Wpisy oznaczone tagiem "bojaźń" (2)  

jamielynn
 
Należy zdeptać wszystkie dawne uczucia
Ten ból pokryty kurzem
I imiona wszystkich swoich katów

Należy też stanąć twarzą do światła
Zapomnieć o cieniach
Wyleczyć poszarpaną łzami duszę

Powinnam śmiało wykonać ten krok
I wyjść z własnego piekła
Zachwycając się krwawiącym światem

Powinnam jak najbardziej radośnie
Postrzegać moje krótkie życie
Pełne ohydnych kłamstw udających uczucia

Należy z powrotem zszyć rozprute serce
Chwycić przyszłość i znów marzyć
Powinnam to zrobić już dawno

Ale ja...
Próbowałam się wznieść
Łamiąc sobie wcześniej oba skrzydła
Przepełniała mnie pewność
Że bez nich można skoczyć w przepaść

...
 

Mędzy nami rośnie mur
Składa się z samych kłamstw
Z dnia na dzień więcej cegieł
Stara się dosięgnąć gwiazd

Między nami brak zaufania
Coraz większy ten nasz mur
Oddziela Ciebie, oddziela mnie
Tysiącami fałszywych słów

Z dnia na dzień coraz wyżej
Niedługo dotkniemy nieba
Budujemy wciąż więcej i więcej
Choć wiemy, że tego muru
rozebrać się nie da

Ranimy siebie nawzajem
Zdradzamy obcym wspólne sekrety
A szacunek i zaufanie
Teraz zmieniło się w cegły

I rośnie nasz mur do góry
Oddala nas coraz bardziej
Nie wiemy co jest po drugiej stronie
Nie jesteśmy w stanie tam zajrzeć

Nie da sie obejść tego muru
Nie ma on też żadnych bram
Po drugiej stronie, w tym drugim świecie
Każdy z nas jest sam...

...

Siedzi pod stołem i zawzięcie
Długopisami błądzi po kartce
Spisuje paletę obcych uczuć
Laurki ociekają kłamstwem

Dziękuję za troskę
(Której nigdy nie miałam...)
Opiekę i miłość
(Pełną obrzydzeń...)
Pamiętaj o mnie
(Obym ja szybko zapomniała...)
Kocham Cię
(Kocham cię nienawidzić...)

...  

Przelewam rzeki czerwieni
Ty nie usłyszysz jej śpiewu
Nie docenisz jej melodii
Nie utoniesz w jej brzmieniu

Przelewam rzeki czerwieni
Z tęsknoty nieodwzajemnionej
Nigdy nie smakując ust
Nie czując ciepła skóry Twojej

Przelewam rzeki czerwieni
Dusząc się nadmiarem słów
Których nigdy nie wypowiem
Ciągnąc je z sobą po grób

Gdy to czytasz, dławię się piachem
Umarłam śmierci tysiącami
Nie potrafiłam dłużej w milczeniu
Żyć samymi marzeniami

...

Z głuchym łoskotem opadłam na ziemię
Metaliczny zapach uderzył w nozdrza
Jak zraniony ślepiec, oparta o szybę
Idę dalej, choć nie wiem, gdzie podążam

Łzy obmywają wszelaką radość z twarzy
Spływając rysują na niej strach
Paniczna myśl jest ze mną wszędzie
Okrywa mnie nocą, gryzie w środku dnia

Bezsilność powoli wiąże mi ręce
Z szyderczym uśmiechem szepce do ucha
Że już na zawsze pozostanę samotna
Bo Miłość nigdy nikogo nie słucha

Ty już nie patrzysz w moją stronę
Jestem dla Ciebie rysą na szkle
Drę ciszę na tysiące kawałków
Nie, nie słyszysz mnie...

Podnoszę znowu obolałe serce
Próbowało utopić się w kałuży łez
A ja przy Tobie, a jednak bez Ciebie
Stoję uparcie, jak wierny pies

Walczę, staram się zabić mój umysł
Jest silniejszy, sprytniejszy, mądrzejszy
I zawsze powtarza, że prawdziwa miłość jest wtedy
Gdy walczysz, choć wiesz, że nie zwyciężysz...

...

Nie, nie skoczę z mostu do wielkiej wody
I topiąc się nie będę krzyczeć
Że to przez Ciebie teraz umieram
I zmarnowałeś mi całe życie

Nie, nie powieszę się na drzewie
Wielkim sznurem nie oplotę szyi
Nie będę robić wyrzutów Bogu
Że zsyłając mnie tutaj, się mylił

Nie, nie połknę garści psychotropów
Nie umrę we krwi na podłodze
Nie napiszę Ci pożegnalnego listu
Nie chcę już pamiętać o Tobie

Nie, nie rzucę się pod pędzący pociąg
Nie będę krzyczeć, bo na darmo me słowa
Nie zabiję się, bo doskonale wiem
Że nawet wtedy byś mnie nie pokochał

z bloga: caaarmen.blog.onet.pl
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów