Wpisy oznaczone tagiem "Zak" (17)  

jamniczek-pl
 
Mój kochany Opak przed wizytą u Weta.
Zak_27_06_15_1.jpg

Zak_27_06_15_2.jpg
  • awatar Tooona: jaki słodziak :) Ma jaśniejszy brzuszek?:) Bardzo jest podobny do mojego Coli :)
  • awatar Giovannna: cześć Zak :)
  • awatar jamnick: @Tooona: słodziak (dziękuję w Jego imieniu): w domu swoim rządzi a jak co do czego.. ;) Tak, ma jaśniejszy brzuch. Taką białą abstrakcję że tak powiem. Giovannna: to miłe i niespodziewane. :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
... za to Im chłodniej.

To kilka dni, mam nadzieję, że po dzisiejszym i po spędzonej w innym pokoju nocy odprężą się.

Oby się nic nie stało. Odpukać.

Dodałam drugi (korekta dnia 05.07.15 - trzeci; jeden, Ich ulubiony na górze, drugi na dole, teraz trzeci) hamak, który w razie czego powinien uchronić Zaka przed spadnięciem do tak zwanej kuwety. Jest tam żwirek z kukurydzy dla gryzoni, na to położone ręczniki papierowe.

Martwię się o Nich, o ich stan psychiczny i dodatkowo Zaka - fizyczny.

___


Zero trzecia zero trzy.

(Podobno o trzeciej w nocy budzą się demony. Gdzieś zasłyszałam. OK, jest pięć po trzeciej. Wpis zaczęłam pisać o tamtej godzinie.)

Pusto tu bez Nich. Odruchowo spoglądam w miejsce, gdzie stał Ich dom - czyli tzw. klatka. A właściwie klatki. Łapię się na tym, czy wiatrak (klimator wyłączyłam) nie będzie w Ich stronę wiał  z mojej koszulki po zapaleniu e-papierosa.

Nawet nie chcę myśleć co będzie gdy kiedyś odejdą.
 

jamniczek-pl
 
Opak ma zanik mięśni w tylnych łapkach. Pani M. dokładnie Go zbadała i nie stwierdziła żadnego zwyrodnienia, niczego niepokojącego. Wymacała kręgosłup, okolice.  

Katar - żadnych zmian po osłuchaniu. Czysto.

Długo mi tłumaczyła co i jak, ja, jak to zazwyczaj bywa, niewiele zrozumiałam.

Mógłby to być przerwany nerw (?), ale to wykazałby rezonans magnetyczny. Problem w tym, że nawet jeśli bym go wykonała dowiedziałabym się tylko tego, że niestety jest przerwany, a i tak nie byłoby jak Opaka leczyć.

Może to też być... no właśnie, szkoda, naprawdę szkoda, że nie nagrałam tego, co Pani M. mówiła.

“Tak naprawdę niewiele można zrobić.”



Nie okłamuje mnie. I bardzo dobrze. Cenię u lekarzy szczerość bez mydlenia oczu. Czytając o bezwładzie tylnych nóg wcześniej sama się tego dowiedziałam.
Można w pewien sposób pomóc, ale wyleczyć się nie da.
Nie szpikowała Go bolesnymi zastrzykami (czytałam, że jedne z nich są bolesne).
Dostałam receptę na Neurovit.

“Leczenie schorzeń nerwów obwodowych różnego pochodzenia, takich jak polineuropatia, nerwoból i zapalenie nerwów obwodowych.”



Podawanie: dwa razy dziennie, doustnie... dopyszcznie.

Ważna kwestia: czy to schorzenie boli?
Nie, nie musi boleć. Wetka szczurem nie jest (pozwolę sobie na puszczenie oka ;) ) więc nie wie - to dodaję od siebie.
Mam nadzieję, że ma rację i Go to nie boli. Przeszkadza, jest irytujące, nie wiem co czuje Zak, ale oby nie bolało.

Może żyć jeszcze długo. Jeśli zacząłby ciągnąć za sobą tylne nogi powinnam założyć taką osłonę, aby się w nie nie zranił i nie wdała się infekcja.

Ale jak wówczas radzić so... nieważne, to nieważne.

Pani M. pokazywała mi zdjęcia takich osłon stosowanych dla psów. Jeżeli chodzi o szczury samemu trzeba ją wykonać.

Oby do tego nie doszło.

Tak, że od dziś (od wczoraj) Neurovit plus beta-glukan.
  • awatar Giovannna: ojj biedny Zak...widziałam takie psiaki z wózkami żeby tylne nóżki podtrzymywały ale jak dla szczurka zrobic taki malutki? chyba ciężko by było.
  • awatar jamnick: @Giovannna: oczywiście.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
... zauważyłam, że Zak nie może dotknąć tylną łapką głowy, ucha. Ma problem z tylnymi nogami. Kiedy wspina się do hamaka z trudem się do niego dostaje. Kiedy zauważę staram się najpierw nic nie robić żeby ćwiczył tylne łapki, ale kiedy jedna z nich wisi i nie może sobie poradzić pomagam Mu.

Poczytałam znów trochę i jak na razie z tego, co mam w domu i co nie jest przeterminowane, dałam Mu witaminę B1.

Przed końcem tygodnia będę u Wetów.

W sierpniu skończą ok. 2 lat. Jedni piszą, że to dla szczura starczy wiek, inni, że nie.

To trochę jak z ludźmi. Jedni umierają w wieku 80 lat, inni dożywają 95, 100 lat trzymając się mocno.

Wiem, że powinien dostać witaminę B12 (lub B compositum), być może - a raczej na pewno -  glukozaminę i siarczan chondroityny. To Go nie uleczy, nie okłamujmy się, ale o ile stan się nie pogorszy (...) te leki powinny Mu pomóc.

Dwóch Opaków jest, nie mogę mieć więcej (alergia).

Boję się co będzie, jeśli Mike, w pełni sił, zostanie sam...

Ale na razie staram się nie panikować co mi średnio wychodzi.
  • awatar Giovannna: mam nadzieje, że Zakowi przejdzie ! Duzo zdrowka dla niego :)
  • awatar jamnick: @Giovannna: nie dziękuję wiadomo w jakim celu. Ale dziękuję za odzew. Zaraz napiszę co i jak.
  • awatar Tooona: Gdyby został sam to chyba jedyna rada dokupić dwóch nowych, młodych. Bo 2 lata to już sporo, moje szczuraski w wieku 2 lat to już byli siwiuteńcy
Pokaż wszystkie (4) ›
 

jamniczek-pl
 
Pani M. luźno wstrzyknęła. Wydawało się, że kolejne, podane w domu, również pójdą luźno.

Myliłam się.

W poniedziałek Opaki miały dostać kolejną dawkę Tylovetu. Pierwszą dostały w czwartek.

Wzięłam przygotowane igły z substancją, poprosiłam Mamę o pomoc... a to coś nie chce wyleźć.

Trzymałam leki w innym pokoju, tam, gdzie jest chłodniej i odizolowane od promieni słonecznych.

Kiedyś, kiedy podawałyśmy antybiotyk zwykle był rzadkim płynem. A ta "zawiesina" nijak nie chciała przejść do strzykawki, co dopiero pod skórę Stworzenia.

Wymęczyłam Mike'a, Zakowi dałam już spokój.

W czwartek jedziemy na umówioną konsultację, oczywiście od razu powiem jak sprawa wygląda(ła).

Nie dostały antybiotyku w swoim czasie więc mogą się na niego uodpornić.
Tego się obawiam.
Pani M. zadecyduje co dalej.

Mama przytrzymywała Mike'a, próbowałam Mu chociaż część wstrzyknąć. Odrobina poszła, ból zapewne spory, to jakby mąkę z niewielką ilością wody zmieszać i próbować wycisnąć... i to pod skórę.
 

jamniczek-pl
 
... ale mnie wczoraj wzięło.

Skosiłam.

Nie wiem kiedy zobaczyłam na lewej, tylko na lewej ręce czerwone, małe plamy, które zeszły same z siebie.
Może to po maślance?

Cholera wie.

Idźmy dalej.

Wyzbierałam zaschnięte stare kupy Libry przy okazji.

A propos Libry.

Coś się niedawno drapała częściej niż zwykle i lizała pod ogonem.

Na moją wiadomość, że pojedziemy do Weterynarza zwiesiła łeb. Tłumaczyłam, nie ma wyjścia.
Zawsze się cieszy na wyjście, do Wetów nic nie ma, ale...
Ten Pies rozumie. Nie cieszyła się. Pomerdywała ogonem, ale coś Jej w głowie świtało.
Nie chodziła, nie wąchała lakieru do włosów co zwykle robi [może Jej tabakę kupię? ;> ] Lubi - chyba - some kichnąć kilka razy) , leżała i coś tak jakoś: "Z chęcią pójdę, ale coś mi tu śmierdzi."

Pan M. włożył w zad rękę. Znaczy w Jej zad. Ile pisku było!

Jak wiecie swój swego czuje.
Lub jak kto woli do woli: swój do swego ciągnie.

Libra, między innymi, jest hipochondryczką.

Wystarczy delikatnie nacisnąć na łapkę (przecież nie specjalnie, pałęta się toto...) czy, kiedy bawi się z Mamą w taką ich tam zabawę, ja w tym palców ani tym bardziej dłoni nie maczam, delikatnie chwyci się za psi pysk - od razu "yyiiiiyyy".


Chłopaki pokichują, ale wszystko wewnątrz gra jak powinno.
Czyli jakieś uczulenie.
Chyba.
Na razie położyłam na podłoże (gdzie nie przebywają) ręczniki tak zwane kuchenne. Nigdy nie było problemu z tym konkretnym podłożem, ale alergia zawsze może się rozwinąć.

A może mają alergię na własny mocz?
Z tym już nic nie zrobię.

To znaczy leki są, ale na razie podawanie w ciemno jest nieuzasadnione.

-*-

Dobrej niedzieli - niech to Wam się udzieli.
  • awatar IMA:): I co z Librą? Co powiedział wet? Też mam szczurki, już zapomniałam jak strasznie śmierdzi w pokoju przy tych zwierzakach. Twoje też śpią tam gdzie się załatwiają?
  • awatar jamnick: @IMA:): dziękuję. 1. Wszystko z Librą OK. Miała lekko coś tam zapchane, ale na oko tak lekko że się zdziwiłam, że coś odczuwała. 2. Tak, z Opakami jestem w jednym pokoju.
  • awatar IMA:): @jamnick: Ja nie dałam rady być w jednym pokoju z szczurkami, ale może dlatego, że jest bardzo mały i nie szło wytrzymać chociaż ściółkę zmieniam codziennie. Chodziło mi o to, czy one śpią w swoich siuśkach - moje mają ulubione miejsce w którym śpią w klatce. I to jest jednocześnie miejsce, gdzie się załatwiają. I mam wrażenie, że przez to czuć od nich bardzo.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

jamniczek-pl
 
  • awatar IMA:): Słodziaki :) A powiedz, gryzą się czasami? Czy cały czas taka sielanka?
  • awatar jamnick: @IMA:): kiedy daję im jedzenie (mokre) to Ich zwyczaj jest taki: Zak schodzi pierwszy i je. Mike jakby się obawiał. Jakiś czas temu tak Go - nie wiem czym, jednym ruchem ;) - przestraszył, że biedny Mike poleciał na sam dół. Nie, że głową w dół, ale spitolił w tempie 200 km/godz. ;) Nie wiem, jakaś taka zabawa w odstraszanie czy co Oni tam w głowach mają. A ogólnie jest świetnie. Odpukać.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Dawno nie było nic o moich Opakach, nadrabiam.

Po pierwsze i najmniej ważne, ale też, zdjęcia: wspinający się dzielnie grubasek Mike i Zak z Mikem na podłodze (Mike przy wersalce).
Lepszych do pokazania nie mam, robione w trybie nocnym.

b2.pinger.pl/(…)Mike1.jpg…
b1.pinger.pl/(…)MikeZak.jpg…

Chłopaki od jakiegoś czasu kichały a Mike dodatkowo miał biegunkę. Właściwie chyba oboje mieli, ale Mike nasiloną, cały czas rzadkie kupy a Zak pod tym względem lepiej za to kichanie się nasiliło.

Poszliśmy do naszych Wetów.

Jakoś pod koniec października zeszłego roku dostali trzy razy Tylovet (antybiotyk), na początku nie podawałam probiotyków (duży błąd), później takie, które podobno nie działały w przypadku szczurów. Dziwne.
Temu przypisywałam rozwolnienie. Nie wiedziałam skąd nasilający się katar.

Teraz: obaj nadal na beta-glukanie, synbiotyku Multilac (wskazany dla ludzi i właśnie szczurów) i doszedł syrop Sambucol, po którym szybko kichanie się zmniejszyło a teraz, pomimo, że to dopiero trzeci dzień, właściwie ustało!

Ale lepiej nie cieszyć się na zapas.
Jednak cieszę się, że Pani M. wiedziała, co dobrać.

Rozwolnienie.

Kał poszedł do badania laboratoryjnego i na całe szczęście nie wykryto pasożytów. Pani M. napisała, że zrobiono badania i Sambucol działa korzystnie w przypadku zapalenia jelita grubego u szczurów. Tak, że z pewnością dzięki odpowiedniemu synbiotykowi i temuż leku rozwolnienie właściwie zniknęło.

:)
  • awatar IMA:): Zazdroszcze, że masz dostęp do weterynarzy, którzy potrafią i gryzonie leczyć. Poka klatkę opaków:)
  • awatar jamnick: @IMA:): jeżeli nie dzieje się coś bardzo dziwnego, kiedy to trzeba jechać na Bulwar Ikara (kiedyś gabinet dr Piaseckiego był "tylko" na Głogowskiej, nadal jest), gdzie mają dość drogą lecznicę, ale zajmującą się leczeniem zwierząt egzotycznych, wówczas jadę do moich Wetów. Jedna z moich koleżanek przejechała całe miasto żeby dostać się do Pana M. Z psem. "Najlepszy we Wrocławiu". Potrafią zdziałać "cuda". Ale przecież w każdym większym mieście jest dobry wet. Tylko trzeba poszukać.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Najpierw myślałam, by pojechać do "rodzinnego" Weta, ale uznałam, że jednak pojawię się w Ośrodku dr Piaseckiego. Nie podobało mi się to kichanie, było inne od zwykłego. Już byłam u Naszej Wetki, niestety kichanie powróciło, w dodatku w dziwnej formie.

Lennon od dzisiaj bierze antybiotyk, Zak, który też pokichuje dostaje beta-glukan.

Mike czysty.


A! Pobierają teraz - ale nie wiem, do kiedy będzie trwać akcja - wymaz/zeskrobiny (?) z buź szczurków (nie wiem, jak z innymi zwierzętami egzotycznymi), jak również od ich opiekunów i robią bezpłatnie badania na obecność mykoplazmozy.

Kto chce niech skorzysta. wet.wroclaw.pl/e/


-*-

Jako, że miałam leczenie kanałowe trójki myślałam, że Pan Dentystolog wyjmie dzisiaj trutkę na modliszki, wypełni kanał i dokończy całość.
Nie, kroi się bodaj trzecia wizyta z tym samym zębem.

Grunt, że ten akurat na NFZ.
  • awatar IMA:): Wymaz z pyszczka szczura? Wow. U mnie w mieście to by mnie baba zabiła śmiechem jakbym o takie coś zapytała. Jak mi kiedyś wypisywała recepte do wykupienia w aptece to napisała, że dla króliczka, bo szczur to obciach
  • awatar jamnick: @IMA:): 1. Nie pamiętam, jakiego słowa użyła Weterynarz. Ja na 90% miałam zrobić (tzn. jeżeli chcę) zeskrobiny i wówczas zastanawiałam się, czy mam żyletką delikatnie jeździć po skórze czy... Trochę zdębiałam. I właśnie nie pamiętam. Ale skoro wkładała coś do Ich pyszczków i ja mam to samo zrobić to przecież nie zeskrobiny. Musiało mi się coś pomieszać. ;) 2. Dlatego do poprzedniego, nadal istniejącego, i do nowego miejsca przybywa wiele osób nie tylko z Wrocławia, oczywiście. Z różnych miast i miasteczek. Stomatologia dla zwierząt chociażby - no kto by pomyślał, że nie jakieś podcinanie zębów tylko jak u dentysty... Ale przyjeżdżają, jak wiesz, ponieważ w innych miejscach takiej fachowej (i niestety w nowym Ośrodku drogiej zazwyczaj) pomocy nie znajdą. 3. W "Naszej" aptece wiedzą, że mam Opaków, nierzadko przychodziłam z receptą, gdzie było napisane, że mam wykupić coś dla Szczurka. Ostatnio nawet Pani mnie spytała, jak się mają. Zaczęłyśmy rozmowę, ale za mną stał
  • awatar jamnick: klient i nie chciałam nadwyrężać jego cierpliwości. To miłe, gdy farmaceutka interesuje się podopiecznymi. A tym bardziej miłe, że to szczury - wiele osób, to też wiesz, się wzdryga. Oglądały Je kiedyś, gdy przyjechałam od Weta do apteki. Naprawdę miłe.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jamniczek-pl
 
Dawno o Nich nie pisałam.

Pomimo stwierdzonego u Lennona guza przysadki (na pewno coś z przysadką, czy to guz? - chyba, ale...) Opak - ODPUKAĆ - jest silny, ma apetyt.

Daję Mu beta glukan i od jakiegoś czasu Heparegen. W kwietniu miał robione testy i coś nie tak było z wątrobą a nie można podawać jednego z leków przeciwbólowych, który przez kilka dni dostawał, jeżeli jest coś nie tak m.in. właśnie z wątrobą.  

Durna, delikatnie napisawszy, jestem, że nie powiedziałam Wetom, że nie przypomniałam sobie o tych badaniach i nie przeczytałam w necie. Stąd teraz podawanie Heparegenu.

Mike i Zak mają się dobrze. Czasami widzę, jak się ze sobą przekomarzają, urokliwy widok.

Rosną Opaki. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Ropa z palca Zaka wyjęta, antybiotyk przepisany. Co do ogona - końcówka odpadnie. Mam nadzieję, że sama, bez Jego czy Lennona ingerencji.

Nie wiem, czy problem z palcem i ogonem to skutek tego, że Lennon dziabnął, czy Opakowi się gdzieś w międzyczasie... nie, to niestety na 99% "wina" Lennona. Kiedy Zak tak strasznie piszczy atmosfera się zagęszcza i Lennon może nad sobą nie panować.

Po powrocie wszedł do Nich do hamaka. On naprawdę nie chce źle. Nie ma wrogich zamiarów.
Gdyby nie przerażenie Zaka byłoby dobrze.

Próbowałam łączenia w mniejszej klatce.
Nic z tego nie wyszło.

Nie winię Zaka ani Lennona! Winę ponoszę wyłącznie ja sama.

W drodze powrotnej podjechaliśmy do Kakadu. Zakupy dla Opaków, zakupy dla Pumby.

W Kier-furze  zamiast stoiska z hotdogami stoi teraz stoisko z lodami. Owszem, niektórzy ludzie po gonitwie zakupowej loda na ochłodę by zjedli, ale:
- umiejscowienie, według mnie, kompletnie bez sensu: przy samym wejściu,
- taka zmiana, gdy zbliża się jesień?
  • awatar ammy: Zdrowia dla maluchów! Może jeszcze się poprawi, może trzeba dać im trochę czasu w izolacji całkowitej? Nie wiem, miałam w życiu tylko myszy i świnie morskie, ale za małolata, ale jakoś nie było problemów tego typu :/ Zimowe lody, mniam! :]
  • awatar jamnick: @Anamara: od długiego czasu tak piszę i pomimo Twojego zwrócenia uwagi nie zmienię tego. Czy każdy człowiek zasługuje na (mój) szacunek? Nie. Ale piszę w 98% z wielkiej litery. Opaki są mi bliskie. I zasługują na mój szacunek. Ci, którzy Ich nie znają mogą spokojnie pisać z małej... Chwila, od wielkiej/małej czy z wielkiej/małej? Trochę czytałam i się pogubiłam.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Wzięłam Mike'a i Zaka do kaptura, pochodziły mi koło szyi, jest pamiątkowe zdjęcie czerwonych plam. Jakoś później, jutro..

Do rzeczy.

Położyłam ręce na klatce, Mike i Zak wchodzili na klatkę i wychodzili z powrotem do mnie. Cieszyłam się, że się powoli przyzwyczajają.

Okazuje się, że Zak nie chciał wrócić w żaden sposób na/do klatki bo jest tam Lennon. Cały czas uciekał do mnie.

Sierść nie lata, krew się nie rozlewa, raz widziałam Zaka i Lennona śpiących razem, ale sprawa się pogarsza bo są coraz bardziej przerażeni Lennonem.

W stadzie tak to już jest, że szczury ustalają hierarchię, Lennon robił to od razu właściwie.
Ale teraz nie wiem, czy zastrasza Ich "dla zabawy" (?!), czy o co tu chodzi, może to Jego sposób na rozrywkę a One zamiast się stawić izolują się.

Nie wiem co z tym fantem zrobić i co dalej będzie.

Może jutro w dzień dam Ich na jakiś czas do mniejszej klatki. Myślę, że to dobry pomysł. Niech sobie posiedzą w innej. Na noc dam spokój.
  • awatar IMA:): może jeszcze potrzebują troche czasu. A umieszczenie ich w osobnej klatce, na neutralnym gruncie może być dobrym pomysłem
  • awatar jamnick: @IMA:): Zaczęło się dobrze. Lennon nie jest agresywnym Opakiem, chciał pokazać, kto rządzi w domu i to Jego pełne prawo. Jedyne co robi to zabiera żarło (znosi do "iglo" ryż, kaszę gryczaną, kukurydzę, wszystko co da się znieść). Tak już ma. ;) Boję się, żeby Zak nie dostał ataku serca. Ale chyba przesadzam. Bo gdyby szło o naprawdę ostre starcia (jak pisałam, sierść wyrywana, krew) to bym musiała się zastanowić, co dalej. Lennon nie jest w wieku ani w kondycji fizycznej, w których kastracja byłaby dobrym pomysłem. Szczególnie, że nie zawsze daje efekty - nie ma gwarancji! Lennon będzie coraz starszy, Zak i Mike coraz więksi, myślę, że w pewnym momencie sytuacja się uspokoi. Mam taką nadzieję.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
  • awatar Makidu: :D :D :D slicznosci
  • awatar jamnick: @Nauczycielka na wakacjach: Czy mogę (można zawsze, no, prawie) spytać, czemu?
  • awatar jamnick: @Nauczycielka na wakacjach: rozumiem Cię. Mam lęki, o których pisać nie chcę, a które nie są do zrozumienia przez większość osób.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

poirytowana
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów