Wpisy oznaczone tagiem "autostop" (26)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)chcial_go_przestraszyc_ze_walnie…
Baca czeka na autostopie. Podjeżdża facet mówi: - wskakuj. Chciał go przestraszyć że walnie w kobietę. Jedzie na nią i szybko wykręcił a Baca mówi: - dobrze że otworzyłem drzwi bo byśmy jej nie trafili...
 

badowicz199730
 
Macie jakieś marzenia? Pewnie tak, każdy z nas ma. Moim jednym z wielu marzeń jest podróż autostopem po świecie. Jednak nie chciałam się rzucać od razu na głęboką wodę. Zaczęłam więc od Wrocławia. Ponad 500 km. Jak na pierwszy raz uznałam "nie jest źle".
Od początku.
IMG_20161029_024210.jpg



W noc przed planowanym wyjazdem napisałam do kilku couchsurferów z Wrocławia o możliwość przenocowania. Już po chwili dostałam pierwsze wiadomości. Większość z nich była negatywna, ponieważ dużo ludzi wracało do rodzinnych miast na 1.11. Jednak znalazła się pozytywna odpowiedź od Kuby. Więc zakwaterowanie i osobę do pogadania już miałam. Teraz wystarczyło czekać na następny dzień i liczyć na dobroć kierowców.:)
IMG_20161029_165202.jpg


29.10. o godzina 10:30 znalazłam się na wylotówce z Przemyśla z kartonem "Kraków". Po niespełna 30 min zatrzymał się pan Staszek, który jechał, aż do Łodzi. Po rozmowie z nim  doszliśmy do wniosku, że kierowców jadących do Wrocławia, szybciej znajdę pod Łodzią, gdzie jest trasa bezpośrednio na Wrocław, niż łapiąc w Krakowie. Podróż minęła mi bardzo szybko, przy wspólnej rozmowie. Dojechaliśmy do Rgzów. Tam rozstałam się z panem Staszkiem i przechodząc na drugą stronę ulicy, próbowałam łapać coś do Wrocka. Nie minęło 5 minut, a zatrzymał się koleś z dwiema dziewczynami. Rozumiecie? 5 minut. Moi nowi kierowcy okazali się bardzo zabawnymi ludźmi, więc podróż również minęła mi bardzo szybko.

We Wrocławiu byłam ok. godz. 17, do mojego hosta zgłosiłam się ok 18. Od razu poszliśmy w miasto, podziwiać Wrocław nocą. Przy okazji pogadaliśmy, poznaliśmy się bliżej i miło spędziliśmy czas. Po powrocie do mieszkania czekała nas impreza halloweenowa. Studenci prowadzą ciekawe życie. Sam fakt mieszkania w 11 osób. Z pewnością, muszą mieć ciekawie.

Drugi dzień zaczęłam od zwiedzania starówki za dnia i kościołów. Udało mi się trafić również na początek wycieczki "Free walking tour foundation". Przybyłam, zobaczyłam i wróciłam do mieszkania. To był intensywny dzień.
IMG_20161029_185455.jpg


IMG_20161030_202422.jpg


Moja wycieczka do Wrocławia była krótka, więc następnego dnia z rana udałam się na wylotówkę. Po dotarciu na stację ok 11, poczekałam z 3 minuty i mogłam wracać do domu. Tym razem zgarnęło mnie 3 przemiłych panów, którzy kierowali się na Budapeszt. Nasza wspólna podróż zakończyła się na katowickim mopie.
IMG_20161101_110403.jpg


Gdzie po 30 minutach czekania i kilku propozycjach tirowców, niestety tylko do Krakowa, zgarnął mnie pan z Warszawy, który jechał do Rzeszowa w interesach. Stwierdził, że żal mu się zrobiło, że tam marznę, to mnie wziął. Nieważne jaki był powód, ważne, że jechałam dalej z następną ciekawą osobą. W czasie drogi uznałam, że w Rzeszowie będę już, jak będzie ciemno, więc dokończę podróż pociągiem. Kierowca był tak miły, że podwiózł mnie pod sam dworzec. Do Przemyśla dojechałam ok. 19.


IMG_20161101_110421.jpg


Cały wyjazd oceniam pozytywnie. Poznałam fantastycznych ludzi, mam mnóstwo nowych wspomnień, zwiedziłam Wrocław.

Wszystkim wam polecam spełniać marzenia. Czy te duże, czy te małe.
Trzymajcie się. :D

Zachęcam do obejrzenia krótkiego filmiku zmontowanego ze zdjęć z podróży.
flipagram.com/f/zhtMbQcPh5


P.S.Czekam na komentarze, uwagi, odczucia. :):*
  • awatar gość: Świetny opis całej wyprawy. Oby tak dalej, uważaj na siebie i podróżuj nadal :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gosiek1990
 
KrakowskaGóralka: III dzień.
Wydaje mi się, że trzeci dzień jest najcięższy – człowieka dopada początkowe zmęczenie i jeśli samochody nie chcą się zatrzymywać to pojawia się też zdenerwowanie. Tak było i ze mną. Chcieliśmy dotrzeć jak najszybciej do Splitu oraz do Baska Vody, gdzie czekała na nas siostra Wojtka. Z kartkami staliśmy na poboczu denerwując się, gdy kolejni kierowcy nas ignorowali.
-A niech cię dźwi ścisną! –podskoczyłam wołając po swojemu, a Wojtek jedynie się uśmiechnął. Miałam już ochotę rzucić kartonem i wrócić nad morze, gdy kilkanaście metrów od nas zatrzymał się elegancki samochód. Z tymi ciężkimi plecakami podbiegliśmy do niego i okazało się, że kierowca jedzie do miejscowości, którą tak bardzo chcieliśmy zobaczyć. Podczas tej trasy zaczęłam się zakochiwać w krajobrazie Chorwacji – górskie zbocza, przepaście przy drodze, kolorowe domki z czerwonymi dachami i kamienne kościółki. Z nosem przyklejonym do szyby przyglądałam się każdemu mijanemu budynkowi i turkusowej wodzie. A Split? Miasto w pałacu, tak mogę je określić. Dawno, dawno temu był tam ogromny pałac. Piękny. I ktoś wpadł na pomysł żeby w jego murach stworzyć miasto i tak też się stało. Zostawiliśmy plecaki w przechowalni i ruszyliśmy wąskimi uliczkami przed siebie. Po drodze zjedliśmy przepyszne lody arbuzowe, a co krok natykaliśmy się na Polaków. Byłam pod wrażeniem każdego metra tej miejscowości i nawet upał nie był w stanie popsuć mi humoru. A nadmorskie palmy sprawiały, że miałam wrażenie jakbym w ogóle była poza Europą. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że w przyszłości z pewnością wrócimy do Splitu. Po wyjściu z miasta znowu zaczęliśmy łapać stopa. Minęło zaledwie kilka minut i… JEST! Po raz kolejny mieliśmy do czynienia z miłym kierowcą. I znowu cudne widoki – domki na wzgórzach skupione wokół kościółków, zamki kamienne na skałach i cudne morze. Tym razem bez problemu dotarliśmy do Baska Vody. Tam oddaliśmy się błogiemu lenistwu i pływaliśmy w przejrzystej wodzie ciesząc się urokami Chorwacji. Wieczorem rozbiliśmy się na dziko w gaju oliwnym. Otaczały nas krzewy, wokół unosił się bajeczny zapach szałwii, a gwiazdy wyglądały jak brylanciki, które ktoś przyczepił do nieba.

IV dzień.
Pobudka wcześnie rano i walka z inwazją mrówek, które obeszły nasze jedzenie i ubrania. Oczywiście ja w pewnym momencie buchnęłam śmiechem patrząc na mocującego się z tymi małymi stworzeniami Wojtka. Zjedliśmy szybko śniadanie i ruszyliśmy na plażę, gdzie stały prysznice żeby umyć zęby. Ot, spartańskie warunki. I to właśnie tam ustaliliśmy, że do południa jedziemy przed siebie, a potem rozkładamy się na plaży i leniuchujemy. Stopy? Grupa Polaków i Chorwat mający Polkę za żonę. Widzieliśmy też pożar na jednej z wysp. Dym był widoczny z naprawdę wielu kilometrów. Tuż przed granicą z Bośnią i Hercegowiną rozłożyliśmy się nad wodą i zaczęliśmy smażing plażing, co w sumie kompletnie do nas nie pasuje. Na zmianę: pływaliśmy i opalaliśmy się. Widzieliśmy nawet krabika, który pozwolił zrobić sobie kilka zdjęć. Woda była turkusowa, ciepła i dawała ukojenie dla zmęczonych ciał. Bawiliśmy się naprawdę świetnie i po naładowaniu akumulatorów ruszyliśmy dalej. Do granicy podwiozła nas para Francuzów. A ja? Z każdym kolejnym kilometrem coraz bardziej się zakochiwałam. Zielono! Górsko! Morsko! Bajkowo! Wszystko to ujęło moje serce i sprawiło, że chciałam zostać w tym miejscu na zawsze. W myślach obiecałam sobie, że wrócę do tych wiosek, które mijaliśmy i spędzę w nich więcej czasu. A potem trafiliśmy na sad z figami. Zachwyceni zaczęliśmy się nimi zajadać i uzbieraliśmy ich też trochę na drogę. Potem kolejne stopy i z miłą parą dotarliśmy do Medjugorje, gdzie kierowca zaproponował nam nocleg u siebie w hostelu. Mogliśmy wziąć ciepły prysznic, zjeść normalną kolację, którą dla nas przygotowali i wypić pyszne domowe wino. Co najbardziej zapamiętałam z tego dnia? Historię o wojnie domowej w Bośni i Hercegowinie. Nasz gospodarz opowiadał nam, jak to wyglądało, jak sąsiad strzelał do sąsiada i jak spalono jego dom pod Sarajewem, bo jest katolikiem. To coś innego czytać o konflikcie w książkach, a co innego słuchać o nim od osób, które to wszystko przeżyły. Ale co charakteryzuje takich ludzi? Przede wszystkim ciepło, serdeczność i otwartość na drugiego człowieka. Miły Chorwat przytulał nas i chciał spełniać nasze wszystkie zachcianki. Gdy tylko wróciliśmy do pokoju to padliśmy na łóżka jak zabici.

[c.d.n.]
  • awatar olgulka: Super był ten Wasz wyjazd :) Jak tak czytam to mam taką straszną ochotę na objechanie Chorwacji autostopem :)
  • awatar megi94: nie sądziłam, że można spotkać w tak krótkim czasie tylu życzliwych ludzi:)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gosiek1990
 
KrakowskaGóralka: Szykowaliśmy się do tej wyprawy już od jakiegoś czasu. W sumie już kilka miesięcy wcześniej rozmawialiśmy gdzie możemy się wybrać we wrześniu żeby przeżyć kolejną przygodę. Po Estonii i kajakach w połowie sierpnia apetyt jedynie wzrósł. W sumie w ostatniej chwili Wojtek zadzwonił, że zmieniamy trasę i najpierw jedziemy do Lublany, ponieważ udało się znaleźć „nowoczesnego stopa” do stolicy Słowenii na carpooling.pl. Żeby było ciekawiej – był to autobus pełen studentów z jednej z krakowskich uczelni.

I dzień.
Po wesołej nocy i słuchaniu piosenki „Bałkanica” Piersi, która niewątpliwie stała się hymnem naszej wyprawy dotarliśmy do Lublany, w której miałam okazję wcześniej gościć już dwa razy. Dość szybko przeszliśmy przez miasto żeby dotrzeć do idealnego miejsca na łapanie stopa. Ledwo się zatrzymaliśmy i wyciągnęliśmy kciuki i… BACH! Zatrzymał nam się pierwszy samochód i podwiózł nas kilka kilometrów. Potem było trochę trudniej i jedynie kiście zerwanych winogron poprawiły nam humory, ale jakoś udało się dotrzeć do Rijeki. Wrażenia? Naprawdę śliczne miasto położone nad morzem. Jego błękit jedynie kusił i sprawiał, że na twarzach zakwitł nam szeroki uśmiech. Postanowiliśmy rozbić namiot na plaży. Szum wody uspokajał nasze organizmy zmęczone po całodniowej tułaczce, a gwiazdy nad głowami błyszczały jak diamenty. Byłam naprawdę szczęśliwa patrząc na iskrzące się w dali światła miasta, a siedzący obok i obejmujący mnie Wojtek sprawiał jedynie, że chciałam zatrzymać czas.

II dzień.
Pobudka? Szum wody. Wyskoczyłam z namiotu jak oparzona, bo śniło mi się, że nas zalewa, a Wojtek oczywiście siedział rozbawiony i mi się przypatrywał. Gdy on szykował nam śniadanie ja niemal na klęczkach szukałam kolorowych kamieni, które mogłabym zabrać do domu.
-Patrz! –uchachana podstawiłam mu rękę pod sam nos żeby mógł zobaczyć kamyczek, który wzbudził mój zachwyt. –Śliczny, co?
-Przecież to szkło moja ty blondyneczko.
-Jakie szkło? –zmrużyłam gniewnie oczy. –Przecież to zielony kamyk!
-Misiu, to księżycowy kamień, który spadł na ziemię specjalnie dla ciebie. –rozbawiony pocałował mnie w czoło i pogładził po włosach.
-A żebyś wiedział, że specjalnie dla mnie! –próbowałam zachować powagę, ale po kilkunastu sekundach się roześmiałam. –Dla mnie to jest kamyczek i każdy to potwierdzi. –postawiłam na swoim mimo, że w głębi serca wiedziałam, że mój chłopak ma rację.
-Pamiętaj, że wszystkie te kamienie chowasz do siebie. -pogroził mi jeszcze składając śpiwór.
-No oczywiście. -przytaknęłam skwapliwie, ale w środku sama śmiałam się do siebie, bo zawsze wszystkie skały czy kamyki w jakiś dziwny sposób lądowały u Wojtka. Oczywiście ja w tym palców nie maczałam i zawsze mówiłam, że im nóżki wyrosły i same się schowały w jego kieszeniach. :D W świetnych humorach spakowaliśmy się i wychodząc po stromych schodach cieszyliśmy się widokiem rozświetlonego przez słońce morza. A potem po raz kolejny przyszło nam się zmierzyć z trudami łapania stopa i po podwiezieniu nas za miasto przez miłych Niemców musieliśmy ponad godzinę stać w upale. Szliśmy po kilometrze, bo pobocze było kiepskie, a jak na złość nikt nie chciał nas zabrać. Było przed południem, a nas już zaczynał łapać gorszy nastrój, gdy zatrzymała nam się para w busiku przerobionym z karetki pogotowia. Potem już szło z górki i nawet trafiliśmy na parę z Krakowa, która zawiozła nas do Zadaru. Zadar – miasto, jak z bajki. Spacerowaliśmy zaczarowani tymi cudnymi uliczkami i nawet ciężkie plecaki w niczym nam nie przeszkadzały. Do tego nadmorskie organy sprawiły, że nawet teraz szeroko się uśmiecham. I kolejne stopy i dotarliśmy do maleńkiej miejscowości na T, gdzie rozbiliśmy namiot, a wieczór spędziliśmy na pomoście patrząc na gwiazdy i ciesząc się swoją obecnością. Nasza podróż dopiero się rozpoczynała, a kolejne przygody jedynie na nas czekały.

[c.d.n.]

  • awatar megi94: Jak to to robisz, że masz zawsze czas, chęci towarzystwo i odwagę na takie podróże? PS: Piosenka świetna, ostatnio ciągle leci u mnie w aucie:)
  • awatar megi94: a próbowałam zorganizować taki wypad, ale jakoś zawsze odwagi mi brakowało.
  • awatar olgulka: Cudownie jest spędzić noc na plaży. Zazdroszczę :) Bardzo dziękuję za głos, bo każdy jest na wagę złota :) No tak, samochód zdecydowanie rozleniwia :) Ale chyba najważniejsze, że będziecie podróżować razem, nie ważne czy stopem, samochodem, samolotem czy czymkolwiek innym. Co do Paryża to już się nie mogę doczekać :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gosiek1990
 
KrakowskaGóralka: Wstałam jak najciszej żeby tylko go nie obudzić i poszłam do łazienki. Przemyłam na szybko twarz. Wtarłam krem i związałam włosy. Nie miałam zbyt wiele czasu, bo na ósmą miałam się stawić w pracy w Krakowie. Wskoczyłam w szorty i koszulkę. Zarzucałam plecak na ramię, gdy wyszedł z pokoju zaspany. Potarł policzek i mruknął coś pod nosem. Jak zwykle z samego rana był nieżywy. Minął mnie i po kilku sekundach wrócił z dużym kartonem, na którym był napis: KRAKÓW.
-Naprawdę chcesz łapać z Osiedla?
-Naprawdę. -uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że jest zdziwiony i raczej powątpiewa w to, że mi się uda. W sumie droga była osiedlowa i prowadziła jedynie do miasta, a ja porywałam się na złapanie stopa od razu do Krk. -Uda mi się.
-Tylko na siebie uważaj. -ujął moją twarz w dłonie i dał buziaka. Zbiegając po schodach odwróciłam się i zobaczyłam jeszcze jak do mnie macha. Muszę przyznać, że to miły widok. Przebiegłam przez ulicę i zatrzymałam się z poślizgiem na poboczu. Jedzie. Wyciągnęłam kartkę, a w środku obudziło się pozytywne przeczucie. Oooo tak, już wiedziałam, co się za chwilę stanie. Hamulec i kierowca otworzył drzwi. Starszy mężczyzna przypominający wyglądem Mikołaja.
-Jedzie pan może na Kraków? -spytałam zaciskając palce na kartonie. W myślach jedynie błagałam żeby odpowiedział mi twierdząco.
-Niech panienka wsiada. -uśmiechnął się. I co? Nie ma rzeczy niemożliwych! :D
  • awatar olgulka: Ja się nie odważyłam póki co jechać autostopem, ale wiem, że jak kiedyś zacznę jeździć samochodem w trasy to będę zabierać autostopowiczów :D A moje wakacje zdecydowanie za szybko mijają i strasznie Ci zazdroszczę, że mieszkasz tak nie daleko gór bo ja się niestety w Tatry w tym roku nie wybiorę :(
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gosiek1990
 
KrakowskaGóralka: Jak dostać się z domu do Krakowa w świąteczny dzień, gdy bus, który powinien jechać nie jedzie? Jest tylko jeden pomysł - autostop. Oparłam więc plecak o przystanek, torbę z laptopem przewiesiłam przez ramię i czekałam. Jak na złość nawet samochody jechać nie jechały. Jest! Macham. Pierwszy samochód - nic. Drugi - nic. Kilka długich minut przerwy. Trzeci - nic. Czwarty - nic. Piąty - zatrzymuje się. Kobieta. Jedzie do sąsiedniej miejscowości. Wsiadam. W końcu to już kilka kilometrów do przodu. Miło mi się z nią rozmawia. Wysadza mnie na przystanku życząc powodzenia, a ja znowu powtarzam swój manewr. Czekam. Czekam. Czekam. Zaczynam się już denerwować, bo jak to możliwe, że nic nie jedzie? Samochody. Uff... Zatrzymuje się sportowy wóz, ale kierowca jedzie w zupełnie inną stronę. Uśmiecham się i dziękuję, a w myślach postanawiam, że już zawsze będę z sobą nosić karton z napisem "Kraków" i markera. Znowu pustka na drodze i po kilku minutach kolejne samochody. W końcu któryś się zatrzymuje. Kolejne kilometry do przodu, a z kierowcą poruszamy tematy niemal filozoficzne. Nawet nie wiem, kiedy mija mi droga i z radością wysiadam na przystanku. Coraz bliżej do Krakowa. Kilku chłopaków pytam o busa, a oni jedynie parskają śmiechem i mówią, że czekają już od godziny. No dobra. Odsuwam się kilka metrów od nich. Opieram plecak o nogi (czemu on jest taki ciężki?!) i macham. Pierwszy. Drugi. Trzeci. Czwarty. Za mną znowu słyszę śmiech i słowa: "Raczej nikt ci się tutaj nie zatrzyma." Nie odpowiadam nic i dalej macham. Łapałam stopa w Austrii, Słowenii, Chorwacji i na Węgrzech. Nawet w Belgii miałam z tym incydent, więc tu mi się nie uda? Fakt, wtedy łapałam z Wojtkiem, ale przecież sama też potrafię. Zakładam kaptur na głowę i po raz kolejny wyciągam kciuk przed siebie. Stop! Jest. Uśmiecham się do kierowcy, który informuje mnie, że jedzie do Krakowa. Szczęśliwa wrzucam plecak na siedzenie i zapinam pasy. Odruchowo wysyłam wiadomość do koleżanki z numerami rejestracyjnymi wozu. Rozmawiamy o mchach, porostach, pogodzie i żyjątkach, które pływają w wodzie, a które nie są widoczne gołym okiem. Coś jak uniwersytecka lekcja biologii. Mężczyzna nadkłada drogi i wysadza mnie w samym centrum życząc miłego dnia. Ha! Dotarłam do Krakowa! Zadowolona z samej siebie w podskokach idę na tramwaj. Nie ma busa? Do Krakowa bez niego też da się radę dotrzeć. :D
  • awatar onca: Weź sobie zastrzeż to co tu "na klikasz" bo masz fabułę na świetną książkę! p.s. po okładkę proszę do mnie-coś zaprojektujemy ;)
  • awatar Blonde Angel: a to czemu w świąteczny dzień wracałaś? nie lepiej poczekać jeden dzień? wiem, wiem ciągnie wilka o lasu, znaczy Gosię do Krakowa, ale mimo wszystko ;) w domu aż tak źle było? :/
  • awatar anakonda: Nie bałaś się? Ja bym chyba nie potrafiła. I zgadzam się z Bellum2013 - fabuła jest na naprawdę świetną książkę :) pomyśl o tym :) Od kiedy jeździsz stopem?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

etraveler.pl
 
Czy można podróżować autostopem przez Laos? Można, ale jest dosyć ciężko, zresztą przeczytajcie sami. etraveler.pl/(…)na-pace-przez-laos,artykul.html…
 

etraveler.pl
 
Kto nie ma ochoty na wieczne wakacje? Pewnie wiele osób. Nie wszystkich, a wręcz niewielu jednak na to stać. Kiedy zaczynamy kalkulować koszty przelotu/przejazdu, posiłków, nie mówiąc już o noclegu serce zaczyna przyspieszać. Potem analiza budżetu i okazuje się, że znów trzeba będzie przełożyć wymarzoną podróż na bliżej nieokreślone później. Tymczasem są sposoby na to, by doświadczać niezapomnianych przeżyć podróżniczych. Nie mając przy tym ani grosza albo posiadając naprawdę skromne środki.


etraveler.pl/nocleg-za-darmo-na-calym-swiecie,ar…
 

pinio
 
Dominik Panek: Autostopowicz ukradł auto kierowcy, który go podwoził - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1ouv8j  #autostop #policja
 

kciuk-pl
 
Wietnam zajmuje drugie miejsce pod względem światowej produkcji kawy (zaraz za Brazylią). Ponad 50% tego surowca, pochodzi z wyżynnej prowincji Dak Lak.

Link: www.kciuk.pl/Kawa-w-Wietnamie-mini-reportaz-o-ro…
 

carpooling
 
carpooling: Tadam!!! #Niespodzianka gotowa: przedstawiamy naszą #aplikacja na #Facebook.a: apps.facebook.com/carpooling_pl
Przeszukiwanie bazy #przejazdy.ów, podgląd #przejazd.ów dodanych przez #znajomi.ych, podgląd #profil.u, dodawanie ofert i zapytań… Podajcie dalej - im więcej osób się dołączy, tym większe szanse na znalezienie #kierowcy lub pasażera!
#carpooling #autostop
 

carpooling
 
carpooling: W najbliższy #piątek wieczorem w ramach #autostop.owego SLOT FEST "o wschodzie" będzie mowa także o #carpooling.u. Szczegółowy #program pozostałych #warsztat.ów, slajdowisk, #koncert.ów i #pokaz.ów oczywiście na oficjalnej stronie #wydarzenia: slotfestkrakow.blogspot.com/p/program.html
 

carpooling
 
carpooling: W dniach 4-7 #listopad.a #Kraków zaprasza na czwartą już edycję #SLOT FEST "o wschodzie". Tym razem tematem przewodnim będzie #autostop! Relacje i slajdy z dalekich autostopowych #podróże.y, #koncert.y, #warsztaty artystyczne i kuglarskie, warsztaty #język.owe - będzie się działo! www.carpooling.pl/news/viewNews/151
 

carpooling
 
carpooling: Właśnie uruchomiliśmy lokalną wersję dla #Wielka #Brytania, dzięki czemu do bazy trafią #oferty przejazdów na terenie Wysp. Waszych anglojęzycznych znajomych zapraszamy na www.rideshare.co.uk/, a wszystkich #Polak.ów mieszkających na terenie Wielkiej Brytanii zachęcamy do umawiania się na wspólne #przejazdy do #Polska i z powrotem za pośrednictwem #Carpooling.pl: www.carpooling.pl/news/viewNews/117
 

carpooling
 
#News na dziś: serwis #Carpooling.pl jest już dostępny w wersji uproszczonej na telefony komórkowe! A zatem jeśli ucieknie Wam #pociąg albo Wasz #lot zostanie nagle odwołany, szukajcie #przejazd.u na m.carpooling.pl/! Więcej informacji na temat wersji "light" znajdziecie tutaj: www.carpooling.pl/news/viewNews/106
 

carpooling
 
carpooling: Dowód na wyższość #carpooling.u nad #autostop.em, czyli dlaczego lepiej wiedzieć wcześniej, z kim się pojedzie ;)
 

kciuk-pl
 
Start we Wrocławiu - meta we włoskim Rimini. Ponad 300 studentów wrocławskiej Akademii Ekonomicznej wystartowało w wyścigu Auto Stop Race.

Link: www.kciuk.pl/Studenci-scigaja-sie-na-autostradac…
 

 

Kategorie blogów