Wpisy oznaczone tagiem "creepypasta" (11)  

nacpane_zelkami
 
W [···] to komenty Andree xD

Cześć i czołem, Slender pod stołem! [CO?! Gdzie?!] Jestem Proxie, czternastolatką o dość, emmm... Nietypowym podejściu do życia xD Ja i Andrèe jesteśmy przyjaciółkami od podstawówki! Najlepsze przyjaciółki na ZAWSZE! (Nie, to wcale nie uzależnienie od siebie nawzajem.... Dobra.. Może tak troszkę xD) I dzisiaj, siedząc sobie na kanapie (Jaki ze mnie leniuszek ^^) wpadłam na pewien pomysł! Aby założyć bloga i prowadzić go razem z Andrèe...  Jak powiedziałam tak i się staneło xD [TAK MARZYŁAM O BLOGU ]
(Pingerze - czuj się zaszczycony iż wybór padł na ciebie xD)
Ja osobiście uwielbiam żelki, żelki, żelki, a i Francję <3 Taka nasza wspólna pasja z Andrèe.. xD Jestem uzależniona od iks de, pisania, creepypast, malowania i piosenek (no ogólnie muzyki xD).
(Zna ktoś zespół Pentatonix?? [TAK ZNA. NP JA XD])
OK...... Co by tu jeszcze? (Nie jestem zbyt dobra w pisaniu powitań Cx) Tu, na blogu będę głównie się wydurniać, ale także pisać książkę {No chyba że mnie wena opuści}, będziemy z Andrèe dzieliła się z wami wiedzą na temat języka francuskiego...... Ogólnie wpisy będą zależały od naszych humorów xD
Wpisy będą częste i w miarę systematyczne i zabawne. Gdy ja nie będę mogła pisać nadal jest Andrèe i na odwrót.  *.*

~Kto się z Jeffem zadaje, głupim się staje.~ [CZYLI TY I JA ZADAJEMY SIE Z JEFFEM?!?!?!?!?] #Tag ^*^

/Proxie [<3]


Dodam jeszcze że każde wejście na naszego bloga, skomentowanie lub/i zaobserwowanie dodaje nam dużego kopa i masę pozytywnej energii XD Jeśli nas zaobserwujesz - odwdzięczymy się <3
  • awatar Inothi: Również nie wychodzą mi powitania lecz twoje jest po prostu wow... XD Witam panią w kręgu uzależnień od iks dr xD
  • awatar SugarFirefly: Jak fajnie powitać nowe osoby na Pingerze! Będę zaglądać :D
  • awatar Andrée et Proxie: @SugarFirefly: WITAMY SERDECZNIE <3 <3
Pokaż wszystkie (5) ›
 

neriel99
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jestem_na_tak
 
1.04.2013
Nazywam się Tina… Tina Rouse. (Tiaaak wiem. Jak James Bond, ale csiii!) Mam 14 lat. Nie znam swojego pochodzenia… Wiem tylko że zaraz po narodzinach sprzedano mnie za niezłą sumkę dla Teresy… Wychowywała mnie do 9 roku życia,  oraz zastępowała mi matkę. Była wspaniałą osobą jednak w wieku 33 lat zmarła na raka… Po tych wydarzeniach wysłali mnie do domu dziecka. Ja jednak nadal nie potrafiłam się otrząsnąć… Straciłam jedyną osobę którą kochałam i dla której się liczyłam. Zostałam sama.
Miną rok. Ja nadal cierpiałam po stracie „mamy”… Dzieciaki, z początku chętne mi pomóc zrezygnowały. Była tylko taka jedna - Maryśka… Potrafiła pocieszyć, ale szybko ją zabrali do nowego domu. Po tym zamknęłam się w sobie na dobre…
Chodziłam do szkoły normalnie jak każde inne dziecko, które przebywało w sierocińcu. Przybory których używałam nie były najgorsze… Nie jedno dziecko by marzyło o takich co ja mam, ale... ale mi to było obojętne. Miałam wszystko gdzieś. Najchętniej to zapadłabym się pod ziemię. Często spoglądam na żyletkę ukrytą starannie w mojej sypialni. Jednak ratuje mnie myśl „Mama by tego nie chciała..” Chociaż… Dzisiaj było blisko…!
Obecnie mam 13 lat. Jak co rano wstałam, ubrałam się, zrobiłam poranną toaletę i zjadłam. Nie wiedzieć dla czego wrzuciłam sobie żyletkę do torby. Wyruszyłam do szkoły. Kiedy weszłam do klasy nikt na mnie nawet nie zwrócił uwagi – i dobrze. Nie przepadam za tym jak zbyt wiele osób na mnie się patrzy… Chwilę po tym jak usiadłam do klasy weszła nasza nauczycielka, a za nią… chłopak. Miał czarne włosy, które były niechlujnie roztrzepane. Ubrany był zwyczajnie: Dżinsowe spodnie i luźna bluzka na krótkim rękawku. Każdy popatrzył w jego stronę. Po chwili milczenia nauczycielka zaczęła: „Drogie dzieci. Oto nowy uczeń – Helen Otis” Po kolejnej minucie ciszy wszyscy wrócili do tego co robili. Helen rozejrzał się po klasie. Czułam jak jego spojrzenie zatrzymało się na mnie. Nie miałam zamiaru podnosić głowy. Jak gdyby nic siedziałam zapatrzona w kartkę na której coś rysowałam. Tak coś. Sama nie potrafię określić co to było. Zauważyłam kontem oka że zmierza w moją stronę. Nieco się przestraszyłam, ale nie oderwałam wzroku od kartki, ani nie zaprzestałam kreślić linii ołówkiem. „Czy mogę się dosiąść?” – Niespodziewanie zapytał. Podniosłam głowę i popatrzyłam na niego. Uśmiechał się promienne. Pokiwałam głową na tak i wróciłam do rysowania. Co jakiś czas czułam jego wzrok na sobie. W końcu zadzwonił dzwonek. Chłopak szybko się spakował. Spostrzegłam że.. na mnie czeka. Speszyłam się. Przyśpieszyłam pakowanie się. Kiedy skończyłam spojrzałam na niego. „Tina…” – Szepnęłam niepewnie. On tylko zdziwiony popatrzył na mnie. Po chwili dodałam: „Mam na imię Tina…” – Wtedy się uśmiechnął: „A ja Helen choć zapewne już to wiesz od nauczycielki… Pokażesz co rysowałaś na lekcji…?” – Zapytał. Ja tylko spojrzałam na niego niepewnie i podałam mu mój notesik. On go wziął. Nie spodziewałam się że zacznie przeglądać go od pierwszej strony. „Piękne prace” – Powiedział po chwili oddając mi notesik. Zrobiło mi się miło na sercu – cieszę się że ktoś docenił to co narysowałam…! Poszłam pod salę gdzie zaraz ma być matma. Do dzwonka jeszcze pięć minut. Pomyślałam że usiądę i zjem śniadanie. Kiedy miałam zamiar wypakować zawiniętą kanapkę podszedł do mnie Tomek. Najwredniejszy chłopak w całej klasie… Nigdy przedtem nawet nie zwracał na mnie uwagi… Podniosłam głowę i spojrzałam na niego niepewnie. On tylko podniósł mój plecak. Próbowałam mu go wyrwać, ale to było na nic. Po chwilowym grzebaniu wyciągnął mój… notesik z rysunkami. Przestałam walczyć o swój plecak tylko patrzyłam na to co robi ze łzami w oczach. Otworzył go na pierwszej lepszej stronie. Zaczął się śmiać: „Jakie beztalencie…!” oraz wyrywać jedną kartkę za drugą. Patrzyłam w ziemię, nie chciałam mu dać do zrozumienia że mnie zranił. Nagle nie wiadomo z kąt pojawił się Helen i wyrwał mu mój notesik. Wtedy podeszli kumple Tomka. Mieli już się na niego rzucić z pięściami, ale zadzwonił dzwonek. Popatrzyli na niego morderczym wzrokiem po czym bluzgnęli parę razy – nie wiadomo, czy na mnie, czy na Helena i poszli do klasy. Mój „wybawca” zaczął iść w moją stronę. Nie pewnie się uśmiechał. Ja jednak byłam załamana. Nie tym jak nazwał moje prace i mnie tylko tym że z mojego powodu, Helen zjednał sobie wrogów. A Tomek i jego banda nigdy nie odpuszczają. Poza tym to nie małe wyzwanie jak nawet ktoś postanowi zmierzyć się choćby z jednym z nich. Ponad to wszyscy byli kiedyś w poprawczaku…
Nie zdołałam już dłużej utrzymać łez i prędko chwyciłam plecak i pobiegłam do łazienki. On ruszył za mną, pomimo że weszłam do damskiej. Była lekcja… Nikt go nie zauważył. Zatrzasnęłam się w jednej toalet. „Tina, proszę wyjdź. Już poszli… Nic ci nie zrobią! Nie słucha ich…!” – Usłyszałam jak chłopak mówił do mnie ciepło. Jednak nie przestawałam płakać. Wiedziałam że przeze mnie i przez tą całą sytuację on może zostać pobity, albo… aż mnie dreszcze przeszły. Mówił wciąż coś ale ja go już nie słuchałam. Poczułam że to odpowiedni moment, aby… to wszystko skończyć. Powoli, dygoczącymi dłońmi wyjęłam żyletkę z plecaka i szepnęłam „przepraszam”. Helen zaczął dobijać się do toalety, mówił coś niespokojnie, ale ja nadal go ignorowałam i przyłożyłam sobie żyletkę do ręki. Krew zaczęła powoli kapać. Potem co raz szybciej i szybciej… „Tina, co ty tam robisz, proszę wpuść mnie!” – Usłyszałam błagalny głos Helena. Było jednak już za późno. Czułam okropny ból, jednak wiedziałam że robię dobrze. Ostatnie co zobaczyłam to twarz Helena i na siłę otwarte drzwi. „Coś ty najlepszego zrobiła…?!” – Powiedział drżącym głosem i to było ostatnią rzeczą którą usłyszałam. Czułam jeszcze jak mnie podnosi, potem zapadła ciemność.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

lovciammh
 
Z powodu, że to 2000 wpis dam tu fajne fajności które chcę aby były zapamiętane : D *piosenki, moje arty, arty z neta, memy itd.*
miss-kitty-23251.jpg


_horror_blood_faces_.jpg


życie żartem.jpeg


_all_my_oc_.gif


marceline.png


_base_by_sewni_.png


zima-las.jpg


_I_nie_trać_chwil_na_łzy_.PNG


życiee.jpg


225879_4g71cofxrwtanilzdq068eukhbpv3j5y2sm9.jpg


_hair_hair_like_jellal_.png


jaki ten tam.png


piersi.jpg


vicoś.jpeg


OMG.bmp


I moje ulubione filmiki/piosenki :DDD













(Haha, żartuje, to tylko jedna czwarta moich ulubionych piosenek)







Dobra. Skończyłam ten uroczysty wpis. *szloch wzruszenia*
  • awatar vantablack: Dużo tego...OoOo widzę tam moje base .w.
  • awatar Aduszka♥: Gratuluje tylu wpisów! W dodatku śliczne rysunki OC. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

blue.raven
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nieraj
 
Slender man ma bardzo charakterystyczną sylwetkę. Jest nienaturalnie wysoki i chudy, ubrany w garnitur, krawat, bywa, że także w kapelusz. Czasem ma nieproporcjonalnie długie, przypominające konary ręce. Jednak najwięcej przerażenia budzi jego twarz. Jest blada i rozmyta. Niektórzy mówią nawet, że ta dziwna postać wcale nie ma twarzy.

Zazwyczaj pojawia się w parkach i lasach, w miejscach odludnych i oddalonych od siedzib ludzkich. Jednak spotkać go można także przy wszystkich większych skupiskach dzieci lub na cmentarzach. Pojawia się w oparach mgły, zawsze w pewnej odległości od swojej ofiary. Poluje na dzieci, które zbytnio oddaliły się od rodziców. Zahipnotyzowane przez dziwną postać lgną do niej. Każdemu dziecku poświęca sporo czasu. Czasem pojawiają się opowieści o tym, że Slender uratował jakiegoś malucha przed dzikimi zwierzętami. Potem jednak dzieci te znikają. Ich dusze są potrzebne demonowi do zachowania nieśmiertelności. Dorosłe ofiary, które demon ten wybiera zapadają na dziwną chorobę - slendersickenss - zaczynają odczuwać dziwny niepokój, podenerwowanie, bezsenność, stają się aspołeczne oraz zanoszą się gwałtownym kaszlem, często też krwawią z nosa.


oooo.jpeg


slender man.jpg


Slender_man_sighting_by_gartonia.jpg


Slenderman-irl.jpg


url-343373.jpg
 

nieraj
 
Na pewno o nim słyszeliście.
Rake.

Pierwsze doniesienia o tym stworzeniu pochodziły ze wschodniej części Stanów Zjednoczonych.
Latem 2003 roku widziano podobną do człowieka kreaturę. Wywołało to krótkotrwałe zainteresowanie lokalnych mediów, zanim sprawa została zapomniana.

Kim lub czym w ogóle jest Rake?

Rake to jedna z dziwniejszych i najbardziej realistycznych stworzeń jakie mogły istnieć.

Rake ma bardzo realistyczną i cechową dla małp człekokształtnych budowe ciała, jednak jest czymś innym.
W skład jego cech naturalnych  wchodzi :
*nienatruralnie długie kończyny
*wydłużona głowa
*ostre zęby
*zanik umiejętności chodzenia na dwóch kończynach
*wydłużone ciało
*płochliwe zachowanie
*białe ślepia

Kilka opisów świadków, którzy go spotkali:

„ Trzy lata temu, 4. lipca właśnie wróciłam z rodziną z wycieczki do wodospadu Niagara. Wszyscy byliśmy wyczerpani po wielogodzinnej podróży, więc wraz z mężem położyliśmy dzieci do łóżek i powiedzieliśmy im, że powinny spać.
Około czwartej w nocy obudziłam się myśląc, że mąż wstał i poszedł do ubikacji. Skorzystałam z jego nieobecności i przeciągnęłam kołdrę na swoją stronę, ale tylko go obudziłam. Przeprosiłam go więc i powiedziałam, że wydawało mi się, że go nie ma. Kiedy się odwrócił, aby spojrzeć mi w twarz, dyszał i podciągnął swoje nogi tak szybko, że o mały włos nie zrzucił mnie z łóżka. Później mnie chwycił za ramię i nic już nie mówił.
Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się już do ciemności, udało mi się zobaczyć, co wywołało tę dziwną reakcję. W łóżku przy moich stopach siedział jakiś goły mężczyzna, albo duży bezwłosy pies, ewentualnie coś w tym rodzaju. Miał twarz odwróconą od nas. Jego pozycja była nienaturalna i niepokojąca, jakby właśnie został potrącony przez samochód lub też coś podobnego. Z jakiegoś powodu nie byłam nim specjalnie przerażona. Raczej obawiałam się o jego zdrowie… Założyłam więc w tym momencie, że powinniśmy mu pomóc.
Mój mąż, siedzący w pozycji embrionalnej, wpatrywał się w swoje ręce i nogi, czasem tylko odrywał od nich wzrok i zerkał na mnie lub na kreaturę.
W nagłym zrywie potwór zaczął się dziwnie poruszać, uderzał rękami powietrze a następnie przypełznął brzegiem łóżka do mojego męża, aż znalazł się niecałą stopę od niego. Trwał tak w całkowitej ciszy przez pół minuty (być może było to tylko 5 sekund, a tylko tak się wydawało) wpatrując się w twarz mojego męża. Potwór położył dłoń na jego kolanie i szybko uciekł na korytarz, a stamtąd w kierunku sypialni naszych dzieci. Krzyknęłam głośno i podbiegłam do włącznika światła. Miałam nadzieję, że w ten sposób go zatrzymam i powstrzymam przed skrzywdzeniem dzieci. Gdy znalazłam się na korytarzu, światło z naszej sypialni pomogło mi zobaczyć, jak kuca i garbi się jakieś dwadzieścia stóp ode mnie. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Cały był pokryty krwią. Włączyłam światło i ujrzałam moją córkę, Clarę.
Potwór zbiegł po schodach, a ja wraz z mężem spieszyliśmy się, by pomóc córce. Była mocno zraniona i powiedziała ostatnie już słowa w swoim krótkim życiu: „To jest Rake.”
Mój mąż wjechał do jeziora, ponieważ spieszył się, by dowieźć córkę do szpitala. Nie przeżył."

„Teraz, kiedy już przygotowuję się do odebrania sobie życia, czuję, że koniecznie muszę złagodzić wszelkie poczucie winy oraz bólu, które wywołuję swoim czynem. Nie jest to wasza wina, ani nikogo innego, niż Jego. Pewnego razu obudziłam się i po prostu czułam jego obecność. Innego dnia obudziłam się i ujrzałam jego kształt. Kiedy obudziłam się następnym razem, słyszałam jego głos i spojrzałam w jego oczy. Nie potrafię już spać bez obawy, co przeżyję następnym razem, kiedy otworzę oczy. Nie mogę więcej się budzić. Żegnajcie.”

straszne-historie.pl/story/145

straszne-historie.pl/story/2390#_=_


The_rake.jpg


TheRake.jpg
 

nieraj
 
Odważysz się?

Jeżeli tak zapraszam do obserwowania.

Będę zamieszczać tu Creepypasty, opisy potworów, prawdziwe historie.

Pozdrawiam.
S.



k,NDkzMzkwMjksNzg4MDc5,f,26dd9aeeb76a828d3016e6512cf8be0a_14_19_0.jpg


straszne-dzieci-likely-pl-0a8fbd56.jpeg


9cfb462cb552558414c370537e2d0b84.jpg
 

lucreccia
 
Istnieje teoria, która mówi, że w kreskówce ,,Ed, Edd & Eddy" wszystkie dzieciaki są martwe i żyją one w czyśccu. Trwa tam nieskończony okres dzieciństwa. Wyjaśniałoby to, dlaczego nie ma tam żadnych dorosłych.

Są róźne teorie o ich śmierci, począwszy od eksplozji poprzez wyciek gazu czy wybuchy nuklearne, a kończąc na chorobach, które rozprzestrzeniły się i wybiły większość ameryki środkowej.

Inna teoria sugeruje, że dzieci w cul-de-sac (zaułku, na którym działa się większa część akcji) są martwymi dziećmi z sąsiedztwa, a każde dziecko pochodzi z innych czasów. (Johhny i Rolf z lat czterdziestych, Kevin z dziewiećdziesiątych, Naz z sześćdziesiątych itd.)

Nie zawsze tutaj byliśmy, lecz sąsiedztwo tak. Nawet przed tym zanim pojawiło się na ziemii. To okolica zawsze była. Była dla tych, którzy czuli się zagubieni na tej przeklętej ziemii. Była dla tych, którzy powinni umrzeć długo przed tym, zanim ich prawdziwe życie się zaczęło. Była dla tych, którzy chcieli dorosnąć. Pochodzimy z różnych czasów. Jedna rzecz przypomina nam prawdę o każdym z nas. Żyliśmy w ziemskich realiach na sąsiedztwie, do którego przenieśliśmy się w którymś punkcie naszego życia. Nie pamiętamy dużo z naszego życia na zaułku od czasu, gdy ostatni członek naszej grupy dołączył do nas. Opisaliśmy wszystko, co wiemy:

Rolf jest pierwszym, którzy się tutaj pojawił. W przeciwieństwie do większości z nas urodził się daleko od zaułka. Nawet po śmierci żyje w duchu wychowania z jego starego świata. Żył w obrębie sąsiedztwa długo przed tym, zanim powstało. Syn pasterza. On i reszta jego rodziny założyła farmę na ziemii, która wkrótce zmieniła się w miejsce, na którym zamieszkaliśmy. Zginął w 1903 roku, gdy zajmował się zwięrzętami. Byk uwolnił się, a Rolf próbując go zatrzymać został zdeptany na śmierć, dlatego, nawet jeśli wziął ze sobą sporą ilość inwentarza swojej rodziny uznał, że nie zabierze ze sobą bydła. Codziennie zajmuje się farmą, ale jest bardziej niż szczęśliwy, kiedy może pobawić się z innymi dzieciakami z sąsiedztwa.

Jonny był zawsze samotnym dzieckiem. Rolf został jego pierwszym, ziemskim przyjacielem, gdy przybył na zaułek po śmierci. Jego rodzice przenieśli się na ziemię farmy Rolfa niedługo po jego śmierci. Nie było tam żadnych dzieci ani żadnej pracy do podjęcia. To w dużym zakresie wpłynęło na jego psychikę. Tak narodziła się Deska. Razem wędrowali po kraju wspinając się po drzewach, bawiąc się i wpadając w kłopoty. Niestety nie trwało to zbyt długo, gdyż kilka lat później Jonny został zarażony chorobą. W 1922 zmarł po długiej walce z gruźlicą. Widział swojego wyimaginowanego przyjaciela, który był z nim aż do końca. Nawet po śmierci, Jonny wciąż spędza dużo czasu na tułaczce po śmietnikach i ulicach.

Po nim pojawił się Eddy. Eddy urodził się w Nowym Jorku i przeprowadził się do sąsiedztwa w 1932 roku, gdy wielki kryzys uderzał pełną mocą. Okolica, mimo tego że było inna, zaczynała nabierać form z przeszłości, gdy rodziny wprowadzały się i dzieliły teren, który niegdyś należał do rodziny Rolf'a. Wieczny intrygant. Eddy robił wszystko, aby poprawić trochę jakość jego nędznego życia, nawet, jeśli kosztowało go to utratę przyjaźni, czy czegoś innego. Eddy zginął w 1939 roku po jednym z jego wielkich planów wyłudzenia pieniędzy. Utopił się chcąc przekroczyć lokalną rzekę, gdy próbował uciekać od wściekłych dzieciaków, których próbował oszukać. Nawet po śmierci szuka sposobu na zdobycie pieniędzy.

Sarah i Ed przybli niedługo po tym. W późnych latach czterdziestych zaułek prawie osiągnął swą ostateczną formę po planowanych zmianach, które stały się popularne po wojnie. Zarówno on jak i ona dorastali w czasie drugiej wojny światowej. Oboje mieli różne sposoby na ucieczkę od swojego życia dzieci zabitego żołnierza i ciężko pracującej matki. Sarah była wściekła jak osa i wiecznie wszystko nadzorująca, gdyż chciała wywrzeć na innych wrażenie i pokazać, że to ona tu dowodzi. Tak właśnie wyobrażała sobie życie pani domu. Ed, z drugiej strony, podszedł do tego kompletnie inaczej. Wyłączył się kompletnie. Właściwie, to wyłączył praktycznie wszystko i wszystkich ze swego życia, stając się kimś, kto na pierwszy rzut oka był kompletnym idiotą. Ed stał się wielkim fanem filmów i komiksów o potworach, co ujawniło się po wojnie. Niedługo po tym, w 1953 roku, Ed i Sarah zginęli w wypadku samochodowym, gdy ich matka zabierała ich na wizytę do dziadków.

Nazz wprowadziła się chwilę po ich śmierci. Nazz była dzieciem kwiatów. Jej rodzice byli hipisami. Była naturalnie piękną dziewczyną, więc zawsze znalazła sposób na zwodzenie chłopców. Żyła flirtując i bawiąc się chłopakami bez żadnych złych intencji. Zginęła prawdopodobnie w najgorszy i najbardziej chory sposób spośród wszystkich dzieciaków z sąsiedztwa. W lecie roku 1979 seryjny morderca wtargnął do jej domu w środku nocy i zgwałcił ją. Zabił ją i całą jej rodzinę. Po tej traumie w podobny sposób jak Ed, odcięła się od świata i zapomniała o jej rodzicach i dlatego po śmierci nigdy nie otrzymywała żadnych nakazów od wychowawców w przeciwieństwie do nas. To dawało jej sporo czasu na zabawy, którym poświecała czas.

Zaraz po tym wprowadził się Edd. Był dzieckiem dwóch wysoko postawionych profesjonalistów. Przezył większość życia bez nich. Edd stał się cichym i inteligentnym dzieckiem z łagodnym, i wstydliwym podejściem do życia. Zawsze był ciekawskim typem. Uwielbiał eksperymentować z rodzicami gdy tylko miał okazję. To spowodowało, że w 1986 roku gaz połączony z palnikiem Bunsena zamienił go i jego dom w proch. Był on nieśmiałym i pokornym typem człowieka. Edd po śmierci kierował się zapisanymi rozkazami od rodziców.

Kevin był kolejnym, który dołączył do grupy. Urodził się w dzień śmierci Edd'a. Był jego przeciwieństwem. Kevin pochodził z rozbitego domu. Był zuchwały i odważny. W ciągu życia był cyniczny i zły, co pokazywał na innych dzieciakach. Jego ojciec ubliżał mu i znęcał się nad nim, nie poświecając mu żadnej uwagi do końca jego dni. Gdy jego ojciec opił się, Kevin próbował się mu postawić, a jego ojciec skatował go. Zginął w drodzę do szpitala podczas zimy 1999 roku. Jego ojciec spędził resztę życia w więzieniu. Po śmierci jego życie różniło się od tego, które toczył na ziemii. Miał ojca, który zasypywał go prezentami, jednak nadal zastraszał go nawet po śmierci.

Jimmy byl ostatnim, który przybył na zaułek. Zmarł w 2000 roku niedługo po wprowadzeniu się do domu, w którym żył ojciec Kevina. Miał białaczkę odkąd nauczył się chodzić. Zawsze był dzieckiem słabym, a ponieważ miał nadopiekuńczych rodziców, to nigdy nie znajdował się w towarzystwie innych dzieci. Spędził całe życie w małej sypialnii kompletnie odcięty od świata. Jimmy przez jakiś czas żył na pograniczu śmierci, ale wreszcie zakończył swój pełen cierpienia żywot.

Siostry Ohydki różniły się od innych mieszkańców zaułka. Nigdy nie prowadziły ziemskiego żywota. Były dziecmi demonów. Wysłane zostały z piekła aby uprzykrzać życie już torturowanych dusz mieszkańców sąsiedztwa. Zaskakujące jest to, iż głównie interesowały się Edami z nieznanych przyczyn. Prawdopodobnie obrały ich jako cel, gdyż byli najsłabsi z całej naszej grupy.

Creepypasta Polska



Świetna historia. Niesamowicie ukazany świat. Nigdy tak na to nie patrzyłam.
  • awatar "Synuś:: Ja tam dodatkowo myśle że te postacie z Ed Edd i Eddy zostały porządnie zmasakrowane. No Popatrz tylko na ich twarze xD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

seme
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów