Wpisy oznaczone tagiem "altruizm" (12)  

caligo
 
Przed południem obejrzałam bardzo ciekawy film pt. "Altruistyczna rewolucja". Najkrócej rzecz ujmując mówiono w nim o postawach ludzkich względem innych (w tym "obcych"), o rozróżnianiu dobra od zła (3-miesięczne dzieci to potrafią, przed poznaniem jakichkolwiek "zasad bożych"), o roli medytacji (kontemplowaniu) w pozytywnej zmianie struktur mózgowych... Zastanawiano się w materiale, czy aby na pewno postawy egoistyczne prowadzić mogą do ewolucji i rozwoju ludzkości, czy jest wręcz odwrotnie... Spróbuję o tym programie napisać trochę więcej w osobnym wpisie.

W każdym razie: im więcej psychologicznej, antropologicznej czy neurobiologicznej wiedzy o człowieku, tym większym bezsensem wydaje się obecność religii we współczesnym świecie. Smuci mnie nieustannie, że komuś może być ona przydatna (oprócz tych [manipulatorów] 'na górze' oczywiście). I gdy zaraz po takim programie czytam:

“Siedmioletnia Ola, córka Joanny mogłaby przystąpić do sakramentu pierwszej komunii już teraz. Górnośląską specjalnością są bowiem tak zwane „wczesne komunie”. Dozwolone już w wieku sześciu lat. Aby to było możliwe, rodzic musi udowodnić przedstawicielom diecezji, że dziecko osiągnęło wystarczającą dojrzałość religijną i przyswoiło wymaganą wiedzę.”



to mną rzuca :D

“Zdaniem Joanny to absurd: - Nie ma mowy, żeby dziesięcioletnie dziecko posiadało jakąkolwiek świadomość tego, co się dzieje i o czym jest mowa. O sześciolatkach już nie wspomnę... Według niej głębsza refleksja religijna pojawia się dopiero w liceum. - Gdy dojrzałam już na tyle, że mogłam cokolwiek z tego zrozumieć, wybrałam ateizm - dodaje.”



Zamiast lekcji religii i mozolnych na niej przygotowań do Komunii (całej masy tekstów pieśni i modlitw), dzieci mogłyby brać udział w zajęciach grup takich jak "Holistic Life" (USA) albo "Mitgefühl. In Alltag und Forschung" Tanii Singer (Niemcy). Rozwinęłoby to w nich bardzo przydatne człowiekowi postawy współczucia wobec drugiego człowieka, otwartość, umiejętność radzenia sobie z negatywnymi emocjami, umiejętność współpracy itp.

Co pozytywnego (współcześnie) wynika z religii?

Ähre.jpg

_ _ _

www.compassion-training.org/?lang=de&page=home
  • awatar Persephone: To skomplikowana kwestia.
  • awatar fabularium: @Persephone: Wiem. Nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Poza wszystkim, świat rozwija się nierównomiernie, i to, co w jednym rejonie zaczyna być zbyteczne, w innym może odgrywać wciąż ogromną rolę. Raczej miałam na myśli społeczeństwa z pełnym dostępem do wiedzy o człowieku i świecie – oczywiście sama wiedza jest niepełna i myślę, że (długo) taka pozostanie ;-) ).
Pokaż wszystkie (2) ›
 

licho
 
To, że głupawka nawiedza w końcu każdego człowieka, jest oczywiste. To, że czasem ktoś jest tego świadkiem, jest nieuniknione. Ale skąd u licha biorą się ludzie, którzy uważają że to coś, co inni koniecznie muszą zobaczyć lub przeczytać?

Zaczytałam się, oj zaczytałam w blogu pewnej niewiasty, chwalącej się brakiem środków do życia, brakiem prądu, brakiem wody, tysiącami pomysłów na zarobkowanie bez wkładu własnego, finansowego i wysiłkowego, i tysiącami innych pomysłów.
Osóbka, która bez najmniejszego zażenowania opowiada o swoim... trudno orzec czy lokatorze, czy narzeczonym, jakim jest alkoholikiem, recydywistą, leniem, paskudą, darmozjadem, kłótnikiem, i czym tam negatywnym jeszcze może być. Osóbka która chwali się, że chodzi się myć do lokalu typu otwartego, bo nie ma ku temu u siebie warunków.
Chwali się również własnymi problemami prawnymi, wyrokami, nakazami, i wszelką szarpaniną, od kłótni sąsiedzkich, przez rodzinne, aż po problemy wyższego szczebla.
Jak również mnożeniem nierasowych zwierząt ku własnej uciesze, mimo wielu problemów natury prawnej, wynikających z zaniedbań zwierząt już posiadanych, czy też niezapewnienia im warunków.
Osoba, która popisuje się tym, że jest skłócona właściwie niemal z każdym, kto miał z nią większy kontakt. Osoba bezradna życiowo i sytuacyjnie.
Osoba, która mnoży po prostu masowo ogłoszenia ofert pracy, za którą według opinii byłych pracowników nie uiszcza należności... bo nie posiada własnych środków. Która podaje w ogłoszeniach i na stronach nieprawdziwe informacje o sobie, swojej sytuacji majątkowej i prawnej, a na wszelką krytykę, czy choćby niezadowolenie, odpowiada natychmiastowym atakiem.

Czy jest w tym sama? Nie zamierzam oceniać niczyjego stylu życia. Niech się każdy karmi tym, co mu słodkie. Ktoś chce mieszkać w szałasie - jego sprawa. Kto inny woli pałace - też jego sprawa.
Ale ktoś, kto chwali się takimi rzeczami publicznie, musi liczyć się z tym, że internet to oceni. Że w sieci nic nie zginie.

Dlaczego zajmuje mnie taka jednostka? Cóż, stałam się bohaterką jej legendy o wielkim pechu. Cóżem tak potwornego uczyniła? Ośmieliłam się na forum, na którym zamieściła ogłoszenie, stwierdzić że zwierzęta które posiada powinny zostać czasowo odebrane i wykastrowane. Jakże ja mogłam pisać takie potworności! Wszak kastrowanie jest tak niezgodne z naturą! A tu proszę! Całe stadko takich słodkich kociąt.
Osoba, która prosi w sieci ludzi o pieniądze na przetrwanie, i o ...jedzenie. Niepokojące, prawda? Ale cóż, jak to mówią, nie mój cyrk - nie moje małpy.

Tak oto ziemia się zatrzęsła, a ja dowiedziałam się, że zabiedziłam chorego konia. Jakiego, lub czyjego konia? Tego autorka niestety nie wie. Ale może dopisze nam brakujacą część tej wspaniałej legendy, bym mogła to pognębione zwierzę odnaleźć.
Okazuje się, że mam jako bohaterka tej noweli zacne towarzystwo. Są w nim przedstawiciele władz gminnych, policjanci i policjantki, całe sąsiedztwo pokrzywdzonej, jej rodzony brat, opieka społeczna, rząd, urzędnicy i urzędniczki, sędziowie, goście których zapraszała do swej posiadłości, byli pracownicy, wielkie koncerny, cała Unia Europejska, służba zdrowia, a nawet sklepowa z pobliskiego warzywniaka. Jakże więc smucić się, gdy tylu nas tam w komplecie?
Oczywiście samej autorce ani homofobia, ani antysemityzm, ani żywa nienawiść do wszelkiego przejawu władzy lub dobrobytu nie przeszkadza nazywać siebie szlachetną, tolerancyjną i szanującą innych.

Korci, ażeby podać adres owego bloga pod ocenę każdego, kto ten wpis przeczyta. Ale nie zrobię tego. Nie w tym tkwi metoda, by dorzucić tej biednej kobiecie zmartwień. Niby powinnam dorzucić jej kopa na tyłek, ale głupia jestem, naiwna, i wierzę że nie ma pojęcia co wyprawia.

Do niedawna zastanawiałam się sama, czy jakkolwiek nie pomóc. Jednak przykro jest czytać, że ktokolwiek, nawet osoba tak przepełniona niezrozumieniem świata i gniewem, samotnie siedzi w święta przy świeczce. Nachodzi człowieka pytanie, czy nie to właśnie jest przyczyną owego gniewu. Dziś zostałam ze swojego okazjonalnego altruizmu skutecznie uleczona.

Zaczęłam się po prostu zastanawiać, ile potrzeba osobie ewidentnie inteligentnej, by oszaleć.
Niemal każda wieś posiada takiego osobnika. Przeważnie oddalonego i odizolowanego od reszty, często osobę skazaną na samotność w wyniku niedopasowania do doskonale z sobą zaprzyjaźnionych ludzi, o utrwalonym trybie pracy i wypoczynku. Często osobę niegdyś mieszkającą w mieście, która po osiedleniu nigdy nie pogodziła się ze swoim losem i trybem życia, uciekając na swoją bezludną wyspę.
Kiedy właściwie "Zmieniam świat na lepsze" zaczyna ewoluować w "Ja kontra cały świat"? I kiedy "Ja kontra cały świat" zmienia się w ślepe atakowanie każdego, kto nie umiera z zachwytu? I czy da się taką osobę wyciągnąć z jej zapieczenia? Długo sądziłam, że potrafię przeanalizować zachowania i reakcje innych, wysnuć wnioski o ich powodach. Widocznie jednak czasem ta umiejętność mnie zawodzi. A może to mój niewyparzony język? Chociaż... gdy wszyscy krzyczą jak jeden mąż, że coś jest nie tak, istnieją dwie możliwości. Albo wszyscy nagle oszaleli i widzą rzeczy nieistniejące, albo jednak faktycznie coś jest nie tak, a zainteresowany nie przyjmuje tego do wiadomości.
 

oraangee
 
Orencz: Ludzie mi mówią że mam talent
Ale ja i tak tego nie zrymuje pod mam talent
Nie dla mnie takie show  
Jedyne mogę powiedzieć Kaj bym jo tam szol
Co do gwary użyłem jej tu teraz
Pokazuje że urodziłem się na Śląskich ziemiach
I chyba już tu zostanę
Bo co ma się stać to się stanie
W sumie już się stało bo chciałem być z nią
Wszystko co dobre dalej wiąże z nią
Nostalgiczna cisza bo miłość była wielka
A teraz co najwyżej moje szczęście mogę wciągać z papierka..
A ty dalej masz mnie w dupie
I nie chodzi tu o anal
Wszystkie moje starania ty zamieniasz w banał
Wiem dla Ciebie każdy mój wers to truizm
Już nie potrafię cieszyć się ze szczęścia innych #ALTRUIZM
Tak jak miłość w moich wierszach #POPULIZM
Jestem ciekaw czy Anal-izujesz moje teksty
I mam nadzieje że wiesz że nie robię tego dla beki
Po prostu mam dość życia kaleki
Tak bardzo chciałbym w twoich oczach znowu poczuć się wielki
Wiem że to chyba nie możliwe
Bo od tego dnia miałaś zmienić swoje życie
A ja co? Dalej z tym sam idę....
nostalgia-for-the-light-1920.jpg
Pokaż wszystkie (19) ›
 

pajabier4444
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

clarei8
 
Dziś zgłosiłam się do pobierania krwi w celu sprawdzenia, czy nadaję się na dawcę szpiku kostnego. Chcę być też regularnym dawcą krwi :) Odzywa się we mnie chęć pomocy innym. Nie zależnie od tego, czy będę coś z tego miała, czy będzie bolało czy nie. Altruizm, to jest chyba najważniejsza cecha w moim życiu. Ostatnio nieco za bardzo pozwoliłam sie opanować przez moje ego gwiazdki, jak to nazywam. Od dziecka lubię być w centrum uwagi i lśnić w blaskach fleszy. Syndrom gwiazdy :P Ale staram się to uśpić na rzecz altruizmu. To jest bardziej zdrowe dla duszy i przede wszystkim dla innych. Jakby trzeba było i życie bym poświęciła, nawet za zupełnie obcą mi osobę.
9.jpg
  • awatar AkFa: Może wykorzystaj ego gwiazdki w altruistyczny sposób :D to da się pogodzić. A ludzie, którzy mają siłę przebicia i lubią być w centrum uwagi, łatwiej i szybciej docierają do innych, jeśli walczą w jakiejś dobrej sorawie :) Pozdrawiam
  • awatar Poznaje życie: ja jestem honorowym dawać krwi i cieszę się z tego, że mogę pomóc komuś być może w przyszłości sobie w razie wypadku i potrzeby. też wyraziłem zgodę, że po śmierci moje organy też mogą komuś się przydać :-)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

clarei8
 
Poddaję się. Już nie mam sił. Zakładam z powrotem tę maskę. Odbuduję ten mur wokół mnie. Prawda zbyt bardzo boli, uczucia bolą. Zaangażowałam się zbyt bardzo, zawsze popełniam ten błąd. Ale koniec z tym. Już dłużej nie dam rady. Nie mogę patrzeć jak wiele osób się mną przejmuje. Nie ma czym. To nie jest ważne. To się kłóci z moim altruizmem. Pomagać, nie potrzebować pomocy. Ot, dewiza mego życia. Nie wiem czy mi się powiedzie, czy też nie, ale muszę spróbować wrócić do tego. Za dużo myśli, za dużo uczuć, za dużo cierpienia. Koniec z tym. Finito. Basta. Od tej chwili już nie będe sobą. Let's the show begin.
bitch face.jpg
  • awatar Poznaje życie: Nie ma co się poddawać. Po prostu masz słabszy dzień i tyle! :D Ile osób poznamy tyle razy możemy się pomylić. Całe życie poznajemy drugą osobę ale i tak nie znamy jej do końca. Zawsze po zostanie to tajemnicą. Jesteśmy naiwni bo chcemy miłości, szczerej miłości. Ktoś to widzi, wykorzysta i po prostu zostawia nas w najmniej odpowiednim momencie i tak O.o rani nas. Niby nie potrzebujemy pomocy ale tam w głębi duszy odczuwamy, że potrzebujemy zaufanej osoby, która nie zraniła by nas, wysłuchała, po rozmawiała itp. Ale mało osób jest teraz wokół nas. 3maj się kochana :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kciuk-pl
 
Nowe badania wskazują, że ludzie którzy potrafią się zachowywać bezinteresownie, mają inną budowę mózgu niż ci, dla których normą są zachowania egotyczne. Zobacz jak to możliwe

Link: www.kciuk.pl/Jestes-altruista-Masz-inna-budowe-m…
 

ineedrescue
 
Ajni: Dlaczego jest tak, że pomagając komuś oczekujemy czegoś w zamian? Ludziom wydaje się, że zrobili nie wiadomo co, i że należy im się to samo. Nie, nic bardziej mylnego. Pomagamy, by zaspokoić sumienie, by zrobić coś dobrego. Jestem jedną z tych osób, które nie zważając na swoje problemy, zawsze stara się pomóc innym. Owszem, czasem mi się to nie udaje, aczkolwiek świadomość tego, że naprawdę się starałam jest iście podbudowująca. Dlaczego? Ponieważ nie interesuję się sobą a ludźmi, którzy są warci wielu poświęceń i wyrzeczeń z mojej strony, są bardzo ważni i wnoszą wiele szczęścia w życie innych. Jak to powiedział mój przyjaciel "Problemy każdego człowieka są bardzo ważne. Niezależnie od tego, jakie by nie były. Wszyscy jesteśmy równi i tak samo potrzebujemy wsparcia." Kocham go za te słowa, bardzo mi tym pomógł w swoim czasie. Odrzucam 80% pomocy, jednakże daję z siebie 100%, by pomóc innym. Nie chcę nic w zamian, nie jest mi to potrzebne. Ludzie, którym się pomoże odpłacą się uśmiechem, co według mnie sprawia wiele radości. Radości z tego, że udało się wyjąć z dołka osobę, na której nam zależy, bądź nawet której nie znamy, co jest trudniejszym wyzwaniem. Nie znając kogoś jest nam trudniej, gdyż nie znamy jej przeszłości, a i ta osoba może się wahać, może bać się zaufać. Jest to naprawdę trudne, jednak gdy się uda, gdy zawita na twarzy tejże osoby uśmiech - wtedy możemy być z siebie dumni.
52086.jpg
 

sensefest
 
dzieci.jpg


"Tylko kochane dzieci mogą zmienić przyszłość"  

 Nie mam telewizji od ponad 18 miesięcy, dziś mogę tylko potwierdzić moje od dzieciństwa przekonanie, że media to jedno wielkie płytkie kłamstwo (Ci co to kreują będą cierpieć wieki Ci co konsumują aż do skutku)...co tylko może świadczyć o poziomie percepcji, wartości i zasad etyczno - moralnych naszego społeczeństwa, nie wspominając już o zachodzie i "bratankach" od wuja Sama...
    Najbardziej boli mnie to że Nasi przywódcy, kompletnie zapomnieli o dzieciach! czyli podstawie funkcjonowania natury ziemskiej! "tak jak zasiejesz i zadbasz takie będziesz miał plony"zamiast zajmować się przyszłością siedzą w przeszłości dalej zakłamani przepojeni nienawiścią! DZIECI = PRZYSZŁOŚĆ  to takie proste czyli gatunek najtrudniejszy!
Dziś dzieci to interes : becikowe, alimenty nie wspominając o wielo trylionowym biznesie! kasa kasa kasa!
   Brzydzę się dzisiejszymi czasami! w obliczu tak ogromnego postępu naukowego i prawie nieskończonej informacji stajemy się coraz bardziej Nikim czyt. konsument papki medialno-socjo-technicznej zapominając o przyszłości tej Planety!!!! Ona dała Nam życie, pozwalając żyć harmonijnie, natomiast My(LUDZIE) burzymy całkowicie rytm tego Boskiego organizmu a tym samym zabijamy się powoli oczekując manny z Nieba.
Banalne prawda? lepiej zostać ślepym, głuchym bez woni pasożytem!

Pozdrawiam
zastanówcie się
 

epartnerzy
 
Kryzys, czy już samo jego widmo, nikogo nie pozostawia psychicznie obojętnym. Nie chodzi nawet o strach przed konkretnym zagrożeniem - niewypłacalnością kredytową, utratą pracy czy majętności, ale o dotykający teraz wiele osób lęk - tym bardziej wyniszczający, im bardziej jego powód jest nieuchwytny, trudny do nazwania. Nie przypadkiem filozofowie, ekonomiści, socjolodzy dostrzegają nie tylko załamanie ekonomicznej sprawności świata zachodniego, do którego 20 lat temu Polska dołączyła, ale też korozję obowiązującej tu wizji człowieka. Jest tak, jakby jakiś dewastujący wirus dotknął nie tylko świata finansów, lecz wielu - wydawałoby się - oczywistych wartości, które człowiek nowoczesny powinien wyznawać, i celów, do których powinien dążyć.

Powszechny stan niepokoju i zagubienia ma swoje uzasadnienie, jeśli bowiem kryzys coś boleśnie obnaża, to właśnie miałkość celów, napędzających bodaj większość z nas przez ostatnie lata. Praca, kariera, budowa domu, samochód, lokata, kredyt... Bardziej niż sobą człowiek bywał klientem, pracownikiem, szefem. Widział nie tyle siebie, ile siebie w relacji z bankiem, z firmą, ze swoim społecznym otoczeniem. Zagonił się w niekończącym się wyścigu, zatopił we wszechobecnej konkurencji. A teraz pryskają rozmaite iluzje, przede wszystkim zaś ta, że na zgromadzeniu zestawu dóbr konsumpcyjnych i prestiżu da się zbudować życiową satysfakcję.

Więc naturalne, że tylu z nas potrzebuje pocieszenia, oparcia, poczucia sensu. Gdzie indziej ich szukać, jak nie w sobie i wśród najbliższych? W tym właśnie nasze wydawnictwo ma pomóc.

"Polityka" wydaje od bez mała trzech lat cieszący się uznaniem czytelników dodatek „Pomocnik Psychologiczny". Staramy się łączyć tam nowoczesną, akademicką wiedzę psychologiczną z nienarzucającym się poradnictwem, a przede wszystkim służyć czytelnikom pomocą przy autorefleksji. Teraz postanowiliśmy tę wiedzę wzbogacić, uzupełnić i uporządkować tak, by ułożyła się ona w systematyczny i przystępny wykład tego, co dziś wiadomo o człowieku. Zróbmy więc sobie antrakt na zastanowienie się nad sobą.

W tomie III Wydania Specjalnego POLITYKI "Ja my wy oni" :
Psychologia społeczna, czyli nauka o relacjach jednostki z innymi, którą staramy się w niniejszym tomie przybliżyć, może uzbroić człowieka w swego rodzaju pancerz ochronny. Ale też niesie ta wiedza ogromny ładunek optymizmu. Wynika z niej, że my – ludzie – jesteśmy w stanie z jednej strony uchronić się przed tyranią, agresją, uprzedzeniami, manipulacją, tym wszystkim, co złe w życiu społecznym. A z drugiej – uruchomić drzemiące niemal w każdym: gotowość do współpracy, ugodowość, altruizm, empatię.

- Jak pokonać tremę
- Jak oprzeć się manipulacji
- Jak uniknąć wypalenia,
- Jak spełnić się w pracy
- Jak porwać za sobą innych
- Jak zbudować przyjaźń

Link do publikacji:
epartnerzy.com/(…)ja_my_oni_-_wydanie_specjalne_pol…

===========
Ukazały się już : Tom I "Ja my wy oni  - o sensie i jakości życia  epartnerzy.com/(…)ja_my_oni-wydanie_specjalne_polit…

oraz tom II „Ja my oni" - o miłości, rodzinie i wychowaniu dzieci epartnerzy.com/(…)ja_my_oni-wydanie_specjalne_polit…

********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

wolnaeuropa
 
P. Wilson - wyd. ang. 1997, wyd. pol. 2000

"... firmy i organizacje zaczęły określać się na nowo w imię efektywności.
Osiągnięcia zaczęto mierzyć w aspekcie oszczędności, a nie wzrostu.
"Redukcje" pomyliły się menedżerom z rozwojem, natomiast "racjonalizację" mylnie uznano za swego rodzaju ideał produkcyjności.
R e s t r u k t u r y z a c j a   organizacyjna rujnowała ludzkie życia i kariery, często pozbawiała firmy impetu i ducha.
K s i ę g o w o ś ć   zaczęto cenić wyżej niż kreatywność, obniżanie kosztów okazało się ważniejsze niż dodawanie wartości, zaś dążenie do konkurencyjności odsunęło  w cień takie wartośi jak związki międzyludzkie czy tradycja...
s t r a c h   dziś jest jednym z dominujących czynników motywujących wyższe kadry kierownicze w dużych organizacjach, o  wiele bardziej znaczącym niż chciwość, altruizm czy pociąg do przygody, a może nawet bardziej niż osobiste ambicje."

Polacy, odrzućcie żydoski system wartości, zydoską ekonomię i zydoską mentalność
 

 

Kategorie blogów