Wpisy oznaczone tagiem "co i jak?" (3)  

smiriam
 
A dziś, w nawale pracy i ważnych zadań, wymaluję paznokcie. A co mi tam, nie pośpię za długo, to przynajmniej pomarszczonymi dłońmi spróbuję nadrabiać.

Kto zapomniał okularów, bez których nie widzi slajdów, z półki na szafie w domu?
Tak, smiriam.
Kto pojechał dziś do domu w zapełnionym na maksa busie po okulary?
Tak, smiriam.
Kto przeczytał tylko kilkanaście na kilkadziesiąt zadanych stron na ćwiczenia i siedzi na pingu?
Tak, smiriam.

"Oni to chyba wszyscy bezbożnicy" <- tekst sąsiada (odległego) o RPP :P

Wytrzymałam, nie komentowałam. Mamo, Padre, możecie być dumni;)

M.
 

smiriam
 
Wyników z prawa prasowego jak nie było, tak nie ma. Jeśli zdałam ten egzamin (a bardzo, bardzo BARDZO chcę mieć go za sobą!), to zostanie mi tylko angielski we wrześniu.
Marzę o wakacjach- takich kilku dniach totalnego nic nie robienia, leżenia na plaży, sączeniu zimnych drinków, zajadaniu się świeżymi owocami i wytapianiu się na słońcu.
Póki co jest po prostu jesiennie- bamboszki, earl grey, tkwienie nad papierami i zastanawianie się, jak wślizgnąć się do łóżka w cieplutkich (i oczywiście świeżych) skarpetach tak, by Kuba nie zauważył (jak dotąd mission impossible).
Jutro powinien przyjechać właściciel naszego gniazdka czułości w konkubinacie z pralką. I prawdopodobnie odkurzaczem! Jeśli tak, to będzie cudownie, wspaniale i jakkolwiek, byleby euforycznie! Oczywiście fakt, że mieszkamy teraz 2 minuty od Wisły powoduje kiełkowanie myśli: weź synka, zrób fajne fotki! Jest tak pochmurno, może uda się strzelić kilka ciekawych obrazków! Ale nie, leniwiec pospolity wstąpił we mnie dziś tak wielki, że wyprawa do banku i na zakupy (w strugach deszczu, bez parasola) były maksymalnym wysiłkiem podjętym przed 19.
Teraz chwila przerwy, ciekawe do której posiedzę. Mam swoje miejsce w pokoju, w kącie stoi wielki, zielony (sic!), wygodny fotel, obok lampka, koło mnie szafka (herbatka, mniam!) - i Miriam zaszywa się w świecie, którego sama chwilami nie umie określić.
Mam nadzieję, że ten mój kącik pozwoli mi skupić się na tym, co najważniejsze w danej chwili. Szum samochodów zza okna uspokaja, zegarek wystukuje kolejne uciekające sekundy, a ja powoli zaczynam wierzyć, że problemy z socjopatką miną, a wszystkie rachunki uda się zapłacić na czas...

Jakoś ostatnio pieniądze się mnie nie trzymają. Głównie dlatego wracam teraz do pracy, bo pisanie na pingu nie pomoże mi spłacić karty, ani zdobyć kasy na kaucję za gniazdko.

Spokojnego i miłego wieczoru!

M.
 

smiriam
 
W mieszkaniu zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany!

Przemeblowanie powiększyło przestrzeń w pokoju dwukrotnie, nieobecność kartonów z moimi ciuchami, dziesiątki toreb i koszyczków rozpakowane, a w kuchni zaczyna pachnieć jedzeniem, a nie psem i gumą balonową.

Niestety, właściciel mieszkania dalej się nie zjawił, przez co brak pralki staje się coraz bardziej odczuwalny. Nie żebym w szafkach i szafie nie miała zapasów bielizny i ubrań na kilka tygodni, ale chyba wszystkie (wszyscy- o ile czytają panowie) mamy tak, że pewne ubrania są ulubione i chce się w nich chodzić jak najczęściej. Ja tak mam z czarnymi, dopasowanymi podkoszulkami, białą koszulą CK czy szarym t-shirtem z zary. Ale cóż, muszę wytrzymać. Jak do jutra po południu nie będzie odzewu, to uruchomię telefon i znów nabiję potężny rachunek.
Poza tym jeszcze trochę "kosmetyki" zostało- wyregulować tę szafkę/ witrynę, zrobił ład w łazience (przykryć rurę czymś w rodzaju półki) czy porządnie odkurzyć dywany!

Padre i Brat są kochani- ratując mnie przez śmiercią głodową i innymi nieprzyjemnościami znów zrobili mi przelew. Nie wiem jak oni mają cierpliwość do takiej utracjuszki jak ja- podziwiam.

Co do wydawania pieniędzy (nie swoich) - poszukuję namiętnie 13-15 cm peep toe w kolorze UWAGA czekolady! Bo muszę przełamać tonację sukienki na wesele.
Boję się, bo co rusz dowiaduję się, że będę miała jakieś obowiązki jako druhna/świadkowa/najbliższa- zwał jak zwał. Ja w sklepach i rozmowach określam to na dwa sposoby: 1) ta za panną młoda, druga co do ważności, 2) (wersja nieco mniej oficjalna) ten debil co stoi z tyłu.
Większość osób domyśla się o co mi chodzi, a ja z powodu braku skonkretyzowanej nazwy mojej funkcji nie wiem czego się spodziewać. Mam nadzieję, że będę musiała tylko strzelić podpis (czy dwa) i ładnie wyglądać.
Może któraś z Was wie o co chodzi w byciu ta po pannie młodej na ślubie? Jakie obowiązki na mnie czyhają, czego się wystrzegać? Jakich błędów nie popełnić? Proszę o pomoc, bo wszelkie śluby mnie po prostu przerażają...

M.
  • awatar ptasiowa: U mnie jest się Świadkową :) Mogę Ci powiedzieć, jakie obowiązki ma moja Świadkowa :) Dba o to, żeby moja suknia wyglądała tak jak ma wyglądać, czyli żeby tren dobrze leżał, welon się prawidłowo układał itd. Na weselu pomaga mi np. w toalecie, bo sorry, ale ja sobie sama takiej ilości suknie nie dam rady podnieść i jeszcze się wysikać :P Pomaga przy oczepinach, jeszcze przed kościołem odbiera ode mnie prezenty od Gości. Poza tym musi być czujna, żeby w razie W załatwić za nas problemy, które wynikną w trakcie :) Ale nie zapominaj też że masz się dobrze bawić, jednak upić się do upadłego na pewno Ci się nie wolno :) Mam nadzieję, że pomogłam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów