Wpisy oznaczone tagiem "bieda" (163)  

pieniadz
 
Najnowszy odczyt danych GUS-u wykazał, że w ubiegłym roku wyraźnie zmniejszył się w Polsce odsetek osób żyjących poniżej granicy ubóstwa. O ile w 2015r. było ich 6,5%,...
www.pieniadz.pl/(…)W,Polsce,zanika,problem,ubostwa-…
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/23223/promocyjny_obiad.html
W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. Zostaje sporo resztek i ojciec prosi kelnera: - Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzięlibyśmy dla pieska... - Hurrra!!! - krzyczą dzieci. Będziemy mieć pieska..!
 

pieniadz
 
Eurostat opublikował niedawno dane o najuboższych i najbogatszych regionach Unii Europejskiej. Okazuje się, że najwięcej tych biednych odnotowano w Bułgarii i Rumunii.
www.pieniadz.pl/Eurostat,o,biednych,i,bogatych,c…
 

dafs
 
DAFS:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kucykomanka
 
Coraz więcej reklam. Coraz mniej czasu. Ehh... prezenty to chyba jedyny powód, przez który nie lubię Świąt. Może nie przez same prezenty, ale przez marketing (u know) Jest tego zwyczajnie ZA DUŻO.

1. Szkoła jest zła. Dokładnie jest w niej kilka złych rzeczy:
-ludzie
-biologia
-ludzie
-testy z biologii
-ludzie
-aha i jeszcze pytanie i niezapowiedziane
Dlaczego tak hejce biole? Z jednego prostego powodu: moja cwelowata klasa przygotowała sobie ściągi,a ja byłam "głupim frajerem", bo postanowiłam sama się nauczyć ;-; A potem pierdolą ci na polskim jak to "bycie uczciwym ułatwia życie". Uprzedzam pytania: Tak, nie lubię mojej klasy; Tak, nic nie umiałam na test pomimo uczenia się 3h ;-;

2. Dobra, dobra ponarzekałam se, a teraz konkrety. Otóż ff już powstaje, powoli, ale powstaje. Muszę jeszcze tylko zrobić rysunki postaci do opisów (łatwiej się opisuje postacie z rysunku) Wiem, jesteście dumni B))) Mam jeszcze shalony pomysł, żeby zrobić jakieś opowiadanie na święta  (or something) ale nie w klimacie "Opowieści Wigilijnej" (nie lubię tego, zbyt oklepane) Piszcie w komentarzach :P

3. MIKOŁAJKI!!!11!!! PREZENTY!!11!!! Tsaaa -.- jedyne na co ja mogłam liczyć w tym roku to opierdziel za granie w LoLa do 3... No cóż taka #bieda Ale don't worry, nie byłam jeszcze u babci xD (moi rodzice jakoś nigdy nie uznawali mikołajków i prezenty były tylko na Wigilię)

4. Postanowiłam, że do każdego wpisu dołączę rysunek. Ten pochodzi sprzed miesiąca, gdy chciałam ponownie spróbować nauczyć się rysować w GIMPie

kkkkk.png


Nie rysowałam od podstaw tylko przerabiałam skan jakiegoś starego rysunku. Rysunek nie jest wybitny dlatego proszę o porady w komentarzach nad czym mam jeszcze popracować :3 Wkrótce pojawi się więcej rysunków na kartkach (jak znajdę kabel USB od aparatu)

4. Nowy wygląd.
Zmieniłam avatar na bardziej zimowy i tło na czekoladowo miętowe (te kolory i smaki kojarzą mi się z zimą <3)

święta.png


5. Piosenka na dziś.
Ostatnio załapałam fazę na stare albumy Linkin Parku (nie takie stare, ale jednak ok. 2002 rok) zatem piosenką na dziś zostanie "A Place For My Head"



To na tyle w tym wpisie. Postaram się pisać częściej :P

~Kucykomanka
  • awatar *Mordka*: Ta od rodziców dostałam jedynie czekoladę. Dostałam również od mamy branzoletkę i to nie na Mikołajki ,ale jako prezent to zaliczyłam :3
  • awatar Cherry Cherry Muffin: Też słucham linkin park ;3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

twojcukierkowysen
 
twojcukierkowysen: to jest coś okropnego... Pije kakao i dotarło do mnie że gdzieś uciekła moją mądrość czyje się jak jakaś idiotka która nie umie stworzyć konkretnego i sensownego zdania... wszystko takie nijakie... czuje że sie stoczyłam okropnie intelektualnie... przestałam się czymkolwiek interesować przestało mnie wszystko cieszyć ... mam tak od dłuższego czasu ale nie byłam tego świadoma coś uciekało uciekało i bam jestem głupia... miałam ostatnio ochotę na jakąś wystawę zobaczyć sztukę... coś się rozwinąć gdzieś iść... ale nie kino nie klub czy pub... w jakieś miejsce z przesłaniem i wiedzą... nie być pustym i wypindrzonym  lachonem..  kurczę muszę coś zrobić cokolwiek... uratować siebie... ale brak pieniędzy dobija i to dużo ogranicza rozwój... a internet internetem niby wiedza jest ale książka jest książką a zobaczenie czegoś na własne oczy daje większe przeżycie..
 

licho
 
To, że głupawka nawiedza w końcu każdego człowieka, jest oczywiste. To, że czasem ktoś jest tego świadkiem, jest nieuniknione. Ale skąd u licha biorą się ludzie, którzy uważają że to coś, co inni koniecznie muszą zobaczyć lub przeczytać?

Zaczytałam się, oj zaczytałam w blogu pewnej niewiasty, chwalącej się brakiem środków do życia, brakiem prądu, brakiem wody, tysiącami pomysłów na zarobkowanie bez wkładu własnego, finansowego i wysiłkowego, i tysiącami innych pomysłów.
Osóbka, która bez najmniejszego zażenowania opowiada o swoim... trudno orzec czy lokatorze, czy narzeczonym, jakim jest alkoholikiem, recydywistą, leniem, paskudą, darmozjadem, kłótnikiem, i czym tam negatywnym jeszcze może być. Osóbka która chwali się, że chodzi się myć do lokalu typu otwartego, bo nie ma ku temu u siebie warunków.
Chwali się również własnymi problemami prawnymi, wyrokami, nakazami, i wszelką szarpaniną, od kłótni sąsiedzkich, przez rodzinne, aż po problemy wyższego szczebla.
Jak również mnożeniem nierasowych zwierząt ku własnej uciesze, mimo wielu problemów natury prawnej, wynikających z zaniedbań zwierząt już posiadanych, czy też niezapewnienia im warunków.
Osoba, która popisuje się tym, że jest skłócona właściwie niemal z każdym, kto miał z nią większy kontakt. Osoba bezradna życiowo i sytuacyjnie.
Osoba, która mnoży po prostu masowo ogłoszenia ofert pracy, za którą według opinii byłych pracowników nie uiszcza należności... bo nie posiada własnych środków. Która podaje w ogłoszeniach i na stronach nieprawdziwe informacje o sobie, swojej sytuacji majątkowej i prawnej, a na wszelką krytykę, czy choćby niezadowolenie, odpowiada natychmiastowym atakiem.

Czy jest w tym sama? Nie zamierzam oceniać niczyjego stylu życia. Niech się każdy karmi tym, co mu słodkie. Ktoś chce mieszkać w szałasie - jego sprawa. Kto inny woli pałace - też jego sprawa.
Ale ktoś, kto chwali się takimi rzeczami publicznie, musi liczyć się z tym, że internet to oceni. Że w sieci nic nie zginie.

Dlaczego zajmuje mnie taka jednostka? Cóż, stałam się bohaterką jej legendy o wielkim pechu. Cóżem tak potwornego uczyniła? Ośmieliłam się na forum, na którym zamieściła ogłoszenie, stwierdzić że zwierzęta które posiada powinny zostać czasowo odebrane i wykastrowane. Jakże ja mogłam pisać takie potworności! Wszak kastrowanie jest tak niezgodne z naturą! A tu proszę! Całe stadko takich słodkich kociąt.
Osoba, która prosi w sieci ludzi o pieniądze na przetrwanie, i o ...jedzenie. Niepokojące, prawda? Ale cóż, jak to mówią, nie mój cyrk - nie moje małpy.

Tak oto ziemia się zatrzęsła, a ja dowiedziałam się, że zabiedziłam chorego konia. Jakiego, lub czyjego konia? Tego autorka niestety nie wie. Ale może dopisze nam brakujacą część tej wspaniałej legendy, bym mogła to pognębione zwierzę odnaleźć.
Okazuje się, że mam jako bohaterka tej noweli zacne towarzystwo. Są w nim przedstawiciele władz gminnych, policjanci i policjantki, całe sąsiedztwo pokrzywdzonej, jej rodzony brat, opieka społeczna, rząd, urzędnicy i urzędniczki, sędziowie, goście których zapraszała do swej posiadłości, byli pracownicy, wielkie koncerny, cała Unia Europejska, służba zdrowia, a nawet sklepowa z pobliskiego warzywniaka. Jakże więc smucić się, gdy tylu nas tam w komplecie?
Oczywiście samej autorce ani homofobia, ani antysemityzm, ani żywa nienawiść do wszelkiego przejawu władzy lub dobrobytu nie przeszkadza nazywać siebie szlachetną, tolerancyjną i szanującą innych.

Korci, ażeby podać adres owego bloga pod ocenę każdego, kto ten wpis przeczyta. Ale nie zrobię tego. Nie w tym tkwi metoda, by dorzucić tej biednej kobiecie zmartwień. Niby powinnam dorzucić jej kopa na tyłek, ale głupia jestem, naiwna, i wierzę że nie ma pojęcia co wyprawia.

Do niedawna zastanawiałam się sama, czy jakkolwiek nie pomóc. Jednak przykro jest czytać, że ktokolwiek, nawet osoba tak przepełniona niezrozumieniem świata i gniewem, samotnie siedzi w święta przy świeczce. Nachodzi człowieka pytanie, czy nie to właśnie jest przyczyną owego gniewu. Dziś zostałam ze swojego okazjonalnego altruizmu skutecznie uleczona.

Zaczęłam się po prostu zastanawiać, ile potrzeba osobie ewidentnie inteligentnej, by oszaleć.
Niemal każda wieś posiada takiego osobnika. Przeważnie oddalonego i odizolowanego od reszty, często osobę skazaną na samotność w wyniku niedopasowania do doskonale z sobą zaprzyjaźnionych ludzi, o utrwalonym trybie pracy i wypoczynku. Często osobę niegdyś mieszkającą w mieście, która po osiedleniu nigdy nie pogodziła się ze swoim losem i trybem życia, uciekając na swoją bezludną wyspę.
Kiedy właściwie "Zmieniam świat na lepsze" zaczyna ewoluować w "Ja kontra cały świat"? I kiedy "Ja kontra cały świat" zmienia się w ślepe atakowanie każdego, kto nie umiera z zachwytu? I czy da się taką osobę wyciągnąć z jej zapieczenia? Długo sądziłam, że potrafię przeanalizować zachowania i reakcje innych, wysnuć wnioski o ich powodach. Widocznie jednak czasem ta umiejętność mnie zawodzi. A może to mój niewyparzony język? Chociaż... gdy wszyscy krzyczą jak jeden mąż, że coś jest nie tak, istnieją dwie możliwości. Albo wszyscy nagle oszaleli i widzą rzeczy nieistniejące, albo jednak faktycznie coś jest nie tak, a zainteresowany nie przyjmuje tego do wiadomości.
 

iwillbeforever
 
Markowe gadżety, co miesiąc nowe buty, co sezon nowy rower, co kilka miesięcy najnowszy model telefonu, kieszonkowe.
Dla wielu osób to jest nic tak samo jak bluza za trzy stówy ale są osoby w Waszym wieku które nie mają co jeść. W naszym kraju. Oglądałam reportaż, wypowiadał się na oko 11,12-sto latek. Wiecie co powiedział? Zanim ludzie im pomogli nie mógł się najeść, bo rodzice zabardzo nie mieli pieniędzy, większość zabierał komornik. Wyobrażacie sobie taką sytuację? A jeszcze jak nie masz kasy jesteś wyszydzany. Nie masz markowych rzeczy jesteś zerem. Może tego ktoś z Was doświadczył. Ale doświadczyliscie ubóstwa w skrajnej postaci? Te dzieci nie mówią do rodziców nienawidzę was bo to iphone 6 w wersji białej a miał być czarny.
One nie kombinują jak wyciągnąć pieniądze na kolejny kosmetyk czy grę. Cieszą się gdy nie muszą chodzić głodne, buty raz na rok kupowane z zapasem. Nie ma mowy o atrakcjach czy wakacjach. W domu jest ciężko, a w szkole? Piekło. Bo jest gorszy. W czym jest gorszy? Jest takim samym człowiekiem, a sytuacje finansową mozesz miec kiedys taką samą.

“Nigdy nie wiesz kiedy spadniesz w dol”

 

lovethewholeworld
 
LoveTheWholeWorld:

“Gdybym był bogaty...”



Wyobraź sobie człowieka, który urodził się w bardzo biednej rodzinie. Jego rodziców stać było ledwo na to, żeby mu zapewnić jedzenie. Nigdy nie miał niczego ponadto. Żadnej rzeczy, o której marzą dzieci, ani nastolatkowie. Nigdy też nie mógł nigdzie wyjechać poza swoje miasto. I musiał słuchać, jak jego rówieśnicy chwalą się posiadaniem tego, czy tamtego. Jak pokazują nowe zabawki, którymi razem się bawią. Jak opowiadają o podróżach w fascynujące miejsca. Musiał patrzeć na ich nowe ubrania, na to, jaką wagę przywiązują do wyglądu. Dowiadywał się o tym, że ktoś może pozwolić sobie na aktywność fizyczną, która wymaga pieniędzy. Albo o tym, że za pomocą pieniędzy ktoś spełnił jakieś swoje marzenie.

Sam musiał na wszystko pracować. Niestety jednak za grosze, bo prace, które mógł podjąć, jako nastolatek nie były zbyt dobrze płatne.

Przez te wszystkie lata kiełkowała w nim zazdrość. I poczucie niesprawiedliwości. Obwiniał biedę za wszystkie swoje życiowe problemy. Powtarzał: "Gdybym był bogaty...". "Gdybym tylko nie urodził się w biednej rodzinie wszystko potoczyłoby się inaczej.". Czy miał rację? Być może.

Niestety jednak, kiedy się dorasta i problem rośnie razem z tobą, to czasem przestaje on być tym prawdziwym problemem. Człowiek może wydorośleć, znaleźć całkiem dobrą pracę i dalej powtarzać: "Jestem biedny.". Dalej nie umieć wyrwać się z tego myślenia, że gdyby tylko miał inną przeszłość, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Z tego myślenia, że to "nienaprawialne".

Ja mam podobny problem. Nie jest nim akurat bieda. Na razie nie chcę o nim pisać. Nie wiem, czy to kiedykolwiek się zmieni. Czy kiedykolwiek uda mi się przestać tym przejmować. Sam problem wcale nie jest taki straszny. Wielu ludzi w ogóle nie postrzegałoby go, jako problem. Ale dla mnie jest niezwyciężalny. Przez to, jak na niego patrzę. Nie umiem jednak zacząć patrzeć inaczej. Próbowałam przez kilkanaście lat - nie udało się.

Wciąż jednak wierzę w jego rozwiązanie.
 

 

Kategorie blogów