Wpisy oznaczone tagiem "bawaria" (22)  

alexis1989
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kasiarrr12
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kasiarrr12
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kasiarrr12
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banzajpl
 
 Jesień, zupełnie niesłusznie, kojarzy się z pluchą, wiatrem, łysymi drzewami i chęcią powolnego zapadania w sen zimowy. Owszem, można się okutać w ciepły koc, włączyć telewizor i...
www.lifestyle.banzaj.pl/Miejsca-ktore-warto-odwi…
 

folk24
 
Co roku w czasie Zielonych Świątek bawarskie miasteczko Regen rozbrzmiewa tysiącem dźwięków. To znak, że zaczyna się kolejna edycja "Drumherum", festiwalu kultury i muzyki tradycyjnej. Częstym gościem jest tu poznańska kapela. www.folk24.pl/wiesci/polska-perelka-w-bawarii/
 

kciuk-pl
 
Pajęczaki, do których zalicza się kleszcze są bardzo niebezpieczne, bo przenoszą trudne do wyleczenia choroby, np. kleszczowe zapalenie mózgu lub..

Link: www.kciuk.pl/Inwazja-kleszczy-Sa-zarazone-wiruse…
 

kciuk-pl
 
Zobacz galerię z raju piwoszy! Tegoroczny Oktoberfest wypał może nieco deszczowo, ale po paru kulach chyba nikomu to nie przeszkadzało

Link: www.kciuk.pl/Najlepsze-zdjecia-z-Oktoberfest-a70381
 

kciuk-pl
 
Dwa dni cała niemiecka policja szukała trzech niepozornych kufrów wypełnionych banknotami o łącznej wartości miliona euro. Pieniądze wypadły z opancerzonej ciężarówki do przewożenia pieniędzy na autostradzie w północnej Bawarii.

Link: www.kciuk.pl/Zolnierz-znalazl-milion-euro-Oddal-…
 

kciuk-pl
 
Dziesiątki kelnerów z bawarskiego Regensburga postanowiło nie obsługiwać neo-nazistów.

Link: www.kciuk.pl/Tu-juz-5-piw-nie-zamowia-a22621
 

kciuk-pl
 
W Badenii – Wirtembergii obowiązuje w określone święta zakaz tańczenia w klubach i barach. Żeby tylko nie zainspirowało to naszych moherków.

Link: www.kciuk.pl/Ciemnogrod-w-Niemczech-Maja-tam-zak…
 

kciuk-pl
 
W opinii wielu na taki tytuł zasługuje zamek Neuschwanstein połozony w Alpach Bawarskich.

Link: www.kciuk.pl/To-najpiekniejszy-zamek-swiata-a10972
 

nortus
 

Bezdzietne małżeństwo emerytów w Inzell (Bawaria) wysadziło się w powietrze wraz ze swym domem, nie widząc wyjścia z trudnej sytuacji finansowej -
poinformowała policja.


Do desperackiego kroku emerytów skłoniły problemy finansowe. Kilka godzin po tym desperackim akcie do prokuratury dotarł ich list, z którego wynika, że starsi państwo zdecydowali się popełnić samobójstwo.

Dom 67-letniej kobiety i 75-letniego mężczyzny miał zostać zlicytowany. Był obciążony długiem hipotecznym wysokości 480 tysięcy euro.

W środę nad ranem dom zniszczyła potężna eksplozja
Osiem okolicznych domów i wiele zaparkowanych w pobliżu samochodów zostało uszkodzonych. Szkody
oszacowano wstępnie na kilkaset tysięcy euro.

Policyjne śledztwo wykluczyło udział osób trzecich w spowodowaniu eksplozji.
--
szokujące
  • awatar Punking: o kurde... nieźle, ale w sumie nie dziwię się że to zrobili. Z takimi długami ?! Ale to trzeba być zajebiście odważnym, nawet będąc na skraju życia
  • awatar pstryk: straszne...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Punking: @pstryk: to się nazywa desperacja
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 


Niby zwyczajna niemiecka autostrada. Aż tu nagle niecodzienny widok.Pracownicy Pomocy Technicznej, którzy patrolowali drogę w pobliżu miejscowości Hof w Bawarii, zauważyli auto... jadące do tyłu.

Kiedy drogówka wylegitymowała kierowcę, okazało się, że jest nim 36-letni... polski eurodeputowany

Niemieccy policjanci byli zdumieni, gdy kierowca, który chwilę wcześniej jechał autostradą do tyłu, wręczył im swój paszport dyplomatyczny. Wynikało z niego, że jest polskim deputowanym do Parlamentu
Europejskiego - podała niemiecka agencja DDP. Nie ujawniła jednak, o kogo konkretnie chodzi.

W tej sytuacji nie było oczywiście mowy o mandacie
- europosłów chroni immunitet dyplomatyczny. Bawarskiej policji nie pozostało nic innego, jak pouczyć Polaka.

---
kolejny debil za kółkiem
Pokaż wszystkie (6) ›
 

sadat
 
Się jeździ po świecie i się wspomina

Oprócz tego że biegam i o tym opowiadam światu (w proporcjach – 5% sportu, 95% lansowania się jego uprawianiem), mam jeszcze wiele innych zainteresowań. W wolnych chwilach pora powspominać moje podróże – od pewnego czasu „sobie latam tu & tam”. Nic wielkiego ale zawsze miło ruszyć tyłek z miejsca.

W grudniu 2007 poleciałem więc do Monachium – to takie miasto w Niemczech. Nie jest to destynacja szczególnie popularna wśród turystów i nie ma się czemu dziwić. Niemcy (tacy co to mieszkają w Niemczech właśnie) to generalnie bardzo niemili ludzie. W ich zwyczaju jest napadanie sąsiednich krajów, grabienie ich mienia i produkowanie brzydkich samochodów. Monachijczycy zaś (to są ludzie którzy niedość, że są Niemcami to jeszcze mieszkają w Monachium właśnie) są tamtejszą awangardą gburowatości – w sumie, po wszystkim, cieszyłem się, że mnie nie rozstrzelali. Strzelanie do ludzi na ulicach to niemieckie hobby – są w tym mistrzami świata nieprzerwanie od 1939 roku.
No i co można robić w takim mieście jak się tam już przyleci? Ja na sam początek, spontanicznie (lubię to słowo) udałem się na mecz Bayernu Monachium. Stadion zrobił na mnie wrażenie kolosalne. Stojąc na górze (najtańsze bilety kupione u konika) miałem lęk wysokości i wstając obawiałem się, że spadnę wprost na dół w objęcia Lukasa Podolskiego. Mniejsze wrażenie zrobiła cała reszta widowiska. Wynik 0:0, doping „sobie taki sobie”, a jak na tyle osób na trybunach to wręcz żałośnie słaby. Po wszystkim zgubiłem się i obszedłem Allianz Arenę dookoła, w końcu dotarłem do metra i jechałem w takim ścisku, że jak to mawiał sam Michał Anioł „nigdy nie byłem tak blisko kobiety jak wtedy”. Dodajmy jednak, że niemiecka kobieta ma wąsy, wielki brzuch i śmierdzi piwem. Jest też powszechnie stosowana do wyszukiwania trufli.
Na tym filmie udało mi się uchwycić akurat tą chwilę kiedy część stadionu zaangażowała się w doping:

Tutaj zaś kobieta za mną (tubalny głos dodatkowo zniekształcany przez wąsy i brodę) angażuje się w śpiewanie:



Samo miasto jest ładne i może się podobać. Może ale nie musi, bo musi to na rusi. Zabytkowe centrum przyjemne – wieczorne spacery bardzo miłe. Na rynku dziesiątki budek z grzanym winem i kiełbasą w bułce na sto sposobów . Dla miłośników Adolfa H. obowiązkowa wizyta w Hofbrauhaus, czyli piwiarni którą sobie wódz upodobał szczególnie. Ja jej progów nie przekroczyłem, ale zza okien patrzyłem zziębnięty jak ludzie tam się bawią, jedzą i piją i piją i piją i piją i piją i piją i piją i piją. Niemcy obu płci wesoło stukali się kuflami a po solidnych łykach piwa, ocierali swoje wąsy i brody z zadowoleniem.
Poza „starówką” i słynną katedrą (trochę jakby brudną) polecić można i inne miejsca. Kompleks olimpijski (nie że monachijczycy mają kompleks olimpijski ale że mają takie miejsce gdzie się odbywały Igrzyska w 1972) ciekawy ale stary i już średnio jary. Taki przykład architektury minionej epoki. Stadion duży ale nie wiem jak tam można było grać w cokolwiek. Wiatr tak pizgał (za przeproszeniem), że co mniejszych zawodników chyba zdmuchiwało tam z murawy. Okolice Uniwersyteckie i Englischengarten też były ok – w parku jak w parku, dużo przebrzmiałej zieleni, błoto i podejrzane dwójki obśliniające się na ławkach w przerwie między zajęciami. Czy o takich Niemcach marzył Adolf H.?
Wymieniać można jeszcze długo. Jak ktoś lubi sztukę i ją rozumie, to może pójść do jakiegoś muzeum. Pinakotekę sobie darowałem, ale do Muzeum Techniki, to i owszem, zawitałem. Tutaj znowu, wszystko nieco już stare, ale sala poświęcona lotnictwu zrobiła na mnie spore wrażenie. Ślinotok wywołany przekrojem Boeninga 707 (rozmiarów naturalnych) udało mi się zatamować dopiero po powrocie do Ojczyzny. Wyprawa do podmiejskiego Dachau była zaś przeżyciem wyjątkowo poważnym. Jesienna aura i kapuśniak z nieba dodatkowo wzmacniał siłę wyrazu tego miejsca. Spacery po mieście, nawet takie bezcelowe, też były miłe. Chociaż – bez rewelacji. Jak się dobrze przyjrzeć to widać było ślady zniszczeń po wojnie. Niby wszystko odbudowane za pieniądze ukradzione Polakom i Żydom ale ślad jednak pozostał. Kto szuka, ten go na pewno znajdzie.
Jeżeli chodzi o lokum i jedzenie, to pierwsze miałem dość podłe. Spanie w 8 osobowym dormitorium też trzeba było jednak przeżyć choć raz w życiu (ten jeden raz zupełnie wystarczy, zapewniam). Jednej nocy w pokoju bawiły się pijane hiszpanki, innej - metalowcy. Wychodziłem rano, wracałem jak najpóźniej się dało. Co do jedzenia to jako były pracownik McDonald’s w każdym kraju w jakim jestem staram się sprawdzić czy rzeczywiście wszędzie hamburger smakuje tak samo (hamburger – no bo na Big Maca to mnie przecież nie stać by było!). Tam smakował całkiem dobrze. Poza tym, obiadowałem się w małej tajskiej restauracji. Każdego dnia szukałem jej godzinami, raz tam trafiałem a innym razem nie. Jej zagubienie w czasoprzestrzeni mnie zadziwiało, zupełnie jakby sama decydowała czy się pozwoli mi znaleźć czy też nie. To wprowadzało „element magiczny”.

Generalnie. Polecam Monachium ludziom którzy widzieli już wszystko i się nudzą albo takim którzy (jak ja) nie widzieli nic i dali się skusić na promocyjne ceny biletów.

Monachium – 3+

A na zdjęciach:

Allianz Arena w czerwonej poświacie,
Deszczowe Dachau,
Wspomniany przekrój Boeinga 707,
Ogród angielski i
Kościół którego nazwy zapomniałem :)
 

 

Kategorie blogów