Wpisy oznaczone tagiem "cmentarze" (137)  

gusia
 
Z mamą jesteśmy różne jak ogień i woda dlatego często jak się gdzieś razem wybieramy wkurzam się o drobiazgi. Dziś też tego nie uniknęłam, za to nie powiedziałam nic na głos. Wdzięczna jej jestem jednak mega ogromnie że poszła ze mną do ojca. Pomijam fakt że zapomniałam wypłacić gotówki i powiedziała że zafunduje cokolwiek chce kupić ojcu. U dziadka mimo drobnego spięcia świetnie poszło. Zbyt zajęta sprzątaniem nie miałam czasu na własne emocje, a gdy już był mama się modliła a potem zbierała. Mimo to pobyłam chwilę w swoim smutku. Do ojca jest kawał drogi i fajnie było nie pokonywać tj drogi samemu. U ojca mama nie mieszała się, właściwie nie odzywała sama poza propozycjami jak kwiaty i znicze ustawić, ale gdy robiłam inaczej nie krytykowała. Bałam się że w jej obecności będę mimowolnie grać że jest ok. Ale duża zasługa mamy która była wyjątkowo delikatna i rozważna. Zupełnie jak nie ona. Zapewne zauważyła mój ból i smutek. Ale nie próbowała nic z tym zrobić. Może i nie rozmawiałam tym razem z ojcem ani babką, może i tym razem nie płakałam ale siedziałam sobie na grobie patrząc na tabliczkę ojca i trwając długie minuty w tęsknicie za ojcem którego miałam gdy byłam na tyle mała by nie pamiętać i za happy endem który się dla nas nie stał i nigdy nie stanie. Logicznie umarł obcy mi właściwie człowiek, z którym byłam związana patologiczną więzią przywiązania i odpowiedzialności. Emocjonalnie mała dziewczynka we mnie opłakuje stratę swojego tatusia
 

gusia
 
Wahałam się czy przy okazji środowej wizyty z mamą u dziadka ba Brudnie poprosić ją by poszła ze mną do ojca czy samej dzień później po wizycie na Wólce pojechać. Długo myślałam nad tym. Rozważałam nawet rozmowę z psycholog ale jej nie ufam. Wizyta z mamą może okazać się brakiem emocji - łez które już czuje pod powiekami i z których powodu chce jechać do ojca - ale zdecydowałam się spontanicznie poprosić ją byśmy poszły razem. Jednak zrobiłam to bez emocji jakie towarzyszą mi zazwyczaj podczas tej wizyty.  Może więc okazać się to kompletną klapą i koniecznością kolejnej wizyty. Ale muszę spróbować. Nie mogę wiecznie uciekać i być z tym sama. Przy mamie nie okazuje łez ani uczuć. I chyba nie chcę aby widziała jak bardzo boli mnie śmierć taty. Ale zaryzykuje. A może i ona chce tam jechać tylko nie ma odwagi mi powiedzieć?
 

caligo
 
Małe cmentarze w Szlezwiku-Holsztynie...
Cmentarze Heikendorf 4blog.jpg


Cmentarze Heikendorf 3blog.jpg


Cmentarze Heikendorf 1blog.jpg


Cmentarze Heikendorf 5blog.jpg


Cmentarz pod Monachium...
Cmentarze Vaterstetten 1blog.jpg

Cmentarze Veterstetten 2blog.jpg

"Germanie bardzo dzielnie i skutecznie bronią swego języka przed zapożyczeniami. Ani w historycznej, ani we współczesnej niemczyźnie nie znajdziemy wpływów grecko-łacińskiego 'coemeterium', ale i tu łacina odcisnęła swoje piętno.
Najstarszym, najpopularniejszym i najdłużej używanym określeniem, był wyraz (r) Kirchhof. Oznaczał on tyle, co dziedziniec kościelny tj. wydzielone i ogrodzone miejsce wokół kościoła, a więc ni mniej, ni więcej tylko łacińskie 'atrium ecclesiae'.(…)

Kolejnym słowem jest (r) Gottes Acker – po naszemu boża rola. Słownik Jakuba i Wilhelma Grimmów podaje, że wyraz ten w (formie goczachker) pojawił się już w 1369 r. i oznaczał w ogóle teren należący do Kościoła. W znaczeniu cmentarza poza miastem używano go już od XIV w., a z biegiem lat stał się bardzo popularny na terenie Niemiec (w przeciwieństwie do Anglii).(…)

Co najmniej od XVII-XVIII w. używano wyrazu (s) Begräbniß. Jakkolwiek dosłownie oznacza on miejsce pogrzebania, grób (w pisowni bez jednego "s" na końcu), to np. Friedrich B. Werner w swoich monografiach Śląska (XVIII w.) oznaczał w ten sposób cmentarze podmiejskie. Dziś występuje raczej w formie (e) Begräbnbisstätte.

I wreszcie najpopularniejszy w dzisiejszej niemczyźnie (r) Friedhof, który dosłownie znaczy miejsce pokoju, choć pierwotnie wcale nie o to chodziło. Wyraz ten ma bardzo głębokie (i nieco pokręcone) korzenie. Występował już w staro- (frîtan, friten) i średniowysokoniemieckim (vrîthof) i dopiero w nowowwysokoniemieckim przybrał formę freithof. (…)
Jeszcze w XIX-wiecznych słownikach jako określenie cmentarza podawano dwa wyrazy (r) Kirchhof i (r) Friedhof, lecz w dzisiejszych czasach używa się już tylko tego ostatniego. Myślę, że zmiana jego znaczenia i pisowni nastąpiła w początkach XIX w., kiedy cmentarze naprawdę stały się miejscem odpoczynku, a zwłoki nie były narażone na zbyt częste przemieszczanie."

Cmentarz Centralny w Szczecinie...
Cmentarz nagrobki Ins.jpg



Cmentarz napis na nagrobku Ins.jpg



Cmentarz aleja Ins.jpg


Cmentarz strumyk 1 Ins.jpg
  /foto: Kasia Salak)

"Terminologia cmentarniczo-pogrzebowa jest w polszczyźnie niestety bardzo uboga. Ot, tylko jedno określenie na miejsce pochówków :(. Fakt, że w wielu bardzo oryginalnych odmianach, ale tylko jedno, jedniutkie...

W polszczyźnie cmentarz przechodził różne >>ewolucje<<, a w poszczególnych wiekach dodawano, odejmowano czy wreszcie przestawiano mu literki. W ciągu XV-XVI w. mawiano więc cmyntarz, cmynterz lub smyntarz, smętarz. Te dwa ostatnie wyrazy miały pochodzić ponoć od słówka smętny, czyli melancholijny, smutny. Szczególnie ciekawe wariacje powstały w gwarach ludowych np.śmentarz, śmientarz, świentarz (od święty?), sznientarz, cwentarz (cwętarz), cmenter, smenterz,centerz czy kaszubskie smątař lub smintař.

Jak zauważa Samuel B. Linde w języku polskim cmentarz określał zarówno >>mieysce grzebania umarłych<<, jak i dziedziniec kościelny. Ta >>homonimia<< nastręcza więc podobne trudności, co angielski churchyard lub niemiecki (r) Kirchhof. O ile jednak zmiana lokalizacji cmentarzy (z przykościelnych na zamiejskie) w Anglii i Niemczech pociągnęła za sobą wprowadzenie nowych określeń, to w Polsce nadal używano cmentarza nie martwiąc się czy idzie o podwórko kościelne, miejsce pochówków przy świątyni czy odległą nekropolię podmiejską."
/tekst ze strony sowa.website.pl/cmentarium/

Starożytni właściwie nie mieli uniwersalnego określenia miejsc grzebania zmarłych.
Używano określeń takich jak: locus sepulcralis (miejsce grobowe), locus sepulturae, (miejsce pochówków), publicus sepulcrorum locus (publiczne/powszechne miejsce grobów), sepulchretum lub sepulcretum (grobowisko, miejsce grobów).

Nazwa cmentarz pochodzi od łacińskiego słowa 'coemeterium', o tym właśnie znaczeniu, które z kolei jest zlatynizowaną formą greckiego κοιμητήριον (miejsce spoczynku) od κοιμοῦμαι (spać).
Cmentarz żydowski nazywa się kirkut, zaś muzułmański mizar. /za Wiki/

_   _   _
A tu informacje ze strony Wirtualnego Sztetla (proszę, zwróćcie uwagę, jak jidysz jest zbieżny w wielu momentach z niemieckim):
www.sztetl.org.pl/(…)cmentarze-zydowskie-co-warto-o…
  • awatar Persephone: Spekuluję, że Kirchhof oznaczał taki cmentarz przy kościele, jakich dużo do dziś chociażby w AT.
  • awatar fabularium: @Persephone: Ha, Ty nie musisz spekulować, Ty wiesz :-) Obszerniejsze wyjaśnienia znajdziesz w podanym pod tekstem linku. Dzięki za wizytę :-)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 
Największy cmentarz w Polsce, a trzeci w Europie, oficjalnie otwarty dnia 6 grudnia 1901. Wzorowany na nekropoliach Hamburga i Wiednia. Obecnie zajmuje powierzchnię 172,33 hektara; główne alejki parkowe cmentarza mają łącznie długość 12 kilometrów, a alejki boczne i mniejsze uliczki ciągną się w sumie na długości ok. 60 km.
Jest jednym z najpiękniejszych parków przyrodniczych Szczecina.

cmentarz-szczecin.aeropix.pl

Lubię spacery po cmentarzach – właściwie w każdym miejscu, czy to w Polsce, czy w Niemczech, staram się odwiedzić miejscowy cmentarz. Zazwyczaj jest on usytuowany w pewnej odległości od głównych arterii miasta, w spokojnej i zielonej okolicy. Są też cmentarzyki przykościelne, niewielkie – te niekoniecznie mają klimat, jaki lubię. Czasem groby są ułożone tak gęsto, że trudno taki cmentarz zwiedzić bez nieustannego spoglądania pod nogi. Ale na każdym niemal cmentarzu znaleźć można przepiękne lapidaria: wspaniale pomyślane nagrobki, rzeźby, pomniki…

Są w tych miejscach zapisane historie – zarówno te indywidualne, jak i te zbiorowe, znane powszechnie choćby z kart książek i z ekranu.

Ponieważ Cmentarz Centralny jest zarządzany przez Zakład Usług Komunalnych, to mogę śmiało myśleć o spoczynku w tym pięknym miejscu... na razie jednak mam inne plany.
Więcej o szczecińskich cmentarzach przeczytacie tutaj: www.cmentarze.szczecin.pl/Cmentarze/chapter_11989.asp
A tutaj o florze Centralnego:
www.cmentarze.szczecin.pl/Cmentarze/chapter_11971.asp

Trzy lata temu dla mieszkańców i turystów stworzono  aplikację mobilną, która ułatwia poruszanie się po tak rozległym terenie, jakim jest Cmentarz Centralny.
 

gusia
 
Nie zdecydowałam się jechać dziś na basen. Chciałam siatkówkę obejrzeć a żeby jedno z drugim połączyć musiałabym rano wstać co było nie realne idąc spać po 3. Ledwo na 12 się wyrobiłam. Ale dobrze wyszło. Ostatnio chciałam jechać do dziadka na cmentarz i się nie udało więc zrobiłam to teraz. Oczywiście na koniec płakałam. Trochę sie bałam bo pierwszy raz sama jechałam odkąd wiem o chorobie babci ale to nie miało wpływu. Upał tez mi specjalnie nie przeszkodził. Umyłam grób i zapaliłam znicze. Wygląda teraz ładnie. A ja mam czyste sumienie że zadbałam o dziadka po śmierci.

Ciekawe czy głowa boli mnie z powodu pogody czy tego że byłam na tym upale na słońcu
 

gusia
 
Namówiłam mamę i pojechałyśmy na cmentarz do dziadka. Zależało mi byśmy razem pojechały b raz że nie lubię jeździć sama, dwa że wygodniej sprzątać jak ktoś pilnuje torebki a trzy że choć raz chciałabym aby ktoś podjął decyzje co robić na grobie. Mama cyka się psa zostawić samemu więc poprosiłam Agę by z nim została. Pojechałyśmy. Ledwie dotarłyśmy na grób rozpętała się ulewa. Nic ze sprzątania. Wyrzuciłam tylko stare wieńce i pod parasolką zapaliłam znicze. Dłużej jechałyśmy niż byłyśmy. Ale mama ma racje, dziadek się cieszy że byłyśmy
 

gusia
 
Jadę do dziadka. W sobotę jadę z Agatą do jej babci i meczy mnie ze mimo rocznicy jeszcze u niego nie byłam. Mogę to jadę.
  • awatar Doroleska: może dlatego nie jeździsz tam bo sprawia Ci to ból
  • awatar Gusia: @Doroleska: Nie zakończyłam rocznicy jego śmierci "świętować" bo nie byłam na cmentarzu będąc chora. Dopiero teraz miałam czas by pojechać. Jest ciężko bo mieszkam w jego mieszkaniu, zresztą pisałam ile dwa lata temu przeszłam. Nie da się tak po prostu zamknąć tego rozdziału
  • awatar zaczarowana1997: ciężkie są takie sprawy....mi niedawno ciocia zmarła i cały czas siedzi.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gusia
 
Ania nie dała rady iść, na dworze lało. A ja i tak pojechałam na cmentarz, z tym że byłam tylko u dziadka. Pierwszy raz byłam tak niezdecydowana co poza zniczami chce kupić. Już wysiadając z tramwaju wpadłam w dołek. Idąc do grobu niemal płakałam, na grobie rozpłakałam się całkowicie. Było zimno i mokro więc nie bawiłam się tylko szybko zrobiłam co miałam zrobić, sprzątnęłam stare znicze, zapaliłam nowe, położyłam wiązankę, dałam buziaka dziadkowi i pomodliłam się za jego duszę a potem poszłam. Usiłowałam się uspokoić. Wracając miałam dwie skrajne myśli. Chciałam wrócić na grób dziadka, czując niedosyt tej wizyty i chcąc jeszcze trochę popłakać a jednocześnie pobiec jak najszybciej przed siebie. Skończyło się więc tym że snułam się do wyjścia ze spuszczoną głową i smutnym wyrazem twarzy. Chciałam być u dziadka przed świętami. Kupiłam mu wiązankę na grób, tak że jest zapełniony na święta, ale tak naprawdę to nie taki prezent bym mu chciała kupić. Jeszcze dwa lata temu bym się wściekała że znów musimy z nim spędzić święta. Teraz wigilia (i my) jest w jego domu a on patrzy z nieba. A ja bardzo bym chciała coś zmienić, choć wiem że nie mogę i że tak jest lepiej nic nie mogę poradzić na żal ściskający moje serce
  • awatar Doroleska: Pewnie chciałabyś żeby spędził z wami święta
  • awatar gość: Nie łam sie. Badz twarda
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Pojechałam dziś na Wólkę, wczoraj z chorą mamą poszłyśmy z ciocią tylko w jedną stronę cmentarza, podczas gdy z drugiej jest nasza ciotka i Grześ, przy okazji zajrzałam do babci Ani. Widząc jak ładnie trzymają się kwiaty i palą znicze zadzwoniłam do cioci by jej o tym powiedzieć i znów byłam poruszona jak ciepło i życzliwie ona mnie traktuje, zupełnie jakbyśmy były spokrewnione przez więzy krwi a nie przez małżeństwo jej córki. Zauważyła że byłam miesiąc temu u babci i grzesia, zapytała co u mnie słychać. Strasznie pozytywnie mnie wzruszają takie gesty, jestem bardzo na nie wrażliwa. Tym bardziej że od strony ojca mam rodzinę o której nic nie wiem i która mnie olewa
 

gusia
 
Pojechałam dziś z mamą na cmentarz do dziadka. Raz jeden zwaliłam na nią wszystkie wybory, robiąc tylko to co ona mi powiedziała. Pod koniec dołączył do nas Marek bo mieliśmy iść na grób do Agnieszki. To tydzień po pogrzebie więc można już jej lampkę zapalić. Wiedziałam że się u dziadka poryczę, po prostu to wiedziałam. Sprzątnęłam, ustawiłam wiązanki, zapaliłam znicze, przyszedł Marek a ja byłam uśmiechnięta. Kiedy jednak przyszło do pożegnania zaczęło się przygnębienie. Mama poszła a ja stałam i modliłam się a po policzkach płynęły mi łzy. Pewnie nawet gdyby obok była matka pojawiłyby się. Na Marka nie zwracałam uwagi. Kiedy zaczęłam płakać podszedł do mnie i przytulił mnie. Pozwoliłam na to, pierw stojąc nieruchomo. Potem jednak postanowiłam nie być dzielna i skorzystać z pomocy przyjaciela, przytuliłam się do niego pozwalając popłynąć łzom. U Nasiłowskiej już byłam spokojna. On tym razem miał królicze czerwone oczy. Trafiliśmy do niej właściwie nie błądząc i nawet udało się nam znaleźć łatwą drogę powrotną. To jednak rusza. Nasza rówieśnica. W grobie. To jakieś nieporozumienie. Ta śmierć musiała być po coś. Nie wierzę, nie chcę wierzyć by Bóg miał być tak okrutny i zabrać ją bez konkretnego powodu. Kiedyś się na pewno dowiemy czemu. Jej śmierć nie może iść na marne.
 

gusia
 
Mamie się nie chciało ale czułam potrzebę pojechania dziś do dziadka na cmentarz. Dawno nie byłam. Dziwne to jest uczucie: mieszkać w jego domu a odwiedzać go na cmentarzu. Jest chyba lepiej, choć ubrana byłam na czarno, tylko sweter miałam zielony, taki też miałam nastrój. Wiele nie płakałam. Ale czułam obecność dziadka. Na powitanie ukułam się pokrzywą, na pożegnanie dotknęłam do gorącego wieczka znicza. Cały dziadek - uwielbiał dokuczać. Dostał ode mnie tradycyjnie czerwoną różę. Umyłam grób, zapaliłam  świeczki, pomodliłam się. Długo nie mogłam odejść. Siedziałam sobie na grobie i wspominałam, rozmawiałam z dziadkiem. Słoneczko grzało. Wyszłam uśmiechnięta. Bałam się jechać sama, ale okazało się że dobrze mi to zrobiło
 

pieniadz
 
Wydawać by się mogło, że po śmieci nie jesteśmy w stanie generować już żadnych wydatków. A jednak, najpierw sam pochówek, a później utrzymanie grobu wcale nie jest tanie.
www.pieniadz.pl/(…)Oplaty,nawet,po,smierci-40264-1.…
 

pinio
 
Dominik Panek: Władze podjęły decyzję o likwidacji cmentarzy - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1pokfw #Chiny #Henan #cmentarze
 

dextella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

pieniadz
 
Dla większości z nas, 1 listopada to czas zadumy, wspominania bliskich, których już z nami nie ma. Jednak są też tacy, którzy skupiają się na tym, by w tym czasie zarobić, jak najwięcej.
www.pieniadz.pl/Handel,przycmentarny,przezywa,kr…
 

ebook-poradniki
 
Autor: Ewa Chęć  

Pozycja z cyklu Szlakiem warszawskich zabytków. Jest napisana przez licencjonowanego przewodnika z bogatą wiedzą i doświadczeniem w wykonywaniu swojego zawodu. Cykl stanowi wspaniały, wirtualny przewodnik o ciekawych obiektach turystycznych w Warszawie, który nie tylko sugeruje, co warto zobaczyć, ale także opowiada krótką historię o danym miejscu. Dlatego zwiedzanie jest szybkie, proste i przyjemne. Utwór jest dostępny również w wersji dźwiękowej (MP3).

"Darmowy fragment" do pobrania, znajdziesz tutaj:  
czytajnas.nextore.pl/(…)swiatynie_i_cmentarze__szla…

Więcej ebooków z działu "przewodniki", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-przewodniki.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Codziennie najnowsze czasopisma i gazety prosto na Twój komputer.
Sprawdź ile możesz zaoszczędzić kupując cyfrowe wydania:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

jarocin.ocalic.foto
 
Ponieważ od samego początku nagrobek Eugen-a Ewert-a ma dla mnie jakieś wyjątkowe znaczenie dlatego spróbowałam przeszukać bazę małżeństw pod kątem jego nazwiska. Poniżej screen pierwszej części zgodnych wyników z tejże bazy
baza małżeństw ewert.jpg

Niestety żadnego Eugen-a tu nie ma.


cmentarz ewangelicko-augsburski jarocin nagrobek1.jpg

Powyżej nagrobek wspomnianego Eugen-a. Żył 40 lat.
Być może nigdy nie był żonaty?
A może dotarł w te strony już z małżonką poślubioną na terenie Niemiec?
istnieje takie prawdopodobieństwo (przynajmniej dla mnie) zważywszy na to, że to okres powstawania KOLEI w Jarocinie i z bliżej nieokreślonych ustnych przekazów, dowiedziałam się, iż część kolejarzy została ściągnięta na te tereny wraz z uruchamianiem węzłowej stacji PKP, a Eugen przecież był kolejarzem jak głosi napis na nagrobku, wiec kto to wie??????????
  • awatar Jacek K: Nagrobek postawiła żona. W treści napisu wynika, ze był troskliwym ojcem. Myślę ze ślub mogli wziąć, w innej parafii, niż któraś ujętych w zestawieniu.
  • awatar Jarocin-ocalić od zapomnienia: @Jacek K: masz racje, bardzo słuszna uwaga :) Ni uczyłam się co prawda niemieckiego ale wystarczyło przeczytać uważnie całość, żeby zrozumieć przynajmniej to iż to zona stawia pomnik. Co do parafii to nie do końca wiadomo co i jak, ponieważ nie wszystkie parafie są jeszcze tutaj zarchiwizowane i gdzieś tam w uwagach wpisano, ze zdarzyć się mogą również błędy z uwagi na nieczytelność niektórych aktów bądź pomyłkę spisującego....
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jarocin.ocalic.foto
 
W marcu tego roku pisałam o tym nagrobku p.Heleny Maćkowiak, że jest to prawdopodobnie najmłodszy nagrobek na cmentarzu, ale że jest widoczne wyraźnie iż ktoś o niego dba i tam zagląda bo nawet wąziutka ścieżka była wydeptana przez te wielkie zarośla i prowadziła wprost do tego grobu.
Pisałam to zanim się ukazał artykuł w Gazecie Jarocińskiej, że tam ma stanąć prawdopodobnie restauracja. Pod tym linkiem można zobaczyć tamten wpis:
jarocin.ocalic.foto.pinger.pl/(…)jarocin-cmentarze-…
Zdjęcie poniżej pokazuje ten sam nagrobek w dniu 2 listopada 2011. Jak widać ktoś zadbał o niego jak o każdy inny grób na wielu innych cmentarzach....
 

jarocin.ocalic.foto
 
Ten nagrobek odkryłam na cmentarzu ewangelicko-augsburskim latem. 2.11.2011 stał przy nim wypalony znicz, więc włożyłam świeży wkład. Wydaje mi się, że nie było wcześniej tego kamienia i napisu, ale ręki sobie uciąć nie dam. W każdym razie to nagrobek a być może jakaś pozostałość czy symboliczny kamień położony w miejscu gdzie powinien stać nagrobek, pan Józefa Kalinowskiego Powstańca I Wojny Światowej jak głosi wymalowany napis na kamieniu
 

zwiedzamywlkp
 
zwiedzamywlkp.pl: Zbliżenie na jeden z pomników. Fotki wykonane zostały w dzień zaduszny 2011r
 

 

Kategorie blogów