Wpisy oznaczone tagiem "cole" (29)  

serwisploterow
 
www.pc-net.pl
‪#‎Serwisploterów‬ ‪#‎Częstochowa‬ !!!
42-224 Częstochowa
Słonecznikowa 6b
Tel. 793900878
Tel. 343227441
GG: 53448142
internet@pc-net.pl
‪#‎HewlardPackard‬, ‪#‎HP‬, ‪#‎Canon‬, ‪#‎Epson‬, ‪#‎Mimaki‬, ‪#‎Roland‬, ‪#‎Graftec‬, ‪#‎Atrium‬, ‪#‎Seron‬, ‪#‎Summa‬, ‪#‎Contex‬, ‪#‎Fujitsu‬, ‪#‎Konica‬ ‪#‎Minolta‬, ‪#‎Lynx‬, ‪#‎Maxtech‬, ‪#‎MegaPlot‬, ‪#‎Mustek‬, ‪#‎Mutoh‬, ‪#‎OCE‬, ‪#‎OverMax‬, ‪#‎Plustek‬, ‪#‎Qscanner‬, ‪#‎Seiko‬, ‪#‎Techsol‬, ‪#‎TwinJet‬, ‪#‎Xerox‬, ‪#‎AllenDatagraph‬, #Anagraph, #Aristo, #Artsign, #ASC, #Atlas, #Cogi, #Cole, #Copam, #Creation, #DAS, #GCC
 

wiewiorka.susel
 

“Chciałbym cię nienawidzić. Chcę cię nienawidzić. Próbuję cię nienawidzić. Byłoby o wiele łatwiej, gdybym cię nienawidził. Czasem myślę, że cię nienawidzę, a potem cię spotykam i ...”




Mijały dni, a ja nadal miałam złamane serce, nawet spotkania z przyjaciółmi, powrót taty i czytanie książek nie pomogło go skleić. Codziennie rano schodziłam do salonu by zobaczyć, czy w porannych wiadomościach nie wspomniano o nowych zaginięciach dziewczyn. Od dnia spotkania nic nowego się nie wydarzyło, szkoła, rodzina, ponowny wyjazd ojca zagranicę. Jednak w środku cierpiałam, jakbym ubrała kombinezon, który miał osłaniać mnie przed światem. Mówią, że nic nie trwa wiecznie, tak więc nowy tydzień zaczęłam dość dziwnie. Włączyłam poniedziałkowe wiadomości i stanęłam jak wryta. Kolejna osoba zniknęła. Od razu pomyślałam o Vincencie, a moje serce znów krwawiło. Rzuciłam pilotem o kanapę i weszłam do kuchni, zastając tam mamę, która pochylała się z kubkiem kawy nad gazetą.
-To dzisiejsza?- spytałam.
-Byłam przed chwilą w sklepie, w szafce są bułki, zrób sobie kanapki, ja już jadłam- odpowiedziała nadal śledząc tekst. Wyjrzałam jej przez ramię i znów dopadły mnie zimne poty. Ręka, którą wysunęłam, by zabrać mamie gazetę sprzed nosa, okropnie się trzęsła.
-Powiedz, że to nieprawda- warknęła, nie wiem czy do mamy, czy do tekstu. Byłam zła, moje ciało aż dygotało z przerażenia.
-Ivy...- powiedziała, podnosząc się z krzesła. Przytuliła mnie jedną ręką, drugą podtrzymywała gazetę.- Ona się znajdzie, te wszystkie dziewczyny także, zobaczysz- pocieszała. Mój żołądek przewrócił się do góry nogami, na myśl, że będę musiała znaleźć Vincent, a jeśli on nie pomoże, pojadę do fabryki i sama jej poszukam.
-Muszę iść- mruknęłam roztrzęsiona. Nie miałam siły by rozmawiać z matką, musiałam się wyrwać z domu, zaczerpnąć zimnego powietrza i spotkać się z Colem.
-Ivy... bądź ostrożna!- krzyknęła za mnie Isabelle.

W szkole od razu było widać, że coś jest nie tak. Uczniowie chodzili przygnębieni, nie mówiąc już o Colu. Marcy była naszą szkolną gwiazdą, potrafiła najlepiej śpiewać w całej szkole, zawsze wygrywała muzyczne konkursy. W końcu uczniowie zaczęli je organizować tylko dlatego, by usłyszeć jak ona śpiewa i popatrzeć na jej zgrabne ciało. Każdy chłopak marzy o wysokiej blondynce z bogatej rodziny, szczególnie, że moja przyjaciółka była bardzo utalentowana. Chodziła uśmiechnięta, potrafiła pogadać z każdą osobą w klasie, po prostu należała do elity, była jej królową. Jak ja się czułam jako jej przyjaciółka? Poznałam prawdziwą Marcy, poznałam jej prawdziwe oblicze, które jest nieidealne. Zazdrościłam jej.
Widziałam, jak Cole siedzi na korytarzu z rękami na twarzy. Podeszłam i uklęknęłam obok niego.
-Cole...- Chłopak podniósł głowę i spojrzał mi prosto w oczy.- Tak bardzo mi przykro.
-To wszystko moja wina- powiedział cicho, pod jego powiekami znów znalazły się łzy.- Gdybym nie pozwolił jej samej wracać do domu... powiedziała... powiedziała, że nie muszę jej odprowadzać i da sobie radę.
Nie umiałam znieść przygnębienia na jego twarzy, chłopak był cały przesiąknięty smutkiem, strachem i bólem. Przytuliłam go i długo trzymałam w ramionach.
-Cole, będzie dobrze, znajdą ją- powiedziałam mu do ucha, choć kłamałam. Będę musiała wziąć sprawy w swoje rękę, lecz sama jestem na liście Vincenta.- Jeśli nie dasz rady być na lekcjach, idź do domu.
Chłopak pokiwał głową i wstał.
-Możesz coś dla mnie zrobić, coś bardzo ważnego?- spytałam niepewnie patrząc na jego twarz.
-Pewnie... o co chodzi?
-Zawieziesz mnie w pewnie miejsce?
Pół godziny później wysiadłam z samochodu Cola przed klubem nocnym "Derrota". Przeraziłam się, bo szyld wiszący przed dyskoteką nadal świecił, tak jak tamtej nocy. Spojrzałam na stare, zniszczone drzwi, które były zamknięte, a na klamce wisiała srebrna kłódka. Westchnęłam. Przeszłam na tył budynki, który był pomalowany na szaro. Nie znalazłam tajemnych drzwi, by wkraść się do klubu jak na filmach akcji, jednak było tam małe okno, jak do piwnicy. Poczułam się niesamowicie, wybijając nogą szybę i wślizgując się na klatkę schodową, którą kiedyś szeszłam z Vincentem do jego mieszkania. Utykając, poczłapałam do wejścia i nacisnęłam klamkę.
-Cholera- wyszeptała.
Wyciągnęłam wsuwkę z tylnej kieszeni spodni i pięć minut później mogłam bez problemu chodzić po mieszkaniu mojego okrutnego kolegi. Oświeciłam główne światło, salon był tak czysty, że osoba wchodząca tu pierwszy raz pomyślałaby, że nikt tutaj nie mieszka. Zajrzałam do sypialni Vincenta. Ściany były tam pomalowane na granatowo, a kremowe łóżko idealnie pasowało do wystroju. Otworzyłam jasną komodę, w której były jego szare bokserki. Przeraziłam się, gdyż cała jego bielizna była estetycznie poukładana, wszystko miało swoje miejsce. Zaczęłam przekopywać rzeczy chłopaka. W sumie nie wiedziałam  czego szukałam, może jakiejś informacji na temat Vincenta lub tej całej fabryki, papierów o jego przeszłości.
Usłyszałam jak drzwi mieszkania otwierają się, a do środka ktoś wchodzi. Serce waliło mi jak oszalałe, oblał mnie zimny pot. Byłam prawie pewna, że to Vincent, choć jego kroki były dość dziwne, jakby zakradał się do własnej sypialni. Przywarłam do komody i czekałam na chłopaka. Zaparło mi dech w piersiach, gdy w drzwiach stanął facet w kominiarce z nożem w ręce. Nie zdążył się na mnie rzucić, ponieważ ktoś uderzył go wazonem w tył głowy. Krzyknęłam, gdy facet przewrócił się na ziemie nieprzytomny. Do pokoju wszedł Vincent, jego twarz nie określała żadnej konkretnej emocji, po prostu spojrzał na mnie, oczekując tłumaczeń, ale ja nie potrafiłam wypowiedzieć ani słowa.
-Co ty tutaj do cholery robisz?! Oszalałaś?! Widziałaś tego faceta?! Przez cały czas cię śledził!- chłopak zaczął krzyczeć na mnie, chwytając mnie za dłoń i ciągnąc za sobą do wyjścia.
-Puść mnie! Do diabła z tym facetem, powiedź mi gdzie jest Marcy!
-Ten koleś był upadłym, zaraz się obudzi, a ty jesteś na jego liście, uspokój się i pozwól się ratować!
-Sam się uspokój! Jak śmiesz do mnie tak mówić, jak mogę ci teraz ufać, po tym jak chciałeś mnie oddać w ich ręce?!- Vincent spojrzał na mnie, jego oczy były jak dwa ogniki, płonęły żywym ogniem.
-Uratowałem ci życie do cholery!
0737a6d500236cc9506b2c44.jpeg
  • awatar Expirion: Ale czadowe ! Ta końcówka intrygująca i w ogóle ^^ Jezu kocham to jak piszesz <3 No brak mi słów, ale czekam czekam na to co się wydarzy, bo coraz szybciej się rozkręca tępo ! <3 Mega
  • awatar tyna<3: uuu, akcja się rozwija :) to takie mega ciekawe, pisz następny rozdział ;) +wpadnij i skomentuj najnowszy wpis jak masz ochotę^^
  • awatar ♥◦♥לωαℓ ѕιę тσ נєѕт : Uratował ją !!! Jak dobrze że nic jej się nie stało <3 Rozdział Boski *.* Czekam an next !!! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

wiewiorka.susel
 
     
                       "Kto przestaje kochać - ucieka, ale kto nie może przestać - ściga." W. Grzeszczyk.

Ivy.

Siedziałam przy czekoladowym deserze, gapiąc się na niego, jakby był spełnieniem moich marzeń. Na przeciwko mnie siedział Cole, patrząc na mnie ze zdziwieniem, jednak nie miałam zamiaru mu zwrócić uwagi. Marcy już od piętnastu minut kręciła ze sprzedawcą w małej cukierni, która znajdowała się w jednej z bocznych uliczek głównej drogi. Marzyłam, aby wynieść się stąd, wziąć książkę do ręki i zagubić się w akcji jak to robi niejedna normalna dziewczyna. Zapomnieć o spotkaniu z chłopakiem o błękitnych oczach, jego słowach i ciepłym dotyku dłoni na moim policzku. Nie powinnam o nim myśleć, jest przestępcą bez serca, powinnam pobiec na policję, ale co bym im powiedziała?
-Ivy, co się dzieje?- spytał w pewnym momencie Cole. Była to dla mnie niespodzianka, że w ogóle się odezwał. Ostatnio tak mało rozmawialiśmy, on i ja kiedyś byliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, lecz Marcy przeprowadziła się do miasta i wszystko zepsuła, choć nie mam do niej żali, kocham ją, jak i Cola.
-Nic, po prostu myślę- odpowiedziałam, mieszając czekoladowy deser, który powoli zmieniał się w brązową maź.
-Chodzi o tego chłopaka?
-Nie.. to znaczy tak- urwałam.
Cole przeczesał swoje brązowe włosy i zabrał mi czekoladowe lody spod ręki. Uraczyłam go zdziwioną miną, tylko na taką było mnie stać tego wieczoru.
-Spotkałam go, chwilę temu... Powiedział, że dowiem się wszystkiego w swoim czasie, ale ja nie chcę czekać. Nie umiem wytrzymać, muszę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
-Kilka dni temu znów porwano dziewczynę- odezwał się przyjaciel.- Córkę koleżanki mojego taty. Kobieta przeżywa koszmar, nie wiem co ja bym zrobił, gdyby któraś z was zniknęła.
Przypomniały mi się słowa chłopaka, właśnie Marcy była jego celem na dziś. Przełknęłam ślinę i spojrzałam na flirtującą dziewczynę, która opierała się na ladzie, rozmawiając ze sprzedawcą. Był młody, umięśniony jak na jego wiek. Ciemno brązowe włosy miał postawione na żelu, jego uśmiech był słodki, tak jak cały ten sklep, aż chciałoby się umrzeć z patrzenia na tą kawiarenkę.
-Muszę się z nim spotkać, ale nie wiem gdzie mieszka. Choćby numer telefonu, cokolwiek.
-Marcy przecież pomaga w segregowaniu papierów w sekretariacie, można by się tam jakoś wkręcić- podpowiedział mi Cole. Uśmiechnęłam się, gdy usłyszałam pomysł przyjaciela, pochwaliłam go szybko i podbiegłam do dziewczyny. Nie miała za ciekawej miny, gdy szarpnęłam ją za rękaw kurtki i mało co nie przewróciłam. Opowiedziałam jej o pomyśle Cola, ale ona nadal miała naburmuszoną twarz.
-Nie moja wina, że masz tak wysokie buty- powiedziałam z przekąsem, jakby to był mój jedyny argument.- Pomożesz mi?
-Najpierw mnie przewracasz, potem chcesz pomocy?- westchnęła na głos.- Dobra mów.
Gdy wytłumaczyłam jej o co chodzi i jaki jest plan, nie od razu się zgodziła. Musiałam postawić jej ciastko i koktajl, aby ją przekonać. Cole oczywiście śmiał się ze mnie, iż wydaję pieniądze na Marcy, najbogatszą dziewczynę w szkole, próbowałam nie zwracać na niego uwagi.

Kilka dni później, gdy chłopak o szafirowych oczach nie pojawił się nigdzie, postanowiłam zacząć działać. Przerwa obiadowa była najlepszym rozwiązaniem, nauczyciele siedzieli wtedy w swoich klasach lub w gabinetach, jedząc kanapki albo lunch. Marcy, Cole i ja weszliśmy do sekretariatu. Chłopak stał na czatach, a my poszłyśmy poszukać papierów tajemniczego przestępcy.
-Dobra mała, karty są poukładane według nazwisk, znasz jego nazwisko?
-Nie znam imienia, to skąd nazwisko?!- odpowiedziałam, a wtedy zorientowałam się, że nasz plan diabli wzięli.
-Kurczę, znasz tu prawie każdego, przecież mieszkamy na jakiejś beznadziejnej wsi, gdzie kury spacerują po drodze, spróbuj poszukać chłopaka. Którego nazwiska jeszcze nigdy nie widziałaś? Na pewno dasz radę kotek!
-Wiesz ilu tu jest uczniów?!- Nie odpowiedziała, więc wzięłam się do roboty.
Anders, Bardal, Bjoern, Bystoel, Einar, Johansen, Larsen, Ljoekelsoey.
Zaczęłam wymieniać w głowie poszczególne nazwiska. Nieznane mi dotychczas przeglądałam, lecz karty wydawały mi się normalne, od przedszkola, aż do liceum. Wypisane szczepienia, uwagi, wygląd zewnętrzny ucznia. Gdy dotarłam na literę "R", jedno nazwisko przyciągnęło moją uwagę. Roar.
-Mam!- krzyknęłam. Marcy wyrwała mi papiery z ręki i zaczęła przeglądać.
-Sport, sport, sport- przeczytała znudzona.- Nawet nie chodził do szkoły, tylko jeździł na jakieś turnieje. Nic o rodzicach i wyglądzie.
-To musi być on- odpowiedziałam.
-Dziewczyny, zaraz będzie dzwonek, spadamy.- poinformował nas Cole.
Pewne siebie wyszliśmy ze sekretariatu, pożegnałam się z przyjaciółmi i poszłam w przeciwną stronę korytarza, o mało co nie wpadając na tajemniczego chłopaka. Spojrzałam na jego oczy, które wydawały się ciemniejsze niż ostatnio. Opierał się o ścianę na pustym korytarzu, uśmiechając się do mnie, jakby się ze mnie śmiał.
-No proszę, proszę, znów na siebie wpadamy.
tumblr_msa8lbaLJ81svgg7co1_500.jpg
 

wiewiorka.susel
 
Vincent.

                           "Chyba nikt nie przypuszczał, że dobra pamięć może być też przekleństwem"

Siedziałem ze spuszczoną głową w swojej kawalerce. Czarne meble w salonie przytłaczały mnie, brakowało mi powietrza, jednak na dworze było zbyt zimno, by otworzyć okno. Śnieżnobiały puch pokrył już cały balkon. Sięgnąłem po kremową kopertę, szybkim ruchem otworzyłem ją i wyciągnąłem list. Czarne litery rozmywały mi się przed oczami, jednak zdołałem przeczytać imię i nazwisko następnej ofiary. Zlecenie było takie jak zawsze, najpierw dostawałem dane, potem wkraczałem z działaniem, no i przejmowano dziewczynę ode mnie. Dziś miało być tak samo, jednak czułem niepokój pod moją skórą. Jakbym się bał, nigdy nie czułem takiego strachy, po chwili opanowałem się i wróciłem do świata żywych. Wstałem z kanapy, otworzyłem jedną z moich szafek i wyciągnąłem dwa noże, schowane pod ubraniami. Wsadziłem je za pasek spodni, razem z kominiarką i rękawiczkami. Wybrałem numer komórki mojego przyjaciela i przycisnąłem zieloną słuchawkę.
-Adres dziewczyny- zacząłem rozmowę. Byłem zły na siebie, że moje pierwsze słowa brzmiały tak oschle, jednak nienawidziłem tej pracy, nienawidziłem moich rodziców, którzy wkręcili mnie w całą akcję. Jeszcze jako dziecko chodziłem dla nich na kurs samoobrony i do szkoły, gdzie uczyli mnie sztuki walki. Sam nigdy bym nie poszedł tą drogą, lecz byłem młody, nie wiedziałem co to życie. Z biegiem lat stawałem się coraz lepszy w walce, chwaliłem się rodzicom, startowałem w pojedynkach i wygrywałem medale, ale matka zawsze je zabierała i ukrywała. Po turniejach piekła ciasteczka, a ojciec uczył mnie grania na gitarze, ale także całkiem czegoś innego. Poezja. Wytłumaczył mi, że trzeba ją czuć, nie skupiać się na jej znaczeniu. Zakochałem się w niej, tak jak w piosenkach mojego ojca, które grał w piwnicy, w tajemnicy przed mamą.
Nigdy nie poznałem co to znaczy chodzić do normalnej szkoły, zawsze liczyła się muzyka i treningi. W wieku dziesięciu lat, rodzice trafili do więzienia, robili to co ja teraz, porywali dziewczyny, a raczej pomagali w porwaniu. Moje dni wolności są policzone, a jednak nie chcę się zmienić, a raczej nie chciałem, dopóki nie zobaczyłem małej czerwonej czapeczki ukrywającej się za reklamą sklepu. Mała dziewczynka, jej piękne oczy i cichy, rozpaczliwy płacz, który utknął mi w pamięci.
-Jesteś tam jeszcze?- odezwał się chłopak po drugiej stronie słuchawki.
-Ta, to co mówiłeś?
-Za jakieś dziesięć minut będzie obok miejskiego sklepu ze słodyczami, wysoka blondynka, ciemne oczy, krótka spódniczka i czarny płaszcz. Jest z jakimś chłopakiem.
Rozłączyłem się. Otworzyłem drzwi i wybiegłem do na zewnątrz.

Ivy.


Dlaczego właśnie o ósmej wieczorem wyszłam z domu w sobotni wieczór? Umówiłam się z Marcy i Colem na mieście. Miałam na sobie płaszcz i śmieszny beret, który dostałam od taty na urodziny. Ledwo wyprosiłam rodziców, aby mogła wyjść po dwudziestej z domu, w końców mam już siedemnaście lat. Nie byłam bezpieczna o tej porze poza domem, ale wiedziałam, że nowy chłopak ze szkoły nic mi nie zrobi, w końcu przeżyłam już dwa spotkania z nim.
Po kilkunastu minutach znalazłam przyjaciół obok budki z fast foodami, wyciągnęłam słuchawki z uszu i schowałam komórkę do torebki.
-Nie sądziłam, że przyjdziesz- powiedziała na powitanie Marcy. Jak zawsze piękna. Jej blond włosy były upięte w idealny kucyk, a krótka spódniczka ledwo zasłaniała to co powinna. Cole uśmiechnął się tylko i przybił mi piątkę. Ostatnio chłopak wydawał się przygaszony, jednak nie miała okazji spytać o co chodzi.
-Dzięki, jakoś nie boję się kolegi z klasy- odpowiedziałam ze śmiechem.
-Kolegi z klasy? A no tak, taki z niego kolega jak ze mnie facet- mruknęła dziewczyna, jednak jej uśmiech nie zszedł z twarzy, nadal promieniała szczęściem.
-Co robimy?- spytał Cole.
-Umówiłam się z kasjerem sklepy ze słodyczami, jest taki słodki, jak cukierki!- Blondynka pomaszerowała w stronę sklepu w wysokich botkach. Chłopak tylko wzruszył ramionami i poszedł za nią. Jednak ja nie ruszyłam się z miejsca, poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Dreszcz przeszedł mi od stóp do czubka głowy.
-Ivy- powiedział mi do ucha.- Co tutaj robisz? Wychodzenie po zmroku niczego cię nie nauczyło.- Jego oddech rozpalał moją zimną szyję.
-Czego chcesz? Śledzisz mnie?
-Nie ciebie, choć plączesz mi się cały czas pod nogami- odpowiedział i zdjął mi beret z głowy.- Czerwona czapka na twojej głowie pięć lat temu wyglądała lepiej, niż to.- Wyrzucił nakrycie głowy na ziemię i stanął na przeciwko mnie. Był tak blisko, że słyszałam jego bijące serce. Aby na niego spojrzeć, musiałam podnosić głowę do góry, byłam strasznie niska w porównaniu do niego, zaledwie sięgałam mu do ramion. Kruczoczarne włosy przysłaniały szafirowe oczy, był zabójczo przystojny, dosłownie.
-Po kogo przyszedłeś?
-Twoja przyjaciółka ma całkiem zgrabne nogi, śliczna dziewczyna z niej- zaśmiał się cicho, jednak wystarczająco głośno, abym to usłyszała.
-Jeśli to zrobisz, pójdę na policję!
-Ivy, kiedyś się jeszcze spotkamy, a wtedy wszystko ci wyjaśnię.- Zamknęłam oczy i poczułam jak zakładał moje włosy za ucho, potem dotknął mojej twarzy i pocałował mnie w czoło. Był to ciepły pocałunek, jednak ja brzydziłam się go i tego co zrobił tylu dziewczyną.
-Nie! Masz mi powiedzieć teraz, rozumiesz?! Dlaczego nie zabiłeś mnie pięć lat temu, skąd wiesz jak mam na imię, ile ty masz lat, kim jesteś?!- Gdy opadła ze mnie zła energia, zrozumiałam, że chłopaka już dawno nie ma. Zniknął, rozpłynął się w powietrzu, jak pięć lat temu.
  • awatar A New Life Chapter: świetnie piszesz <3333 zapraszam do mnie moze ci sie spodoba jak cos skomentuj. dodaje do znajomych i do obs.
  • awatar rastamankaa1: Pisz dalej , genialnie ci to wychodzi <3
  • awatar A New Life Chapter: Pisaj bo chce czytać ! <33333333333333333333 Moje rozpoczecie trwalo godzine chyba nie całą. 10 min na sali i trroche w klasie i zwia i nara. w gimbazie zakończenie 3,5 h trwalo o-o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

wiewiorka.susel
 
                  "Tchórzem, prawdziwym tchórzem jest tylko ten, kto boi się własnych wspomnień." E. Canetti

Ivy.


Do domu wróciłam o piątej po południu, choć był jeszcze dzień, na dworze było szarawo. Śnieg, wcześniej biały i czysty pod moim oknem, został zasypany węglem i piaskiem, by przechodzący ludzie nie pośliznęli się na chodniku, teraz przypominał tylko brązową maź. Usiadłam przy biurku, aby odrobić pracę domową, jednak nie byłam na żadnych zajęciach, więc miałam wolne popołudnie. Weszłam do kuchni, trzaskając przy tym kapciami o schody.
-Ivy! Ciszej obudzisz tatę- zwróciła mi uwagę mama - Isabelle. Byłyśmy bardzo do siebie podobne, choć ona była wyższa. Miała długie kasztanowe włosy, zielone oczy i fioła na punkcie sprzątania, wszystko w naszym domu lśniło, no oprócz mojego pokoju.
-Czemu śpi?- odpowiedziałam po namyśle.
-Jechał całą noc do domu ze spotkania służbowego, nie pamiętasz?
-Ach tak, spotkanie służbowe, jasne. Co na obiad?- zmieniłam temat i otworzyłam lodówkę, w której znajdował się tylko suchy ser, sałata, mnóstwo pomidorów i stare dżemy o najróżniejszych smakach.
Mama odłożyła laptopa i weszła do kuchni, zamknęła mi przed nosem lodówkę i zerwała karteczkę, która była przyklejona do jej drzwiczek.
-Bez rodziców zginęłabyś z głodu, lepiej posprzątaj swój wczorajszy talerz, który jest w twoim pokoju, zaczyna chodzić.- Podała mi karteczkę.
-Jedzenie w mikrofalówce- przeczytałam na głos. Odwróciłam karteczkę na drugą stronę.- Posprzątaj pokój, bardzo śmieszne.
-Ja nie pytam co jest śmieszne, masz to zrobić i ...- Isabelle nie dokończyła zdania, gdy ktoś zapukał do domu. Podbiegłam do wejścia i otworzyłam drewniane drzwi.
-Ivy!
W progu stała Marcy i Cole z torbami na plecach.
-Cześć, co wy tu robicie?- zapytałam niepewna.
-Mamy dla ciebie pracę domową, no wiesz, tak zniknęłaś po tym, jak przyszedł ten super przystojny nowy chłopak. Poza tym, on też zwiał po pierwszej lekcji, nie wiem czemu.
-Tak jasne, wchodźcie i na górę.
-Nie wiem dlaczego unikasz rozmowy o tym gościu.
-Może to jej były?- zapytał Cole siadając na moim łóżku. Marcy wybrała miękki, karmelowy puf, a mi zostało drewniane krzesło.
-To nie mój były, po prostu już go kiedyś widziałam- odpowiedziałam.
-Ja też widywałem Marcy przed tym, jak zaczęliśmy chodzić razem do klasy i teraz się przyjaźnimy- pocieszył mnie Cole.
-Wy nic nie rozumiecie!- zdenerwowana otworzyłam laptopa i wyszukałam artykuł o zaginionej dziewczynie. Pokazałam im zdjęcia dziewczyny i poczekałam chwilę, aż przeczytają tekst na stronie.
-I co to ma wspólnego z chłopakiem z naszej szkoły?
-Dobra od początku- zaczęłam, powoli wdychając zimne powietrze.- Gdy skończyłam dwanaście lat, byłam jeszcze w podstawówce.
-Tak jak my wszyscy- dopowiedział chłopak, Marcy rzuciła w niego poduszką, a ja dalej mogłam opowiadać.
-To było dzień po moich urodzinach, szłam ze szkoły, było już ciemno. Sklepy pozamykane, tylko latarnie z ulicy oświetlały mi drogę w tamtą zimową noc.
-Dobra mała streszczaj się, całą powieść nam tu opowiadasz?- docięła przyjaciółka. Przewróciłam oczami.
-Zobaczyłam na chodniku dziewczynę, tą z artykułu, a przed nią pojawił się chłopak w kominiarce. Nóż wystawał z jego spodni, ale ja schowałam się za reklamą sklepu, nic nie widziałam. Gdy wróciłam na drogę, śnieg miał kolor czerwony, a po dziewczynie nie było śladu. Data w internecie jest taka sama, dzień po moich urodzinach.
-Śnieg był czerwony? Może dostała krwotoku z nosa, a ty nie zauważyłaś jak przechodziła obok ciebie?
-Gdy nabierałam powietrza, aby krzyknąć, moje usta zasłoniła rękawiczka- ciągnęłam.
-Jak w jakimś horrorze- skomentował Cole.
-Napastnik, a raczej chłopak z naszej klasy, powiedział mi tylko jedno zdanie, zdanie, z którym żyłam pięć lat w lęku i nieświadomości "Spotkamy się później Ivy".- skończyłam opowiadać. Spodziewałam się, że nadejdzie fala pytań, krzyków, Marcy mogłaby nawet zemdleć, ale oni tylko siedzieli i patrzeli na siebie przewracając oczami.
-Śniło ci się to, on miał kominiarkę, nie było widać jego twarzy.
-Jego niebieskie oczy, najdziwniejsze oczy jakie kiedykolwiek widziałam.
-Dobra bajka mała, ale ja w to nie wierzę, jak on mógł znać twoje imię? No sorry, ale to bajeczki- powiedziała dziewczyna.
-Wszedł dziś za mną do damskiej toalety i powiedział mi, że jeszcze nie czas, aby mnie zabić! Znów wypowiedział moje imię, i co, nadal sobie to zmyśliłam, tak?!- Przyjaciele przełknęli na głos ślinę. Nie umieli odciągnąć ode mnie wzroku.


tumblr_ms9smasROg1sh1tiko1_500.png
  • awatar Martwica Serca`: ha! świetne! czekam na więcej! ^^
  • awatar rozczarowanie.: T___T Kobitko, przejrzyj na oczy! masz talent. Zrób z tym coś!.. Smutno mi, bo nie wpadałam wcześniej.. Nad robie to.. spokojnie.. : D Wbijaj do mnie.. xx
  • awatar gość: czekam z niecierpliwością co sie bd dalej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

wiewiorka.susel
 

"Człowiek jest tajemnicą - z tajemnicy przybywa i w tajemnicę odchodzi." M. Dąbrowska

Ivy.

-Odłóż w końcu tę książkę! Nie idzie z tobą normalnie pogadać!- Marcy już od rana była podekscytowana nowym chłopakiem w naszej klasie. Chodziły plotki, że jest niesamowicie przystojny i pociągający, jednak ja nie miałam czasu na cieszenie się, jak inne dziewczyny, z przybycia super ciacha, w końcu nawet by na mnie nie spojrzał. Byłam za niska. Bardziej obchodziło mnie co stanie się z moim ukochanym bohaterem książki, w którym kochałam się od pierwszej części serii.
-No proszę cię, myślisz, że serio będzie taki świetny?- mruknęłam spod lektury, choć wcale nie chciałam znać odpowiedzi. Jednak Marcy nie wytrzymała, wyrwała mi książkę z ręki i zamknęła ją. Jęknęłam cicho.
-Ivy! On zaraz przyjdzie, już nie mogę się doczekać!- odezwała się przyjaciółka. Nie dziwiłam się, że nie potrafi wytrzymać, w końcu była najładniejszą dziewczyną w klasie i byłam pewna, że to właśnie na nią poleci nowy. Była blondynką w idealnie falowanych włosach, z oczami czarnymi jak smoła, które przyciągały uwagę wszystkich chłopaków w szkole. Jednak nie miała chłopaka, co mnie dziwiło.
Nagle drzwi otworzyły się, wszystkie dziewczyny zaczęły wariować, jednak do klasy wszedł nasz przyjaciel - Cole. Uśmiechnął się do nas i pomachał nam lekko. Jego brązowa grzywka zasłaniała mu ciemne oczy.
-Hej- zaczął.- Co się tu dzieje?
-Nowy przychodzi, podobno... - nie dokończyłam zdania, gdyż Marcy musiała dopowiedzieć swoje 3 słowa.
-Jest super przystojny.
Przewróciłam oczami i zerknęłam na koszulkę Cola, na której znajdowało się logo jednej z gier komputerowych.
-Nowa koszulka?
-Byłem na otwarciu nowej gry.
-Czad- odparłam z podziwem.
Drzwi znów się otworzyły, a do środka wszedł nowy chłopak. Dziewczyny zaczęły chichotać między sobą, chłopcy odwracali wzrok z zazdrości, a ja po prostu gapiłam się na niego bez przerwy. Nowy był ubrany na czarno, trudno było stwierdzić, czy był przystojny, gdy jego oczy zasłaniały ciemne włosy. Chłopak spojrzał prosto na mnie swoimi zabójczymi niebieskimi tęczówkami, a ja szeroko otworzyłam usta. Wspomnienia wróciły. On, dziewczyna, krew na śniegu i obietnica.
-Ivy, Ivy przestań się na niego gapić- Marcy próbowała przywrócić mnie do świata żywych, jednak ja byłam gdzieś zupełnie indziej. Stałam na śniegu, twarzą w twarz z niebieskookim, dygocząc ze zdenerwowania.
-Źle się czuję, muszę wyjść.- Sama dziwiłam się, że mogłam cokolwiek powiedzieć. Pozbierałam swoje rzeczy i wybiegłam z sali, kątem oka widziałam, jak Cole tylko wzrusza ramionami i siada z Marcy.
Nie zostałam w szkole, choć na dworze było zimnej niż w kostnicy, musiałam odetchnąć. Chłopak, którego widziałam pięć lat temu na ulicy, który składam mi obietnicę przyszedł po mnie. Nie wiedziałam jak to możliwe, wtedy był w wieku dziewczyny, którą zabił, a teraz wygląda tak samo młodo.
Po godzinie słuchania muzyki przez słuchawki, mój tyłek zamarz na kość, a włosy zmokły od śniegu padającego z ciemnych chmur. Wstałam, przeciągając się ukradkiem i weszłam znów do szkoły. Zostawiłam kurtkę w szatni, po czym poszłam do łazienki.
Stałam przed lustrem, czekając na koniec lekcji, gdy drzwi się otworzyły. Do środka wpadł chłopak z niebieskimi oczami, nie umiałam oderwać od niego wzroku. Co za kretyn wchodzi do damskiej toalety?
-Ta jest dla dziewczyn- odezwałam się cicho. On spojrzał na mnie ze zdziwieniem, jakby niedosłyszał.- Ta jest dla dziewczyn- powtórzyłam głośniej.
-Wiem- odrzekł tym samym głosem co pięć lat temu.-Obiecałem ci coś- szepnął cicho.
-Teraz mnie zabijesz prawda? No pokaż co masz w kieszeni, wcale się ciebie nie boję!- mój głos dygotał, choć chciałam brzmieć stanowczo. Pokazałam na jego tylną kieszeń spodni, jednak on zrobił kółko wokół własnej osi, pokazując mi, że nic nie ma przy sobie.
-Po co miałbym cię zabijać?
-Wiem co zrobiłeś tej dziewczynie tamtej nocy, zabiłeś ją z zimną krwią! Pójdę na policję!- zaczęłam krzyczeć na chłopaka, lecz on wzruszył ramionami.
-Ciii, jeszcze nie czas na to, Ivy- odpowiedział, kładąc swój palec na swoje usta. Potem schował dłonie do kieszeni spodni i wyszedł, zostawiając mnie niedowierzającą w jego słowa.


tumblr_msaos75SCZ1s039izo1_500.jpg



Siemka, pierwszy rozdział. Jest okey? Myślę, że całkiem niezły. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, do jutra ; 3
  • awatar Martwica Serca`: Oooh. Brzmi ciekawiee *.* proszę o następny! ^^ jedno pytanie, ile bohaterka ma lat?
  • awatar Tranquility.: @Martwica serca`: 17 ^^, w prologu miała 12, a teraz mówi, że pięć lat później ; )
  • awatar Ever.: <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

golassopl
 
golasso.pl: Cheryl Cole w śmiałym teledysku [FOTO, VIDEO] rdir.pl/1poic2 #cole#Holloway#
ScreenShot001.jpg
 

golassopl
 
golasso.pl: Cheryl Cole chce założyć dużą rodzinę [zdjęcia] rdir.pl/1pekc3 #cole#Holloway#
screenshot003.600.jpg
 

golassopl
 
golasso.pl: Cheryl Cole wspiera akcję charytatywną [zdjęcia, film] rdir.pl/1pdyj6 #cole#wag#
screenshot002.600.600.jpg
 

golassopl
 
golasso.pl: Cheryl Cole odwiedziła klinikę zdrowia seksualnego rdir.pl/1pbfz9 #Cole# holloway#
ScreenShot003.jpg
 

golassopl
 
golasso.pl: Seks w krzakach przyćmił powrót Cheryl Cole [zdjęcia] rdir.pl/1p1oz0 #cole#factor#
screenshot003.600.jpg
 

golassopl
 
golasso.pl: Cheryl Cole jest z tancerzem Tre Hollowayem [zdjęcia] rdir.pl/1oyst4 #Cole#Holloway#
ScreenShot004.jpg
 

golassopl
 
golasso.pl: Cheryl Cole ma nowy obiekt westchnień [zdjęcia] rdir.pl/1orslz #Cole#wag#wags#
ScreenShot003.jpg
 

 

Kategorie blogów