Wpisy oznaczone tagiem "Wilczak" (131)  

baaj
 
  • awatar jamnick: Na pierwszym zdjęciu taki "wilczy".
  • awatar anula: Pozdrowienia od koszykarza Biesiaka dla koszykarzy Baaja i Celara... Jak mokry śnieg napełnia wiaderko, jest więcej zabawy z jego opróżnianiem ;)
  • awatar Baaj & Celar: @anula: Ba, podstawa!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

baaj
 

2013-04-03-02.jpg


Choć fizycznie odeszła, jest obecna.

AVADA KEDAVRA Happy Feet (dla nas zawsze Ava lub Avu)
01.12.2010 - 07.04.2013
  • awatar Níðhöggr: :(
  • awatar jamnick: Jest obecna, już jest dobrze, nie boli nic, zdjęcie... nie mam słów na nie, wiesz.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

baaj
 
Od jakiegoś czasu mamy już dwa pięcioletnie psy. Jeśli komuś wydawało się, że Baaj nadal jest po prostu wyrośniętym szczenięciem, to ma rację. Ten osobnik nie zamierza dojrzewać i postanowił zostać czworonożnym Piotrusiem Panem. Bangarang! Celar wciąż bardziej bywa kotem niż psem - jest coś w jego spojrzeniu, co sugeruje, że bywa tu i ówdzie. Zwłaszcza ówdzie nikt z nas nie chciałby znać.

Szczurów mamy wciąż sztuk siedem, chociaż obecnie nasz fuzzik Escher zmaga się z problemami najpewniej sercowymi, Perkun też już nie najmłodszy, a Avu nawrócił problem z ropą w uchu. To trochę hamuje zapędy do powiększania stada. Z drugiej strony, kiedy rodzi się wymarzony maluch, trudno go sobie odmówić. Przed nami jeszcze miot po Raumie. Krycie już się odbyło, Ela wróciła do hodowli.

130223_006.jpg


130223_021.jpg


Wen jakoś ostatnio nie dopisywał, ale to też część uroków życia z naszym małym WithAboutAbout.

(Netka)
  • awatar jamnick:

    “(...)jest coś w jego spojrzeniu, co sugeruje, że bywa tu i ówdzie. Zwłaszcza ówdzie nikt z nas nie chciałby znać.”

    :D Problemy sercowe? No masz ci los... Oby poszły precz. I reszta chorobowych kwestii również.
  • awatar AngelsDream: @jamnick: Dziś kontrola. A i krycie chyba trzeba będzie powtórzyć, bo pannica nie tyje.
  • awatar TrziPsy: Wilczak Czechosłowacki?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

baaj
 
„(…) Czekałam na cieczkę. Czekałam na dni płodne. Czekałam, aż pojedzie na krycie. Czekałam, aż wróci. Czekałam na pierwsze USG. Czekam na wieści. Czekam na zdjęcia. Czasami płaczę, a czasami się śmieję. Dużo czytam, żeby dużo wiedzieć. Przygotowuję się, żeby nie zawieść samej siebie i oczekiwań hodowli. Czekam na Berieta Baaja i z tego mojego czekania jestem dumna. Bo to takie oczekiwanie przez wielkie O”.

Napisałam to, zanim pojechaliśmy po Baaja.
Myślę, że po niemal pięciu latach z nim mam prawo napisać także inne słowa.

Baaj, podobnie jak większość wilczaków, jest psem trudnym i absorbującym. Jego wciąż niezaspokojona zdolność kreowania chaosu popycha go do czynów, które wydają się absurdalne, bywają niebezpieczne oraz regularnie doprowadzają nas – jego stado – na skraj nerwicy. Ofiarami jego terroru, a jest doprawdy wirtuozem subtelnego wymuszania, jesteśmy my, ludzie i jest drugi pies w naszej rodzinie – „zwykły” kundelek ze schroniska.

Na czym polega zwykłość Celara, prędko nauczyliśmy się doceniać.
Celar jest głupiutki. Jest dość głupi, żeby nie próbować wylizywać gorącego oleju z patelni, dość głupi, by za nami nie skakać przez okna, dość głupi, żeby się odwoływać od przeróżnych, na pewno dla niego ciekawych, sytuacji czy okoliczności przyrody.

Baaj jest o wiele za mądry, by nie kalkulować. To się opłaca, a to nie. Dziś posłucham, jutro niekoniecznie. Wczoraj umiałem, a dziś, wybacz, nie pamiętam wybiórczo lub okazjonalnie głuchnę. To piętrzy trudności i frustracje. Bo za burego naszego trzeba myśleć. Spacer z nim, choćby po pustkowiach, to zawsze wojna na przewidywania, fortele i zaskoczenia. Czasem zabawna, a czasem wcale nie.

Bo to nie jest śmieszne, że pies zapamiętuje rzucony przez kogoś dwie ulice wcześniej suchy chleb i puszczony luzem, biegnie po ten wątpliwy rarytas na przełaj przez osiedlowe uliczki. To nie jest zabawne, że w sobie tylko znanym algorytmie reaguje agresją na niewielki, ale jednak procent sytuacji. To nie jest powód do śmiechu, że ma się psa, który czasem bywa nieprzewidywalny bardziej od żywiołów.

Tym bardziej nie jest to powód do śmiechu, kiedy na internetowym forum skupiającym właścicieli wilczaków można przeczytać rzeczy, od których komuś z zewnątrz (i nie tylko) jeży się na karku włos. Bo okazuje się, że kogoś bawi na przykład regularnie kłusujący pies albo i inne przedziwne zjawiska.

Ale najsmutniejsze nie jest to, co robią wilczaki jako ogół lub czego nie robią.
Smutne, naprawdę smutne jest to, że nie ma pozwolenia na to, by swoim psem się zmęczyć.
Gloryfikuje się postawę pełną samopoświęcenia. Stawia się pomniki temu, że akurat ta rasa uczy pokory (bo one tak mają, faktycznie).

Aż przychodzi dzień i szara, zwyczajna osóbka ma ochotę wyjść ze swoim wilczakiem na spacer, przypiąć go do jakiegoś słupka, a potem uciec w gęstą mgłę, by nigdy nie wrócić. Rozważana jest też ewentualność przeciętnego wyjścia z siebie, by było nas dwie i jedna z tych dwóch mogła 100% siebie, swojego życia, swojego czasu poświęcić tylko psu.

Takiemu Baajowi, który i tak nie daje w kość do końca.
Który nie robi ogromnych demolek w domu, jedynie czasem długo i donośnie wyje, bo jego urażony majestat nie pozwala mu pojąć, że człowiek czasem musi wyjść i nie ma ochoty brać ze sobą psa.
Który przyzwoicie akceptuje większość ludzi odwiedzających nasz dom, a wiele szczerze i wylewnie lubi.
Który kocha swoje szczury i nawet chyba kocha tego drugiego psa, choć samiec.

Przychodzi czas i siedzi się na kanapie i płacze się głośno, wielkimi łzami przepastnego smutku. Płacze się rzewnie nad własnym losem i nad rozczarowaniem sobą. Wyje się, może nawet głośniej od tego przeklętego wilczaka – a niech go diabli – bo ma się ochotę, żeby choć na moment zniknął, a przecież wcale się tego nie chce.

Kocham swojego psa.

Tak bardzo, że włożyłam w jego wychowanie więcej siły i pracy, niż w cokolwiek innego w moim życiu. Tak bardzo, że nauczyłam się żyć ze swoim partnerem na zakładkę. Tak bardzo, że… czasem muszę się wydrzeć na Baaja, żeby Baaja nie uderzyć, nie udusić, nie połamać.

Jego jest bardzo dużo, można się nim zadławić.

W myślach krzywdzę go (inaczej niż on mnie, choć jedno wynika z drugiego). Najczęściej miażdżę tę cholerną krtań, żeby już nigdy nie wył. Mamy głuchych sąsiadów, ale ja wiem, jak głośno on potrafi swoje rzekome nieszczęście manifestować (bardzo, bardzo często uważam, że sam je sobie wymyśla), to wystarczy. Bo nawet kiedy wychodzę z domu, to część mnie zostaje tuż za progiem i nasłuchuje.

W rzeczywistości nie robię mu niczego złego. Często za to wczepiam palce w jego futro i proszę, by dziś był lepszym sobą, bo potrafi, kiedy się stara.

Tyle się mówi, żeby swoich psów nie podduszać i nie szarpać. Czy jakiś miły pies informuje swoich pobratymców, by psychicznie nie podduszali ludzi, nie szarpali ich nerwów oraz emocji?

W dzisiejszym odcinku Zaklinacza ludzi nasz ekspert Cezar Malinos wytłumaczy psom typu „zbyt bardzo”, jak ważne jest, by człowiek miał swobodny ruch przynajmniej trzy razy w tygodniu oraz mógł wybierać własną drogę, a nie tylko układać kolejne kostki pod sobą i psimi łapami takiego – diabli nadali – wilczaka.

Nie oszukuję się, z innego domu pies podobny Baajowi wylądowałby na wsi, może w schronisku, a może dziwnym trafem „zgubiłby się na spacerze”, ewentualnie nasiliłaby się ta rzadka, bezobjawowa, ale groźna alergia u któregoś z właścicieli.

My trwamy.
Czasem mamy go dość.
On ma czasem siebie dość.

Jak można mieć dość ukochanego filmu widzianego po raz setny albo zupy pomidorowej jedzonej dziesiąty dzień bez przerwy.

Ja trwam, nawet jeśli rozważam oddanie go komuś dobremu na przechowanie przynajmniej na parę dni.

I za cholerę nie dołożę nawet kamyka już do tej fasady próżności, za którą – z boku, ale jednak – ze strachem kulą się ludzie ze zrozumiałym i normalnym podejściem: dla psa wiele, ale nie wszystko.
Dużo, jednak nie za wszelką cenę.

Kiedy pies, zwłaszcza taki jak wilczak, stanie na pierwszym miejscu, można się obudzić w dziwnym, nieszczęśliwym życiu bez celu. Życiu pod dyktando czterech łap i całkiem ostrych zębów. Czy można tak istnieć? Można i pewnie dla wielu to jest nawet ta radosna opcja. Ale nie jest jedyną słuszną. Nie dla każdego, nie zawsze.

Pies, tym razem bez różnicy – wilczak czy niewilczak – powinien być przyjacielem, powinien być pasją samą w sobie, powinien przynosić uśmiech. Nie powinien być dyktatorem chwil, złodziejem każdego luźnego oddechu, szantażystą o krok od wielkiej przepaści.

Masz dość swojego psa?
Czekałeś na niego przez wielkie O jak oczekiwanie?
Przywitaj się ze złym dniem przez wielkie K jak kryzys.

Człowieku, daj sobie prawo do życia.
Pies zrozumie – ten mądry na pewno, a ten podobno głupszy skorzysta na dwóch dodatkowych samotnych spacerach po pociągowych zaułkach okolicy.
  • awatar konstantynopolitanka: Bardzo, bardzo podobnie czuję. Nie z psem, z dzieckiem. "mutne, naprawdę smutne jest to, że nie ma pozwolenia na to, by swoim psem [dzieckiem] się zmęczyć. Gloryfikuje się postawę pełną samopoświęcenia. Stawia się pomniki [matce Polce]". "Aż przychodzi dzień i szara, zwyczajna osóbka ma ochotę wyjść ze swoim wilczakiem na spacer, przypiąć go do jakiegoś słupka, a potem uciec w gęstą mgłę, by nigdy nie wrócić" - w pierwszych tygodniach płakałam na szybkich, chwilowych wyjsciach z domu, absolutnie nie chcąc tam wracać...

    “Przychodzi czas i siedzi się na kanapie i płacze się głośno, wielkimi łzami przepastnego smutku. Płacze się rzewnie nad własnym losem i nad rozczarowaniem sobą. Wyje się, może nawet głośniej od tego przeklętego wilczaka [dziecka] – a niech go diabli – bo ma się ochotę, żeby choć na moment zniknął, a przecież wcale się tego nie chce.”

  • awatar Ori: Współodczuwam, chociaż "K" kryzysy chwilowo za mną. Przydaje się wtedy ogrodzony wybieg i kojec i resztę mam w nosie.
  • awatar AngelsDream: @konstantynopolitanka: Tulam i rozumiem, choć nie zrozumiem do końca, bo inna jest sytuacja i inne są rozwiązania dla nas.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

baaj
 
  • awatar Níðhöggr: Krystian strasznie się cieszy jak widzi zdjęcia Baaja :D Cudowny jest.
  • awatar AngelsDream: @Orchidea i czerwony smok: Wilczaki są bardzo jesienne, więc jest spora szansa na więcej zdjęć.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

baaj
 
  • awatar jamnick: To jest tak "cudne", że ciężko cokolwiek napisać. Człowiek, który nie znałby sytuacji i widział film podniósłby pewnie wrzask, że pies zęby pokazuje i nie puszczać szczurków obok.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

baaj
 
  • awatar Níðhöggr: Jak ja bym tego psiaka dorwała, jak wyczuchrała...!
  • awatar AngelsDream: @Orchidea i czerwony smok: A on by Cię kochał za wszystko. A najbardziej za to, że się go nie boisz. :)
  • awatar Níðhöggr: @AngelsDream: Jak tu się bać takiego fajnego psiaka? Jego wygląd sugeruje dużo miękkiego, ciepłego futra do przytulania w zimne noce :D
Pokaż wszystkie (7) ›
 

baaj
 
Avada Kedavra HF, czyli siostra Magików, a matka Godryka.

Bardzo domownik i zawsze trochę gość.

2012-07-21-001.jpg


2012-07-21-003.jpg


2012-07-21-004.jpg


2012-07-21-006.jpg


2012-07-21-009.jpg


2012-07-21-012.jpg


  • awatar jamnick: Jakież to piękne.
  • awatar AngelsDream: @jamnick: Prawda? Wprawdzie dołączanie dorosłego szczura do stada wydaje się trudniejsze, ale akurat Ava radzi sobie przynajmniej z psami znakomicie.
  • awatar anula: Znalazla sobie schowanko w strategicznych miejscach :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

baaj
 
  • awatar RoseBonbon: To chyba najcierpliwszy pies na świecie :) A maluchy są słodkie!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

baaj
 
Baaj jest szczupły, może nie aż tak jak Celar, ale jednak jest, a ostatnia przygoda w moment zabrała mu z licznika jakieś dwa kilogramy. Mimo dobrych wyników krwi i moczu, weterynarze zasugerowali badanie trzustki. Bure musiało tylko zrobić kupę, którą to świeżą trzeba wysłać do laboratorium. Bure jest uprzejme i ma wyczucie czasu. Wynik - trzustka całkowicie wydolna. Nie zaskakuje to nas szczególnie. Baaj miał w swoim życiu krótkie okresy pulpeta, po których uznałam, że ma być psem szczupłym, nawet jeśli jemu to nie w smak.

Nowa karma, taka z bajerami, podeszła psu.

Nowe tabletki, takie różowe, żeby świat wyglądał lepiej, też. Po ponad czterech latach mamy dość, konwencjonalne metody nie chciały zadziałać, chemia ma swoje pięć minut. Lek fajny, bo bezpieczny i nie uzależnia, nie przymula, jedynie wycisza. Mała dawka początkowa, więc trudno ocenić na teraz (po drugiej dawce), czy jest jakoś inaczej. Baaj to Baaj. Zawsze to samo dzikie spojrzenie, głęboki szczek i kombinacje.

Ja dam ci resztkę sznurka, ty mi daj swoją chałkę z masłem. To uczciwa propozycja, prawda?
  • awatar blog w zawieszeniu: Hej, przepraszam za spam, ale naprawdę warto do mnie wpaść, mega wyprzedaż 1 rzecz tylko 3 złote !
  • awatar AngelsDream: @ymmm.hymmm. (wyprzedażowo): Ale moje psy ani szczury jeszcze nie doczekały się kont osobistych, na szczęście. Nie malują się też, nie ubierają, więc chyba oferta nieadekwatna.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

baaj
 
Upał doskwiera wilczakowi. Upał wilczaka smaży i piecze, a suwaka w futrze producent nie przewidział, więc się bury męczy, a my z nim.

W poprzedni weekend pso się pochorowało. Co wchodziło, wychodziło paszczą czym prędzej, jakby żołądek nerwowo wypraszał każdą zawartość. Trochę udało się nad tym zapanować, ale takie temperatury w połączeniu z wymiotami zrobiły z wilczaka psa wyciszonego, podejrzanie wręcz grzecznego. Ponieważ nie zanosiło się na miły przełom, wylądowaliśmy u weterynarza. Miła przychodnia, profesjonalna i pod nosem.

Trzy zastrzyki i następnego dnia wilczak był sobą. Ale pobraliśmy krew na wszelki wypadek i mocz też (dwa razy) - wyniki bardzo w normie. Tak ładne, że trzeciego dnia darowali buremu zastrzyk rozkurczowy. Ot co.

Zamówiliśmy lepszą karmę dla Baaja, może to jednak pudelek i jelita delikatniejsze?

Niech sobie przejada te trzycyfrowe sumy, smacznego.

A potem zaśpiewa Celarowi na spacerze kawałek tej piosenki:



To pisałam ja, czyli Netek.
  • awatar anula: Biesiak również mial w upał problemy, tylko z drugim końcem wilczaka ;) teraz pomału się stabilizuje, a ja przy okazji nauczylam się doraźnej pomocy weterynaryjnej ;) Netko, uściski dla Baaja i Celara!
  • awatar AngelsDream: @anula: Serdecznie odpozdrawiamy. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

baaj
 

baaj_cos.jpg


Baaj i drugi numer magazynu Coś na progu.

Wbrew pozorom bardzo pozowane. Ale nadal wymowne.
  • awatar jamnick: Myślę, że Baaj nie chce, żeby mu ktoś "COŚ" odebrał. Tak mi się jakoś wydaje. :>
  • awatar wyspa: W końcu mój ukochany Wilczak! Takiego oblicza Baaja tu jeszcze nie było! Bomba!
  • awatar AngelsDream: @wyspa: Było. :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów