Wpisy oznaczone tagiem "anorexia" (380)  

voodocat
 
12-12-2017

"
Zamykam oczy.
Widzę go..
Jego obraz krąży gdzieś obok mnie,
Przepocony szaleniec,
Drąży wzrokiem mój mózg,
Jego ręce dosięgają mnie,
Łapią za gardło.
Przez cały czas coś mamrocze...
...mamrocze prawdę
Prawda jest jak przykrótki koc, pod którym marzną stopy,
Naciągasz go, rozciągasz, kopiesz i szarpiesz,
Ale nigdy go nie starcza,
Wściekasz się... i bijesz w koc i kopiesz,
Ale jest go ciągle mało,
Nigdy nas nie przykryje.
Ani jak płacząc się pojawiamy,
Ani jak umierając znikamy,
Przykryje tylko twarz,
Gdy drżysz i łkasz.
Kiedy zaczynamy płakać w złości,
Kiedy bliska śmierć zagości,
Koc przykrywa tylko głowę,
A ty płaczesz, krzyczysz, kwilisz,
W końcu tracisz myśl i mowę.
"

Stowarzyszenie Umarłych Poetów (związanie pisemną pętlą dwóch tłumaczeń, z książki oraz ekranizacji)

IMG_3728.JPG

IMG_3729.GIF

IMG_3730.JPG

IMG_3731.JPG


Leżę na twardej wersalce. Przykryta kocem i dość cienką kołdrą staram się wrócić do codzienności. Minęła niewidzialna granica dzieląca listopad od grudnia, spadł pierwszy śnieg. Małe kocię wyciąga się na mnie, mruczy. Nagrzewa się ciepłem ludzkiego ciała. Czuję się ostatnio jakbym stała obok siebie i patrzyła  co robię.
Wczoraj, w trakcie ostatnich zajęć z psychologii wykładowca wszczął pewną deskusję. Przenieśmy się. Jest wczesny wieczór, koło osiemnastej. Uczelniane okna przepuszczają pojedyncze przebłyski świateł lamp ulicznych i sygnały przejeżdżających karetek. Projektor rzuca na ścianę bladoniebieskie tło i niewyraźne pojęcia. Otaczają mnie głośne szepty, nabrzmiewające donośnie dzwony, szelesty radia, dźwięk gniecionego papieru. W sali panuje kompletna cisza. Trwa to może kilka sekund, powtarza się tego wieczora jeszcze dwa razy.

IMG_3603.JPG

IMG_3695.JPG

IMG_3697.JPG

IMG_3698.JPG

IMG_3699.JPG


Wigilia. Coś czego fenomen rozumiem lecz nie zamierzam brać w nim aktywnego udziału. Mam nadzieję, że nie muszę przywoływać przykładów, które udowadniają, że cała ta aura sztuczności i wzajemnej współadoracji są niczym innym jak przyzwyczajeniem kulturowym czy czasem spędzanym w gronie niebliskich-bliskich. Ma swoje zalety, jest ich również sporo, jednak ...może przeanalizujemy to dokładniej innym razem? Wracając do Wigilii.. mając zaburzenia odżywienia.. W dwóch słowach ?
Droga krzyżowa.

IMG_3700.JPG


IMG_2611.JPG


IMG_2617.JPG


14-12-2017

Najbardziej wiarygodny i sensowny pomysl pojawił mi się przed nosem jakiś czas temu, ale w sposób bierny, nie narzucał się pozostając jedynie w podświadomości. W święta bożego narodzenia zazwyczaj dążymy do tego, by zjeść jak najmniej, a potem w razie potrzeby pozbyć się tego w conajmniej odpychający, niewymyślny sposób (jak kto sobie z tym radzi, na dziś dzień nie wnikam, bo to Wasza prywatność, prawda?). Przez te kilka.. bodajże 7 pełnych lat z ed stworzyłam kilka calkiem niezłych, autorskich sposobów na unikanie spożycia czegokolwiek w trakcie takich wydarzeń jak "święta", dlatego też zaskoczyło mnie to, jak ślepa bylam nie widząc ... no właśnie. Czego? Odpowiedź pojawiła się w najbardziej odpowiednim momencie, szkoda, że moim kosztem, ale z pewnością istnieje jakiś tego powód. Psychiatra. Zapisałam się na wtorek, dwunastego grudnia, godzina dziesiąta, Praga Północ. Nie aż tak dawno, bo bodajże niecały rok temu miałam przepisane 60mg seronilu (nie chodzilo o depresję, nie na nią wówczas chorowałam, byl to lek uciszający zaostrzającą się bulimię). Skutki uboczne trwające dwa niekończące się tygodnie objęły większość z listy wymienianych na tyle recepty. Tak. Mocno to przeżyłam. Ale schudłam wtedy 4 kilo, nagroda mnie zadowoliła. Potem efekty niepożądane minęły, a ja wróciłam do starych nawyków i ... to, że lek nie działał z biegiem mijającego czasu jak powinien, było wyłącznie moją winą, ponieważ jakoś po dwóch miesiącach moja regularność upadła na kolana, potem uciadła po turecku, popatrzyła na mnie chwilę i już nie wstała.
Tak. Zdaję sobie sprawę z beznadziejności istnienia tej spośród moich cech.
Skręcam papierosa, waniliowy. Muszę kupić maszynkę. Co się będę bez sensu babrać..

Potrzebuję recepty.. By pozbyć się raz na zawsze wieloletnietniego prześladowcy... tak usilnie naprzykrzając się, ma z pewnością jakiś cel i przyczynę działań, ale czas najwyższy to przerwać. Nie zarejestrowałam nawet kiedy drugi gość ściąga buty w moim przedsionku.

Potrzebuje recepty.. By poczuć skutki uboczne. Żeby realnie pozbawić chorobę możliwości napadu obżarstwa. To tylko biologia, psychologia.
W razie potrzeby w trakcie Wigilii wystarczy trochę posymulować, niewidocznie dla większości, tylko przy tych, którzy mają widzieć. W końcu co jak co, ale bardzo chętnie wypiję ciepły kompot z suszu i obejrzę Kevina. Bezsensem byłoby nieposiadanie z tego dnia żadnych profitów.

IMG_2603.JPG


IMG_2599.JPG


IMG_2600.JPG


IMG_2605.JPG


IMG_2606.JPG


IMG_2618.JPG
 

pretensja
 
avokadoo: wege sos serowy
makaron shirataki
__________________
260kcal

ćwiczenia,spacer -660kcal
2,8l

Czy tak trudno wpisać coś w google?
 

pretensja
 
avokadoo: Od wczoraj robię to makaronowe mono i w sumie jest okej,bo zazwyczaj jak bindżuje to jest to makaron. Serio,potrafie zeżreć na raz ponad 1,5kg ugotowanego makaronu. Obrzydliwe.
Byłam dzisiaj z moją paczką (śmieszne to brzmi) w drukarni drukować plansze do dyplomu,po drodze zaszliśmy jeszcze na kawę. Pośmialiśmy się,pogadaliśmy. Było bardzo miło. Chciałabym tak częściej. I jutro muszę to po zajęciach odebrać..zbankrutuje przez tą szkołę. Te plansze potrzebne mi są na kwalifikację pracy dyplomowej,którą mam w czwartek i z niej dostanę wstępną ocenę. W kwietniu będę się bronić. Trzymajcie kciuki.

wege sos serowy
makaron shirataki
___________________
289kcal
Kalorie się czasami różnią,bo dodaje więcej jogurtu sojowego jak mam ochotę na bardziej gęsty sos,ale 300 kcal raczej nie przekroczę..to chyba dobrze,nie?

ćwiczenia,spacer -684kcal
2,3l
  • awatar mniejkilo: Malutko. Bilans marzenie
  • awatar Tigram Ingrow: Co to znaczy bindżować?
  • awatar aeran: @Tigram Ingrow: z angielskiego binge, czyli kompulsywne obżarstwo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

pretensja
 
avokadoo: Przyjazd ojca potrafi mnie tak zmotywować i wkurwić. To jest dobre słowo. Ryczałam dzisiaj z 5 razy przez niego,a niby nic takiego nie robił. Sama już jego obecność działa tak na mnie. Mam ochotę wszystko niszczyć. Wszystkie złe emocje wracają z jego przyjazdem do Polski. My się prawie nie znamy tak naprawdę,bo gdy ja zaczynałam podstawówkę to on wyjechał pracować. Zawsze mi się smutno robi jak ktoś mówi o rodzinie,bo ja nigdy takiej prawdziwej nie miałam. Jedno za granicą,drugie w pokoju obok zamknięte. A ja po środku,zawsze sama.

wege sos serowy
makaron shirataki
____________________
271kcal

ćwiczenia siłowe,spacery -751kcal
2,4l
 

pretensja
 
milka truskawkowa 175kcal
wegańska lasagne 132kcal
________________________
307kcal

spacer -331kcal

1,5l
Pokaż wszystkie (2) ›
 

pretensja
 
tortilla 261kcal
wegańska lasagne 239kcal
______________________
500kcal

spacer -242kcal

2,8l

GY8wKQtEwqQ.jpg
 

pretensja
 
2x merci 144kcal
tortilla 240kcal
3x mandarynki 96kcal
____________________
480kcal

spacer -165kcal

3,5l
237826-11592442-GQ_2014_12_TaeMin_001_TS_jpg.jpg
  • awatar aeran: jezu chryste nie wiem kim jesteś ale nie sądziłam że kiedyś zobaczę tutaj połączenie prosto z mojej głowy, czyli Taemin + ED, moje serce zabiło mocno i spaliłam a z tysiąc kalorii, instant follow
  • awatar aeran: a to ciekawe, u mnie mniej więcej 5 lat temu między innymi kpop spowodował zwrot z binge eating do głodówek a od dwóch lat jest głównym paliwem do restrykcji, coraz więcej osób obiera sobie kpop za główne źródło thinspo, fascynujące zjawisko
Pokaż wszystkie (2) ›
 

pretensja
 
avokadoo: 0kcal
-468kcal (spacer)
3l
Wracam z bilansami. Nie byłam dzisiaj znowu w szkole.
  • awatar Silence ∆: Ja jutro robię sobie wolne od szkoły. Gratuluję bilansu :*
  • awatar LazyCat: Niezły bilans <3
  • awatar Nuttkaa: też mnie nie było w szkole, nie mam sił tam chodzić a ty czemu?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

ulzzangyookijin
 
Hejka!
Oto dzisiejszy bilans kcal. Nie jest najgorzej nie jest najlepiej. Wynik jest całkiem dobry ale to co zjadłam jest strasznie niezdrowe... Słodki budyń, tuczący makaron i chleb... ugh. Okropne.

ŚNIADANIE:
herbata 20 kcal
jajecznica 150 kcal
chleb z masłem 200 kcal

OBIAD:
herbata 20 kcal
makaron z sosem 400 kcal

KOLACJA:
budyń 310 kcal

Razem: 1100 kcal
Spalonych: około 150 kcal

Zapraszam na mojego instagrama! Codziennie nowe thinspo i posty. Linki w opisie!
b73b8abb6158de7b3b2cfa397613d9c2--beauty-girls-dress-shoes.jpg
  • awatar stay strong and be skinny: Ładny bilans, chociaż rzeczywiście - powinnaś trochę bardziej zwracać uwagę na to co jesz. Wierzę, że będzie lepiej. Chudego dnia, kochana! :)
  • awatar Nuttkaa: obserwuje insta, a bilans spoko ;)
  • awatar LazyCat: mało jesz bardzo, podziwiam
Pokaż wszystkie (6) ›
 

ulzzangyookijin
 
Witam cię na moim miniblogu. Od razu mówię, że jest to blog proana o tematyce ulzzang, więc jeżeli nie interesują się te rzeczy po prostu wyjdź z tego bloga. Nic cię tu nie trzyma :3
Chciałabym abyście towarzyszyli mi w tej przygodzie! Ja osobiście mam problemy z nadwagą i daleko mi do idealnej ulzzang ale zrobię wszystko aby nią zostać!
To mój cel!
Na razie nie chcę podawać wieku, wzrostu i wagi. Po prostu się wstydzę... ale jak osiągnę już cel to na pewno pokażę wam moje postępy.

PS:
Dla tych co nie wiedzą co to ulzzang a raczej kto... Można powiedzieć, że ulzzang to pewna moda pochodząca z azji. Według tej ideologi dziewczyna powinna być: chuda jak patyk, jeść jak wróbelek, idealne wyczucie stylu, ambitna, mądra, piękna, zdrowa, długie lśniące włosy, zgrabna twarz w kształcie V, pełne usta, duże oczy itd.
A oto idealny przykład ulzzang:
13129153_995406487204137_1442831565_n.jpg

c3507cd95c59e59bb2159adcfa86339d--ulzzang-girl-ulzzang-fashion.jpg

d6f5fd55f996a2de352625010b4652a1--korean-ulzzang-couple-korean-couple.jpg

f403c6f103a4dbe57855222249dfe994.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

iamrosalie
 
Jestem dalej. Jestem, ale jakby mnie nie było.
Bilanse nadal nie przekraczają 1000 kcal. Jestem szczęśliwa. Nie zawodzę. Nareszcie nie muszę mierzyć się z tą najgorszą obelgą - ,,rozczarowanie". Nienawidzę tego słowa. Nienawidzę słyszeć, że jestem rozczarowaniem i nienawidzę nim być. Czasami zastanawiam się czemu tak jest. Czemu tak ciężko być szczęśliwym. Po prostu. Czemu ludzie mnie nie widzą? Przecież stoję tuż obok, tupiąc z wściekłością. Jestem powietrzem. Jestem pustą przestrzenią. Nie ma mnie.
 

iamrosalie
 
Pierwszy raz nie planowałam. Po prostu zaczęłam. A raczej przestałam. Jeść. Opychać się. Tyć.
Jestem s z c z ę ś l i w a.
Czuję się lekko, myślę jaśniej, unoszę się. Mimo ohydy, którą nadal widzę w lustrze, wierzę, że może być lepiej. Chcę żeby było lepiej. Dam z siebie wszystko.
Nie liczę kcal. Nie przekraczam 1000 kcal. Staram się zjeść coś przed wyjściem, żeby wystarczyło mi do powrotu ze szkoły. Potem jem tylko wtedy, gdy czuję, że całkowicie opadam z sił i zaczyna mi szumieć w głowie.
Mam cel. Mam motywację.
 

porcelainange6l3
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

iwanttogetbetter
 
Frangelina: Moja babcia umarła.
Była niesamowitą osobą, dobrą duszą, bardzo pracowitą i kochającą. Zawsze czułam że w razie potrzeby mogę się do niej zwrócić i nie mogę uwierzyć w to że jej nie ma.
Ciężko chorowała przez ostatni rok, była cieniem samej siebie- umarła w spokoju, w domu mojej cioci otoczona przez wszystkie swoje dzieci.

Jutro będzie pogrzeb. Mam naszykowaną sukienkę ale nie wierzę jakby w to że ide na pogrzeb własnej babci. Ta myśl nadal do mnie nie dociera.

Bilans:
ok.2000kcal

Nie mogę ćwiczyć bo skręciłam kostkę
 

voodocat
 

Mijam stacje. Dzień mruży powieki. Mija dziewiąta, słońce schodzi ze sceny, jeziorna woda marszczy się. Opuszczam stolicę. Bruk przystanków staje się chłodniejszy, cień stalowych lamp wydłuża się. Na niebie niknie purpura, zza burego puchu wychodzą różowe smugi.

Wagon piętnasty, miejsce 95. Mężczyzna z dwudniowym zarostem pomaga mi, wrzuca walizkę na metal barierek. Uśmiecha się. Przy drzwiach siedzi farbowana  blondynka z delikatnym ciemnym odrostem, w ciemnościach przedziału nie potrafię rozpoznać ich barwy. Usilnie próbuje pokazać, że obserwuje wszystkich. Od góry do dołu, z dołu do góry ..i z powrotem. Tak bardzo stara się ujawniać ze swojej strony dominację, że sama zaczynam zastanawiać się "czemu". Doszczętna obserwacja z pewnością dla wielu jest stresująca, może to ma na celu. Może stara się zrozumieć przez wygląd drugiego człowieka choć część jego charakteru. Możliwe, że ocenianie innych to ważna część jej dnia. Po jej prawej siedzi trzydziesto kilku latka wyraźnie niepewna w dzisiejszej sytuacji. Jest zmęczona. Ma skrzyżowane nogi w opuchniętych kostkach i ręce w łokciach oraz luźno spuszczone dłonie. Jest potężna. Zajmuje cały fotel w pociągu i ma drugi podbródek. Dzisiejszy przejazd pociągiem nie jest dla niej czymś codziennym, zwyczajnym. Z pewnością nie jest jej wygodnie i komfortowo. Robi to dla syna siedzącego naprzeciw mnie wpatrzonego w ekran telefonu. Co chwilę zerka na mnie z ciekawością obserwując  co robię. Nie zdaje sobie sprawy, że go widzę. Gra w jakąś grę.
Kuźwa. Zdrętwiały mi palce.
Podróż należy do przyjemnych, pasażerowie siedzą w ciszy. Okno jest w pełni otwarte mimo iż pociąg pędzi jak oszalały. Wiatr koi rozgrzane myśli, wybrakowane miesięcznym wyjazdem wyrazy wracają do mojego słownika.
Obawiam się powrotu. Boję się, że przytyłam cały tłuszcz, który schudłam. Zważyć mogę się dopiero rano. Przed jutrzejszym dentystą na 14 pójdę na siłownię. Postarał się być tam przez 3 godziny. W Tajlandii przecież ćwiczyłam i rozciągałam się, w Portugalii chodziłam dziennie po 20 km, w "leniwe" dnie po 11. Mieszkałyśmy na siedmiu wzgórzach, przy Alfamie, w Lizbonie. Idealny kraj na wyrobienie tyłka. Są tam tylko schody i wzgórza. Jeśli nie wiesz gdzie iść, idź w górę, a dojdziesz gdzie chciałeś. Zabawnie  to brzmi a jeszcze śmieszniejszym jest fakt, ze to prawda. I tak moglam sporo przytyć.
Jakaś dziewczyna napisała do mnie na privie, że choć mnie nie zna uwielbia mojego snapa, mój instagram jest inspirujący i czy możemy się spotkać skoro teoretycznie jesteśmy z jednego miasta.
No co jest.. Znów zdrętwiały.
Chcę spotkać się z K przed Jego wyjazdem zagranicę w poszukiwaniu pracy oraz moim na biwak i wooda. Czerwień świateł słupów stabilnie stojących na polu pulsuje przypominając tym ruch holtera. Bada EKG nocy.
Czy ktoś z Was zdaje sobie sprawę, z tego co dzieje się w Polsce? Pytam z pełną odpowiedzialnością za to pytanie. Nie wiem skąd jesteście, czy interesujecie się ustrojem, czy stoicie murem za politykami którejś partii. Nie wiem nawet czy to mnie w ogóle i interesuje. Po prostu.. czuję od rana kompletną bezsilność. Czy naprawdę chcemy utraty trój-podzielności władzy? Czy chcemy wrócić do układów za pokolenia lat 60' i 70' ? W porządku.. społeczeństwo często boi się wyrażać swoje poglądy polityczne szczególnie kiedy nie wie co je czeka, bądź co gorsza, nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia jakie na nie czycha. Czemu ja poruszałam taki temat.. Nie wiem nawet czy ktokolwiek zagląda na mojego bloga. Przy poprzednim poście - cisza. Momentami to przykre pisać do samej siebie, ale dopóki działa jako pamiętnik, (nawet taki, którego używa się raz na miesiąc) ,to wiem, że powinnam go kontynuować.
Cóż. Wydrukowano moją pierwszą książkę. Egzemplarzy niewiele, prywatny wydruk z okazji urodzin przyjaciółki. Tak, napisałam jej na urodziny powieść z nią w roli głównej w alternatywnej przyszłości jakiej nikomu nie życzę. Ten prezent ciężko będzie przebić pod względem włożonej w niego pracy.
Ziewam. Kleją mi się oczy. Mija dziesiąta dwadzieścia dziewięć. Mrużę powieki. Koncentracja schodzi ze sceny, czoło marszczy się. Opuszczam stadium świadomości. Przedział przeszył wieczorny wiatr. Do rodzinnego miasta mam dojechać planowo minutę przed północą. Czy tak będzie?
Po co ja zadaję te wszystkie pytania?

IMG_1459.JPG


IMG_1464.JPG


IMG_1364.JPG


IMG_1330.JPG


IMG_1416.JPG


IMG_1414.JPG
 

voodocat
 
Jestem z siebie ... zacznijmy jednakże od początku. Minęły dwa tygodnie restrykcji za granicą. I patrząc na to z boku, osiągnęłam więcej niż planowałam, a wyszlo to naturalnie i całkowicie "niechcący". Jedna przemiana wynika z drugiej, ale nawzajem rozpędzają się w niespodziewanym tempie. Dopiero co muśnięty palcem pojedynczy klocek domino spadł na kolejny, stojący tuż za nim. Sąsiad przewrócił się również.

Domino pierwsze: drastycznie zmniejszył mi się żołądek, pierwszy raz od ponad roku jestem w stanie najeść się małą porcyjką. Psychicznie chce więcej, ale fizycznie nie mieszczę.
Domino drugie: Praktycznie pozbyłam się napadów. Porównując to z codziennymi atakami na lodówkę sprzed wyjazdu nie jestem w stanie zjeść dużego posiłku. Wiele produktów zaczyna mnie odrzucać i brzydzić, tracę na nie apetyt.
Domino trzecie: wprowadziłam regularnie ćwiczenia rozciągające i na spalanie tłuszczyku. Jestem w lepszej formie.
Domino czwarte: schudłam 3,5 kg. Trwało to 14 dni. Patrząc na to ile w trakcie całej podróży kosztowało mnie to zawziętości, poświęcenia i samodyscypliny jestem z siebie ...
wybitnie nie zadowolona.

Jednak nawet nezadowolona sylwetka musi podnieść ciało z materaca, zmienić plany w działania i pamiętać jedno.
Zaniedbany Ja to wciąż Ja. Czy chce by inni tak mnie odbierali?

Zdjęcia są moje.




IMG_0889.JPG


IMG_0897.JPG


IMG_0970.JPG


IMG_1012.JPG


IMG_1022.JPG


IMG_1125.JPG


IMG_1197.JPG


IMG_1231.JPG


IMG_1260.JPG


IMG_1263.JPG


IMG_1285.JPG


IMG_1286.JPG


IMG_1295.JPG


IMG_1298.JPG
 

siax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

voodocat
 
Cześć. Czuje pewien dyskomfort wracając po takim okresie czasu. Mimo to... witajcie kwiatuszki.

Wyjeżdżam.
Wyjeżdżam wpierw do Tajlandii, później do Portugalii.

Powiem wprost. Gdy oficjalnie się zdeklaruję wiem, że będę przestrzegać wcześniej wyznaczonego planu, wytyczonej ścieżki.
Cel: powrócić do figury (co najwyżej) Twiggy; wtedy wyglądałam naprawdę znośnie. Nawet wymiary miałam zbliżone (później byłam od niej dużo chudsza).

Sposób by to osiągnąć:
1) do wyjazdu (24.06) lżejsza wersja głodówki - będę pozwalać sobie (prócz rzecz jasna wody) na czarną kawę i chai tea latte na mleku sojowym (ew. mleku 0,5%, w starbucksie nie mają "zera")
2) pić co najmniej 3 litry wody
3) wprowadzić spowrotem długie spacery (nie codzienne 7km, ale np 10 czy 15 dziennie, to nie takie trudne mieszkając w wielkim mieście i posiadając dwie sprawne nogi) i jakieś biegi albo taniec czy ćwiczenia z yt.

To wszystko ma spowodować jedno. Wyleczenie, odbicie.. odskocznie od mojego ciężkiego nawrotu bulimii (typ dość obrzydliwy = kibelek i przeczyszczacze). O ile anoreksja silnie i dość szybko się u mnie rozwijała to nie wprowadziła aż takich szkód, nie niszczyła planów, nie powodowała tego, że szukałam wymówki by zostać w domu i napchać się "do pożygu". Taka prawda. Bulimia pastwi się nad człowiekiem. Męczy próbując nas o czymś uzmysłowić. Problemem jest to, że może i czasem powodem jest słaba samoocena, jednakże w wielu przypadkach zupełnie mija się to z prawdą. To rozmowa na dłuższą chwilę więc zajmę się tym innego dnia.

Po drodze okazało się, że się odkochałam. Dziwne uczucie. Specyficzne(?) nie wiem nawet jak mam to wyrazić. To była moja pierwsza prawdziwa miłość.. Już nie dziecinne zauroczenie. Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że mój "obiekt westchnień" ..cóż.. może i się domyślał, ale .. coraz bardziej nie chce mi się wierzyć w tę wersję wydarzeń. Zapewne przeszło mu to przez głowę, to jest wręcz pewne, aczkolwiek.. mógł równie dobrze po prostu nie wiedzieć..
a ja się głupia rozwodziłam godzinę nad Jego nosem. Tak. Nosem. Ale ale. Byłam pijana. Pijanym wiele się odpuszcza.
Po drodze okazało się, że świetnie całuję. I że dobrze mi w lokach. A! I że całowanie z przyjacielem później może doprowadzić do dyskomfortowych rozmów.
Zbyt wiele na dziś.

Mam słomiany zapał i charakter kota więc nie wiem czy będę systemaczyczna w zapisywaniu tu bilansów, ale Wasza pomoc naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Myślę, że zdajecie sobie sprawę z tego, jakich uczuć doświadcza autor tekstu, nawet krótkiego, o błahym temacie przewodnim, kiedy widzi, że ktoś czyta i "odpisuje" na jego krótki monolog.
Z góry przepraszam za język jakim się tu posługuję. Wolę artystyczne formy a ta jest ..co najmniej żałosna.

Następne wpisy będą bardziej przemyślane, przynajmniej formą.




IMG_0608.JPG


IMG_0607.JPG


IMG_0610.JPG


IMG_0619.JPG
  • awatar Eteryczna ♣: Bulimia... Najpodlejsza z chorób, używająca najbardziej podłych sztuczek. Walcz z tym. Mocno trzymam kciuki.
  • awatar dazegardener: Dziękuję. Naprawdę dzięki za wsparcie @Eteryczna . Dziś jak to już opisałam wcześniej pierwszy dzień głodówki więc kończę pierwszy litr wody. Cokolwiek żeby nie iść do kuchni. Takie pisanie niesamowicie pomaga w utrzymaniu samodyscypliny. No i typowo, najgorsze są pierwsze 3 -5 dni, później z górki.
  • awatar deformacja: Trzymam kciuki za ciebie, za to, żebyś odepchnęła bulimię na zawsze od siebie. Dasz radę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

voodocat
 
Na moim boku leży zarzucona męska ręka. Łagodnie przejeżdżam po długich, delikatnych palcach tworząc lekkie posuwiste ruchy to w dół to w górę. Raz w stronę paznokci, raz w stronę przedramienia, rozgrzanej klatki piersiowej i w końcu... serca. Dotykiem otaczam puls. Bum bum, bum bum bum bum bum bum.. rytmicznie wybija melodię nocnej monotonii. Nie przyspiesza jak wcześniej, podczas gdy przejeżdżałam opuszkami po Jego plecach. Oddech pozostaje głęboki, co kilka chwil zdaje się przerywać by stworzyć kolejny powód moich zmartwień. Jednak po krótkiej chwili czuje przyjemny ciepły wydech pieszczący moje ucho. Wszytko jest w porządku. Wszystko gra.

Gdy mnie tak otula jest mi naprawdę ciepło, jest inaczej niż zwykle. Niż codziennie [...]
On też tak o sobie mówił. Ma problemy z krążeniem. Jednak będąc ze mną to on narzeka na chłód moich stóp. Żartuje sobie pod nosem, że "kto ma zimne stopy jest dobry w łóżku"... Ja o tym wiem, jestem wręcz tego pewna. Wystarczy grać rolę jakiej oczekują Jego oczy.


W uszach rozbrzmiewa mi pt.2 Kanyego, umiem całość. Od niedawna. Fakt, że ktoś coś potrafi utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że "też jestem w stanie to zrobić". Zazwyczaj wtedy to robię. Potem wpadam w monotonię opanowując umiejętność. Znajduję coś innego. Krąg się zatacza.

Nie otacza mnie ciemność lecz światło migoczących lamp zza framugi okna. Nie zezwalają na sen. To byłoby zbyt proste. Ogarnia mnie wszechobecna melancholia. Zaciągam zaczerwienionym nosem.. trę napuchnięte oko. Nawet leżąc kręci mi się w głowie. Chce snu. Potrzebuję snu.
Ale On pracuje na nocną zmianę.
Inny On.

Jego poprzednik się rozmył a ja czekam wpatrzona w ekran telefonu.  Rozmywają się palce, przedramię, rozgrzana klatka piersiowa, w końcu - serce. Nic nie wybija znanej mi melodii bum bum bum bum bum bum...
Dla pewności delikatnie dotykam materaca. I czuję tylko materac. Tylko. Materac. Nie ma w nim tego ciepła. Dla pewności delikatnie dotykam ...czoła. "Nie, jest w porządku. Wszystko gra." Przykrywam dłonią oczy. Słyszę swój głęboki wydech.
Jestem tu sama.

780CC987-2BE1-4D2E-8C12-32E735E53272.jpg


IMG_4268.JPG


IMG_5109.PNG
  • awatar gość: Strach odbiera wszystko, wiesz? Ukochanych, bliskich - wszystkich. Strach zabija. Ta zasrana niepewność. Nieznajomość rzeczy. Faktów. Zabija. Zabił. Mnie. Moje życie. Najukochańszych, którym chciałam dać wszystko, a nie dałam nic. Boli. Straszliwie boli. Nie da się czasu zawrócić ani wrócić do poprzednich szans. To jest jak wygrać w totka, a potem to stracić. Straszliwy ból. Lepiej byłoby nigdy tego nie mieć, niż mieć i stracić...
  • awatar Hachie: Piękne i smutne... Czytając ten wpis trochę załzawiły mi oczy, ale tylko troszkę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

voodocat
 
dazegardener: W tramwaju ciezko wytrzymać.
Wysiadam przystanek wcześniej. Jeszcze zza okna wpatruje sie we mnie on. Nie widzę w tym nic złego.

W powietrzu unoszą się mleczne obloki oddechow. Mijam starszą  kobietę w kremowym płaszczu, futrzanym szaliku.
Chlopak przede mną łapczywie dogryza suchą bułkę. Jak Jaś zostawia za sobą okruszki.
[...]

Przestaję ruszać nogami. Nie idę. Stoję. Głęboki wdech mroźnego powietrza tworzy harmonię miedzy naturą a moim ciałem. Teraz otacza mnie tylko gęsta burzowa chmura. Prosto z płuc. Zapowiadali opady. Nie pamiętam już tylko czy śniegu czy deszczu.

.. przypominam sobie, co robić miałam, co robić mam, co robić miała będę.. po co to wszystko, te wyimaginowane obowiązki.


IMG_5339.PNG


IMG_5338.PNG


IMG_5364.PNG
 

voodocat
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

hypnogen
 
Jak się dzisiaj cieszyłam jak zobaczyłam o 0.9 kilograma mniej. To mnie motywuje. Chociaż boję się, że będę juto ważyć więcej niż dzisiaj bo zjadłam 600 kcal. Ale ćwiczyłam na basenie więc może to coś zmniejszy XD
Motywacja, motywacja, motywacja!
 

tissa123
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tissa123
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów