Wpisy oznaczone tagiem "bdsm" (145)  

neriel99
 
<iframe width="500" height="280" frameborder="0" allowfullscreen="" src="embed.wattpad.com/story/85803484" ></iframe>

^ sprawdzam z ciekawości czy działa :P

Nowy rozdział ;3
www.wattpad.com/456334263-two-faces-one-love-~ka…

Niedługo to się rozkręci, mamy masę pomysłów, a codziennie dokładamy nowe cegiełki.


luhan-leaving-exo-instagram.jpg
 

dodheimsgard
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
høst☾:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dodheimsgard
 

“Przygwoździłbym Cię do łóżka i nie byłoby mowy dopóki nie wgryzłbym Ci się w kark i nie doszedł w Tobie”

 

ladybdsm
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

sincara
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

todragherin
 
todragherin: Ohohoho. Tak dużo się zmieniło. Niby w jeden weekend, ale tak naprawdę już się na to zanosiło.

W piątek przyjechał mój bdsmowy przyjaciel w odwiedziny. Widzieliśmy się ponad pół roku temu na Woodstocku, także fajnie było się zobaczyć i pogadać nie tylko przez gg, telefon czy skypa. W sobotę noc we trójkę, przyzwolenie Pana dla przyjaciela, że może wszystko. I w porządku, czekałam na to. Było super. ALE

No właśnie, ale. Ale się czułam, jak nie uległa swojego Pana. Przyjaciel był bardziej moim Panem, niż "mój Pan". Czułam po weekendzie złość na tą sytuacje, bo w końcu jak to jest?
1. Nie mam czutki do ludzi i okazuje się, że mój Pan to debil?
2. Nie mam czutki do dominujących i okazuje się, że mój Pan to debil?
3. Mój Pan to nie mój Pan, a ktoś-tam, kto w ogóle nie myśli, nie bierze tego poważnie i ogólnie to tylko czysta zabawa (ale nawet w zabawie o pewnych rzeczach trzeba myśleć)?
4. jestem idiotką i w sumie wszystkie punkty są prawdziwe? (ha-ha-haaa, wybieram bramkę nr 3)

Wczoraj się z nim spotkałam to omówić. Ogólnie nie ma to we mnie większego wydźwięku, bo najwyraźniej świadomie czy półświadomie się tego spodziewałam, ale też nie angażowałam się. Sytuacja była jasna, że związku z tego nigdy nie będzie (co, jak pisałam, okazało się w trakcie, "śmieszne" niedomówienie), ale nie było dla mnie jasne, że on mnie nie traktuje, jak swoją uległą-uległą (nie będę tego tłumaczyć, notka bardziej dla mnie, na pamiątkę). Strzelił mi w twarz tą zaskakującą informacją i zdałam sobie sprawę z kim mam do czynienia.

Tylko... Boli mnie dupa, że teraz wyjazd do Warszawy stoi pod wielkim znakiem zapytania. Wieczorem się z nim widzę, będziemy to omawiać.

Kolejny "pan". Ciekawe, czy kiedykolwiek poznam kogoś, kto zasłuży na miano Pana czy Sadysty Z Prawdziwego Zdarzenia. Bardzo ciekawe... Na razie w to nie wierze i podchodzę z jeszcze większym dystansem.
Mimo wszystko, cieszę się, że spotykam ludzi, którzy nieświadomie swoją głupotą mnie uczą.



Tymczasem... Spotkałam kogoś na czacie. I historia zaczyna się od nowa, heh. Norma. Nie usiedzę bez wrażeń jednego dnia. Na razie nie chcę poruszać tego tematu (tego, że nie mogę usiedzieć).
  • awatar ineedadollar: Skomplikowane są dla mnie wasze relacje. W ogóle relacje pan-ulegla
Pokaż wszystkie (1) ›
 

todragherin
 
todragherin:
youtu.be/uMK0prafzw0


Temat DD/lg postanowiłam zgłębić teoretycznie. Powoli, do przodu. Odkrywam, co mi się w tym podoba, a co nie. A Pan... No cóż, jest dobrze. Zobaczymy, na ile się to rozwinie. Jak na razie wychodzą pewne rzeczy zupełnie naturalnie.

Wczoraj Pan przyjechał znów do mnie. Chyba mój różowy pokój mu się spodobał. Miałam końcówkę okresu (w sumie nadal mam), a tak mi się chciało bardzo. Przekonałam Pana, żeby mnie zerżnął - niedobra ja, haha. Najgorsze jednak jest to, że nie doszłam. Dosłownie zabrakło jednego pchnięcia... Wkurwiłam się (inne słowo nie pasuje, naprawdę) maksymalnie, strzeliłam focha, po chwili zrobiło mi się smutno, ale Pan ma piękną umiejętność poprawiania mi nastroju, także długo to nie potrwało. Czasami się zastanawiam, czy on to robi świadomie, czy może wychodzi mu mimochodem. Musiał wyjść ok 21:00, a ja starałam się ze wszystkich sił, by mnie jeszcze popieścił. Leżałam na podłodze i trzymałam go za nogi. Nie udało mi się go przekonać (taaa... jakbym miała cokolwiek do gadania, ech), ale za to, jak tak leżałam na podłodze, to zrobiłam mu fotkę, jak na mnie patrzy z góry. Strasznie mi się podoba. Kiedy nada się okazja, to mu trzasnę taką sesję z tego poziomu, bo Pan jest przystojny, ale taki kadr rozwala na łopatki po prostu. No i powiedział, że nie mogę ściągnąć obroży, dopóki sobie nie zrobię. A że odprowadziłam go do samochodu, zapaliłam sobie fajkę i wróciłam do domu, to ochota przeszła. A jeszcze musiałam posprzątać... I zabrakło mi czasu. Musiałam spać w obroży. A teraz nie mam za bardzo jak się zmasturbować, także będę zapieprzać na konsultacje w obroży, na zakupy i do pracy. Z jednej strony - ludzie się już przyzwyczaili (np. domownicy), ja też, ale z drugiej... No, jakoś tak średnio chodzić w normalnej, skórzanej obroży z kółkiem z przodu cały dzień.


Aaaaach, no i zakupy! Dziś jadę po pas i pończochy <3 Swoje pierwsze!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

todragherin
 
todragherin: Dziś Pan wyciągnął mnie wieczorem z domu. Miałam być bez stanika i włożyć sobie podpaskę w majtki. Jak przyszłam, kazał usiąść na tylnym siedzeniu w aucie. Podsunął opakowanie pończoch, kazał je założyć. Na koniec miałam się sama spiąć w kajdanki i tak jechać do miejsca docelowego. To auto jest już nośnikiem wspomnień, które warto spisywać. Kiedy do niego wsiadam, to rzeczywistość zamyka się w tej przestrzeni i wszystko inne przestaje się liczyć.

I tutaj urwę, bo ważne jest dla mnie coś innego. Od jakiegoś czasu obserwuję u siebie stały wzrost częstotliwości zachowań mi dotychczas nieznanych. Pan wywołuje we mnie tyle dziwnych uczuć i potrzeb, na które nie znam nawet nazwy. Do końca nie wiem, o co właściwie mi chodzi.
Zaczęło się od pierwszego spotkania, a dokładniej spaceru do auta, którym mieliśmy pojechać do hotelu. Kiedy szłam obok niego i złapał mnie za rękę, to poczułam się... Mała? Taka skulona w sobie, ale nie mylić z podkuleniem (w sensie, jak ogonka, że ze strachu czy niepewności). Czułam, że jestem bezpieczna, że on się mną zaopiekuje. To trochę abstrakcja, bo jak obcy facet, dopiero co poznany, może być przez moją a la świadomość tak odebrany. Później... Pojawia mi się w głowie inna sytuacja, inne spotkanie, kiedy opowiadał mi i tłumaczył, na czym polega jego sytuacja w domu. Wielkie starcie, czułam się w pewnym sensie oszukana, wkurzona... A jednocześnie - nie usiadłam na drugim krześle, usiadłam przy jego nogach, bo czułam całą sobą, że to moje miejsce (co trywialnie brzmi, ale cóż poradzić). To pomieszane trochę. Albo kiedy wtulałam się w niego, kiedy on całował mnie w czoło... Te potrzeby rosły, powstawały właściwie, formowały się, a ja nie wiedziałam, co to właściwie jest. Ostatnio szczególnie widać to po moich smsach i mailach. Zaczęło się od jednej wiadomości, gdzie "krzyczałam" Panie, Panie, Panie przez ileś tam linijek, bo chciałam, by zwrócił na mnie uwagę, bo się nudziłam i coś tam... On na to pozytywnie zareagował, co otworzyło kolejne możliwości. Zaczęłam w niektórych sytuacjach z nim dyskutować, "ale dlaczego nie?", "Panie, proszę", "ale to nie moja wina", częściej się wstydzić... Strzelać foszki jakieś... Jedna część mnie mówi "WHAT THE FUCK are u doing?!?", a druga - chuj właściwie wie.
Uwielbiam to, jak mówi do mnie "Malutka" albo "Mała", całuje mnie w czoło, przytula... Albo mówi, że małe dziewczynki potrafią robić xyz, albo że nie powinny czegoś robić. Dziś była właśnie taka sytuacja. Wywołała we mnie reakcję, której forma mnie jednocześnie sromotnie zdziwiła, zakłopotała, zawstydziła (w mojej własnej głowie, Pan nie widział moich myśli przecież). Pan odliczał czas do orgazmu i nie udało mi się dojść. Powiedział coś w stylu, cholera, z wrażenia nawet nie pamiętam dokładnie, że małe dziewczynki potrafią dochodzić na komendę. I tu pojawia się moja reakcja, w głowie:
- No ale, Tatuś, nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!
Po 1. w ogóle nie lubię tego określenia, Daddy brzmi lepiej, ale przecież mówię po polsku, także Daddy przechodzi mi jedynie przez palce na klawiaturze.
Po 2. no dobra, jara mnie to w 100%, kogo ja oszukuję.
Tak czy inaczej, nie spodziewałam się tego w mojej głowie. Nie powiedziałam tego na głos. Nie wiem, do czego to prowadzi i czy do czegokolwiek. Wstydzę się tego, a jednocześnie tak bardzo pragnę...

Tylko właściwie, to czego pragnę? - moje zadanie domowe w tej kwestii.

Teraz się stresuję, bo napisałam o tym wszystkim (chaotycznego) maila do Pana i czekam na odpowiedź, która może nadejść za godzinę, a może jutro... Nie zasnę za cholerę, w mojej głowie pojawiają się scenariusze, które wiem, że są z dupy, bo Pan się tak nie zachowuje po prostu, ale widzę m.in.:
1. Pan się ze mnie śmieje i pisze "co ty sobie wyobrażasz, masz być moją suką, a nie jakąś little",
2. Pan się śmieje i nic poza tym,
3. pisze "kompletnie tego nie rozumiem"
4. nic nie pisze i omija temat, ignoruje mnie,
5. bagatelizuje to + punkt 4,
6. pomyśli, że kręcą mnie jakieś pieluchy - w sensie, że dorobi sobie do tego historię i teorię,
7. zacznie się pytać, czy mam zdrowe stosunki z ojcem xD (to akurat wymyśliłam, by dodać sobie otuchy).

Chowam się pod kołderką i się obawiam, tak.



No i głodna jestem. Hm.
 

todragherin
 
todragherin: Od jutra przez kilka tygodni będę szkolona (korespondencyjnie) przez obcego Mastera na sesję ze swoim Panem.


Trochę to do mnie nie dociera.
Na dniach się rozpiszę.



A czy prawdziwe oblicze skrywa się w moim pokoju - to zasługuje na osobny post, bo na pewno nie na skromną odpowiedź w komentarzach.
 

todragherin
 
todragherin: Ojeojejejejejeoejeoejoojojojo!

Kiedy nagle się okazuje, że Pan za 30 min będzie w moim pokoju po raz pierwszy, to nagle czas się wydłuża i mogę:
1. wejść pod prysznic,
2. pomalować brwi i rzęsy,
3. przebrać się w wyjściową piżamkę (hihi),
4. pochować wszystkie ciuchy,
5. posprzątać podłogę z papierków,
6. pościelić łóżko,
7. kilka razy zaszlochać w duchu z nerwów!

Mój pokój jest przeciwieństwem tego, jak się noszę na co dzień. Dla ludzi spoza kręgu rodziny i przyjaciół jestem laską ubierającą się zawsze na czarno, noszącą glany, panterkowe miniówki i wściekle różowe słuchawki. Mój pokój natomiast... Jest cały słodki, różowy, dziewczęcy. Wszystko mam różowe - ściany, pościel, myszkę do lapka, mazaki, światełka, obudowę do telefonu, kubki, kosz na śmieci, kwiatki i doniczki, piżamę, ciuchy, w których chodzę po domu, tablicę, kartki papieru, twister i motylek do ćwiczeń, wstążki, całe łóżko (wersalka w sensie)... I dziś nawet mam paznokcie różowe.

I teraz Pan zderzy się z tym różem i wśród tego różu mnie zerżnie. Nie wiem, co mnie bardziej przeraża - jego reakcja na opętanie kolorem, czy moja reakcja na jego kutasa w mojej cipce w moim własnym pokoju*.



* dla mnie moje mieszkanie jest bardzo aseksualne, BARDZO
  • awatar ineedadollar: Ty i róż? W życiu bym nie wpadła na takie połączenie :D
  • awatar ineedadollar: Życzę stosunkowo udanego wieczoru :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

todragherin
 
todragherin: Ostatnio przechodzę jakieś humorki, dziwne nastroje... Nawet na spotkaniu z Panem dziwnie się zachowuję. Na początku dobry nastrój, a później stanowczość, pyskowanie, by w końcu zabrnąć w złość i ciszę z mojej strony. O chuj ci chodzi, mózgu?

Zauważam pewne rozluźnienie. I zaczęło mi przeszkadzać wszystko. Mrowi mnie, swędzi każdy pyłek. Wszystko mnie mierzi. I wszystko poddaję pod wątpliwość.

Ciebie też.

Staram się zachować dystans. Zarówno do tego, co mam przed sobą, jak i do tego, że zachowuję dystans. Trudno jednak o obiektywność, kiedy stoi się przed lustrem i z nim rozmawia. Gdzie się nie obrócisz - to tam się nie zobaczysz... Gdzie nie spojrzysz - to zawsze gdzieś będzie ciemna, niewidoczna strona księżyca.

Potrzebuję byś mnie jebnął o ścianę. Pieprznął mi w twarz z impetem. Wziął kabel i zamachnął się kilkadziesiąt razy. Pragnę bólu, którego nie jestem w stanie wytrzymać. O którego odejście będę błagać. Który wypiera myślenie, wypiera umysł, istnienie. Wbrew mnie, zamiast mnie, poprzez mnie - zamknij mnie w jednej wielkiej ranie, która krwawi.

Czekam, czekam, czekam. A sadysta w Tobie jest nieśmiały. Zaczynam się nudzić. Nie męczysz mnie. Nie dotykasz mnie do żywego. A ja chcę, być podniósł rozżarzony pręt, który złożyłam Ci w ofierze pod nogi, wsadził go delikatnie i rozprysnął mnie na ścianę - rozmiękczoną, rozmemłaną, rozbryzganą. Użyj narzędzi, które Ci daje, Panie. Nie mogę dłużej czekać, kurwica mnie weźmie, a złość do żywego, do końca będzie szarpać mi wnętrzności.

Zastrzel mnie, jeśli będziesz musiał.



youtu.be/4V-Mgi1Fkio
 

todragherin
 
todragherin: To, że robię najlepszą laskę pod słońcem wie każdy facet, który miał ze mną do czynienia bliżej niż dalej. Także niespecjalnie dziwi mnie skromnie skrywany zachwyt Pana. To tak w ramach wstępu.


Słucham sobie drugi już raz albumu Nine Inch Nails "Pretty Hate Machine":



Wczoraj, kiedy wracaliśmy znad rzeki, rzekłeś, że jestem pierwszą kobietą, która nie mówi, że masz dużego. (fajnie to brzmi) I cóż. Ja mam pasję w sobie, jeżeli chodzi o seks i szczęście również, bo spotykam na swojej drodze facetów dobrze obdarzonych i nie znam problemu, jakim może być sławetne "nie, przecież nie liczy się wielkość penisa, coś ty!". To tytułem wstępu nr 2.

Wczoraj pierwszy raz byłam rżnięta na dworze. Miałam tam jakieś zabawy w parku, kiedy facet robił mi minetę pod jakimś drzewem. Jednak seksu jako takiego nigdy nie zaliczyłam. Bardzo mi się podobało, bo nie dość, że ładny widok (taaaa, jakbym zwracała na to uwagę), to wygodnie było. Na miejscu, w którym byliśmy, leżały powalone trzy drzewa. Daje to pewną pulę możliwości, jeżeli chodzi o kombinowanie z pozycją. A kiedy Pan skończył, to ubrałam majtki, rajstopy, spodenki i wyszliśmy na ścieżkę. Mogłam sobie wsadzać rękę w kroczę i czuć wilgoć swoich soków i Pana spermy. Lubię to, szczególnie wkładanie takich mokrych palców do ust. Zapach też ładny. Za swoim ogólnie nie przepadam, ale takie połączenie to już co innego.

Zastanawia mnie dziś kilka rzeczy, ale nie chcę o nich na razie pisać, bo do końca nie wiem, co tak analizuję.

Za miesiąc Warszawa. Nie mogę się doczekać. Myślę, że Pan wykorzysta to, że spotykamy się z moim bdsm'owym przyjacielem. Dwóch facetów i jedna kobieta - to już brzmi lepiej niż dobrze, prawda?


Smutno mi jakoś. Cóż.
 

todragherin
 
todragherin: Niedawno dostałam maila z treścią takową, że mam obejrzeć nadesłany film i zwrócić na niektóre rzeczy uwagę. Zapytałam się, na które właściwie, bo, jak sami możecie zobaczyć, film ma sporo szczegółów, wiele można z niego wypisać praktyk bdsm. Nie uzyskałam konkretnej odpowiedzi, a jedynie krótkie "na wszystko". Zastanawiam się, co Pan zaczyna planować. Może chodzi o to kółko do pyszczka, by buzia była otwarta (jak to się, kurde, nazywa?)?

www.hdzog.com/videos/6096/submitted-hottie/?source=66

Tak czy inaczej, mokro mi się zrobiło, ot co. I nie dostałam pozwolenia, by się zadowolić. Nie byłam zdziwiona, bo ostatnio Pan rozdał mi wiele orgazmów - z własnej ręki i mojej, także nic zaskakującego... Ja się cieszę, bo zaczynałam się czuć jakoś... Swawolnie, if you know what i mean.

Pan mimochodem CHYBA zapowiedział, że wpadnie na chwilę, by mnie porwać i się zrelaksować. Mogę nie mieć orgazmów tydzień, oby to się tylko sprawdziło, bo największą przyjemność nie sprawiają mi własne, a Pana orgazmy. (oho, ale ze mnie przykładna uległa, miód, cud, żel do anala przyłóż! - haha) A jak przeczytałam tego maila z "niby zapowiedzią", to aż podskoczyłam z radości.

_______________________________________________________


A co do muzyki. Ambient ma swoją podgrupę, tzw. dark ambient. Sam ambient to eksperymenty, a ten drugi... Nie znam bardziej mrocznych dźwięków, które działają, jak wódka na dobrze wypełniony brzuch. Ha! No właśnie! Album "Heresy" Lustmord to moje pierwsze zderzenie z dark ambientem. I, kurwa mać, kocham tą muzykę!
Tu album Lustmord, który przesłuchałam już dwa razy:



A teraz właśnie zaczynam wsłuchiwać się w "76:14" Global Communication Toma Middletona i Marka Pritcharda. I wczytywać się w informacje o tym.
  • awatar ineedadollar: Chciałabym być na miejscu tej suki. Szkoda że filmik krótki.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

todragherin
 
todragherin: Kiedy wspominałeś Panie, że może znajdzie się czas na wycieczkę, to nie sądziłam, że odwiedzę Sobótkę w ten weekend. Czasem mam coś z dziecka, jakieś reakcje, polot naiwności... Dobre to czy złe, nie wiem, ale ucieszyłam się bardzo i radosna byłam, jak dziecko właśnie. Kocham jeździć samochodem, patrzeć w dal, na boki. I chwytać wzrokiem stadka sarenek na polach, tuż przy linii drzew. Tym razem jednak mogłam wpatrywać się w naturalny efekt Matrix'a, czyli padający śnieg i jego nieskończone zderzenia z przednią szybą. Warunki pogodowe podróży mieliśmy straszne - drogi zasypane, intensywne opady i bardzo zła widoczność.

Wcześniej. Miałam zabiegany dzień. Późno wstałam, musiałam spełnić kilka obowiązków domowych. Do tego w ostatniej chwili stwierdziłam, że oprócz prezentu zrobię mamie urodzinową niespodziankę i zawiozę jej do pracy ulubione racuszki z bananami. Na wszelki wypadek, jeśli bym nie zdążyła wrócić do domu, spakowałam się na Twój przyjazd. Obiecany wąski pasek x2, obroże - jedna z kółkiem, druga z kolcami, wibrator i szczoteczka elektryczna. Jednak zdążyłam i nawet coś zjadłam, skromne połączenie śniadania, obiadu i kolacji, bo wcześniej zabrakło mi czasu na jedzenie. 5 minut odetchnęłam i zabrałeś mnie w podróż.

Za każdym razem, jak Cię widzę, to próbuję podważać rzeczywistość. I nie, nie chodzi o efekt "omg, jestem taka brzydka, dziwna, a Ty taki cudowny - jak to możliwe?!" (hehe). Staram się znaleźć szczegóły, które mi nie pasują, które mogą rozmyć ten obraz, który mam przed sobą. I nie chodzi o to, czy coś znajduję. Muszę to robić, bo inaczej przywiążę się na amen, a to nie jest wskazane.

1. Pomimo tego, że nikt mnie w życiu nie porzucił, oprócz mojej mamy, jak byłam mała, to czuję strach przed odrzuceniem. No dobra, tutaj nie ma kto kogo porzucać, bo nie jesteśmy razem, nie jesteśmy parą sensu stricto... Ale jednak, prawda? Jest to jakaś relacja. A ja nierzadko wpadam, jak śliwka w chujowy kompot. Mam w głowie taki scenariusz, że się przywiążę do kogoś, do kogo nie mogę i z góry wiadomo, jak takie rzeczy się kończą - tego właśnie chcę uniknąć.
2. Coś tam miałam napisać, ale część zawarłam już w 1. Chodzi o to, że nie jesteśmy parą. Nie zamieszkamy nigdy razem. Ot co. I muszę pilnować się, by o tym pamiętać. Nie mam prawa mieć wymagań z tego obszaru. End of story - tak powtarzać sobie muszę również, dość regularnie.

I właśnie to mi pomaga. Kiedy Cię widzę, Panie, to czuję się dobrze. Nie tylko dlatego, że robi mi się z automatu mokro, ale po prostu Cię lubię, jako człowieka. Szczególnie Twój sposób myślenia o świecie się tu wybija. Na szczęście nie znam Cię aż tak dobrze, by móc coś więcej powiedzieć. Może kiedyś. I raczej, bo sporo rozmawiamy.

Wracając do tematu. Ucieszyłam się strasznie z podróży. Już nie wiem, który raz, ale kupiłeś mi papierosy... Nie wiem w sumie, jak Ty to widzisz i dlaczego to robisz (coś wspominałeś, że wiesz, co to znaczy, jak ktoś nie ma fajek, ale wątpię, by tylko o to chodziło?). Dla mnie to intensywne doznanie. Taka wewnętrzna wymiana - ja Ci wiążę buty, a Ty kupujesz mi fajki. Kiedyś może się rozpiszę na ten temat. Jak byliśmy w sklepie, to oddaliłeś się ode mnie, a ja podbiegłam do Ciebie, by się nie zgubić. To trochę śmieszne, ale poczułam się wtedy, jak mała dziewczynka, która na chwilę puściła spodnie taty, które trzymała, by się nie zgubić. Dziś rano czułam się tak dwa razy. Pierwszy był wtedy, kiedy kazałeś mi usiąść na skraju łóżka naprzeciwko Ciebie, siedzącego na krześle i miałam zarzucić nogi na Twoje uda. Leżałam rozkraczona, a nóżki dyndały mi w powietrzu. Straaaaasznie mi się to podobało. Niewinna, drobna dziewczynka, której facet w cipce grzebie. Drugi raz, jak jedliśmy po małym pączku. Ty siedziałeś na łóżku, a ja klęczałam przy Twoich nogach. W pewnym momencie wziąłeś ode mnie pączka i zacząłeś mi podawać kęsy do buzi. Niby proste, nic w tym takiego nie ma, a ja po drugim kęsie nie mogłam patrzeć Ci w oczy i dłubałam paluchem w podłodze. Chyba z zawstydzenia pomieszanego z falą takiej, hmmm, przynależności. Bo karmi się coś swojego, o co się człowiek troszczy... Tuliłam się do Twojego kolana i żułam tę słodycz. Faktycznie, małe dzieciątko, ech. Innym razem czułam się podobnie - jak się okazało, że pozwalasz mi do rana robić sobie dobrze, ile chcę. Oczywiście nie bez pytania, ale, kurczę, cieszyłam się maksymalnie. Kiedy nie ma się na co dzień możliwości dotykania się, to kiedy nagle można (i to tyle, ile się chce!) - radość wielkości Mount Everest. A Ty czerpałeś z mojej reakcji garściami, wiem już po krótkiej rozmowie na temat, że ona była dowodem na to, że Cię faktycznie słucham. A co do orgazmów, to straciłam rachubę po czwartym.

Tak czy inaczej! W pokoju było trochę chłodno, ale to mi w niczym (jak nigdy) nie przeszkadzało. Łóżko było duże, więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Czas jak zawsze, szybko zleciał... Ach, już wiem, co miałam napisać! Kopnął mnie zaszczyt. Kazałeś mi się ujeżdżać, co było dla mnie bardzo przyjemne - rzadko się ma takie pole do popisu, jako osoba uległa. Pan sobie leży, a suka robi, jak jej się podoba. Co nie zmienia faktu, że i tak najbardziej na mnie działa, jak łapiesz mnie mocno za biodra i dociskasz do swoich. Jeździec wiele imion ma, więc w którymś tam momencie kazałeś mi usiąść, ale odwrotnie, plecami do Twojej twarzy. Przywiązałeś mi obrożę do swojej kostki, kazałeś ujeżdżać. I ten chwyt za biodra - nie da się inaczej tego opisać - po prostu mnie rozpierdala.

Resztę zostawię dla siebie, bo to długa noc była. Ważną kwestią jest sen. Mieliśmy więcej czasu, bo nie spędziliśmy jego połowy rozmawiając w knajpie, jak ostatnio, także i miejsce na sen się znalazło. Ty, Panie, już spałeś obok mnie, a ja do tej pory nie. Sen to bardzo prywatna sprawa. Trzeba czuć się naprawdę bezpiecznie, by przy kimś zasnąć. I wiele innych rzeczy musi być dla mnie spełnionych, bym mogła to zrobić. A tym razem spałam. Wtuliłam się i zasnęłam. Dlatego jestem w stanie pisać tę notkę, bo nawet się wyspałam w ciągu tych 4h.

Kawa wypita, pierwszy album Fisha "Vigil in a Wilderness of Mirrors" (1990) przesłuchany, kolejny już w głośnikach... Czuję na sobie obrożę, którą założyłeś mi, Panie,  wczoraj tuż po przyjeździe na miejsce i nie ściągnąłeś. Hmmm. Intensywny weekend.



Napiszę, bo zapomnę:
- fotki!
- sprawdzić ślady po biciu!
 

todragherin
 
todragherin:
47005d31df619607880d115b51c2a024.jpg



Wiadomo, że Uma Thurman, ale wyglądam ostatnio tak samo, jak na zdjęciu. Fryzura się zgadza. Faja również. Powinnam mniej palić. Tylko, że ja w życiu najrzadziej robię takie rzeczy, za które powinnam się zabrać.

Dziś nici ze spotkania. Lekka zmiana planów, bo jednak Pan zdecydował, że chciałby mnie na całą noc. Ja też wolę tą opcję, niż saunę. Jednak dzisiaj może nie wyjść.

Mogę zrobić sobie dobrze drugi raz. Jednak nie za darmo, nie za nic. Pan ustanowił wymianę. Miałam mu napisać propozycję zadośćuczynienia. Wymyśliłam 5 pasów prosto w cipkę. Najpierw pomyślałam o 10, ale włączył mi się handlarz w głowie. Zaproponowałam 5. Pan się zgodził, ale te pasy będą wymierzone w rozchylone płatki. Także... Będzie cholernie boleć, ale potrzebuję promyczka w tym dniu. Jeden orgazm to za mało.

Nie mam nastroju. Nawet pisanie mi nie idzie. Zrobiłam sobie dzień wolny od obowiązków- jedynie manicure, gotuję barszcz i piję kawę. Nadal jestem w piżamie, która, tak btw, jest mega słodka.

A słucham oczywiście niezmiennie pierwszych płyt Marillion. Znam każdą nutę, szczególnie z Misplaced Childhood i Fugazi. Mogłabym dryfować w przestrzeni kosmicznej i słuchać Fisha.
 

todragherin
 
todragherin: Słucham "Bema pamięci żałobny rapsod" w wykonaniu Maleńczuka. Piję kawę. Wyzbywam się frustracji z całego dnia. Czuję ucisk.

Dziś mija drugi dzień bez orgazmu. Wczoraj zapyskowałam trochę i Pan zabronił mi się pytać nawet, czy mogę. Później drugi raz coś napisałam i przesunął termin z godziny 24: 00 na 1: 00. Byłam taka zmęczona po poprzedniej nocy, że nie dotrwałam nawet do północy. A dziś również chujnia. Nastrój mi spadł na uczelni, to najpierw. Później się podniósł, bo zapytałam się, czy mogłabym wieczorem sobie zrobić dobrze i dostałam pozwolenie. A później znów opadł. Zwróciłam Panu uwagę na jakieś pominięcie w smsie dotyczące tej orgazmowej sytuacji, wyszło na to, że to ja o czymś zapomniałam... No i za to nie mogę dzisiaj się dotykać.

Bolesne, ale dam radę - tak myślę. Zresztą, wiedziałam poniekąd, że ta wiadomość tak zakończy mój radosny żywot suki mającej opcję "zapytam się, to może Pan pozwoli". Sama sobie robię pod górkę. A do tego, jak się właśnie okazuje, dziś kolejna tura gry w wybieranie zdjęć. Tym razem ja mam wybrać ich pulę. Tortury, noż kur... Gdybym potrafiła się zamknąć, to teraz siedziałabym z dildo w cipce. Ale nie, po co...

Ach, no i do tego jutro Pan mnie zabiera na saunę. Stresuje mnie to trochę, bo 1. nigdy nie byłam*, 2. Pan coś wspominał o moim negliżu. Jednak cieszę się ze spotkania. Ostatnio dają mi one motywacje do pracy, której mam bardzo dużo.


* jak się idzie do sauny, to idzie się w samym ręczniku? a może w stroju i ręczniku? kto tam bywa? czy ludzie ściągają te ręczniki, pod którymi są nago? często to robią? a co jak Pan ściągnie mi mój? już nie mówiąc o tym, że mógłby chcieć robić inne rzeczy...
  • awatar ineedadollar: Ja myślę że on będzie chciał robić inne rzeczy :D Ale niestety ci nie powiem jak tam jest. Ja byłam raz w życiu, weszłam w szlafroku z takiego materiału jak ręcznik frotte chyba czy jakoś tak. Pamiętam tylko ze usiadłam na tej drewnianej ławce, zrobiło mi się duszno, czułam jak mi sie policzki rumienią i odpłynęłam. Potem otworzyłam oczy i leżałam na zimnej posadzce i pracownik mnie cucil. Ponoć nie minęło nawet 2 minuty od mojego wejścia do sauny :D potem się dowiedziałam ze mam przeciwskazania zdrowotne i choćby mi zapłacili to już do sauny się nie dam zaciągnąć.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

todragherin
 
todragherin: 1:30
Kto normalny o tej porze robi peeling całego ciała? Wielu się pewnie znajdzie. Szczególnie wśród nocnych marków. Akurat peeling kawowy z cynamonem i oliwą to najlepsze, co można zrobić z tych trzech składników dla siebie. I plus taki, że kremować się nie trzeba, bo oliwa odwala robotę.

Obsuwę mam dziś z pracą, stąd ta poroniona pora na prysznic i spa. Plan był, to plan ma zostać wyrobiony. Nieważne, że się przesunął o 2h.

Wczoraj zagraliśmy w wymyśloną przez Pana grę. On wybiera pulę zdjęć z mojego tumblra, które mu się podobają. Moim zadaniem jest odrzucić narzuconą ilość. Później on odrzuca, znowu ja, itp. aż zostaje ich 4. Bo wtedy dopiero jest trudno odrzucić, wybierasz pomiędzy tym, co ci się podoba i tym... Co ci się podoba. (No dobra, robisz to cały czas, ale dochodzi do momentu, że masz problem) Nieprzyjemne, szczególnie, jak jest się zachłannym człowiekiem i chce się mieć wszystko na raz (jak ja).

Stąd wczorajsze pytanie o wybór tutaj - byłam ciekawa, co wybierzecie! To dwa zdjęcia, które nam zostały. Z czterdziestu. Nie spodziewałam się akurat takiego planu wydarzeń, jednak nie jest to zaskoczenie chociaż bliskie do niezadowolenia - wręcz odwrotnie. BARDZO jestem zadowolona! Tym bardziej, że ja wybierałam ostatnie... A wiadomo, że ostatni są pierwszymi... Że ten, kto ostatni dostaje nagrody i inne podobne znane lub mniej znane prawidłowości! Wybrałam zgrabnie, czyli najpierw nr 2, a po 5 minutach zmieniłam zdanie. Jednak mam wspaniałomyślnego Pana i powiedział, że jak zasłużę jednym, to dostanę może drugie.

No i z tego wynika przesunięcie dzisiejszych planów, bo Pan przyjechał około 17: 00 i ukradł mnie bezczelnie do 19: 30. Nie po to, by realizować gify (wielka szkoda), a zrobić sobie mną dobrze. I dobrze! Strasznie to lubię. To, że robię mu loda tuż pod jakimiś domkami jednorodzinnymi i z drugiej strony pod główną ulicą trochę też. (zawsze na początku się peszę, ale 1. Pan mnie ochrania, 2. jak się wkręcę to mam wszystko w d. i kompletnie nic mi nie przeszkadza, nawet, że ktoś przechodzi tuż obok) I lubię niespodzianki, a taka była - Pan sprawdzał taki niezbyt gruby łańcuch z kłódką na mnie w różnych kombinacjach. Wpadłam na pomysł, że byłaby z tego piękna obróżka. Może pokażę, jeśli Pan pozwoli i zrobi mi zdjęcie. Mogłabym pójść w takiej na tą imprezę... Koniec marzeń! I tak nie zależy ode mnie.

Wracając do tematu. Wybłagałam orgazm i wybłagałam nawet to, by to Pana dłonie się mną zajęły. Myślę, że to efekt zadowolenia z obsługi i mojego jestestwa, które, mam bardzo często wrażenie, sprawia, iż Pan jest jakiś wniebowzięty.

Mam pomysł. Zacznę robić sobie z tego jego wniebowzięcia podśmiechujki. Ciekawe co zrobi... :D Lubię, jak się na mnie niby wkurza. I znów pewnie usłyszę "no jak z dzieckiem" ^-^

Mam kilka rzeczy do omówienia. Napiszę tutaj, by nie zapomnieć, że są.
 

todragherin
 
todragherin: Poranna kawa zbyt szybko stygnie, jeśli wkładam palce tam, gdzie nie trzeba.

To chyba jeden z największych dramatów życia - skończona kawa. I nie tak zwykle kończąca się, kiedy ostatni łyk jest taki w sam raz, idealnie odmierzony, jeszcze dobrze ciepły. Tragedia to chłodne fusy, kończące się nagle, z zaskoczenia. Kiedy dopijasz swoją poranną kawę i czujesz, że już nic z niej nie wyciągniesz, a nie pachnie wcale kawą, tylko twoimi własnymi genitaliami, o. To dopiero tragedia, o której powinni dobre sztuki pisać. Sztuka o skończonej kawie.

Miałam jakieś zboczone sny, musiałam zareagować, ale na szczęście z pozwoleniem. Mam za każdym razem robić fotki cipki przed i po. Nie przepadam za tym. Z jednej strony miło się z nią przywitać, bo lusterka przecież podkładać nie będę, ale z drugiej... Psuje mi część zabawy, bo zamiast bez wstydu powrócić po masturbacji do obowiązków (lub, jak to częściej bywa, do relaksu), to muszę się sama przed sobą rozkraczać i zdjęcia cykać. Wstydzące, bo kto to widział...

Ok. Przyznaję się. Sama się teraz z sobą bawię tym, co piszę. Jest zawstydzające, ale w większości miłe, nie dlatego, że lubię zdjęcia cipek, a dlatego, że Pan się uparł. A jak Pan chce, to ja to robię i jest to miłe. Nawet jeśli nieprzyjemne, o. Najgłębsza sucza logika.

Pod koniec lutego jedziemy z Panem do Warszawy odwiedzić mojego przyjaciela i na imprezę klimatyczną. Nie mogę się doczekać. Tyle atrakcji będzie! I nie wiem, co sobie Pan zażyczy dla mnie, jako dresscode. Na pewno będzie to pierwsza impreza tego typu, na której będę czyjaś, a nie bezpańska. Och... Już widzę, jak idę dumnie na smyczy tuż za Pana prawym ramieniem. W końcu bez zbędnych ceregieli będę mogła sama z siebie usiąść przy jego nogach, kiedy on sobie będzie rozmawiał, wygodnie siedząc na kanapie. Lubię to barrrrrrdzzzoooooo.

A teraz czas na życie. Mam masę rzeczy do zrobienia, a tu już 9:30 zaraz.
  • awatar ineedadollar: Nie lubię kawy bo mi śmierdzi :P Z mlekiem też nie lubię :P
  • awatar ineedadollar: @Ar999: pewnie jakieś bdsm party :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

todragherin
 
todragherin: Ja po prostu nie wiem, kiedy i w jaki sposób wszedłeś mi, Panie, w głowę. A może to nie Ty, tylko ja Cię do niej zaciągnęłam, zwabiłam, sama siebie zamknęłam w Twoich dłoniach? Rozważanie niewarte czasu, skutek jest jednoznaczny.

Jak prowadziłeś mnie wczoraj, trzymając mnie za związane z przodu ręce, przez ulicę w małą, ciemną ścieżkę pomiędzy torami a drzewami, myśli pouciekały ze mnie w popłochu. Trudno powiedzieć, że "zastanawiałam się" albo "rozważałam", bo w takich chwilach mój umysł jest czysty - jakbym zanurzyła się w głębokim, chłodnym jeziorze. Kiedy wsunąłeś dłoń pomiędzy związane ręce a moje uda, znikło nawet jezioro. Prowadzona na rzeź niewiniątek trzymana za płatki własnej cipki. Nie wiem, jak to się dzieje, że jestem tak mokra przy Tobie. Czasem wystarczy, że na Ciebie spojrzę, Panie, i czuję, jak się ze mnie wylewa ciepło. To chyba linia szczęki, ust i te oczy, które mówią więcej, niż mogłabym usłyszeć. Drzewo, do którego mnie przywiązałeś pachniało świeżą korą, jakby to była wiosna. Nie czułam zimna, kiedy opuściłeś mi do kostek rajstopy, a spódniczkę podniosłeś. Emanowałam ciepłem, aż dziwne, że nie buchała ze mnie para. Dostałam dwadzieścia razy ot tak, za nic. Profilaktyka. Niedaleko, za starym murem widać było światła budynku. Słychać śmiech dwóch facetów. Okazuje się, że to burdel, stąd spora ilość taksówek i mężczyzn. Och, a ja błagałam w myślach, byś mnie tam rozjebał na kawałki, upokorzył, zostawił, wyruchał (nienawidzę tego słowa, ale pasuje jak ulał) rzucając na jakieś zimne i brudne kamienne płyty. Wszystko bym zrobiła, tak bardzo czułam napierającą falę uległości, wylewała się ze mnie potrzeba. Wciąż się wylewa, nie ma końca, czuję, jakbym już zawsze miała czuć niedosyt, zawsze niezaspokojona. To straszne, bo nawet tuż po orgazmie chcę jeszcze, tuż przy Tobie - chcę mocniej, głębiej, doraźniej. Jak wracaliśmy, prowadziłeś mnie trzymając moją jedną rękę za swoimi plecami, a swoją drugą dłonią złapałeś za obrożę na mojej szyi. W jednej sekundzie "mocna" suka, która nosi glany i niczego się nie boi - ledwo stawia krok za krokiem, tak bardzo nie wie, co ze sobą zrobić. I idę, bo mnie prowadzisz, skulona, pochylona, prawie tchu mi brakuje. W myślach obraz, że zaraz mnie jebniesz o ziemię, kulę się jeszcze bardziej. Boże, to takie upokarzające. Od kiedy ja tak reaguje na takie drobiazgi? Mogłabym się tam na kolana rzucić, jeśli tylko byś zechciał. Nawet nie musiałbyś nic mówić, o czym dobrze wiedziałeś - wsłuchiwałeś się we mnie, i chociaż nie podniosłam wzroku ani razu, widziałam, jak chłoniesz tą sytuację. Co oczywiście jeszcze bardziej mnie rozedrgało od środka.

Dziękuję Panie, że odpowiedziałeś na moje błagania i prośby. Dziękuję, że wszedłeś we mnie i spuściłeś się prosto w moją spragnioną cipkę. Chciałabym jeszcze, więcej, głębiej, wciąż chcę, pragnę... Wyję do księżyca, jak suka mająca cieczkę.

Pomocy?
 

exclusiverotica
 
exclusiverotica: odwrócił się i zaczął grzebać w szufladach
(wiedziałam czego szuka)
po chwili kazał zamknąć mi oczy ale oczywiście tego nie zrobiłam więc założył mi opaskę na nie.
poczułam satynowy materiał, tak miękki i lekki jak piórko na wietrze.
czułam go na swojej łydce, udzie, brzuchu aż dotarł do moich nabrzmiałych sutków.
tak bardzo go pragnęłam, tu i teraz.
podniosłam się zeby go do siebie przyciągnąć ale ze złością kazał mi leżeć i sie nie ruszać…

22222222222222.gif
 

gattonero
 
Sternberg: Pani i Bestia? Czy Bestia i Uległa?
2bf906d2703dd949640f602cdba3ea5a.jpg
 

 

Kategorie blogów