Wpisy oznaczone tagiem "ceny" (508)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Hotelowe śniadanie bez hotelu? W urokliwym lokalu? To możliwe! Takie cuda dzieją się w Kolanku No 6 na krakowskim Kazimierzu.

33167858_1625041660876476_2084333721644695552_n.jpg

Poszukując opcji na śniadanie z przyjaciółką wiedziałam, że chcę znaleźć bufet typu “płacisz raz i jesz ile chcesz”.
No i znalazłam i czułam się jakbym odkryła skarb.

33076212_1625064584207517_7389080762743521280_n.jpg

Za śniadanie zapłacimy 22 zł od osoby a do wyboru mamy całe mnóstwo pyszności: wędliny, kiełbaski, bekon, jajka w różnej postaci, tarty, płatki, słodkie ciasta, sałatki i wiele innych pyszności. Do tego nieograniczona ilość kawy, herbaty i wody. No żyć nie umierać i nic tylko jeść długie  śniadanie od 8 do 12.

33156265_1625073427539966_2491332983051517952_n.jpg

Celebracji najważniejszego posiłku sprzyja wystrój Kolanka. Klimatycznie, dużo drewna oraz zieleni, nawiązania do stylu kolonialnego, piękny ogródek
i dużo miejsca. Obsługa również bardzo miła. Podobało mi się zwłaszcza, że nawet na 10 minut przed końcem śniadania dalej uzupełniali braki na szwedzkim stole. Brawo, to się chwali.

32907939_1625073227539986_197256706760114176_n.jpg

Podsumowując to zdecydowanie najlepsze knajpiane śniadanie, jakie jadłam. Musicie tam pójść!
Ogólna ocena 10/10.
Adres: Kraków ul. Józefa.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Mięta to propozycja zdecydowanie wiosenno letnia. Dlaczego? Włoska kuchnia kojarząca się z słońcem
i ciepłem oraz jeden z lepszych ogródków przy restauracji.

32370395_1619866421394000_1559851367932100608_n.jpg

Muszę przyznać, że bardzo lubię Miętę i ich interpretacje włoskiej kuchni. Pizza na cienkim chrupiącym cieście z minimalną ilością dodatków nadaje się akurat dla jednej osoby, a makarony zachęcają swoim smakiem do kolejnych wizyt. Szczególnie przypadło mi do gustu wyśmienite orkiszowe penne z borowikami, kozim serem i szynką parmeńską.
Polecam również przepysznie maślane gniocchi zapiekane w sosie serowym z pomidorkami
i mozzarellą.
Do tego butelka ich domowego wina i prawdziwa, choć nie najtańsza, uczta gotowa.

32581629_1619866404727335_3355796959276302336_n.jpg

Obsługa jest bardzo miła, czasem jednak czas oczekiwania na kelnerkę jest dłuższy niż powinien.
Mięta urządzona jest elegancko, klasycznie i
z lekkim minimalizmem. Restauracja jest spora, dlatego z łatwością pomieści duże grupy na przykład podczas obiadów firmowych.

32623056_1619866388060670_6145282277048844288_n.jpg

Podsumowując Mięta to eleganckie miejsce z pysznymi daniami idealne na randkę lub biznesowy obiad. Polecam.
Ogólna ocena 8/10.
Adres: Kraków ul. Krupnicza

32679815_1619866384727337_722471781893406720_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Alchemia to jeden z najpopularniejszych pubów na krakowskim Kazimierzu. Ja zwiedzanie Alchemii zaczęłam od kuchni. Dosłownie i w przenośni.

23755940_1449117995135511_823960385_n.jpg

Na gruncie popularności pubu powstała restauracja
o nazwie “Alchemia Od Kuchni”. Dorównuje ona sławą młodszej siostrze i zwykle ciężko tam o stolik.
Wystrój wpisuje się w najnowsze hipsterskie trendy tak samo jak klientela, a nawet obsługa, która jest bardzo uprzejma.

23721865_1449117965135514_856244688_n.jpg

Menu również zalatuje, hipsteriadą, ale dzięki jemu stanowi prawdziwą perełkę. Zamówiłam burgera
z grillowanym serem halloumi, falafelem, domowymi piklami, rukolą, raitą oraz humusem z pieczoną czerwona papryką. Było wege, nieco blisko-wschodnio i przede wszystkim mega pysznie. To zdecydowanie najlepszy burger, jaki kiedykolwiek w życiu jadłam. Połączenie tych składników (których nigdy wcześniej nie próbowałam) okazało się strzałem w dziesiątkę. Wszystko do na smacznej bułce wysokiej, jakości i
z pysznymi frytkami oraz sałatką Colesław. Całość zestawu kosztowała przyzwoite 27 zł.
Moi znajomi zamówili klasyczne burgery, których smak również chwalili tak samo jak deseru- ciasta Snikers.

23721949_1449117958468848_760233279_n.jpg

Podsumowując musicie iść do Alchemii Od Kuchni
i przeżyć prawdziwy foodgazm jedząc halloumi burgera.
Ogólna ocena 10/10.

23721861_1449117945135516_1654170559_n.jpg


23756070_1449117935135517_1429467947_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Knajpiane zagłębie na Dolnych Młynów 10 prężnie się rozwija. Od niedawna można tam zjeść mięsna kanapki w Meat & Go. Dlaczego Go? Dowiedziałam się jak weszłam.

31357856_1601252403255402_4953599474279645184_n.jpg

Pierwsze wrażenie nie powala- industrialny dość przytłaczający klimat, który próbowano przełamać roślinami. Po chwili pobytu udało mi się przyzwyczaić do tego wnętrza i byłoby nawet ok gdyby nie social tables. Takie stoły są teraz szalenie modne i stawiane niemal wszędzie, a ja ich nie cierpię, ponieważ nie znoszę, gdy nieznajomi dosiadają się do mojego stolika, gdy jem. Gdy nie jem też tego nie lubię. Po prostu social tables mówię: nie!

31131125_1597418373638805_9018400851571507200_n.jpg

Niedogodności aranżacyjne zrekompensował mi smak kanapki. Padło na wersję kubańską:  wieprzowina Mojo w cytrusach, szynka z mangalicy, kiełbasa
w stylu włoskim, ogórek konserwowy, ser szwajcarski,  krem z gorczycy z miodem, sos autorski, ciabatta z masłem. To było zdecydowanie jedno z lepszych połączeń smakowych w moim życiu. Nie miałam pojęcia, że z czegoś tak banalnego jak kanapka da się stworzyć majstersztyk. Zamówiliśmy jedną na pół z przyjaciółką i to był błąd. Trzeba było kupić całą, bo połówka to za mało zarówno pod względem sytości jak i doznań smakowych. Minusem jest cena tej przyjemności- 30 zł, ale warto.

31123942_1597418416972134_7783411549959356416_n.jpg

Obsługa w Meat & Go jest bardzo miła i pozytywnie nastawiona do klientów oraz chętnie doradzi
w wyborze. Szkoda tylko, że zdecydowali się na model samoobsługowy z krzyczeniem numerków zamówienia. Bardziej profesjonalnie byłoby, chociaż przynosić zamówienia do klienta.

31092093_1597419166972059_8844899020515049472_n.jpg

Podsumowując z jednej strony te okropne grupowe stoły, a z drugiej ta przepyszna kanapka kubańska. Jedno odstrasza, drugie zachęca. Może faktycznie trzeba wziąć jedzenie i zrobić go?
Ogólna ocena: 7/10.

Adres: Kraków ul. Dolnych Młynów.

31100504_1597418930305416_5844823158342811648_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dobra książka przy filiżance pysznej herbaty, albo może świeże pieczywko prosto z pieca? To wszystko dostaniecie w dwóch miejscach pod tym samym szyldem- oto Massolit.

1515054454515438masso.JPG

Massolit Books- księgarnia językowa

31250610_1600354946678481_4657877876299792384_n.jpg

To dość niecodzienny pomysł, aby w księgarni urządzić kawiarnię, lub w kawiarni księgarnie…
W każdym razie w Massolicie zamiast klasycznego wystroju dominują półki z książkami w obcych językach, które możemy zakupić sobie do najpyszniejszej białej herbatki, za 7 zł, jaką kiedykolwiek piłam. Miła i żywcem wyjęta z hipsterskiej krainy obsługa pokaże nam gdzie usiąść, ponieważ kawiarnia ma dwie części. Powiem szczerze, że przejście z filiżanką herbaty z jednej części lokalu do drugiej jest problematyczne. Mogliby pomyśleć o zrezygnowaniu z samoobsługi.

15310674_1141178225929491_1631787527_n.jpg

Podsumowując Massolit Books to perfekcyjne miejsce dla zagranicznych moli książkowych, którzy przy okazji zakupów chcieliby coś zjeść lub czegoś się napić i od razu zacząć czytać nabytą książkę.
Ogólna ocena 6/10
Adres: Kraków ul. Felicjanek

15300621_1141178245929489_2103223409_n.jpg

Massolit Bakery & Cafe

26234513_1490599760987334_1686880828_n.jpg

Dokładnie w dniu pisania posta jadłam tam brunch
z przyjaciółką. Wnętrze jest nieprzyjazne osobom chcącym zjeść “na miejscu” przez jeden, duży social table w oknie. Na szczęście można kupić też na wynos, ale czy warto? Dwa bajgle- 8 zł. Cappuccino
i bajgiel z serkiem, łososiem, szczypiorkiem, pomidorem i czerwoną cebulą- 16 zł. Niby dobry, ale twardy i poranił mi podniebienie. Następnym razem zdecyduje się na coś słodkiego i miękkiego. Oczywiście obowiązuje samoobsługa, co już mniej dziwi niż w poprzedniej odsłonie Massolitu, ponieważ piekarnio-kawiarnia jest malutka. Pracownicy są mili, ale nieco roztargnieni (zapomnieli o mojej kawie). Siedząc w lokalu obserwujemy pracę piekarzy, którzy tworzą w tym samym pomieszczeniu, a kawiarnie od piekarni oddziela jedynie niepełna ścianka działowa. Czy to dobrze? Nie wiem… Na pewno przydałaby się im zmiana wystroju na bardziej przytulny.

26553371_1490599730987337_964201097_n.jpg

Podsumowując pomimo twardego i drogiego bajgla nie skreślam Massolit Bakery & Cafe i jeszcze tam zajrzę.
Ogólna ocena: 4/10
Adres: Kraków ul. Smoleńsk
  • awatar Gniazdo Os: Ja pamiętam jak za czasów studenckich chodziłam do tej księgarni po książki do napisania pracy z literatury:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Ojców czy Zakopane? Gdy w obu przypadkach usłyszałam, że idziemy na najlepszego na świecie pstrąga nie mogłam w to uwierzyć. Przecież najlepszy pstrąg może być tylko jeden - ten
w Polańczyku.

21175257_1381258208588157_1506007059_n.jpg

Ojców

W Ojcowie byłam pierwszy raz w życiu (i na pewno nie ostatni) na wieczorze panieńskim mojej przyjaciółki- Kasi. Po dwóch dniach szalonej imprezy i wygłupów przyszedł czas wyjechać, ale wcześniej poszłyśmy na obiad. Kasia uwielbia pstrąga z Ojcowa, więc dylematu, co do miejscówki nie było.

20370975_1351142234933088_1130212112_n.jpg

Otoczenie knajpki jest przepiękne: jezioro, drzewa, lasek, łąki, drewniane elementy idealnie dopasowujące się do całego klimatu. Jednakże jak łatwo zauważyć jest to opcja typowo letnia, na dobrą pogodę. W zimie lub w deszczu tam nie zjemy, bo przecież nikt nie chce wtedy marznąć i moknąć pod gołym niebem.

21175204_1381258231921488_270728566_n.jpg

Kolejka była spora, a pan z obsługi przemiły
i zabawny. Zdecydowałam się na małą porcję pstrąga, ogórki kiszone i piwo. Nie chcę wiedzieć jak wygląda duża porcja, bo z tą ledwo sobie poradziłam jedząc na spółkę z koleżanką. Ryba faktycznie była wyśmienita. Najdelikatniejszy
i najlepiej przyrządzony pstrąg z grilla, jakiego jadłam. Do tej pory czuje ten perfekcyjny smak
w ustach.
Całość kosztowała ponad 20 zł, co jest bardzo dobrą ceną jak na rybę.

20401266_1351142238266421_1153405221_n.jpg

Zakopane- Pstrąg Górski

Po wyprawie do Doliny Kościeliskiej moja koleżanka Roksana zaproponowała, żebyśmy szły na pstrąga, „bo tam mają najlepszego na świecie”. Już to gdzieś słyszałam…

20401339_1352472208133424_310949466_n.jpg

Góralska karczma na Krupówkach, nad potokiem, urządzona w typowym, pięknym zakopiańskim stylu.

20401009_1352472231466755_1280519363_n.jpg

W lokalu miejsca było ogromnie dużo. Tak samo imponujący okazał się wybór pstrągów w karcie. Pstrąg Górski to dowód na to, że ryba nie musi być nudna i można ją przyrządzić na mnóstwo sposobów. Mój wybór padł na pstrąga w marynacie musztardowo- miodowej. Oh jak te smaki cudownie się przenikały! Marynata nadaje rybie wyrazistego charakteru. Porcja niewielka, ale zamówiliśmy jeszcze słuszną miskę surówek w barze sałatkowym typu “płacisz raz i bierzesz ile chcesz- też raz”. Dwie ryby, dwa napoje i sałatki łącznie kosztowały dość sporo, no, ale to w końcu góry, tam jest drogo. Na szczęście i obiad i obsługa były warte tej ceny.

20401041_1352472218133423_1298864435_n.jpg

Podsumowując, nie jednego pstrąga w życiu jadłam, ale muszę przyznać, że ten z Ojcowa był najlepszym grillowanym pstrągiem ever. Pstrąg Górski natomiast zachwycił mnogością nietuzinkowych opcji do wyboru. Co do rybki z Polańczyka, to w dalszym ciągu uważam, że nie ma nigdzie lepszego wędzonego pstrąga niż nad Soliną.
I tak właśnie rozwiązałam dylemat czy Ojców, czy Zakopane, czy Polańczyk.

DSC06862.JPG

Ogólna ocena:
Ojców: 9/10
Pstrąg Górski: 8/10
  • awatar Hachie: Chętnie odwiedziłabym te miejsca, gdy już będę mieć więcej czasu, być może moje plany kiedyś się ziszczą :) Przynajmniej wiem, gdzie powinnam się w przyszłości udać na pstrąga gdy dopadnie mnie głód! :D Szczególnie urzekło mnie wnętrze góralskiej karczmy ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Niedawno wreszcie udało mi się znaleźć miejsce
w zazwyczaj obleganej przez turystów restauracji Gazdowo Kuźnia. Czy odkryłam, dlaczego ludzie walą tam drzwiami i oknami?

29634167_1571426292904680_1996122392_o.jpg

W sumie to nie. Wszystko było dobrze, nawet bardzo, ale brakowało tego “czegoś”.
Bardzo ładny i spójny góralski wystrój: drewno
i ławy. Na tle innych restauracji (które w Zakopcu wszystkie urządzone są podobnie) Gazdowo Kuźnia wyróżnia się kolekcją starych zegarów na ścianie
i humorystycznymi witrażykami.

29680716_1571426279571348_1297813203_o.jpg

Menu również nie mam nic do zarzucenia, szczególnie przypadł mi do gustu duży wybór piw i zamówiłam zestaw degustacyjny Grimbergena. Ponadto pozycje
w karcie są opisane w “góralskiej” gwarze, co ma swój urok.

29527600_1571426332904676_1614007198_o.jpg

Do jedzenia wzięłam drobiowe “zawijoki” z góralskim serem, ziołami i sosem czosnkowym. Po ludzku po prostu de volaille z oscypkiem. Muszę przyznać, że dawno nie jadłam tak dobrego  de volaille. Miękki
z idealną panierką, soczysty i dobrze przyprawiony. Idealny. Do tego poprosiłam o hałuski, ale te okazały się bez smaku i nie równały się z nazywanymi tak przez moją babcie kluseczki, które przyrządzała dla mnie, gdy byłam dzieckiem.

29634574_1571426316238011_161300117_o.jpg

Mój Luby zdecydował się na golonkę z frytkami. Pierwszy minus to golonka w kawałku. Nie lubię się
z nią szarpać i wolę, gdy podają pokrojoną. Smakiem też nie powalała, ale ostrości nadawał jej podany
w pakiecie chrzan i musztarda. Frytki, tak samo jak mój dodatek, bez smaku.

Obsługa Gazdowej Kuźni jest względnie miła, ale ceny wysokie. Za obiad zapłaciliśmy ponad 90 zł. Czy był tyle wart? Nie koniecznie. Gdyby wszystko było równie pyszne jak mój “zawijok” powiedziałabym, że tak.

29693163_1571426302904679_1409552843_o.jpg

Podsumowując nie dowiecie się, co to dobry de volaille póki nie zjecie tego w Gazdowej Kuźni. Poleca jednak tylko de volaille i piwo.
Ogólna ocena 7/10.
Adres: Zakopane ul. Krupówki
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Pierwszy raz próbowałam legendarnych ciastek Cinnabon. Jakie zrobiły na mnie wrażenie?

22811627_1425806240800020_1910250538_n.jpg

Na samym dole, w Galerii Krakowskiej jest mało zachęcająca do wysepka Cinnabon. Czemu mało zachęcająca? Bo stoi na korytarzu, którym przemieszczają się podróżni między dworcem autobusowym, dworcem kolejowym, przystankami autobusowymi i tramwajowymi “Dworzec Główny”. Jednym słowem tłumy ludzi patrzą, co akurat jecie i jak lukier z ciastka brudzi Wam brodę.

29633741_1571426296238013_1578158238_o.jpg

Bardzo chciałam spróbować ciasteczek Cinnabon, ale nie chciałam siedzieć w tak zatłoczonym miejscu. Proste rozwiązanie- wzięłam na wynos. Skusiłam się na klasyczne ciastko cynamonowe oraz na wariacje
z białą czekoladą. Skorzystałam z rozdawanej wtedy w centrum handlowym zniżki i zapłaciłam nieco mniej za słodkości, które i tak są sprzedawane
w przystępnych cenach (spodziewałam się wyższych).
Wrażenia? Mega, mega, ekstremalnie słodkie. Zjadłam 1,5 ciastka i miałam dość słodyczy na cały dzień, a takie cuda się u mnie nie zdarzają. Cinnabon były pyszne, a klasyczna wersja to idealnie dobrane proporcje cynamonu i pysznego ciasta, jednak pokonały mój apetyt na słodycze.
Z pewnością kupię je jeszcze nie raz, ale tym razem zjem tylko jedno- to mniejsze.

22752288_1425806307466680_1653225142_n.jpg

Podsumowując nie wyobrażam sobie, że można być wielbicielem łakoci i nie poznać smaku kultowych Cinnabon. Należy jednak uważać, bo ich słodycz łatwo przedawkować.
Ogólna ocena: 8:10.
Adres: Kraków ul. Pawia- Galeria Krakowska, poziom -1.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Oprócz odkrywania restauracji z pysznym jedzeniem lubię poznawać też ciekawe sklepy, w których można kupić produkty z innych krajów. Tak właśnie trafiłam do dwóch sklepików.

29496192_1567195003327809_7429788295271284736_n.jpg

Arabskie Delikatesy
Obok Starego Kleparza znajduje się całkiem sporych rozmiarów sklep arabski. Kupimy tam pyszną, czarną arabską kawę, ostre przyprawy, egzotyczne herbaty
i ekstremalnie słodkie słodycze. Jeśli jesteście amatorami chałwy lub baklawy to miejsce dla Was. Ja zakochałam się w batonikach daktylowych. Natomiast ryby, które kupiłam były paskudne.

29496498_1567194293327880_7900003041414217728_n.jpg


29496470_1567195409994435_8103341825592393728_n.jpg


29497528_1567193969994579_3725910015047892992_n.jpg


29498145_1567194679994508_2150284482073067520_n.jpg


29513212_1567195653327744_3982498735769780224_n.jpg

Delikatesy Greckie
Po pobycie w Grecji zostały mi miłe wspomnienia
i miłość do greckiej kuchni. W sklepie na ul. Długiej kupuje przysmaki rodem z Hellady. Jako, że jestem ogromnym łakomczuchem to na pierwszym miejscu są nadziewane kremem rurki i słodkie, owocowe galaretki obsypane cukrem- pudrem. Jeśli szukacie pity, przypraw lub wariacji na temat oliwek również się nie zawiedziecie.

29512183_1567196776660965_5262213580534579200_n.jpg


29513170_1567197316660911_8295489449710583808_n.jpg


29473228_1567197066660936_5243401696792543232_n.jpg

Zachęcam Was do eksperymentów i poznawania innych krajów i kultur również poprzez kuchnie. Tym bardziej, że dzięki takim sklepom mamy możliwość robić to u siebie w domu i to tanim kosztem (no na pewno tańszym niż bilety lotnicze).
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Słyszałam plotkę, że ponoć chcą zlikwidować wszystkie knajpy na terenie dawnej fabryki papierosów na ulicy Dolnych Młynów i postawić tam hotel. Trzeba korzystać póki się ta i jadać w nich póki jeszcze istnieją. Na dodatek ostatnio otworzyło się kilka nowych na przykład Pinoteka.

29472158_1565163970197579_8572083917643841536_o.jpg

Do Pinoteki wybrałam się z przyjaciółką- Karo
w niedzielę na obiad. Wybór dnia nie był przypadkowy, ponieważ to właśnie w niedzielę Pinoteka ma przecudną promocje: do dania głównego deser za 1 zł.

29387067_1565163613530948_3721371583235751936_o.jpg

Jako danie główne zamówiłyśmy Pinoteka Burger? Muszę przyznać, że był wyśmienity i pierwszy raz ubrudziłam sie tylko trochę (a nie cała) jedząc burgera. Dobrze skomponowane dodatki i odpowiednio wypieczone mięso oraz chrupiący boczek sprawiły, że to jeden z lepszych burgerów, jakie jadłam. Do tego dwie sałatki, jako dodatki.

29496869_1565162966864346_4877535573402714112_o.jpg

Deser, czyli mus cytrynowy w słodkimi chrupkami to prawdziwa poezja smaków. Rzadko decyduje się na desery z silnym owocowym akcentem, ale to był naprawdę dobry wybór. Delikatnie kwaśny mus idealnie równoważył słodki smak kruszonki.

29386365_1565163763530933_3046928672561823744_o.jpg

Obsługa w Pinotece jest miła i niesamowicie wyluzowana, a ceny nie powalają z nóg. Burger kosztuje 29 zł, a herbata 9 zł.

Wystrój mnie zachwycił. Było dość eklektycznie
z przewagą loftowego stylu i to właśnie jest sposób urządzania wnętrz, w którym ostatnio się zakochałam. Mnogość różnorodnych dodatków łagodzi surowość industrialnego loftu, nadaje mu przytulności i wydobywa to, co najlepsze.

29386514_1565163423530967_3791365144840241152_o.jpg

Ogólnie wszystko świetnie i w samych superlatywach, ale mam jedno drobne zastrzeżenie. Wybór jest strasznie mały. Jeśli chodzi o dania główne to wybieramy pomiędzy burgerem, burgerem, burgerem, a żeberkami. Makarony, sałatki oraz desery są do wyboru tylko dwa. No przydałaby się tu taka sama rozmaitość jak w wystroju. Jedynie karta alkoholi jest odpowiednio rozbudowana.

Podsumowując zachęcam Was do skorzystania
z niedzielnej promocji w Pinotece i zamówienie dokładnie tego, co ja- burgera i musu cytrynowego. Śpieszcie się smakować, bo knajpy w Krakowie tak szybko odchodzą
Ogólna ocena: 9/10.
Adres: Kraków ul. Dolnych Młynów
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Wszędzie golonka, moskole, baranina i góralskie przyśpiewki. A Ty masz ochotę na pizzę. Co wtedy? Idź do Adamo na najlepszą pizze w Zakopanem.

29177660_1559239460790030_7959414572400508928_o.jpg

Na ulicy Nowotarskiej mieszczącej się w centrum Zakopanego znajduje się pizzeria Adamo, którą uwielbiam. Właściwie to zakochałam się w ich pizzy. W sam raz dla jednej osoby, sycąca na wyśmienitym cieście z mnóstwem dodatków, które na pierwszy rzut oka stanowią ekstremalne połączenia. Lecz to tylko pozory, ponieważ dopełniają się idealnie. Rzadko zdarza się abym jadła tak dobrą pizzę, a to przecież moje ulubione danie.

28741702_1548888395158470_1479820357_n.jpg

Co jeśli nie pizza? To zapiekanka, ale nie na bułce tylko z piekarnika. Nie pamiętam, kiedy ostatnio taką jadłam, co uświadomiło mi, że jest niesłychanie mało restauracji podających to danie. W Adamo mają obłędnie dobrą zapiekankę.

29496619_1564997363547573_8705514932189265920_o.jpg

Wystrój pizzerii próbuje korespondować między swoim górskim rodowodem, a włoską duszą. Czy wychodzi? Tak średnio, ale źle nie jest. Obsługa natomiast jest na medal. Tak samo jak ceny. Za niewielkie pieniądze najemy się do syta i wytoczymy na, zewnątrz aby spalić kalorie w górach.

28536490_1548888455158464_640323163_n.jpg


28721697_1548888518491791_182675239_n.jpg

Podsumowując, jeśli znudziliście się swojskim jadłem lub zwyczajnie go nie lubicie, Adamo to miejsce dla Was. Jeśli jesteście fanami pizzy Adamo to miejsce dla Was. Jeśli chcecie smacznie i dobrze zjeść Adamo to miejsce dla Was. Ogólnie Adamo polecam każdemu.
Ogólna ocena 10/10.

28536359_1548888595158450_826360886_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
O tym jak całkowicie spieprzyć to, co wydaje się niemożliwe do popsucia.

27157431_1509555919091718_936755387_n.jpg

W ramach odkrywania smaków Zakopanego odwiedzam, co jakiś czas inna restauracja. Jeśli jestem w stolicy Tatr w środku tygodnia chętnie korzystam z ofert obiadu dnia w różnych karczmach. Tak właśnie pierwszy i ostatni raz trafiłam do lokalu Bacowskie Jadło.
Ta kuchnia regionalna jest jak górale:
z charakterem, wyrazista, pełna niespodzianek, prezentująca nieprzewidywalne połączenia. Wydaje się, że inspirując się tradycyjnymi wyrobami regionu nie da się zrobić nie smacznej potrawy. A jednak
w Bacowskim potrafili podać mi schab w sosie pieczeniowym z ziemniakami i kotleta schabowego, które były miałkie, nijakie, pozbawione smaku
i jakiejkolwiek magii kuchni góralskiej. Nawet około 20 zł za jedno danie jest tu zbyt wygórowaną ceną. Zdarzało mi się jadać obiad dnia za 15 zł, który był poezją smaków, a nie marną podróbką.

27157431_1509555919091718_936755387_n.jpg

Kelner wypadł podobnie jak obiad- słabo. Miał do nas dość olewczy stosunek. Jakbyśmy jedząc lunch dnia byli klientami gorszego sortu.
Jedynie ładny, klimatyczny zakopiański wystrój zdał egzamin. Ławy, skóry i drewno to elementy, których nigdy dość w podhalańskich karczmach.

27294520_1509555922425051_857780498_n.jpg

Podsumowując po prostu odradzam wizytę w Bacowskim, ponieważ idąc tam na obiad nie znajdziecie dań
z góralskim charakterem, ale coś na kształt stołówki w szkole.
Ogólna ocena: 3/10.
Adres: Zakopane ul. Nowotarska.
 

gdzietuwyjsckrakow
 

28537073_1548888468491796_1167580264_n.jpg

Do niedawna traktowałam Ambasadę Śledzia, jako miejsce do “dopicia” się. Tania wódka, tanie piwo, nic tylko iść, gdy stan upicia nie jest jeszcze satysfakcjonujący. To był błąd. W Ambasadzie Śledzia mają pysznego… śledzia.

28536743_1548888581825118_1218993889_n.jpg

Ostatnio zdarzyło mi się być w Ambasadzie Śledzia nie po to, aby upić się do spodu, ale na jedno góra dwa piwka. A co jest idealne do piwa? Burger śledziowy. Tak, dobrze przeczytaliście. Burger ze śledziem a piwnymi i winnymi akcentami oraz ogromną ilością sosu. Wyśmienite, niebanalne połączenie smaków, którego nie znalazłam nigdzie indziej za jedyne 15 zł. Burger był ogromny i oczywiście cała ubrudziłam się jedząc, ale warto było. Polecam wszystkim niedowiarkom, którzy twierdzą, że to nie może dobrze smakować. Fakt, nie smakuje dobrze. Smakuje rewelacyjnie.
Dla klientów, nieprzepadających za eksperymentami Ambasada Śledzia przygotowała śledziki w różnych sosach i z różnymi dodatkami.

28537671_1548888365158473_1742412820_n.jpg

Gdy pierwszy raz spojrzałam na wnętrze Ambasady trzeźwym wzrokiem dostrzegłam, że jest całkiem dobrze urządzona. Motyw przewodni to oczywiście śledź, a taka spójność zasługuje na uznanie. Najbardziej ujęła mnie kolorowa mozaika witraż- śledzik. Całość dopełniają industrialne, modne krzesła i stoły.

28536809_1548888385158471_809927329_n.jpg

W Ambasadzie Śledzia obowiązuje samoobsługa, ale to nawet pasuje do klimatu tego miejsca, który tworzą przemili barmani.
Podsumowując piwo i przekąska z przyjaciółmi- Ambasada Śledzia. “Dopicie” się do spodu- Ambasada Śledzia. To miejsce ma ogromny potencjał ;)
Ogólna ocena 9/10.
Adres: Kraków ul. Stolarska
 

gdzietuwyjsckrakow
 

27591047_1519260301454613_1401500977_n.jpg

Nie jest tajemnicą, że zakochałam się w Wiedniu
i chciałabym tam wrócić. Wyobraźcie sobie, zatem moją radość, gdy pewnego dnia przypadkowo trafiliśmy z Lubym do wiedeńskiej restauracji nazwanej, a jakże, Sissi.


17974648_1548888335158476_53310624_n.jpg

Od zawsze czułam, że z postacią księżniczki Sisi łączy mnie pewna więź. W dzieciństwie oglądałam bajki i filmy o Sisi, a w najbardziej przełomowych momentach mojego życia odwiedziałam jej rezydencje: Schonbrunn w Wiedniu i Achilleion na Korfu.
Sisi w moich oczach była kobietą silną, która zmagała się z ogromnymi przeciwnościami losu oraz niesprawiedliwymi ocenami ludzi. Pomimo wszystkich jej problemów nie poddawała się, dostosowywała do sytuacji, z której czerpała dla siebie, co najlepsze i przede wszystkim zachowywała klasę
i nienaganną prezencję. Wiem, że do tej pory działania księżniczki są skrajnie różnie oceniane, ale dla mnie zawsze pozostanie niezłomną władczynią.

28741696_1548888375158472_346742689_n.jpg

W restauracji na ulicy Krupniczej w Krakowie wisi wielki portret Sisi, a właściwie Elżbiety Bawarskiej, bo tak naprawdę się nazywała. Niestety to jedyny akcent związany z patronką lokalu. Szkoda, bo byłoby miło gdyby jej postać została tam bardziej wyeksponowana. Pomimo tego restauracja jest urządzona elegancko i gustownie. Dużo tam drewna i ciepłych kolorów.

28741012_1548888435158466_1790892461_n.jpg

Obsługa wykazuje się ogromnym profesjonalizmem
i jest nadzwyczaj uprzejma (zupełnie nie jak
w Wiedniu, ale to akurat dobrze).
Najlepsze są jednak dania. Zachwycająca smakiem
i delikatnością pieczeń wołowa z kopytkami jaglanymi, czerwoną kapustą duszoną z suską sechlońską i sosem demi glace. Potrawa mistrzowska jak muzyka Mozarta.

28741232_1548888418491801_951563286_n.jpg

Na uznanie zasługuje również rozpływająca się
w ustach, idealnie doprawiona makrela bałtycka
z pieczonymi warzywami korzeniowymi, maślaną kaszą pęczak z koperkiem i sosem ziołowym. Dzieło na miarę utworów Beethovena.

28829444_1548888555158454_1474753073_n.jpg

To wszystko popiłam pysznym, lekko gazowanym jabłkowym, austriackim napojem podawanym w kieliszku do szampana. Jestem pewna, że Sisi piła w ten sposób nawet wodę ;)

28741407_1548888318491811_796892487_n.jpg

Jak łatwo się domyślić, ceny również są dostosowane to iście królewskiego skarbca. Tanio nie jest, ale za to pysznie.
Podsumowując każdy, kto tak jak ja zakochał się
w Wiedniu, Austrii czy księżniczce Elżbiecie Bawarskiej powinien wybrać się do restauracji Sissi. Ja planuję tam kolejną wizytę, tym razem na kawę i apfelstrudel.
Ogólna ocena: 9/10.
Adres: Kraków ul. Krupnicza
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jeszcze rok  czy dwa lata temu mnóstwo moich znajomych zachwalała Marco: ceny i smak potraw. Gdy tydzień temu poszłam tam na obiad przeżyłam głębokie rozczarowana.

28741245_1548888568491786_1439590390_n.jpg

W sumie w Marco byłam dwa razy. Pierwszy z moimi przyjaciółmi, gdy jadłam tylko zupę, która była smaczna.

21741784_1392331824147462_639022228_n.jpg

Drugi raz pod koniec lutego na pełnym obiedzie dnia za 16 zł.
Cena obiadu, w którego skład weszły: zupa, drugie danie i kompot jest zachwycająca. Smak daleki był od wzbudzenia jakiegokolwiek zachwytu.
Zupa- krem z białych warzyw nie miała nic wspólnego z kremem, ponieważ była za wodnista. Ponadto smakowała bulionem, a nie pietruszką, kalafiorem
i selerem. Jedynie groszek ptysiowy ze sklepu zdawał tu egzamin, chociaż było go stanowczo za mało.

28537070_1548888515158458_197181395_n.jpg

Kurczak a’la kebab wyglądał nawet dobrze, ale smakował bardzo przeciętnie. Stawiam, że niejeden kebab smakuje lepiej. Do tego paskudne puree z ziemniaków gotowanych.
Na tle tego wszystkiego kompot był prawdziwą poezją smakową.

28538007_1548888548491788_950577037_n.jpg

Marco nie ratuje wystrój, który jest nijaki i bez pomysłu, a jeśli już jakaś idea się tu pojawiła to była strzałem kulą w płot. Mam tu na myśli stoliki kawowe, fotele i sofy salonowe.

21754260_1392331844147460_1687343518_n.jpg

Jedynym pozytywnym aspektem jest obsługa. Panie są bardzo miłe i z niewymuszoną przykrością poinformowały moją koleżankę, że pomimo wywieszonego menu nie mają nic poza zestawami obiadowymi (a koleżanka chciała jeden z deserów).

Podsumowując albo Marco popsuło się na przestrzeni ostatniego półtora roku, albo ja ma zbyt wysokie wymaganie. Tak czy inaczej nie wrócę tam już.
Ogólna ocena: 2/10.
Adres: Kraków ul. Biskupia.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego romantyczne? Ponieważ byłam tam na walentynkowej randce.

28741591_1548888501825126_650679044_n.jpg

Wiem, że od Wakentynek minęło sporo czasu, ale ostatnio w moim życiu tyle się dzieje, że nie miałam czasu wcześniej napisać Wam o Umami Sushi. Mój nowy projekt opiszę w przyszłości.

28535604_1548888585158451_755368720_n.jpg

W Umami czeka na nas przytulne i eleganckie wnętrze urządzone w japońskim stylu oraz obsługa na bardzo wysokim poziomie. Zaskoczyło mnie, że kelnerzy chodzą w kimonach. To duży plus.
Zamieściliśmy zestaw 14 kawałków sushi za 43 zł. Było na prawdę smaczne, ale zaskoczył mnie brak sosu sojowego.

28535928_1548888541825122_68091595_n.jpg

Podsumowując atmosfera w Umami Sushi sprzyja romantycznemu patrzeniu sobie w oczy i randeczkom. Zjemy tam przyzwoite sushi i nie zbankrutujemy.
Ogólna ocena: 7/10.
Adres: Kraków ul. Karmelicka


28829384_1548888451825131_917218844_n.jpg

Oprócz kolacji we dwoje obowiązkowym punktem Walentynek jest też komedia romantyczna. Każdego roku próbuje znaleźć film, którego głównym motywem będą Walentynki, ale poza znanymi mi od dawna "Walentynkami" i "Nie cierpię Walentynek" nic nie znalazłam.
W tym roku oglądaliśmy "Kate i Leopold" przyjemny romans o miłości, silniejszej niż rozsądek, która połączyła kobietę z XX wieku z mężczyzną z XIX wieku, który przypadkiem trafił do jej świata.

27527_kate-leopold.jpg

Walentynki nie mogły sie odbyć oczywiście bez prezentów. Od mojego Lubego dostałam śliczną zawieszkę z Apartu.

28535924_1548888471825129_1095072524_n.jpg

Ja podarowałam jemu i sobie przy okazji, piżamy do pary z jakże życiowym hasłem "Oddawaj kołdrę".
koszulove.com/(…)852-pizamy-dla-pary-oddawaj-kordle…
Muszę przyznać, że uwielbiam świętować Walentynki
i zupełnie nie przejmuje się tekstami, że to niby komercyjne i amerykańskie święto.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Frytka i Przyjaciele reklamuje się, jako najlepsze frytki w mieście. Spróbowałam i muszę im przyznać rację. Ich frytki nie mają sobie równych.

27152812_1511735265540450_1030119282_n.jpg

Kolejny raz dzięki uprzejmości All in Card miałam okazję odwiedzić krakowski lokal. Dostałam od nich voucher na duże frytki. Dzięki!
Co prawda Frytka i Przyjaciele to stoisko obok Kina Kijów i przystanku “Muzeum Narodowe”, ale to nieważne. W ciepłe dni wystawiają kolorowe krzesełka i stoliki, aby klienci mogli usiąść jedząc frytki i czekając na autobus.

27294691_1511735258873784_1589259008_n.jpg

Pan, który pracuje na stoisku jest bardzo miły
i rozmowny. Chętnie opowie o swojej pracy i poleci najlepszy sos, a sosów mają w Frytce dużo. Ponadto za darmo możemy dostać ser, ananasa lub oliwki do frytek. Świetnie! Ceny są bardzo przystępne,
a porcje ogromne. Zdecydowałam się na oliwki, jako dodatek i sos bazyliowy. Niebo w gębie! Frytki odpowiednio wysmażone i dobrze przyprawione, do tego łagodny sos i słonawe oliwki. Perfekcyjne połączenie. To jest prawdziwy foodgazm i po jednym razie ma się ochotę na więcej.

Podsumowując: porcja frytek z Frytka
i Przyjaciele, albo dwie, albo siedem i spacer po błoniach to przepis na idealne popołudnie, który mam zamiar często wprowadzać w życie jak tylko temperatura znacznie ku temu sprzyjać.
Ogólna ocena 9/10.

Adres: Kraków al. Krasińskiego.
  • awatar st.anger: Wpisuję na listę miejsc do odwiedzenia w czasie najbliższej wizyty w Krakowie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kameralna, przytulna, mała kawiarenka w centrum Krakowa.

26754169_1499564946757482_252880610_n.jpg

Takie urokliwe miejsca jak Żarówka sprawiają, że zazdroszczę Włochom tradycji picia kawy.

15151438_1124506454263335_1276776632_n.jpg

Kawiarnia znajduje się w zaciszu podwórka kamienicy przy ulicy Floriańskiej.
Wnętrze jest malutkie, ale bardzo kolorowe
i przytulne. Gdy pogoda sprzyja radzę usiąść przy stoliku przed kawiarnią, bo to jeden z lepszych ogródków, jakie znam, ponieważ jest z dala od ruchliwej ulicy.

15128670_1124506220930025_394550716_n.jpg


26793920_1499564960090814_860116510_n.jpg

Miła obsługa poda nam pyszną kawę. Zamówiłam słusznych rozmiarów latte w cenie 10 zł. Polecam również ciasta i tarty dostępne w Żarówce. Były wyśmienite i zniknęły tak szybko, że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia, tylko mogłyby być większe.

26755344_1499564943424149_1860391372_n.jpg

Podsumowując kawa w przerwie w pracy, albo poranne spotkanie z przyjaciółmi to doskonały powód, aby znaleźć ukrytą w zaciszu podwórka Żarówkę.
Ogólna ocena 7/10.
Adres: Kraków ul. Floriańska.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Po wyjściu z dworca w Zakopanym naszym oczom ukazuje się PRL-owski klasyk architektoniczny, który “zdobi” okolicę odkąd pamiętam. Ostatnio postanowiłam zajrzeć do środka.

26940598_1505639979483312_44936635_n.jpg

Mogę śmiało powiedzieć, że była to moja pierwsza
i ostatnia wizyta.
Wiem, że wystrój musi pasować do wyglądu budynku z, zewnątrz, czyli musi być PRL z góralskimi elementami w postaci krzeseł, drewna i tkaniny
w kwiaty, ale tu chyba przesadzili z PRL-em. Samoobsługa, niemiła pani w fartuchu, która jedną szmatką ścierała wszystkie powierzchnie w zasięgu wzroku i brudna serwetka.

26996809_1505639949483315_733081777_n.jpg

Zamówiłam pierogi ruskie i kompot. W sumie 17 zł, czyli cena jak w barze mlecznym. Ja rozumiem, że cudów za takie pieniądze nie będzie, ale oczekiwałam przynajmniej przyzwoitych pierogów. Dostałam natomiast rozgotowane kluski z przesyconym cebulą farszem. Jedynie kompot był “zjadliwy”.

26994477_1505639936149983_1581871918_n.jpg

To wszystko jeszcze nic. Gwoździem do trumny okazała się toaleta. Czysta, ale płatna, nawet dla klientów baru. Nie dość, że płacę za paskudne pierogi to jeszcze muszę dorzucić 2 zł za toaletę, która nie zamyka się od środka.

Podsumowując po prostu nie idźcie nigdy do Baru Fis
Ogólna ocena 1/10.

Adres: Zakopane ul. Kościuszki.
  • awatar greene69: Słabo, jedzenie jedzenie ale płacić za toaletę jak się kupiło jedzenie to przeginka;/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Nie jesteście fanami baraniny? Uważacie, że dania z niej są paskudne? To nie jedliście jeszcze
w karczmie Stodoła.

18763044_1300356943344951_1118258554_n.jpg

Uwielbiam jedzenie w Stodole. Uważam, że podają tam najlepszą baraninę w całym Zakopanym. Delikatna, krucha, rozpływająca się w ustach
i daleko jej do suchej i źle przyrządzonej baraniny, która zraziła do tego rodzaju mięsa wielu moich znajomych. Szczególnie polecam sznycle z baraniny z ziemniakami i kapustą zasmażaną. Wyglądają niepozornie, ale są mega sycące.
Stodoła może się też pochwalić znakomitymi pieczeniami baranimi z grzybami, pikantnym sosem, kluseczkami góralskimi lub kopytkami.

26648705_1497366493643994_1851190972_n.jpg



26803563_1497366483643995_1595537565_n.jpg

Tym, którzy pomimo wszystko zdecydują się na inny rodzaj mięsa polecam wyśmienity gulasz.
Jeśli jeszcze komuś mało to w Stodole zjemy pyszne i pięknie podane desery.
Ciasto czekoladowe okazało się trafione w punkt. Nie za słodkie ani nie przesadnie kruche. Proporcje idealne. Jego smak dopełniały lody
i bita śmietana.

26696088_1497366490310661_1445416679_n.jpg

Wystrój Stodoły typowo góralski: ławy z miękkimi skórami i drewno. Podoba mi się, że menu osadzone jest na ciupagach, a względnie mili kelnerzy występują w góralskich strojach. Karczma zwykle bywa dość zatłoczona, nie tylko ze względu na pyszne jedzenie, ale również na niewygórowane ceny. Za kolację dla czterech osób złożoną z 4 dań, 4 napojów, 2 deserów i kawy zapłaciliśmy niecałe 180 zł.

18788097_1300356886678290_601997852_n.jpg



18788769_1300356843344961_1590753504_n.jpg


Podsumowując baranina rządzi w Stodole. Spróbujcie koniecznie.
Ogólna ocena 9/10.

Adres: Zakopane ul. Krupówki.

18816205_1300356903344955_424447690_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

W pewien środowy wieczór szukając godnej przystani na piwo trafiłyśmy z przyjaciółkami do Viva La Pinta. Wszędzie były tłumy ludzi, a tam czekało na nas wygodne miejsce na ploteczki.

26913801_1499564926757484_272144264_n.jpg

Siadając na sofach w pubie, którego ściany ozdabiają marynistyczne motywy (nie wiem dlaczego) stwierdziłyśmy, że jesteśmy głodne, więc szybko zdecydowałyśmy się na przekąskę do piwa.

26755485_1499564933424150_1717410002_n.jpg

Zamówiłam piwo z jednego z moich ulubionych browarów- Piwojad, każdy ich trunek jest wyśmienity. Do tego panini z kurczakiem, które okazało się bardzo dobre, sycące i długo trzymało ciepło. Chrupiące, podgrzane pieczywo i soczysty, mocno doprawiony kurczak okazały się idealnym kompanem dla jasnego Piwojada. Całość kosztowała 28 zł, czyli tanio jak na jedną z najdroższych krakowskich ulic.

Jak to zwykle w pubach bywa, obowiązuje samoobsługa. Miłym zaskoczeniem było podaniem nam dań do stolika przez bardzo uczynnego i sympatycznego pana z obsługi. Żałowałam, że nie mam gotówki na napiwek.

Ciekawostką jest, że w moich czasach studenckich
w tym samym miejscu, co aktualnie Viva La Pinta znajdował się bar z tanimi obiadami- Altero.

26856747_1499564956757481_860862509_n.jpg

Podsumowując, pomimo mirsz- marszu, który panuje
w Viva La Pinta: kotwica na ścianie, włoskie panini, pubowy klimat, gorąco polecam to miejsce na wypad z przyjaciółmi.
Ogólna ocena: 8/10.
Adres: ul. Floriańska Kraków.
 

gdzietuwyjsckrakow
 

26694202_1497366480310662_746100399_n.jpg

Co zrobić, gdy po męczącym spacerze na Błoniach zgłodniejemy? Pójść do Tao na rozgrzewający orientalny obiad.
Tao jest perfekcyjnym połączeniem tradycji
z nowoczesnością. Najmodniejsze kolory i meble sąsiadują z takimi typowo dalekowschodnimi elementami jak żurawie. Według legendy osobę obdarowana 1000 takich figurek origami czeka szczęście.

25287158_1470418563005454_29250809_n.jpg

W lecie polecam usiąść na ogródku, który ładnie prezentuje się zwłaszcza wieczorami.

21208390_1380640885316556_635491856_n.jpg


21150801_1380640918649886_1438863522_n.jpg

Dania podawane przez miłą i profesjonalną obsługę smakują wyśmienicie. Szczególnie przypadło mi do gustu idealnie doprawione ramen. Niczym nie ustępował mu makaron z kaczką na ostro.
Fajną opcją na randkę są naleśniki z kaczką. Porcja słodko- kwaśnych naleśników jest przeznaczona dla dwóch osób, a ich wyjątkowość polega na tym, że sami nadziewany ciasto podanymi na stół składnikami. Do tego ogórkowa lemoniada i pyszny obiad gotowy.

21122102_1379731448740833_899778369_n.jpg

Pyszny i drogi. Ramen kosztuje 35 zł, a naleśniki
i dwie lemoniady 79 zł. Jednakże biorąc pod uwagę ogólny poziom reprezentowany przez lokal to cena jest odpowiednia.

24992120_1468482856532358_911845209_n.jpg

Podsumowując polecam Wam Tao na randkę lub na wystawny obiad z przyjaciółmi, szczególnie, jeśli jesteście fanami dalekowschodnich klimatów, a nie lubicie kiczu, który jest wszechobecny w innych orientalnych restauracjach. Mam nadzieję, że żurawie przyniosą szczęście Tao i biznes będzie się kręcił.
Ogólna ocena 8/10.

Adres: Kraków al. Focha
  • awatar Aliexpress Zakupy: Dzięki za rekomendację, już słyszałam o tym miejscu, tak się składa, że za 2 tygodnie mamy zaplanowany wypad do Krakowa i z pewnością tam zajdziemy!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Nie ukrywam, że Zakopane jest jak mój drugi dom, często tam bywam. Kiedyś nie znosiłam tego miasta,
a obecnie dostrzegam jego piękno i odkrywam jego skarby. Zakopane ma do zaoferowania nie tylko góry
i piękną architekturę, ale również pyszne jedzenie.

14469248_1076216835758964_1754427149_n.jpg

Lubię małą i niepozorną karczmę blisko Dworca Autobusowego pod nieciekawym szyldem Domowe Obiady.

Wnętrze jest ciasne i oczywiście urządzone w drewnie z góralskimi elementami. Ma się wrażenie, że właściciele chcieli upchnąć tyle stolików ile się da na małej przestrzeni. Rozumiem ich, ale wiem też, że dało się lepiej zagospodarować ten lokal.

14483594_1076216862425628_748078206_n.jpg

Jadam tam naleśniki. Na słodko z Nutellą i owocami oraz na słono ze szpinakiem i serem. Pomimo, że ciasto czasem wydaje mi się zbyt oleiste bardzo lubię ich naleśniki. Szczególnie wersja ze szpinakiem przepadła mi do gustu. Porcja na pierwszy rzut oka jest mała, ale o dziwo bardzo sycąca. Warto również zamówić zimową herbatę z miodem, imbirem, pomarańczą, cytryną i goździkami.

14454474_1076217039092277_2132939829_n.jpg

Obsługa jest miła i poprawnie wykonuje swoja pracę, a ceny dostosowane do poziomu całości- nie za wysokie, raczej średnie.

Podsumowując Domowe Obiady sprawdzą się, gdy mamy ochotę na smaczny aczkolwiek szybki posiłek tusz przed odjazdem naszego autobusu.

Ogólna ocena 6/10.
Adres: Zakopane ul. Tadeusza Kościuszki

14458897_1076217195758928_1835062012_n.jpg
 

 

Kategorie blogów