Wpisy oznaczone tagiem "anoreksja" (1000)  

deergirl
 
LonelyDeer: Jest ze mną bardzo źle... zauważyłam, że od jakiegoś czasu nie mam ochoty na żadne jedzenie. Po prostu nie jem. Od momentu, gdy zobaczyłam, że przytyłam dwa kilogramy (teraz ważę 46 kg), to zaczęłam postrzegać niektóre części mojego ciała jako grube. Patrzę na moje uda, mój brzuch, nawet moją twarz i widzę, że przytyłam. Chyba wzięłam słowa pani doktor za bardzo do siebie, bo to ona powiedziała mi dwa miesiące temu, że mam anoreksję, co dla mnie było kompletną bzdurą i dla moich bliskich też. Ale znowu postrzegam swoje ciało źle, nie mogę na nie patrzeć. Podświadomie znowu chcę ważyć 44 kilogramy, wiem, że to nie jest zdrowe. Moja psychika jest pojebana, nie nadążam za samą sobą. Od dobrych dwóch tygodni moje posiłki wyglądają tak, że jem tylko raz w ciągu dnia. Zwykle jest to obiad, ale czasem po prostu kanapka albo płatki. Po prostu nie jestem głodna, nawet jak burczy mi w brzuchu, to nie czuję potrzeby zjedzenia czegoś, jakby moje ciało chciało jeść, a mózg nie był głodny. Może faktycznie coś ze mną się dzieje? Może inni mieli rację - jestem anorektyczką? Sama już nie wiem, do tej pory w to nie wierzę, po prostu... biorę pod uwagę taką ewentualność. Co wtedy ze mną zrobią? Będą we mnie wmuszać jedzenie? Zamkną w psychiatryku? Czy pozwolą mi zagłodzić się na śmierć?
26e41b9810ef3340fa872e37b18c716a.jpg
 

bezpowrotniez
 
Znowu wracam do tego samego miejsca, gdzie cichy głos anorektyczki z tyłu głowy zaczyna mi mówić co mam robić. Ważę już 53 kilo i jedyna na co mam ochotę to ważyć mniej. Znowu czuję wyrzuty sumienia, gdy coś zjem i satysfakcję, gdy wieczorem czuję się lekka, pusta.
Staram się cały czas otwierać przy mojej terapeutce ale czuję, że moja terapia znowu przechodzi regresję - zachęca mnie do mówienia, bo milknę w środku spotkania i wpatruję się w ścianę, nabieram nowych barier. Bardzo się tego boję ale zaczynam przed sobą przyznawać, że mi to nie pomaga. Boję się bo to mój chłopak mnie tu zapisał i pierwszy raz przywiózł, dlatego z całych sił dla niego staram się, żeby było lepiej ale nie jest. Powiedzenie mu tego jest dla mnie straszne, bo boję się, że go zawiodę.
W naszym związku czuję się aktualnie niewidzialna. Jest dobrze dopóki jest dobrze, ale gdy tylko są jakieś problemy on zaczyna mnie ignorować i prosić się o pomoc innych. Podpytuje go i zapewniam, że ma we mnie wsparcie ale nic z tego. Jakby założył z góry, że ja mu nie pomogę. Czuję się bezsilna i bezradna. Zupełnie jakbym traciła kontrolę.

Mam wrażenie, że każdy stawia mnie na drugim albo jeszcze dalszym miejscu, dlatego chcę znowu się głodzić i patrzeć jak waga leci w dół. Pragnę znowu być zauważona, czuć jak ktoś się mną opiekuje. Rozmową nic nie potrafię zmienić i wiem, że wina leży po mojej stronie, bo nie umiem mówić o swoich emocjach i boję się odrzucenia. Niczego tak bardzo teraz nie potrzebuje jak przytulania i potwierdzenia, że będę kochana nieważne jak wyglądam. Mimo to tak trudno jest to osiągnąć. Czuję wstyd, że potrafię cofać się tylko do tak drastycznych metod.
  • awatar Nuttkaa: bez względu na wszystko, nie rezygnuj z terapi
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Mania trwała trzy dni. Już wczoraj wieczorem czułam, że się kończy. Nadeszły ciemne chmury. Teraz najlepsza będzie paczka papierosów, zawsze palę, gdy mi źle. Była u  mnie dziś rodzina w odwiedzinach.. coś na mnie niekorzystnie wpłynęło, bo sprowokowałam wymioty pierwszy raz od ok. 1.5/2-mies. Czyli jednak nie mogę obniżać dawki Seronil'u. Tak jak sądziłam, wcześniej też zaczął pomagać niwelować objawy bulimii dopiero przy maksymalnej dawce.
Kolejny Sylwester przed nami i kolejny bez partnera. Mam same puste relacje z facetami, sprowadzające się do seksu i korzyści. Nie umiem być w czymś trwałym.
Ostatnio zaczęłam czytać książkę "Kobiety, które kochają za bardzo". Świetna, psychologiczna, pomaga wiele zrozumieć odnośnie związków z mężczyznami, ich podłoża w dzieciństwie - tego jak bardzo daleka przeszłość była w stanie zmienić nasze teraźniejsze wybory.
Nie jestem typowym przykładem kobiety z tej książki, ale odnajduję tam cechy pasujące do mnie. Po prostu boję się miłości, a najbardziej boję się odrzucenia, ukazania uczuć, otworzenia się przed kimś. Ludzie mówią na mnie często, że jestem zimna, że nie wyobrażają sobie mnie w normalnym związku. Chyba przybrałam już taką tarczę emocjonalną.
Z moim starszym facetem mi tak wygodnie, bo nie spotykamy się często, mam korzyści materialne, poza tym on też nie należy do ludzi wylewnych, uczuciowych, raczej kieruje się logiką aniżeli sercem. Przypuszczam też, że życie zdążyło już go nauczyć, że związki jak z filmów, ukazujące szczęśliwe, dobrze dobrane pary, trafiają się raz na kilkaset tych toksycznych.  

Skupiam się na kochaniu siebie, książki pomagają mi mi w tym. Dlatego staram się wybierać te nieprzygnębiające.

Czasem mam taką ochotę, wyrzucić coś z siebie, zapytać kogoś o coś, co mnie nurtuje, lub wyznać mu to. Jednak moja wewnętrzna duma i zamknięcie nie pozwalają mi na takie otwarcie się przed kimś. Dlatego zazwyczaj odchodzę w ciszy, tak też cierpię; po cichu, dając złudzenie innym, że wcale tego nie robię.
Pamiętam, jak w dzieciństwie, gdy było mi źle, kłóciłam się z rodzicami i nie chcąc okazać im swej słabości, wyobrażałam sobie, że moje serce zamyka się w klatce. Pomagało, nie uroniłam przed nimi łzy, stawałam się na zewnątrz coraz twardsza.
Teraz, w dorosłym życiu dostrzegam, że nie było to dobre rozwiązanie, bo stałam się chwiejna emocjonalnie, a czasem zastanawiam się, czy coś w ogóle czuję, czy to tylko moje przemyślenia nt. smutku, jaki powinien mi doskwierać. Może ja po prostu to lubię. Nie sądzę. Chcąc, uronić łzę, już nie potrafię, nie pamiętam, kiedy była ostatnia z nich.
Pewnie pojawi się, gdy pies mi zdechnie.
  • awatar Brunette })i({: Jak ja to dobrze znam...Też czasem mam ochotę wyrzucić coś z siebie, ale wiem, że potem będę tego żałowac
Pokaż wszystkie (1) ›
 

bezpowrotniez
 
Nie idzie mi za dobrze. Ledwo co jem, chłopak próbuje mnie dokarmiać w weekendy kiedy się widzimy ale mało to daje, bo gdy tylko zostaje sama zaciśnięty żołądek i ledwo co mogę w siebie wcisnąć. U pani psycholog troszkę lepiej ale nie do końca. Wydaje mi się, że coraz bardziej się przed nią otwieram i wypłakanie u niej do tej pory mi pomagało. Do tej pory bo po ostatniej wizycie byłam cały weekend rozbita i płaczliwa. Jej wstępna diagnoza to syndrom DDD, dziecka z rodziny dysfunkcyjnej i przez to też poprosiła mnie abym ograniczyła tymczasowo kontakty z rodzicami do minimum. Nawet nie wiem czemu ale w jakiś sposób mnie to sparaliżowało. Póki co jakoś bardzo nie tęsknię, a od wizyt wykręcam się nadmiarem nauki i pracy. Z bardziej pozytywnych to całkiem dobrze idzie mi na uczelni, bałam się powtórki z tamtego roku czyli braku motywacji a miło się zaskoczyłam. Chyba nic więcej ciekawego się u mnie nie wydarzyło.

Do następnego, dobranoc.
 

colorfulblack
 
Byłam w Paryżu. Przepiękne miasto, ta architektura, te  galerie sztuki na każdym kroku i klimatyczne, wąskie uliczki. Uwielbiam ten klasyczny styl. Muszę tam wrócić. Zwiedziłam Luwr, oraz kilka innych wystaw. Zakochałam się w tym miejscu. Chcę nauczyć się mówić po francusku, bo to taki cudowny, melodyjny język, niczym balsam dla uszu.
Chyba znów czuję, że wszystko zaczyna się układać. Podróże, odkrywanie nowych rzeczy, sprawiają, że chce mi się żyć.
Co więcej, udało mi się sprzedać kolejny obraz. Zamierzam teraz więcej malować, gdyż po przekroczeniu 20 malarstw <nadających się>, będę mogła zorganizować własną wystawę.

Można mieć wszystko, ale bez celu w życiu jest tak, jakby nie miało się nic. Bo nadaje on sensu temu co posiadasz i temu, czego nie posiadasz.
Takie małe podsumowanie, jakie naszło mnie ostatnimi czasy.

W sobotę widzę się z Młodziakiem, oby okres do tego momentu mi minął <haha>.
Wiecie, do facetów podchodzę już tak, aby mieć z nich jakieś korzyści. W miłość prawdziwą, czystą, wierną; nie wierzę. Związki powstają na zasadach przywiązania i obopólnych korzyści. Jednak to moje zdanie, nie zamierzam nikogo na tę drogę sprowadzać, bo trzeba być na niej ostrożnym, aby jednak zostawić w sobie to ludzkie dobro i nie hańbić nadto własnego "ja", aby sumienie nie krzywdziło nas samych. Jak widać, wszyscy jesteśmy istnymi egoistami.
 

bezpowrotniez
 
Jakiś czas temu zapisałam się do psychologa, ale nie potrafię być z nią w 100% szczera. W ogóle na razie nie przyznałam się dlaczego tam jestem, co prawda wspomniałam o przejściu związanym z anoreksją ale nie potrafię jej powiedzieć wprost, że to mnie najbardziej męczy. Póki co koncentrujemy się na rodzinie i uzależnieniu mojego taty. Mam nadzieję, że jeżeli nadal będą mnie męczyć problemy z jedzeniem to może ona sama zauważy, że chudnę i zwróci na to uwagę? Wtedy może jakoś to pójdzie.

Siedzę w domu rodzinnym ale staram się od innych izolować, zwalam wszystko na nadmiar nauki. To miejsce wpływa na mnie przygnębiająco, chyba za dużo złych wspomnień.
  • awatar Nuttkaa: ja chodziłam 3 lata do szkoły i przez 3 lata miałam psycholga. Gadaliśmy wtedy tylko o moich rodzicach i ogólnej naszej sytuacji rodzinnej, nie zauważyła, że wróciła mi wtedy anoreksja. Dopóki sama nie powiesz wątpie aby sama się kapła
  • awatar Confus: @Nuttkaa: Dziękuję, w takim razie postaram się jej o tym powiedzieć.
  • awatar Brunette })i({: Co do psychologa to zgadzam się z @Nuttkaa. P.S. Czekam na więcej twoich postów :>
Pokaż wszystkie (3) ›
 

bezpowrotniez
 
Po raz kolejny tutaj wracam. Sama nie wiem po co. Chyba potrzebuję po prostu ujścia dla wszystkich myśli i emocji. Chciała zacząć "na czysto" od nowego bloga ale w sumie to chyba nie ma sensu. Używam pingera czasami częściej, czasami wcale od około 4 lat.

Od jakiegoś czasu jestem na granicy walki o siebie a oddawaniu się pogłębiającej depresji i anoreksji. Nigdy nie byłam na prawdę wyleczona z zaburzeń odżywiania. Czasami tylko chciałam, żeby tak było więc tak sobie wmawiałam. Jestem już dorosła a jednak czuję się tak zdezorientowana? Oznacza to tylko tyle, że rok temu zakładając to konto wybrała dobrą nazwę.

Aktualnie w moim życiu dzieje się dużo i niewiele. Dużo, ponieważ staram coś zmienić i rzeczywiście moje zachowania są inne. Mało, bo i tak czuję ciągle to samo - pustkę, samotność, niezrozumienie. Pierwsze moje wpisy dotyczyły diety i popadania w anoreksję (wtedy nieświadomego), potem to rzuciłam bo chciałam zacząć żyć normalnie i wmówiłam sobie, że tak będzie. Kolejne wpisy były o mojej depresji rozstaniu z chłopakiem, traceniu nadziei i tego, że chcę się zabić. Aktualnie czuję, że anoreksja wraca z kilkukrotną siłą a depresja znowu wbija mi do głowy, że zakończenie tego będzie najlepszym wyjściem. Żałuję tylko trochę, że w napadzie agresji usunęłam bardzo wiele postów, ponieważ chciałaby je znowu poczytać, dlatego moim pierwszym neutralnym postanowieniem jest nigdy więcej niczego nie kasować.

Nie wiem kogo zachęcić do zaobserwowania mojego bloga. Na pewno zaciekawi on osoby, które lubią czytać o chorobach natury psychicznej. Jeżeli chodzi o rady na temat diety to żadne z nich raczej mnie do niczego nie przekonają i mam tu na myśli zarówno motylki namawiające do anorektycznych diet czy też osoby zachęcające do jedzenia więcej. Jestem wykształcona w dziedzinach biologii i na prawdę znam wszystkie konsekwencję, dlatego nie uważam, że cokolwiek co mogę usłyszeć zrobi na mnie wrażenie. Bardzo chciałabym jednak, żeby znalazł się ktoś kto chciałby to poczytać i podyskutować ze mną. Wiadomo lepiej się z kimś rozmawia niż mówi do ściany.

Do następnego. Dobrej nocy.
  • awatar Nuttkaa: jejku mam tak samo, pisałam na podobne tematy i też znam konsekwencje różnych diet etc. (studia medyczne) a jednak w głowie nadal natłok myśli i nawroty depresji/anoreksji.. uciążliwe
Pokaż wszystkie (1) ›
 

bleachedfoxes
 
Fasting Fox: Pierwszy wpis. 4.08.2018

Nie znam swojej aktualnej wagi ale bmi wyższe niż kiedykolwiek. Niemogę.znieść.tego.jak.wyglądam.

Jutro kupię wagę. Dzisiaj pierwszy raz od ponad roku się pocięłam, po udach i brzuchu, bo miałam napad. Głupia pizda, dzieciniada, normalne, zdrowe dziewczyny się tak nie zachowują, nie?

Od napadu jak na razie
Kawa (20)
Fanta (63)
Kawa (50)
 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

allineedisskinny
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

allineedisskinny
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

allineedisskinny
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: 15/80
sałatka wege-miska (280g): 336kcal
sos balsamico (30g): 38kcal
jabłko (120g): 68kcal
razem: 442/450kcal
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

16/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
sok jabłko/imbir (330ml): 149kcal
smoothie z zielonych warzyw/owoców (300ml): 153kcal
razem: 550/600kcal
woda: 2L

17/80
zupa-krem z brokuła: 350kcal
jogurt naturalny bio (140g): 90kcal
daktyle (20g): 60kcal
razem: 500/500kcal
woda: 2L

18/80
sok jabłko/granat (330ml): 152kcal
kawa z mlekiem 0,5% (650ml): 44kcal
sok grejpfutowy (330ml): 135kcal
wafle ryżowe (4szt.): 60kcal
razem: 391/400kcal
woda:2,5L

joga (1,5h): -221kcal

19/80
gruszka (320g): 186kcal
razem: 186/200kcal
woda: 3L

20/80
zupa-krem z pora: 350kcal
papryka czerwona (500g): 140kcal
razem: 490/500kcal
woda: 2,5L

21/80kcal
mleko migdałowe (1L): 130kcal
sok ananasowy (330ml): 152kcal
wafle ryżowe (4szt.): 60kcal
razem: 342/350kcal
woda: 2L

joga (1,5h): -221kcal

22/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
sok marchwiowy (500ml): 190kcal
sok jabłko/pomarańcza/marchew (330ml): 135kcal
winogrona (100g): 67kcal
razem: 640/650kcal
woda: 2L

23/80
grejpfut (500g): 180kcal
brokuł (400g): 135kcal
wafle ryżowe (5szt.): 75kcal
razem: 391/400kcal
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

24/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
gruszka (320g): 186kcal
wafle ryżowe (5szt.): 75kcal
razem: 509/550kcal
woda: 2,5L

joga (1,5h): -221kcal
 

winter.girl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

winter.girl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

winter.girl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: 10/80
mleko migdałowe (1L): 130kcal
owsianka (100g): 390kcal
razem:520/600kcal
woda: 2,5L

joga (1,5h): -221kcal

11/80
-jabłko (615g): 283kcal
-brokuł (400g): 108kcal
wafle ryżowe (5szt): 75kcal
razem: 466/550kcal
woda: 3L

12/80
mleko migdałowe (1L): 130kcal
sałata lodowa (100g): 14kcal
pomidor (500g): 90kcal
ser mozzarella (25g): 63kcal
razem: 297/300kcal
woda: 2L

13/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
jabłko (300g): 138kcal
razem: 386/400
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

14/80
pomelo (500g): 210kcal
wafle ryżowe (5szt): 75kcal
brokuł(150g): 51kcal
razem: 336/350kcal
woda: 2,5L
__________________

mkj.jpg
 

mortem_riddle
 
Fat_Girl3333:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mlodymotylek2003
 
Co poniedziałek mierze się żeby mieć dużo motywacja do walki i no...eh... Zmierzyłam się... To jest jakaś tragedia...
Moje wymiary:
Nadgarstek: 14cm
Udo: 58cm
Biodra: 94cm
Talia: 67cm
Bieceps: 29cm
Waga: 64,7kg na 1,60m
BMI: 25,7
  • awatar Noella: Powodzenia w osiągnięciu celu ;-)
  • awatar Anax: kochana, dasz na pewno radę i schudniesz jeszcze, trzymam kciuki <3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
015e871500047147538e2701.jpg

__________________
• quod me nutrit, me destruit- co mnie żywi, niszczy mnie
• porażka nie wchodzi w rachubę
• jedz mniej, waż mniej
• jesteś tym, co zjadasz
• kalorie nie są w stanie cię uszczęśliwić
• wszystko jedno, gdzie się żyje
 raz się chudnie, raz się tyje
• jedzmy mniej, aby inni mieli więcej
• jeśli zaczniesz jeść, nie będziesz mogła skończyć
• w ogóle nie myśl o jedzeniu i nie jedz: jedzenie sprawia, że stajesz się gruba
• najgorsze uczucia nadchodzą po tym, jak ktoś powie ci, że jesteś gruba
• jedzenie jest moim wrogiem
• nie wolno mi chcieć
• perfekcja NALEŻY się tylko silnym, sama nie przyjdzie, trzeba na nią pracować
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: 08/08
sok marchwiowy (250ml): 95kcal
sok marchew-jabłko (330ml): 135kcal
sok jabłko-imbir (330ml): 149kcal
razem: 379/400kcal
woda: 2,5L

09/80
jabłko (540g): 249kcal
smoothie z zielonych warzyw/owoców (300ml): 153kcal
wafle ryżowe (5szt.): 75kcal
razem: 477/500kcal
woda: 3L
__________________
pierwszy cel osiągnięty.
-3,5kcal
warto było trochę się pomęczyć, pozwolić na uczucie pustki w brzuchu i słabnięcia. nie miałam też zbyt wiele czasu na treningi ze względu na dodatkowe zlecenia i pracę weekendową, jednak i to nie powinno być wymówką.
teraz trzeba podkręcić tempo jeszcze bardziej. jeszcze bardziej zacisnąć zęby i kalorycznego pasa. kolejny cel jest tak blisko...
a Wam jak idzie?
też czujecie nieubłagalnie zbliżające się lato?
 

 

Kategorie blogów