Wpisy oznaczone tagiem "antyklerykalizm" (5)  

himawanti
 
Każdy twórca, czy to aktor, muzyk, śpiewaczka czy pisarz ma swoich fanów, ale także groupies. Fanki i fani Rodana na społecznościowym portalu Facebook to zwykle tak zwani groupies czyli grupiśki, do tego polska odmiana grupiśków, która oprócz skakania sobie do oczu która jest ważniejsza i którą Rodan bardziej lubi, nie umieją nic sensownego napisać.

Nie dziwi zatem, że mając ponad 3 miliony sprzedanych książek, na w sumie 3 fangrupach (jedna tajna czyli prywatna) jest raptem ze 2-3 tysiące fanów i fanek. Zwykle nie umieją założyć ani poprowadzić jakiejkolwiek sensownej fangrupy. Groupies umieją tylko wyć na koncercie, a na grupach fanowskich srać się, że są najukochańszymi fankami. Bo może pisarz czy aktor w końcu grupiskę przeleci.

Jedyny to cel grupisków płci obojga, wszystkich orientacji i genderów. Groupie (wym. grupi) – to pierwotnie miłośniczka czy miłośnik zespołu muzycznego, za którym podąża w poszukiwaniu erotycznej lub emocjonalnej bliskości. Słowo groupie wywodzi się z angielskiego group (grupa) właśnie w odniesieniu do grupy muzycznej, ale obecnie ma szersze zastosowanie.

Groupies mają reputację łatwo dostępnych obiektów seksualnych dla gwiazd muzyki, artystów, pisarzy i innych osób publicznych w szczególności, w czasie trwających tras koncertowych czy promocji.

W sumie to dotychczas na portalach społecznościowych powstał jeden realny, ale nieoficjalny Fan Klub zrzeszający sympatyków twórczości pisarza Andrzeja Rodana. Można go znaleźć na Facebook'u, liczy na 2014 rok ponad 2,5 tysiąca fanów. Część niestety to tacy fani, którzy zapisali się do FanKlubu, ale potem zapomnieli hasła do Facebook'a. Zatem, nie mają się jak udzielać.

Inne grupiśki zamiast zostać fankami czy fanami, co kilka dni kręcą aferki, przeciw zagrażającej ich piśkom konkurencji. Pisarz tylko w tym wszystkim jest samotny, co u twórców wybitniejszych jest normalne. Związanie się z jedną grupiśką powoduje bowiem automatyczną utratę wszystkich pozostałych grupiśek płci obojga i genderów i rozkład fanowskich grup każdego artysty, nawet niespełnionego.

Andrzej Rodan jednak woli się spełniać twórczo i z dyskusji fanklubowych stworzył kilka powieści nowoczesnych, opartych na dialogach fejsbuczych - jak mawia się w żargonie środowiska.

Eksperymenty na Facebooku, na profilu pisarza, który jest zapchany i ma 5 tysięcy znajomych oraz na fanowskich grupach obnażają prawdziwy charakter pisarza, który jest zmienny i kapryśny niczym dziewica klęcząca na grochu z wibratorem w kroku, wibratorem bez baterii.

Zmienia znajomych jak rękawiczki, kumpluje się z tymi, którzy gotowi są go sprzedać lub zasrać mu życie. Są to niestety często znajomości rzeki z meliorantami, rurami kanalizacyjnymi odprowadzającymi własne ścieki do rzeki, znajomości z tymi, którym zachciało się wysrać lub wyszczać i akurat rzeka Rodan była w pobliżu. Tym są grupiśki wśród fanów Rodana, ale czasem z rzadka kupują książki, które nie koniecznie czytają, bo nie rozumieją, ale pisarz dzięki nim także może jakoś w Polsce przeżyć.

Grupiśki mają to do siebie, że o treści książek nie mają nigdy nic do powiedzenia, zwykle nie wiedzą o czym pisarz pisze, a nieliczne wyjątki przeczytały jedną książkę, ale tylko okładkę. Pewnie Andrzej Rodan jest jedynie ich wymarzonym typem samca, partnera seksualnego, a przyciąga je do pisarza chuć nieokiełznana, a nie zdolność czytania książek.

Minister Kultury zapomniał utworzyć fundusz płac dla normalnych pisarzy, chociaż sponsoruje jakieś wojtyłopodobne bełkoty teologiczne rodem ze średniowiecznej ciemnoty i głupoty. I tak pisarz dla napisania książki o raportującej zjawiska społecznościowe musi się babrać w gównie, a właściwie w szambie.

Kluby fanowskie, tym bardziej klubiki grupiśków, przypominają w pewnym sensie zgromadzenia i wspólnoty wzajemnej miłości bratniej (kochajmy się jak siostry i bracia albo kochankowie), tyle, że organizowane przez nałogowych masturbantów. Jak wiadomo, masturbacja polega na tym, że każdy sam się masturbuje, nawet jak robi to w onanistycznej grupie czy na samym FaceBogu, zatem o miłości sióstr i braci, wzajemnym wsparciu czy nawet o wspieraniu pisarza w wydaniu jego książki nie może być mowy, bo prawie nikt ręki a tym bardziej portfela do tego nie przyłoży. Wiadomo czym zajęta jest każda ręka masturbującej się grupiśki. Przekonał się o tym boleśnie pisarz Andrzej Rodan w 2012/2013 roku, kiedy potrzebował trochę pieniędzy na szybsze wydanie jednej ze swoich książek.

Pseudofanki grupiśki wypisywały androny jak bardzo kochają pisarza, ale nawet przedpłaty na książkę, nie mówiąc o wpłacie zwracanej wraz ze zwrotem ze sprzedaży książki nie dały. Grupiśki dałyby ale tylko swoje weneryczne piśki, oczywiście pod warunkiem, że pisarz wziąłby je wraz z ich często licznym nieślubnym potomstwem i kosztownymi mrzonkami na swoje utrzymanie. A po kilku latach po amerykańsku rozwód z byle powodu i oczywiście podział majątku po połowie, a najlepiej puścić twórcę z torbami. Tyle warte są grupiśki, które także mają w zwyczaju zwalczać chamsko każdego, kto napisze na takich grupach fanowskich coś sensownego, a nie daj Boże w stylu pisarskim pisarza czy innego twórcy. Grupiśki głównie trollują i spamują a ich główny czy raczej gówniany mózg mieści się w okolicy krocza.

Cały ciekawy wielowątkowy artykuł na temat pisarza Andrzeja Rodana, skojarzeń i konotacji jakie budzi oraz towarzystwa grupisiek poczytasz tutaj:

antypedofilskie-bractwo-himawanti.blogspot.com/(…)a…


Godzilla_Rodan_Anguirus_by_kaijuverse.jpg
  • awatar Suryadevi: Andrzej Rodan to świetny pisarz antyklerykalny.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów