Wpisy oznaczone tagiem "co dziś na obiad ty stara kurwo" (1)  

dombro
 
Człowiek Warga: Smak dzieciństwa.

Wbrew tytułowi nie będę pisał o niczyjej spermie w ustach, ani księdza, wujka, ojca, listonosza, czy nauczyciela WFu;-)
To nie pieśń rodem z wesołej, amstettenowskiej piwniczki.
To po prostu wpis o moim odmiennym wyobrażeniu co do smaku niektórych rzeczy.
Pamiętam jak dziś taki dziwny odcinek z Kaczorem Donaldem w którym on chyba był na jakiejś wojnie(ale nie chodzi mi o ten z Hitlerem) i konstruował z ciasta(Tak. Z ciasta!) samoloty. Te samoloty miały taką gumową, ciastowatą konsystencję i byłem przekonany, że muszą smakować zajebiście. Nawet miałem ten smak gdzieś tam pomiędzy mózgiem, a językiem wyobrażony. W tym momencie za chuja pana nie potrafiłbym tego smaku żadnymi słowami określić, ale jest on tam nadal. Poprosiłem dziadka, żeby mi upiekł takie samoloty.
On powiedział, że nie ma problemu.
Wcale mnie nie zdziwiło, że wiedział dokładnie o co mi chodzi, bo w końcu miałem jakieś cztery, albo pięć lat. Podejrzewam, że rozmowa mogła wyglądać tak:
- Dziadek...a zrobisz mi takie ciastka-samoloty jak miał Donald?
- Zrobię.
I zrobił.
Jakież było moje kurwa zdziwienie, kiedy dostałem ciastka w kształcie samolotów. Takie kruche ciasteczka posypane cukrem.
No żesz kurwa nie tego się spodziewałem, o nie.
Ale już nie było co tłumaczyć, bo wiedziałem, że ten smak o którym myślę nie istnieje, a na pewno nie w formie ciasteczek w kształcie samolotów.
Drugi raz przeliczyłem się czytając Asterixa i Obelixa. Za każdym razem wpierdalali oni dziki i byłem wręcz święcie przekonany o tym jaki smak mają te narysowane udźce. To było coś pomiędzy oblanym miodem i zrobionym na ruszcie kurczakiem, a słono-słodkim ciastem. Tak sobie właśnie wyobrażałem dziczyznę.
Gówno prawda.
Ostatni raz naciąłem się w przypadku Żółwi Ninja i tej ich pierdolonej pizzy.
Męczyłem brata, albo siostrę, teraz już nie pamiętam, żeby zabrali mnie kiedyś na taką pizzę jak jedzą te żółwie. Chodziło mi przede wszystkim o ten ser. Myślałem, że ma on zajebisty smak. Z perspektywy czasu widzę, że chodziło mi wówczas o coś na wzór fondue(które swoją drogą też myślałem, że inaczej smakuje;-). Taki intensywny, słodki ser z lekką goryczką. Dostałem swoją pierwszą w życiu pizzę i już od razu nie podobało mi się jak wygląda i to, że nie da się jej zjeść w dwóch kęsach tak jak to żółwie robiły.
Myślałem, że może po prostu trafiłem na złą pizzę i kiedy otworzyli w Katowicach Pizza Hut to wierzyłem jeszcze, że tam będzie taka amerykańska, klasyczna pizza jaką wpierdalały te zasrane gady.
Nie było.
Smak pozostał do dzisiaj.
Tak samo jak poprzednich rzeczy.
Jest jeszcze jedna rzecz, która tylko domyślam się jak może smakować, ale pilnuj Boże(czy ktokolwiek) abym nigdy nie musiał spróbować tej zwykle brązowej substancji;-)
  • awatar Bóg: Ja na przykład od małego myślałam, że sperma jest słodka. I tak brakuje mi tego mojego wyimaginowanego smaku, że do dziś odczuwam wielkie rozczarowanie ilekroć dane mi jest całować jakiegoś ministranta.
  • awatar Człowiek Warga: @Bóg: Zależy czyja sperma i po czym - od tego zacznijmy;-)
  • awatar Bóg: @Człowiek Warga: Mojego samca po dwóch ananasowych tygodniach też się nie przyjęła, ale to pewnie dlatego, że zmusić się pantofla nie dało do rzucenia fajek.
Pokaż wszystkie (13) ›
 

 

Kategorie blogów