Wpisy oznaczone tagiem "charles" (32)  

trytofixyou
 
trytofixyou:

“Czasem tak mnie to wszystko męczy, że nawet nie mam siły źle się czuć.”

 

psychopaty
 
CAM02554.jpg

POPKULTURA.png

Taka mała pluszowa maszynka do zabijania to bardzo dobry przyjaciel.
Pamiętam, jak o świcie, po pewnej pełni, które zawsze są u mnie bezsenne, owe zwierzątko usłyszało moje łkanie. (to była czerwcowa pełnia) i wskoczyło na moje kolana.
Efektu pocieszenia ten ruch nie odniósł - wręcz przeciwnie, wybuchałam jeszcze większym płaczem, a świat przytłaczał mnie z każdą chwilą bardziej.
Ptaki swym świergotem rozwalały głowę na dwie części, a może na wiele więcej, zważywszy na to, jak długo potem trzeba mi było składać je w całość.  


Filozofia kotów jest najpiękniejsza.
 

goberzerk
 
W tej książce opisane są miłosne epizody pisarza Henry'ego Chinaski. Mężczyzna nie lubi ludzi a jedynym źródłem utrzymania są wieczory autorskie lub zakłady na wyścigach konnych. Jest ogromnym kobieciarzem choć nie dokońca rozumie kobiety.... Alkoholik unikający rozmów, spotkań towarzyskich etc... Czytelników zadziwić może z jaką łatwością Chinaski znajduje młode kobiety gotowe do pójścia z nim do łóżka. Młode, stare, narkomanki, fanki, lub przypadkowo spotkane. w dalszej części książki odkrywamy, że spanie z przypadkowymi kobietami wcale nie jest pozbawione sensu...

„Musiałem zakosztować wielu kobiet, żeby je naprawdę poznać, żeby w nie wejść. Na poczekaniu potrafię wymyślać postacie facetów, ponieważ jestem jednym z nich. Ale niemal nie jestem w stanie opisać fikcyjnej kobiety bez poznania prawdziwej. Tak więc eksplorowałem je na miarę moich możliwości i odkrywałem w nich istoty ludzkie.”



Ludzie surowo oceniają tą książkę, jednak dla mnie autor jest swoistym fenomenem. Książkę czyta się łatwo, jest bardzo wciągająca, jednak nie możemy się w niej spodziewać żadnej romantyczności... Opisane są tu seksualne - a nie miłosne zdobycze ;)

Charles_Bukowski_Kobiety.jpg
 

trytofixyou
 
trytofixyou: z objęć jednej kobiety
prosto w objęcia innej

od śmierci na krzyżu
uratowała mnie pewna dama
która paliła trawkę
pisze piosenki i opowiadania,
jest dużo milsza od poprzedniej
dużo milsza
równie dobra w łóżku
a może nawet lepsza

nie jest przyjemnie być rozciągniętym
na krzyżu
i pozostawionym samemu sobie
dużo przyjemniej jest zapominać miłość
która nie wypaliła
jak nie wypalają w końcu
wszystkie miłości...

dużo przyjemniej jest kochać się
na wybrzeżu w Del Mar
w pokoju numer 42
a potem siedzieć
w łóżku
pić dobre wino
rozmawiać dotykać się
i palić

słuchać fal...

umierałem zbyt wiele razy
wierząc i czekając

czekając w pokoju
patrząc na popękany sufit
czekając na telefon, list, pukanie do drzwi, jakikolwiek odgłos...
doprowadzony do obłędu
podczas gdy ona tańczyła z nieznajomym w obcym klubie...

z objęć jednej kobiety
prosto w objęcia innej

nie jest przyjemnie umierać na krzyżu
dużo przyjemniej jest słyszeć swoje imię
szeptane w ciemności.
 

radioactiveblackout
 
Ach, co mi tam! Na pierwszy ogień idzie chodząca perfekcja, Matthew Matt Bells Bellamy!

Matthew+Bellamy+Matthew++smiling.jpg


Znany z rockowego zespołu MUSE, który pochodzi z  Anglii, utworzony w 1994 w Teignmouth (hrabstwo Devon) wraz z Chrisem Wolstenholme (gitara basowa, keyboard, śpiew towarzyszący) oraz Dominiciem Howardem (perkusja). Sam Matt śpiewa, komponuje, gra na gitarze, fortepianie oraz na instrumentach klawiszowych. Jest również ojcem małego Binghama "Binga" Hawn Bellamy'ego, który dziś kończy dwa latka! Najlepsze życzenia dla małego Bellsa, jak i dumnego taty! :')

tumblr_mimv08DVk51r5wjbso1_500.jpg


lecz wracając do MUSE...
sam zespół komponuje muzykę w stylach takich jak rock alternatywny, rock progresywny rock symfoniczny czy new prog. Grupa jest znana ze swych energetycznych występów koncertowych oraz zainteresowań Matthew teoriami globalnej konspiracji, teologią oraz apokalipsą, czyli when the Zetas fill the sky...

osobiście - zespół bardzo pozytywny, pozostawia po sobie cholernie dobrze wrażenie i chcąc nie chcąc, wraca się do ich kawałków, w których każdy odnajduje siebie, swoją przeszłość, wspomnienia czy ratunek na dzień dzisiejszy.

MUSE
Muse+e.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hamleta
 
Jako, że ten blog służy mi głównie do archiwizowania moich wszelkich lalkowych decyzji kupna i sprzedaży, to nie mogłabym nie zapisać również tych podjętych całkiem niedawno.

Otóż Charles poleciał w świat. Tj. tylko jego głowa, ciało zostaje. Dla Davona, który tkwi gdzieś nad Atlantykiem i nie wiem co się z nim dzieje.

Poszedł w świat, bo nie mogłam się do niego przyzwyczaić, nie podobał mi się, uznałam, że po zmyciu makijażu nie zmieniłoby się to, wymagałby modowania, a i to nie gwarantowałoby mu stałego miejsca w mojej kolekcji, więc wolałam go sprzedam takim jaki był. Nowa właścicielka co prawda  twierdzi, że zmieni makijaż, ale to już nie mój problem.

Oczywiście typowym rozwiązaniem dla mnie (nie tylko w kwestii lalkowej) jest zastąpienie starej rzeczy nową, tak więc nabyłam nowego pana. Chociaż ta decyzja zapadła zanim Charles i ja się pożegnaliśmy, ale to nic.

I jestem zakochana w nowym mieszkańcu.

Oglądając go na firmowych zdjęciach był zawsze dopiero trzeci* w kolejce do zakupu, nie wykluczałam nigdy posiadania go, ale też nie planowałam tego. Myślałam sobie, że może kiedyś, kiedy już naprawdę nie będę miała co zrobić z pieniędzmi, zamówię i zobaczę jak wygląda na żywo. A później zobaczyłam go  właśnie takiego jaki do mnie przybył i nie mogłam wyjść z podziwu. I kiedy pół żartem pół serio pisałam, że w takiej wersji bym go chętnie u siebie widziała, to nie sądziłam, że to naprawdę się wydarzy.

A jednak się udało. Od wczoraj jest ze mną. I jest cudowny.  Idealny.  I pomyśleć, że miałam taki moment w którym pomyślałam, że kurde, na co mi następny łeb? Ale teraz już nie pamiętam chwili gdy myślałam coś takiego. Patrzę na pudełko w którym się znajduje jego głowa i umieram ze szczęścia. A tego szczęścia będzie jeszcze więcej gdy dotrze ciało dla niego. Mam nadzieję, że niebawem, bo tracking twierdzi, że jest ono już w PL.

I dziś tylko jedno zdjęcie, bez oczu i wiga, faceta, dla którego przepadłam doszczętnie:
DollClans Siber z makijażem od Shiroi :)

Siber.jpg


Trzeci w kolejce* - DollClans swego czasu miał tylko trzy moldy: Kien, Vezeto i Siber. Kien musiał się u mnie znaleźć, potem mogłabym sprawić sobie Vezeto a Siber był ewentualnością. Jak widać życie wie lepiej i Siber jest aktualnie numerem jeden u mnie : P
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hamleta
 
Pierwszy prawdziwy lalkowy arrival na moim blogu. Kolorowe pudło, gąbki, gratisy, certyfikaty, ciało, głowa, mnóstwo frajdy, chcę więcej takich chwil.

Co do zawartości:
Miałam obawy co do ciała. Wybrałam Nuevo, głównie dlatego, że ma ładniejsze dłonie. Chociaż ciągle zastanawiałam się, czy jak już go zobaczę, to nie okaże się, że jednak jest za bardzo rozbudowany w ramionach i klatce piersiowej. Moje wątpliwości zostały jednak prawie całkowicie rozwiane i nie żałuję wyboru. Dobrze się mi je trzyma, przyjemnie nosi, ładnie utrzymuje części ciała w wybranych pozycjach, chociaż nie wiem czy nie jest za mocno naciągnięty, ale to będę analizować jak będę mieć więcej czasu. Fascynacja ciałem przełożyła się to też w znacznym stopniu na arrivalowe zdjęcia, bo większość z nich przedstawiała właśnie ciało. Dopiero dużo później, w nocy, zdałam sobie sprawę, że nie ma żadnego zdjęcia głowy na ciele, co mnie niesamowicie rozbawiło. Tyle głów się tu pałęta, że przestałam na nie zwracać uwagi, ciało sprawia zdecydowanie więcej radości. Ulokowałam później w nocy te głowy, chociaż czas mnie gonił, ale coś udało się zachować na karcie pamięci.
Właściwie, gdyby nie moja siostra, to zapomniałabym pewnie o aparacie, ale wkręciła się w swoją rolę i przy wyciąganiu ciała z pudła zrobiła tyle zdjęć, że równie dobrze można by z tego sklecić film.
To tyle zachwytów nad ciałem.

A teraz reszta.
Charles'a zamawiałam 24 grudnia i 'załapałam' się wówczas na ich event z darmowym makijażem. Przy zakupie całej lalki - makijaż gratis. W ogóle mi na tym nie zależało, ale, że nie udało się przehandlować tego na nic innego, to pomyślałam, że a dobra, niech stracę, niech go malują, przecież i tak go zmienię, ale zanim to nastąpi, może posiedzieć trochę w tym co dostanie.
Lalek z firmowym makijażem przyszedł do mnie po raz pierwszy i zapewne ostatni. Błędnie myślałam, że w nim posiedzi, bo raczej nie będzie to długo trwało. Makijaż jak wyszedł, to widać. Ciągle zastanawiam się skąd tam tyle fioletu. Na tych marnych zdjęciach jeszcze się jakoś broni, ale ciężko było po wyciągnięciu go z osłonki, ciężko.
Dzięki bogu nie zapłaciłam za to dodatkowo ani grosza, bo chyba bym płakała nad zmarnowanymi pieniędzmi. Już nawet pomijam fakt, że coś odprysnęło mu na brodzie. To bez znaczenia, zmyjemy to już wkrótce. Czeka mnie intensywna majówka patrząc na tę główkę. I pewnie właśnie przez to mam mieszane uczucia, ale wierzę, że jak dostanie swój właściwy makijaż, i ewentualnie poprawi się mu nos, to będzie tym, kim miał być.

W tej chaotycznej wypowiedzi brakuje jeszcze jednego elementu.
Otóż, Charles nie przybył sam, a w towarzystwie innej główki - Davon'a. Davon był tym moldem, nad którym zastanawiałam się dawno temu poznając Granado, jeszcze zanim pojawił się teaser Charles'a, ale nie było powodu go kupować. Po zamówieniu Charles'a zaczęłam żałować, że jednak nie wrzuciłam od razu do koszyka tej główki. Prawie miesiąc od zamówienia napisałam do Granado, czy da radę dorzucić do zamówienia i wysłać razem. Udało się, panowie przyszli razem i Davon'a uznaję za plusa tych zakupów, bo mimo, że założyłam jego głowę tylko na chwilę, bez niczego, to zdecydowanie bardziej spodobał mi się w tej chwili niż Charles, który miał mi bardziej pasować. Taki oto psikus :P

1.jpg


2.jpg


3.jpg

Zostałam mile zaskoczona odręcznie pisaną wiadomością na kopercie z certyfikatem. Przeprosiny za oczekiwanie i wyrażenie nadziei, że będę zadowolona. W pudle znalazła się instrukcja do restringu, gumki, haczyki, gąbka, nawet oczy, których się nie spodziewałam.
4.jpg

Certyfikaty.
5.jpg


6.jpg

I to, co najważniejsze! Czyli wyciąganie ciała najwolniej i najbezpieczniej jak się dało.
7.jpg


8.jpg


9.jpg


10.jpg


11.jpg


12.jpg


13.jpg

Charles:
14.jpg


15.jpg


16.jpg

Davon :)
17a.jpg


17.jpg

I standardowo, obcasowe stópki w zestawie:
18.jpg


19.jpg

I dwa nocne, szybkie zdjęcia, w jedynej peruce, którą udało mi się znaleźć i założyć mu na głowę, choć absolutnie się nie nadaje i już ją schowałam w najciemniejszy kąt:
20.jpg


21.jpg
  • awatar Effie ♥: Wow, są boscy, ale ten fiolecik u Charlesa to rzeczywiście dziwnie wygląda xd
  • awatar EvilCupcake: Davon jest jak najbardziej w moim typie, ma boski nos * * Natomiast Charles, no cóż... Biedak wygląda jakby brał udział w bójce. Niecierpliwie czekam na nową odsłonę tego pana :)
  • awatar My journey: WOW!
Pokaż wszystkie (12) ›
 

hamleta
 
Już jest, już jest, jest u mnie w domu!

Pudło nietknięte, bez dziur, czegoś tak ładnie przewiezionego dawno nie widziałam.

Żywica jest cudowna, piękna, gładka, zsandowana, żadnych śladów, zaśliniłam się cała patrząc na nią i dotykając jej.

Główka Charles'a powoduje nadal we mnie mieszane uczucia, ale prześpię się z nią, to znaczy, z jej problemem, i zobaczymy co dalej.

Arrivalowe zdjęcia pojawią się, jak je ogarnę i otrzeźwieję, czyli pewnie w sobotni wieczór.

Och i ach, Hamleta dziś może umrzeć ze szczęścia!
  • awatar Adelajde21: Wielkie gratulacje!!!! Super że wszystko OK!
  • awatar steamfang: Mozesz umrzec dopiero jak wrzucisz zdjecia arrivalowe (przed smiercia mozesz przy okazji spisac testament, w ktorym przekazesz mi Charlesa, muahaha). A juz tak na powazniej - duze gratki ode mnie, bo fajna bestia z tego Charlesa jest, ech! Czekam na zdjecia.
  • awatar Hamleta: @steamfang: Ok, będę pamiętać co zrobić z Charles'em w razie W, bo u mnie w domu raczej nikomu się on nie przyda :P Dzięki ;) @Adelajde21: Dziękuję :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hamleta
 
Pocztex'owy tracking mnie wyjątkowo zawodzi ostatnio. Odkąd Granado wysłało paczkę, nasze krajowe śledzenie wyśledziło jedynie to, że paczka wyleciała z Chin i doleciała do Warszawy. I tyle.
Na szczęście nie samym pocztex'em żyje człowiek, ale i tak wszelkie zagraniczne update'owanie nie specjalnie rozjaśniało sytuację od 27 marca.
Jakże więc miłym (lub nie) zaskoczeniem był list miłosny z UC w Zabrzu otrzymany wczoraj późnym popołudniem.

W takim razie paczka się cli i podatkuje, a ja nie mogę myśleć o niczym innym jak o tym, że zaraz go zobaczę. Te dni od wysyłki to zdecydowanie najgorsze dni z całego okresu produkcji i czekania.
  • awatar Ashley Shell: super, że już Twoja lalka jest w PL, nienawidzę czekania w Polsce .. EMS idzie 3 dni do PL a w PL czeka się tydzień lub dłużej :/
  • awatar wampirencja: Ja mam to szczęście życia w brudnej i zatłoczonej warszawie to i jak przyleci do Polski to zwykle już tego samego dnia idzie do mnie, bo nie mają czasu clić czy sprawdzać. Trzymam kciuki aby paczka szybko się odnalazła :)
  • awatar steamfang: Cieszę się razem z Tobą. ;D Swoją drogą, bo mnie to męczy od jakiegoś czasu - tylko ja trafiłam na uprzejmą panią celnik, która sama dopytywała się o to, czy te zwłoki w paczce to nie jest czasem lalka kolekcjonerska?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hamleta
 
Mail sprzed kwadransa jasno mówi, że mój Charles został wysłany! Tracking jest, choć jeszcze nie działa, jak to w przypadku ich EMS. Odliczamy dni do spotkania.

Tyle szczęścia naraz. Oby mi to nie zaszkodziło :P
  • awatar steamfang: Czekam razem z Tobą. :3
  • awatar Hamleta: @steamfang: Miło mi :] Póki co, tracking niewiele się ruszył od trzech dni.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

meridon
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

spiryt.us
 
Znalezione na bit.ly/L9l529 (kliknij w link, aby powiększyć ;) )
 

kciuk-pl
 
Bohater Maczety gra tu podstarzałego faceta przypadkiem zamieszanego w gangsterskie porachunki dzięki swojemu niezwykle mocnemu prawemu prostemu...

Link: www.kciuk.pl/BAD-ASS-Nowy-film-z-Dannym-Trejo-a76402
 

audiobook-dla-dzieci
 
Autor: Hanna Januszewska

Lektor: Joanna Lissner  

Trzy bajki według Charles'a Perrault:

-   Kopciuszek
-   Kot w butach
-   Paluszek

czytajnas.nextore.pl/(…)bajki_wedlug_charles_a_perr…

Więcej audiobooków z działu "dla dzieci i młodzieży", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-dla-dzieci-i-mlodziezy.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Codziennie najnowsze czasopisma i gazety prosto na Twój komputer.
Sprawdź ile możesz zaoszczędzić kupując cyfrowe wydania:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

audiobooki-mp3
 
Kobiety to jedna z najpopularniejszych książek Charlesa Bukowskiego. Henry Chinaski opowiada w niej historię swoich licznych, często burzliwych związków z kobietami; w większości są to przelotne przygody, w których trudno doszukać się jakiejkolwiek romantyczności. Jego język jest niewybredny, czasem rynsztokowy. Wierzymy jednak Chinaskiemu, bo w jego opowieści jest i wrażliwość, i uczucie.

Warta uwagi jest interpretacja Andrzeja Blumenfelda, który niezwykle trafnie oddaje ducha tej prozy.

Audiobook do pobrania na stronie:
epartnerzy.com/audiobooki/kobiety_p30243.xml

 

teledysfan
 

Wczoraj oglądałem film "Pan i pani Smith" ni ta piosenka najbardziej mnie urzekła. Nie wiem jak wam aloe mi się zajebiście podoba. ;)
 

orionblues
 
,,The Raelettes'',

- żeńska grupa muzyczna, której działalność obejmuje lata 50., 60., 70. i 80. Stanowiła ona poboczny wokal amerykańskiego artysty Raya Charlesa.

Jej członkiniami w oryginalnym składzie były: Darlene McCrea, Margie Hendrix, Patricia Lyles i Gwendolyn Berry.

Wśród późniejszych wokalistek były: Mable John, Merry Clayton i Susaye Greene. W latach 80. The Raelettes tworzyły: Avis Harrell, Madlyne Qubeck, Estella Yarobourgh, Trudy Cohran i Pat Peterson, które wystąpiły z Charlesem na jednym z jego największych koncertów, na krótko przed jego śmiercią.

Na koncercie tym Charlesowi towarzyszyła słynna Edmonton Symphony Orchestra, a cały występ transmitowany był przez telewizję KCET oraz wydany na DVD jako Ray Charles Live: In Concert with the Edmonton Symphony.

Mimo iż piosenki The Raelettes nie cieszyły się popularnością, kilka ich utworów zajmowało pozycje na listach przebojów. Niektóre z członkiń grupy zdecydowały się na kariery solowe, jednak nie odniosły większych sukcesów.

Według biograficznego filmu Ray, zespół nim stał się The Raelettes, nosił nazwę The Cookies. Zmiana nastąpiła dopiero wtedy, gdy członkinie zaczęły nagrywać z Charlesem w Nowym Jorku.

pozdro,,,,,,

 

 

Kategorie blogów