Wpisy oznaczone tagiem "chuje" (24)  

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

antybohaterka
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jakmasznaimie
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

geekon
 
Podsumowanie roku nie byłoby pełne bez listy shitów, czyli subiektywnego spisu rzeczy, wydarzeń i nowinek, które mnie wkurwiły, zasmuciły lub w inny sposób spowodowały opad rąk.
Zapraszam do lektury:

6. Canon EOS 6D
6D.jpg
Może to niezbyt fair z mojej strony zamieszczać na liście shitów aparat, którego wyczerpujące recenzje i testy jeszcze się nie ukazały, i którego nawet jeszcze nie miałem w rękach, ale traktuję go na razie z zupełnie osobistej perspektywy, na podstawie specyfikacji i wstępnych opinii, z jakimi się zapoznałem.
Nie ukrywam, że z niecierpliwością oczekiwałem tej „ekonomicznej pełnej klatki”, licząc, że zastąpię nią starzejącego się EOS-a 7D. Tymczasem specyfikacja 6D zupełnie nie spełnia pokładanych przeze mnie nadziei i jest dokładnym przeciwieństwem tego, czego spodziewałem się po nowej lustrzance Canona. Po raz pierwszy atrakcyjniejszą propozycją wydaje mi się odpowiednik konkurencji, czyli Nikon D600.
„Szóstka” musiałaby móc się pochwalić genialną jakością zdjęć, by zmienić moje do niej podejście, na razie jednak z przykrością stwierdzam, że jestem rozczarowany.

5. "Prometeusz"
Prometheus.jpg
“Prometeusz” Ridleya Scotta rozczarował mnie z kilku powodów. Po pierwsze, ukazał się zamiast tak oczekiwanej przeze mnie ekranizacji jednej z najlepszych powieści SF, jakie czytałem, „Wiecznej Wojny”. Scott planował przeniesienie książki Joe Haldemana przez 25 lat, a w końcu, gdy stało się to możliwe, zmienił zdanie i nakręcił pseudo-prequel Aliena.
Po drugie, „Prometeusz” to po prostu słaby film jak na tak doświadczonego reżysera. Fabuła nie trzyma się kupy, nienadzwyczajni aktorzy grają nieprzekonywujące postaci o miernym dialogach. Film próbuje być enigmatyczny, stawiając więcej nowych pytań niż dając odpowiedzi, ale zamiast intrygować – irytuje, zamiast zaciekawić – zanudza. Nawet naprawdę udana rola Michaela Fassbendera i fantastyczne zdjęcia nie pozbawiły mnie uczucia rozczarowania i zawodu.

4. Baldur's Gate Enhanced Edition
Baldurs-Gate-Enhanced-Edition-Logo.jpg
To akurat nie jest niespodzianka – gdy tylko usłyszałem o projekcie “rewitalizacji” klasyki cRPG, Baldur’s Gate, i gdy zobaczyłem ich stronę, ogarnęły mnie wątpliwości. Wychodzi na to, że mam nosa, bo BG:EE okazał się zabugowanym i niedopracowanym niewypałem i chamską próbą wyciągnięcia kasy od sentymentalnych fanów.

3. Śmierć MCA
mca.jpg
Choć nigdy nie byłem fanem hip-hopu, zawsze ceniłem Beastie Boysów i mam niemal kompletną ich dyskografię. Ostatni album przypadł mi do gustu, choć nie wiedziałem jeszcze, że będzie to ostatnia płyta, jaką trzech kumpli z Brooklynu nagra razem. Śmierć Adama Yaucha - tym bardziej przykra i zasmucająca, że była następstwem ciężkiej i wyniszczającej choroby, jaka dotknęła niestarego przecież, pełnego energii i humoru człowieka.

2. Brak dodatków do Skyrima w Polsce
Dragonborn_Cover_Art.jpg
Powtarza się sytuacja, którą pamiętamy z Falloutem. Nie dziwi to, jeśli zdamy sobie sprawę, iż firmą odpowiedzialną za dystrybucję Fallouta i Skyrima w kraju jest znienawidzona przez graczy Cenega. Nie tylko Skyrima nie można kupić bezpośrednio na Steamie (a taki model sprzedaży preferuję, mam w dupie amatorskie tłumaczenie i stękania aktorów z podrzędnych teatrów), choć po kupnie i tak trzeba go na Steamie zarejestrować, dodatki opublikowane do tej gry nie są dla polskich graczy oficjalnie dostępne. Wyjątkiem jest na razie pierwszy DLC, Dawnguard, który ukazał się w postaci zapakowanej w pudełko karty z kodem do pobrania, trzy miesiące po światowej premierze.
Aby móc pograć w pozostałe DLC trzeba kupić pudełkową wersję Skyrima za granicą, albo po prostu ściągnąć piracką kopię gry i dodatków. I jak tu się dziwić, że piractwo w Polsce kwitnie…?

1. Green Development
IMG_2787.jpg
To już nie tajemnica – deweloper, budujący od kilku lat moje mieszkanie w Żyrardowie, zbankrutował. Nie chcę podawać szczegółów ani zdradzać obecnego stanu rzeczy, poprzestanę jedynie na stwierdzeniu, że jest nieciekawie i w najlepszym wypadku perspektywa loftu w Żyrku oddali się o kolejny, bliżej nieokreślony okres. A w najgorszym… wolę nie myśleć.
Nie podejrzewam spółki Green Development o nieuczciwość i oszustwo, mam im natomiast do zarzucenia kompletny brak profesjonalizmu, pazerność i krótkowzroczność. Niestety prawo w Polsce jest tak skonstruowane, że służy głównie rozmaitym grupom interesu (w tym deweloperom), natomiast nie chroni w niemal żadnym stopniu interesów zwykłego obywatela. W rezultacie ludzie odpowiedzialni za fakt, iż od czterech lat nie mam obiecanego mieszkania, mimo iż za nie płacę, nie poniosą żadnej odpowiedzialności i już pewnie kombinują, jak by rozkręcić nową inwestycję, w innym mieście i pod nowym logo.
Zwróćcie uwagę, jak ironiczny wydaje się teraz peerelowski slogan umieszczony na budynkach Loftów de Girarda, "Gospodarni mają więcej"...
 

geekon
 
geekon: Większość normalnie myślących osób z pewnością bywa poirytowana religijnym wręcz fanatyzmem Apple-snobów. Choć poniższe wideo zrealizowane zostało jako przejaskrawiona komedia, z tego typu zachowaniem spotykałem się w rzeczywistości:
 

geekon
 
geekon: Poradnik dla każdego świeżo upieczonego posiadacza sprzętu marki Apple:
hihi.jpg
 

geekon
 
Zgodnie z nową świecką tradycją, liście hitów 2011 r. towarzyszy moja subiektywna lista shitów, czyli wydarzeń i produktów minionego roku, które mnie wkurwiły.

6. gówniane filmy
Transformers-3-poster-image.jpg
2008 to rok Dark Knighta. 2009 to rok Avatara. 2010 to rok Inception i King's Speech. A 2011? Ostatniego Harry'ego Pottera? Transformersów 3? Smerfów? W minionym roku nie ukazał się żaden wartościowy, widowiskowy i oryginalny film, a jedynie kolejne sequele, prequele i próby odgrzewania starych franchise'ów (czyt. kotletów). Rise of the Planet of the Apes podobało mi się, ale co z tego, skoro z góry wiedziałem, jak cała historia się skończy. Najlepszy tegoroczny film, jaki widziałem, to prawdopodobnie Drive z Ryanem Goslingiem, niemniej nie jest to film na miarę Inception.
Czy w 2012 roku zobaczymy coś ciekawego? Premierę The Forever War na podstawie mojej ulubionej powieści SF przesunięto dopiero na dwa tysiące trzynasty, boję się ekranizacji Hobbita, bo pamiętam, jak Jackson zniszczył moją wizję Śródziemia swoim Władcą. No cóż, zobaczymy, najwyżej na przyszłorocznej shitliście znów wyląduje pozycja "gówniane filmy".

5. Metallica "Lulu"
Loutallica-Lulu.jpg
Metallica to grupa, do której, przez sporą część swojego życia, żywiłem wręcz pobożne uwielbienie. Uczucie to mocno osłabło w ostatnich latach, pod wpływem afery z Napsterem, konfliktów wewnątrz zespołu, skutkujących odejściem Jasona Newsteda, wreszcie słabą płytą "St. Anger". Jednak nowy, eksperymentalny album tej kapeli, "Lulu", nagrany z udziałem Lou Reeda, powoduje, że teraz wręcz wstydzę się przyznać, że słucham Metalliki i choć nawet nie słyszałem go w całości, gotów jestem zgodzić się, że to najgorsze wydawnictwo muzyczne roku (dowolnego gatunku), jeśli nie dekady. Kurwa, co się z wami stało, chłopaki?

4. PiSuary
squirrelrace.jpg
Unikam poruszania tematów politycznych, bo uważam, że szkoda na nie miejsca na blogu (wolę pisać o wyścigach wiewiórek w strojach ludowych), ograniczę się tylko do narzekania, że przez 30 procent głosujących w tegorocznych wyborach wciąż muszę oglądać w telewizorze te nienawistne mordy, których mam dosyć już od sześciu lat.

3. likwidacja Lego Universe i DesignByMe
160.png
Nigdy nie grałem w MMO Lego Universe, wiem jednak, że było to jedno z najbardziej kosztownych przedsięwzięć mojej ulubionej firmy zabawkarskiej w ostatnich latach, przedsięwzięcie, z którymi wiązali wielkie nadzieje. Niestety, zysk nie okazał się wystarczający i z końcem stycznia 2012 r. serwery Lego Universe przestaną działać.
Jeszcze bardziej przykry fakt to likwidacja DesignByMe, usługi umożliwiającej tworzenie modeli za pomocą darmowego edytora i zamawianie ich bezpośrednio u Lego. Był to wprawdzie niekorzystny pod względem finansowym sposób zdobywania elementów, ale za to najprostszy i najprzyjemniejszy, poza tym, jest coś szczególnego w otrzymaniu pudełka z logotypem firmy i własnym modelem na obwolucie.

2. kanonizacja Steve'a Jobsa
jobs_douche.jpg
Śmierć Steve'a Jobsa była oczywiście przykrym wydarzeniem, jak śmierć każdego człowieka, który ma rodzinę i przyjaciół. Jednak to, co się działo później wymyka się już mojemu zakresowi tolerancji. Jobsa pośmiertnie uhonorowano tak kuriozalnymi tytułami i określeniami jak "geniusz", "wizjoner", "człowiek, który zmienił oblicze świata", "Thomas Edison i Henry Ford naszych czasów". Chociaż to ostatnie jest całkiem trafne, bo Edison był złodziejskim skurwysynem, a Ford antysemitą i nazistą.
Jobs był niewątpliwie sprawnym biznesmenem, jednak jego wpływ - czy też wpływ jego firmy - na rozwój technik cyfrowych jest minimalny, a pod jego rządami Apple stało się dokładnie taką samą firmą, jakimi niegdyś pogardzało: bezduszną, wyzyskującą klientów korporacją.

1. Green Development - Lofty de Girarda
GDLdG.jpg
Ciekawe, przez ile jeszcze lat Green Development, firma budująca mój loft w Żyrardowie, będzie trafiać na szczyt mojej corocznej shitlisty.
Mija właśnie trzeci rok, odkąd kupiłem u nich mieszkanie, a już wtedy inwestycja była opóźniona. Co roku otrzymuję obietnice o przesunięciu terminu oddania inwestycji (obecny to wiosna 2012 r.), co roku widzę nędzny, lub wręcz zerowy, postęp prac. Wziąwszy pod uwagę, że prawie połowę mojego miesięcznego wynagrodzenia przeznaczam na spłatę kredytu na mieszkanie, którego wciąż nie mam, sytuacja robi się coraz bardziej nieciekawa.
 

geekon
 
geekon: Szokujący nius z Rosji - 9 lipca o 3 rano dwaj zamaskowani mężczyźni włamali się do moskiewskiego salonu Leiki na Lenińskim Prospekcie i opróżnili gabloty z dużej ilości sprzętu.
Leica-store-Moscow-robbed-2.jpg
Leica-store-Moscow-robbed-4.jpg
Złodzieje byli jednak amatorami - na opublikowanej liście skradzionego towaru widnieją między innymi różne V-Luxy i D-Luxy, a na zdjęciu wyraźnie widać, że pozostawili Leikę S2-P (wartą tyle co luksusowy samochód). Z drugiej strony jednak, jest to tak rzadki sprzęt, że sprzedanie go mogłoby być problematyczne, a włamanie najwyraźniej nie było na zlecenie.
Oto lista skradzionego sprzętu wraz z numerami seryjnymi:

korpus Leica R9 (2927341),
korpus Leica R6 (1748472),
obiektyw Leica Summilux R 35 mm f/1.4,
obiektyw Leica Vario-Elmarit R 35-70 mm f/2.8 (3419566),
obiektyw Leica Apo-Elmarit R 70-180 mm f/2.8 (03905538),
obiektyw Leica Summicron R 90 mm f/2,
korpus Leica M8 - czarny (3104330),
korpus Leica M8 - srebrny (3111065),
korpus Leica M9 - czarny (4201224),
korpus analogowy Leica MP (3469118),
obiektyw Leica Elmar M 18 mm f/3.8 ASPH. (4084590),
obiektyw Leica Elmarit M 21 mm f/2.8,
obiektyw Leica Summilux M 50 mm f/1.4 Titanium Edition Pre-ASPH. (3675659),
obiektyw Leica Summicron M 50 mm f/2 (3997354),
obiektyw Leica Macro-Elmar M 90 mm f/4 (3975976),
obiektyw Leica Apo-Telyt M 135 mm f/3.4 (3722933),
flesz Leica SF 20,
kompakt Leica X1 - srebrny (3821473),
kompakt Leica X1 - czarny (3983517),
2x kompakt Leica V-LUX 30 (4149352 i 4141590),
2x kompakt Leica V-LUX 2 - czarny (3922466 i 3913056),
kompakt Leica D-LUX4 - czarny (3748336).
 

geekon
 
geekon:
Graffiti_Służewiec2.jpg
Z reguły nie komentuję wydarzeń bieżących, o których dowiaduję się z mediów, bo albo nie mam na ich temat nic do powiedzenia, albo po prostu je ignoruję, tym razem jednak postanowiłem zabrać głos.

Chodzi o graffiti na słynnym murze wzdłuż ulicy Puławskiej na warszawskim Służewcu. Od lat było to miejsce objęte nieformalnym przyzwoleniem na działalność grafficiarzy, którzy mogli się tam do woli wyżywać i dawać upust swoim nieposkromionym żądzom twórczym.
Ostatnio Adidas rzekomo wykupił powierzchnię muru z zamiarem usunięcia graffiti i zamieszczenia tam wielkoformatowej reklamy.

Powiem bez ogródek: nie lubię graffiti, nie lubię przedstawicieli subkultur z graffiti związanych i nie odróżniam graffiti ze służewieckiego muru od bohomazów nasprejowanych w okolicach stadionów piłkarskich. Różnica tkwi może jedynie w talencie twórców, ale i tak nigdy nie nazwę tego sztuką.

Bardzo przykrym i niepokojącym faktem jest, iż ta sprawa przyciągnęła tak duże zainteresowanie mediów, internautów i zwykłych Warszawiaków, podczas gdy niemal codziennie na naszych oczach ulegają zniszczeniu – na ogół w świetle prawa – zabytkowe, często unikatowe, budynki i odzew w nich obronie nigdy nie był tak głośny i tak zdecydowany.
Jest to niepokojące dlatego, że graffiti – obojętnie czy traktować je jako sztukę czy nie – jest formą działalności nielegalnej, destrukcyjnej, dokładnie przeciwnej opiece nad zabytkami architektury, techniki czy przyrody. To bardzo dobry dowód tego, że w naszym społeczeństwie nastąpiło odwrócenie wartości do góry nogami; pół biedy, jeśli to cecha niedojrzałej młodzieży – mi też zdarzyło się, jako gówniarzowi, coś zniszczyć – ale jeśli z równym zaangażowaniem uczestniczą w tym poważne media, to sprawa przestaje być śmieszna.

Być może jestem tylko zgorzkniałym i pojebanym geekiem, ale coraz częściej odnoszę wrażenie, że to ja jestem normalny, a świat wokół mnie staje się coraz bardziej pojebany.

Zdjęcie z Wikipedii.
 

geekon
 
I wzorem zeszłego roku liście hitów wg. Geekona towarzyszy lista shitów - subiektywny ranking sytuacji, wydarzeń, produktów z zeszłego roku, które wzbudziły we mnie złość, niesmak czy irytację.

7. Pacyfik
ThePacificIntertitle.jpg
Nastawiałem się niezwykle na ten serial, zrealizowany przez tę samą ekipę, która odpowiedzialna jest za stworzenie prawdopodobnie najlepszego serialu telewizyjnego w historii, Kompanii Braci. Tymczasem Pacyfik, choć nie jest może okropny, to jednak nie może się równać z Band of Brothers. Czy przez wybór tematyki, czy przez drewniane aktorstwo czy przez nienajlepszy montaż, serial kompletnie mnie rozczarował.

6. Bioshock 2
bioshock_2.jpg
Nie było to jakiekolwiek zaskoczenie - podobnie jak rozczarował mnie i zniesmaczył pierwszy tytuł tej serii, również sequel okazał się niewart mojego czasu i pieniędzy. Przy naprawdę ciekawej i oryginalnej fabule i udanej oprawie końcowy efekt psuje beznadziejne sterowanie i sprowadzenie całej rozgrywki do prymitywnej rozwałki.

5. Koniec TechUpdate
TechUpdate był jedną z moich ulubionych audycji internetowych - traktujący o nowinkach ze świata komputerów i gadżetów program, prowadzony przez dwóch (a czasami troje) kłócących się ciągle i wygłupiających geeków towarzyszył mi przy sobotnim śniadaniu i wprawiał w dobry humor na cały weekend. Konflikt między członkami ekipy, tragiczna śmierć jednego z producentów i odejście dwojga prowadzących doprowadziło do anulowania audycji i odtąd sobotnie poranki stały się dla mnie równie nudne i szare, co reszta tygodnia.

4. Obchody rocznicy Bitwy pod Grunwaldem
Bitwa_pod_Grunwaldem.jpg
National Geographic zaprosiło mnie do współpracy przy tworzeniu relacji z obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem. Organizacja tej imprezy była tak tragicznie zła, że o mało - mówię to całkowicie poważnie - nie przypłaciłem uczestnictwa w niej życiem. Kilkudziesięciotysięczny tłum ludzi, całkowity paraliż dróg dojazdowych w promieniu 10 km, brak wody i sprawnych toalet, superdługie kolejki po superdrogie kiełbasy i kubki z piwem przy upale przekraczającym 30 stopni doprowadziły mnie - i wielu innych ludzi - na skraj zapaści.

3. Leica Store w Blue City
Leica.jpg
Przedstawicielstwo najbardziej luksusowej marki fotograficznej świata składa się z bardzo sympatycznych i uprzejmych, ale całkowicie niekompetentnych osób. Pracownicy najbardziej prestiżowego butiku fotograficznego w Warszawie (a może w Polsce) chcieli mi dwukrotnie sprzedać sprzęt bez dokumentów gwarancyjnych, zmusili mnie do powtórnej wycieczki do sklepu i gdy wreszcie udowodniłem im niekompetencję, nie poczuli się nawet do symbolicznej rekompensaty.

2. DRM w formacie Blu-ray
blu-ray-logo-718027bmp.jpg
Format Blu-ray to chyba największy przekręt w branży domowego wideo od czasu rdzewiejących LaserDisków. Klient kupując film w niebieskim pudełku nie ma absolutnie żadnej gwarancji, że będzie mógł go obejrzeć na swoim sprzęcie, teoretycznie spełniającym wszystkie wymagania. Wprowadzanie co chwilę nowych rodzajów zabezpieczeń antypirackich, niekompatybilnych ze sporą częścią odtwarzaczy na rynku, zmuszanie użytkowników do ciągłych aktualizacji firmware'u sprzętu dowodzi pazerności, chciwości, debilizmu, krótkowzroczności i ogólnego skurwienia wytwórni filmowych i agencji antypirackich.

1. Green Development - Lofty de Girarda
LdG.jpg
Zaczynając prowadzenie tego bloga wypowiadałem się z entuzjazmem i w tonie radosnego oczekiwania o mieszkaniu, które kupiłem w inwestycji Lofty de Girarda. Już wtedy inwestycja była opóźniona, a od tamtej pory minęły dwa lata. Niedawno dowiedziałem się, że termin oddania został przesunięty ponownie, tym razem na III/IV kwartał 2011 r.
  • awatar gość: A jesteś pewien,źe wogóle zostanie ukończone?A oglądałes sprawozdanie tej spółki polsko-kanadyjskich wydrwigroszy za 2009 rok?
  • awatar gość: No to witaj w klubie nabitych w lofty...
  • awatar gość: Witam, Też jestem zdania że i tym razem nie dotrzymają terminu. Na budowie nic się nie dzieje. Firmom które miały robić w loftach windy zaproponowali tak śmieszną cenę, że wszystkie się wycofały. A jako argument tak niskiej ceny za robociznę podawali, że to zaszczyt i prestiż dla firmy zrobić windy w tak prestiżowej inwestycji, za pół darmo... Żenada, też jestem załamana gdyż dałam się wciągnąć w to bagno, w 2009r.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

geekon
 
geekon: Kurde, czy to naprawdę wymaga tak wielkiej inteligencji, żeby zrozumieć, że służbowa skrzynka nie służy do wysyłania pierdolonych życzeń świątecznych...?
Oto zawartość śmietnika mojej skrzynki:
gupoty.jpg
W ogóle uważam wysyłanie życzeń mailem za wyraz braku smaku i lenistwa.
  • awatar budzik: Najlepsze Świonteczne życzenia:)
  • awatar Darth JarJar: Nieustająco: aj łisz ju e mery krismas end hepi niu jer ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

geekon
 
geekon: Update w sprawie programowego odtwarzacza Blu-rayów.
PowerDVD wypiął się na mnie kompletnie.
Udało mi się uruchomić w końcu WinDVD, ale nie rozpoznaje płyty z Avatarem. Ściągnąłem patch, ale nie chciał się zainstalować, bo twierdził, że nie odnalazł nigdzie zainstalowanego WinDVD.
Dorwałem w końcu Arcsoft TotalMedia Theatre - działa bez problemu, odtwarza Blu-raye, w tym Avatara. Niestety trial jest tylko 15 dniowy, a pełna wersja kosztuje sto dolców. To już chyba wolę kupić Windę 7 i używać WMP 12.
 

geekon
 
geekon: Chciałem sobie wczoraj obejrzeć jakiś film, a tu PowerDVD nie chce się odpalić. Przestało działać samo z siebie, z dnia na dzień. Przedwczoraj działało, wczoraj już nie. Klikam na ikonę i nic się nie dzieje.
Po kilku resetach i nieudanych próbach uruchomienia programu ściągnąłem sobie patch (jakieś 100 MB). Zainstalowałem... i nic, dalej nie działa.
Zirytowany, ściągnąłem wersję demo PowerDVD 10 Mk II (100 MB). Zainstalowałem, ale nie byłem w stanie przebrnąć przez rejestrację (wymaganą do uruchomienia programu), bo głupi palant twierdzi uparcie, że nie jestem połączony z internetem.
W końcu dałem sobie spokój z gównianym oprogramowaniem CyberLink i ściągnąłem WinDVD (kolejne 100 MB). Aplikacja instalowała się ze czterdzieści minut i... nie działa, tak samo jak PowerDVD. Klikam na ikonę i nic się nie dzieje.
Miałem zepsuty cały wieczór, poszedłem spać wkurwiony o pierwszej czy drugiej, dzisiaj jestem niewyspany, a więc jeszcze bardziej wkurwiony.
Wprawdzie DVD można odtwarzać na byle czym, są setki programów lepszych i tańszych od dziadowskich "cośtam-diwidi", ale zależy mi przede wszystkim na Blu-rayach. Nie po to wywaliłem pięć stów na napęd i tysiąc na monitor Full HD (o samych filmach nie wspominam), żeby teraz nie móc oglądać Blu-rayów. Stacjonarnego czytnika nie chcę kupować, bo a) patrz powyżej, b) moi starzy po niecałych dwóch latach użytkowania nie mogą uruchomić mega wypasionego zestawu Sony, na który wydali równowartość pięciu swoich emeryckich rządowych jałmużn.
  • awatar geekon: @mru: O, po moim trupie! :o
  • awatar kordit77: SubEdit-Player. też używałem PowerDVD ale irytuje mnie jego powolność i kapryśność przy płytach. troszkę mi przypomina czasy maltretowania się odtwarzaczem dvd firmy thompson, no fakin łej, newer egejn
  • awatar geekon: @kordit77: Odtwarza Blu-raye?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

geekon
 
geekon: Nie wiem, jak wy, ale ja nie znoszę tego nowego layoutu YouTube. Po co naprawiać coś, co nie było zepsute? Najbardziej trafne podsumowanie, jakie znalazłem w jednym z komentarzy, to: "it's a fucking mess".
fucking_mess.png
UPDATE: Wystarczy skasować ciasteczka (cookies) YT, aby powrócić do tradycyjnego układu.
  • awatar cosmo7: Dla mnie o masakra jakaś...
  • awatar NearDark: Też mnie to wkurwia :/ !!!
  • awatar tiruriru: od kiedy zobaczyłam to na oczy...przestałam wchodzić na YT :) myślałam, ze tylko mi nie przypadł do gustu..;) okropieństwo!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

geekon
 
Niemcy to jednak nadal naziści. Może nie wszyscy, ale z pewnością celnicy i pracownicy ochrony lotnisk.
Autor mojego ulubionego polskiego bloga, scatts.wordpress.com, drugi raz stracił już zapalniczkę Zippo na niemieckim lotnisku. Monachijski ochroniarz, prawdopodobnie syn agenta Stasi i wnuk członka Geheime Staatspolizei, nakazał naszemu bohaterowi usunąć nasączoną benzyną watę ze środka Zippo, dyktując to względami bezpieczeństwa. Taka operacja powoduje właściwie nieodwracalne uszkodzenie Zippo, więc Scatts powiedział, że równie dobrze Flughafensicherheit może sobie tę Zippo zachować i wetknąć głęboko w swoją Arsch.
Wszyscy wiemy, jaki ustrój narodził się wśród malowniczych miasteczek u stóp Alp i u suto zastawionych stołów monachijskich piwiarni, więc teoretycznie ten przypadek można by wytłumaczyć nadgorliwością przedstawiciela Herrenrasse.
Ale ostatnio Scatts znów stracił Zippo, tym razem na lotnisku w Berlinie. Ochroniarze twierdzili, że to kwestia przepisów europejskich, co jest bzdurą, bo w żadnym innym kraju, w którym Scatts latał samolotem, nie robiono problemów z powodu Zippo. Zresztą mojej Zippo, kupionej w Londynie, też nikt się nie czepiał, ani na Heathrow ani na de Gaulle'u ani na Okęciu.
Argumenty nie przekonały lotniskowego Übermenscha, który wypatroszył zapalniczkę i oddał bezużyteczne już metalowe pudełeczko Scattsowi.
Autor bloga postanowił nawet wystosować w tej sprawie list do Zippo UK, ja zaś spróbuję, w miarę swoich możliwości, nagłośnić sprawę, bo, jak wszyscy wiemy, historia lubi się powtarzać, a nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
ZippoTerrorist.jpg
Link do wpisu: scatts.wordpress.com/2010/01/26/my-terrorist-zippo/
  • awatar gościu: Interesujący temat ? szukałeś więcej informacji o zippo ? Zerknij tu: http://zippo-fmshelby.blogspot.com/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

geekon
 
A oto, dla równowagi, krótka lista rzeczy i wydarzeń 2009 r., które mnie wkurzały, irytowały lub rozczarowały, czyli totalnych shitów dwa tysiące dziewiątego roku:

1. Brak dodatków do Fallouta 3 w Polsce
fallout3.jpg
W Polsce nie ma możliwości legalnego nabycia dodatków do Fallouta 3. Dupę dał Microsoft swoim content delivery systemem, Windows Live, niedostępnym dla Polaków oraz krajowy dystrybutor, Cenega, który nie był w stanie dogadać się z producentem. Jedynym rozwiązaniem jest zdobycie kopii pirackich lub sprowadzenie gry i dodatków z zagranicy.

2. Lofty de Girarda - niedotrzymywanie terminów
lofty.jpg
Mój deweloper też daje dupy co chwilę przesuwając (i to bynajmniej nie wstecz) datę oddania mieszkań. Myślałem już, że następne święta bożonarodzeniowe spędzę we własnym lofcie, tymczasem dobrze będzie, jeśli zdążą na święta 2011.

3. Przesunięcie premiery Avatara
avatar.jpeg
Wszędzie na świecie Avatar, prawdopodobnie najważniejsza premiera roku, zawitał na ekrany 18 grudnia. W naszym prześwietnym kraju z powodów niezrozumiałych wydarzenie to przesunięto o tydzień, na pierwszy dzień świąt. Nie wiem, jak wy, ale ja nie znam nikogo, kto chodzi do kina w Boże Narodzenie.

4. Public Enemies
public-enemies-poster.jpg
Jeden z moich ulubionych reżyserów, Michael Mann, wypuścił gniota. Nie pomógł tu ani Johnny Depp ani Batman, ani arcyciekawa historia, na której oparto fabułę; film nakręcony w całości cyfrową kamerą wideo wygląda jak Teatr Telewizji z lat osiemdziesiątych, akcja się wlecze, aktorzy grają na odpierdol się, a dźwięk jest beznadziejny, zwłaszcza w porównaniu z najlepiej udźwiękowioną strzelaniną w historii kina, pochodzącą z filmu "Heat" tego samego reżysera.

5. Call of Duty Modern Warfare 2
Modern_Warfare_2_cover.PNG.jpeg
Modern Warfare 2 to jedna z najbardziej oczekiwanych gier w historii rozrywki komputerowej, a zarazem też jedno z największych rozczarowań. Nie twierdzę, że gra jest zła, przeciwnie, jest świetna, ale nie jest nawet w połowie tak dobra, jak wszyscy oczekiwali, a najbardziej rozczarowująca jest kampania dla jednego gracza.

6. Ciągle brak hipernapędu
HyperDrive.jpg
We wszystkich opowieściach i filmach SF początek dwudziestego pierwszego wieku to etap gwałtownego rozwoju eksploracji kosmicznej. Tymczasem jak mamy dolecieć dalej niż na Księżyc, skoro w 2009 r. wciąż nie wynaleziono hipernapędu, ani jakiegokolwiek innego sposobu na podróżowanie z prędkością równą lub większą prędkości światła. Naukowcy i inżynierowie zamiast potroić wysiłki nad zbudowaniem hipernapędu zajmują się jakimiś bzdurami, hodowaniem roślinek w stanie nieważkości albo szukaniem wody na Marsie.

I tradycyjnie, jak co roku, honorable mention dla firmy Apple, fanboyów konsol, polskich polityków i zarządu dawnego PKP, za całokształt twórczości.
  • awatar NearDark: Modern Warfare2 może i nie jest ciekawy, nie wiem - nie grywam w wojenne. Ale muzyka jest wypaśna ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

geekon
 
geekon:
avatar.jpg
Avatar, nowy film Camerona, będzie miał premierę 18 grudnia we wszystkich krajach na świecie (uwzględniając różnice czasowe, może być to czasem dzień wcześniej lub dzień później).
Nie kurwa w Polsce. Premiera Avatara odbędzie się u nas w najbardziej kinowy dzień roku, 25 grudnia, kiedy wszyscy całymi rodzinami chodzą do kina, taszcząc ze sobą choinki.
Później niż w Polsce film ukaże się tylko w Argentynie (1 stycznia 2010), no ale to pojebany kraj, więc nie ma się co dziwić.
Skąd polskie opóźnienie? Czyżby film będzie musiał przejść uprzednio katolicką lub ultranarodową cenzurę? Ktoś dopatrzył się tam jakichś antychrześcijańsko-komunistyczno-totalitarnych treści? A może będziemy czekać na patałacha tłumacza, który na problemy ze zrozumieniem tych niebieskich ludzików?
Nie, po prostu ktoś uznał, że 18 grudnia ludzie zajęci są zakupami świątecznymi i nie mają głowy do filmów.
Tydzień to może niewiele, i ktoś mógłby być zdziwiony, że robię z tego problem, ale chodzi mi o podkreślenie, jakim debilizmem wykazują się rodzimi dystrybutorzy, którzy wyjątkowo po macoszemu traktują filmy sci-fi. Międzynarodowa premiera takiego filmu to spore wydarzenie dla miłośników gatunku. A jakiś jebany krawaciarz uważający się za specjalistę od marketingu, pozbawił wszystkich polskich fanów SF możliwości uczestnictwa w tym wydarzeniu.
Chociaż, z drugiej strony, to powinienem się cieszyć, że Avatar w ogóle będzie u nas puszczany, bo na przykład taki Moon (www.imdb.com/title/tt1182345/), zdobywca 10 międzynarodowych nagród, nie doświadczył tego zaszczytu.
  • awatar Horrors: No super, a zachęci nas 25 grudnia:(
Pokaż wszystkie (1) ›
 

geekon
 
geekon: Niedzielny wypadek Mercedesa McLarena SLR na warszawskiej Wisłostradzie odbił się echem nie tylko po wykopach, alertach i innych pierdołach, ale trafił też na amerykańskiego Jalopnika (motoryzacyjnego brata Gizmodo i Lifehackera), wywołując oczywiście falę Polack jokes w komentarzach (mimo, że sprawcą wypadku był ponoć Cygan).
500x_SLR_Crash_1.jpg
Link do artykułu: jalopnik.com/(…)gallery…
 

geekon
 
  • awatar gość: również nie lubię informatyków. ( nie ma to nic wspólnego z autorem bloga :D ) mam jakiegoś pecha, że trafiam tylko na tych 'walniętych'. chyba nigdy jeszcze nie spotkałam faceta-informatyka, który mówiłby do rzeczy.. pozdrawiam ^^
  • awatar Lotar King: Widziąłem w TVP ogłoszenie: Firma adwokacka poszukuje zdrowego psychicznie informatyka! Nienormalne papugi! Wnuki będe na nasz sprzet patrzec jak na kretyństwo !
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów