Wpisy oznaczone tagiem "Zayn" (95)  

powercool
 
Imaginy o one direction zayn 18


nowe.co.pl/imaginy-o-one-direction-zayn-18


Imaginy o One direction ♥: #Zayn +18.
love.sex.drugs.one.direction.: Imaginy +18.
 

breezeboil
 
Imaginy Zayn Ze Scenami 18


nowe.co.pl/Imaginy-Zayn-Ze-Scenami-18


Imaginy o One direction ♥: #Zayn +18.
Zayn Malik imagine +18 - Imaginy o One Direction.
 

ebook-dokument
 
Autor: Sarah Noliver  

Książka niezbędna dla wszystkich fanek One Direction, zakochanych w Zaynie Maliku i Liamie Payne!

One Direction podbija listy przebojów i zdobywa serca milionów fanów. Ta podwójna biografia czołowych wokalistów ujawnia, jak radzili sobie z Simonem Cowellem, show biznesem i romansami wystawionymi na widok publiczny. Z tej książki dowiesz się też, co ich czeka w przyszłości, jeśli ich kariera będzie się nadal rozwijać w tym tempie co dziś.


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)zayn_malik_i_liam_payne__bi…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "dokument, literatura faktu, reportaże" znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-dokument-literatura-faktu-repor…
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ruda2001
 
Hejoł, na sam początek dnia mam dla Was dwa zdjątka Zayn'a i krótki opis ♥

Zayn od wczoraj jest już w Wielkiej Brytanii, ponieważ dziś (10. 07) Perrie obchodzi swoje 21 urodziny. Przyleciał do niej, ponieważ chce z nią świętować urodziny.
(Zdjęcie z wczoraj)

1.jpg


Oraz zdjęcie z kotkiem Pezz ♥

10502355_307924099382787_328748800_n.jpg
 

directioners5
 
Chłopcy z One Direction przebywają obecnie w trasie po Ameryce Południowej. Niedawno byli w Peru, a następnie trafili do Brazylii. Co robili wolnego dnia?

Otóż wybrali się do Rio de Janeiro trochę pozwiedzać, przede wszystkim okoliczny pomnik Chrystusa Odkupiciela na szczycie góry Corcovado. Mierzący 38 metrów posąg jest jednym z symboli Rio, a niektórzy uznają go za jeden z nowych siedmiu cudów świata.

1D promują podczas tournee swoją ostatnią płytę pt. "Midnight Memories".


harry.jpg


zayn.jpg
 

directioners5
 
Nie wszyscy chłopcy z One Direction mają po tyle samo szczęścia. Podczas gdy Harry Styles i Niall Horan w Dublinie podrywali fanki i modelki, Liam Payne będzie wspominał wizytę w Irlandii nie najlepiej.

Wszystko za sprawą upadku, do jakiego doszło na koncercie grupy. W czasie wykonywania "Best Song Ever" Liam nagle poślizgnął się i runął jak długi. Wyglądało to naprawdę niebezpiecznie!

Z pomocą koledze natychmiast pospieszył Zayn Malik, ale usłyszał na szczęście, że wszystko w porządku.

Po wszystkim Liam dowcipkował na Twitterze:

-Cóż, zawsze trzeba patrzeć od tej jasnej strony, przynajmniej mogę sobie teraz pooglądać kompilacje moich wpadek na YouTube. -
Nie wszyscy chłopcy z One Direction mają po tyle samo szczęścia. Podczas gdy Harry Styles i Niall Horan w Dublinie podrywali fanki i modelki, Liam Payne będzie wspominał wizytę w Irlandii nie najlepiej.

Wszystko za sprawą upadku, do jakiego doszło na koncercie grupy. W czasie wykonywania "Best Song Ever" Liam nagle poślizgnął się i runął jak długi. Wyglądało to naprawdę niebezpiecznie!

Z pomocą koledze natychmiast pospieszył Zayn Malik, ale usłyszał na szczęście, że wszystko w porządku.

Po wszystkim Liam dowcipkował na Twitterze:

-Cóż, zawsze trzeba patrzeć od tej jasnej strony, przynajmniej mogę sobie teraz pooglądać kompilacje moich wpadek na YouTube.


My oczywiście współczujemy, ale też oglądamy: zobaczcie wideo z nagranym upadkiem :)!


przewincie do 0:31, wtedy będzie upadek Liama.
 

florke
 
tW głowie wciąż miałam ten obraz, ich razem. Ale miłość nie wybiera i chodź będzie mi trudno będę musiała to za akceptować, może zbyt gwałtownie zareagowałam? Może powinnam przywitać się i życzyć szczęścia? Ale moja gwałtowna natura postanowiła tak pokierować moim zachowaniem. W sumie to nie żałuję nawet mnie to nie obchodzi. Mam nowych znajomych którzy wydają się być całkiem 'fajni'. Nie potrafię powiedzieć dlaczego lepiej dogaduję się z mężczyznami?  Ale nie ważne,  ważne w tym momencie jest to że spotkałam pięciu mężczyzn którzy poprostu polubili mnie taką jaką jestem. I to się liczy. Wiec skończ się martwić głuptasie - powiedziałam sama do siebie i otarłam delikatnie twarz. Wróciłam spokojna i opanowana do salonu w domu chłopaków z zespołu.

- wybraliśmy film 'Incepcja' - powiedział typowym dla siebie tonem Zayn.
- podobno ma być świetny - dodał Liam siadając w fotelu po czym podał Niall'owi miskę z popcorn'em.

Ja także usiadłam bez słowa w jedynym wolnym miejscu między Louis' em a Zayn'em. Film zaczynał się dość ciekawie więc nie powinno być źle.  W pewnym momencie na ekranowe pojawił się mój ulubiony, oczywiście najprzystojniejszy aktor na świecie.

- Joseph Gordon-Levitt, uwielbiam go! - wykrzyknęłam z typową dla mnie gwałtownością.

- idealny on przecież jest! Mógłby być moim mężem.  - zaczęłam się śmiać wesoło razem ze mną chłopcy oprócz Zayna.  Na Początku tego nie zauważyłam więc nie przejmowałam się tym.
Spojrzałam odruchowo na Zayna ktory intensywnie wpatrywał się w ekran.

- myślałem że mnie chcesz za męża - powiedział Mulat, chyba nagle wrócił mu humor. To sprawiło mi radość.  Lepiej żeby był wesoły niż smutny.

- no ciebie nikt nie przebije, jesteś zawsze na pierwszym miejscu.  Pierwszy w kolejce - znów śmiech wydobył się z mojego gardła po czym pstryknęłam go lekko w jego zgrabny nosek uśmiechając się słodko.

- no ja myślę,  nie masz innego wyjścia - powiedział unosząc zabawnie obie brwi ku górze z cwaniackim uśmiechem na kształtnych ustach )
 

oliwiamalik
 
NOTKA: Zmieniam trochę prolog imagina! Ale są to niewielkie zmiany, więc... Zacznijmy od tego, że dziewczyny nie mają pracy i mieszkają u babci Lucy. Zaczynają szukać mieszkania, gdzieś w centrum Londynu, aby mieć bliżej do akademika i pracy. Ale wszystko zaczyna się sypać. Okazuje się, że Julia ma raka. Zostało jej prawdopodobnie mało czasu, więc przyjaciółki chcą przeżyć jak najwięcej. Cierpienie i ból dziewczyn doprowadzą do drastycznych posunięć Lucy. Czy przyjaciółki przeżyją to razem, czy jednak ich przyjaźń nie jest na tyle trwała? Dowiecie się na moim blogu, czytając moje imaginy.


_________________________CZ.1_____________________________


- Dziewczynki! - usłyszałam głos babci. Nadopiekuńczej babci. - Co chcecie na śniadanko?
- Na razie nic, bo jeszcze śpimy! - odpowiedziałam i schowałam głowę pod kołdrę. W pokoju było ciemno i ciepło. Nagle babcia posunęła się zbyt daleko. Zabrała nam kołdry i otworzyła okno. Do pokoju wpadło jasne, letnie światło wpadło do pomieszczenia. Oślepiło mnie, choć miałam zamknięte oczy. Usłyszałam cichy jęk Julii i śmiech babci.
- Co chcecie na śniadanie? - zapytała ponownie. Ale ona wredna. Otworzyłam oczy i zerknęłam zegarek. 6:30.
- Babciu! Ale jest środek nocy! - krzyknęłam i ubrałam bluzę.
- A msza się zaczyna równo o 7! - odpowiedziała. - Jezu. Spóźnicie się i nie będziecie mieć wolnych miejsc!
- Jaki dzisiaj dzień tygodnia? - zapytała Julka.
- Środa! - odpowiedziałam.
- W środę do kościoła? - zapytała.
- A co? Ty ladacznico nie chodzisz? - zapytała babcia i skrzyżowała ręce na piersi.
Julia położyła się i zaczęła się śmiać. Babcia też, ale chyba nie do końca wiedziała, że śmieje się z samej siebie. Spojrzałam na Julię. Wysłała mi ostrzegawcze spojrzenie, które nazywa się: Ciesz się, że jestem twoją przyjaciółką i nie obchodzi mnie twoja babcia.
Uśmiechnęłam się.
*2 GODZINY PÓŹNIEJ*
Babcia dała nam spokój i sama poszła na poranną mszę. My miałyśmy iść dziś w poszukiwaniu pracy. Około 9 musiałyśmy wyjść na pierwsze spotkanie. Musiałyśmy wstać i ubrać się. Najpierw poszłam się umalować. Lekki makijaż. Dobra, trochę mocniejszy, ale nie wyglądałam jak plastik. Zawsze zazdrościłam Julii. Była piękna bez makijażu, więc nie malowała się za mocno. Ale ostatnio nakładała na szyję dużo rożnych pudrów, bo miała spuchniętą szyję.
- Może pójdziesz z tym do lekarza? - powiedziałam, kiedy przyjaciółka wyrzucała kolejne puste pudełko po pudrze. - To jakieś uczulenie. Lekarz do ci krem i ci przejdzie.
- Wiem. Dziś idę do lekarza. Alergia to jest. Na 100%! - odparła przyjaciółka.
Uśmiechnęłam się szeroko. Dobrze, że Julka w końcu chce iść do lekarza. Wiem, że to nic poważnego, ale... Ale lepiej, żeby jej to zniknęło, bo używa więcej pudru, niż ja! A to jest wyczyn! W szkole mój chłopak nie nazywał mnie: kochanie, skarbie, tylko PUDERNICA, albo PUDEREK! Wtedy zaczęłam używać mniejsze ilości pudru, ale kiedy zerwaliśmy, znowu wróciłam do pudru. Takie uzależnienie...

Z Julką zaczęłyśmy szukać ubrań w szafie. Ja ubrałam to: static.faslook.com/(…)92ebce884bb4a15a5ffda0e6ea2a5…
Następnie wyszłyśmy z domu. Dużo rozmawiałyśmy. O nadchodzących studiach, o pracy, którą znajdziemy...

*****

Razem z Julią poszłyśmy do kilku miejsc pracy. Kawiarnie, sklepy, restauracje... Wszyscy powiedzieli, że oddzwonią po namyśle. Julka poszła do lekarza, a ja jeszcze wstąpiłam do centrum handlowego i na kawę. Następnie spacerkiem wróciłam do domu babci. Robiła kolację.
- Jejku, dziecko! - krzyknęła na mój widok. - Naleję ci troszkę rosołku. Dobrze?
- W jednej restauracji kupiłyśmy sobie po ogromnej kanapce. W galerii wypiłam kawę i oto jestem! - powiedziałam z efektami specjalnymi.
- Mama dzwoniła. - westchnęła babcia. - Oddzwoń.
Wzięłam telefon do ręki i zaczęłam się kierować do pokoju. Ominęłam kilka schodków i rzuciłam się na łóżko. Oddzwoniłam do mamy.
- Jak tam? - usłyszałam głos w słuchawce. - Macie pracę?
- Jeszcze nie. Ale... Może ktoś do nas zadzwoni. - powiedziałam i zaczęłam rozkręcać temat pracy.
- A jak Julka? - zapytała mama. - Zeszło jej to z szyi?
- Właśnie jest u lekarza. - powiedziałam i spojrzałam na ekran komórki. - Od 3 godzin.
- Nie uważasz, że coś mogło się stać? - zapytała.
- Kolejki. Albo postanowiła iść na spacer z nowym chłopakiem. - odpowiedziałam. - Mieli się dziś spotkać.
- A ty masz chłopaka? - zapytała mama.
- Nie. Żaden Anglik nie jest wart, tego, żebym spędziła z nim trochę czasu. - odpowiedziałam ze szczyptą humoru.
- Nie gwiazdoż córeczko. - odpowiedziała ze śmiechem.
Nagle do pokoju weszła Julka. Miała głowę spuszczoną w dół i trzymała za rękę swojego chłopaka. On też nie wyglądał na szczęśliwego.
- Muszę kończyć. - rzuciłam do słuchawki i rozłączyłam się.
Patrzyłam na nich skamieniała. Oni na mnie też. Łzy w oczach Julii i smutek na twarzy Bradley'a.
- Julka, Brad, stało się coś. - zapytałam, a oni usiedli na moim łóżku.
Brad lekko szturchnął Julię w lewe ramię, a ona odchrząknęła.
- Bo... To nie jest uczulenie! - krzyknęła. - Mam raka.
Rzuciła mi się na szyję. Objęłam ją. Nie wiedziałam co powiedzieć. Dopiero teraz do mnie dotarło, że to co dzieje. Choroba, która moim zdaniem, dotykała tylko ludzi w filmie, zadomowiła się w organizmie.
- Rak złośliwy. - szepnął Brad.
Poczułam jak łzy Julki moczą moją koszulę. Odsunęłam lekko Julię i odgarnęłam jej włosy z oczu.
- Będzie dobrze! - wrzasnęłam i zatrzęsłam nią. - ROZUMIESZ?
Kiwnęłam przecząco głową.
- Już nic nie będzie takie samo! - powiedziała.
Wstałam i podeszłam do okna. Wnuki przyjaciółki mojej babcia radośnie biegają po ogrodzie. Babcie siedzą i plotkują. Nagle słyszę krzyk babcia: LUCY! CHOĆ DO NAS.
Spuściłam głowę i odsunęłam się od okna. Podeszłam do Julii, która siedziała w objęciach Brada.
- Miałyśmy mieć podwójny ślub. - szepnęła. - Obiecajcie mi, że dacie sobie radę beze mnie. Dobrze?
- Nie. - powiedziałam razem z Bradem.
Rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Nienawidziłam momentów, kiedy ona płakała. Złapałam Bradleya za nadgarstek i wyprowadziłam z pokoju.
- Ona musi żyć. - krzyknęłam do chłopaka z lokami. Jego zielone oczy błysnęły się bardzo uroczo. Przyciągnął mnie do siebie. Stykaliśmy się nosami. Nagle złączył nasze ustaw namiętnym pocałunku. Po chwili odepchnęłam go, tak mocno, że wylądował na podłodze. - Przepraszam, nie powinniśmy.
- Ale ja kocham ciebie, nie Julię. - powiedział i w tej chwili Julka wyszła z pokoju.
Spojrzała na mnie i na niego.
- Coś mówiłeś? - zapytała,  a on zaprzeczył. - Kocham cię.
Złapała go za rękę i zaprowadziła z powrotem do pokoju. Zaczęli rozmawiać. Ja usiadłam pod drzwiami. Nagle zobaczyłam portfel Bradleya na ziemi. Wystawał z niego dowód osobisty. " HARRY STYLES"
Brad ma na imię Harry? - pomyślałam.


mamy część 1. trochę krótka, ale mam nadzieję, że się podoba :) dodajcie komentarze ♥ kocham was

57812_tumblr_m9cvnajv3r1qhpbdoo1_400_large1.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

oliwiamalik
 
Notka: w wiadomościach prywatnych możecie zażyczyć sobie, jakie imaginy mam napisać, z dedykacją. Czekam ♥

ri.pinger.pl/(…)spl652790_018.jpg…

Pisane przy:



_______________________________________________________________


- Kochanie... - usłyszałam głos.  Czarne plamy zaczęły układać się w znajomą sylwetkę. Mrugnęłam.
- Mamo. - powiedziałam i złapałam ją za rękę. Poznałam ją po głosie. Był taki zdenerwowany, a zarazem szczęśliwy.
- Przeszłaś tyle operacji... - powiedziała i schowała głowę w rękach.
- Pani TI TN. - powiedział lekarz. Był dość stary. Zmarszczki układały mu się w dziwny sposób. Spojrzałam się w jego oczy. Patrzyły na mnie z żalem. Przestraszyłam się. Może podczas wypadku dowiedzieli się o jakieś dziwnej, nieuleczalnej chorobie?
- Miała pani wiele szczęścia, że pani żyję i jest w stanie dobrym. Mamy dla pani dwie złe wiadomości. Ale jest jedna dobra. Którą chce pani usłyszeć?
- Złą. - powiedziałam po chwili zawahania.
- Może pani już nigdy nie stanąć na nogi. Dobra jest taka, że potrzebna długa rehabilitacja, jeśli pani nadal chce chodzić. - powiedział. Zamurowało mnie. Spojrzałam na mamę. Płakała. Chciałam poruszyć nogami. Miałam lekkie czucie, ale nie utrzymałabym się na nich...
- Chce pani usłyszeć drugą wiadomość? - zapytał, a ja się nie odezwałam. Po kilku minutach kiwnęłam głową. Co jeszcze może mnie zaskoczyć?
- Pani chłopak... On jest w złym, a nawet bardzo złym stanie. Leży na OIOM-ie. Naprawdę już kilka razy musieliśmy udzielać mu pierwszej pomocy, bo jego serce przestawało pracować. Kiedy wypowiadaliśmy pani imię, to magicznie wracało do pracy. Jest pani dla niego bardzo ważna, mam nadzieję, że zdaje sobie pani sprawę jaki to wielki skarb. Z tego co słyszeliśmy, kiedy wjechała w państwa ciężarówka, on rzucił się na panią i osłonił cię...  - powiedział smutnym głosem. Zaczęłam coraz bardziej płakać. - Mogę mówić do pani po imieniu, panno TI?
- Oczywiście, panie doktorze. - uśmiechnęłam się sztucznie i przy pomocy lekarza usiadłam na wózku inwalidzkim. Miałam jechać na badania. A później do Zayn'a. Bałam się i martwiłam o niego,
- Dlaczego słyszałam słowo zgon, podczas wyciągania nas z pojazdu? - zapytałam lekarz, kiedy przewoził mnie na salę badań.
- Zmarł kierowca ciężarówki. Miał nie zapięte pasy i wyleciał przez szybę, która się potłukła i rozciął sobie żyły. Był gdzieś w krzakach, dlatego nie zdążyliśmy go uratować. - odpowiedział lekarz, ale jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. W końcu widziałam jak wybiega z ciężarówki w naszą stronę.

*****

- Zayn. - szepnęłam, kiedy zobaczyłam go na łóżku. Był podłączony do kilku maszyn, a obok łóżka siedziała jego matka. Kiedy mnie zobaczyła, złapała się za głowę i zaczęła płakać.
- Naprawdę przykro mi TI. - szepnęła. Wiedziałam, że chodzi o moje nogi.
- Czeka ją długa rehabilitacja. - powiedziała moja mama.
- Zostawimy was samych. - powiedziały i razem z lekarzem opuściły salę.
- Kochanie. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Złapałam go za rękę, ale bardzo lekko. Był blady, a jego twarz, chociaż zupełnie skamieniała, wyglądała na uszczęśliwioną moim dotykiem. - Jak się wybudzisz będziemy musieli o siebie dbać.
Uśmiechnęłam się lekko. Podjechałam do okna. Ciężko porusza się na wózku inwalidzkim, ale od następnego miesiąca, czyli wtedy, kiedy pozwolą mi wyjść ze szpitala, zaczynam długą rehabilitację.
Pod szpitalem stało mnóstwo fanek. Trzymały transparenty: TI&ZAYN.
Uroczo. Chyba mnie polubiły. Z moich oczu zaczęły płynąć pojedyncze łzy.
- Dlaczego my? - zapytałam Zayn'a. Wiedziałam, że mi nie odpowie, ale... Właściwie co ja sobie myślę. Jest duże prawdopodobieństwo, że nigdy nie pójdę do ołtarza, bo moje nogi będą unieruchomione... Zayn, o ile wyzdrowieje, będzie musiał się mną zajmować... A jak nie? Co jeśli nie przeżyje? Z maszyny zaczyna lecieć monotonne: PIIIIII.
- Pomocy - zaczynam krzyczeć, ale nikt nie przybiega.
Postanawiam sama zacząć go ratować.
- Zayn. Jestem przy tobie. Twoja TI. - powiedziałam, a wtedy na salę weszli lekarze i pielęgniarki. Wyprowadziły mnie, a panowie zaczęli go reanimować. Wysoka brunetka, która ma na imię Jasmine odwiozła mnie na moją salę i pomogła położyć mnie do łóżka. I co teraz mam być taka niesamodzielna? Zawsze ktoś będzie musiał mi pomagać.
- Ugh. TI jesteś taka samolubna! - wrzasnęłam sama do siebie. - Twój chłopak umiera, a ty martwisz się sobą...
Zaczęłam płakać. Zawołałam pielęgniarkę.
- Czy uda im się uratować Zayn'a? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Są to specjaliści i zrobią wszystko co w ich mocach. - powiedziała i poprawiła mi kołdrę. No tak, bo co więcej może mi powiedzieć? Obiecać, że przeżyje, a później oglądać jego zwłoki...

****

- Kochanie, pomóc ci? - zapytał tata. - Zrobić ci śniadanko?
Kiwnęłam przecząco głową. Przewróciłam się na drugi bok i zamknęłam oczy.
- TI. - usłyszałam głos przyjaciółki. - Hej.
Odwróciłam się w jej stronę i usiadłam na łóżku.
- Tak bardzo mi przykro... - powiedziała i usiadła obok. - Ale już jest dobrze. Wróciłaś do domu.
- Wreszcie... - powiedziałam z brakiem entuzjazmu.
- Jak tam po pierwszych zajęciach? - zapytała. Chodziło jej o rehabilitację.
- Zmęczona jestem, ale poprawy nie czuję. - odparłam i spojrzałam na bezwładne nogi.
- To dopiero pierwsze zajęcia. Z czasem będzie lepiej. Jeszcze pójdziemy razem na shopping - uśmiechnęła się szczerze, ukazują szereg białych zębów. - A jak tam u Zayn'a? - wiedziałam, że o to zapyta. Odkąd zaczęłam się z nim spotykać, stałyśmy się Directioner's.
- Lepiej. Wybudził się. - powiedziałam. - Niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka u nas.
- Cudownie! - powiedziałam. - Już się nie możesz doczekać?
- Tak. - odparłam. - Bardzo za nim tęsknie.
- Twoja mama... Twoja mama mówiła, że bardzo, ale to bardzo.
Kiwnęłam głową, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Wzięłam I-Phon'a do ręki i uśmiechnęłam się. Od Zayn'a. Wypisują go ze szpitala już za tydzień. Pisze, że nie może się doczekać, aż mnie zobaczy.
- Odkąd wyszłam ze szpitala, nie widziałam go... - powiedziałam ze smutkiem w głosie. - Zakazali mi tam przychodzić, bo zarazki, a ja jestem strasznie osłabiona...
- A Zayn wie? - zapytała i skierowała wzrok na moje nogi.
- Nie... - szepnęłam. - A co jeśli mnie zostawi?
- Kocha cię. - powiedziała, ale chwilowo się zawahała.
Na koniec dnia zrobiłyśmy sobie selfie i Eva wyszła z mojego domu. Do późnej nocy pisałam z Zayn'em. Nadal jednak nie powiedziałam mu o moim inwalidztwie...
Około drugiej w nocy przyszła do mnie mama.
- Potrzeba ci czegoś, słonko? - zapytała.
- Nie, dzięki. - odpowiedziałam. Mama już wychodziła, ale zawróciła.
- Ciężko ci? - zapytała i złapała mnie za rękę. - Wiem, że chcesz chodzić... Nie chcesz być dla nas ciężarem.
- Nie chcę. Chcę się usamodzielnić... - odparłam i spojrzałam na mamę.
- Dlatego zapewnimy ci trochę szybszą, ale i męczącą rehabilitację. Szybciej staniesz na nogi. Ale jest mały minus. - powiedziała mamusia.
- Jaki?
- Musimy wyjechać do Stanów Zjednoczonych.
- Dobrze. - powiedziałam po chwili namysłu.

*********

- TI! - usłyszałam głos Zayn'a. Podszedł do mojego łóżka i usiadł obok mnie. - Wstawaj śpiochu. Jest południe.
- Zayn... - chciałam mu wszystko wytłumaczyć.
- Pójdziemy sobie trochę na spacer do parku, później na basen? - uśmiechnął się. - Pasuje ci? Wiem, że kochasz pływać. - spojrzał na puchary z pływania.
- NIE! - krzyknęłam. Przestraszył się. W moich oczach zakręciła się łza. - Mu... Muszę ci coś powiedzieć.
- Stało się coś? - przerwał mi.
- Możesz mi nie przerywać? - zapytałam, a on tylko przytaknął. - Podczas wypadku... Moje nogi... Nie umiem stać... Chodzić... Rehabilitacja w Ameryce... Wyjeżdżam. Przeprowadzam się...
Cisza. Nastała denerwująca cisza. Z moich oczu leciały łzy. Rozszerzył oczy i patrzył się na mnie. Spuściłam wzrok. Nie mógł mnie przecież obwiniać... To nie moja wina.
- Wyjdź. - szepnęłam, a on spojrzał w stronę drzwi. - WYJDŹ! - tym razem krzyknęłam.
Ze spokojem wstał i skierował się ku wyjściu. Wiedziałam, że był zszokowany. W progu zatrzymał się i spojrzał w moją zapłakaną twarz.
- Przepraszam. - szepnął i wyszedł.

****

- Podoba ci się nowy dom? - zapytała mama.
- Nie. - powiedziałam i spojrzałam na telefon. Nie napisał. Od kilku dni, nie miałam z nim kontaktu.
- Tęsknisz za deszczową Anglią? - zapytała mama i pogłaskała mnie po głowie.
Miesiąc jestem w Ameryce. Kilka dni temu dostałam od niego sms'a. Nie przeczytałam go. Usunęłam go.
- Nie. Tęsknię za Zayn'em. - szepnęłam, ale chyba nikt tego nie słyszał.
Jestem ostatnio tak bardzo wykończona. Tęsknię za tatą, Rebecą i Evą. Nie wspominając o Zayn'ie.
Rehabilitacja jest męcząca, ale czuję postępy. Moje nogi są coraz bardziej sprawne i już niedługo, może, będę chodzić.

**ROK**PÓŹNIEJ**

Wróciłam z Ameryki w pełni sprawna. Nie utrzymuję kontaktu z Zayn'em. Kupiłam sobie mieszkanie w dużym apartamentowcu. W centrum Londynu.
Dzisiaj miałam iść na zakupy z Evą. Wyszłam więc z domu i postanowiłam się przejść spacerkiem do galerii. Szłam właśnie przez park, kiedy zobaczyłam Harr'ego.
- Hej. - powiedział i uścisnął mnie. - TI! Ile my się nie widzieliśmy. Ponad rok. Szybko zleciał, prawda?
- Nie. - powiedziałam. - Miałam mnóstwo rehabilitacji i jestem wykończona psychicznie. Teraz postanowiłam zacząć wszystko od nowa.
- Zayn... - szepnął Harry. - On bardzo za tobą tęskni...
- To dlaczego nie utrzymuje ze mną kontaktu? - zapytałam.
- On... On przestraszył się, że go nienawidzisz. Boi się, że to przez niego straciłaś władzę w nogach.
- Nie wiem co powiedzieć...
- Popadł w depresję... Biedaczek... - szepnął Hazz.
- Gdzie on teraz jest? - zapytałam.
- Siedzi w parku! - pokazał na ławkę. Zayn... Chyba nie był taki smutny, bo obejmował jakąś dziewczynę. Ładna blondynka.
- Co to za dziewczyna? - zapytałam.
- Perrie. Dziewczyna wybrana przez Modest, na jego "narzeczoną". On jej nie kocha. On go też nie kocha, ale muszą wziąć ślub. - powiedział Harry.
- Aha. - na nic więcej mnie nie stać. - Miło się z tobą gadało, ale muszę iść...
- Nie rób mu tego! - krzyknął kiedy się oddalałam. Podbiegł do mnie i stanął bardzo blisko mnie. Pochylił się nade mną, bo był znacznie wyższy. Objął mnie w talii. Mocno i gwałtownie przyciągnął do siebie. Musnął mnie lekko w wargi, które miałam lekko przygryzione. - Nie dziwię się, że Zayn tak bardzo cię kocha... Jesteś idealna.
Uśmiechnęłam się. Po chwili namysłu podeszłam do ławki, na której siedział Zayn.
- TI. - powiedział i wstał. Dziewczyna także wstała. Poprawiła sobie sukienkę. Podała mi rękę.
- Perrie jestem. Wybranka Modestu. - uśmiechnęłam się przenikliwie. - A ty jesteś TI? - dopytała.
- Owszem. Jestem kelnerką w pobliskim barze. Znaczy byłam póki nie dwa wypadki.
- Och. To takie urocze, tylko, że Zayn spotyka się ze mną. - powiedziała.
- Perrie, możesz opowiedzieć mi coś o swoim wypadku, skarbie? - zapytałam.
- Jakim wypadku?
- No nie mów, że masz taką twarz od urodzenia. - powiedziałam. Harry, który stał za mną i obejmował mnie, zaczął się śmiać.
Plastik powiedział coś jeszcze, ale nie zrozumiałam jej.
- Jak to mnie mówisz to wyjmij te kluski spod języka - uśmiechnęłam się. Znowu coś powiedziała. - Wiesz. Z daleka wyglądasz jak facet... A nie z bliska też...
- Przynajmniej ja nie mam... Ja nie mam jakiś dziwnych ubrań.
- Nie podobają ci się? Przykre, bo inspirowałam się tobą. A co do twojej sukienki, to śliczna jest.
- Dziękuję.
- Szkoda, że nie było twojego rozmiaru.
Zayn i Harry prawie pokładali się ze śmiechu.
- Nie ekscytuj się tak Pezz, bo majtek później nie dopierzesz. - powiedziałam z uśmiechem na ustach. Złapałam Harrego za rękę.
- Wiesz. - szepnął. - Podobasz mi się.
- TI. - usłyszałam głos Zayn'a.
- Zayn... Ja naprawdę nie chcę już być z tobą. Nie chcę żebyś obwiniał się za wypadek, bo to nie twoja wina, ale zostawiłeś mnie... Kiedy byłam w potrzebie... Rok... Rok... ROZUMIESZ?
Kiwnął głową.
- Ale TI... Naprawdę... CO Z NAMI? - zapytał, jakby nie dotarło nic do niego.
- Nie ma żadnych nas, skarbie. - powiedziałam i puściłam mu oczko.
Zayn szedł za nami jeszcze długo. Przepraszał. Prosił... Ale ja nie umiałam mu wybaczyć.
- Serio? - zapytałam się Harr'ego. - Najpierw mówiłeś, że mam z nim być, a teraz patrzymy jak odchodzi?
- Podobasz mi się od dawna. Ale Zayn to mój przyjaciel. Chciałem dla niego jak najlepiej. Ale wiem, że ty nie chcesz być już nim...
- Zranił mnie. Nie chcę go znać!!!

****

Trzymałam Harr'ego za prawą dłoń. Byliśmy na cmentarzu. Dziś Wszystkich Świętych.
- Lucy. - zawołałam dziewczynkę w złotych włosach, które się bardzo ładnie zakręcały. - Chodź tutaj. Nie biegaj.
Mała ma 3 lata. Jest oczkiem w głowie Harr'ego.
- Nie wierzę, że od śmierci Zayn'a minęło już 6 lat. - powiedział Harry ze łzami w oczach.
- To nasza wina. - obwiniłam się.
- Kochanie, to, że nie chciałaś z nim być, nie znaczy, że to przez ciebie dostał raka. Nie obwiniaj się. Nie jesteśmy w to wmieszani. -powiedział Harry i wziął Lucy na ręce.
- Chodźmy już. - powiedziała Lucy. Ona nie zdawała sobie sprawy, że to był chłopak, którego tak bardzo kochałam. Z którym chciałam mieć dzieci. Ale nie wiedziała też, jak bardzo mnie zranił, kiedy opuścił mnie po wypadku...
Harry pocałował mnie w usta i pogłaskał po brzuchu.
- Mój synek tam jest. - powiedział do Lucy, która oburzyła się.
- To będzie moja siostra! - odparła z przekonaniem.
- Idź zanieść ją do auta, a ja jeszcze na chwilę zostanę. - powiedziałam do Harr'ego.
- Cześć Zayn. Wiem, że nie mam dużo czasu, żeby tutaj przyjść, ale... Ja cię bardzo kochałam. Ale... Źle czułam się z tym, że po wypadku, przez rok się nie odzywałeś. Stałeś się dla mnie nikim. Teraz zrozumiałam jak wiele straciłam, ale i jak wiele zyskałam. Mam kochającego męża, córeczkę, a na dodatek będzie nas jeszcze więcej. Nigdy o tobie nie zapomnę. Byłeś dla mnie... Tak samo ważny, jak ja dla ciebie. - powiedziałam i poprawiłam kwiaty, na jego kamiennym grobie. Zobaczyłam, że w moim kierunku zmierza grupa fanek... - Żegnaj...


______________________________________________________________
Mamy więc zwrot akcji. Wszystko się zmieniło w ostatniej części. W komentarzach napiszcie z kim chcecie kolejny imagin ^^
Liv ♥
  • awatar ♫Violetta 3♥♫: wow ale się napisałaś!boskie!!!!!!!!ta końcówka boska!
  • awatar Feast of magic: No tego to się nie spodziewałam .... : o REWELKA ! Mówiłam już to ? Nic nie szkodzi powiem jeszcze raz ! Możesz napisać teraz coś o tematyce fantasy ? Baaaaaardzo proszę <3 !
  • awatar gość: Napisz cos o Niallu :) proszęeee :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

oliwiamalik
 

“ZAYN”



ri.pinger.pl/(…)1505265_603398539727159_1007332766_…

Ciemnowłosy chłopak spoglądał na mnie, jak na księżniczkę. Nie przeszkadzało mi to zbytnio. Nadal robiłam to co do mnie należy.
- Podać coś panu? - zapytałam, tego przystojniaka.
- To co chcę, na pewno nie jest na sprzedaż. - powiedział.
- A może jednak! Przygotuję specjalnie dla pana. - uśmiechnęłam się.
- Nie. - uparł się chłopak. - Nie.
Odeszłam lekko zawiedziona, że pierwszego dnia pracy, w mojej własnej kawiarni, nie mogę nawet obsłużyć przystojnego klienta.
Chłopak nadal był we mnie wpatrzony. Opierał głowę na silnych, wytatuowanych ramionach. Uśmiechnęłam się, aby obaczyć co zrobi. Nadal patrzył. Kiedy zanosiłam kawę do stolika obok, coś wytrąciło mnie z równowagi. Filiżanka upadła na ziemię i roztrzaskała się o podłogę, wylewając gorący napój na moje pantofelki. Spuściłam głowę i poczułam, jak wrzątek parzy moją stopę. Chłopak oblał moją nogę, zimną wodą, a ja wrzasnęłam z bólu. Szybko przyniósł ręczniki i okłady, aby mi pomóc. Kobieta pomogła mi dojść do krzesła obok i obmyła mi stopę, zimną wodą.
- Jak masz na imię? - zapytał mulat i uniósł lekko brwi.
- TI - powiedziałam i wydobyłam z siebie lekki pisk.
Chłopak po chwili, wstał i otarł swoją twarzą, moją. Jego kilkudniowy zarost lekko łaskotał, chociaż bardziej to drażnił, ale przyjemnie drażnił.
- Dziękuję za pomoc. - powiedział chłopak do starszej pani, która energicznie wstała i uśmiechnęła się.
Chłopak wziął mnie na ręce i spojrzał na zegarek na nadgarstku.
- Już 5 po południu. - odparł i sięgnął po klucze z lady. - Zawiozę cię do domu.
- Dam radę sama. - powiedział, kiedy on mnie odstawił, aby zgasić wszystkie światła i zabrać moje rzeczy.
- Nie! - uparł się, znowu. - Jesteś ranna, a ja nie mogę cię zostawić.
Znowu wziął mnie na ręce i wsadził do czarnego land rovera. Włożył kluczyki do stacyjki i przekręcił je.
- Zapnij pasy. - powiedział, a ja się go posłuchałam. Oparłam się wygodnie o oparcie i spojrzałam, jak jego noga dociska pedał gazu.
- Lubisz jeździć szybko? - zapytałam, półkrzykiem, bo miał włączone głośno płyty, jakiegoś boys bandu.
- Kocham, ale nie mogę. - powiedział, z lekkim smutkiem w głosie. - Fani by mnie zabili.
- Jacy fani? - zapytałam, ale udawał, że mnie nie słyszy.
- A ty? - zapytał.
- Ale co ja?
- Lubisz adrenalinę? - dokończył.
- Na początku strasznie się boję, ale z czasem, czuję, że to po prostu kocham, że to coś dla mnie. - powiedziałam, a chłopak się uśmiechnął. - Zawozisz mnie do domu, ale nie wiesz gdzie on jest...
- Najpierw jedziemy do mamy mojego przyjaciela, Louisa. Urodziła niedawno bliźniaki. Chcę ją odwiedzić w szpitalu, z tobą.
- A ty jak masz na imię? - spytałam.
- Zayn. - odparł bez wahania.
- Ładne imię, tylko jakieś mało...
- Angielskie. - dokończył za mnie. - Wiem.
Uśmiechnęłam się.
- O której będę już w domu? - zapytałam. - Bo chłopak do mnie przychodzi. Dziś nasza rocznica, już jesteśmy rok razem.
Pokazałam Zayn'owi nasze wspólne zdjęcie zrobione przednią kamerką.
Chłopak gwałtownie zahamował. Wyszedł i otworzył mi drzwi od auta.
- Zrobiło się późno. Idź do domu. - wrzasnął.
Wysiadłam i stanęłam na poboczu. Zobaczyłam jak chłopak odjeżdża. Ja nadal stałam. Po kilku minutach, kiedy nie było widać, już, nawet światła tylnego, zrozumiałam, że za godzinę przyjdzie Nick. Wyjęłam telefon z torebki i włączyłam lokalizację. Było ciemno, a ja nie miałam pojęcia, gdzie jestem. Szłam przed siebie i próbowałam się dodzwonić do Nick'a. Chłopak nie odbierał. Po kilkunastu minutach, kiedy już widziałam Londyn, usłyszałam głos mężczyzny.
- Gdzie idziesz? - zapytał, bardzo opiekuńczo.
- Do domu. - odparłam.
- Choć, zaprowadzę cię. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Szliśmy w całkowitej ciszy, a w powietrzu unosił się ostry zapach alkoholu. Facet trzymał mnie bardzo mocno. Po chwili weszliśmy do ślepego zaułka. Rzucił się na mnie. Zaczął okładać mnie pięściami. Z mojej twarzy zaczęła lecieć krew, ale o chwili chłopak wyjął nóż. Wbił mi go w brzuch.
*ZAYN*
Dziewczyna, która mi się spodobała ma chłopaka. Nie będę psuł ich związku. Też muszę ułożyć sobie życie, bez niej. Bez, mojej pięknej TI.
- Zayn. - usłyszałem głos pani Tomlinson. - Zostawiłeś, oparzoną dziewczynę, samą na poboczu, w ciemnicy? - zapytała, a ja przytaknąłem. - Wiesz, że Londyn to duże miasto! Jeśli ktoś jej coś zrobi? Jeśli coś się jej stanie? Wróć po nią. Wtedy cię pokocha! - podsumowała.
Od razu zacząłem analizować sobie wszystkie informacje. Wsiadłem do auta i zacząłem jej szukać. Jechałem tą samą trasą, co wcześniej. Znalazłem jej bandanę. W tym samym miejscu gdzie ją zostawiłem. Jechałem dalej. Ostrożnie przy poboczu. Sprawdzałem każdy rów. Nie było jej tam. Poprosiłem o pomoc Harrego, Louis'a, Niall'a i Liam'a. Zaczęli jej szukać.
- TI - wrzasnąłem, kiedy dojechałem do centrum miasta.
Słychać było tylko moje echo. Nagle zobaczyłem Nick'a. Poznałem go, bo przypatrzyłem się zdjęciu.
- Widziałeś TI? - zapytałem. - Jestem jej... Kolegą. Ze studiów. -  skłamałem.
- TI... Jest już tam, gdzie nikt jej nie znajdzie. Załatwiłem ją. - uśmiechnął się przebiegle i uderzył mnie w twarz.
Czyli jej własny chłopak ją zabił? Zobaczyłem śladu krwi. Odwróciłem się i zobaczyłem, że Nick ma w kieszeni nóż, z którego kapie krew. Zacząłem biec. Po śladach krwi. Już wyjąłem telefon i wybrałem numer pogotowia ratunkowego. Czekałem na połączenie, kiedy zobaczyłem TI. Telefon mi upadł, z przerażenia. Nigdy, nawet w najstraszniejszych horrorach, nie widziałem tak zmasakrowanego ciała. Otrząsłem się i zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechali bardzo szybko. Zabrali ją, a na miejsce przyjechała policja. Przesłuchali mnie, a ja od razu powiedziałem co się stało, i kto próbował ją zabić. Policja sprawdziła odciski palców, z miejsca zdarzenia, i kiedy jechałem do szpitala zadzwonili do mnie. Poinformowali mnie o tym, że to Nick próbował zabić swoją dziewczynę. Prosili, abym powiedział im, o stanie zdrowia TI, jak już będę w szpitalu.
Wbiegłem do szpitala, jak oparzony.
- TI TN - powiedziałem w recepcji.
- Jest pan kimś z rodziny? - zapytała.
- Tak, znaczy nie. Znaczy jestem jej... Jej chłopakiem. - odparłem.
- Lekarze ją operują. Proszę pojechać windą na 1 piętro. Tam jest sala operacyjna. Zaczeka pan pod nią.
- Dziękuję.
Nacisnąłem guzik w windzie, ale ona nie chciała jechać. Wyszedłem i zacząłem szukać schodów. Wbiegłem po nich i usiadłem na białym krześle pod salą operacyjną. Ludzie zaczęli wychodzić z sal, które znajdowały się obok, a ja jak głupi siedziałem.
Po godzinie z sali wyszedł lekarz, który notował coś w swoim zeszycie.
- Zgon. - szepnął do kolejnego. - Ciężkie uszkodzenie narządów wewnętrznych.
Zacząłem krzyczeć. Płakać. To wszystko moja wina... Dlaczego? Kiedy lekarze odeszli, ja wbiegłem na salę operacyjną. Zobaczyłem postać, która była przykryta białą płachtą.
- TI? - zapytałem i podszedłem bliżej. Odsłoniłem kawałek ciała. Ta to ona. Złapałem ją za rękę. - Tak bardzo cię przepraszam... - z oczu zaczęły mi spływać łzy. Kapały na jej gołe ciało. - Chcę cofnąć czas. Wiem, że nic takiego nie zrobię, ale chcę opowiedzieć ci trochę o mnie. Więc nazywam się Zayn Malik, śpiewam w zespole: One Direction. Jestem bardzo popularny. - przetarłem oczy. - Lubię adrenalinę. Ty też. Kiedy cię zobaczyłem, wiedziałem, że jesteś stworzona dla mnie... Kiedy ci pomagałem, czułem się lepiej, niż Super Man. Jak bohater, twojego życia. - spuściłem głowę i zacząłem nucić "Little Things". - Podoba ci się? - zapytałem, jak już skończyłem. - Mam nadzieję... Przepraszam.

zayn-malik-placze.jpg


Wstałem i zrobiłem jej zdjęcie. Jedyna pamiątka po niej. Skierowałem się ku wyjściu. Nagle usłyszałem ciche pikanie, maszyny do której podłączona jest TI.
- Ona nie żyje! - krzyknąłem i wyszedłem.
C.D.N.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

onedirectionpoland67
 
One Direction Poland :-): Zagramy w kto chce być jego żoną XDD (Niall zajęty!)
ZAYN ♥
Która , chce być jego żoną? (Kto pierwszy ten lepszy )
xd.jpg
 

directionerka_4ever
 
Ubrałaś się w obcisłą sukienkę, zarzuciłaś skórzaną kurtkę i udałaś się na imprezę. Organizatorką była Twoja najlepsza przyjaciółka, Danielle. Nie była to jakaś wielka impreza - około trzydziestu osób i One Direction. Tak, to słynne One Direction. Pięć chłopaków, którzy mają miliony fanów. A ja i Danielle się z nimi przyjaźnimy. No cóż, moja przyjaciółka tworzy szczęśliwy związek z Liam'em. Wie, że podoba Ci się Zayn. Twój przyjaciel. W sumie dla Ciebie to coś więcej niż przyjaźń, ale czy dla niego też?
Nie ma co się okłamywać, Zayn jest idealny. Pociągający. Miał tylko jedną wadę - dla Ciebie nie dostępny. Taki sławny piosenkarz jak on, może wyrwać każdą laskę. Przywykłaś, że nie zainteresuję się taką zwykłą dziewczyną. Chociaż kilka dni temu zrobiłaś mały krok. Wrzuciłaś mu do kurtki list miłosny, widziałaś jak go odczytuje. Jak uśmiechał się pod nosem, zerkając dyskretnie na boki. Nie wiedział od kogo, i tak miało pozostać. Przynajmniej na jakiś czas. Wiele chłopaków się tobą interesuje, mówią jaka jesteś pociągająca. Ale Zayn? To zupełnie inny typ. Flirtuje tylko jak jest pijany, na co dzień przecież dziewczyny podrywają jego...
Wyrwałaś się z zamyśleń, gdy doszłaś do willi Danielle. Przyszłaś wcześniej, aby jej pomóc. Żaden z gości jeszcze się nie zjawił.
***
Goście pojawiali się na imprezie. Wypatrywałaś Zayn'a wśród ludzi, ale nie zauważyłaś żadnego członka 1D. Usłyszałaś muzykę i postanowiłaś nie zaprzątać sobie chłopakami głowy.Impreza się rozkręcała. Ludzie tańczyli w rytm muzyki puszczanej przez DJ'a. Rzuciłaś się w wir tańca, bawiłaś się doskonale. Po kilkunastu minutach poczułaś jak, ktoś złapał cię za ramię. To Liam, pytał gdzie jest jego dziewczyna. Wyjawiłaś mu, że poszła na taras widokowy.Skoro przyjechał Payne, gdzieś musiał kręcić się Malik. Poszłam go szukać. Pragnęłam go ujrzeć, pogadać z nim. Zobaczyłam go przy barku. Barman przyrządzał jakiegoś drinka dla chłopaka. Usiadłam obok Zayn'a i poprosiłam o coś mocnego.
-Cześć [t.i]. -odparł Zayn
Przywitałam się z nim. Uwielbiałaś jego uśmiech, szczery. Bałam się wyznać mu co czuję, co jeśli to zniszczyłoby naszą przyjaźń? Nasza znajomość legła by w gruzach. Danielle radziła bym mu powiedziała. Ale strach, nie pozwalał mi na to.
Piosenkarz obrócił głowę skupiając wzrok na tyłku jakiejś kobiety.
-Pójdziemy gdzieś? -usłyszałam głos Malik'a
Jego oczy były zwrócone na mnie, pokiwałam głową na tak. Szybko wstał i udał się na taras. Pobiegłam za nim. Tutaj muzyka nie była tak głośno, można była swobodnie porozmawiać. Po prawej Liam całował się z Danielle. Zaś Zayn oparł się o balustradę, stanęłam obok niego. Podziwialiśmy widoki, milcząc. Nie cierpię, gdy nastaję taka niezręczna cisza.
-[t.i], pięknie wyglądasz. -powiedział ciemnowłosy
Podziękowałaś.
-Zayn, chyba musimy pogadać.
-Cały czas rozmawiamy...
-Pamiętasz jak kilka dni temu znalazłeś liścik w kurtce?
Czekałaś aż przytaknie. Widocznie wracał myślami do tamtego wydarzenia.
-Pamiętam, ale nie wiem od kogo był. -potwierdził piosenkarz
Chwilę milczałam.
-Zrozum. Był ode mnie. To co tam napisałam było naprawdę szczere. Bałam się, że zniszczę naszą przyjaźń. Ale ja już...
-Nic nie mów. -przerwał mi
Chciałaś coś jeszcze powiedzieć, ale Zayn schylił się. Złączył wasze usta w czułym pocałunku. Czułaś jego delikatny język, równe zęby. Po chwili przestał i powiedział:
-[t.i], zakochałem się w Tobie. Nic nie zniszczy tej przyjaźni!
-A właściwie miłości. -dodałaś
Zaśmiał się cicho. Po czym pocałował Cię w szyję. Po chwili złączył wasze usta. Zayn Malik całował Cię po raz drugi. Ukradkiem ujrzałaś Danielle, która szeroko się uśmiechała. Liam coś do niej szeptał, spoglądając na mnie. Widocznie ta para miała w twojej sprawie jakiś wkład. Czy to ważne?
Ważne jest to, że jesteś szczęśliwa z Zayn'em. Tworzycie idealną parę.
***

Mój pierwszy imagin :D
Trochę eksperymentuję, czy pisać w 1. osobie, czy w 2. No cóż, nad tym jeszcze pomyślę.
Zostawiam wam to do oceny :)
 

xxdawidekxx
 
Światowa premiera miała miejsce w Londynie 20 sierpnia.

Oto opis filmu, który przygotowało multikino:

“„One Direction: This is Us” to fascynujące i głębokie spojrzenie na życie w trasie światowego fenomenu muzyki pop. Film, w którym zawarto oszałamiające materiały z koncertów na żywo, opowiada niezwykłą historię drogi do sławy Nialla, Zayna, Liama, Harry’ego i Louisa. Od ich skromnych początków w rodzinnych miejscowościach, poprzez udział w X-Factorze, podboju świata i występie w słynnej londyńskiej O2 Arena. Uczestnicy pokazów usłyszą, co mówią sami chłopcy i zobaczą jakie naprawdę jest życie zespołu One Direction.”



Chłopaki zaprezentowali się w czarno białych strojach. Zobacz jak wyglądali!



OneDirection.jpg


Liam.jpg


zayn.jpg


louis.jpg


harry.jpg


Niall.jpg


___________________
I TY MOŻESZ POMÓC!
www.pah.org.pl/pajacyk
POLSKA AKCJA HUMANITARNA - PAJACYK.jpg
  • awatar Mileyyy: Matko Bosko, Satanie! Czemu nie było końca świata w 2012?I tak ewolucja sie cofa. Boże, co poszło nie tak?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

almostyou
 
Justyna Lena: Zayn z 1D :3
Jakieś opinie?^^ Wiem, muszę poprawić oczy, i usta bo wysechł mi już marker, a innego działającego nie mam :c
więcej zdjęć na blogu a-lmostyou.blogspot.com ;)
034.JPG
  • awatar Zakochane1D: Są zajebiste , pozwól że umieszczę je na swoim blogu : D
  • awatar Justyna Lena: @OneDirection♥1D: to będzie dla mnie zaszczyt^^
Pokaż wszystkie (2) ›
 

chipsy.com
 
One Direction i Afromental: #Zayn dał Niallowi zapasowe klucze do jego mieszkania, w razie jakiejś awarii. Gdy nie było Malika, Niall poszedł tam i wyjadł wszystko z lodówki.

Hahahahaha, czemu mnie to nie dziwi ? xd / MRS Styles XD
 

ode.mnie
 
look.at.me: #Zayn      dedykacja dla Weroniki

cz.II
Dojechaliśmy i zamiast zobaczyć tłum ludzi, zobaczyłam ochroniarzy i otwarte drzwi.
- Spodziewałam się czegoś innego – powiedziałam z niepewnością.
Wszyscy się tylko uśmiechnęli i weszliśmy do środka, tam również nikogo nie było. Nie wiedziałam o co tu chodzi.
- Panna Weronika? – spytał ochroniarz.
- Tak – odpowiedziałam z niepewnością.
- Zapraszam za mną .
Spojrzałam na przyjaciół,  a oni kiwnęli głową bym szła za mężczyzną.  Doszliśmy na miejsce, kiedy ktoś zasłonił mi oczy. Przestraszyłam się.
- Wszystkiego najlepszego! – usłyszałam.
Odwróciłam się i zobaczyłam zespół 1D, byłam w szoku.  Chłopcy byli uśmiechnięci .
- To dla ciebie – usłyszałam głos Zayn’a, który wręczał mi prezent.
- Dziękuję, ale… - nie potrafiłam nic powiedzieć.
Wszyscy mnie przytulili, poczułam się pewniej.
- Jeszcze raz dziękuję, nie spodziewałam się – odrzekłam już trochę spokojniej.
- Zapraszamy na miejsca dla ViP-ów – powiedział ochroniarz i otworzył mi drzwi.
- Spotkamy się później – powiedział Harry.
Wchodząc na salę widziałam tłumy i moich przyjaciół, dla których było specjalne miejsce pod sceną. Zaczął się koncert, chłopcy wyszli na scenę i zaczęli śpiewać Happy Birthday specjalnie dla mnie. Emocje wzięły górę, nie potrafiłam  powstrzymać płaczu. Cały Londyn , moi przyjaciele i ukochany zespół śpiewają dla mnie w moje osiemnaste urodziny. Później koncert przebiegł normalnie. Bawiliśmy się świetnie.  Myślałam, ze to już koniec niespodzianek, ale myliłam się. Wszyscy fani opuścili salę, a my zostaliśmy i zaczęła się impreza.  Wszystko było przygotowane, jedzenie, sala. Było cudownie.
- Zatańczymy – usłyszałam.
Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn’a. Złapał mnie za ręce i zaczęliśmy tańczyć.
- Może wyjdziemy na zewnątrz? Chciałabym się przewietrzyć – powiedziałam do chłopaka.
Opuściliśmy budynek, usiedliśmy na ławce i długo rozmawialiśmy. Nie chciał mi jednak zdradzić szczegółów jak to wszystko zostało zorganizowane. Wróciliśmy na parkiet. Włączyli nam balladę i zatopiliśmy się w swoich oczach. Wtuliliśmy się w siebie, było wspaniale. Całą noc przebywaliśmy razem. Nie opuszczałam przyjaciół, ale to on był wtedy przy mnie. Impreza dobiegała końca, a my nie chcieliśmy się rozstawać. Podziękowałam i pożegnałam przyjaciół, rodzice ogarnęli organizację, a my postanowiliśmy, że Zayn odprowadzi mnie do domu. Była już godzina 3:00 nad ranem, a ja w samych spodenkach.  
- Zimno mi trochę – powiedziałam.
Zayn przytulił mnie z całej siły i oddał swoja marynarkę.  Szliśmy rozmawiając.
- To tutaj – powiedziałam, kiedy staliśmy przed domem.
- Musimy się żegnać? – wyszeptał ze smutkiem w głosie.
Przytuliłam go z całej siły. Nie chciałam go puścić. Nie miałam pewności czy jeszcze się spotkamy.
- Kochanie, spotkajmy się jutro – powiedział patrząc mi w oczy.
Pocałował mnie, namiętnie i tak jak jeszcze nikt inny tego nie zrobił. Poczułam coś więcej. Dreszcze przeszły moje ciało.
- Dobrze, do zobaczenia – przytuliłam go.
- Wszystkiego najlepszego – powiedział i kolejny raz mnie pocałował.
  • awatar This is love.....: Świetny blog. Zapraszam do mnie. Obserwuję. :*
  • awatar They don't know about us ♥: Jak ja bym chciała takie urodziny ! PS.Nie jestem zbyt natrętna z komentarzami?
  • awatar look.at.me: @They don't know about us ♥: Nawet nie wiesz jak bardzo się ciesze, że komentujesz. Każdy Wasz wpis daje mi motywację, by pisać. Im więcej tym lepiej. Dziekuję <3
Pokaż wszystkie (3) ›
 

ode.mnie
 
look.at.me: #Zayn    dedykacja dla Weroniki

cz.I
Dziś moje osiemnaste urodziny, a ja siedzę przed telewizorem a z policzka spływa łza. Dziś jest koncert mojego ukochanego zespołu, a ja nie mogę na nim być. Moich rodziców nie stać na taki wydatek, zbierają na moje studia. Od roku mieszkam w Londynie. Przeprowadziłam się tutaj, kiedy mój tata znalazł tutaj pracę.
- Wszystkiego najlepszego kochanie – przyszła moja mama z babeczką urodzinową.
Otarłam łzę i bez słowa przytuliłam ją z całej siły. Wiedziała jak bardzo zależy mi na tym koncercie, niestety ona była bezrobotna, a tata nie zarabiał tutaj zbyt wiele a utrzymanie w Wielkiej Brytanii też nie jest tanie.
- Sto lat sto lat …. – śpiewał mi tata, który wszedł do pokoju z ogromnym misiem.
Uwielbiałam je, miałam na ich punkcie fioła.
- Dziękuję – przytuliłam ojca.
Wzięłam misia zaniosłam do pokoju, włożyłam słuchawki w uszy i z całej siły przytuliłam pluszaka.  Nie chciałam, by ten dzień był zwyczajny ale nie mogłam nic na to poradzić.
- Weronika dzwoniła babcia, ma niedługo przyjechać, proszę ubierz się ładniej w końcu to twoje urodziny – poprosiła mnie mama zaglądając do pokoju.
Zwlekłam się z łóżka i stanęłam przed otwartą szafą.  Rzeczywiście na sobie miałam jakąś wyciągniętą koszulkę i stare dresy.
- To może coś na luzie, stylowo, pokażę babci jak bardzo się zmieniłam – pomyślałam.
Był koniec maja, więc bez problemu mogłam założyć: urstyle.pl/(…)stylizacja-na-wakacyjne-wyjscia…  włosy związałam w koka i pokazałam się mamie.
- Może być? – zapytałam.
- Myślę, że tak. Nie jest zbyt wyzywająco ale na luzie – skomentowała mama z uśmiechem, która zawsze znała się na modzie.
Zrobiłam lekki makijaż, usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Weronika otworzysz? – zapytał tata z salonu.
- Jasne – odpowiedziałam schodząc do drzwi.
Otworzyłam je spodziewając się babci a zobaczyłam masę moich przyjaciół z tortem.
- Sto lat sto lat niech żyje…. – śpiewali, a [I.T.P] trzymała tort.
Zaprosiłam ich do środka, a w oczach miałam łzy wzruszenia.
- Gotowa – zapytała [I.T.P].
- Ale na co? – zapytałam zdzwiona.
- Na koncert kochanie, na koncert – powiedziała z szyderczym uśmiechem.
Nie mogłam uwierzyć o czym ona mówi, do chwili kiedy pokazała mi bilety na występ 1D.
- Wszyscy idziemy – powiedziała moja koleżanka z klasy.
- Ale jak to? – nie potrafiłam wydusić słowa.
[I.T.P] złapała mnie za rękę, wzięła przygotowaną przez moją mamę torbę do wyjścia i wszyscy wsiedliśmy do wielkiego busa, który miał zawieźć nas na miejsce. Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje, łzy w oczach i uśmiech na twarzy.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ode.mnie
 
look.at.me: #Zayn  dedykacja dla Klaudii

cz.I
Od dwóch lat gram w siatkówkę. Pokochałam ten sport od pierwszego turnieju. Byłyśmy najlepsze w Polsce z drużyn nastolatek.
- Dziewczęta zapraszam na boisko – usłyszałam głos trenera.
Wyszłyśmy i zaczęłyśmy rozgrzewkę. Biegi, rozciąganie, odbijanie i krótki mecz. Wspaniały sport, ale potrafił wymęczyć.  Kiedy skończyłyśmy trening stanęłyśmy na zbiórkę.
- Mam dla was wiadomość – powiedział trener.
- Mamy się bać? – zażartowałam.
- To nic strasznego Klaudia, same dobre wieści – uprzedził nas wysportowany mężczyzna.
- To na co trener czeka? Słuchamy – powiedziała jedna z niecierpliwiących się koleżanek z drużyny.
- Dwa miesiące, które was czekają będą wyczerpujące, ale po nich ruszamy na mistrzostwa świata w Londynie! – krzyknął do nas z radością.
Zaczęłyśmy skakać, szczęście było ogromne. Emocje były wielkie, nie wiedziałyśmy jak i komu mamy dziękować za takie wyróżnienie. Zapraszając nas udowodnili, że jesteśmy najlepszą drużyną nastolatek w kraju. Dawałyśmy z siebie wszystko.
*6 lipiec*
- Powodzenia córcia – powiedzieli moi rodzice całując mnie w policzek na pożegnanie.
Jutro odbywają się pierwsze rozgrywki. Wsiedliśmy do samolotu i po chwili byliśmy już na miejscu. Autobusem dojechałyśmy do hotelu, w którym miałyśmy mieszkać przez następny miesiąc o ile dobrze pójdzie.
- To wasz pokój. Klaudia to są klucze, masz ich pilnować – zwrócił się trener do mnie i do mojej przyjaciółki.
*kolejny dzień*
Ciepły poranek, godzina 8:00m nasz budzić zaczął dzwonić.
- Wstawaj, za godzinę musimy stawić się na zbiórce. O 13:00 mamy pierwszy mecz – oznajmiła mnie [I.T.P].
Po niecałej godzinie byłyśmy gotowe, czekałyśmy na holu, gdzie miała zebrać się drużyna.
- Wszystkie są?- powiedział trener licząc nas – W drogę dziewczęta.
Dotarłyśmy na halę, gdzie odbywały się zawody. Dziś gramy z Niemkami. To ciężkie zawodniczki, profesjonalne. Przebrałyśmy się i poszłyśmy się rozgrzać, zagrałyśmy mecz, by się przygotować. Wybiła godzina 12:00. Od tego momentu zaczęły się mistrzostwa. Pokazy, akrobacje i wiele innych. Przygotowałyśmy się do meczy i zaczęliśmy pierwszy mecz na mistrzostwach. Byłam w głównym składzie. Pierwszy set nie był najłatwiejszy, ale wygrałyśmy 25:23.
- Brawo dziewczęta, oby tak dalej – dodawał nam otuchy trener.
Drugi set to mieszanka emocji, wzloty i upadki. Koniec był jednak sukcesem. Przeciwniczki nie dały nam rady 25:18. Trzeci set to błahostka . Niemki się zmęczyły i tak wygrałyśmy pierwszy mecz. Okrzyki radości, kibice udowodnili nam, że jesteśmy w tym dobre.
- Klaudia, mogę na chwilę prosić? – zapytał trener, kiedy przebrana wychodziłam z szatni – Masz gości.
- Cześć – usłyszałam pięciu chłopców, których widziałam pierwszy raz na oczy.
- Heeej – przeciągnęłam – znamy się?
- W tym rzecz, że jeszcze nie, ale bardzo chcemy cię poznać. Pokazałaś na boisku klasę. Jesteś niesamowita – powiedział mulat.
  • awatar megiii: podoba mi się <3
  • awatar They don't know about us ♥: Świetny ! Dziękuję ci bardzo za tego imagina ! I : dziękuję za siatkówkę-Klaudia uwielbia ten sport a piłki traktuje jak swoje dzieci,dzięki za 6 lipca-moje urodzinki i dzięki za Zayna ..heh :P naprawdę świetny ! jeszcze raz wieeelkie dzięki !
  • awatar gość: pisz nexta ! :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów