Wpisy oznaczone tagiem "akademik" (207)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)w_akademiku_na_imprezie_biesiadn…
W akademiku na imprezie biesiadnicy wznoszą toast: - Za Edka, żeby zdał. Nagle wchodzi Edek. - I co zdałeś? - Zdałem, tylko jednej nie przyjęli. Miała obitą szyjkę.
 

zmienna_pora_zmian
 
"Poszły święta, poszły święta,
każda pupa urośnięta"


No i takim pięknym cytatem (piosenki z dzisiejszej głupawki spacerowej) witaj się z Wami już prawie po świętach.
Miałam w życiu wiele zawirowań (a czeka mnie jeszcze więcej, więc będzie o czym pisać) i nie mogłam znaleźć weny żeby tu coś napisać.

Ale dzisiaj trochę napiszę.
Głównie o kolejnych zmianach.
*rzuciłam studia
*złożyłam z 10 cv
*czekam na odpowiedź po świętach
*chcę wrócić do mojego zawodu z technikum (czyli ekonomisty, bo biotechnologia jednak nie jest dla mnie)
*zostaję w akademiku
*nie wiem co będzie przez najbliższe kilka tygodni
*chcę pracować
*nie myślę o tym co będzie w październiku
*przez święta podjęłam ostateczną decyzję i na zajęcia nie wrócę na studia (przynajmniej nie na ten kierunek)
*przeczytałam 600stronnicową książkę wczoraj
*przespacerowałam 15km dzisiaj
*jestem zadowolona z podjętej decyzji

i zaczynam oglądania "Bruce'a Wszechmogącego" z mamą i siostrą!

Piosenka dnia:
w trochę innych klimatach niż zazwyczaj, ale bardzo mi się podoba ta nutka



recite-23674--672608529-1pu84cp.png


10641298_1627862370778927_5470502388002842229_n.jpg


czasami_warto_po_prostu_przypomniec_2014-02-15_18-05-22.jpg
 

eve.lynn
 
W końcu mam chwilę w akademiku.
Agata zasnęła to samo Mała.
Ali będzie dopiero jutro lub za tydzień.
Adi jutro.
Ciągle o nim myślę.
Mam nadzieję, że w końcu napisze do mnie "nudzi mi się" co będzie oznaczać chęć spotkania.

Wieczorkiem idę z Małą do Kingi, będę z nią i Arturem oglądać HP.
Jeszcze nie wiem, którą część, ale to nic.
Wypijemy winko.
Już się nie mogę doczekać.
 

eve.lynn
 
Zapamiętaj!
Seks pod prysznicem jest zły!
Głowa rozcięta, nadgarstek i łokieć mnie bolą w lewej ręce, a prawe ramię mam całe sine i spuchnięte.
Impreza z Adim zawsze spoko.
Pokazałam bratu życie w akademiku. :)

Alkohol to zło.

zakolanowki.jpg
 

alisei
 
Alisei:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

anais69
 
Anais.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

studenciak87
 
W tym dniu jak tylko wstalem po imprezie zobaczyłem na wyświetlaczu komórki sms.. od Kasi " co dzis porabiasz"
Wymieniliśmy kilka smskow i ustaliliśmy że nie ma mojego wspollokatora więc może wpadni na jakiś filmik i winko wieczorem :)
Ale warunek jeden.. ubierz ponczoszki - wiesz że to lubię :)
Sms od Kasi"ok" :)
Godzina 17 slysze pukanie do drzwi w akademiku, otwieram a tam Ona.
ubrana w kozaczki ( była to zima) jensy kurteczka.
W duszy myslalem sobie że poogladam sobie chociaz jej stópki podczas ogladania tego filmu i że ma te ponczochy na nogach.

Przywitalismy się zaproponowalem by ściągnęła butki.. ;)
A ona na to że nie ;) usiedlismy na łóżko rozlalem wino wybralem film gadalismy oglądaliśmy. .
Po 3 kieliszku.. stwierdziłem ze trzeba jej pomóc w ttm sciaganiu obuwia ;)

Troszke protestowała drocząc się ze mna ale w końcu udało mi sie ich pozbyć ;)
Moim oczom ukazały się zgrabne małe stópki rozmiar 36 ;) jak się pozniej dowiedziałem okryte cieniutkimi ponczoszkami... :)
Nie Omieszkałem ich już troszke pomasowac podczas tych pierwszych minut..
Kasi najwyraźniej się to podobało. . Widziała jaki nakrecony jestem..
nalalismy jeszcze 2 kieliszki i się zaczęło. .. :)
 

kivi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kivi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

loveyumi
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kivi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kivi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
challenge ;):

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kivi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

loveyumi
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

trydi
 
Do napisania niniejszego wpisu skłoniła mnie rozmowa, której miałem możliwość się przysłuchać jak i rozważania własne.

Studia - następny krok edukacji po szkole średniej. Dalsze poszerzanie horyzontów, zdobycie kolejnych literek przed nazwiskiem (mgr, inż), przepustka do potencjalnie lepszej pracy i góry złota, które pozwolą nam wybić się poza przeciętny status społeczny.

No właśnie, studia, czyli coś, co dawniej było dla zdolnych, mających ambicję ludzi. Dziś - studiuje każdy, studia spłycone zostały do odbębnienia kierunku, są tak samo normalne w społeczeństwie jak zrobienie prawa jazdy czy wizyta w supermarkecie. Nie oszukując - studentów są całe tabuny, wręcz ma się w miastach studenckich (np. Poznań) wrażenie, że studenci zajmują 90% przestrzeni, heh, szczególnie w tramwajach (co ma też negatywne odbicie na rynku pracy, lecz o tym może kiedy indziej).

Wracając do podsłuchanej przeze mnie rozmowy, były to dwie dziewczyny, jedna 20-paro letnia, bodajże drugi rok a kierunkiem jest medycyna, druga dziewczyna która słuchała "medyczki" była starsza, po studiach od dawna. Między kobietami nawiązał się temat o mężczyznach, jako, że "medyczka" świetnie rozmawia po niemiecku, często w Niemczech bywa, ma tam znajomych, w tym również mężczyzn w owym gronie. Starsza kobieta żartowała, że może z jednym, z kolegów Niemców między nim a „medyczką” będzie coś więcej, na co "medyczka" parsknęła (dobrze, że nie udławiła się własną śliną), że przecież ten chłopak nie ma studiów, jest niski itd... Z tych słów niczym cegła zrzucona z wysokiego dachu uderzył mnie zwrot "PRZECIEŻ ON NIE MA STUDIÓW NAWET!".

No i właśnie - czy w całym spłyceniu idei studiów i tabunie studentów których niczym mrówek w mrowisku, wydaje się niecodzienne w społeczeństwie, jeśli ktoś studiów nie ma. O ile starsze pokolenie naszych rodziców odbiera to normalnie, o tyle obwieszczenie takie w gronie bardzo młodych ludzi, szczególnie studentów budzi spore zdziwienie - NO JAK MOŻNA NIE MIEĆ STUDIÓW PRZECIEŻ?! KAŻDY JE MA!

Posiłkując się słowami "medyczki", czy człowiek bez studiów kiedy wokół sama "ynteligencja" w postaci mgr.inż nie sprawia, że traktuje się takiego człowieka nieco gorzej? Może jako mniej inteligentnego czy bez ogłady, bo przecież studia uszlachetniają, sprawiają, że horyzonty się zwiększają, człowiek jest bardziej wartościowy?

Uważam, że człowiek po i bez studiów jest na takim samym poziomie. Bo dziś, gdy zrobiliśmy ze studiów masówkę do odklepania, studia nie gwarantują ciekawej pracy, wysokich zarobków czy BMW w garażu, są w większości po pospolitych kierunkach do CV, że się je ma i można aplikować na ogłoszenia pracy gdzie w „Wymagane” widnieje „wykształcenie wyższe”. Mało tego, jeśli człowiek bez studiów ma pomysł na siebie i potrafi przekłuć go w czyny, to ma większą szansę na sukces niż absolwent studiów z mgr.inż, no bo przecież takiemu dobra praca się należy, on po studiach jest. Pamiętam, że parę miesięcy temu byłem na szkoleniu do nowej pracy, byłem przyjęty tylko ja  i on, taki przesiew fajny. Osoba ta powiedziała mi, kiedy przechodziliśmy obok przypadkowego placu budowy po szkoleniu, że on ma studia i szanuje siebie, i ma nadzieję, że nigdy nie będzie musiał pracować przy czymś takim, fizycznie. Szlag mnie wtedy trafił. Nie mogłem pracować z kimś takim...i nie pracuję :) No ale, on był z arystokracji, miał sporo pieniędzy, mocnych rodziców, więc takim przewraca się w głowach czasem (jak „medyczce”).

Tylko społeczeństwo, a szczególnie młodzi ludzie, choć rekruterzy na rozmowach kwalifikacyjnych też czasem mają głowę zamkniętą na myślenie, nie potrafią dojrzeć, że nie zawsze brak studiów oznacza, że ktoś jest jełopem bez ambicji, wieśniakiem któremu lepiej dać widły albo a'la dresem, co lepiej aby na ławce pod blokiem z piwem usiadł i nie latał intelektualnie zbyt wysoko. A teraz zastanówcie się - kto w większości finansuje/finansował Wasze studia w dużym mieście (chyba, że macie szczęście takie, że urodziliście się już w studenckim mieście z uczelniami, dzięki czemu macie wszystko na miejscu)? Sami z pracy dorywczej na wystawianiu towarów w markecie zarobiliście na akademik, życie i materiały pomocnicze do nauki? Czy może RODZICE podsyłali Wam ładny grosik, ratujący w większości tyłek, hmm? A co, jeśli z jakichkolwiek przyczyn, rodzina biedniejsza lub ze średniej klasy społecznej, po prostu nie może pozwolić sobie na wysłanie potomka na studia? A może ten potomek ma też rodzeństwo które wymaga utrzymania i ta szansa się zamyka? Chciałby studiować, ale nie ma za bardzo jak?

Będąc szczerym, mam 26 lat i NIE MAM studiów. Dlaczego? Nie, nie jestem jełopem, bezproblemowo mogłem dostać się na japonistykę i wymarzoną psychologię (w domyśle psychoterapię). Co było przeszkodą? Właśnie pieniądze, a również mam rodzeństwo, dla których funduszy rodziców starczyło w swoim czasie i udało im się je zrobić, na mnie, jako trzeciego, niestety już nie i studia odroczyły się. Ale dziwnym trafem, tak głębokie wnioski są już poza spektrum myślowym ludzi - niejednokrotnie prowadziłem burzliwą dyskusję na ten temat, czy to na rozmowie kwalifikacyjnej bądź z ludźmi. Dadzą mi Ci ludzie pieniądze - idę nawet dziś na studia. I niestety, ale nie bez powodu, czuję się wśród ludzi gorszy, bo nie jestem w stadzie baranów i jednym pędzie jak oni, na studiach. Czy jestem mniej inteligentny? Nie, pracowałem w dużych firmach, w tym byłem głównym handlowcem w firmie informatycznej prowadzącej interesy za granicą - prowadziłem rozmowy z klientami z HongKongu, Irlandii, USA, Polski, pisałem dokumentacje techniczne, specyfikacje oprogramowania, sporządzałem makiety graficzne itp. Pracowałem chyba w 19 firmach w życiu i może nie mam studiów, ale prześcigam studenciaka w doświadczeniu zawodowym o milę świetlną, więc nie jestem gorszy od niego.

Jakieś trzy lata temu przeprowadziłem się do Poznania aby zarobić na te studia, ale i to okazało się karkołomne, gdyż studenci całkowicie rozwalili rynek pracy dla normalnych ludzi. Czyli znaleźć pracę, z której człowiek się utrzyma, wynajmie co ma, opłaci, a dodatkowo odłoży na studia (psychologia 725zł/mc), to chyba nierealny wyczyn. Więc nadal zbieram na te durne studia i dozbierać nie mogę, bo nikt mi na nie, nie da, jeśli sam nie uzbieram. No ale znów ludzie nie myślą tak głęboko – pewnie jestem leniwy lub bez ambicji i dlatego nie mam studiów.

Jaka jest zatem konkluzja? Nie, człowiek bez studiów NIE JEST gorszy, a ludziom, którzy szybują za wysoko („medyczka”? Koleś co nie zniży się do pracy fizycznej?) życzę krótkiego i do wyprostowania, ale pouczającego upadku, bo za wysoko chyba się wznoszą i tracą kontakt z ziemią (arystokracja czasem tak ma). Społeczeństwo tak przywykło do studiów, że dziwnym wydaje się ich nie mieć i patrzą na takiego jak na matołka, lecz ich zbyt płytkie myślenie i osądy nie sięgają już do jednej czynności - myślenia, i nie potrafią już dojść, że za brakiem studiów stoi czasem coś więcej, czasem prozaicznego - brak pieniędzy, bo zarówno dzienne studia wiążą się z kosztami, nie wspominając o drugich – zaocznych.
 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dika94
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
challenge ;):

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów