*Opasły Tom PIW* przy Foksal 17

Miejsce kameralne, klimatyczne, z charakterem. Kuchnią dowodzi p.Agata Wojda owego czasu szlifująca warsztat w kraju Balzaca. Gość ma całość niejako na oku, gdyż  formuła "open kitchen" jest spotykana coraz częściej nie tylko w Warszawie. I o ile tylko klimatyzacja działa jak należy nie serwując gościom wraz z daniami wielowymiarowych wyziewów do stolika, o tyle jestem jej wielką zwolenniczką. W Opasłym wszystko działa na tip-top.

Menu "żyje" i zmienia się sezonowo. Zatem wracając co jakiś czas można ze zdziwieniem odkryć, że to co nam smakowało w zeszłym sezonie wykicało już z mody;)

- na przystawkę zjadłam awokado z krewetkami, limonką i kolendrą - smaczne, acz nie zniewalające
- zaś w roli dania głównego królika (nie przykicał biedaczyna) w śmietanowym sosie z musztardą Dijon i z ziemniakami gratin

Jednak to degustacja mini deserów skradła moje i tak otłuszczone z deka serce!
Powiało The Peninsula w  Hong Kongu słynącego z majestatycznych i absolutnie fantastycznych deserów ( pozdrawiam Coco - gdziekolwiek teraz jest)

opasly-tom-deser-350.jpg


Yum 002.jpg



74126_579296248751308_1409537042_n.jpg



*Sofra* (róg  Wilczej i Emilii Plater)

W założeniu kuchnia turecka. Ale z naleciałościami kuchni śródziemnomorskiej i wegetariańskiej. Prawdziwie familijny klimat i przemiła obsługa już od wejścia.
z12695919Q,Sofra.jpg


Wybór win (serwowanych również na lampki) adekwatny do ilości potraw.
z12695922Q,Sofra.jpg


Kolorowy żywot halibuta podanego na rozgrzanej patelni w towarzystwie pierwszych mgnień wiosny. Ze wszystkiego co zjadłam w Sofrze ten obraz chcę zapamiętać najdłużej.
Yum 001.jpg


W mieście słynącym ostatnio z brawurowych dokonań niejakiej "chytrej baby" jest restauracja o dumnie brzmiącej nazwie *Pasja*.

restauracja-pasja-restauracja-pasja.jpg


A czyż to nie zawsze powiadano, że należałoby gotować z pasją? Tam gotują i mają ku temu sposobność. Co więcej podejrzewam, że kucharz do pewnych dań dosypuje substancji uzależniających.
Tak jest np. z małżami św. Jakuba (potocznie nazywanymi przegrzebkami) w sosie szafranowym podawanymi w muszlach z makaronem sepiowym w sosie pleśniowym. Szczerze? O wiele lepiej smakują, niż wyglądają. Smakują...pasją.

Yum 003.jpg


Paradise Apple. Jabłka duszone w śmietance, podawane z lodem waniliowym.
Deser niczym zabawa w ciepło - zimno ma znakomitą muślinową konsystencję i delikatny smak przełamany kwasowością jabłek. Jest pyszny.

Yum 004.jpg


Sprawdzałam słodką stronę dochodząc do gorzkich wniosków : czy w Radomiu ktoś doceni taką kuchnię?

:)

598880_421262307952534_417599318_n.jpg
  • awatar milkandcoffe: Zapiekany na Moniuszki ot to był cud miód i papryczka :) Fif ilekroć wspominam Radom nie mogę sobie podarować ,że tak krótko się widziałyśmy :(
  • awatar viviana: Malze sw. Jakuba i Paraddise Apple na deser ,hmm, poprosze :) Warszawa i jej gastronomiczne zakamarki ta mniej i bardziej znane, uwielbiam to miasto :)
  • awatar Coldi: Desery totalnie skradły moje serce, a może lepiej by zabrzmiało żołądek :D A Coco to dopiero co się bawiła w Dubaju :)
Pokaż wszystkie (20) ›
 

fifka
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

fifka
 
9488614.jpg

W kapsko dziuni: pomimo najszczerszych intencji, pełnego baku i sprzyjającej sytuacji na Bałkanach nie dodarłam do Tarnowa, gdzie czworokąt stawiałyście równo na boki!
Wiem, wiem: na dobrą sprawę powinnyście wylać mnie z ziomali na zbity pysk.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że margaritha była za słona.
FRIDA 4.JPG

tequili wlali bardziej grande niż barman przykazał

Ale za to piłam ją u Twojej babki, Aniu
FRIDA 3.JPG


A ta płakała rzewnymi łzami w kolorach obowiązujących jeszcze trendów
Frida A..jpg


Myślami byłam z Wami, ku chwale!
FRIDA 1.JPG


Co rusz spozierałam w tarnowską stronę MOCY
FRIDA 2.JPG


Później rzucili świeże mięso i chwilowo przestałam płakać
FRIDA 5.JPG


Zamiast guacamole rozpostarli girlandy
FRIDA 7.JPG


A sówki przebrali w pasujące rajtuzy
FRIDA 6.JPG


i frywolne zakolanówki
tumblr_luv38aghOY1r0gm9bo1_1280.jpg


Kobieta ma wiele twarzy.
Jak wiele? Lustereczko prawdę ci powie
FRIDA 8.JPG


Grupa przyjaciół zawsze marzyła o stworzeniu restauracji, w której mogliby przyjmować gości w domowej, przyjaznej atmosferze. Ponieważ gotowanie jest ich pasją w każde serwowane danie wkładają odrobinę siebie i tak zaskakują nowymi smakami. Inspiracją dla powstania restauracji była wycieczka do Meksyku.


I otóż to! Dzięki nim przywołałam wspomnienia wróciwszy tam raz jeszcze
fifka.pinger.pl/t/Meksyk

Patronką restauracji jest Frida Kahlo, a tej bujne życie pokazuje jak łączyć miłość i pasję z dobrą zabawą. Ot, dokładnie jak Ania :* Wszystkiego dobrego Louboucińska! Bagietko, Cerci, Feel: do miłego Kobietki :)
  • awatar lovelauren: Frida na Nowym Świecie :)
  • awatar neverregret: Słomki zajebiste :D
  • awatar Coldi: No właśnie na relacji Ankowej imprezki brakowało mi kogoś, ale aż strach pomyśleć co by się tam działo gdybyście były w 5 :D Tarnów by chyba oszalał :D
Pokaż wszystkie (12) ›
 

fifka
 
W 001.jpg

Bagietka ponętna w swej chrupkości wyrusza z francuskiej piekarni Petit Appetit na Nowym Świecie w tournée po mieście.


Chrupkie siostry i faszerowanych łososiem oraz serem brie braci zostawia za sobą w tyle. Niechaj się kruszą! Ona już tam "nie mieszka".
W 011.jpg


Rozłożona na słońcu w towarzystwie starbucks'owej kawy opala rumiane policzki.
cup of pleasure - duma bez uprzedzenia.
W 002.jpg


A może by tak panna cottę z owocami leśnymi?
W 012.jpg


Albo zupę grzybową w mlecznym barze za całe 2.80?
W 013.jpg


Jadłospis niczym rozkład jazdy kusi z pozycji na pozycję.
Można odjechać!
Byle nie do Rygi przez Ząbkowice.
W 014.jpg


Gdyby tylko nie miała łysej pały z pewnością zrobiłaby sobie trwałą ondulację w atelier u Ireny pamiętającym bujne czasy PRL-u.
W 006.jpg


A później kupiła blinga w salonie Lilou mieszczącym się vis a vis przy Mokotowskiej.
W 007.jpg


A gdyby nadal otaczająca rzeczywistość była nie do przyjęcia na trzeźwo wpadłaby na margaritę w wersji classic do Szparki.
W 004.jpg


"Give me five" zielony bracie na chudych nogach.
W 005.jpg


Podwórkowe kółko różańcowe zyskało nowy wymiar.
Stare i piękne.
W 008.jpg


I prawdziwe.
W 009.jpg


Ale żeby Poziomki sprzedawać tak tanio? Toż to przecie foie gras dla podniebienia.
W 010.jpg


W przeciwieństwie do gumowatego sushi w Besuto.
W 003.jpg


Wycieczka objazdowa chodzona Fifka Travel :)
  • awatar Fifka: @Tunya: Wracaj Tuni, wracaj :-) Zostaw choć na trochę to swoje Cambridge :-)
  • awatar Fifka: @Tunya: A i Lush'a niebawem w Polska Piękny Kraj otwierają ;-)
  • awatar Kobieta z klasą: Uwielbiam bary mleczne, a najbardziej te które pachną jeszcze PRL-em :) U mnie w mieście rodzinnym B-B jest taki bar zwie się Pierożek, nigdzie człek nie zję tak dobrych klusek na parze, tak wyśmienitych krokietów w sosie pieczarkowym,czy ruskich :) I, co istotne zawsze trudno znlaeźć wolny stolik, bo ludzie walą drzwiami i okami, tak dobre papu serwują :) Wpadam tak zawsze, gdy odwiedzam rodzinne strony :) P.S jestem ciekawa, co Pani Fifka nabyła w Lilou,czy coś nowego będzie brzdękać na nadgarstku :D ??? Miłego dnia Fifi :*
Pokaż wszystkie (34) ›
 

fifka
 
*"Sense" smakowe wódki serwowane niczym w laboratorium w mikro probówkach - to ma sens!*

ri.pinger.pl/(…)Sense+001.jpg…

*Zaprawdę powiadają*
"Ice"... najlepszy vodka bar w Polsce
115 gatunków wódek (zmrożone do -18)
   smakowe wódki domowe (truskawkowa, jeżynowa, jagodowa, malinowa, cynamonowa, waniliowa, ogórkowa, imbirowa, z płatków róży, +dużo więcej)
   największy wybór polskich wódek
   piwnica win... obszerny wybór win
   salon koktajlowy.. "podaj składniki - my je wymieszamy"

I co się dziwić, że polskie społeczeństwo w Świecie palmy w trzeźwości nie dzierży i za kołnierz nie wylewa.

Fajne miejsce: i na stypę, i na kawalerskie.
ri.pinger.pl/(…)Sense+002.jpg…

*do wyboru do koloru analiza organoleptyczna wręcz*
ri.pinger.pl/(…)Sense+003.jpg…

Kiedy jeszcze kilka lat temu *Sense* należał do Kasi Figury słynął z pysznej, wysmakowanej kuchni Fusion po której teraz zostało już tylko mgliste wspomnienie...
Sushi o szumnej nazwie >sense sushi extravaganza< okropne!
Za to mój ulubiony tom kha kai - krem kokosowy z kurczakiem
i trawą cytrynową ciągle pycha. Tylko szkoda, że tak mocno niemal "na puch" zblendowany.

*"Sense" ul. Nowy Swiat 19* - zaleca się przyjechać z własnym driverem;)
  • awatar albaricoque: Jezu dla mnie, przyszłego biotechnologa, to idealne miejsce *.* Nowy Świecie nadchodzę ;)
  • awatar lovelauren: Fajny pomysł z tymi probówkami:)
  • awatar Princessa21: To zaraz obok mnie :)
Pokaż wszystkie (14) ›
 

fifka
 
ri.pinger.pl/(…)1247211855ag_logo_800x600px.jpg…
Jeśli odwiedzicie Stolnicę i los rzuci Was w okolice Placu Trzech Krzyży, to bez odmawiania zdrowasiek możecie śmiało rozprostować kości w ogródku, gdzie włoska kuchnia nie nawija makaronu na uszy smakując wybornie.

*Insalata con Gamberoni z tigerami na sałacie lodowej, fasolką szparagową (zamiast szparagów) i płatkami parmezanu*
ri.pinger.pl/(…)sa%C5%82atka.jpg…

*rustykalny styl skąpanego w świetle świec miejsca, gdzie król chodzi piechotą jak nic przypadłby do gustu naszej Katy*


ri.pinger.pl/(…)%C5%82azienka.jpg…

ri.pinger.pl/(…)%C5%82azienka+2.jpg…

ri.pinger.pl/(…)%C5%82azienka+3.jpg…

ri.pinger.pl/(…)%C5%82azienka+4.jpg…
  • awatar cercando: o jak pieknie! ale ta pani to chyba nie dla kazdego... :) takie proste, czemu wiecej restauratorow roznej masci nie podpatruje?
  • awatar M jak muffinka :): A kiedy (proszę, proszę, proszę!) relacja ze Słodkiego-Słonego? ;) Stęskniona jestem jak nie wiem co :*
  • awatar torunianka88moda: Pięknie...a ja smacznie :) Mmm :)
Pokaż wszystkie (17) ›
 

fifka
 
bubble_tea_01.jpg

Bubble Tea to cała gama przepysznych herbat serwowanych na gorąco lub na zimno (pod postacią mlecznego shake'a). Esencją każdej z nich są perełki tapioki o strukturze gumowego miśka zasysane przez grubaśną słomkę. Zupełnie inna bajka niż eleganckie herbatki z uniesionym małym paluszkiem - jak powiadają.

I dobrze mówią.
Wielki Wybuch Bubble Tea miał miejsce na Tajwanie we wczesnych latach 80. "Fenomen" pojawił się niebawem na ulicach amerykańskich i australijskich miast.
Od niedawna jest w Polsce. Zajął niewielką dziuplę tuż przy Chmielnej 26.
Bubble Tea 1.jpg


Tłumy skłębionych Azjatów nie pozostawiały złudzeń kto tu jest rozsmakowany na dobre w temacie, a kto jeszcze nie wie " z czym to się je".
Bubble Tea 3.jpg


To byłby ulubiony drink Einsteina.
Skąd o tym wiedzą? Wymyślili to.
Bubble Tea 5.jpg


Mocno orzeźwiający o smaku mango i zasładzający na amen o smaku kokosa
Bubble Tea 6.jpg


Printy wpisane w kamuflaż zaledwie 100m dalej
Bubble Tea Fif.jpg


Cała  ideologia osnuta wokół kolorów i smaków wystawi jeszcze nie raz na pokuszenie niejedne kubki smakowe. Ale czy warto ulec tej bombie kalorycznej;)

No jasne!
  • awatar Pistacja: Ja z pewnością bym uległa, bo rozpływam się już na tym słońcu ;) Piękny kamuflaż, Fif :*
  • awatar albaricoque: mam nadzieję, że niedługo herbaciana rewolucja rozszerzy się na całą Polskę i będę mogła wypróbować bubble tea także we Wrocławiu :)
  • awatar albaricoque: @Tunya: w Soho jest na bank :)
Pokaż wszystkie (46) ›
 

fifka
 
Tak wygląda Józek
js_d.jpg


A tak gotuje:
IMG_0149.JPG

Red Snapper na musie z selera

IMG_0153.JPG

Lodowy nugat z serem pleśniowym

Jeżeli znacie bardziej genialne jedzenie przyprawione finezją smaku i wdzięku Autora to dajcie znać.

www.josephwinebar.pl/

Z baru "Krokiecik" na bieżąco/na gorąco relacjonowała FifkaN.

Bon Appétit!
fondue
foyer
foie gras

:)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

fifka
 
Na którymś ze zdjęć zauważyłam objuczoną wiktuałami familię Rubika wychodzącą z tejże świątyni czekoladowej rozpusty. A że nie samym piachem przecież człowiek żyje pomaszerowałam prosto na swoją zgubę w paszczę czekoladowego lwa.

Kochasz czekoladę? To miejsce usytuowane na parterze Galerii Mokotów jest dla Ciebie!
z9016345X.jpg


Charakterystyczne dla Chocolate Company są 50-gramowe kostki czekolady na drewnianej łyżeczce. Klienci dostają gorące mleko, w którym sami rozpuszczają czekoladę: mogą ją rozpuścić do końca lub po prostu zlizywać z łyżeczki.
hotchocspoon.jpg


ChocSpread:  prawdziwa czekoladowa pasta, dostępna w kilkunastu smakach na bazie ciemnej, mlecznej oraz białej czekolady, do szerokiego zastosowania. Świetnie nadaje się do smarowania pieczywa, słodkich rogalików, biszkoptów, a także jako dodatek do kawy. Jednak podstawowym sposobem spożywania jej przez największych łasuchów jest wyjadanie łyżką wprost ze słoika. Kawałki kakao, kokosa, czy herbatników nadają jej bardzo kuszącej konsystencji.
Chocolate Company.jpg


I nie ważcie mi się teraz klaskać u Rubika!
Pokaż wszystkie (22) ›
 

fifka
 
Kiedy potrzebujesz zrobić coś szybko na gwałt, nie rób tego broń Boże na chybcika, gdzie popadnie, bo później okazać się może, że miejsce które do tego wybrałeś nie jest warte grzechu. Choćby kulinarnego;)
Przynajmniej pół minuty poświęć na łypnięcie okiem w głąb otoczenia, wśród którego zamierzasz nabierać paliwo dla perystaltyki swych jelit - nie przepłacisz tego czkawką, a walory otoczenia czasem mogą zrekompensować jakość sałaty.

Kiedy jednak nic sałacie do szczęścia nie potrzeba poza kroplą oliwy, można starać się rozsiąść wygodnie na mniej wygodnym siedzisku i już tylko w pocie czoła odganiać trzepotem rzęs natrętnego kelnera;)

Po lewej sushi Zushi - w środku You & Me - po prawicy Cafe 6/12.
Lecz jak nietaktem byłoby porównywanie umiejętności trzech różnych kochanków, tak nie ma co wybierać faworyta spośród tych trzech usytuowanych blisko siebie miejsc
Ale...sushi Zushi "przez ścianę", to wyjątkowe miejsce.
Susharnia w której you & me znaczy together.

-----------------------------------------------------------------------------
Pssst, ta pointa chyba zbyt ckliwa nawet dla mnie;)
  • awatar katyn: Takiego mojito to jeszcze nie piłam-wygląda zachęcająco! Jedzenie widać ,że smaczne! a Jasiem to nie moge się nadziwić! Pamiętam pierwsze zdjęcia na Snobce-takim maluszkiem wtedy był :)
  • awatar Fifka: @katyn: Wiesz Katy, łapię się na tym, że po Jasiu widzę jak czas leci ;)
  • awatar rezerwat: Stroisz swojego mężczyznę, łaty ma odlotowe. Czym się naraziłaś barmanowi, że Ci truskawkową miłość wyznał? Zestaw mówi wszystko :P aż mam smak je spróbować ;) staruszko ;)
Pokaż wszystkie (18) ›
 

fifka
 
Dni wolne od pracy w środku tygodnia należą do rzadkości w tym zabieganym za czubkiem ogona kraju, dlatego celebrowanie nicnierobienia w dzień taki jak dziś niech będzie w pełni uzasadnione.
Pojechaliśmy na Nowy Świat, gdzie ogrom kafejek i kawiarnianych ogródków przypadających na metr kwadratowy wprawia w zdziwienie nawet turystów. Nie zmienia to jednak faktu, że w pewnym niezależnym rankingu na najbrzydszą stolicę Europy, to właśnie Warszawa dzierży swoją plastikową palmę pierwszeństwa...

Po moim kiedyś ulubionym klubie przy Foksal 19 zostało zaledwie wspomnienie, a reprodukcje Łempickiej ozdabiające wnętrza zostały sprzedane na pniu, kiedy tylko właściciel postanowił przemianować go na "Sketch". Teraz jest to głównie restauracja, choć dziś dowiedziałam się, że pan DJ nadal ma tam swoją dziuplę na pięterku.
Aktualnie jak gdyby trochę "spuścili z tonu" nastawiając się na inną klientelę. Kuchnia autorska z mocnym śródziemnomorskim akcentem. Ech, zawsze mnie kręciła ta ich XIX wieczna kamienica, więc nawet jeśli zrobią tam bar mleczny, to i tak będę z sentymentu zaglądać.

Natomiast minęło szaleństwo na Starbucks'a tj. kolejki nadal są, ale jakby parę metrów krótsze, obsługa bardziej zwinna, dynamiczna, uwijająca się jak w ukropie. Będę tendencyjna do bólu w stwierdzeniu, iż ich frappuccino nie ma sobie równych, choć niektórym pozostało jedynie wyjadanie bitej śmietany:)
  • awatar katkas: jak tu przy WAS być na diecie.....
  • awatar philcat: Jasio ma śliczne kręcone włoski i minę za 10 punktów na pierwszym foto :)
  • awatar Pistacja: Krótko- mniam! ;)
Pokaż wszystkie (16) ›
 

fifka
 
Mogę podjąć się każdej próby ogniowej w kuchni, oby tylko nie było to
pieczenie ciast i tym podobnych wiktuałów.
Ale ta bezowo - owocowa Pavlova powoduje u mnie nie tylko ślinotok jak u psa Pawlowa, ale też motywuje, ażeby nóż widelec doskoczyć do
poprzeczki;)

Nie mogę patrzeć na tę apetyczną bestię;p


Letnia Pavlova (na bazie przepisu z The Joy of Baking)
6 białek z dużych jaj
szczypta soli
300g drobnego cukru
1 łyżeczka skrobi kukurydzianej
1 łyżeczka białego octu winnego
Piec rozgrzać do 180C.
Dużą, płaską blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze odrysować kontury dużego talerza.
Ubić piane z białek i szczypty soli na prawie sztywną masę (soft peaks). Następnie dodać cukier, po łyżce, nadal ubijając. Na koniec wsypać mąkę i wlać ocet. Ubijać jeszcze chwilkę. Beze wyłożyć na przygotowaną blachę i wsunąć do pieca. Po 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 130C i tak piec ok. 1 1/2 godziny. Piec wyłączyć, a bezę zostawić w środku z lekko uchylonymi drzwiami do całkowitego wystygnięcia.

Gotowa bezę wypełnić masą serowo-śmietanową:
1/2 ubitej śmietanki kremowej
1/2 ubitego mascarpone

Na wierzchu ułożyć gęsto letnie owoce.

Pozostanie jedynie dylemat: bezę widelcem, czy łyżeczką;)
  • awatar ToTylkoJaa: może to i ładnie wygląda ale te liście i gałązki na torcie to przesada
  • awatar Fifka: @ToTylkoJaa: Ale jak smakuje!
  • awatar Gosia D.: Masz szczęście Fif,że akurat zajadam sobie ciasteczka,bo inaczej to udusiłabym za kuszenie takimi wypiekami :P Oba ciacha wyglądają pysznie! A gdzie mieści się 'Słodki-Słony'? :) Bo świetnie się prezentuje :)
Pokaż wszystkie (36) ›
 

fifka
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

fifka
 
Jeżeli chodzi o zapachy, to kuchnia indyjska nie ma sobie równych. Najpierw nozdrzami czujesz to co posmakujesz, a dopiero potem kubki smakowe robią zdziwione oczy pytając co to takiego;)
Kurkuma, imbir, szafran czy kardamon służą jako dopalacz wszelkim endorfinom odpowiedzialnym za uczucie szczęścia. W końcu my smakosze wiem jak zrobić sobie dobrze.

"Dziki Ryż" w mojej subiektywnej kuchni "na widelcu" jest na poczesnym miejscu wespół z India Curry także serwującą potrawy kuchni indyjskiej, a która ostatnio coś obniżyła loty.

Ale tym razem to nie jedzenie, a Jaś był gwiazdą wieczoru spychając wszystko inne na dalszy plan. Na moje pytanie: Czy kurczaczek jest miękki?
bez zmrużenia oka odpowiedział:
"Tak, jest miękki jak mój mały".

Ze śmiechu nieomal wpadłam pod stół. Konsternacja sięgnęła zenitu;)
Pokaż wszystkie (23) ›
 

fifka
 
KOM, czyli KOMUNIKAT.
Restauracja której rodzicami są Kasia Figura i Kai Schoenhals zadomowieni na gastronomicznej mapie Warszawy już na dobre. Jeżeli ktoś jednak spodziewałby się, że wszystko przebiegło w iście filmowym stylu to grubo się myli. Ale po kolei.
Godz. 15 z minutami Fif wychodzi od fryzjera by po paru sekundach zakręcić pirueta i wylądować kuprem w zaspie. W dodatku pada śnieg, a wehikuł czasu został zaparkowany parędziesiąt metrów dalej. Zanim do niego dociera na głowie ma przemoczone strąki w kolorze słomkowego blondu.
I to jeden z plusów owej wizyty trwającej bez mała trzy godziny.Drugi plus to wcześniejsza pogawędka z panią Magdą G, która jak zwykle przyszła ze swoją butelką wina i jak zwykle opróżniła ją niemal do cna poddając się w tym czasie postrzyżynom nadwornego "cyrulika". Nie omieszkała przy tym poinformować wszem i wobec, że rezerwacje stolików na walentynkową kolację w jej restauracjach miały miejsce pół roku temu. Grunt to pamiętać o PR-rze. Prawdziwa kobieta interesu;)
We wspomnianej wcześniej KOM rezerwacja zabookowana dopiero na 20, więc standardowo jedziemy wcześniej do CAVY przy Nowym Świecie
(najlepsza kawa w mieście - "moje" Pingerki niech czują się zaproszone;). Po drodze zabieramy jeszcze jedną parę z której połowa za Chiny Ludowe nie da się polubić. Za to rekompensatą staje się ta brzydsza jej część, mająca niesamowite poczucie humoru. Opowiadać najprostsze
historie z polotem i finezją to nie lada sztuka. Doceniam to co rusz wybuchając śmiechem.
W Cavie margherity lecą jedna za drugą. Po trzeciej przestaję liczyć. Kątem oka obserwuję parę, która wtranżala jakieś ciastka miziając się po rączkach. Ach, jak oni cudnie razem wyglądali. Mówię Wam! Tacy młodzi i pełni wiary w potęgę miłości. Ona wyjęła ze stojącej na stoliku dekoracji serduszko na patyku i wetknęła mu w butonierkę. A on na nią popatrzył takim wzrokiem, jakby chciał rzucić jej świat do stóp. I pewnie nie napisałabym nic więcej na ich temat, a może nie napisałabym wcale, gdyby nie fakt, który chyba zgasił uśmiech na ich radosnych buźkach. Ten fakt nazywał się Rachunek. Przyniesiony do stolika wzbudził niemałą konsternację, której nie dało się nie zauważyć. Płynnym ruchem dłoni chłopak odsunął go w drewnianej łupince niczym łódeczkę w jej kierunku. Ona popatrzyła i zaczęła supłać jakieś drobniaki z portfelika, co rusz rzucając wzrokiem na biały karteluszek. Prawdopodobnie gdybym była wtedy sama narrator inaczej opisałby teraz tę akcję, gdyż to on sam wyciągnąłby do nich dłoń z chęcią partycypacji. Ale towarzystwo w którym się znajdował, było hmm... wyjątkowo correct w tej materii, a chęć wyciągnięcia pomocnej dłoni po alkoholu mogłaby zostać odczytana jako próba egzaltacji. Niemniej młodzi zakochani rzucili kupkę bilonu na stół, a on wychodząc pierwszy nawet nie przytrzymał jej drzwi...
Czyżby pani F. miała problem z trzeźwą oceną
rzeczywistości...Być może.
Do KOM docieramy już tylko we dwoje. Lokal na pierwszy rzut oka pęka w szwach. Magia Walentynek jak widać ma się dobrze.
Podłogi wyłożone płytkami stylizowanymi na stare, na ścianach mozaika i stare rurki po kablach telefonicznych,a wszystko podkreślone światłem z wydmuchiwanych lamp o kształtach staromodnych aparatów telefonicznych.
Nic mi nie smakuje. Nie czuję smaku.
Margherita wgryzła się na dobre w kubki smakowe.
Krem z homara jest mocno zblendowany przez co trzykrotnie zwiększa swoją objętość (nie ze mną te numery Bruner;). A ciapowaty kelner o chodzie pawiana nie robi dobrego wrażenia. Dziubię co nieco i zamawiam kolejne margarity. Parę minut po 23 mój mężczyzna zanosi mnie na rękach do taksówki...Nie urżnęłam się tak nawet w Sylwestra:)
  • awatar gość: Nie pytam co się działo po powrocie do domu :)
  • awatar Fifka: @sarkastyczna: Aaaa kotki dwa :)
  • awatar Ex~: No jak to co sie działo Fifi poległa :)
Pokaż wszystkie (25) ›
 

fifka
 
Ażeby oddać aurę tego miejsca musiałabym tutaj piać superlatywami przez najbliższy kwadrans. Oszczędzę tego sobie i Wam. Świetna kameralna atmosfera i trzech sushi masterów uwijających się jak w ukropie na swojej małej arenie.
Jednym z nich jest Tomek poznany na lotnisku w Meksyku, kiedy to na zakupione butelki tequili kupował dodatkową walizkę. I tak po prawie dwóch miesiącach od pierwszego i zarazem ostatniego spotkania pomyślałam, że czas nawiedzić go w miejscu do którego tak zapraszał.
Formuła Sushi Zushi oparta jest na integracji z klientem/ gościem. Zamawiasz to co lubisz. Łączysz tak jak ci się żywnie podoba. A przy okazji prowadzisz pogawędkę z którymś z sushi masterów.
Dla niezdecydowanych nigiri i futomaki opływają w łódeczkach kontuar dookoła - wystarczy tylko sięgnąć po nie ręką.
Sushi wychodzące spod ręki Tomka ma nieco inny od standardowego wygląd, gdyż to on sam nadaje mu swoisty autorski sznyt. Ryba jest trochę inaczej krojona, przez co nie jest cienka jak pergamin.
Rzut beretem od Sushi Zushi nadal trwa 9/12 o którym owego czasu Coco prawiła wiele dobrego;)
Pragę odnotować,iż lokal o dumnie brzmiącej nazwie "Szparka" będący bazą wypadową dla wszystkich ludzi wielkiego ducha i wielkiego lansu, lata świetności ma już za sobą. Po parunastu minutach czekania na margaritę strawberry lekko zawiana kelnerka wróciła z info, że na barze chłopakom mikser się zepsuł...
  • awatar Lazy Bastard: raj dla podniebienia...
  • awatar kwa kwa: MMMMMMMM wyglada smkowicie ale mi narobilas apetytu -a umnie jedynie dzis zwykle niezwykle piersi kurczaka;)
  • awatar Fifka: @Coco123: Cocotku, imiennie oznakowany alkohol czekający na gościa - tak samo jak cygarko w humidorze często spotykane są "u nas w Polszy" w restauracjach znanych z wyśrubowanego serwisu (np.Belvedere w oranżerii Łazienek Królewskich). W żadnej susharni nie spotkałam się, żeby np. gość pił brudzia z sushi masterem ;) Znając Cię już trochę wiem, iż przesiąknęłaś tą ichniejszą serdecznością na wskroś :)
Pokaż wszystkie (31) ›
 

fifka
 
Restaurację "Ginza" w Hiltonie omijać trzeba szerokim łukiem.
Tak ciapowatego ryżu, gumowej ryby i zwietrzałego wasabi w ustach nigdy nie miałam.

Przeżycie kulinarne z gatunku tych o których jak najszybciej chce się zapomnieć.

Krótko, treściwie, więzłowato. Dziś widelec dziarsko wędrujący po Warszawie wykręcił się w drugą stronę i wypiął zniesmaczony.
  • awatar madziara: Wygląda całkiem nieźle, szczególnie kwiatek mi się podoba ;)
  • awatar kwa kwa: grunt ze to Hilton:) ach ty moje wrazliwe podniebienie kochane bedziemy omijac szerokim lukiem:)
  • awatar kwa kwa: ...ale przyznam szczerze ze i wizualnie slinka mi nie pociekla
Pokaż wszystkie (13) ›
 

fifka
 
Wiedźmy, tarantule i wystrugane dynie stały się moim naturalnym otoczeniem w piątkowy wieczór na imprezie pod krypto "Bloody Halloween" w sheratonowym SomePlace Else.
Maskarada w rytm genialnych utworów Dire Straits i Pink Floyd mogłaby spokojnie toczyć się dalej, gdybynie fakt, że sącząca się nuta bardziej przemawiała do ucha, aniżeli nadawała się do tańca.
Dlatego po paru godzinach gibania się w miejscu
przenieśliśmy się na szlak Opera - Platinium.
I z tego co zauważyłam wszelkiej maści Halloween party zadomowiły się już w polskiej rzeczywistości prawie tak samo dobrze, jak inne amerykańskie święto z fajerwerkami infantylnych serduszek.
SomePlace Else nie spodoba się fanom zdrowego żywienia. To pewne. Nie ma nic zdrowego w chrupiących frytkach, górach bekonu i parmezanu na sałacie czy zdrowo przypieczonym pszennym toście z bekonowym nadzieniem. Ale ponieważ są tacy, do których wymienione wyżej smaki przemawiają, to SomePlace Else polecam, sama zadowalając się mojito (bynajmniej nie w aptekarskiej dawce) i rozpływającym się na języku tiramisu upstrzonym sowicie owocami.
Pisanie pingerowego bloga zaczynałam od krążenia "widelcem po Warszawie" i opisywania ciekawszych (w ujęciu subiektywnym) miejsc wartych odwiedzenia.Dlatego od czasu do czasu wetknę tu jeszcze swoje kulinarne trzy grosze;-)
  • awatar Lotar King: To prawda! Nie ma nic zdrowego w chrupiących frytkach, górach bekonu i parmezanu na sałacie :-)
  • awatar Fifka: :) Tylko te walory smakowo - kaloryczne bezcenne ;)
  • awatar Look~Sfera: i to jest to!!! każda okazja dobra do dobrego jedzonka :P
Pokaż wszystkie (7) ›
 

fifka
 
Jako, że ten pseudo blogas bardziej o jedzeniu , niż o czymkolwiek innym, więc kolejna odsłona z cyklu szpilką Fifki tfu! "widelcem po Warszafie".

Dzisiaj szukając linka do strony Restauracji w której byłam we wtorek zahaczyłam o LuxLux, gdzie czarno na białym zostało napisane:"Poezja została wybrana przez jury Gazeta 'Co Jest Grane' Knajpą roku 2006".
Zdziwiłam się trochę, gdyż aż tak super chruper tam nie było. Ale cóż, od 2006 mogło się dużo zmienić. W tym znaczny rozkwit konkurencji biorąc pod uwagę;)
"Poezja" znajduje się przy ulicy Książęcej 6 - rzut beretem od Placu Trzech Krzyży. Od zewnątrz jawi się jako niewielki, kameralny lokalik, natomiast od środka okazuje się mieć całkiem przestronne, dwukondygnacyjne wnętrze.
Kuchnia: spolszczona włoska z domieszką francuskiej.
Obsługa: pan gej ( 100% pewności bez grama złudzeń) był nader miły na początku i na końcu naszej wizyty. Pewnie wedle zasady "zrób dobre pierwsze i ostatnie wrażenie". W między czasie kursował gdzieś daleko poza obszarem naszego kiwnięcia.
Potrawy:dopracowane, smaczne, estetycznie podane. W roli przystawki Vitello tonatto (delikatne mięsko z dodatkiem tuńczyka i takiegoż sosu). Jako danie główne dziki łosoś z kalmarami. Do tego kieliszek białej rioji. Żyć nie umierać.
Moje towarzystwo jadło scampi(6 czy 7 na talerzu)i ravioli w fondue serowym. Ponoć stojące za długo "pod lampą" przez co sos na wierzchu miał warstewkę kożucha (brrr).
Generalnie fajna knajpa aby zjeśc cóś dobrego. Przy stolikach "panowie w delegacji", muzyki w tle żadnej(może na górę zwyczajnie nie dochodzi;) i wnętrza w stylu staropolskiego, sielskiego domostwa.
Polecam, ale sama już tam nie wracam:-)

www.poezja.waw.pl/
  • awatar anita2: Fifka, ja cię zamorduję, mi tu się żołądek skręca, a ty mnie tu katujesz takimi opisami, przyznaję się szczerze, cokolwiek by mi dali na tym talerzu, nawet tego geja w sosie własnym wsunęła bym z prędkością światła...a na takich panów uważaj, bo plują w talerze, wiem coś o tym ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów