Wpisy oznaczone tagiem "czytanka" (1)  

qrakqrakk
 
qrakk: Zaczęłam pisać, dajcie znać co sądzicie, jesli się spodoba dodam kolejną część :)
Godzina 6:00, słychać dźwięk budzika. Nieznośne, potrójne odgłosy. Nie wstaje. Leżąc w wygodnym, wygrzanym łóżku, ogarnia ją brak chęci do działania. Witaj nowy dniu, myśli. Wie że musi wstać, ale uleganie wlasnemu lenistwu sprawia jej nieopisaną przyjemność. Teraz rozejrzy się wkoło pokoju, by z chwilę spojrzeć na zielonkawy ekran budzącego ją corano urządzenia. 6:30, a przecież dopiero się obudziłam, ta myśl nie daje jej spokoju. Za szybko, niech czas zwolni. Powoli, wręcz nieprzytomnie podnosi się do pozycji siedzącej. Analizuje dzisiejszy dzień, poczym staje z nieukrywaną niechęcią i kieruje się w stronę drzwi. Drewniane, muśnięte białą farbą. Nigdy jej się nie podobały. Wchodzi do łazienki. Oporządza się i kieruje kroki do garderoby. Mała wnęka w pokoju, ale wystarczająca na przyzwoitą przechowalnię ubrań. Stylizowanie się jest jedną z jej ulubionych czynności. Lubi dobrze wyglądać, jednak w jej strojach przebija się gdzieniegdzie indywidualizm, który niekoniecznie jest akceptowany przez rówieśników. Ta poranna czynność zajmuje jej zwykle najwiecej czasu. Potrafi kilka razy zmienić strój, a i tak zwykle wychodzi niezadowolona. Plecak stoi oparty o ciemnodrewniane biurko. Chwyta go i zbiega na parter. Wie czego się spodziewać. Wita się z mamą, nalewa wodę w butelkę, przygotowuje kanapki i przemieszcza się do rozbieralni, gdzie de facto nakłada kożuch, czarne buty, Żółty, ogromny szal oraz zależnie od humoru- szarą, lub pomarańczową czapkę z pomponem. Szybkim krokiem zmierza do przystanku. Na przejściu dla pieszych wkłada w uszy słuchawki, i włącza muzykę. Zakopane. Rok 2011. Okres ferii zimowych. Pokryty śniegiem stok razi białością. Promienie słońca przebijają się przez cienką warstwę chmur. Zewsząd słychać rozradowane nawolywania i rozmowy ludzi. Powierzchnia góry jest idealna do swobodnego zjazdu. Karnety! Dziewczyna przytomnieje i podjeżdża do organizatora odebrać należną jej kartę magnetyczną. Szuka wzrokiem swoich towarzyszek do zjazdu. Nie ma ich w pobliżu... pewnie spotkamy się na szczycie, myśli. Już chce się odepchac kijkami od podłoża, gdy słyszy, że ktoś ją woła. Chłopak, jej wzrostu, może ciut wyższy, jest na obozie wraz z nią. Zresztą pamięta go doskonale, gdyż w ubiegłym roku to on był jej partnerem do zjazdów. Masz z kim jeździć? Zapytał.Do dziś nie wie czemu w jej ustach zabrzmiało słowo 'nie'. Dalej wszystko potoczyło się szybko. W takim razie jeździsz ze mną, powiedział. I pojechali w stronę wyciągu. Halo, przepraszam, ale to już koniec trasy! Słucham?! Przerażona dziewczyna rozglądała się dookoła. No tak, wspomnienia pochłonęły ją tak bardzo, że dała się wywieźć aż na końcowy przystanek linii którą zwykła jeździć do szkoły. Przez chwilę rozważała możliwość przejścia trasy autobusu i skierowania się ku szkole, ale szybko zdała sobie sprawę, że zajęłoby to zbyt dużo czasu. Opadła na miękkie siedzenie i wpatrzyła się w rozpościerający się za oknem widok. Pół godziny, pół godziny...nie zastanawiając się dłużej wyjęła podręcznik do historii i zanużyła się w lekturze. Jednak po  chwili zdała sobie sprawę, że nie może się skupić.Odłożywszy książkę zamknęła oczy i oparła głowę o szybę. Pamiętała tylko, że przez cały okres trwania ferii jak i, de facto, wyjazdu, nie potrafiła zdefiniować tego, co było między nią, a chłopakiem. Pamięta również, że rozmawiała z nim w poczekalni, na peronie, przed odjazdem pociągu. Wydawało jej się, że gdzieś w głębi, chciała żeby zeszłoroczne wydarzenia się powtórzyły. I tak się stało. Uśmiechnięta, dalej analizowała przeszłość. Rozmowy, gorąca czekolada, pożyczony sweter, wspólna ucieczka. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, iż żadne z nich się nie pożegnało. Dziewczynie nawet nie było żal, nie czuła smutku czy przykrości. Po prostu, było, minęło. Znajomy, przeleciało jej przez głowę. Nie, coś pomiędzy przyjaźnią a znajomością. Zasowolona z wyniku swoich rozważań, otworzyła oczy. Kierowca właśnie wchodził do pojazdu, a siedzącą postać zmierzył podejrzliwym wzrokiem, poczym usiadł za kierownicą i umieścił kluczyki w stacyjce. Dźwięk silnika zagłuszył jej myśli. Siedziała oparta o szklaną powierzchnię, patrząc bezmyślnie w przestrzeń na zewnątrz. Wysiadłszy na adekwatnym przystanku, odetchnęła głęboko. Jej ciało przeszył lodowaty dreszcz spowodowany podmuchem wiatru. Ruszyła w stronę wyłaniającego się zza drzew budynku. Idąc, nie myślała o niczym konkretnym. Weszła po schodkach do wnętrza budowli, by przejść przez wąski korytarz i udać do podziemnej szatni. Zmieniła obuwie i usiadła na ławeczce. Wpatrzyła się w przeciwległą ścianę. Obdrapana i pomazana. Jednym słowem-zniszczona. Cała szkoła wyglada tak samo, skrzywiła się. Zerknęła na zegarek-ósma trzydzieści pięć. Tylko dziesięć minut. Wyciągnęła nogi przed siebie a głowę oparła na zimnej ściance szafki.
 

 

Kategorie blogów