Wpisy oznaczone tagiem "chrześcijanka w chuście" (25)  

chrzescijanka
 
Zmiany są dobre! znaczy nie chodzi mi, że ich treść jest dobra, ale to co się kryje za zmianą, to co za sobą pociąga, to musi być dobre!

Chrześcijanka ma ostatnio więcej czasu na gotowanie, więc kombinuje z wegańskimi przepisami, dziś zaserwowała mi cukinię z pieczarkami i cebulką na oliwie z oliwek do tego surówka. Dobrze jest jeść proste jedzenie, nic nie udziwniać. Nie komplikować. To odnosi się do wszystkiego nie komplikować relacji, religii, Boga. Żyjmy prosto. Wujek Chrześcijanki zawsze mówił: "Porządek zewnętrzny porządek wewnętrzny" czyli zawsze trzymaj kontrolę nad światem zewnętrznym, nad tym nad czym możesz zapanować, nad ubiorem nienagannym, porządkiem w mieszkaniu, nad słowami które wypowiadasz, nad jedzeniem które jesz, nad obrazami które oglądasz, one poniekąd warunkują naszego ducha. Może to brzmi abstrakcyjnie, ale tak jest. Dlatego jak coś w środku się psuje to bardzo ważne jest trzymać porządek zewnętrzny.

W życiu Chrześcijanki coś się stało. Coś co mogło zniszczyć cały jej świat, ale ona trzyma porządek, tyle ile umie najlepiej.

Chrześcijanka modli się, choć jej trudno, wie że teraz tylko jedno będzie się liczyć, pełne oddanie Bogu. Oddanie o jakim zawsze marzyła, jakiego zawsze chciała.
 

chrzescijanka
 
Tęsknota przyszła i rozgościła się w ciele Chrześcijanki. Dopadły ją tęsknoty. Tęsknoty: za domem, za ciepłem, za zdrowiem, za ogniem w kominku i rodziną. ça fait mal - mówi Chrześcijanka. W ogóle ciągle po francusku mówi, a jak Chrześcijanka mówi po francusku z Polakami tzn. że jest zdenerwowana.

Nie umiem jej tak zostawić, widać jak cierpi już nie tyle fizycznie, bo nerki ją bolą jeszcze. Nie była u lekarza, bo jak głosi były ważniejsze sprawy. Ból egzystencji ją dopadł. Nie wiem jak się taki ból leczy. Czy są na to tabletki, masaże ? dieta ? Bóg ? Co Ci się stało ? uśmiecha się, sztucznie, widać to, że to sztuczny uśmiech, ona się tak nie uśmiecha. Wyjaśnia powoli o co chodzi, Jezusa jej brak. Jej Oblubieńca, jedynego Pana, brakuje jej bardzo Go. Dziś niedziela pocieszam Chrześcijankę. W głowie mi się nie mieści, że można mieć załamanie bo brakuje Jezusa. Ale ona cierpi faktycznie, fizyczne i duchowe męki.

Robię herbatę i nawiązuję do jej mężczyzny: kiedy przyjedzie ? może za tydzień, mówi bez nadziei Chrześcijanka. Ja myślę, że tu nie chodzi o Jezusa, ani o jej mężczyznę, jest jeszcze jeden problem: POWRÓT. Powrót którego Chrześcijanka boi się jak ognia. Nie ma się do dziwić, wróci tam jak do dżungli, musi znaleźć pracę, jakiś pokój czy kawalerkę, i wziąć się za naukę, dużo nauki. I rodzina. Samodzielna to Chrześcijanka nigdy nie była, bo tu ma mężczyznę, ale będzie musiała być. Samodzielna finansowo i moralnie. Uwolnić się od rodziny. Czy jej się to podoba czy nie. Chyba ją to przerasta. Wolałaby zostać być z mężczyzną.
 

chrzescijanka
 
Stanął w drzwiach. Patrzę, oczom nie wierzę - relacjonuje Chrześcijanka. Jej mężczyzna przyjechał dziś w porze śniadania, wyjechał po sieście. Niespodzianka taka, że po jakiś czas dotykała jego twarz, ręce sprawdzić czy to aby na pewno on. To był on. Co prawda było dużo spraw do załatwienia, ale zapłacił za czynsz, zostawił mi pieniądze na zakupy. I próbował wyciągnąć Chrześcijankę do lekarza, bo nerki ją bolą. Ale nie dała się. Poszli do apteki, a tam powiedzieli, że tylko antybiotyk i to od lekarza, a ona antybiotyk nie, więc je zdrowo. Cukinie u grillowała nie chce tyle surowe jeść, bo wie że jest ciężkie dla nerek, wystrzega się też szpinaku i szczawianów, po prostu na dzień dzisiejszy zdecydowanie jej nie służą te produkty.

Chrześcijanka mówi o zakupach, jedzeniu, jej małym cierpieniu. To wszystko jest przecież moją modlitwą - poprawia chustę Chrześcijanka. Mężczyzna ją pochwalił, że nosi, jest z niej dumny. Tylko ona tylko dla niego. Cała. A Chrześcijanka czuje się tak bezpiecznie w jego ramionach, gdy obiera dla niej pomarańcza, gdy podaje tabletkę, gdy trzyma za ramię, bo z bólu ustać nie może. Martwimy się o Chrześcijankę, ale zaręcza, że lada dzień przejdzie.

To Bóg właśnie jest w tej codzienności, tam Jego jest najwięcej. Dostrzegamy Go w takich małych gestach. Gestach miłości. Bo jakby się zastanowić to wszystko jest cudem. Jestem cudem - mówi Chrześcijanka.
 

chrzescijanka
 
Chrześcijanka jak Ci ? - pytam już drzwiach trzymając siatki owoców i warzyw - jej mężczyzna mi polecił zrobić dla Chrześcijanki zakupy, ale powiedział, "wiesz ale nie normalne zakupy Chrześcijanka jest weganką, więc nakup same owoce i warzywa, strączkowe, i weź bagietki".
Chrześcijanka uśmiecha się powtarza dziękuję, i odbiera siatki, pyta czy ma coś zapłacić. Nie wszystko uregulowane. Taki mężczyzna to skarb. Wiem - mówi Chrześcijanka. Kupiłaś mi figi! dziękuję - krzyczy.

Chrześcijanka wciąż chora, dostała zwolnienie z pracy, bo z pęcherza na nerki przeszło. Taki to mój krzyż - mówi Chrześcijanka, ale wszystko to na chwałę Bożą. Zresztą z wami, z moim mężczyzną to mogę chorować. Przyjechał tylko w piątek i tej nocy już wracał bo ekstra praca wypadła, a Chrześcijanka zaręczała, że sobie poradzi. Miłość to nie tylko piękne słowa, wymiana: "Je t'aime" to coś znacznie większego, to dzielenie całej sfery życia, ciała, wartości, nawet mózgu! Nawet jeśli nie możemy dzielić czasu w danym momencie to ta druga osoba jest nieustannie w myślach, w sercu. Nie da się tego wyłączyć. Miłość przede wszystkim cierpliwa jest. Wszystko znosi, wszelkie nasze jakieś wady. Chodzi o to, że nie ma idealnych ludzi, nie ma ideałów, grunt, żeby spotkać taką drugą osobę, u której nie będą nam przeszkadzać jej wady. Zresztą nie bierzcie przykładu z tego świata, przemieniajcie go. Już to mówiła, ale media lansują nam miłość prostą, coś Ci się nie podoba w Twoim partnerze zostaw go, wymień. Obecny świat pędzi tak bardzo do przodu, że zapomina się o człowieku. O tym, co jest dla nas na prawdę dobre. Zauważcie, że media lansują tzw. potrzebę zero, czyli generują coś czego tak na prawdę nie potrzebujemy, na każdym etapie naszej codzienności.

Docierało do mnie jaką hipokrytką byłam mówi, zmieniając temat Chrześcijanka niby jestem weganką, ale dotarło do mnie coś wielkiego, pojęcie błysk, jak dostałam torbę skórzaną. Była piękna taka jak chciałam, przyjąć ? nie przyjąć ? Przyjęła podziękowała, ale proszę jej nie kupować takich rzeczy na prezent. Chrześcijanka jest weganką!!
 

chrzescijanka
 
"Głos mojego ukochanego!
Oto on! Oto nadchodzi!
Biegnie przez góry
skacze po pagórkach (...)
Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu,
jak pieczęć na swoim ramieniu,
bo jak śmierć potężna jest miłość,
a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol,
żar jej to żar ognia,
uderzenie boskiego gromu.
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią jej rzeki."
Pnp 2,8 ; 8, 6-7

Dzięki temu mężczyźnie Chrześcijanka nauczyła się wielu rzeczy. Miłość jaka ich łączy jest piękna i podsycają ją codziennie. Chrześcijanka mówi o telefonie rano i wieczorem, ale nie padają tam słowa: "Je t'aime" to już wiedzą o sobie, starają się nie mówić ich za często te słowa mają moc. Padają słowa o samopoczucie, a że Chrześcijanka teraz chora to padają dodatkowe pytania: co jadła? ile razy była siku? czy przypadkiem nie zapomniała wysuszyć włosów po umyciu i przed założeniem chusty. Troska jakiej chrześcijanka teraz bardzo potrzebuje. Bo chora jest. Temperaturę ma podwyższoną. Teraz przyjedzie to sam się przekona, że nie jest za dobrze. Powiedział, że nie ma sprzątać, ani odkurzać, ani prania robić, ni prasować, a i tak w ich kawalerce nienaganny porządek.

Ahh Chrześcijanka, czy są granice miłości? - pytam ją
Tylko takie jakie same wyznaczymy - mówi - W moim sercu jest już klauzura, nie ma wstępu dla nikogo innego. Klauzura ciała, ubraniowa, zachowania. W każdej miłości coś poświęcamy i to jest piękne, że możemy własnie coś oddać. To jest przepis na związek, może nie doskonały, ale bardzo dobry!
 

chrzescijanka
 
Aniele Boży stróżu mój Ty zawsze przy mnie stój rano wieczór we dnie w nocy bądź mi zawsze ku pomocy broń mnie od wszelkiego złego i doprowadź do żywota wiecznego. Amen.

Chrześcijanka w chuście siedzi, pijemy kawkę i jemy pain d'épices, czyli nic innego jak piernik. Ciasto bardzo tu powszechne mocne, intensywne przyprawami korzennymi. Chrześcijanka jeszcze trochę chora, widać po niej, ten okropny pęcherz nie daje normalnie żyć.

Cieszysz się z powrotu do Polski ? - pytam ją pewna pozytywnej odpowiedzi.
Nie umiem się cieszyć - mówi Chrześcijanka, bo wiem, że zostawię tu mojego mężczyznę na 2 miesiące, to będzie trudne. Ale tęsknię przecież za rodziną, za mamą, ciocią, chcę iść na grób Taty zapalić mu świeczkę, pobawić się z bratankiem, spotkać z rodzeństwem. To jest też tak, że tutaj jestem całkiem sama zostawiłam wszystko w Polsce. Jakby nieruszone życie tam toczy się dalszym życiem, rodzina bierze śluby, rodzą się dzieci, bratowa zaszła w ciążę, ktoś odszedł, nikt nie płakał po moim odjeździe, nikt prócz "adieu" słowa nie powiedział. Nie mam żalu. Decyzja o wyjeździe była w całości moją decyzją, nie była też ucieczką, była zwyczajnie pragnieniem dorośnięcia.
udało Ci się ? - pytam już teraz niepewnie
nie wiem czy dorosłam, ale na pewno się zmieniłam.
Stary człowiek zresztą musiał we mnie umrzeć. Przestałam palić, nawet te dwa papierosy na imprezie, przestałam pić alkohol, ubieram się skromnie, noszę chustę, jestem odpowiedzialna już nie tylko za siebie (wskazuje na pierścionek na palcu) dojrzałam. Chyba najbardziej zbliżyłam się do Jezusa. On dał mi się poznać tutaj.
A w Polsce, nie boisz się że będzie jak kiedyś ? -pytam
Boję się, oczywiście, boję się, że zadzwonią moje stare znajome i zaproszą na imprezę, która bez alkoholu nie wiedzą jak miałaby przebiegać, będą namawiać mnie do picia, że brat postawi pól litra na mój powrót. Myślę, że rodzina szczególnie nie wierzy w moją przemianę. Byli przyzwyczajeni do mojej hipokryzji.
Masz jakiś plan ?
Prawda nas wyzwoli, pewna tych słów wypowiada je Chrześcijanka, chcę po prostu powiedzieć prawdę, że nie piję na spotkanie przyjdę, ale zamówię herbatę albo kawę i żeby nikt mnie do niczego nie przymuszał. Ludzie mają tendencje do uszczęśliwiania na siłę. Poza tym mam już teraz dwa argumenty: Jezusa i mojego mężczyznę.
Chrześcijanka przeprasza mnie, ale kończymy to spotkanie bo widać po niej jak źle się czuje.
Słyszę jakby jak w myślach mówi Aniele Boży ...
 

chrzescijanka
 
1 Kor 9, 16b
Każda sposobność by ogłosić komuś Chrystusa nie może być lekceważona - mówi Chrześcijanka. Pismo wyraźnie mówi, biada mi jeśli bym nie głosił Ewangelii. Chrześcijanka wie, że to jej obowiązek. Tym bardziej wspomina swoje życie w klasztorze, te weekendy, rekolekcje, Bogu oddanie. Ale też mówi o chorobie.

Chrześcijanka - pytam, opowiedz mi o swojej chorobie.
Wiele ludzi chce wiedzieć, pyta, martwi się i kłopocze tym, nie chce mnie kłopotać, nie lubi gdy ktoś ją żałuje. Ona ukochała sobie Jezusa i Jezusowi to oddaje najważniejsze, żeby Chrystus był uwielbiony. Jej mężczyzna to wie, wie wszystko o niej. Ale choroba to jednak świadectwo - ciągnę dalej. Chrześcijanka uśmiecha się podnosi oczy spod chusty, widzę że oczy jej błyszczą, jakby miała się popłakać, ale ona tak się uśmiecha. No dobrze - mówi, zgadzam się. opowiem Ci, może komuś poruszy to serce i uwierzy - w końcu biada mi jeśli bym nie głosiła Chrystusa!

Dużo chorowałam, byłam słabym i chorowitym dzieckiem, często opuszczałam szkołę z powodu chorób. Aż w wieku 16 lat dostałam wyrok - rak. Guzek na pęcherzu moczowym, prawdopodobieństwo jego występowania to nieco ponad jeden procent wśród wszystkich tego typu chorób. Spadło to na mnie jak z nieba. Dlaczego? Ale właśnie wtedy Jezus dał mi się poznać najbardziej. Wspierał mnie przez ludzi, wszystko działo się szybko, za szybko, pamiętam to jak przez mgłę. Wyparte wspomnienie. Nie pamiętam Chemioterapii, operacji. Jezus On działa we mnie wtedy bardzo. Miałam wrażenie, że to nie ja jestem chora, ale jakaś inna Chrześcijanka. I przyszło wyleczenie. Ja zakrywałam włosy, czasem nie. Nie wstydziłam się, wiedziałam, że jestem świadectwem Boga. Potem dwa lata później zachowałam na nerki, sytuacja się powtórzyła, ale ja nie przestałam wierzyć. Chrystus był uwielbiony w moim ciele, po kolejnych latach znowu nerki, znowu agresywne terapie, ale nie płakałam po stracie włosów. Włosy nie ręka, odrosną. Jezus był ze mną.
no dobra starczy - mówi Chrześcijanka. W miłości nie ma lęku, prawdziwa miłość zwycięża lęk. Dlatego z miłości dla mojego mężczyzny noszę chustę, ludzie ocieniają, ale skromność jest dla mnie cnotą.
  • awatar gość: Nie chcę z tym żyć, wymiotowanie mnie niszczy :( ale kiedy zostaję sama w domu to nie mogę się uwolnić od tych myśli i muszę biec do wc :/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

chrzescijanka
 
Chrześcijanka dziś jest szczęśliwa, ma ochotę krzyczeć, że Bóg jest wielki, Jego miłość potężna, miłość jest potężna. Jej mężczyzna jej jedyny, jej słońce i gwiazdy, jej całe życie.

Wiesz jak można dać świadectwo miłości ? - pyta mnie Chrześcijanka.
Odpowiadam szablonowo, że mówić, że kocha się, pamiętać, dzwonić, pisać wiadomości.
Chrześcijanka się uśmiecha, dać świadectwo miłości to coś poświęcić.
Nie rozumiem - proszę ją o rozwinięcie
miałam takie zdarzenie - ciągnie - podchodzi do mnie znajomy płci męskiej, mieszkamy w tym samym akademiku i zaczyna rozmowę kurtuazyjnie odpowiadam dzień dobry i jak się masz, ale dalej jak chce rozmawiać mówię mu: Przepraszam, ale szanuję mojego mężczyznę do niego należę z nim rozmawiaj. Uśmiecha się do mnie szczerze i miło, życzy miłego dnia. To dla niektórych szalone, ale świadectwo miłości właśnie tak wygląda. To rezygnacja z jakiegoś dobra dla mężczyzny. ja nie cierpię, nic nie tracę zyskuję czystość intencji, to takie małe rzeczy. Jak chusta, brak malowania się, gdy nie jestem z nim. Moje ciało i serce do niego należą.

Tak samo jak wierzysz w Boga, to np. wykonujesz znak krzyża przed jedzeniem, modlisz się, mała rzecz, ale inni widzą. Słowa uczą, ale to przykłady pociągają. Kobieta jak i mężczyzna są oddani sobie tak jak oddani są Bogu, więc na każdym kroku trzeba dawać świadectwo miłości.

Zadzwonił do mnie mój mężczyzna i mówi, że ten znajomy powiedział mu co powiedziałam i co zrobiłam i mój mężczyzna powiedział tylko: Ty jesteś kobieta moich snów, jesteś moim pokojem na świecie gdzie wokoło pełno wojny, przywracasz mi wiarę i miłość nasza na sile przybiera gdy to robisz.
Amen - kończy Chrześcijanka.

Wydaje się szalone. Ale Chrześcijanka wierzy, że dobrze robi, i robi dobrze wspierajcie ją w tym.
 

chrzescijanka
 
Chrześcijanka jest chora. Ma zapalenie pęcherza. niby nic takiego, ale widać po niej, że coś nie tak. Chustka zsuwa się jej z głowy, niezdarnie poprawia.
Nowa ? - pytam Chrześcijankę
Tak, trzeba było na cieńszą się przerzucić, bo cieplej na zewnątrz - odpowiada
Zadziwia mnie ona Chrześcijanka w chuście jak muzułmanka. Ale nie boi się, że ludzie coś będą gadać. Ludzie zawsze gadają. Zawsze. Ale to jej serce jest oddane jej mężczyźnie.

Dziś porozmawiamy o tym Twoim mężczyźnie dobrze ? pytam niepewnie. Chrześcijanka jakby opromieniała, to zadziwiające jest ona taka pozakrywana ale piękno i szczęście w oczach widać.
Wróćmy do tego zdarzenia co miało miejsce tydzień temu w pracy, mówiłaś, że zemdlałaś, co się stało?
Widzę jak Chrześcijanka spuszcza wzrok, dobrze opowiem Ci o tym - mówi, opowiem Ci o wielkim świadectwie miłości mężczyzny do kobiety.
Zaczynam, byłam w pracy i tak mnie pochłonęło zdanie które dał mi szef. Pisałam własnie o Pinochet'cie i głowa mnie bolała przyznaje, ale nie wiem jak i nie wiem skąd zrobiło mi się bardzo słabo podeszłam do dystrybutora z wodą, żeby się napić i nogi się pode mną ugięły, i już nie wstałam. Przenieśli mnie do pokoju, a potem zadzwonili do mojego mężczyzny, dalej nie wiem co się działo bo straciłam przytomność, ale po dwóch godzinach mój mężczyzna trzymał mnie za rękę. Rzucił pracę wsiadł w pierwszy pociąg i był ze mną, pomógł. Obchodził się potem ze mną całe popołudnie jak z jakiem, ale wieczorem wrócił do Paryża. Nie umiem mówić o tym bez emocji, na drugi dzień to już nie moje osłabienie było na ustach wszystkich ludzi, ale mój mężczyzna jaki jest odpowiedzialny i opiekuńczy. Jestem szczęściarą. Musimy być oddani sobie nawzajem. dzieli nas dużo, wszystko, ale to co połączyło jest piękne. Dlatego właśnie Chrześcijanka szanuje mężczyznę i robi co ten karze, bez "mais" czyli bez "ale". Bo kochać to ufać, że nie stanie nam się krzywda.
  • awatar Zdrowa Kobieta: To co Was łączy jest piękne.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

chrzescijanka
 
Chrześcijanka chodzi w chuście coraz bardziej z niej dumna! co za hipokryzja, własnie ta chusta ona ma zasłaniać, skromność pokazywać. Jej mężczyzna mówi Hidżab, ale ja wiem swoje, dla mnie to oddanie się temu mężczyźnie. Nikt mnie do niczego nie zmuszał, po prostu to piękny gest oddania się. Nikab myślę, że jest jeszcze piękniejszym gestem. Mam koleżankę która tu nosi pomimo, że we Francji jest zakaz - mówi Chrześcijanka. Ale miłość jest większa. Nosząc tą chustę należę tylko do niego, nikt nie wie jaki kolor mają moje włosy jakiej są długości, nie patrzą na nogi, nikt nie wie czy proste czy krzywe, długie czy grube, ale jej mężczyzna wie. Tylko on ma prawo wiedzieć. Jest dumny z Chrześcijanki. Wymaga od niej pełnego oddania. I ona to robi, sama też wymaga zaangażowania serca na 100%. Bo jeśli robimy coś byle jak - to nie warto, róbmy na 100% w pełni angażując serce.

Dla ludzi to dziwne, że dzwonie i mówię mojemu mężczyźnie, że wychodzę, że wróciłam. Dla innych to szalone, ale dla nas bardzo ważne. W ten sposób nawet jeśli praca, uczelnia, miasto nas rozdziela, jesteśmy razem.

Codziennie zakładając chustę, myślę o nim, codziennie wykonując najprostszą czynność np. wychodząc do pracy czy na uczelnie, pamiętam by zadzwonić. By się nie martwił. uśmiecham się zawsze gdy w pracy dostaję od niego SMS "wychodzę zjeść mam wilczy głód i ty kochanie idź do stołówki". W najprostszych czynnościach pamiętamy o sobie. Moim zdaniem ta miłość jest tego warta nawet jeśli dla niektórych wydaje się to dziwne i nienormalne.

Jedno jest pewne mówi Chrześcijanka, zrobisz wszystko dla tego kogo kochasz dopóki nie zagraża to Twojej godności.
  • awatar Zdrowa Kobieta: Spokojnie na ulicę tak ubrana bym nie wyszła ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

chrzescijanka
 
w sumie nie wiem o czym pisać, bo Chrześcijanka zdaje się być najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Trudno to opisać. Ona cała jest radością. Ona jest światłem Boga. Spotyka się z Bogiem coraz częściej, spotyka się z Nim na Eucharystii w drugim człowieku, spotyka Boga w jej mężczyźnie. Gdy jesteśmy w sklepie razem - ciągnie chrześcijanka, to mówimy do siebie "mężu", "żono" ludzie uśmiechają się do nas, choć jeszcze nie zawarliśmy związku, ale mamy takie avant mariage, a Chrześcijanka z dumą nosi pierścionek na serdecznym palcu u lewej ręki.

Ostatnio miałam sen- mówi Chrześcijanka, to bardzo ważne, przyszedł w tym śnie do mnie jakiś mężczyzna, chyba mój Tata, ale nie jestem pewna i powiedział jedno: "Módlcie się Koronką do Miłosierdzia Bożego" i tak modlę się, coraz więcej i więcej. Po jakimś czasie rozmów, Chrześcijanka pyta mnie czy nie pomodlimy się razem, i tak, dwie dziewczyny w kawalerce, klęczą pomiędzy stołem, a kuchenką i odmawiają Koronkę. Amen. coś pięknego.

Życie jest piękne - mówi Chrześcijanka. Chcesz coś powiedzieć ? pytam niepewnie.
następnym razem Ci powiem o cudzie o cudach jakie uczynił dla mnie Bóg. On jest wielki!
 

chrzescijanka
 
Chrześcijanka wierzy w miłość. W miłość, która jest inna niż możecie sobie wyobrazić. Inna niż ta którą przyjmują ludzie. Nie tylko trzymanie się za rękę, pocałunki, jakieś pieszczoty. Chrześcijanka wierzy w miłość czystą, nieskalaną cielesnością, ale za to miłość mentalną. Wiele osób nie może tego zrozumieć, a prawda jest jedna i należy ją przyjąć, tylko wtedy będziemy mogli być szczęśliwi. Tylko przyjmując Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela w pełni Mu ufając przyjmując Jego słowo, orędzie Zmartwychwstania ale i krzyż który nam daje, nasz codzienny krzyż. Odkryć można jak wielka jest miłość tego który jest Nieosiągalny, Niezwyciężony, Niepojęty, Największy i Wszechmocny.

Ewangelia jest Dobrą Nowiną, jak można odrzucać Dobrą Nowinę ?! tylko w Jezusie jest wolność. Chrześcijanka otrzymała tą wolność od Swego Oblubieńca. Wolność serca!! Największy dar.

Chrześcijanka je normalnie, uczy się normalnie, modli się normalnie, a jednak jest inna. Jest wolna! Jej oczy znowu błyszczą jak kiedyś kiedy przychodziła do klasztoru.

Ostatnio koleżanka powiedziała jej: "Chrześcijanka ja nie wierzę w Boga, ale Ty możesz nic nie mówić, odbijasz światło, nie wiem co to za światło: Dobroci, miłości, Jezusa, Allaha, Buddy. Światło Boga" To był dla niej największy komplement jaki usłyszała. Bo słowa, uczą, ale to przykłady pociągają.

Z modlitwą,
Chrześcijanka
 

chrzescijanka
 
chrześcijanka_w_chuście: Chrześcijanka dostała wspaniały dar od Boga, od Jezusa, od Oblubieńca dostała wolność serca. I choć to może wydać się szalone, bo jest szalone, Chrześcijanka jest szaleńcem Boga!

Weekend spędziła cudowny w towarzystwie mężczyzny, randkowali, byli w kinie, i w restauracji i jedli chińszczyznę i byli na uczcie Pana Boga. Chrześcijanka powie Wam, że jest szczęśliwa, bardzo, że ma to o co zawsze zabiegała, miłość i wolność.

Wiem, że tylko w pełni angażując w coś serce możemy być szczęśliwi, tylko w 100% serce zaangażowane daje to czego potrzebujemy i pragniemy tylko wtedy Jezus może działać.

a ja cały czas śpiewam mon âme exalte le Seigneur
  • awatar chrześcijanka_w_chuście: @Wyrika: zarzuca się młodym świat bez wartości, ale to nie jest do końca prawdą. Ja żyję wg wartości jakich naucza kościół,Jezus, jakie przekazali mi rodzice. I jak słyszę jak ktoś mówi: ta dzisiejsza młodzież... to smutno mi, ale też obalam ten mit! Pozdrawiam!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

chrzescijanka
 
Chrześcijanka jeszcze bardziej ściszonym głosem przyznała się, że czasem jak leży w łóżku tuż przed zaśnięciem, wyobraża sobie jak mogło wyglądać jej życie konstruuje przeszłość o jakiej zawsze marzyła, która niesie za sobą przyszłość równe cudowną. To proste marzenia - mówi chrześcijanka, matka i Papa w domu już o 16h poświęcają swoim dzieciom odpowiednią ilość uwagi i na pewno nie ma tego zdarzenia po którym musieliśmy zacząć ubierać się na czarno.

Nie chcę takiego życia jakie tu mam. Ale różni ludzi popchnęli mnie w te miejsca gdzie jestem i staram się odnaleźć tu szczęście – mówi chrześcijanka. Zresztą zawsze je odnajdywała w każdych okolicznościach.

Dla innych chrześcijanka wygląda na taką silną osobę z silną osobowością. Zawsze wyprostowana jakby do jej kręgosłupa zamontowano miotłę. Prosta jak drąg. Na jej twarzy nie widnieje nigdy żadna emocja. Jakby miała coś z boskości. Ale to nie jest prawdą.

Chrześcijanka jest słaba. Boi się każdego dnia, czasem bez motywacji wstaje z łóżka, ale wstaje bo wie że tak trzeba, że tak robią porządne kobiety, że tak robi chrześcijanka. Boi się sprzeciwić swojemu mężczyźnie, boi się mieć swoje zdanie, bo na pewno to jej własne jest gorsze od tego bo mówi jej mężczyzna co mówią inni. Wreszcie boi się kochać matkę, boi się, że ta nie zrozumie jej miłości, dlatego zostawia jak jest w myśl słów: „Jeśli kochasz puść to wolno” Ona kocha, dlatego wypuściła z serca matkę na wolność, wypuściła z serca także inne pragnienia, by zrobić miejsce dla mężczyzny. Z nim stworzę cudowny dom – mówi Chrześcijanka. Z nim stworzę cudowny dom z mamą takiej jakiej nigdy nie miałam – dodaje Chrześcijanka.
 

chrzescijanka
 
Z pierwszego listu świętego Jana (1 J 4,18) Chrześcijanka nie wydoskonaliła się w miłości. Nie była już taka jak siostry, nie była jak niebieska, ani jej koleżanki z akademika, tym bardziej nie była taka jak jej przyjaciółka. Jaka była ? Na pewno nie była jedyna w swoim rodzaju, nikt jej tak nie powiedział. Jedyna osoba dla jakiej była wyjątkowa to Papa, ale on szybko zniknął i nikt już nie mówił o niej, że jest jego księżniczką. Chrześcijanka jakby nie rozumiała życia. Nie wiedziała co z nim zrobić, gdzie ją ktoś popchnął tam starała się znaleźć spokój i szczęście. Zawsze być posłuszną, to była jej recepta i jedyna rada z jaką kroczyła i sama wypracowała.

Ważne miejsce w jej życiu ma Niebieska. Do teraz zwierza jej się niemal z wszystkiego, prosi o duchowe wsparcie modlitewne. Niebieska szczególnie przed decyzją chrześcijanki o odłożeniu wstąpienia do klasztoru mówiła jej, że ma całe życie przed sobą, że jeszcze zdąży być zakonnicą i studentką, że ma poznać mężczyznę być z ludźmi. Chrześcijanka tak siedzi teraz i zastanawia się, czy może już zacząć to życie. To wspaniałe życie które Niebieska jej prorokowała. Bo to życie które ma teraz nie za bardzo jej się podoba.

Chrześcijanka natychmiast się poprawia, nie wszystko bym zmieniła, zostawiła bym w nim Niebieską, Niebieskiej bym nie zmieniła!
 

chrzescijanka
 
Przychodzę do Chrześcijanki ok. 20h wykręcam numer na domofonie 37 odbiera chrześcijanka, jak zawsze nieco stłumionym i przyciszonym głosem mówi „bienvenu”. Otwiera mi w chuście, gestem  i uśmiechem zaprasza do środka. Do swojego świata. Bez pytania podaje kawę i ciastka.

O czym chcesz dziś rozmawiać? – pyta mnie chrześcijanka. Dlaczego chodzisz w chuście ? – pytam ją całkiem poważnie. A chrześcijanka uśmiecha się, wstaje, bierze Pismo Święte z szafki otwiera jakby na pamięć i czyta. „Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę! Z pierwszego listu  św. Pawła apostoła do Koryntian, rozdział jedenasty wers piąty i szósty.

Ale Ty się nie modlisz teraz ? – ciągnę dalej. Chrześcijanka zamyka Pismo Święte i uśmiecha się do mnie, uśmiecha się oczami. Całe moje życie jest modlitwą – mówi. Nie ciągnę już dalej, niech chrześcijanka mówi. Ona zawsze była blisko Boga, blisko Jego słowa. Nie rozstawała się z Pismem Świętem i Brewiarzem (Brewiarz dostała znacznie później na 18 urodziny, swój własny od wujka księdza, wcześniej modliła się na pożyczanym z klasztoru), te dwie księgi traktuje bardzo poważnie, to w nich zapisana jest historia jej życia. Przy księgach zapisane są daty ołówkiem i miejscowości, czasem jest ich kilka. Księga Mądrości doczekała się kilkukrotnego przeczytania widnieje data sierpień 2005 rok oraz listopad 2012, przy Księdze Izajasza data jest wznawiana co rok, co adwent, ale z różnymi miejscowościami czasem jest napisana miejscowość w której był klasztor, czasem jej wioska rodzinna, albo jej miejscowość ze studiów, albo jeszcze inne miejscowości całkiem odległe jak Londyn. Co Ty chrześcijanka robiłaś w Londynie? Ale kiwa mi głową, że nie chce o tym mówić. To Pismo Święte towarzyszyło jej przez całe życie, to znaczy, że przez całe życie kroczyła ze słowem Bożym. Bywało tak, że chrześcijanka przez kilka miesięcy nie sięgała po słowo, ale Biblia zawsze czekała, zawsze czeka. Bo Bóg zawsze czeka.

Chrześcijanka nie jest tą samą osobą co sprzed kilku lat, nawet nie chce być. Mimo to wartości jakie wypracowała, choć nie do końca udaje się jej, stara się ich trzymać i budować na nich swój związek z mężczyzną. Często o nim wspomina, mówi że zrobił to i tamto, tylko zaznacza co chwila tylko nie pisz o tym! To prywatne. Chrześcijanka bowiem wypracowała sobie prywatność, nikt nie pyta jej o jej związek bo ona nie wiele mówi, tłumacząc że nikt tak naprawdę nie wie co jest między nią, a jej mężczyzną i nie ma prawa tego oceniać. Ludzie widzą tylko jakiś skrawek ich życia, to co im pokazują, nie widzą wszystkiego. Nawet nie warto tego wszystkiego przed ludźmi odsłaniać to prywatne. Jak mężczyzna może pozwalać, żeby zdjęcie jej kobiety w stroju kąpielowym widzieli wszyscy jej znajomi na portalach społecznościowych To niedorzeczne. Trochę tajemnicy. Więcej skromności.
 

chrzescijanka
 
trudno kochać chrześcijankę. Może to nie wybrzmiało odpowiednio, ale chrześcijanka była otoczona wielką miłością, którą nie zawsze umiała docenić. Może dlatego, że często jej nie rozumiała. Jakby nie rozumiała miłości i całe jej życie jest próbą zrozumienia jej. I w tym rozumieniu, trochę i tej miłości zapomniała. Zapomniała, że matka ją kocha, że papa zrobił by dla niej wszystko, że ma wspaniałą przyjaciółkę tak różną od siebie, ale przyjaciółkę, że jest niebieska. Zapomniała że miłość to nie tylko branie, ale i dawanie na tych samych zasadach. Ona jakby dawała tą miłość w inny sposób na swój sposób, którego często inni nie rozumieli. Dlatego tak trudno kochać chrześcijankę.
 

chrzescijanka
 
Największym problemem chrześcijanki jest brak zdecydowania. Ona nie umie wybierać. Nigdy nie umiała. Nigdy jej tego nie nauczono. Zawsze ktoś za nią decydował. Jako dziecko byli to rodzice, apodyktyczna matka, Tato który był dla niej obrazem i dowodem na istnienie żywych aniołów. Sama chrześcijanka była mu uległa zgadzała się na wszystko ze względu na wielką miłość do Ojca do Papy jak to zwykła mówić.

Teraz jej mężczyzna podejmuje za nią decyzje. Po pewnym czasie zatraciła zupełnie umiejętność rozróżniania tego co jest dla niej dobre, na to co dobra nie przynosi wcale. Wiedziała, że jeśli ktoś tak karze to musi to zostać wykonane. Ten brak umiejętności wyboru ma olbrzymi wpływ na życie chrześcijanki dziś. Wydawało jej się, że najważniejsze to być posłuszną czego dowodem miała być chusta. Namacalny dowód jej posłuszeństwa wobec życia. Wszelkie próby wyrwania się z tego schematu groziły, że straci to co kocha najbardziej, swojego mężczyznę. Jego miłość. Myślę, że chrześcijanka zawsze chciała być blisko ludzi, wiedziała, że w ludziach jest miłość. Wierzyła w miłość bardzo. Ale nie tak jak inni. Jej chodziło o bliskość mentalną. Ona chciała jakby być blisko miłości, a z tym nieodzownie wiąże się bycie z kimś.

Chrześcijanka często sama odmawia sobie czegoś, by nie ulegać rozpuście. Odmawia sobie jedzenia wybiera wodę, odmawia sobie filmów w zamian za 2 godzinne medytacje nad Pismem Świętym, odmawia sobie wielu rzeczy by hartować ducha. Choć tak naprawdę chrześcijanka nie wie po co to robi. Chce doceniać co ma, doceniać miłość. Jej życie zawsze kręciło się wokoło miłości.
 

chrzescijanka
 
jak wraca się do klasztoru po takich zdarzeniach, to zawsze jest się innym, ale nie Chrześcijanka. Ona tylko zaczesała włosy w koka, zmyła makijaż i założyła chustę. Usiadła w kaplicy w trzecim rzędzie po lewej jak zawsze. Nikt nie zadawał pytań. Zmieniło się parę sióstr, ale chrześcijanka nie zwracała na to nigdy uwagi. Zrezygnowała z kolacji, że niby trzyma dietę. Jedzenie było jej obsesją. Ale siostry nie wiedziały o tym.

Chrześcijanka zawsze myślała o siostrach, że to istoty tak odległe bo idealne, perfekcyjne, które znają dusze innych. Ale tym razem mocno się zawiodła żadna z nich nie wiedziała co działo się w jej sercu. Kiedyś jedna z nich powiedziała jej, że ma się nie bać, a tymczasem jej serce przeszywał ogromny ból. Codzienne. Jakby każdej godziny ktoś wyrywał jej serce, powoli żeby bolało. Wiedziała, że coś jest nie tak. Chrześcijanka chciała zwrócić na siebie uwagę jak tylko umiała, głodziła się i objadała potem wymiotowała. Szukała pomocy u różnych ludzi, ale sama nie wiedziała czego oczekuje, nie wiedziała, co chce zmienić. Nic już nie było takie samo. Liczyła na uwagę. Liczyła, że jakaś siostra pomoże jej, że niebieska chociaż. Niebieska była zajęta nawet już nie wołała chrześcijanki na wspólną modlitwie brewiarzową. Niebieska była tuż przed złożeniem ślubów wieczystych.

Chrześcijanka walczyła. Walka nie była równa. Walczyła z demonami. Skupiła się na tym co umie, na pracy i studiach. Pomyślała, że z resztą jakoś to będzie. Przeprowadziła się do mieszkania też z innymi studentami. Siostry pomogły jej je znaleźć więc młodzież była to zupełnie inna. Została w tym mieszkaniu aż do wyjazdu do Francji.

To był okres różny u chrześcijanki. Dobrze radziła sobie w tej grze. Zakładała maski, jakie znała obracała się w kontrastach. Z jednej strony imprezy alkohol, seks i narkotyki, a kilka godzin później była w pociągu w chuście z Pismem Świętym.

Iść na imprezę w czwartek, by w piątek aż do niedzieli zamknąć się w klasztorze. Była dwoma osobami, była chrześcijanką i niechrześcijanką. To było jak schizofrenia, ale takie podwójne życie odpowiadało jej. Chrześcijanka chciała mieć wszystko. Była szczęśliwa w obu tych rolach. W oby tych rolach maskowała dokładnie co jest dookoła. Matkę do której się nie odzywała, bulimię, i to wydarzenie co zmieniło jej życie ale tylko trochę tylko zaczęła się ubierać na czarno.

Była zachłanna na życie, chciała kontemplacyjne życie w zakonie i chciała imprezy. Nie umiała wybrać. I nigdy tak do końca nie wybrała. Bo chrześcijanka powie Wam w tajemnicy, że często myśli i dziś o habicie mając mężczyznę i będąc jego kobietą.
 

chrzescijanka
 
W pokoju była z dwoma innymi dziewczynami. Zero prywatności. Zero samotności. W nocy budziła się i klękała przy łóżku by się modlić. Brakowało jej relacji z Bogiem, ale nie potrafiła przywrócić już jej na wcześniejsze tory.  Była samotna choć wokoło było tyle ludzi. Ciągle byli ludzie wszędzie, ciągle były imprezy. Życie w akademiku to jedna wielka impreza. Dla chrześcijanki, która dużo czasu spędzała sama to wszystko było nowe. Dziewczyny nauczyły ją malować się i przestać czekać tego koka z włosów które już były całkiem długie. Te nowe rzeczy, nieznane, pociągały chrześcijankę. Często nie spały całymi nocami bo imprezowały to wiązało się ze zmęczeniem ogromnym, a jednak były studia i praca więc chrześcijanka poprosiła o pomoc swoje koleżanki. Nowe doświadczenia przeżywała na każdym kroku swojej codzienności. Nie zdawała sobie sprawy, że można żyć tak diametralnie inaczej, że jest coś więcej niż habit. Zarabiała, wiedziała że chce tylko odłożyć więcej i wyprowadzić się. Ale do końca pierwszego roku tego nie zrobiła. Może tylko tak mówiłam do sióstr, do niebieskiej, a naprawdę tego nie chciałam, dobrze mi było – wspomina chrześcijanka, ze wzrokiem spuszczonym w podłogę.

Chrześcijanka nie chce pisać tu o kradzieżach, o bulimii, o tym jak raz została zatrzymana przez policję. Chrześcijanka ta która była kilka miesięcy temu w habicie wylądowała na komisariacie! Chrześcijanka powiedziała koniec z tym! Wróciła do klasztoru na weekend jeden i drugi.
 

chrzescijanka
 
Chrześcijanka się nie bała, a nawet jeśli opatulała się chustą, sam Bóg ją przytulał i strach odchodził. Miała wrażenie, że wszyscy chcą ją wpędzić w kryzys wiary. Czekała na niego z mieczem i tarczą, z różańcem, i Pismem Świętym. Kryzys nie przychodził. Życie miała tak uporządkowane, że nie było w nim miejsca na kryzys wiary.

Po maturze, którą zdała, bo przecież tak trzeba tak robi chrześcijanka, tak robi porządna kobieta. We wrześniu została przyjęta do postulatu sióstr Uczennic Krzyża. Ale do września były prawie trzy miesiące. Trzy miesiące które zmieniły wszystko. Po odebraniu świadectw wszyscy poszli napić się alkoholu by uczcić koniec szkoły do knajpy i chrześcijanka też poszła. Po jednym piwie była już kompletnie pijana, ale czuła się dobrze, była wesoła, tańczyła, śpiewała. Rano już nic nie pozostało oprócz okropnego kaca, kaca moralnego? Poprawia się chrześcijanka, nie wiem taj to nazwać mówi, ale to był przełom. Chrześcijanka czekała na strach na kryzys, a ten strach ją przechytrzył. Został podany na złotej tacy i opakowany w kolorowy papierek. I miał nazwę "spróbuj zanim pójdziesz do klasztoru, zanim zamkniesz się w murach klasztoru" ten głos był słaby na początku, ale z dnia na dzień po maturze przybierał na sile.

Jak możecie się domyślić Chrześcijanka nie poszła do postulatu Uczennic Krzyża. Poszła na studia, a prośbę do siostry przełożonej wnioskowała, że potrzebuje czasu. I właściwie wszyscy jej przyklasnęli, była młodziutka miała 19 lat. Ale nie wiedzieli czemu przyklaskują.

Chrześcijanka wyprowadziła się z rodzinnego domu. Z bezpiecznej wsi, z miasta, z klasztoru z kaplicy, z jej miejsca z kaplicy w trzecim rzędzie po lewej. Poszła do pracy, zaczęła studia, jej życie towarzyskie kwitło, już nie jeździła co weekend do klasztoru. Niebieska dzwoniła do niej, nawet długo nie dawała za wygraną. Ale odpuściła tłumacząc, że może wróci po rozum do głowy. Powinna była walczyć o chrześcijankę!! powinna była dzwonić i przychodzić, ona tylko pisała kilometrowe maile o Bogu i nawet chrześcijanka nie wszystkie doczytywała do końca. była zmęczona uchodziło z niej życie, a nie wiedziała dlaczego, żyła jak jej koleżanki z akademika. Potrzebowała samotności bardzo. Chodziła do kościoła nawet początkowo do spowiedzi, ale w obcym mieście księża nie dawali jej żadnych nauk nie umieli jej pomóc, z czasem coraz trudniej było jej się mobilizować do modlitw.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

chrzescijanka
 
Przede wszystkim chusta na głowie była zawsze dla niej symbolem poddania się. Chusty noszą zakonnice.

Wychowała się w kościele tzn. miała dużo styczności z zakonnicami, księżmi i osobami konsekrowanymi, podziwiała ich byli jej autorytetami. Wspomina taką siostrę Anne (kiedyś Ci o niej opowiem – mówi z rumieńcem na twarzy) chciała być jak one, często jako dziecko mierzyła welony, bawiła się w śluby. Tak, te z mężem, ale i te w których była sama, zakładała welon (chustę) i składała wierność swojemu mężowi i tak chusta była tego symbolem. Nie zdawała sobie sprawy po kilku latach zrozumiała, że to był ślub jej wierności do Jezusa.

Chusta często jej towarzyszyła na tej głowie, czasem jako element ozdobny, czasem z musu, bo w wieku 16 lat przeżyła ciężką chorobę i po terapii chemii straciła wszystkie włosy, zakładała chustę. Ona uzmysłowiła jej o co chodzi w poddaniu się, nie chodzi o rezygnacje, chodzi o walkę! tą chustą manifestowała światu moją walkę z chorobą, walkę z samą sobą, manifestowała poddanie się Bogu i Jego woli, jej skromność wobec sobie i życia jakim dano jej dysponować.

Zakłada chustę, gdy czuję że jej serce potrzebuje pomocy, gdy chcę uspokoić emocje, wtulić się w tę chustę często ogromną, jak w ramiona Boga, poddać się Jemu.
 

chrzescijanka
 

bardzo szybko wszystko się działo, szybko zaczęła gotować dla niego, on robić dla nich zakupy, ona prać on opłacać rachunki i zajmować się administracją. Nie przeszkadzało jej to, była gotowa, miała otwarte serce i umysł. Nie myślała, że to za szybko, że coś nie tak. Tak było i już. Modliła się.

Są zakochani, jak spacerują po Champs Elysees od razu po nich widać, jak idą do stołówki, jak jedzą coś w kuchni studenckiej. Widać chemię, a jednocześnie jakby było tak od zawsze. Ich spacery i rozmowy chyba najbardziej cenne dla chrześcijanki. Właściwie po niespełna miesiącu znali swoje historie imiona swoich braci i rodziców. wiedzieli jakie są ich ulubione potrawy, co trapi ich serca, on wiedział jakie proszki bierze chrześcijanka w czasie okresu, ona znała jego plany treningowe. ciągle chcą się więcej, więcej rozmów o nich, o tradycjach i świętach o zabawnych sytuacjach o historiach pewnych zdjęć.

Patrząc na jego zdjęcie chrześcijanka uśmiecha się i kręci głową z nie dowierzaniem, że znam go niespełna 7 miesięcy. Ma wrażenie że wie skąd jest każde znamię i bruzda na jego twarzy. Ciągle im się mało.

Życie jednak nie rozpieszcza, utrzymują się sami, nie mają żadnej pomocy finansowej. Obecnie jej mężczyzna jest poza miastem ciężko pracuje na półtorej etatu. Francja to drogi kraj, chrześcijanka  dorabiam weekendami, jako niańka, w tygodniu pracuje na uniwersytecie wykonując ciężką niedocenioną pracę. Ale miłość kwitnie. Powiem Ci teraz coś co wyda się dziwne – mówi chrześcijanka, zawsze czekajcie z seksem najdłużej jak to tylko możliwe, a gwarantuje, że wasza miłość będzie wspinała się jeszcze wyżej na horyzonty których nigdy nie poznałyście i osiągnie rozmiary jakich nigdy się nie spodziewaliście.
 

 

Kategorie blogów