Wpisy oznaczone tagiem "chłopak" (1000)  

make_life_joyful
 
Anela*:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
Maaasakra... jak nie było mnie te 9 dni to non stop byłam  z M. Cały czas... chyba znowu trzeba zrobić dym, bo znowu staje się to przesadą. Grrrr...
W sumie depresja postępuje, czuję się coraz gorzej, znowu anhedonia na twarzy od rana do wieczora. Znowu muszę chodzić do psychiatry - tuż przed studiami. Zajebiście. W pracy jak to w pracy - raz fajnie raz chujowo. Kierowniczka czepia się mnie o pierdoły jak "odwrotnie postawiona drabina". Muszę przepraszać nawet za to, co nie jest moją winą. Trochę już to męczące się robi, ale chyba muszę się przyzwyczaić.
Dzisiaj będę spamić wpisami, bo mam taką ochotę, bo mam takie widzimiesię i jest mi smutno, że nie mogę swobodnie dodawać moich przemyśleń ani inspiracji, które przecież uwielbiam tu wstawiać.
a38dc05e80b212a65b20ad58127781a4.jpg
  • awatar vailetis: Twój blog i piszesz co chcesz.Nikt Ci nie zabroni (Y) :) Czasami nie ma komu się wygadać bo ludzie udają przyjaźń, a blog Cię nie opuści, chyba że Ty to zrobisz :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Wooow bardzo długi czas nie było wpisów... jak ten czas leci. Szok. Nawet nie zdałam sobie z tego sprawy, ile czasu minęło. No cóż...
6250430ed882ebab405e9ffcdd07e880.jpg

Zatem, muszę zacząć od tego, że byłam na słynnym festiwalu - Przystanek Woodstock... i było ok. Szczerze? Nie wiem, czemu ludzie aż jarają się tym wszystkim, jeżdżą nawet tydzień przed i każdy mówi: "Jest tam zajebiście", "Chciałbym tam zostać na dłużej" czy "Woodstock powinien odbywać się co miesiąc". Każdy mi mówił, że każdy, kto tam raz przyjedzie - zawsze będzie wracał". Yyyy... no trochę się nie zgadza. Ale żeby było jasne, nie mówię, że było chujowo, że się dobrze nie bawiłam i nigdy więcej tam nie przyjadę. Po prostu nie są to do końca moje klimaty. Jestem księżniczką i z natury jestem wygodnicka, więc wiadomo, że spanie w namiocie nie jest dla mnie atrakcją, a widok sikających wszędzie mężczyzn jakoś mnie nie zachwyca... Serio, ludzie zachowują się tam jak jebane zwierzęta. Najgorsze były chyba toalety... dramat. Nie wiedziałam nawet, że potrafię wstrzymać oddech na tak długo, a taka wyprawa do Toi Toi'a zabierała średnio godzinę (te koleeeeeejki). A skoro o tym mowa, to niesamowicie przytłaczała mnie liczba ludzi - 200 000 osób w jednym miejscu. Jako alien i typowy antyspołeczniak czułam się źle. Nie podobało mi się też, że każdy może tam wejść - pełno bezdomnych, którzy nie mają żadnych oporów. Ja rozumiem, że to dla nich idealna okazja, by coś zjeść i może coś zarobić, ale moja tolerancja kończy się w momencie naruszenia mojej nietykalności osobistej... nie, nie lubię jak osoba, która nie myła się od tygodni, chce się do mnie przytulić albo mnie zaczepia. Nie wiem, może jestem dziwna.
da26b0a06b1a0c256fdf07c9718a9905.jpg

Ale żeby nie było, że tylko narzekam, bo ogólnie to jestem zadowolona. Od zawsze chciałam tam pojechać, zobaczyć jak faktycznie tam jest i o co chodzi. Przybyłam, zobaczyłam, przeżyłam. Jedzenie było bardzo tanie jak na festiwalowe standardy i można było najeść się do syta za małą cenę (wiecie jak kocham placki po węgiersku <3). Pozytywnie zaskoczyła mnie też sama organizacja - chylę czoła przed panem Owsiakiem (szczególnie po tekście do pani poseł Pawłowowicz, że życzy jej więcej uprawiania seksu). Mieliśmy własną wioskę (P O T Ę Ż N A wioska)- poznałam tam świetnych ludzi i myślę, że będziemy utrzymywać kontakt. M. też potrafił się mną zająć i stanął na wysokości zadania. Był kochany.
d7c7ce0541c5657c6092f8800a83ae4c.jpg

Zakochałam się tam w muzyce,  koncerty były świetne - Hey na czele z Kasią Nosowską, Wilki, Nothing but Thieves (o nich chyba napiszę osobnego posta, bo się dosłownie zakochałam). Wystąpili także Chorzy, którzy przewinęli się u mnie w kilku postach, grali na Małej Scenie - Szczecin jest dumny! Dali niezłe show i nie pamiętam, kiedy ostatnio tak się darłam (no na Organku w Poznaniu).

Podsumowując: źle nie było, ale warunki, w jakich żyłam przez te cztery dni, mi nie pasują i następnym razem wynajmę jakiś motelik. Jednak sama atmosfera faktycznie przyciąga, a koncerty są niesamowitym przeżyciem, nigdy nie zapomnę tych emocji (Nothing but Thieves!!!).
96bd073b8431eeb39da8355adc54ce9e.jpg
  • awatar fire.walk.with.me: ta racja toalety masakra ale potem wyczailem ze lepiej pojsc do tych kolo malej sceny bo tam jest ich duzo nie ma kolejek i wgl a w tych przy gastro od poludnia i glownej drogi to bylo okropne oprocz tego nie polecam kebaba a tak to dobrze sie bawilem oprocz wstretu do ludzi ostatnieto dnia gdzie juz chcialem sie wyspac wytrzezwiec i wracac do domu
Pokaż wszystkie (1) ›
 

porcelainange6l3
 
Nuteliaஐ:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)w_parku_na_laweczce_chlopak_z_dz…
W parku na ławeczce chłopak z dziewczyną... Dziewczyna: - Zdejmij okulary, porozdzierasz mi rajstopy! ... po chwili zrezygnowana: - Załóż - liżesz ławkę.
 

deergirl
 
Już po imprezie. Muszę przyznać, że było... nawet fajnie. Złapałyśmy z dziewczynami wspólny kontakt i ogólnie się dogadujemy. Była smakowa wódka (wypiłam dwa kieliszki, przecież następnego dnia do pracy), czipsy, hamburgery (made by me), tortille, gry etc. Typowa babska impreza. Wszystkie założyłyśmy jednoczęściowe piżamy, ja musiałam swoją pożyczyć, bo nie mam takich rzeczy w domu. Oglądałyśmy horror, czyli cały film przesiedziałam z zamkniętymi oczami - miały ze mnie ubaw. Dżizas jak ja nie lubię horrorów brrr. Już dzisiaj w nocy nie mogłam spać sama, bo się bałam i spałam przy włączonym świetle - i tak miałam koszmary... Końcem końców chyba mogę śmiało powiedzieć, że ma koleżanki. Nie przyjaciółki, ale koleżanki, z którymi mogę pogadać, wyjść gdzieś, pośmiać się. Nie pamiętam kiedy z kimś tak gadałam - może w gimnazjum? 2 klasa? No dawno, bardzo dawno. W weekend Ania (kierowniczka) ma urodziny i zaprasza nas do restauracji na jedzonko. Myślimy z dziewczynami nad prezentem, nie jest to takie łatwe. Ale się cieszę!
Jeśli chodzi o M. już jest dobrze. Oczywiście do tej pory mnie przeprasza za to co zrobił i zrozumiał, o co było tyle krzyku. Daje mi czas dla siebie, już wie, kiedy ma iść do domu, a kiedy zostać. Przyniósł mi różę (wie, ze uwielbiam dostawać kwiaty), zabrał mnie do kawiarni (tam,  gdzie poszliśmy na pierwszą randkę) i kupił mi obrazek na ścianę (3, 90 w promocji, ale i tak było to urocze). Nie ma do mnie żadnych pretensji i widać, że się stara. Ja też nie jestem wredną suką i trochę podbudowuję jego podniszczone ego. Zobaczymy, czy ten stan rzeczy się utrzyma. Bo muszę przyznać, że nieźle mu idzie.
f7cd8cfebce8ecf1fce9eaf665db4693 (1).jpg
 

deergirl
 
Tego już za wiele, nie wierzę, że to zrobił. Wszedł na mojego Facebook'a i przeczytałam wiadomości z mamą! To już jest przegięcie, czytanie moich prywatnych wiadomości. Kim on jest? Tępą dzidą, która chce wszystko kontrolować czy facetem? Tylko osoby niepewne siebie, zakompleksione i zazdrosne czytają czyjeś wiadomości. Nie ma na to usprawiedliwienia. Ja tego nigdy nie robiłam i nie będę robić, bo jest to słabe. Wyżaliłam się mojej mamie w prywatnej wiadomości, że ta sytuacja mnie przytłacza - a on to sobie przeczytał. Oczywiście z pretensjami. On ma do mnie pretensje? To ja powinnam być oburzona jego zachowaniem, a on śmie mi mówić, że ja go upokorzyłam? Naprawdę? I oczywiście tekst: "Ty mnie nie kochasz" to podstawa. On jest biedny, pokrzywdzony, nikt go nie rozumie, wszyscy mają pretensje, a on oczywiście niewinny. Koleś zachowuje się jak 10-latek. Cios poniżej pasa. Nie będę się do niego odzywać dopóki się nie ogranie. Zależy mi na nim, ale takiego zachowania nie będę tolerować.
a8dfa250e9dee29c3f6f1b70c220527c.jpg
 

deergirl
 
Jestem zmęczona. Naprawdę zmęczona nim i jego wiecznym przesiadywaniem w moim domu. Dzisiaj powiedziałam, że chcę się przygotować na imprezę z dziewczynami. Oczywiście FOCH. Bo ja go wyganiam. Serio? Byłeś ze mną bez przerwy dwa dni (wooow miałam dosłownie jeden dzień "wolnego" w tym tygodniu") - no tak nie może być. Za każdym razem jak chcę poruszyć ten temat, on oskarża mnie, że go ciągle wywalam, że przecież odpoczywam od niego w pracy... no ten argument mnie powalił na kolana. On twierdzi, że nie potrzebuje wolnego czasu...On po prostu sam ze sobą się nudzi. No cóż, to nie jest już mój problem. Myślałam, że będzie lepiej, gdy on znajdzie sobie pracę... jeśli wgl ją znajdzie. Ta mu nie pasuje, to nie chce, tu za mało płacą bla bla bla. Ludzie, w jego wieku praca powinna być czymś oczywistym, a on wybrzydza, nie wiadomo o co mu chodzi. A jak zadzwonili do niego w sprawie pracy na ochronie, to stwierdził, że on nie wie, czy chce tam pracować. Ja nie mam już siły, jestem opryskliwa, wredna, sarkastyczna i już nawet nie chce mi się udawać, że wszystko jest ok. Koniec. Ja mam się czuć dobrze. Jeśli tego nie zrozumie, będziemy musieli się pożegnać.
f7d580d16f192f5565362acd64e926dd.jpg
 

deergirl
 
Masakra... M. trochę przegina z tym wspólnym spędzaniem czasu. Dopiero teraz mam trochę czasu dla siebie, bo w końcu powiedziałam mu, że chcę pobyć sama. Miała to być długa rozmowa, ale skończyło się na słowach: "Nie rozumiem o co ci chodzi". No serio? On twierdzi, że nie potrzebuje czasu dla siebie i woli go spędzić ze mną. No nie... jak ja mam to mu wytłumaczyć. Byliśmy w sobotę na Męskim Graniu w Poznaniu i nawet jak wróciliśmy do domu, po spędzeniu ze sobą bitych 30 godzin non stop, on nadal chciał u mnie siedzieć. Ja już jestem trochę zmęczona. Nie dość, że prawie codziennie chodzę to pracy, to nawet w domu nie mam chwili spokoju, bo on cały czas tęskni. Jutro znowu przyjedzie, bo cytuję "Dam ci spokój, ale po południu przyjadę". Ehh... chce mi się spać.
a0d2ed9577d94be5c228bbed290dc3a5.jpg
  • awatar RainbowxD: To trochę niefajne z jego strony - każdy przecież potrzebuje chwili wytchnienia dla siebie.
  • awatar Amfitryta: Z przykrością muszę stwierdzić, że ja taka jestem. Mój ojciec mi kiedyś powiedział (po tym jak mnie rzucił chłopak), że go zamęczyłam. I miał rację. Wszędzie razem. A w życiu trzeba mieć trochę przestrzeni dla siebie. Ewentualnie znaleźć drugą osobę o podobnym charakterze - bardzo trudne. Tak więc rozumiem twojego chłopaka, i on też kiedyś zrozumie. Niestety być może gdy będzie już za późno.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)rozmawia_chlopak_z_dziewczyna.ht…
Rozmawia chłopak z dziewczyną. - kiedy dostałem wpierrdol, byłaś przy mnie? - byłam - kiedy byłem na zszywaniu łuku brwiowego, byłaś przy mnie? - byłam - kiedy dowiedziałem się, że jestem chory, byłaś przy mnie? - byłam - kiedy leżałem w szpitalu, byłaś przy mnie? - byłam - Ty mi kurrwa pecha przynosisz!
 

deergirl
 
Jestem wykończona po dzisiejszym dniu. Dziś był jednym z tych dni, po których tracisz wiarę we wszystko - nawet w siebie. Kierowniczka ma bardzo złe humory w poniedziałki - tym razem dała mi to odczuć bardziej niż poprzednio. Czepiała się pierdół, i mówiła swoim "poważnym" tonem (którego, nawiasem mówiąc, się boję). Później, gdy byłam w sklepie sama na godzinę, akurat zadzwonił nasz szef - który też do szczęśliwych nie należał. Powiedział strasznym głosem, że mam wejść na czat ogólny naszej sieci i się wyłączył. Chyba to dziś mnie trochę rozchwiało emocjonalnie, bo do końca dnia nic mi nie wychodziło. Nic. Wszystko mi leciało z rąk, myliłam się, byłam rozkojarzona - porażka. No cóż, każdy może mieć lepsze lub gorsze dni. Teraz wiem, że nie chcę zostać kierowniczką, bo boję się naszego szefa...
A właśnie, dzisiaj M. wrócił do domu i mam cały wieczór dla siebie. Miał lekkiego focha, że chcę być sama, ale już mu przeszło. Mogę się wyluzować i mieć wyjebane. Przynajmniej teraz.
dd2ec1cfd08e4c96feb15653864158be.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
No to nici z czterech dni czytania książek i oglądania filmów - M. wraca dzisiaj. Napisał, że na miejscu były straszne warunki i 15 z 18 pracowników zrezygnowało i własnie wszyscy wracają pociągiem. W sumie z tego, co mi napisał wcześniej to się nie dziwie. Nie dość, że praca sama w sobie jest ciężka, to nie zapewnili im na miejscu jedzenia - teoretyczne zarabiali złotówkę więcej, ale nawet nie mieli kiedy iść kupić jakiegoś prowiantu. Poza tym wszyscy pracownicy spali na jednej hali - koszmar! To nie jest konwent, wcześniej spali w domku pracowniczym po trzy osoby w pokoju. Na początku myślałam, ze M. po prostu przesadza i marudzi, ale kiedy mi powiedział, że jego przyjaciel Karol rezygnuje to zrozumiałam, że jest źle. Karol przeżyje każde warunki i nigdy nie narzeka - a tu proszę. No cóż... miałam cały jeden dzień luzu. Dobre i to.
342054ee13d70d5ed46a5c31a6a6d51c.jpg
 

deergirl
 
Jest już godzina 23, a ja zmarnowałam cały dzień na przeglądanie obrazków i oglądanie Lakarnuma na YT (mogę oglądać jeden filmik setny raz, a nadal będzie mnie bawić). Jestem sama, wżeram czipsy i słucham muzyki, na którą  ja mam ochotę. Chce mi się spać, ale obejrzę jeszcze kilka odcinków "Kości" (tak dawno tego nie oglądałam). Byłam na zakupach i wreszcie znalazłam coś dla siebie. Dwa tygodnie i tydzień temu nie mogłam znaleźć żadnego ciucha, który by mi się podobał. Kiedy mam pieniądze, a nie mogę (w sensie nic mi się nie podoba) nic kupić dostaję szału, strasznie się irytuję i idę kupić cokolwiek, bo jeśli czegoś nie kupię to będę zła to końca dnia. Na szczęście dla mnie zaczęły się już letnie promocje i kupiłam sobie kilka koszulek (wreszcie mam w co się ubrać). W przyszłym tygodniu poszukam jakiś spodni, bo moje już są stare i nie nadają się do niczego.
W niedzielę byłam na chrzcinach (pierwszy raz od 11 lat byłam w kościele, czułam się co najmniej dziwnie) córki cioci mojego chłopaka. Ogólnie było ok, jego rodzina chyba mnie zaakceptowała, nawet próbowali zagaić rozmowę ze mną. Wiadomo, na chrzciny trzeba kupić dziecku lub rodzicom prezent. Niestety brak pieniążków u mnie i mojego chłopaka bolał bardzo, dlatego nie kupiliśmy nic. Niedługo ich odwiedzimy i damy zaległy prezent dla Kornelii. Kupiliśmy jej malusie skarpetki <3, są takie urocze, aż nie mogę się na nie napatrzeć. Dla jej starszej siostry też kupiliśmy prezencik - długopis-różdżka i notatnik z "Krainy Lodu". Będzie zadowolona ^^.
f1aa0de5a3e98c4272a105461dead9f3.jpg
 

deergirl
 
M. wyjechał na Festiwal Open'er do pracy, będzie tam jako służba informacyjna z kolegą. Będzie tam przez cztery dni. ACH cztery dni zupełnie sama. Bez przerwy. Zupełnie sama. Chyba muszę z M. porozmawiać poważnie o spędzaniu czasu, bo to aż dziwne, że jestem zadowolona, że wyjeżdża. No cóż.
Jutro idę do pracy, lubię tam chodzić, choć kierowniczka (która i tak jest w porządku) ostatnio jest bardzo zdenerwowana. Trzeba przyznać, że popełniamy pierdołowate błędy np.: ja zapomniałam 3 razy w exelu postawić "X" w odpowiednim miejscu. Niby dla nas pierdoła, ale ona później musi te X-y pouzupełniać. Niestety dziewczyny, które pracują tam już od 2 lat nie pamiętają o takich małych czynnościach, bo ja czy druga nowa pracowniczka jeszcze możemy o tym zapominać, to one powinny jednak nas uczyć i uczulać na takie sprawy. No cóż... nie robią tego. Kierowniczka chciała nas trochę postraszyć, że obetnie nam godziny. Nie może tego zrobić, ale dziewczyny chyba się przestraszyły. W sumie nawet ją rozumiem, pilnowanie pracownic, które pracują tam od dłuższego czasu, musi być męczące. Wpadłam na pomysł, aby nie zapominać o pierdołach po prostu - wszystko zapiszę w zeszyciku. Wszystko krok po kroku, co mam zrobić. Najwyżej im będzie "obcinać godziny", ja mam zamiar być tam kierowniczką w przyszłości, więc muszę robić wszystko idealnie. Innego wyjścia nie widzę.
c604737ff809a06ed8cff8bd6f3c50da.jpg
 

deergirl
 
Pracuję już dwa tygodnie i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona i w pełni usatysfakcjonowana. Uwielbiam to miejsce i tych ludzi. Zdarzyło się parę dość dziwnych sytuacji, ale ogólnie jest świetnie. Chyba pierwszy raz mam tak, że nie mogę się doczekać dnia pracy. Serio. Nigdy mi się nie chciało, bo po prostu nie lubiłam żadnej z moich wcześniejszych prac. Tu jest fajnie i przyjemnie. Teraz już jestem pewna, że zostanę tutaj jak najdłużej.
Znowu nie było mnie kilka dni na blogu, bo ciągle siedział u mnie mój chłopak... to już się staje irytujące, że każdą wolną chwilę chce spędzać ze mną. Non stop. 24h/7. Dziwi mnie, że nie chodzi na uczelnie ani nie uczy się do sesji. Po co on w ogóle poszedł na te studia?? Echh coś czuję, że po wakacjach się rozstaniemy. Jest słodki i ogólnie jest mi z nim dobrze, ale jeśli nie zmieni swojego zachowania to będę musiała mu podziękować za współpracę.
Wgl mam okres i źle się czuję. Zjadłabym tonę czekolady albo pomidorowej "Amino". Masakra, nienawidzę tego. Nie chcę być kobietą :(. Powoli zaczynają się letnie wyprzedaże, muszę sobie trochę odłożyć, bo widziałam tyle fajnych rzeczy, które muszę mieć! W Empiku jest fajna promocja na książki Kosika. Pa pa wypłato...
04a2c966c4836dcf27493e0ff9108aef.jpg
 

deergirl
 
Dzisiaj chyba będzie ładna pogoda. Wczoraj lało, a do tego dołączył grad - akurat, kiedy z kierowniczką, musiałyśmy iść do banku... no cóż. Jednak bardzo zaskoczyła mnie jej reakcja, kiedy założyłam kaptur. Miała parasol i wzięła mnie pod rękę bym też mogła się schować. To było takie miłe, czułam się trochę nieswojo na początku, ale ten gest mnie rozczulił. Następnie kupiła mi zupę, bo ja nie miałam pieniędzy - kolejny pozytywny szok. Takich ludzi jak ona jest niewiele, i jestem zdziwiona, ze akurat na nią trafiłam. Kierownik kojarzy mi się z osobą surową, wymagającą dużo i opierdzielającą wszystkich z błahych powodów. Co prawda, wymaga porządku, ale można z nią normalnie pogadać i się pośmiać. Poznałam też wczoraj Ewelinę - niedługo od nas odchodzi, ale również była przemiła. Nie widziałam, że tak pozytywna atmosfera w pracy w ogóle istnieje.
Dzisiaj idziemy na obiad wujostwa mojego chłopaka. Niby już poznałam jego wujka, ale i tak się stresuję. Bardzo nie lubię takich sytuacji, zwyczajnie nie wiem jak się zachowywać. Obcy dom, obcy ludzie, ja sama - to nie jest moje naturalne środowisko.
4cc5d04fe94059bf22fc09941ac1349f.jpg
  • awatar Amfitryta: Ja w takich sytuacjach biorę głęboki wdech i po prostu staram się być uprzejma i otwarta. Niezbyt łatwo nawiązuje nowe znajomości i też nie przepadam za takimi obiadkami. Ale mus to mus.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
M. wkurwił mnie do białego w tym momencie i zaraz chyba coś rozwalę. Zawsze tam jest. Na początku ci słodzą, mówią, że jesteś idealna, piękna, kochana, mądra bla bla bla. Potem jak już zaliczą pokazują swoją prawdziwą twarz. Kurwa znowu dałam się nabrać na tanie słówka, za każdym razem kończy się tak samo. Niedługo usłyszę "Ostatnio często się kłócimy", następnie "Ja już przestaję ogarniać", a jakiś czas później pójdzie z jakąś "miłą koleżanką" na imprezę, przeleci ją i stwierdzi "Męczyłem się z tobą". Koniec pięknej historii. Zawsze wymagają bym była idealna, taka jaka jestem w ich wyobrażeniach. Nie mogę się złościć, nie mogę płakać, nie mogę nic czuć. Nienawidzę wszystkich. mam dość bólu i upokorzeń. Chcę być sama na zawsze.
f85811691e12d0cb5f17e8a72ffce28d.jpg
  • awatar minutę temu: Widzę, że obie zostałyśmy w podobny sposób potraktowane przez panów na M.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Moja mama nie lubi mojego chłopaka. W sumie się jej nie dziwię... przebywa u nas praktycznie cały czas, śpi tu, je, bierze prysznic. Jesteśmy bardzo gościnni, ale moich rodziców zaczyna to męczyć... i mnie też. Dzisiaj mam ból duszy, nic mi się nie chce, jestem smutna, chce mi się płakać. On stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak "ból duszy" i sobie wymyślam. Oj łapiesz chłopaku coraz więcej ujemnych punktów w moich oczach. Zaczyna się zbyt mocno stawiać i obraża się o byle głupotę. Moja mama chce z nim o tym pogadać, jednocześnie daje mi jasne sygnały bym z nim zerwała. To jeszcze nie czas. Dopóki jest mi dobrze i wygodnie musi z nami zostać. Chociaż jego poglądy na temat żałoby są przerażające: uważa, że mam olać żałobę po zmarłej osobie z mojej dość bliskiej rodziny i chodzić z nim na imprezy. Uważa, że skoro mam depresję, żałoba nie powinna mnie dotyczyć, bo jest to "sztuczne wywoływanie u mnie smutku". No dramat. Właśnie o to obraził się na moją mamę - bo nie mogę iść na koncert. Trzasnął przy niej drzwiami i nie spodobało jej się to. Z resztą mnie także. Tym gestem okazał brak kultury i szacunku wobec mojej mamy. Jeśli po szczerej rozmowie nie zmieni swojego postępowania będziemy musieli pożegnać się szybciej niż zamierzałam.
ba13c6f2a8d471aad6b34a6ed1b28512.jpg
  • awatar Angel!ka: Skoro teraz się tak zachowuje, to co będzie pozniej, jak już poczuje się bardzo pewnie . Chociaż to wyglada, jak już by się tak czuł. W życiu nie była bym z chlopakiem, który wykazuje brak szacunku i dziecinnosc zwłaszcza przy moich rodzicach.
  • awatar vanja90: Normalnie doradziłabym, żebyś zasłoniła się rodzicami i powiedziała, że oni nie tolerują takiego wiecznego przesiadywania u Was, nie mają czasu dla siebie, bo ciągle jest ktoś "obcy" itd. Ale biorąc pod uwagę jego dziecinne zachowanie i reakcję na zakaz wyjścia na koncert, obawiam się, że to nie dotrze... ale spróbować zawsze warto. W ogóle jakiś taki nieokrzesany się wydaje :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Znowu mam ochotę odpocząć od życia, znów mam wszystkiego dość. Wczoraj wróciliśmy z Chojny i muszę przyznać, że było sympatycznie. Jego mama chyba mnie polubiła, jego babcia nazywa mnie "wnuczką" i ogólnie słodko pierdząco, wszyscy się lubimy. Szkoda, że w sobotę trochę przesadziłam z wódką - myślałam, że umrę. Wyszliśmy z jego znajomymi się trochę napić... przepraszam, napierdolić. Choć plan na początku był zupełnie inny. Miało być kulturalnie po piwku, a tu nagle wyciągają pięć flaszek wódki, whiskey i popitę. Umarłam i zmartwychwstałam, wracaliśmy kompletnie pijani o 3 w nocy. Samą drogę do domu pamiętam, ale nie mam pojęcia jak znalazłam się w łóżku w piżamie. Miałam postanowienie, że po maturach będę tydzień chodzić najebana, ale zmiana planów... nie chcę znowu tak się czuć. Nie wiem co było gorsze: kac czy wyrzuty sumienia, jakie po tym miałam. Dobrze, że moja mama nic nie wie.
Jestem zmęczona - taka podróż to dla mnie naprawdę dużo, szczególnie przebywanie non stop wśród ludzi. M. od wczoraj u mnie śpi i chciałabym od niego odpocząć... a on się obraża. Przepraszam bardzo, że chcę trochę przestrzeni. Wszędzie w moim pokoju są jego rzeczy, przez co czuję się osaczona. Chcę porozmawiać z mamą, wyluzować się, poczytać. Jeszcze standardowo jakiś "gość" mnie zirytował - ludzie, idźcie sobie.
beautiful-book-cut-deer-Favim.com-501486.jpg
 

deergirl
 
Wczoraj miałam już ostatnią maturę - ustną z angielskiego. Uzyskałam 29/30 punktów, więc jestem zadowolona. Gadałam jak najęta, mówiłam żeby mówić i to mi się opłaciło. Miałam też dziwnie dobry humor i przelałam to na komisję. Egzaminował mnie nauczyciel, z którym miałam często zastępstwa - jeden z najluźniejszych nauczycieli na świecie. Czułam się zrelaksowana i nie odczuwałam żadnej presji, ba, nie czułam się jak na egzaminie maturalnym! Szkołę mam już z głowy teraz czekam na studia! Nie mogę się doczekać, już chcę by był październik.
aa80124330763e0fbe8afe5f0f18c0ac.jpg

Dzisiaj byłam na rozmowie kwalifikacyjnej. Ubiegam się o pracę w komiksiarni Yatta. pl w moim mieście. Myślę, że dobrze mi poszło, z kierowniczką załapałyśmy kontakt i wydaje mi się, że jej trochę zaimponowałam. Do końca tygodnia ma zadzwonić - błagam zadzwoń. Strasznie chcę mieć tą pracę, naprawdę jestem stworzona do tego miejsca. Już nawet nie obchodzi mnie stawka, może być 6/h, chcę tylko tam pracować.
Zaraz jadę z chłopakiem do jego rodzinnego miasta. Poznam jego mamę i młodszą siostrę. Trochę się boję, mam nadzieję, że mnie polubią. Nie lubię przebywać poza domem, a zwłaszcza w innym mieście, no ale trudno - obiecałam to obiecałam. Jak mi się nie chce...
524e6d816e9d88231ccb7f427a5d0a41.jpg
 

deergirl
 
Wreszcie sama ze sobą! Przez ostatnie dwa tygodnie mój chłopak był u mnie praktycznie cały czas. Chwilę "wytchnienia" miałam jedynie pisząc maturę. Wiem, że chce ze mną spędzać czas, ale bez przesady. Nie musimy przecież być ze sobą 24 na dobę. Czuję się nim po prostu zmęczona. Jak zwracałam mu uwagę, że chciałabym się pouczyć i pobyć trochę sama to się obraził. Teraz też jest na mnie trochę obrażony, bo powiedziałam, że tym razem naprawdę chcę być sama. Moja mama już pytała, czy się do nas wprowadził. Nie miałam nawet chwili by z nią porozmawiać.
734ab8ed253798a8816df10f0b8aa62a.jpg

Ale w końcu spokój i cisza. Mogę puścić swoją muzykę, obejrzeć mój serial albo poczytać książkę. Tyle możliwości! Właśnie tego było mi potrzeba po maturze. Polski ustny mam dopiero w piątek, więc mam czas na relaks. Najgorsze już za mną. Polski był prosty, angielski też, a matma... no mam nadzieję, że poszło mi tak dobrze jak myślę. Przede mną jeszcze tylko historia i ustne. 18 maja będzie ostatnim dniem tej męki i wreszcie wakacje!~ Już nawet nie chcę sobie nic powtarzać, bo nie mam na to siły. Dzisiaj jeszcze nie spałam w nocy, bo zapomniałam tych cholernych tabletek. A skoro o tym mowa... zakończyłam psychoterapię. Nie, nie jestem zdrowa, nawet się taka nie czuję. Po prostu nie widziałam sensu w kontynuowaniu leczenia skoro problem jest w moim sposobie myślenia, którego nie zmienię (nie chcę i nie mogę). Moja psychoterapeutka chyba też uznała, że zrobiła tyle ile mogła. W sumie główny cel został osiągnięty: napisałam na spokojnie maturę i nie mam już ataków paniki. Tabletki nadal będę brała, bo nie czuję się na tyle silna, by je odstawić.
49caade754e8d8c89b7a24e6dcc8aac1.jpg
 

 

Kategorie blogów