Wpisy oznaczone tagiem "były chłopak" (4)  

alexi.poh
 
Przyjechał swoim eleganckim samochodem prosto pod mój dom. Rodzice nerwowo wyglądali przez okno w salonie , kiedy on zbliżał się do drzwi, a ja wciąż się szykowałam. Tak naprawdę to byłam już gotowa godzinę wcześniej , ale za każdym razem mojej mamie nie pasował mój ubiór. Przejrzałam całą szafę i jednak wróciłam do początkowej opcji. Gdy zadzwonił dzwonek mojej serce stanęło w miejscu.
- Chiara , Zayn przyjechał – zawołała moja mama. Chwyciłam torebkę i wyszłam z pokoju, kiedy schodziłam po schodach czułam się jak te wszystkie dziewczyny w amerykańskich filmach , które na jedną noc ze zwykłej szarej myszki zamieniały się w cudownego łabędzia. Moja mama wpatrywała się we mnie ze złością za tą czerwoną sukienkę, którą zabraniała mi kiedykolwiek zakładać , a tata szlifował wzrokiem gliniarza Zayna, z kolei on ignorował to wszystko. Był skupiony tylko i wyłącznie na mnie. Kiedy byłam już tuż przy nim , chwycił moją rękę i wyszeptał do ucha :
- pięknie dzisiaj wyglądasz – pożegnaliśmy się z moim rodzicami i wyszliśmy. Czułam ,ze to ważna noc dla nas obojga. Przez całą drogę zamieniliśmy tylko parę słów, ale nie przeszkadzało mi to. Chwile spędzone z nim był czymś wspaniałym w moim życiu.
- Gotowa ? – zatrzymał samochód z tyłu restauracji, chwycił moja rękę i patrzył prosto w moje oczy, a ja lekko skinęłam głową. – no to chodźmy – powiedziałam , po czym w ułamku sekundy znaleźliśmy się poza samochodem i ruszyliśmy kierują się w stronę tylnich drzwi. – nie bój się – szepnął ,kiedy poczuł że moja ręka drży.
- nie boje się ,przecież jestem tu z tobą – nic nie odpowiedział, jedynie delikatnie się uśmiechnął.
- wiatmy , pani Zayn. Dobrze pana widzieć i to z tak piękną partnerką – wykrzykiwały nie znane mi osoby, kiedy znaleźliśmy się w kuchni. Wszyscy zachowywali się jakby byli jedną wielką rodziną. Te radosne uśmiechy i poklepywania po ramieniu , powodowały taką ciepła atmosferę.- Wszystko jest już gotowe.
- dobrze , dziękuje – starał się powiedzieć to tak aby nie usłyszała- Już prawie jesteśmy na  miejscu – wyszliśmy z białej kuchni i naleźliśmy się w pięknej sali. Dominował w niej kolor rubinowy i blask świec w złotych świecznikach. Było tam pełno ludzi.
- oo. Witam pana i pana uroczą towarzyszkę, która jest nieziemsko urocza – powiedział, kiedy tylko mnie zobaczył.
- to jest Chiara , a to jest menadżer tej restauracji pan Sailles – przedstawił nas sobie. Pan Sailles jest bardzo słodki, niziutki grubasek i lekkim wąsikiem ubrany w dopasowany czarny garnitur z muszką pod szyją. Ciągle uśmiecha się i żartował.
- mamy nadzieje , że państwu będzie się u nas podobało, a teraz proszę tędy. Państwa stolik czeka. – szliśmy wzdłuż długiej sali w której rozbrzmiewała cudowna muzyka. Nasz stolik znajdował się tuż koło okna z widokiem na pobliski park.
Rozmawialiśmy długo o dość nie ważnych sprawach, nie pamiętam o czym dokładnie, ale wiem że chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Zayn jest inny od tych wszystkich mężczyzn z którymi się wcześniej spotykałam, jest miły , cierpliwy i wyrozumiały. Nigdy nie podniósł na mnie głosu, a co dopiero obraził. Traktował mnie jak księżniczkę , którą nigdy nie byłam, starałam się ją tylko grać. Dla niego byłam czysta i niewinna jak kwiat , ale to nie była prawda, lecz niestety nie miałam na tyle siły aby mu o tym powiedzieć.
- o czym tak myślisz? – przyglądał mi się uważnie.
- o niczym szczególnym.
- nie zamartwiaj się, jesteś cudowna. –nie mogłam mu patrzeć prosto w oczy, spuściłam głowę.
- dziękuje, ale to nie prawda-  Zaczęłam bawić się włosami nie podnosząc dalej wzroku.
- popatrz na mnie – chwycił dłońmi moją twarz i podniósł ją tak abym patrzyła prosto na niego, ale mój wzrok dalej od niego uciekał –powiedziałem żebyś spojrzała mi w oczy- przejechał dłońmi po moich policzkach i przeczesał włosy , delikatnie dotknął mojego karku po czym splótł nasze ręce- spójrz na mnie – wyszeptał , a ja się poddałam  – jesteś najwspanialszą osoba jaką znam, jesteś piękna , miła , dobroduszna. Kocham w tobie wszystko. To jak marzną ci dłonie zimą, jak podczas deszczu kręcą ci się włosy, jak latem płaczesz na słońcu i gdy wiosną kichasz przez pyłki. Uwielbiam to ,że gdy jesteś zdenerwowana nie chcesz patrzeć mi w oczy i to kiedy próbujesz ukryć niektóre fakty bo myślisz ,że mógłbym przestać cie kochać. Jesteś wspaniała i nie zapominaj o tym.- pocałował mnie bardzo delikatnie , tak jakbym była porcelanową lalką , a on nie chciał mnie zepsuć.- naprawdę cię kocham..
- Ja ciebie też – czułam się winna. Zgrywałam kogoś kim nie byłam , udawałam świętą kiedy bliżej było mi do diablicy. – kocham cię tak bardzo – powoli do moich oczu zaczęły napływać łzy. Zayn zbliżył się i mnie przytulił, nie wypuszczał do póki się nie uspokoiłam, choć parę razy próbowałam się mu wyrwać
– wszystko jest dobrze, bardzo dobrze – jego słowa były jak miód na moje obolałe serce. – a teraz wznieśmy toast za nas. Za najlepszą i najszczęśliwszą parę na tym świecie – uśmiechnęłam się i znów powróciła ta miła atmosfera.
- ty szmato ! jak mogłaś mnie zostawić – wykrzyczał mój był chłopak zbliżając się do naszego stolika – no kórwa , znalazłaś sobie bogatszego to mnie zostawiłaś , co ? – bałam sięnie tylko go , ale również tego co pomyśli Zayn. Mój były wyglądał jak typowy degenerat. Łysy , wysoki i napakowany rasista , który w ogóle nie myśli i bije wszystko co na potka na swojej drodze. – szmata ! a ty ? kórwa co ? masz jakiś problem ? myślisz że jesteś ode mnie lepszy ? – zaczął szarpać Zayna
- koleś spokojnie. Jesteśmy w restauracji zachowuj się tu są ludzie.
- no to chodź na dwór.
- nie zamierzam nigdzie wychodzić.
- o widzę ,że pan porządny się boi. Z reszta nie ważne.. Rusz dupę idziemy – nie wiedziałam co robić. Gdybym została to on na pewno zrobił by coś jeszcze gorszego.
- nie musisz nigdzie z nim iść – powiedział spokojnie Zayn.
- Kórwa jasne że musi , to moja dziwka ! – wykrzyczała , ale widząc , że Zayn nie reaguje , tan chwycił za szklankę z wodą i wylał na niego całą.- i co kórwa ? – Zayn dalej nie reagował, co jeszcze bardziej zdenerwowało mężczyznę. Chwycił za następny talerz i powtórzył wcześniejszą czynność, na co on przetarł tylko oczy.- Rusz kórwa dupę wychodzimy – ruszył w stronę drzwi – kórwa ruchy – nie miałam wyjścia musiałam iść.
- przepraszam – powiedziałam i wstałam. Nie mogłam znieść wzroku Zayna kiedy wychodziłam – naprawdę jest mi przykro.

Zayn-One-Direction-Night-Changes-600x323.png
  • awatar gość: Kiedy kolejna czesc nie moge sie juz doczekac Pozdrowionka Natka:*
  • awatar gość: Piszesz jeszcze bo sfietnie ci idzie prosze i next Pozdrowionka Natka:*
Pokaż wszystkie (2) ›
 

burzliwe-niebo
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów